Eliza: zapomniałam o swoim zobowiazaniu

Witam! I ja muszę podzielić się swoim świadectwem! Nie dotrzymałam jednak obietnicy od razu!!! Od 2 lat mam problem z polipami w macicy. Mój lekarz twierdził, że muszę mieć operację laparoskopową pod pełną narkozą aby go usunąć. Ja nie bardzo chciałam poddać się tej operacji bo wiedziałam, że wiele kobiet ma taki problem i im lekarze wykonują zabieg abrazji (czyszczenia macicy), który nie wymaga narkozy pełnej a jest to tylko 10 minutowy zabieg. Poddałam mu się w zeszłym roku w maju. Po zabiegu byłam szczęśliwa, że mam problem za sobą. Niestety okazało się, że nie. Problem trwał nadal, ponieważ nie udało się usunąć polipa podczas tego zabiegu. Byłam załamana. Znowu odwlekałam termin operacji, modliłam się i czekałam na cud… Pewnego razu, w sierpniu ( nie pamiętam dokładnie którego) przeglądając strony na Papilocie ( nigdy tego nie robię, ponieważ nie uznaję tych plotek wyssanych z palca zamieszczanych na tego typu stronach. Wtedy jednak szukałam informacji o Joannie Brodzik, którą bardzo cenię)natrafiłam na jakieś komentarze czytelników pod jednym z artykułów o jakimś aktorze. I nie byłoby w tym niczego szczególnego, gdyby nie fakt, że komentarz dotyczył nie zawartego w artykule tematu, a ktoś wypowiadał się zachęcająco o Nowennie Pompejańskiej.

Byłam zszokowana. Słyszałam kiedyś o tej nowennie, ale wydawało mi się, że nigdy w życiu nie dam rady wytrwać w tej modlitwie. Po przeczytaniu jednak tego komentarza i innej strony poświęconej tej nowennie postanowiłam podjąć się tej modlitwy, bo uznałam, że to Sama Matka Boża mnie odnalazła i to Ona przynagla mnie do tego. Komentarze różnych osób znajdujące się na stronie o nowennie były bardzo zachęcające. Była tam mowa o tym, że przychodzi zwątpienie w trakcie modlitwy, ale jeśli ktoś wytrwa to Mateczka nie pozostawi go bez pomocy. tak więc rozpoczęłam modlitwę, obiecując Mateczce, że jeśli mi pomoże ja natychmiast dam swoje świadectwo aby innych to zachęciło do zaufania Jej i podjęcia się tej modlitwy. W trakcie nowenny dostałam obfitego krwawienia. Lekarz powiedział mi,m że muszę iść na zabieg abrazji ( czyszczenia macicy), a później za miesiąc na operację usunięcia polipa. Nie miałam wyjścia. Poszłam. Okazało się jednak, że podczas abrazji udało się nie tylko oczyścić macicę ale i usunąć polipa, chociaż poprzednio było to nie możliwe. To upewniło mnie, że stało się tak dzięki pomocy Mateczki!!! Ona dotrzymała słowa!!!

Byłam szczęśliwa. Z opublikowaniem świadectwa zwlekałam jednak bo chciałam najpierw poczekać do otrzymania wyniku badania histopatologicznego. Wynik się opóźniał z winy laboratorium a moje obawy o prawidłowy wynik rosły. W między czasie skończyłam nowennę, przekonana w 100%, że powodzenie zabiegu ma związek z pomocą Matuchny. Ale ja jednak ze swoim świadectwem zwlekałam… zwlekałam… zwlekałam… aż w końcu zapomnialam o swoim zobowiazaniu… Mateczka dotrzymała  Swojej obietnicy, ja nie 🙁  Skoro więc nie dotrzymałam obietnicy to już w listopadzie dostałam krwotoku… Podczas badań okazało się, że mam kolejnego polipa… Dostałam leki przeciwkrwotoczne i ponieważ nie chciałam iść na zwolnienie lekarskie bo jest ono w pracy niemile widziane, postanowiłam poczekać z operacją do wakacji.

Wizytę u lekarza ciągle odkładałam z tygodnia na tydzień aż znowu dostałam złego krwawienia. Okazało się, że mój lekarz wyjechał na urlop. Kolejne leki, kolejny strach… a lekarz może mnie przyjąć dopiero dziś – czyli 15 sierpnia!!!!!!!! I dopiero teraz skojarzyłam, że to nie przypadkowa data, nie przypadkowy termin. Znowu Mateczka zapewnia mnie o Swojej pomocy i opiece!!!! W końcu więc i ja wywiązałam się ze swojego zobowiązania… Późno, ale jednak Bóg pozwolił mi dotrzymać mojej obietnicy. Mam więc nadzieję, że teraz wszystko będzie już dobrze i wreszcie zakończą się moje problemy z polipami. Chwała Bogu, że On ma do nas, niegodnych, cierpliwość.

12 myśli na temat „Eliza: zapomniałam o swoim zobowiazaniu

  1. Wspaniałe słowa, ważna przestroga dla nas wszystkich. Pamiętajmy, że modlimy się w nowennie słowami: „Wszędzie będę opowiadać o miłosierdziu, które mi wyświadczyłaś” oraz „wszystkim głosić będę, jak dobrotliwie obeszłaś się ze mną, aby i niegodni, tak jak i ja, grzesznicy, z zaufaniem do Ciebie się udawali”. Świadectwa te ‚ku chwale nieba’ są również (myślę, że wielu się tu zgodzi) pomocą dla nas w wytrwaniu w tej modlitwie, pokrzepieniem serc 🙂 Zdrowia życzę Elizo!

  2. Przestańcie. uważam, że świadectwo jest zobowiązaniem, ale nie mogę sobie wyobrazić, żeby za jego brak miała nas czekać jakaś kara. Trochę to jak bajki o złotej rybce, która mogła cofnąć to co dała.. Nie, no to mnie przeraża. wiem, macie dobre intencje, ale nie mściwość z Nieba???

    • Dokładnie to samo pomyślałam, Alu, w trakcie czytania komentarza Elizy. To tak jakby Maryja karała za brak rozpowszechniania Nowenny: „Skoro więc nie dotrzymałam obietnicy to już w listopadzie dostałam krwotoku…” To jakiś absurd. Takie myślenie jest groźne nie tylko dlatego, że stawia Maryję w bardzo złym świetle ale również dlatego, że miłość zamienia na strach i lęk przed ukaraniem.

      • Wiesz, ja myślę że organizm Elizy się wtedy jeszcze nie unormował, coś tam się działo, a że „przypomnienie” o związku z modlitwą wtedy, kiedy ten lekarz mógł ją przyjąć to już inna sprawa. To owszem pasuje 🙂 myślę, że czasem wymodlone sprawy idą ku lepszemu stopniowo.

  3. Maryja nie karze za brak rozpowszechniania NP. Ale jeżeli sami nie wywiązujemy się z danej obietnicy to nie oczekujmy, że Maryja powie, że nic się nie stało i spełni wszystkie prośby. Na pewno będzie się czuć zawiedziona. Z resztą, samo zignorowanie sensu tej modlitwy dziękczynnej trąci hipokryzją bo przecież my jak nie zostaniemy wysłuchani od razu to niezłe wyrzuty MB potrafimy czynić, a sami olewamy przyrzeczenia które jej dajemy.

    I czasami, to się może skończyć „cofnięciem” łaski przez Boga. Dla przestrogi, przypomnienia albo aby ukarać za oszukanie Boga i MB. To nie jest okrutne, to jest SPRAWIEDLIWE bo zapewne nie raz i nie dwa usłyszycie wcześniej w głębi duszy wezwanie do głoszenia różańca itd. ale je zignorujecie.

    A to także nie jest nic nowego i odkrywczego zważywszy na to jak postępował Bóg z Izraelem, kiedy tamci szemrali przeciw Niemu.

    • Z twierdzeniem o cofnięciu łaski przez Boga byłabym bardzo ostrożna. Pan Bóg wie o tym czy dana osoba dotrzyma obietnicy zanim obdarzy łaską. Mimo iż wie, że osoba, jak napisałeś, oleje dane słowo, jednak łaską w wielu przypadkach, obdarza, bo sam jest wierny. Może potem przemawiać do takiej osoby np. poprzez wyrzuty sumienia ale na pewno nie poprzez cofnięcie łaski. Pan Bóg nie jest podobny do człowieka. Ty mi tak, to ja ci tak. Pan Bóg postępował z Izraelem w wiadomy sposób ale to było w Starym Testamencie, Pan Jezus przyniósł coś nowego – gdzie w Nowym Testamencie znajdziesz takie karanie? Wszędzie jest MIŁOŚĆ i MIŁOSIERDZIE: kobieta cudzołożna, syn marnotrawny, zagubiona owca… Owszem, za nasze uczynki będziemy sądzeni nie tylko z miłością ale także z uwzględnieniem sprawiedliwości Bożej ale to jest trochę inny temat. Pan Jezus uzdrowił 10 trędowatych mimo iż jako Bóg doskonale wiedział, że tylko 1 wróci aby Mu podziękować. I co, pozostali nie podziękowali i cofnął im łaskę? Znowu ich ciało pokrył trąd? Błagam Was, zastanówcie się co piszecie i nie wkładajcie Boga w jakieś ramki na podobieństwo człowieka. Oczywiście, uważam, że odpowiedzialny człowiek zawsze dotrzymuje danego słowa, nie tylko Bogu czy Maryi ale również drugiemu człowiekowi ale nie wierzę cofanie łaski, które według Ciebie jest sprawiedliwe. To myślenie czysto ludzie a nie Boże.

  4. jesteśmy tylko ludźmi, ale czy odbieramy coś dlatego, że ktoś nam nie podziękował? oczywiście jest to przykre i bardzo smutne.

  5. Tylko że my łaski potrzebujemy każdego dnia tak jak małe dziecko co dzień wymaga karmienia. Jeśli nie potrafimy powiedzieć dziękuję to następnego dnia może nam tego niezbędnego pokarmu zabraknąć. Dlatego ciągle musimy się uczyć dziękować bo proszenie mamy opanowane. Dobrze że nasza Matka nas tak kocha że każde przepraszam i dziękuję od nas przyjmie nawet gdy wcześniej byliśmy nieposłuszni.

    • Łaską jest nawet to, że codziennie odmawiasz „Ojcze Nasz” albo też czynisz znak krzyża. Chodzi o to, że ani Pan Bóg ani Maryja raczej nie odbierają danej łaski. Bóg kogoś uzdrowił z jakiejś choroby a ten nie propagował NP więc Bóg na nowo zesłał daną chorobę. Albo kobieta modliła się o dziecko a kiedy zaszła w ciążę nikomu nie powiedziała, iż było to za wstawiennictwem MB z Pompejów więc za karę kobieta poroniła albo dziecko zmarło po urodzeniu – wyobrażasz sobie coś takiego? Być może w przyszłości Pan Bóg nie będzie już tak hojnie obdarowywał takiego człowieka (chociaż i w tym przypadku nic nie jest pewne, bo Bóg może rozporządzać swoimi łaskami jak Mu się podoba i dawać komu chce i ile chce – to Jego prawo) ale nie wyobrażam sobie, żeby cofnął daną już łaskę. Nie wiem jakiego Boga Wy znacie. Mój, na szczęście, nie postępuje tak, jak opisujecie. Czasem nawet zadziwia mnie Jego hojność, wielkoduszność, cierpliwość, łagodność i… wiara we mnie. I niech tak zostanie 🙂

  6. Jeżeli ktoś krawił np. nieustannie z jakiegoś powodu, podziekował za to Bogu i wstawiennictwu Najświętszej Maryi Pannie, a potem uznał, że tak już będzie zawsze, to może się okazać, że jednak kwrotoki wrócą. I nie będzie to mściwość Pana Boga, ale zwykłe przypomnienie, że nadal trzeba się modlić o utrzymanie takiego uzdrowionego stanu rzeczy. Wydaje mi się to bezpieczniejsze w trwaniu w zdrowiu i bardziej lojalne wobec Boga,gdy okazujemy mu swą wdzięczność w codziennych modlitwach i staramy się ciągle pamiętać o doznanych łaskach i mieć czelność prosić o więcej łask dla siebie i naszych bliskich i świata całego, a i tak nie możemy mieć pewności, że Boże plany będą zgodne z naszymi. Mamy ufnie prosić i wierzyć, że Bóg przychylnym okiem spojrzy na nasze propozycje, ale mamy wiedzieć, że jeżeli coś będzie szło nie po naszej myśli, to mamy nie obrażać się na Boga, ale zastanawiać, czego Bóg oczekuje od nas, byśmy mogli znowu Mu się podobać, bo na pewno próbuje nam odkryć coś, z czego sobie dotychczas nie zdawaliśmy sprawy, że możemy coś więcej z siebie dać, np. więcej modlitwy, dobroci dla innych, cierpliwości dla dzieci, wyrozumiałości dla starszych, albo jakichś wyrzeczeń, czy innych, dla każdego indywidualnych poświęceń.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!