Ewa: Podziękowanie

Pragnę CI KOCHANA MATECZKO podziękować za wysłuchanie mojej prośby.Wiem, że nie jest ważne czy dokładnie wypowiesz regułkę mdlitwy czy się pomylisz czy jednego dnia zapomnisz, bo najważniejsze jest to, że z ufnością i wiarą odmawiasz różaniec. Nowenna pompejańska jest modlitwą uczącą wytrwałości, pokory i wiary. Dziękuję!!!

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

15 myśli na temat „Ewa: Podziękowanie

    • Nie wiem czym trzeba zasłużyć na wysłuchanie nowenny pompejańskiej.Ja odmawiam w ciągu 1,5 roku już szóstą nowennę,ani jedna nie została wysłuchana.nie ma żadnych cudów jest tylko co raz więcej chamstwa i obłudy w moim życiu .ostatnio dwa razy wysłałam intencję na mszę.w tym miesiącu nie stać,bo mnie w nagrodę pieniądze zapadły się pod ziemie w kasie w pracy i musiałam zwrócić. czy tak działa modlitwa?na upokorzeniach?

      • Jolanto na wysłuchanie NP trzeba zasłużyć sobie prawdziwą wiarą pokorą i cierpliwością a także wielkim opanowaniem współpracą z łaską Bożą oraz otworzeniem sobie szeroko oczu i ujrzeniem jak P Bóg nam pomaga czego niejednokrotnie nie widzimy nie słyszymy i mamy pretensje że Bóg nas nie wysłuchuje.

        • Oczywiście, bo Jolanta nie wierzy lub źle wierzy, nie ufa bądź ufa za mało, nie ma w sobie pokory ani cierpliwości, nie współpracuje z łaską Bożą itp., itd.

      • A może trzeba dojść do ściany…? Której nie można już niczym rozwalić? I może wtedy trzeba naprawdę zaufać? I przyjąć: „bądż wola Twoja”? Cokolwiek by to mialo nie oznaczać?

      • Może trzeba zrobić sobie rachunek sumienia . Może robię coś nie tak w zyciu . Może wyrządzam nieświadomie komuś krzywdę . Może mam na sumieniu jakiś grzech, krzywdę którego nie chcę naprawić . Takie luźne propozycje do tego by zajrzeć w głąb siebie .

        To co zauwazyłem , jako młokos jeśli chodzi o staż w wierze , że ludzie wiary mają problemy zwłaszcza z grzechem pychy . Gdy się nawróciłem , to myslałem , że Bóg ma dla mnie jakiś niesamowity plan i stanę się prawie że prorokiem 😉 Mam też znajomych , którzy zawsze byli wierzącymi , ale uważają się za alfy i omegi jeśli chodzi o sprawy związane z Bogiem i z postępowaniem w życiu . Nie dociera do nich , zwłaszcza do jednego , że pycha powoduje tylko tyle , że wszyscy od niego się odsuwają .

        Na obecną chwilę wiem , że moja wiara choć wydaje mi się mocna , nie jest ukształtowana tak jak powinna . Wiem też , że jak wszystko wokół nas podlega ewolucji , ale niekoniecznie w słusznym kierunku . Obserwuję na tej stronie różne dyskusje , które pokazują iż w nawet prostych sprawach występują odmienne zdania . Właśnie mamy z tym problem , że nie do końca wiemy , czujemy jak tę wiarę pielęgnować , by rozkwitała by nas wzmacniała .
        Słuchałem dużo różnych kazań na youtube i nawet wśród księży można było zobaczyc pewną różnicę na ten sam problem . Zapewne częściowo były to też skróty myślowe , niemniej jednak widać , że w zalezności z której strony wbijemy łopatę to możemy te fundamenty podkopać .

        Na koniec , myślę że z uczeniem się wiary jest tak jak z uczeniem dziecka . Każde dziecko jest inne i każde potrzebuje innego podejścia by wyjaśnić , by pokazac , by mogło zrozumieć . Cel mamy wspólny , tylko drogi różne , ale tu juz się powtarzam 🙂

        • ta pycha właśnie oddaliła mnie kiedyś od wspólnoty kościoła, gdzie ludzie przepychali się kto bardziej świątobliwy, kto lepeij wypadł nawet na spowiedzi, a nawet jak cudownie obdarzeni prze dary Ducha itp. Nie dało się ich prawie znieść. Jak już w innej dyskusji było, że co z tego iż mamy wierzyć w Boga a nie tych ludzi, co z tego kiedy oni nie umieją nawet ręki podać. Gdzie indziej może w gorszych obiektywnie kręgach było po prostu lepiej, przyjemniej. Wtedy z perspektywy osoby całkowicie oddalonej od Kościoła to same wady widziałam u wierzących, np. to, że ktoś może robić co mu się podoba, bo przecież idzie do spowiedzi i jest mu wybaczone. Tamci niewierzący musieli jakoś moralnie się trzymać bo przecież kto im wybaczy? nikt, pozostaje przeproszenie skrzywdzonego. Wierzacy nigdy nie przepraszali, szli do spowiedzi i dalej robili to samo.
          To tylko na temat tej pychy którą Józefie przytoczyłeś.
          Ogólnie jednak osoby takie jak pytająca tu Jolanta mogą mieć same dobre cechy i dobre intencje, jednak może potrzeba im jeszcze trochę cierpliwości 😉

          • Daleki jestem od tego by posądzać Jolantę o złe cechy , natomiast faktem jest , że jesteśmy tu wszyscy w jakims celu . Tym celem jest szukanie odpowiedzi , tym celem jest podzielenie się świadectwem , bądź też zmartwieniami , troskami .Wszyscy znajdujemy tutaj cos dla siebie inaczej by nas tu nie było .
            Czytając tekst Jolanty pierwsze co mnie naszło to moje własne doświadczenie właśnie z tą pychą i z uświadomieniem sobie tego problemu jako bardzo istotnego wśród ludzi wierzących . Zapewne nie bez przyczyny znalazł się na pierwszym miejscu 😉 z 7 grzechów głównych ..

            Własnie dzisiaj skończyłem odmawiać 2 krótkie nowenny do św Rity i jedną do Jana Pawla . Dopiero teraz wieczorem sobie uświadomiłem , że dzisiaj miałem spokojniejszy dzień , jakoś tak czułem się inaczej niż przez ostatnie dni . Nawet NP lepiej mi sie odmawiało . Dlatego też dziwię się i współczuję równocześnie , że przez tak długi okres człowiek nie dostaje nic .
            Światem naszym rządzi jedna z ważniejszych zasad ” niema skutku bez przyczyny ”
            Będąc ostatnio na mszy uzdrawiającej z ojcem Witko dowiedziałem się , że nie każdemu jest dane od razu zostac wyleczonym . Powiedział , że musimy w sobie naprawić wiele rzeczy , w swoim zyciu wobec bliźnich . Dopiero wtedy możemy oczekiwac na łaski . Oczywiście to nie jest takie proste . Człowiek żyje , a jak żyje to i grzeszy 😉

        • Józefie ocenianie innych przychodzi nam bardzo łatwo jednak zapominamy o tym ,że Pan Jezus każdego z nas prowadzi do siebie innymi drogami .w danej chwili daje nam tyle ile potrafimy udzwignąć .Zagadnienie wiary to temat można ,by powiedzieć szeroki , głęboki i niech nim zajmują się teologowie .Ja z własnego doświadczenia wiem ,że bardzo prosta modlitwa pochodząca prosto z serca jest bardzo miła Bogu i otwiera nas na łaski Boże.Może się zdarzyć ,że wyproszenie jakiejś łaski może nam zająć kilka lat ,bo może potrzeba byśmy to my się zmienili i stali się podobni do Boga i to też jest miłe naszemu Stwórcy.Nigdy nie będziemy doskonali i zapewne często będziemy upadać ,ale miłe Bogu jest kiedy szybko idziemy się wyspowiadać i szczerze żałujemy za grzechy .Pozdrawiam

  1. Ja też odmawiam Nowennę Pompejąńską. I właściwie od samego początku widać było działanie Pana Boga. Juz po kilku dniach pojawiły się pierwsze oznaki że zmierzam do rozwiązania problemu. Otrzymałam ogromną ilość łask, czułam i nadal czuję Bożą troskę i obecność w moim życiu. I samo moje życie stało się jakby pełniejsze, i radosne pomimo trudnosci. Wiem, że moje sprawy zmierzają w dobrym kierunku.
    Pozdrawiam. Anna

    • W ostatnich dniach byłam na krótkiej pielgrzymce na Jasną Gorę i miałam okazję pomodlić się za osoby, które wchodzą na tę stronę, modlą się Nowenną Pompejańską oraz za wszystkie osoby, które mają jakieś swoje trudne sprawy. Nie traćcie nadziei, trwajcie w Waszych modlitwach.
      Pozdrawiam. A.

  2. Chyba tylko czekać. My przecież Bogu nie wyznaczamy terminów realizacji 😉 zycie się toczy, trzeba się rozglądać jak wiele osób stwierdza, żeby dostrzegać iż działanie Boże dokonuje się wokół nas, że to się dzieje, że to jest proces a nie pstryk! oczywiście mówię to jako osoba wierząca, co jakiś czas wątpiąca, cóż…

  3. Nie wiem czy słowo „zasłużyć” jest właściwe. Czasem Bóg obdarza łaskami (wysłuchuje modlitw) w sposób niezrozumiały dla człowieka. Kiedyś ksiądz mi powiedział, że Pan Bóg zawsze wysłuchuje modlitw tzn. słyszy je ale swoją odpowiedź realizuje w pierwszej kolejności patrząc z perspektywy wieczności a dopiero potem z perspektywy ziemskiej. Poza tym łaska to niezasłużony przez człowieka dar od Boga. Gdyby człowiek sobie na coś zasłużył to już nie byłaby łaska. Może rzeczywiście, jak napisała Ala, potrzeba jeszcze cierpliwości? Ale to tylko moje zdanie, ja się nie znam, ja tylko staram się udowadniać swoje mądrości 😉

    • wiesz, najgorsze z tego byłoby, że po tych )niby, bo różnie nam się może wydawać) otrzymanych lub nie otrzymanych Łaskach to miałoby byc widać jak na dłoni kto jaki jest. Ten dalej doszedł w drodze duchowej (powiedzmy zamiast tego zasłużył) a tamten nie, więc jakbyśmy to mieli wypisane na czole. Już sobie wyobrażam, że w jakiejś jawnej wspólnocie (nie tak jak tu jesteśmy pod nickami) to ludzie by sobie chyba zaczęli wymyślać jeden przed drugim , że zostali wysłuchani i dostali jakąś łaskę, żeby nie wyglądać na tych co nie zasłużyli. Czy to nie pierwsza droga do pychy właśnie. Jestem zdania, że wysłuchany jest każdy, ale być może ten pogląd boży na sprawę jest dla nas niezrozumiały, jednak w końcu każdy modlący sie powinien być szczęśliwy.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!