Izabela: ciągle czekam

Nowennę zaczęłam odmawiać 27 lipca, natknęłam się na tę nią szukając modlitwy w sprawach beznadziejnych.Modlę się o powrót ojca mojej 6miesięcznej córki, który odszedł kilka miesięcy temu do innej kobiety. W modlitwie tej od początku wielkie nadzieje, chociaz od 4 dnia jej odmawiania mam rzucane wielkie kłody pod nogi. Nasze relacje się popsuły , chociaż wczeniej miałam wrażenie,że idzie ku lepszemu…Okazało się również,że zaczęli razem pracować, poświęca jej również każdą wolną chwilę poza pracą nawet kosztem czasu z dzieckiem i gdybym brała pod uwagę tylko ziemskie aspekty to nie miałabym nawet nadziei,że On jeszcze do nas wróci bo sprawy z tamtą kobietą zabrnęły tak daleko….
Był moment,że chciałam już przestać się modlić bo nie widziałam światełka w tunelu ale Matka czuwała i pilnowała,żebym nie ustawała w modlitwie, modlę się mając przy piersi moje maleństwo i głęboko wierzę,że Matka wysłucha moich błagań…ale zwątpienie przychodzi coraz częsciej…czasem myślę,że trzeba cudu ,żeby On wrócił, bo jego rodzice doradzają mu,żeby został z tamtą kobietą (jest bogata), oni wydają się być zakochani w sobie po uszy i tak naprawdę,żeby wysłuchac mojej prośby Bóg musiałby zmienić wydarzenia w życicach tylu ludzi..czy ja na to zasłużyłam.
Mam już takie myśli,że może moim przeznaczeniem jest cierpieć i wychować moją córkę samotnie, bo po co Pan miałby dawać Go innej kobiecie,żeby zaraz zabrać i oddawać mi Go z powrotem??Wiele mam wątpliwości, coraz więcej ale trwam w modlitwie dalej, kto wie,może zostanę wysłuchana może nie…Modlę się również do Św. Rity i Św. Judy Tadeusza, patronów od spraw beznadziejnych…
Was również proszę o modlitwę w mojej intencji za co będę bardzo wdzięczna

78 myśli na temat „Izabela: ciągle czekam

  1. Izo, wszyscy potrzebujemy modlitwy. Nie przestawaj, się modlić. Matka Boża na pewno nie zostawi Cię bez opieki. Zawierz swoje dzieciątko Świętej Rodzinie i niech się dzieje wola Boża. Pomodlę się za Was.
    Z Panem Bogiem

  2. Izo! Módl się i wierz, czasem wydaje się nam, że wszystko układa się na opak ale często to jest właśnie Boże działanie, żeby wszystko było dobrze – Boża logika jest dla nas nie zrozumiała, może on musi z tą kobietą pracować, aby się lepiej poznali i wtedy któreś z nich stwierdzi, że to nie to? Niezbadane są Boże ścieżki. I druga rzecz, napisałaś:”bo po co Pan miałby dawać Go innej kobiecie,żeby zaraz zabrać i oddawać mi Go z powrotem” – to nie Pan Bóg kazał odejść Twojemu mężowi!!! Nie dał go tej kobiecie, to była wolna wola Twego męża! Pan Bóg chce aby to co złączył – człowiek nie rozdzielał, więc na pewno będzie ‚przychylny’ Twojej modlitwie 🙂

  3. Witaj Izo 🙂 módl się i nie załamuj….modlitwa cię wyciszy wewnętrznie, uspokoi….zwątpienie bedzie Cię ogarniać , u mnie było podobnie….dopadało mnie takie zniechęcenie, ale nie poddawałam się…chociaż było bardzo blisko….Po tych 54 dniach inaczej „patrzę” na sprawę o rozwiązanie której się modliłam…a modliłam się o powrót człowieka za którym bardzo tęsknię….cud się nie wydarzył….ale widocznie tak musi być…może za zakrętem czeka na mnie ktoś kto jest mi pisany..hmm…TY masz dzieciątko ciesz się i raduj …i nie płacz 🙂 „oddaj” swój problem Najświętszej Panience a ona już będzie wiedziała jak Ci pomóc :)) a napewno bedzie to rozwiązanie najlepsze dla Ciebie- uwierz w to !!! 🙂

  4. Nie poddawaj się i nie myśl, że Twoim przeznaczeniem jest cierpieć. Modlisz się o powrót nie tylko męża ale i taty, Twoje dziecko przecież nie zasłużyło na to, żeby wychowywać się bez niego, bo ten „zakochał się” i woli spędzać czas z jakąś bogatą kobietą. Nie można zbudować szczęścia na cudzym nieszczęściu, na pewno kiedyś to słyszałaś. Będę pamiętać o Tobie w modlitwie. Pozdrawiam ciepło.

  5. Ciezka to sytuacja, wiem bo doswiadczylam tego samego.
    Modl sie i nie przestawaj. Mimo bolu musisz jakos psychicznie wylaczyc myslenie o tym co on wlasnie robi, bo to cie wykonczy. Wiem ze to wydaje sie niemozliwe do przejscia, ale powiem ci, ze wszystko mozna zniesc, czlowiek nie zdaje sobie sprawy nawet jak wiele..
    Nie piszesz czy macie slub, a to wydaje sie tez wazne, poniewaz ojciec twojego dziecka, tak malego zwlaszcza wykazal sie nieodpowiedzialnoscia. Dopiero czas pokazuje ze cos nie dzieje sie bez powodu. Nie mozna kogos zmienic slowami, jak mowila sw. Rita, to Pan Bog musi zadzialac. Musisz sie za niego modlic, musisz zaufac Bogu i Jemu to wszystko oddac.
    Nie zapominaj o sobie i dziecku. Mimo opuszczenia nie jestes sama. Powodzenia

    • Dziękuję Werka, nie mamy ślubu ale o to też się modlę,żeby wrócił i żebyśmy wszystko ułożyli zgodnie z wolą boską…kto wie, może wcześniej byt mało nalegałam na ślub..sama nie wiem

      • Nie znam się na tym, ale wydaje mi się, że jak się nie ma ślubu, to jednak Twój partner Izo jest tak jakby powiedzieć „wolny”. Dopiero poprzez ślub mąż i żona stają się jednym ciałem. Znamienne słowa: ” co złączył Bóg człowiek niech nie rozdziela”.

        Życzę Ci wszystkiego dobrego. Módl się Izo, bo modlitwa pomaga we wszystkim.

        • PS. Izo nie załamuj się. A może za rogiem czeka na Ciebie nowa miłość? Jakiś odpowiedzialny mężczyzna, wierny, który zaopiekuje się Tobą i Twoim dzieckiem. Nigdy nic nie wiadomo w życiu. Warto ufać Bogu. Ufaj i nie przestawaj się modlić. Tylko Bóg może nas podnieść, kiedy nie widzimy już wyjścia.

  6. Izabelo,
    ja jestem w trakcie odmawiania 3 NP. Za pierwszym razem zostałam wysłuchana bardzo szybko, to o co prosiłam zostało spełnione w 7 dni i uważam to za cud. Moje świadectwo o nowennie zostało zamieszczone na tej stronie z datą 4 sierpnia 2013 r. Jednakże podczas odmawiania 2 NP (kończę ją 20.08.2013) i mam nadzieję, że wytrwam, pojawiły się trudności, a także podczas odmawiania 3 NP (bo obecnie odmawiam 2 dziennie) mam wrażenie jakby cały świat się obrócił przeciwko mnie. Na każdym kroku napotykam przeszkody, trudności. Mam wrażenie, że jest z dnia na dzień gorzej i to nie tylko w tych sprawach o które się modlę, ale i w innych dziedzinach mojego życia. Miałam nie raz załamania, rozważałam nawet przerwanie modlitw. Jednakże dzięki ogromnemu wsparciu, jakie otrzymałam tutaj od różnych osób (wszystkim im jestem bardzo wdzięczna) postanowiłam bez względu na wszystko dokończyć 2 i 3 NP. I liczę na jakiś cud, że nie będzie z dnia na dzień coraz gorzej i zostanę obdarzona choćby maleńkim ziarenkiem wiary, nadziei. Również polecam moje sprawy św. Ricie, św. Judzie Tadeuszowi. Modlę się też do Matki Bożej Nieustającej Pomocy, św. Ojca Pio i bł. Jana Pawła II. Izabelo, wiem że jest Ci na pewno bardzo ciężko, ale nie załamuj się i spróbuj dokończyć nowennę. Postaram się pamiętać w mojej modlitwie o Twojej intencji. Pozdrawiam serdecznie 🙂

  7. Iza, ze wzruszeniem przeczytałam Twoje świadectwo. Chętnie się za Ciebie będę modlić…Może chociaż Cię to odrobinę pocieszy, ale mój świat też się całkowicie zawalił podczas odmawiania NP…Wczoraj jednak przeczytałam na tej stronie słowa otuchy „ W trakcie ostatniej nowenny pogorszy ci się tak bardzo, że lekarz potwierdzi beznadziejny stan. A gdy już wszyscy zwątpią w twoje wyzdrowienie, ty tym bardziej w to ufaj” jakie skierowała Matka Boska do Fortunatinie…Odczytałam to jako słowa skierowane do nas przeżywających wielkie trudności podczas odmawiania Nowenny. Jeśli mogłabym Ci coś doradzić (nie wiem gdzie mieszkasz)to wybierz się do Sanktuarium św.Józefa w Kaliszu, lub też do Kościoła p.w. św. Józefa na ul.Poselskiej w Krakowie, gdzie jest słynący wielkimi łaskami obraz tego świętego. Św.Józef jest patronem rodzin i nieocenionym orędownikiem w takich sprawach jak Twoja.Sama jestem żywym przykładem, że pomaga w sprawach damsko-męskich zupełnie beznadziejnych…Serdecznie Cię pozdrawiam:-)

  8. Dziękuję Wam wszystkim za piękne i ciepłe słowa, bardzo mi pomagają szczególnie dzisiaj po tym ciężkim dniu, kiedy wiele razy dopadało mnie wielkie zwątpienie i trudności. Trwam w modlitwie i nie przestanę. Dziękuję za wsparcie.

  9. Kochani ja dzisiaj zaczynam modlitwę do Matki Bożej o pomoc w zdaniu egzaminu maturalnego z matematyki (czeka mnie już w tym miesiącu trochę się denerwuję bo chciała bym go zdać i pójść na studia , ale będzie tak jak chce Mateńka Boża. Proszę o wparcie teraz na początku mojej modlitwy .
    Pozdrawiam was serdecznie

  10. Witam, wróciłam z Sanktuarium Maryjnego w Gietrzwałdzie. Tam przed Figurą Objawień Matki Bożej poleciłam wszystkich proszących o modlitwę na naszym forum. Pielgrzymi przybywający do tego świętego miejsca są obdarowywani obfitym zdrojem łask Bożych szczególnie 2 sierpnia (dzień Matki Bożej Anielskiej, 15 sierpnia Wniebowzięcie NMP i 8 września w Uroczystość Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Niepokalana pobłogosławiła źródełko i pielgrzymów, którzy wznosili do nieba kilka razy powtarzane wołanie „Matko Boża, módl się za nami”, wtedy Maryja zapewniła „Nie smućcie się’ Ja zawsze jestem z wami” ( było to 8 września 1877 r.)Równocześnie Maryja domagała się: – codziennej modlitwy różańcowej, – pokuty za grzechy, – zaniechania pijaństwa, – praktykowania czynnej miłości.

  11. Izo, będę się za Ciebie modlić, obiecuję. Proszę, wspomnij i Ty mnie w swoich modlitwach, modlę się w intencji bardzo podobnej do Twojej. Wierzę i wiem, że Matka Boża nas słyszy. Będzie dobrze, tylko nie poddawaj się!
    Kiedy ogarniają mnie wątpliwości myślę tylko o jednych słowach: „szukajcie, a znajdziecie, proście, a będzie wam dane, kołaczcie, a otworzą wam”. To jest dla mnie bardzo jasny przekaz- nic w stylu „no nie wiem, może spełnię Twoją prośbę, a może nie”. Po prostu- proście, a będzie wam dane. Codziennie w Nowennie na początku mówisz „wierzę w Boga Ojca WSZECHMOGĄCEGO”. On może wszystko, po prostu modlitwa to proces, modlitwą trzeba wykonać pewną „pracę”, nie wszystko da się otrzymać od razu, modlitwa to droga i nie da się jej przejść inaczej niż modląc się.

    Wszystko będzie dobrze. Jeśli jesteś pewna, że tego właśnie chcesz, że Twoja intencja jest szczerym odzwierciedleniem stanu Twojego serca, że nie myślisz o szukaniu innego mężczyzny i łatanu dziury w życiu po Twoim ukochanym w taki sposób, to módl się i wierz, i ufaj. Nie poddawaj się!

    • Znowu dopadło mnie zwątpienie , więc zajrzałam tutaj…patrzę a tu Twój Agnieszka wpis…i trochę już lżej na sercu..nie ustaję w modlitwie i wierzę, ale to czekanie strasznie jest cięzkie…będę pamiętać o Tobie w swoich modlitwach :)…kto wie, może za jakiś czas spiszemy się znowu tu obydwie ale już wystawiając świadectwo wysłuchanej modlitwy…ech

      • Pewnie, że czekanie jest ciężkie, ale nie wolno tracić nadziei. Ty niczego złego nie zrobiłaś, jesteś w tej sytuacji „ofiarą”, Pan Jezus Cię nie opuści. „Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni”.

  12. Kochani czuję , że ta nowenna to znak rozpoczęłam ją 15 sierpnia i teraz pierwsza część to 27 dni a co jest zaskakujące 27 sierpnia piszę maturę . Moja wiedza jest niska mimo uczenia się ,mam obawy co do przystąpienia w ogóle do niej , ale może jednak tym razem się uda

  13. W mojej Nowennie mały przełom… kilka dni temu sytuacja tak się pogorszyła, że miałam okropne myśli, chciałam nawet przerwać modlitwę, wydawało mi się, że jest beznadziejnie i już gorzej być nie może. Nie przerwałam jednak. Zaraz potem wydarzyło się coś bardzo zaskakującego, jakbym dostała znak, żeby nigdy nie tracić nadziei- teraz mam nową, wielką i piękną nadzieję i nauczkę, żeby nie rezygnować.
    Modlę się za Was, dziewczyny i proszę o modlitwę.
    Nigdy nie traćcie nadziei i nie przerywajcie Nowenny! 🙂

  14. U mnie bez zmian,czyli ciągle coraz gorzej 🙁 ale nie przestaję się modlić…i zgodnie z obietnicą codziennie jeden różaniec odmawiam w intencji Was wszystkich…pamiętajcie o mnie również w swoich błaganiach proszę

  15. Agnieszko i Asiu kochane jesteście , dziękuję za modlitwę ja również wesprę was i inne osoby z forum w waszych intencjach modlitwą . Ja wczoraj zupełnie straciłam wiarę w siebie , czułam się jak balon bez powietrza i ten ogromny stres… i przerwałam modlitwę ,żałuję tego , ale dzisiaj zaczynam dalej próbować . Pozdrawiam cieplutko .

  16. Kochana, dziękuję. Zapewniam, że codziennie będę modliła się w Twej intencji. Zobaczysz, będzie dobrze. Trzymam kciuki i życzę wszystkiego dobrego. 🙂

  17. Iza chciałabym Cię pocieszyć, bo jestem pewna że jezeli to jest prawdziwa miłość z Twojej strony do tego człowieka to Bóg Cię napewno wysłucha za pośrednictwem Maryi z Pompejów. Moje świadectwo jest takie że od kilku lat modlę się o człowieka, z którym nie jestem ale kocham go i chciałabym bardzo z nim być. Modlitwy były wysłuchiwane w ten sposób że nasza znajomość ciągle trwa, ale nie jesteśmy w żadnym związku. Ponad miesiąc temu podjęłam nowennę pompejańską w intencji zamążpójścia za tego człowieka. Dzisiaj jest ostatni dzień nowenny, a wczoraj myślę że już nowenna zaczęła działać, bo jak z nim rozmawiałam to powiedział mi, że chciałby mieć żonę…a nigdy wcześniej mi tego nie mówił, wręcz przeciwnie twierdził że nigdy w życiu się nie ożeni, więc myślę ze to jakiś znak od Maryji z Pompejów, że chyba mnie wysłucha :).. Oczywiście nie wiem tego czy będzie chciał mnie za żonę, ale jeśli tak to się okaże w najbliższej przyszłości i dam tu też swoje świadectwo czy ukochana Maryja mnie wysłuchała 🙂

    • Codziennie jeden różaniec odmawiam w intencji osób z forum, więc i Twoją intencję Bea dołożę do moich próśb…:)
      Moja miłość jest prawdziwa ale czasem mam wyrzuty sumienia ,bo inni modlą się o zdrowie, życie a ja o miłość…ciąglę myślę o krzyżu, który trzeba dźwigać i boję się,że być może ta niespełniona miłość, to będzie właśnie mój krzyż…jutro kończę część błagalną i nie widzę w nim żadnej zmiany…wręcz przeciwnie, jest coraz gorzej i mam wrażenie,że jego sprawy z tą kobietą chyba bardziej się zacieśniają…:(
      Nie wiem co będzie, jak mam się zachowywać, kiedy rzadko bo rzadko ale przychodzi do naszej córki, nie wiem nic…
      Modlę się dalej i ufam…może Pan mnie wysłucha…

    • I jeszcze jedno…modliłam się o jakiś znak bo od jakiegoś czasu czuję w sobie straszną pustkę i wiesz co Bea myślę?? że to Ciebie Pan mi zesłał,żebym zaczęła odmawiać drugą nowennę ,właśnie o zamążpójście za ojca mojej córki..głęboko w to wierzę,że po to właśnie stanęłaś na mojej drodze 🙂

  18. Izabela, nie ma nic złego w modlitwie o miłość. Każdy ma prawo modlić się o to, czego potrzebuje 🙂 I nie modlisz się przecież o odbicie czyjegoś męża, nikogo nie krzywdzisz, modlisz się o to, żeby Twoje dziecko miało pełną rodzinę. To Twój partner zbłądził i zaczął spotykać się z inną kobietą, Ty jesteś niewinna. Módl się, nie przestawaj. Zawsze musi być gorzej, żeby zrobiło się lepiej.

    Bea, zainspirowałaś mnie niezmiernie do kontynuowania modlitwy 🙂 Modlę się za Ciebie, żebyś rzeczywiście była z tym mężczyzną 🙂

  19. Wczoraj zakończyłam część błagalną, dzisiaj pierwszy dzień dziękczynnej i….jakby przełom…mój ukochany był dzisiaj u nas i w koncu rozmawialiśmy normalnie, śmialiśmy się, razem zajmowaliśmy naszą córką…fakt faktem nastrój psuły ciągle sms od jego partnerki ale cóż…oczywiście też odrazu po wyjściu dzwonił do niej żeby się zameldować ,że już nie jest u nas,ale i tak myślę, że to przełom…że modlitwa zaczyna działać…pierwszy raz od wielu dni znowu mam nadzieję i nawet się uśmiecham…trzy dni temu rozpoczęłam drygą nowenne w intencji mojego zamążpójścia za ojca mojej córki, więc kto wie…ale dzisiaj jestem pełna nadziei i wierzę,że to Mateńka dała mi ten znak…Módlcie się i miejcie nadzieję, bo ta modlitwa naprawdę działa cuda…co chyba widać na moim przykładzie 🙂

  20. Kochani dzisiaj modliłam się za was , ja zaczełam od nowa nowennę bo poprzednio ją przerwałam , zaspałam nad modlitwą i zanim się zorientowałam było już rano .
    Matura coraz bliżej we wtorek już mnie czeka , proszę o modlitwę .Pozdrawiam was cieplutko .

  21. Wow, suuuper!!! 🙂 🙂 🙂
    Iza, widzisz? Byłaś już bez nadziei, a tu znowu światełko nadziei się pojawiło. Oczywiście, że Nowenna działa. Jestem bardzo szczęśliwa, że Ci się zaczęło powolutku układać. 🙂

    Na forum NP jest temat dla osób modlących się o miłość i związki (osobiście go założyłam ;)), dołącz, jeśli chcesz. Można pogadać, poprosić o modlitwę.

    Nie przejmuj się tym, że Twój ukochany wciąż pisze do tej kobiety, dzwoni, itp. Zawsze mówię, że nie od razu Rzym zbudowany, a do miłości najlepszą i najpewniejszą drogą jest przyjaźń. Najważniejsze, żeby Wam się przyjaźnie układała relacja, a reszta jakoś pójdzie, z pomocą Matki Bożej.

  22. Aga dziękuję , bardzo podniosłaś mnie na duchu 🙂 wiesz ja bym chciała,żeby było już , teraz ,zaraz, tym bardziej,że czekam już parę miesięcy…

  23. Kochani, błagam o modlitwę w intencji męża Zbigniewa.
    Odmawiam już wraz mężem kolejną NP , ale stan zdrowia się wciąż pogarsza.
    Leczy się, ale skutków pozytywnych nie ma za bardzo.
    Proszę, pomóżcie nam modlitwą!

    • Pomodliłam się za Twojego męża do Świętej Rity, wierzę, że ona będzie miała Was w swojej cudownej opiece i wyprowadzi Was na prostą. +

  24. Znamienny jest element upadku, a nawet przerwania NP, ale jak widzę natychmiast pojawia się sygnał – zaczynaj jeszcze raz!
    A potem to już chyba nie można się uwolnić od NP.

  25. U Boga niema rzeczy niemożliwych! Pamiętajcie!
    „Jeżeli Bóg pozwala popaść ci w jakąś słabość, to nie dlatego, aby cię opuścić, ale tylko dlatego, aby ugruntować cię w pokorze i sprawić, abyś na przyszłość była ostrożniejsza.” o. Pio
    Czytam i czytam o tych Waszych problemach i wierzę, że wszystko się ułoży, bo który Ojciec chce nieszczęścia swych dzieci a już na pewno nie ten, Bóg-Ojciec. Więc módlcie się i wierzcie.
    Kilka tygodni temu dał mi kolega NP coś tam o niej powiedział, ja włożyłem do torby i tak co jakiś czas wraca myśl o NP, aż tu trafiłem dzisiaj. I czas chyba zacząć. Od 4 dni odmawiam różaniec i zauważyłem, że nie nudzi mnie, tylko jedną tajemnicę dziennie a teraz muszę 3 lub 4 dziennie /około 1,5h/ ale co się nie robi z miłości do Matki Boskiej a spraw wiele. Podołam?
    Z Chrystusowym pozdrowieniem

  26. Iza bardzo się cieszę, że u Ciebie coś drgnęło…Dałaś nam wszystkim modlącym się o swoje związki jakąś odrobinę nadziei, ze jednak i te intencje są czasami wysłuchiwane.

  27. Sprawdziłam wyniki niestety nie zdałam ,jestem totalnie załamana i ogromnie zła bo mimo zapewnień innych osób polecających tą nowennę jednak nie przyniosła mi pozytywnej odpowiedzi – nie wierzę w nią .

    • Dorota , nie chcę Cię oceniać, chociaż odkąd pojawiłaś się na forum modliłam się o Ciebie, ale moim zdaniem mylisz pojęcia. Zdanie matury jest efektem wcześniejszej pracy, której Bóg Ci chyba nie zabraniał po drugie zaczęłaś modlić się późno, przerywałaś modlitwę i nic nie dając od siebie miałaś nadzieję,że Bóg załatwi za Ciebie wszystko? Wspólczuję Ci bardzo i nadal będziesz obecna w moich modlitwach ale Bóg to nie Św. Mikołaj , który daje prezenty.I popatrz ludzie tutaj modlą się o życie dla siebie, dla swoich bliskich, o zdrowie, dla swoich dzieci, czyli sprawy na które nie mieli wpływu a w twojej konkretnej sprawie winy boskiej nie ma…Bóg z Tobą

  28. To już jest nieważne , dziękuję za modlitwę , czas , który poświeciliście w mojej intencji . Paru punktów mi zabrakło aby zdać 🙁 . Rozważam zrezygnowanie z podejścia do egzaminu w maju bo nie widzę szans na zdanie .To nie tak , że ja liczę tylko na modlitwę , ale ja się nią też wspierałam z tym , że od początku nie potrafiłam nawiązać połączenia z nowenną pompejańska -miałam wrażenie , że nie potrafię na niej się modlić ,że coś jest nie tak .

  29. Podejść do matury musisz…jesteś to winna nam wszystkim, którzy modlimy się za Ciebie :)Teraz kiedy już nie masz presji i cały rok do dyspozycji wycisz się trochę i nie przestawaj modlić, oczywiście zostaw sobie też czas na życie, bo modośc mija tak szybko 🙂

  30. Mnie Bóg oraz Najświętsza Mateczka bardzo pomogli podczas egzaminu maturalnego. Zdałam lepiej niż przewidywałam. Nie korzystałam z korepetycji, a zdałam lepiej niż uczniowie, którzy korzystali z takich usług. Jednak modliłam się na długo przed egzaminem, bo bodajże rok przed (albo i wcześniej), nie będąc jeszcze w klasie maturalnej. Wtedy nie znałam Nowenny Pompejańskiej, więc codziennie odmawiałam cały różaniec w intencji pomyślnego zdania oraz dostania się na wymarzone studia. Obecnie mam 20 lat, ale różaniec zawsze był mi bliski. Dorotko, ja również modliłam się za Ciebie.

  31. Przypominam sobie jednak, że zostało tu napisane świadectwo, iż ktoś poszedł na egzamin bez wystarczającej wiedzy i zdał. Znowu jednaj dziewczynie przyśniły się pytania na egzamin. Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.

  32. Dziękuję Izo i Asiu , trochę mnie podniosłyście na duchu , bo od egzaminu jestem ogromnie smutna i rozklejona.
    Pozdrawiam serdecznie

    • Dorotko, rozumiem (a raczej staram się zrozumieć, bo moje problemy są trochę innej materii) Twoje rozczarowanie. Mnie też świat się zawalił. Wszystko stało się tak z dnia na dzień. Brat pprzeywa obecnie w szpitalu. Wcześniej postawiono diagnozę, iż cierpi na depresję wewnętrzną oraz nerwicę. Powodem były kłopoty w małżeństwie (zdradziła go żona). Tata ponownie popadł w nałóg alkoholowy, a chłopak, który był dla mnie podporą i dosłownie darem od Boga, zostawił mnie. Tyle zmartwień na raz, a ja zupełnie zagubiona… Liczę na to, że odnajdę drogą i wszystkie zło obróci się w dobro. Wierzę, że uda się wszystko naprawić.

  33. Serdecznie proszę o modlitwę w intencji mojej ukochanej żony Hani, która pod moją nieobecność wyprowadziła się z naszego domu zabierając także trójkę naszych dzieci i złożyła pozew sądowy o rozwód. Nigdy nie było u nas pijaństwa, zdrady, ani przemocy. Dzieci mamy wspaniałe i dobrze się uczą, kochamy je oboje i one nas. Zabrakło chyba najbardziej serdecznych rozmów między małżonkami. Żona od wielu już lat nie chciała ze mną rozmawiać i mówi, że już mnie nie kocha. Straciła wiarę . Ja ją kocham nadal i mówię jej to. Dostałem wezwanie do sądu na 27 września. Bardzo pragnę jej powrotu, wysyłam jej bardzo serdeczne wiadomości, ale wszystkie pozostają bez odpowiedzi.

    • Miroslawie, nie poddawaj sie.
      Twoj wpis byl dla mnie sygnalem, ze powinnam dac w koncu swoje swiadectwo innym, ze pomimo najgorszych wydarzen, Bog nad wszystkim czuwa.
      Zostalam po kilku latach malzenstwa sama z dzieckiem, w zasadzie z dnia na dzien. Maz chcial wolnosci, swierdzil ze mnie nie kocha, na jego drodze stanela kobieta, ktora pokazala mu, ze sie przy mnie marnuje, ze nie uzywa zycia, ze stac go na wiecej, a najlepiej zrobi jak sie ze mna rozwiedzie.
      To co przezylam, trudno nazwac szokiem, rozpacza, bezradnoscia. Zalamalam sie. Po wyprowadzce zaczal sie odsuwac takze od dziecka, praktycznie zerwal kontakty. Nie zyczyl sobie zadnej formy kontaktu z nami, zyl z tamta.
      W calej tej sytuacji wpadlam w deresje, zalamanie odbilo sie rowniez na moim dziecku, trwalo to prawie rok. Zeby nie zwariowac do konca zadreczaniem sie co zrobilam zle, dlaczego odszedl, zaczelam sie modlic. I to duzo. Dowiedzialam sie o nowennie pompejanskiej, ktora odmawialam proszac o to, zeby nie doszlo do rozwodu. Myslalam tylko o obietnicach co do tej nowenny, a nie o tym, ze Pan Bog dopuszcza z jakiegos powodu cierpienia na czlowieka. Czekalam na spelnienie inencji odmawianej w nowennie,modlilam sie do sw. Rity,a tymczasem wszystko szlo nie tak.
      Zalamalam sie bardziej, gdy dostalam pozew rozwodowy. Plakalam na okraglo, pytalam dlaczego to spotkalo
      wlasnie mnie, nie widzialam wielu rzeczy, ktore Pan Bog pokazal mi jakis czas pozniej. Nie widzialam nigdy, ze jestem ZADNA KATOLICZKA, tak samo jak moj maz. To wszystko bylo chlodne, moj maz jednak mial gorzej gdyz jego rodzice w ogole nie praktykowali, sprawa wiary nie miala zadnego znaczenia.
      Dopiero dystans i Boza Laska pokazaly mi jak duzo modlitwy potrzebuje moj maz, jak bardzo bladzi, ze obydwoje zmierzalismy do nikad. I tak samo wychowywaloby sie przy nas nasze dziecko.
      Wtedy zmienilam sie. Zaczelam praktykowac swiadomie, chodzic na codzienne nabozenstwa, przyjmowac sakramenty. Ciezko mi bylo chodzic na kolejne rozprawy, gdzie maz mowilam o mnie najgorsze rzeczy, zarzucal mi klamstwa. Zlo ktore nim kierowalo doslawnie sie z niego wylewalo. Trwalo to prawie poltora roku. Nadszedl dzien ostatniej rozprawy, a ja szlam tam jak na skazanie.I co sie dzieje?
      Nagly szok. Po tylu rozprawach zapada wyrok: sad pomimo mojej zgody, nie orzeka rozwodu. Pelna konsternacja, poszlam do domu. Dopiero po jakims czasie zaczelam zauwazac pewne znaki. Pomimo mojego bolu, Matka Boza zawsze byla przy mnie. Pozew dostalam 13 sierpnia, na Matki Bozej Kalwaryjskiej, rozprawy odbywaly sie czasami przesuwane, w swieta Matki Bozej. A zeby niedowiarkom pokazac opieke swietych, ostateczny wyrok zapadl 22 maja, w swieto sw. Rity. Ja zaslepiona tym, ze Matka Boza mnie od razu nie nie wysluchala, swieci nie pomagaja, nie zauwazalam, ze potrzebny byl mi czas. Ze Pan Bog wie co i kiedy dac swojemu dziecku.
      Po jakims czasie, powoli po wielu bolach nadchodzi czas radosci, czego wam bardzo serdecznie zycze i prosze, nie rezygnujcie z rozanca. Nigdy. Zwlaszcza gdy wydaje sie wam, ze to juz koniec.
      Miroslawie pomodle sie za was do sw. Rity, ona was nie zostawi.

      • Bardzo serdecznie dziękuję Ci Werka za Twoje świadectwo, słowa otuchy i modlitwę. Być może pojawi się jeszcze dziś późnym wieczorem nowa iskierka nadziei, gdyż żona na moją gorącą prośbę zgodziła się spotkać z księdzem.

        • Niestety, żona odmówiła prośbie księdza o drugie spotkanie, w którym wziąłbym udział także ja. Bardzo proszę o dalszą modlitwę.

  34. Mirosławie pamietam o Was w modlitwie, wiem ze wszystko sie ulozy i pamietaj, ze nawet jesli od razu nie bedzie tak jakbys chcial, nie zalamuj sie, bo w nieoczekiwanym momencie Matka Boza nie odmowi Ci tej laski potrzebnej do ratowania rodziny. Pozdrawiam

  35. Werko, mam nadzieję, że się nie obrazisz 🙂 Pozwoliłam sobie wkleić Twoje świadectwo na wątek dla osób modlących się w intencji związków i miłości na forum Nowenny Pompejańskiej. Jest bardzo piękne, dziękujemy 🙂

  36. Pan nie daje współmałżonka innej osobie, to zły tak miesza, a człowiek ulega. Zatem nie ustawaj w modlitwie. Maryja wysłuchuje, jestem tego przykładem. Dzięki Maryi przyszedł na świat mój syn Dawid.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!