Monika: czasem walka o dobro zaczyna się od zła

Jestem bardzo wzruszona waszymi świadectwami,zwłaszcza Kasi.Pragnę podzielić się swoją historią.Jestem samotną 32-latką,chorą na agorafobię.Choć to ponoć choroba wyleczalna nie potrafię sobie z nią poradzić.Od 2 miesięcy nie wychodzę wogóle z domu.Moi bliscy nie potrafią mi pomóc.Pomysł litani pompejańskiej wyszedł z mojego serca.Zawsze byłam bardzo religijną osobą,dążącą do poznania Boga.

Litanię odmawiam od 12 lipca.Cierpienie jakie mi przyspożyła zabiera wszystkie moje siły.Jest mi bardzo cieżko.Z każdym dniem czuję,iż brakuje mi sił.Widzę to u bliskich, którzy uważają to za dewocję.Moim marzeniem była zawsze psychologia i pomoc ludziom.Chociaż ją skończyłam i 2 kierunki podyplomowe,wiem że nie potrafię pomóc ani sobie ani innym,ponieważ rodzina zaszczepia we mnie to przekonanie.

Każdego dnia budzę się samotna i z braku sił zaglądam na to forum ciesząc się,że są są tacy ludzie jak wy, którzy wciaż walczą dzięki Boskiej sile.Jak bardzo chciałabym mieć siłę i walczyć z samotnością i brakiem zrozumienia.Intencją w jakiej się modliłam była praca.Uwierzcie mi,iż z całych sił się modlę codziennie a zły wciąż mnie zniechęca.Ta modlitwa jest piękna,ale czasem brakuje czegoś co by mnie zmotywowało.Jeżeli istniej ktoś, w intencji ktorego mogłabym się pomodlić proszę piszcie w komentarzach.Ja również się za was pomodlę.Nie bądzmy samotni w naszych modlitwach.

Monika

93 myśli na temat „Monika: czasem walka o dobro zaczyna się od zła

  1. Witaj Monika….po pierwsze nie jesteś samotna tylko sama ( tzn bez męża, chłopaka), po drugie masz napewno wspaniałą rodzinę , która murem za tobą stoi :), po trzecie jesteś zdolna , skoro masz za sobą studia…., po czwarte skoro choroba jest wyleczalna to podejmij kroki w kierunku jej wyleczenia, po piąte zacznij dzień od uśmiechu i słów ” to będzie piękny dzień”…każdy z nas ma tzw „doły”, wiele osób odmawiających NP czuje, ze coś zaczyna na opak się dziać…wątpi w skuteczność NP, dlatego uparcie na przekór temu trzeba trwać i sie modlić.
    Ja też jestem po 30-tce , nie mam męża ani dzieci…ale modlę się o to, bo bardzo tego pragnę…proszę cię o modlitwę za mojego wuja Jana, o jego uzdrowienie …bardzo cierpi, ma nowotwór, sytuacja jest beznadziejna..ale ja się modlę i do…Św.Rity…proszę pomóż mi Moniko

    • Kasiu dziękuję Ci za słowa otuchy.To prawda mam wspaniałą rodzinę, lecz czasem jej nie doceniam z powodu mojej choroby i samotności jak jej towarzyszy.Pomimo to będę walczyć i modlić się o uzdrowienie.Obiecuję Ci dziś pomodlić się za twojego wuja,aby Bóg dał mu siłę.Nie poddawaj się Kasiu.Wierzę w to,że i twoja samotność w końcu się skończy i spotkasz człowieka,który będzie Cię wspierał.Pozdrawiam Cię Kasiu:)Trzymaj się ciepło:)Monika

      • Dziękuję Ci Moniko – wiesz jak ważne jest dla mnie to , co napisałaś ? …dziękuję Ci za modlitwę za mojego wuja i wiarę w moje lepsze jutro…

        • Kasiu zostało mi 31 dni do końca NP.Uwierz,ale z każdym dniem jest coraz trudniej. Ciągłe myśli,że nie dam rady i że moja sytuacja jest już tak beznadziejna,więc po co się modlić.Sądzę,że najgorsze w tym wszystkim jest poczucie osamotnienia i myśl,że to wszystko nie ma sensu.Ale z drugiej strony coś podświadomie każe mi walczyć,jakaś maleńka wewnętrzna iskierka.I jeśli ta iskierka nie zgaśnie jeszcze przez 31 dni będę się modlić,aby skończyła się moja i Twoja samotność i aby stan Twojego wuja się poprawił.Przecież dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.

        • Monika – kto jak nie ty i twoje dobre serducho 🙂 dasz radę dziewczyno !!!! Ja wiem , że bywa trudno, że człowieka ogarnia taka beznadzieja, brak nadziei…ale pamiętaj nie jesteś sama !!! Jesteś TY , jestem Ja , jesteśmy tu wszyscy po to aby się nawzajem wspierać…pomagać sobie modlitwą…Bliska jest mi twoja treść i twoje odczucia…bo wiele razy w trakcie NP i mnie ono ogarniało a wtedy z pomocą przychodziła mi Ala, Lucy i wielu innych wspaniałych ludzi na tym forum…:) Pomodlę się za Ciebie i proszę nie martw się już…..:) Ja nadal proszę o modlitwę za mojego wuja….nowotwór atakuje kości….wuj bardzo cierpi, jest słabiutki….tak bardzo chciałabym….żeby choroba odeszła….żeby wuj powrócił do zdrowia…czy to możliwe? Po ludzku sytuacja jest beznadziejna….wyniki złe, wiele przerzutów…modlę się do Św. Rity…jakbym czekała na cud…:(

        • Dzięki Kasia:)
          Współczuję Ci bardzo z powodu choroby Twojego wuja.Musi Ci być bardzo bliski.Tak jak obiecałam będę się modlić w Twojej intencji.A Ty Kasiu bądż dzielna i się nie załamuj.Cieszę się,że trafiłam na to forum:)Dobrze jest wiedzieć,że nie jesteśmy sami w naszym cierpieniu.Święta Rita jest patronką od spraw beznadziejnych i trudnych.Może modlitwa do Św.Peregryna odmieniła by twoją sytuację.To patron chorych na nowotwór,który został cudownie uzdrowiony.Przesyłam Ci jej treść:

          „O święty Peregrynie, ty, którego zwano „potężnym” i „cudownym pracownikiem” z powodu licznych cudów, jakie otrzymywałeś od Boga dla tych, którzy uciekali się do ciebie. Przez tak wiele lat znosiłeś na swym własnym ciele chorobę rakową, która niszczy samą istotę naszego jestestwa, i który uciekłeś się do Źródła wszelkiej łaski, gdy człowiek był już bezsilny. Zostałeś wyróżniony wizją Chrystusa, który zszedł z krzyża, by Cię uzdrowić. Proś Boga i Matkę Bożą o uzdrowienie dla tych chorych, których powierzamy tobie… Wsparci w ten sposób przez twe potężne wstawiennictwo, będziemy śpiewać Bogu, teraz i na wieki, pieśń wdzięczności za Jego wielką dobroć i miłosierdzie. Amen ”

          Mam nadzieję,że to choć trochę pomoże.

  2. Proszę Cię nie załamuj się ja kiedyś też chorowałam poważnie zwłaszcza na nerwice, bulimie zostałam uzdrowiona s.Faustyna nadal mi pomaga. Koronka do miłosierdzia Bożego zmieniła moje życie całkowicie Pan Jezus podniósł mnie z dna w którym byłam .Proszę Cię zwróć się do niego o pomoc on na pewno Ci pomoże. Już sobie bez tej modlitwy nie wyobrażam życia jest cudowna . Poczytaj sobie dzienniczek s. Faustyny zwłaszcza rozmowę Pana Jezusa z duszą cierpiącą .Jezus jest lekiem na nasze boleści . Z Bogiem pozdrawiam

    • Justynko dzienniczek s.Faustyny towarzyszy mi od wielu lat,zwłaszcza w chwilach skrajnego zwątpienia.Ja nie cierpię na bulimię,ale jako osoba chora na nerwicę,wiem jak straszne cierpienie powoduje choroba psychiczna.Cieszę się bardzo,że udało Ci się podnieść dzięki łasce Bożej.Przeczytam dziś fragment o którym wspomniałaś.Pozdrawiam Cię serdecznie:)Monika

  3. Bądz dzielna Moniko. Każdy dzwiga swój krzyż tu na ziemi. Choć jest cieżko i czasem los nas okrutnie doświadcza to mimo wszystko jest w tym sens.Tak mi się wydaje. Pan Jezus przez swoje cierpienie zbawił ludzkość,zbawił nas. Pomodlę się za Ciebie,prosząc Boga aby Cię obdarzył zdrowiem,siłą i radością. Jeśli mogę prosić o modlitwe za mnie,też o wyzdrowienie(wczoraj rozpoczęłam swoją trzecią NP o uzdrowienie min.kręgosłupa,z którym mam problem od kilku lat). Pozdrawiam serdecznie. Szcęść Boże

    • Beatko bardzo Ci dziękuję za modlitwę.Chociaż jeszcze nie cierpię na bóle kręgosłupa,wiem jak dokuczliwa bywa ta choroba,ponieważ moja mama zmaga się z nią od wielu lat.Oczywiście,że pomodlę się za Ciebie.Pozdrawiam serdecznie i życzę Ci dużo wytrwalości w modlitwach.

  4. Moniko, pomodlę się za Ciebie. A jeśli znajdziesz chwilkę, to chociaż jedną zdrowaśkę ale nie za mnie, tylko za szczęście i uśmiech na twarzy najbliższej mi osóbki;) Tymczasem powodzenia w modlitwie, trwaj – ja kończę NP w sobotę i nie zliczę na ile prób byłam wystawiona przez ten czas…

    • Asiu dziękuję.Również pomodlę się za Ciebie. Wspaniale,ze udało Ci się dokończyć modlitwę.Mam nadzieję,że twoja intencja zostanie wysłuchana.Mam również nadzieję,że i mi się uda.3maj się ciepło:)Monika

  5. Droga Moniko, częściowo mogę zrozumieć Twoją pozycje. Choć nie mam agorafobii to boję się tłumów, boję się przebywać sama w centrach handlowych, boję się, że mogę się zgubić, boję się rozmawiać z osobami obcymi (np. z ekspedientką,kasjerką, kelnerem). Boję się nawet rozmawiać przez telefon 🙂 jakkolwiek próbuję z tym walczyć. Poza tym mogę też zrozumieć Twoją sytację rodzinną, sama skończyłam 2 kierunki a mimo to w domu slysze jednynie że jestem niczym, nie mam nic, niczego nie osiągnęłam i nigdy nie osiągnę, będę zerem… To boli.
    Mam więc propozycje – może potrzbujesz towarzystwa? Może potrzebujesz kogoś komu możesz się pożalić? Albo tylko by ‚poczatować’? Z chęcią Cie wysłucham, porozmawiam 🙂

    jeśli chcesz się pomodlić za mojego męża będę wdzięczna – modlitwa o uzdrowienie duszy i nawrócenie na chrześcijaństwo jest mu bardzo potrzeba (choć on sam tego nie widzi).

    Życzę Ci dużo siły, wytrwałości, optymizmu i wiary, abyś nie porzuciła różańca a wyrwała się chorobie 🙂

    • Droga Anno,
      Przyznam Ci się szczerze,ze jestem bardzo samotną osobą i brakuje mi towarzystwa.Doskonale rozumiem to o czym piszesz.Bardzo chętnie z Tobą poczatuje:)

      Dziękuję Ci za wsparcie:)Ja również życzę Ci dużo sły.Pomodlę się w Twojej intencji.Serdeczne pozdrowienia:)Monika

  6. Ja
    chciałam się podzielic moja historia i moja modlitwa.Po 24 latach małżenstwa szczęsliwego tak mi sie bynajmiej wydawalo odszedl od nas maz ojciec .Pracuje w Niemczech ,wspanily maz ojciec zmienil sie w zimnego czlowieka ,bez serca .Kiedys wspaniale malzenstwo cudowna rodzina nagle wszystko runelo jak domek z kart.Poznal tam kobiete mlodsza od niego o 18 lat i zyja ze soba juz prawie rok .zerwal ze mna przez esemesa ,nawet nie potrafil mi to powiedziec w twarz .Napisal mi zebym dala mu swiety spokoj bo on mnie juz nie kocha.Swiat mi sie zawalil ,nie pomogly blagania moje ani dzieci ,wychowal ich do 18 roku zycia i jest wolny wyzwolony.pon3 miesiacach zlozyl pozew o rozwod.Bylam w szoku ,szukalam ratunku wszedzie ,tzn u psychologa ,najmlodszy syn ,ktory ma 20 lat byl poza domem nie mieszkal w domu ,bo jest pilkarzem ,on midal najwieksze wsparcie tlumaczyl mi ze ja jestem najwazniejsza ze nam bedzie coraz lepiej a ojcu coraz gorzej.Zaczelam sie modlic ,szukalam w internecie roznych modlitw i znalazlam modlitwe pompejanska .Zaczelam na poczatku lutego i w trakcie odmawiania czesci blagalnej zadzwonil moj adwokat ze adwokat meza pyta czy sie zgadzam ,ze on rozwod zawiesza ,bo chce ze mna rozmawiac.A modlilam sie zeby nie rozlanczal tego co Pan Bóg polaczyl 24 lata temu.Zadzwonilam dlaczego zawiesil rozwod ,aon ze bedzie corki wesele jak to bedzie wygladalo ze bedziemy po rozwodzie ,wiem ze powod jest inny ,bo tak zaklamanego czlowieka nie spotkalam jaki on sie zrobil przy tej kobiecie..Do domu nie przyjezdza ,dzwoni do dzieci jak sobie przypomni…Skonczylam pierwsza modlitwe zaczelam druga w tej samej intencji….Dalej nic sie nie dzieje ,bol straszny ,tylko zrozumie mnie ta osoba ktorą to spotkalo to co mnie..Wierze ze Matenka mi pomorze ,tak strasznie w to wierze ,prosze ducha swietego aby zwrocil mu rozum aby wlal w serce jego milosc do mnie do tej rodziny ….Teraz odmawiam trzecia nowenne ,modle sie o zdrowie mojego syna i bloggoslawienstwo ,opieke boza nad calym jego zyciem i wiem ze tego szatana pokonamy …Modlitwa dajemi tyle sily ,wiary nadzieji i wiem ze moja matenka mnie wyslucha …Polecam wszystkim te modlitwe ,polecilam kilka osobom ,caly czas o niej mowie i przyzeklam Matence ze jak wroci do rodziny to pojade do pompejow z nim podziekowac jej za laske …Chociaz dzieci sa dorosle cierpia tez i to bardzo ,nie rozumieja jak z ideala ,ktory mowil ze najwazniejsza jest rodzina honor ojczyzna wszystko stracil dla 30 -sto latki …Ale wiara czyni cuda i mam nadzieje ze bedziemy jeszcze kochajaca sie rodzina!!!

    • Lidka, ze wzruszeniem przeczytałam Twoje świadectwo…Jestem w trochę podobnej sytuacji jak Ty.
      Mój chłopak też wyjechał za pracą za granicę do USA i po dosłownie 3 tyginiach bez słowa wyjaśnienie zerwał ze mną kontak. Do tej pory jestem w totalnym szoku jak mógł tak postąpić, bo ja w stosunku do niego zawsze byłam lojalna i starałam być przy nim i pomagać mu w każdej sytuacji…Za to wszystko dostałam taką zapłatę. Mój ból był tym większy, że stało się w trakcie odmawiania NP w intencji jego szczęśliwego pobytu za granicą i zawarcia przez nas sakramentalnego małżeństwa…Tak jak Ty nie poddałam się dalej się modlę…Głęcoko w to wierze, że jeszcze wszystko się ułoży.

  7. Droga Moniko, nie poddawaj się. Ja teraz odmawiam moją 7NP. Pamiętam niecały rok temu jak odkryłam NP, jaki to był dla mnie szok, że tyle rożańców dziennie trzeba odmówić. Ale podjęłam się i już tak zostało. Kocham różaniec, kocham Boga, Jezusa, Maryję i innych Świętych. Dzięki NP moje życie zmieniło się. Teraz nie chciałabym wrócić do mojego dawnego życia. Właściwie jak mogłam kiedyś żyć jak letnia katoliczka? Tylko co niedzielę kościół, rano i wieczorem pacierz i to wszystko. Teraz czuję głęboką więź z Bogiem. Widzę dużo rzeczy, których kiedyś nie widziałam i co kiedyś było normalne dla mnie: fałsz ludzi, zakłamanie, antykoncepcje, aborcje itd. Przed chorobą mój świat był pozornie idealny, potem ujawniła się moja nerwica lękowa. Rok z życia wyjęty. Wtedy to się zwróciłam ku Bogu. Ale jeszcze nie do końca. Po nawrocie choroby całkowicie oddałam się Bogu i co? On w cudowny sposób zaczyna prostować moją drogę. Nerwica zelżała, zrobiłam prawo jazdy, chcę iść na studia (jeśli Bóg dopomoże to może uda się mi je skończyć).

    • Agnieszko życzę Ci abyś skończyła studia i otworzyła się na ludzi.Choroba tak wiele nam zabiera.Czasem też warto zaufać innym, choć to trudne.Bądz dzielna Agnieszko.Pomodlę się za Ciebie.Pozdrowienia:)Monika

      • Dziękuję z calego serca Moniko 🙂 Też mam taką nadzieję. Powolutku małymi kroczkami z Bogiem zaczynam życie tak jakby od nowa. Większość moich rówieśników kończy już licencjaty, bierze śluby, pracuje, żyją na całego, a ja przechodzę czasami katorgę. (Praktycznie od 3 lat cierpię na nerwicę lękową i widzę ile ta choroba mi zabrała z życia). Rok siedziałam w domu, bo nie byłam w stanie nawet wyjsć na zewnątrz. Dzięki NP i Mszom z modlitwą o uzdrowienie choroba na tyle zelżała, że jako tako jestem w stanie normalnie funkcjonować. Ale do stanu z przed choroby jeszcze daleko. Widzę jak innym przychodzi wszystkim w życiu łatwiej, a ja muszę się tyle namęczyć (zwłaszcza psychicznie) by coś osiągnąć. Z jednej strony narzekałam i smuciłam się ile musiałam przecierpieć, z drugiej strony być może tak miało być bym w końcu się nawróciła tak porządnie, bym zwróciła się całą sobą do Boga. Niezbadane są wyroki Boskie, bo wszystko co nas w życiu spotyka jest po coś . Co do studiów powiedziałam sobie, że będę walczyć. Proszę Boga o pomoc, bo będę musiała dojeżdżać w weekendy pociągami, być ciągle wśród ludzi, bym dała radę.

        • Rok temu jak powiedziałam mojemu chłopakowi o mojej chorobie to odwrócił się ode mnie. Powiedział, że martwi jego moje zdrowie i na dłuższą metę nie widzi nas razem. Ja chora, bez pracy… Bardzo to mnie zabolało. Teraz czasami nachodzą mnie takie myśli czy ja w ogóle kiedyś kogoś znajdę przez tą chorobę, czy chłopak mnie od razu skreśli tak jak on. Boję się strasznie tego… Rana została 🙁

        • Agnieszka nie ma naprawdę za co:)Wiem doskonale co przeżywasz.Jest dokładnie tak jak napisałaś.Też praktycznie nie wychodzę z domu.Każda próba przełamania tego lęku kończy się fatalnie.Czasem mam wrażenie,że już tego nie wytrzymam.Przez całe studia świetnie dawałam sobie radę, nie miałam żadnych problemów z nawiązywaniem znajomości.Wychodziłam do ludzi,wprawdzie było mi cieżko ,ale jakoś dawałam radę.Teraz odkąd zasiedziałam się w domu,czuję jak życie płynie obok mnie.Chyba najgorsze w tej chorobie jest zamknięcie się w sobie i ciągłe myślenie o niej.Dlatego z całego serca życzę Ci abyś podjęła studia i poznała kogoś kto Cię będzie wspierał.Uwierz jest mnóstwo ludzi,którzy cierpią z powodu nerwicy.Agnieszka jesteś młoda,dasz sobie radę.Małymi krokami, z pomocą Boga.Często sobie myslę,że gdyby nie moja choroba nie byłabym w tym miejscu gdzie teraz jestem.Skoro Bóg nas tak prowadzi,trzeba mu zaufać i dać się poprowdzić.Nic nie dzieje się bez celu.Ja wierzę w przeznaczenie.Pozdrawiam Cię serdecznie i możesz liczyć na moją modlitwę:)Monika

        • Dzięki Monisiu 🙂 Możesz też liczyć na moją modlitwę i na wsparcie. My nerwicowcy musimy się wzajemnie wspierać, bo tylko druga osoba z tą chorobą może zrozumieć co przeżywamy.

        • Dziękuję Ci bardzo kochana:)Ty również możesz liczyć na mnie:)Dziś kolejny dzień NP mojej pierwszej.Jest mi o wiele łatwiej wiedząc,że mam tu wsparcie.Pozdrowiam Cię serdecznie:)Monika

        • Z ogromną chęcią bym się odezwała:),tylko nie mam gg.Moja rodzina wyjeżdża teraz na 2 tygodnie.Po jej powrocie jak najbardziej bym się odezwała,jak tylko uda mi się je założyć:)

        • Agnieszko życzę Ci spokojnego wieczoru i dużo siły.Pomodlę się dziś w intencji Twoich studiów i aby choroba nie dawała za wygraną.Pozdrawiam Cię seredcznie;)Monika

  8. Moniko nie trać wiary i nadziei, Matka Boża Cię nie zostawi. Zawierz Jezusowi Miłosiernemu. Dzięki Nowennie Pompejańskiej bardzo się wyciszyłam i odzyskałam spokój. To trudna i wymagająca modlitwa, ale czyni cuda. Koniecznie zajrzyj na tę stronę, podaje link http://jozef.legnica.pl/?p=1300

    • Barbaro dziękuję za link do strony.Wiem,ze Bóg czyni cuda i uda mi się dokończyć Litanię.Dziękuję serdecznie za wsparcie:)Monika

  9. DROGA MONIKO!!!
    NIE PODDAWAJ SIĘ , TA MODLITWA MA OGROMNĄ MOC 🙂 JA MODLIŁAM SIĘ O TAKĄ RZECZ , ŻE ZAKRAWAŁA O CUD OTRZYMAŁAM JĄ I JESZCZE Z ”GRATISEM” O , KTÓRYM NAWET NIE ŚNIŁAM.. TERAZ ODMAWIAM JUŻ DRUGĄ NOWENNE 🙂 CIĄG DALSZY TEJ PIERWSZEJ.. CHCIAŁAM CI POWIEDZIEĆ , ŻE ZŁY PRZESZKADZA W INTENCJACH , KTÓRE SĄ SŁUSZNE, BO STRACH GO OGARNIA , ZĘ JAK DOSTANIESZ TĄ ŁASKĘ TO BĘDZIESZ KOLEJNYM DZIECKIEM MATKI BOŻEJ ONA WEŻMIE CIĘ W OPIEKĘ I ON NIE BĘDZIE MIAŁ DO CIEBIE DOSTĘPU… A NA TWOJE DOLEGLIWOŚCI I CHOROBĘ POLECAM MODLITWĘ KSIEDZA DOLINDO AKT ZAWIERZENIA , KTÓRY TRZEBA TYLKO ROZWAŻAĆ , A PRZED SNEM POWTARZAĆ SŁOWA ”JEZU UFAM TOBIE TY SIĘ TROSZCZ A JA IDE SPAĆ” ZOBACZYSZ EFEKTY EKSPRESOWO… BĘDĘ SIE ZA CIEBIE MODLIĆ

    • Żaklino wiem,że Zły robi wszystko,aby przeszkodzić mi w nowennie.Przekonałam się o tym nie raz.Ale już cudem jest,że tak wiele osób mi odpisało na tym forum.Bardzo Ci dziękuję za modlitwę.Ja również pomodlę się za Ciebie.Pozrawiam serdecznie:)Monika

  10. Pomodlę się za Ciebie, ja odmawiam 3 nowennę w intencji męża i jest to dla mnie baardzo trudne, od początku czuję ataki złego, chciałam przerwać nowennę bo psychicznie już nie dawałam rady…Potrzebuję wsparcia w modlitwie a i ja wesprę Ciebie.

    • Bogusiu wiem jak trudno jest czasem.Ja codziennie walczę ze sobą pomimo zniechęcenia.Proszę nie poddawaj się i nie przerywaj nowenny.Będzie Ci cięzko,ale Bóg Cię wspomoże.Pomodlę się aby Bóg dał Ci siłę i nadzieję.

  11. Droga Moniko, weszłam na stronkę i zobaczyłam nowy wpis…Twoj wpis, w którym prosisz o modlitwe w Twojej intencji, dzisiaj zmówie za Ciebie, abyś miała więcej sił w sobie do modlenia się , Koronkę do MiłosierdziA Bozego.Moniko skoro zaczęłaś Nowenn doprowadz ją do końca to przepiękny czas który podarujesz Kochanej Mateńce Ona zawsze ma dla nas czas żeby nas wysłuchać, Ona chce dla Ciebie jak najlepiej. Ja też często odmawiając Różaniec , odprawiam klepanie gdzieś odpłynę ale nie chce przestać juz odmawiać Różanca, dzięki Nowennie jest zawsze przy mnie zevy odmówiać go niemal codziennie, poproś w swoim duchu Ducha ŚW. aby pomagał Ci odnajdować siłe do modlitwy i więcej skupienia On również chce nam pomóc. Moniko trzymaj się cieplutko a ja dokończe Tajemnice Swiatła 🙂 Pozdrawiam Cie i oczywiście Koronka za Ciebie dzisiaj na mur beton zostanie odmówiona:)

    • Kochana Martyno bardzo Ci dziękuję za wsparcie i modlitwę.Jestem już dzisiaj bardzo zmęczona a czekają mnie jeszcze tajemnice.Naprawdę jestem bardzo wdzięczna.I ja Martynko przy dzisiejszym różańcu obiecuję wspomnieć o Tobie.Bardzo ciepło Cię pozdrawiam:)Monika

  12. Pomodlę się za Ciebie Moniko, ja też modlę się o pracę, bo jestem bez grosza. Choć ukopńczyłam studia, a mam 50 lat nie mogę znaleźć pracy. W małym miasteczku i w…tym wieku bardzo ciężko ją znaleźć. Poza tym mam wielkie problemy małżeńske, modlę się o nawrócenie dla męża i powrót dzieci na łono Kościoła.Nie powiem…naprawdę dużo łask uprosiłam, ale te najważniesze pozostały.Ale wierzę, że Pan się ulituje i Matka Pompejańska wyprosi mi te łaski. Z Panem Bogiem.Magdalena.

    • Magdaleno choć czasem sytuacja wydaje się beznadziejna, Bóg nad nami czuwa.Czuję,że jest Ci bardzo ciężko,dlatego w dzisiejszej modlitwie poproszę,aby Bóg dał Ci siłę.Proszę nie poddawaj się.Na pewno Matka Boża Cię wysłucha i otrzymasz łaski o które prosisz.Monika

  13. Jako psycholog zadaj sobie pytanie przed czym chroni Cię agorafobia? lub odwrócenie co Ci daje. Może to absurd ale tam znajdziesz odpowiedź. Co najgorszego może się stać na dworze, że coś ludzie sobie o Tobie pomyślą?
    Módl się wytrwale.

  14. Tak czytam Wasze wypowiedzi,zachecenia ,modlitwy ..ja rowniez odmawiam NP jestem przy czesci blagalnej,tez mi trudno a dzisiaj zwlaszcza..nie wiem dlaczego tylko placze i chociaz zly podsuwa mi zle mysli i tak sie modle caly dzien,czytam wasze wpisy i to tez dodaje mi sil,bo jestem psychicznie wykonczona.Jak bardzo chcialabym aby moja intencja zostala wyjasniona,od niej zalezy nasze dalsze zycie…moze za bardzo chce ,moze powinnam okazac troche skruchy,modle sie rowniez za ludzi,ktorzy utrudniaja nam rozwiazanie naszych problemow,bo ten swiat nalezy do ludzi z pieniedzmi,oni mysla,ze sa Bogiem ale Prawdziwy Bog pomaga i biednym i bogatym.. czytam,ze chocby stalo sie jeszcze gorzej w ciagu odmawiania NP nalezy kontynuowac i wierze ,ze mowicie prawde,ze Ktos z was tez byl w takim oplakanym stanie a Matenka nie zostawila go samego…
    Porownuje to moje cierpienie z Droga Krzyzowa (nie wiem moze nie powinnam) ale Jezus tez cierpiala potem dostal to na co zasluzyl.rowniez upadal i podnosil sie ,tak jak my upadamy pod naszymi troskami ale pozniej wstajemy za Boza pomoca i modlitwa,tak wiec jesli upadacie-modlcie sie -powstaniecie,jeszce bardziej mocni niz kiedykolwiek..

    rowniez prosze o mnodlitwe,ja tez bedze sie za Was wszystkich modlic
    Magdo,bo to swumie odpowiedzi na Twoj post,Ty rowniez sie modl i nie lekaj,bo Mateczka jest z Nami…

    ania

  15. Moniko nie poddawaj się, też odmówię za Ciebie dziesiątkę różańca.

    Mały chłopiec, obłożnie chory i cierpiący, zapytał mamę:
    – Mamo, dlaczego muszę tyle cierpieć?
    Na to mama go zapytała:
    – A gdyby Pan Jezus cię o to poprosił, zgodziłbyś się?
    – Tak, wtedy bym się zgodził.
    – To On cię już o to poprosił.

    Taka wzruszająca historia, która zapadła w moją pamięć.

    • Dziękuję Marysiu.Piękna historia i bardzo mądra.Będę ją sobie przypomniać w trudnych chwilach.Dziękuję za modlitwę:)Monika

  16. Witam, pomyśl że nie jesteś sama w tej udręce, ja kończę odmawiać pierwszy raz nowennę i też jest mi ciężko zwłaszcza teraz pod koniec. Mam takie odczucia jakbym nie zasłużyła na żadną łaskę od Matuchny Najświętszej, a jednak każdego dnia powtarzam sobie że jeśli nie otrzymam to o co proszę otrzymam coś innego, bo Ona nikogo nie pozostawia bez opieki i w potrzebie. Otrzymałam już kilka drobnych łask, wiem że Matka mi pomaga każdego dnia, pomyśl że Ona zawsze jest z Tobą. Będę się modlić o łaski dla Ciebie i pomoc w chorobie, pozdrawiam 🙂

    Paulina

    • Paulino ja też mam podobne odczucia,jakbym nie zasłużyła na łaski,ale to raczej Zły nas tak oszukuje.Poproszę Matkę Bożą o wytwałość i siłę dla Ciebie w modlitwie.Monika

  17. Kochani, a ja mam do Was pytanie. Ostatnio podczas modlitwy prosiłam o znak i otrzymałam taki oto fragment: ”Doprowadźcie teraz to dzieło do końca, aby czynne podzielenie się tym, co macie, potwierdzało waszą chętną gotowość. A gotowość uznaje się nie według tego, czego się nie ma, lecz według tego, co się ma. Nie o to bowiem idzie, żeby innym sprawiać ulgę, a sobie utrapienie, lecz żeby była równość. Teraz więc niech wasz dostatek przyjdzie z pomocą ich potrzebom, aby ich bogactwo było wam pomocą w waszych niedostatkach i aby nastała równość według tego, co jest napisane: Nie miał za wiele ten, kto miał dużo. Nie miał za mało ten, kto miał niewiele”. Moje pytanie odnosi się do wypełnienia w pełni tego Słowa Bożego. Wiem, że we fragmencie istotą jest jałmużna, ale czy można do tego przypisać również pomoc duszom czyśćcowym, np. zamówienie Mszy w intencji dusz czyśćcowych? Kochani, każdy komentarz w tej kwestii jest dla mnie cenny. 🙂 Na początku myślałam, że ten fragment jest przypadkowy, ale przecież nie ma przypadków. Tym bardziej, że jałmużna jest trzecim filarem życia chrześcijańskiego. Dotychczas stosowałam się do dwóch filarów tj. modlitwy oraz postu, więc uważam, że ten fragment tekstu nie ukazał się moim oczom w wyniku przypadku. Może Bóg prowadzi mnie właśnie taką drogą, która ”zahacza” o te wszystkie możliwości? Dziękuję z góry za wszystkie wypowiedzi.

    • Jałmużna (przez niektórych nazywana dziesięciną) może być w różnej formie. Pewien ksiądz mi tłumaczył że jeśli mam środki materialne to powinienem finansowo wspomóc ubogich których nie brakuje wokół nas. Jeśli sami mamy niewiele to możemy za inne osoby ofiarować modlitwę czy wspomóc ich choćby własną pomocą czy dobrym słowem. Kiedyś mogłem wspomagać innych i dziś myślę że za mało się dzieliłem z biednymi, dziś sam wiem co to jest bieda. Może to ma być dla mnie nauczka?

  18. Moniko!

    Serdecznie Ci współczuję.To straszne, że mimo starannego wykształcenia, nie masz pracy i czujesz się tak bardzo samotna.
    Rozumiem Cię!
    Pomodlę się za Ciebie, a gdybyś i Ty mogła się pomodlić o uzdrowienie mojego męża Zbigniewa, który zmaga się z chorobą nowotworową, a ostatnio czuje się gorzej, to będę Ci wdzięczna.
    Pozdrawiam i życzę zrozumienia ze strony bliskich!

    • Franciszko jakoś walczę z tym poczuciem bezradności,choć przyznam,że nie jest mi łatwo.Dziękuję za zrozumienie.Pomodlę się za Ciebie i twojego męża.Pozdrawiam ciepło:)Monika

  19. Aniu ja czytam te wszystkie świadectwa ,to piszą że na pocztątku odmawiania tej nowenny tak się właśnie dzieje ,bo szatan chce żebyśmy zwatpiły ,ale nie poddawaj się módl się nadal ,ja jak pisałam zaczęłam się modlić w lutym ,pierwszą nowennę skończyłam przed świętami Wielkanocnymi ,pomyslałam zrobięsobie przerwę ale takpokochałam te modlitwę ze zaraz zaczęlam drugą ,skończyłam drugą ,tydzień przerwy i zaczęłam trzecią ,cały czas wierzę że Matka Boża mi pomoże ,powtarzam sobieże Pan Bóg nic nie robi bez przyczyny i tak musi być …Ja z moim mężem byłam 24lata wychowaliśmy 3 dzieci w zeszłym roku zostaliśmy dziadkami ,mamy śliczną wnuczkę ale jego za bardzo to nie interesowało ,bo ma kobietę o 6 lat starszą od naszej córki…Wiem że to nie jest miłość .to zauroczenie …Dzieci to bardzo przezywaja ,córka od kiedy odszedł coś się z nią stało ,z wesołej dziewczyny zrobiła sie smutna ,zamknieta dziewczyna…Cały czas jej coś dolega ,lekarzy nie opuszcza ,ale jego to za bardzo nie interesuje ,więc ja muszę być silna ,być ojcem i matką…Teraz jeszcze twierdzi ze w sierpniu zostanie ojcem ,czekam i bardzo to przezywam ,bo jak bedzie mial dziecko to już chyba koniec….Atym bardziej że wiem że ta kobieta poszła na nasz majątek…..ona ma już dziecko z innym mezczyzną ,ktore wychowujemój mąż iteraz z moim mezem kolejne więc co to za kobieta ….Ale modlę się i wierzę że będzie dobrze ,bo musi tak być ,bo widocznie Pan Bóg ma jakieś plany według nas…Chodz bardzo się boję co będzie dalej…odmawiaj koronkę do ducha świętego ,do miłosierdzia bożego i powtarzaj słowa badz wola twoja troszcz się sam to pomaga ….

    • Lidka, serdecznie dziękuję za podpowiedzi dot. modlitwy…Jesteś bardzo dzielną i szlachetną kobietą – jestem pewna, że Twój mąż się w końcu opamięta…Będę się modlić także w Twojej intencji.

  20. Dzisiaj rozpoczęłam odmawianie Nowenny Pompejańskiej w intencji mojej przyjaciółki, która jest bardzo schorowaną osobą.Wierzę,że wszystko odmieni się na dobre.

  21. Witam wszystkich bardzo serdecznie! O Nowennie Pompejskiej słyszałam już od dawna. Bardzo chciałabym zacząć ją odmawiać, ale boję się… Czytając niektóre wypowiedzi na tym i innych forach widzę, że wielu osobom w czasie modlitwy było ciężko, sprawy układały się nie tak jak powinny. Jestem osobą, która za dużo się wszystkim przejmuje, wszystko biorę sobie do serca, czasem mam dość wszystkiego. Może tego nie pokazuję, ale wewnątrz jestem rozdarta, często płaczę w samotności. Teraz jestem w beznadziejnej sytuacji, powoli tracę nadzieję…Dlatego chciałabym spróbować modlić się przy pomocy tej nowenny, ale czuję, że gdy wszystko zacznie się „sypać” to sobie nie poradzę psychicznie i zakończę ją. Bardzo Was proszę o słowo otuchy i modlitwę… Pozdrawiam!

    • spróbuj, warto
      mnie udało się odmówić pierwszą i trzecią NP, drugą i czwartą przerwałam po kilku tygodniach.Obecnie od dwóch tygodni mam przerwę. Kochana nawet jeśli nie zmieni się świat wokół ciebie to zmienisz się Ty. Może nabierzesz dystansu, odnajdziesz spokój wewnętrzny, radość. Pomodlę się dziś za Ciebie. Matuchna Ci pomoże i zaprowadzi do Boga i Jezusa. Zaryzykuj i wypłyń na głębie. Ja w zasadzie nie lubiłam nigdy różańca, a przez ponad pół roku z jednym dniem przerwy odmawiałam 3 lub 4 dziennie. A teraz całą rodziną odmawiamy jedną dziesiątkę dziennie. Pozdrawiam

    • Witaj Góralko, ja też nią jestem.
      Nie mam cech góralki , bo podobnie jak Ty jestem pesymistką i wszystkiego się boję, o wszystko się martwię i jestem słaba psychicznie i fizycznie.
      Od półtora roku modlę się nowenną do Matki Boskiej z Pompei i uwierz mi, że warto. Choć nie wszystko się spełnia z modlitewnych próśb, to jednak sprawy toczą się o wiele lepiej , niż przed nowenną.
      Nowenna jest jak narkotyk…. uzależnia i zobaczysz, że jak zaczniesz ją odmawiać, to już będziesz ciągle odmawiać.
      Intencje się mnożą i jest potrzeba modlitwy.
      Wesprę Cię modlitewnie, abyś wytrwała w modlitwie i żebyś wyprosiła potrzebne łaski, a gdybyś i Ty się pomodliła o uzdrowienie męża Zbigniewa z ciężkiej choroby , to będę Ci wdzięczna!
      Pozdrawiam serdecznie!

  22. góralko !
    Nie bój się, to co zyskasz dzięki odmawianiu NP zrekompensuje Ci wszystko. Ja odzyskałam ogromny spokój i wyciszenie. Jestem pełna nadziei nawet, gdy się wszystko wali i pali zachowuję się jakby irracjonalnie, nie mogę siebie poznać. Mówię do Jezusa „Ufam Ci, Ty się tym zajmij”, do Maryi „Czuwaj i opiekuj się moją rodziną”, to naprawdę działa. Spróbuj nic nie tracisz. Gdy po ludzku nie można już nic zrobić, zaufaj bezgranicznie Jezusowi i Maryi.
    Pozdrawiam.

  23. Moniko pomodlę się dziś za Ciebie. Sama skończyłam „dobre” studia, ale niestety nie mam dobrej pracy; w pewnym momencie poświęciłam życie zawodowe na rzecz wychowania synka ( czego oczywiście nie żałuje bo był to cudwny czas ). Mam 36 lat i brak konkretnej stałej pracy tylko umowy na zastępstwo, staże; wszyscy są rzekomo zadowoleni z efektów mojej pracy, ale oczywiście zatrudnić mnie nie mogą bo kryzys, brak etatu etc. Każdego dnia odbieram swoją lekcję pokory. Mój problem jest jednak znacznie poważniejszy; odszedł ode mnie mąż; po 10 udanych latach małżeństwa; związał się z młodszą, bogadszą, podobno z ambicjami i pasjami ( bo jakie ambicje mam ja skoro siedziałam w domu i zajmowałam się dzieckiem ). Układa sobie z nią życie, jest szczęśliwy, a mnie świat się zawalił….. Ponad dwa miesiące temu ukończyłam swoją pierwszą NP w intencji uratowania małżeństwa, od tego czasu modlę się do Św. Tadeusza Judy, Św. Rity, Ojca św. Jana Pawła II, Nowenną Dominikańską.
    Lidio pozdrawiam Cię serdecznie, bardzo Ci współczuję i doskonale rozumiem przez co przechodziś dziś także i za Ciebie i Twoje małżeństwo się pomodlę.

    • Izo bardzo Ci dziękuję.Musi Ci być bardzo cięzko.Wiem czym jest dramat samotności, ponieważ zmagam się z nią codziennie.O braku pracy już nie wspomnę.Ja poświęciłam lata młodości na naukę.Los tak wybrał,iż nie spotkałam nikogo na swojej drodze.Teraz z upływem czasu zdaję sobie sprawę jak ciężko jest być samemu.Obiecuję pomodlić się za Ciebie i powrót męża.Życzę Ci siły,wytrwałości i nadzieji.Pozdrawiam Cię serdecznie.Monika

  24. Dziękuję Wam bardzo za wsparcie! To wiele dla mnie znaczy. Spróbuję, wierzę, że się uda. Z góry dziękuję za modlitwy w mojej intencji. Pozdrawiam!

  25. Bardzo dziękuję Moniko. Odmówiłam w Twojej intencji Koronkę do Miłośierdzia Bożego. Życzę Ci również siły i wytrwałości, aby udało Ci się przezwyciężyć chorobę, znaleźć statysfakcjonującą pracę i spotkać na swej drodze kogoś naprawdę wartościowego z kim będziesz mogła dzielić życie i być szczęśliwa bo na to zasługujesz 🙂

    • Iza nie wiem jak mam Ci dziękować.Z całego serca życzę Ci tego samego,ale w szczególności,żeby mąż do Ciebie wrócił,żeby zrozumiał jaką pomyłkę popełnił odchodząc.Zaraz czekają mnie różańce i pomodlę się w tej intencji.Życzę Ci ogromu siły i miłości.Ty również zasługujesz,żeby być szczęśliwą.

      • Iza czy mogę prosić Cię o modlitwę.Mam wrażenie,że wszyscy się ode mnie odsuwają z powodu Nowenny.Rodzina dziwi mi się,ze się tyle modlę.Wszędzie widzę tylko ich egoizm,skupienie na sobie.Tak jakby ta modltwa była czymś haniebnym.Tyle przykrości mnie spotyka.Nie rozumiem tego.Obiecuję pomodlić się za Ciebie jak tylko poczuję się lepiej.

  26. Oczywiście Moniko przez najbliższe 7 dni pomodlę się za Ciebie koronką do Miłosierdzia Bożego. Nie martw się rodziną. Ja modlę się „w ukryciu”, nie opowiadam o tym, że się modlę. Myślę, że może też dla tego, że wszyscy położyli przysłowiową kreskę na moim małżeństwie. Gdybym mówiła, że modlę się o powrót męża to pewnie też patrzono by na mnie z politowaniem. Dlatego robię to codziennie, po cichutku…. licząc na cud…. A prawda jest taka, że człowieka zrozumie tylko ten, kto był, jest w podobnej sytuacji. Ja „uczepiłam się” modlitwy bo cóż innego mi pozostaje. To moja ostatnia deska ratunku. Pozdrawiam Cię i nie poddawaj się 🙂

    • Iza dziękuję za tak wielkie poświęcenie i za troskę.Ja też na początku modliłam się w ukryciu,ale teraz kiedy dzieje się ze mną bardzo żle,już nie potrafię się z tym kryć.Ale dosyć o mnie.Co u Ciebie kochana Izo?Jak się czujesz?Czy mąż chociaż raz się odezwał?Wiesz ,czasem zastanawiam się nad skutecznością tej modlitwy.Nie wiem czy zły tak działa,ale ciągle martwię się,że to nic nie zmieni .Właściwie jest coraz gorzej.Ale nic mi nie pozostało.Obie czekamy na cud.Pomodlę się jutro za Ciebie przez różaniec.Dziękuję ,bo Ty jedyna dajesz mi jeszcze siłę do modlitwy.Cała moja rodzina jest przeciwko mnie nazywając mnie wariatką i fanatyczką.Czy to jest normalne?

  27. Moniko, cieszę się, że przeczytałam Twój wpis, że tutaj trafiłam poznając Ciebie.
    Ja również cierpię na agorafobię objawiającą się lękiem przed opuszczaniem domu, jednak moja choroba trwa dłużej od Twojej… Ja choruję na agorafobię przez 23 lata, czyli przez 3/4 swojego życia, od czasów szkoły podstawowej.
    Oprócz tego mam mnóstwo innych lęków i schorzeń natury fizycznej.
    Wciąż jednak pocieszam się, że wcześniej czy później, w Bogu znanym czasie, nastanie cudowne uzdrowienie mojego ciała i psychiki. A wówczas zamieszę tutaj ogromnymi literami pisane świadectwo i podziękowanie.
    Moniko, wspomniałaś, że można pozwolić sobie na poproszenie Ciebie o modlitwę wstawienniczą. Więc jeśli to nie sprawi Tobie kłopotu, bardzo proszę o wsparcie mnie modlitwą o łaskę cudownego uzdrowienia mnie na ciele i psychice. Oraz o łaskę uzdrowienia naszej z męzem sytuacji finansowej (jest ona obecnie tragiczna, nie wytrzymuję psychicznie i po prostu boję się, bo przez moją głowę coraz częściej przebiegają myśli samobójcze…).
    Każdej jednej osobie, która zechce choćby jednym maleńkim słowem, maleńką myślą skierowaną do Boga Miłosiernego za wstawiennictwem Królowej Różańca św. z Pompejów oddać moje i mojego małżeństwa sprawy, niech będzie ogromne Bóg zapłać oraz niech Pan Bóg takiej osobie wynagrodzi każde słowo modlitwy tysiąckrotnie.
    Amen.

    • Droga Kasiu!

      Wiem przez co przechodzisz.Agorafobia to choroba,która niszczy człowieka na każdym kroku.Ja również mam bardzo ciężką sytuację finansową.Najgorsze jest to,że z powodu mojej choroby nie mogę podjąć pracy.Rodzina wyładowuje wszystkie frustracje na mnie robiąc ze mnie kozła ofiarnego.Że jestem nikim,zerem,leniem.Zamiast pomocy wciąż słyszę wyzwiska.Nie mam w nikim wsparcia.Mam silny konflikt z matką,która wciąż mnie obraża,za każde swoje niepowodzenie obwinia mnie.Kiedyś miałam dobry kontakt z młodszą siostrą,ale również ona została przez nią zmanipulowana i nastawiona przeciwko mnie.Nie wiem co mam robić.Brakuje mi sił.Chcciałabym podjąć pracę,ale jak z tak ciężką chorobą wyrwać się z domu,gdy wszyscy się ode mnie odwracają.Nowenne Pompejańską zmawiam od 12 lipca.Z każdym dniem coraz bardziej wątpię.Jak mój stan się nie poprawi,czeka mnie szpital.Kasiu będę się modlić za Ciebie.Oby Bóg dał Ci siłę,aby twój stan psychiczny i fizyczny się poprawił.aby twoja sytuacja materialna się zmieniła.Proszę Cię jedynie o modlitwę za mój stan psychiczny. Tak bardzo chciałabym aby moja rodzina była ze mną a nie przeciwko mnie.Kasiu nie proszę nie załamuj się.Wiem,że to łatwo powiedzieć,ale jesteś osobą wierzącą.Podobno Bóg doświadcza tych,których kocha.Życzę Ci aby złe mysli odeszły,aby spokój znów zawitał w Twoim domu,aby Bóg Cię wysłuchał.Monika

      • Dziewczyny, skądś to znam. Cóż, u mnie miałam tylko oparcie w mamie. Tata się wyśmiewał z moich stanów lękowych, kpił i pokazywał innych np. oni mają pracę, studia, chłopaków,a ja co mam? Tylko siedzę w domu i nic nie robię. Albo teksty typu: po co podejmujesz np. studia jak i tak przerwiesz i nie skończysz,a tylko pieniądze stracisz i szyderczo się śmiał. 🙁 Nie załamujcie się proszę. Jak ja odmawiałam właśnie moją pierwszą NP, było strasznie. A odmawiałam ją właśnie w intencji uleczenia z nerwicy lękowej. To co przechodziłam to była katorga. Do tego wszystkie wspomnienia, bolesne chwile wychodziły na wierzch. Dałam radę. Moja 3 NP dotyczyła uzdrowienia z natrętnych myśli, bo równiez nie mogłam z nimi sobie dać rady. Codziennie aż od nich głowa mnie bolała. Obudziłam się pewnego dnia i poprostu poczułam się lżej, że już tego nie ma. I znikły 🙂 Dziewczyny, tu potrzeba czasu. Wszystkie problemy od tak nie znikną. Wiem to po sobie, dopiero po pewnym czasie nasza droga się prostuje.

        Ja jestem osobą bardzo poranioną przez innych. Musiałam przejść bardzo długą drogę powierzania się Bogu i codziennej modlitwy (odmawiam NP prawie przez rok). Pan powoli leczy moje wspomnienia, potrafię przebaczać już tym co mnie zranili.

        Fragment zapisków orędzi Jezusa do Cataliny Rivas: „Proście o wytrwałość w każdym momencie: kiedy się budzicie, modlicie, uczestniczycie w Mszy św. adoracji Najświętszego Sakramentu, kładziecie się spać, a zwłaszcza kiedy zły namawia was do popełnienia grzechu. Zawsze módlcie się słowami: POMÓŻ MI, WSPIERAJ MNIE,OŚWIEĆ MNIE, DAJ MI SIŁĘ, NIE OPUSZCZAJ MNIE. Proście mnie o łaski za pośrednictwem Mojej Matki, ponieważ Jej niczego nie odmawiam. Ona jest osłodą dla grzeszników, ratunkiem dla cierpiących i źródłem wszelkiej łaski. Proście wytrwale, przede wszystkim nie ulegajcie znużeniu z powodu ciągłego ponawiania próśb. Właśnie dlatego powiedziałem: nie ustawajcie w modlitwie, uczyńcie całe wasze życie modlitwą. Nie pozwólcie nigdy, aby cokolwiek powstrzymało was od modlitwy, ponieważ zaprzestając zwracania się do Mnie, sami pozbawiacie się Boskiego wsparcia i wystawiacie się na pokusy.” Jezus

  28. Moniko nie załamuj się. Wiem, że jest Ci bardzo ciężko, że wydaje Ci się jakby cały świat był przeciwko Tobie. Ale tak nie jest ! Wszystko to dzieje się nie bez przyczyny – zły chce za wszelką cenę zniechęcić Cię do modliwty. Nie możesz dać mu tej satysfakcji. Módl się a to Cię uspokoi, wyciszy i ukoi Twoje nerwy.
    Jeśli chodzi o moje małżeństwo to sprawa wydaje się być przegrana. Mój mąż pisze do mnie tylko sms-y w kwestii terminów spotkań z naszym synem. Syn spytał męża postatnio, czy to już tak na zawsze się wyprowadził a on odpowiedział, że tak, że -na zawsze. Mąż powiedział mu, że mnie już nie kocha i nie może ze mną być. Kochał mnie przez 9 lat małżeństwa i 10 lat przed ślubem ( bo byliśmy parą od 16 roku życia ). Na 9 rocznicę ślubu deklarował, że życia beze mnie sobie nie wyobraża tak mnie kocha. Mieliśmy b. udane życie ( przynajmniej tak mi się wydawało ). Wśród znajomych uchodziliśmy za udane, kochające się małżeństwo. A tu nagle jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki mąż zakochał się w innej, młodszej, która podziela jego pasje, umie cieszyć się życiem itp. Wprowadził się do niej, do jej nowego domu ( rodzice jej zamożni, więc wybudowali jedynej córeczce dom ), aktualnie wspólnie go urządzają. Sielanka trwa przy pełnej aprobadzie jej rodziców oraz moich teściów. Jemu szczęście, a mnie rozpacz i łzy, mnie i mojemu synowi…..

    • Izo jest mi tak przykro,że musisz tak cierpieć.Bardzo Ci współczuję.Musiałaś stracić cały świat,jaki zbudowałaś.Ale pamiętaj,że masz cudownego synka,który bardzo Cię kocha.Bóg da Ci siłę i nie pozwoli Ci być samotną.Wierzę w to z całego serca.Jesteś dobrym człowiekiem.Masz rację.Zły robi wszsytko abym zwątpiła,naprawdę wszystko.Jestem w totalnej rozpaczy.Izo kochana dziękuję Ci za wszystkie modlitwy.Ja będę modlić się za Ciebie.Aby Bóg wynagrodził Ci to cierpienie i trud jak wkładasz w modlitwę.I aby stał się Cud.Tak bardzo chciałabym,aby Bóg pomógł.Dziękuję Ci za wszystkie Twoje słowa pocieszenia i za wsparcie.Monika

    • Izo, na Twoich łazach Twój mąż ani jego kochanka szczęścia nie zbudują…Zobaczysz. A fascynacja „nową panią” wcześniej czy później minie…

  29. Moniko, Anko dziękuję Wam za zainteresowanie moją osobą.
    Moniko nie poddawaj się, trwaj w modlitwie. Wierzę, że dla Ciebie wkrótce zaświeci słońce i jeszcze będziesz szczęśliwa.
    Kasiu 37 obiecuję pomodlić się także za Ciebie i Twoją rodzinę.

  30. Witam serdecznie. Z ogromnym wzruszeniem przeczytałam Wasze wypowiedzi. W każdej z Was jest ogromna Wartość, czyli miłość i zaufanie do Łaski Bożej i Boskiego Miłosierdzia. Każda z Nas dźwiga swój krzyż i musimy wierzyć, że każdy dzień w tym dźwiganiu Nas umacnia. Moniko, popatrz w lustro i zobacz człowieka o pięknej duszy, który tak naprawdę w tłumie jest perłą i tego się trzymaj, a ja się będę modlić abyś miała tyle siły aby pokonać swoja chorobę. Bardzo mnie też zabolało co dziewczyny pisały o swoich mężach…boli mnie to co Wy czujecie bo to może dotknąć każdego, a winne za to są jakieś osoby trzecie i to, że mężowie chowają swoje kompleksy uciekając od odpowiedzialności. To też wina złego i tego, że świat pokazuje zło, a nie wartości jakim powinno się oddawać: miłość, szacunek i przyjaźń. Ale nic…
    _——-
    Reszta na stronie głównej: http://pompejanska.rosemaria.pl/2013/08/gosia-diabel-niszczy-nas-wierzacych-przeszkadza-w-odmawianiu-nowenny/

    • Dziękuję Małgosiu za te piękne słowa.życzę Ci dużo siły,milości,wytrwałości.Niech Bóg nad Tobą czuwa.
      Abyś nigdy nie zwątpiła.Aby Cierpienie przyniosło stokrotne szczęście.Aby Bóg zawsze Ci pomagał.Serdecznie pozdrowienia.Monika

  31. Dziękuje Ci Moniko. Wiesz? Dla mnie człowiek to nie jest powłoka fizyczna tylko dusza. To dusza powoduje, że człowiek jest piękny a nie np. tona tapety i jakieś super ciuchy. Mam w pracy takie „panie”, na które mowię ciuchary i poza tym nie ma w nich nic pięknego. A pisze o tym, bo z każdego słowa, które napiszesz wynika, że jesteś piękną osobą bo masz piękną duszę i to się liczy. Tu jest Twoja siła i wierz mi, jak znajdziesz się wreszcie w tłumie, to będziesz w nim górować swoim wewnętrznym pięknem. Pozdrawiam i jak to ja lubię mówić „damy radę” z pomocą Matki Bożej i Boga.

  32. Moniko, tak jak obiecałam przez ostatnie 7 dni odmawiałam w Twojej intencji Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Życzę Ci wszystkiego dobrego, siły i wytrwałości w modlitwie. Nie trać nadziei, na pewno wkrótce dla Ciebie „zaświeci słońce” 🙂

    • Izo kochana bardzo Ci dziękuję.Nie uwierzysz ,ale dzięki Twoim modlitwom czuję się od 5 dni o wiele lepiej.Moje relacje z rodziną bardzo się poprawiły.
      Pogodziłam się z mamą.Zostały mi jeszcze 23 dni do ukończenia NP.Będę się codziennie modlić Izo za Ciebie przez różaniec.Nawet nie wiesz jak jestem Ci wdzięczna.Tak bardzo chciałabym,abyś mogła cieszyć się dorastaniem syna w obecności męża.Abyś mogła z nim porozmawiać i wszystko wyjaśnić.Będę się modlić,aby Bóg wynagrodził Cię za Twoje dobre serce i Twoją ogromną szlachetność.Jesteś tak wartościową osobą i człowiekim.Tamta nikczemna kobieta buduje szczęście na twoim nieszczęsciu ,dlatego go nie zbuduje.Zobaczysz on do Ciebie wróci,kiedy zrozumie co stracił.Iuniu kochana jaka jest Twoja ulubiona modlitwa?Ja pomodlę sie także do Św.Rity.Naprawde chciałabym Ci pomóc,abys mogła znów być szczęśliwa.Nie poddawaj się Izo,walcz o męża z całych sil.Zobaczysz efekty Twoich i moich modlitw nadejdą juz wkrótce,Dziekuję za zyczenia.Ja Ci zyczę miłości,dobra i nadzieii,ktora oświeca nacimniejsza ciemność.A kiedy juz podżwigniemy się z tego,podziękuję Ci osobiście.Monika;]

  33. Bardzo dziękuję Moniko, ale mojego małżeństwa nie da się już uratować. Przegrałam. Właśnie się dowiedziałam, że mój mąż i jego kochanka spodziewają się dziecka….

    • Iza, jest mi bardzo przykro i ogromnie Ci współczuję.Zupełnie nie rozumiem dlaczego Bóg nas czasem nie wysłuchuje.życie bywa okropnie niesprawiedliwe.Iza ja wciąż się za Ciebie modlę,abyś miała siłę, wiarę i nadzieję.Łączę się z Tobą w cierpieniu.Nie poddawaj się kochana.Wiem,że to boli,ale może takwłaśnie miało być.Może z czasem to nabierze sensu dla Ciebie.

  34. Dziękuję Moniko. Kiedy odmawiałam NP ta ciąża już była. Była już wtedy, gdy mąż powziął decyzję o odejściu. Nie mogę mieć pretensji, że nie zostałam wysłuchana. Pewnie tak ma być, Bóg tak chce…… Dziękuję za modlitwę. Również będę się za Ciebie modlić bo za siebie nie mam sił……..

  35. Droga Moniko! Pomódl się i za mnie, bym postępowała zgodnie z wolą Boga. I ja będę pamiętać o Tobie. Wierzę, że dla Maryi nie ma nic niemożliwego. Jesteś silną osobą!

  36. Też proszę Cię Moniko o modlitwę jeśli tylko wchodzisz jeszcze na tą stronę.Cierpię na nerwicę a na dodatek jestem w ciąży.Jest mi bardzo ciężko.Ja równiez obiecuję się za Ciebie.

  37. Moniko jesteś cudowna. Twoje cierpienie wywołuje łzy ale i nadzieję że może moja modlitwa Tobie choć trochę pomoże.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!