Anka: w intencji mojego chłopaka

Nowennę Pompejańską odmawiam od 25 dni w intencji mojego chłopaka, który za pracą wyjechał za granicę.Niestety na razie nie otrzymałam łaski, o którą proszę, a wręcz przeciwnie wydaje mi się, że z każdym dniem jest coraz gorzej. Mój chłopak uległ w pracy wypadkowi, rzadko się ze mną kontaktuje, wydaje mi się, że coraz mniej mu na mnie zależy do tego doszły zupełnie niespodziewanie ogromne problemy finansowe oraz pokłóciłam się z bliskim przyjacielem, który bezpodstawnie mnie o coś oskarżył.

Wspomnę też o nieczystych myślach i pokusach związanych z piciem alkoholu jakie mnie atakują prawie każdego dnia – jakby wszystko sprzysięgło się przeciwko mnie…Powiem szczerze, że zaczęłam wątpić w skuteczność Nowenny, ale postanowiłam sobie, że się nie poddam i ją skończę niezależnie czy moja prośba zostanie wysłuchana czy też nie…Jeżeli ktoś miałby czas i ochotę to bardzo proszę o wsparcie modlitewne…

38 myśli na temat „Anka: w intencji mojego chłopaka

  1. Szatan nienawidzi Matki Boskiej, a odmawianie różańca jest jak powiedział św. Maksymilian szczelaniem do szatana. Będzie usilnie przeszkadzał i zaświewał ziarno niepewności i nieufności w twoim secu. Niepoddawaj się. A jeśli chodzi o wysłuchanie próśb pamiętaj że wciąż powtarzasz bądź wola Twoja i amen- niech się tak stanie (oczywiśćie jeżeli tego chce Bóg). On ma plan na twoje życie i ten plan jest najlepszy, musisz mu ufać i zawiarzyć się jak Maryja. UFAJ! Niech Cię Bóg Błogosławi.

    • Aniu Paweł ma rację. Różaniec jest jak egzorcyzm. Wierz i ufaj a otrzymasz łaski od Boga. Powtarzaj codziennie Jezu ufam Tobie, niech nie moja ale Twoja wola się stanie, nie zawsze to o co prosimy jest dla nas dobre choć nam się wydaje, że tak jest. Zaufaj Matce Bożej a czas pokaże plany Boże wobec Ciebie. Otwórz serce na Ducha Świętego i przyzywaj Go codziennie! Odmówiłam już dwie Nowenny w intencji mojego ojca, przestał pić, ujawniła się Jego choroba i Matka Boża dała mi znak że jest on pod Jego opieką bo wyobraz sobie, że mój ojciec który od lat nie był w Kościele, nie przystępował do sakramentów świętych przed pójściem do szpitala psychiatrycznego niespodziewanie wyszukał gdzieś mój różaniec z I Komunii Św. i założył na szyję i ma Go do dzisiaj na szyi… czyż to nie jest znak… dla mnie jest… Nie przerywaj Nowenny, zły się wścieka i będzie Ci przeszkadzał i mącił w głowie! Niech Matka Przenajświętsza ma Cię w swej opiece!

      • Kochani, mam takie same doświadczenia, jak Wy. Obecnie odmawiam trzecią z rzędu NP i dosłownie wszystkie sfery mojego życia uległy pogorszeniu. Chłopak, którego kocham odszedł bez słów wyjaśnienia. Ostatnimi czasy odczuwam niechęć do modlitwy. Wewnętrznie czuję, że chcę się modlić, tęsknię za różańcem, ale jednocześnie jakaś nieopisana siła mnie odciąga. W głowie wciąż krążą myśli typu: ”Zobacz, tyle dni na nic, po co się modlisz”, ”Uważasz, że jeszcze jesteś w stanie coś zmienić tymi modłami?”, ”Szkoda czasu, mogłabyś zająć się czymś, co przynosi efekty”, ”Inni zostają wysłuchani, Ty nie”. Do uprzykrzeń mogę dodać również złe samopoczucie. Gdy zaczynam się modlić wracają bóle żołądka, niesamowity ucisk. O senności już nie wspomnę. Jestem strasznie ociężała i gdy już położę się, bywam w takim stanie, jakby ktoś przykuł mnie do łóżka. Nie jestem w stanie wstać. Nachodzą mnie również myśli bluźniercze, które nie pochodzą ode mnie. Coś na siłę wciska je do mojej podświadomości. Zły chyba bardzo mnie lubi. Pewnie nie podoba mu się, że codziennie modlę się za dusze w czyśćcu cierpiące oraz za dusze potępione. Każda z trzech nowenn była okupiona łzami albo cierpieniem związanym ze złymi relacjami z ludżmi. Zły po prostu wykorzystuje ludzi mi bliskich, nastawia ich przeciwko mnie, aby spowodować upadek mojej wiary. Często ktoś z domowników próbuje udowodnić, jak bardzo jestem beznadziejna, co nigdy nie miało miejsca. 🙁

        • Kiedyś pewien ksiądz powiedział, że za dusze potępione nie wolno się modlić. Tzn. za potępione ogólnie (bezimienne) a nie za konkretnego człowieka, bo nie wiemy czy nawet najgorszy zbrodniarz nie otrzymał łaski nawrócenia w chwili śmierci.

        • Przepraszam, może źle to wyraziłam w swoim poście. Odmawiam modlitwę, której jednorazowe odmówienie zabezpiecza jeden milion dusz od potępienia wiecznego. Pan Jezus zachęca do jak najczęstszego odmawiania tej modlitwy jako specjalnego, przeznaczonego na te czasy naczynia Bożego. Istotą tej modlitwy jest łaska zbawienia udzielona duszom umierającym, aby nie poszły na wieczne potępienie. Kochani, czy postępuję żle, jeśli modlę się w tej intencji. Proszę o odpowiedź.

        • Sądzę, że nie postępuję źle. Matka Boża wie przecież gdzie i komu ta modlitwa jest najbardziej podobna. Poza tym taka formuła jest umieszczona w tej modlitwie. 🙂

        • Gosiu, nie rozumiem, dlaczego pewien ksiądz powiedział, że za dusze potępione nie wolno się modlić ? Oglądając film ” Nie ma mocni” doszłam do wniosku, że jest tam bardzo ważne przesłanie od Boga, że Bóg by właśnie tak chciał, żeby modląc się za dusze potępione sprawić, że i one , wąską szczeliną wydostaną się z piekła. Wiem, co można sobie pomyśleć : No tak, to już by wcale nie było straszaka na niektórych złoczyńców, bo i tak mogliby mieć nadzieję, że tylko trochę w pielke pocierpią, a potem ktoś się za ich dusze pomodli i w końcu przestaną cierpieć i pójdą i tak do Nieba. Ale gdyby tak zatrudnić tych co w piekle cierpieli, żeby przychodzili w gości do ludzi żyjących, którzy planują jakąś zbrodnię lub cokolwiek złego, by ujrzeli dzięki opowieściom tych, co już tam byli, żeby im się odechciało iść drogą grzechu, by przestraszyli się wystarczjąco skutecznie, dzięki opowieściom z pierwszej ręki i mieli wystarczającą pewność, że jest tam na tyle strasznie, że nie chcą tam iść nawet na sekundę swego życia po śmierci, to czy nie warto się modlić, żeby Pan Bóg okazał tym, co tam już są, miłosierdzie i posłużył się nimi do ochrony innych, podążających drogą grzechu, by z tej drogi zeszli i zdążyli odpokutować za swoje grzechy,i modlili się za siebie samych i innych, żeby już grzechu na resztę życia unikać.
          W filmie Egzorcyzmy jest pokazana postać prawdziwie żyjąca w Niemczech i świadomie przyjmująca, po egzorcystycznym uwolnieniu od złych duchów np. Lucyfera, księdza sprzeniewieżonego posługom kapłańskim, Kaina, Hitlera i innych, łącznie w liczbie 7 duchów – ponownie , z rozmysłem, ze świadomością przyjęcia na siebie cierpień, po to tylko, żeby nie wróciły one do piekła i nie musiały strasznie cierpieć za nieposłuszeństwu Panu Bogu. Jeśli piekło rówbnież zostało stwożone przez Pana Boga, to możemy sprawić, żeby je oczyścić i swoim bezgrzesznym życiem postarać się o to, żeby nie było więcej naboru do niego. Nierealne ? No cóż, na pewno niełatwe, i nienatychmiastowe, ale czy z BOGIEM, cokolwiek MU się podoba jest niemożliwe?

        • Joanno, sama po przeczytaniu postu Gosi byłam a nawet nadal jestem w kropce. Piszą tu ludzie starsi i mądrzejsi ode (mnie mam 20 lat), dlatego też dość intensywnie zastanawiałam się, czy dozwolone jest kontynuowanie takich modlitw. Według mnie ratowane dusz od potępienia wiecznego jest intencją zupełnie etyczną i niczemu nie zagraża. Mam nadzieję, że więcej osób wypowie się na ten temat, bo jestem zdezorientowana.

        • Ale przecież co innego ratowanie dusz od potępienia wiecznego a co innego modlitwa za już potępionych. Można uwalniać dusze z czyśćca ale z piekła? Pierwsze słyszę. To chyba jakaś nowa teologia. Pamiętam, że jak ksiądz powiedział, że nie wolno modlić się za dusze potępione to z koleżanką bardzo się zdziwiłyśmy, bo pomyślałyśmy, że przecież nie wiemy czy dana osoba została zbawiona czy potępiona. Wówczas ksiądz nam wyjaśnił, że nie chodzi o konkretnych ludzi tylko o potępionych w ogólności (żeby opuściły piekło, gdyż jest to już niemożliwe…). Wówczas zrozumiałam o co księdzu chodziło. I koleżanka też 🙂

        • Być może słuchałyśmy tego samego księdza-redemptorysty, który zresztą powoływał się na kiążkę o piekle, czyśccu i niebie, i faktycznie mówił, że z piekła nie ma ucieczki. Tylko pytam, kto piekło stworzył, czy nie SAM BÓG dla ukarania tych co MU się sprzeniewierzyli. Odpowiedzialni za to, że są tam Judasze, czyli Ci co się od Pana Boga odwrócili, są oni sami. Ale, czy przez Miłosierdzie Boskie, nasze modlitwy, błagania, posty, wyrzeczenia, może nawet umartwianie i przyjmowanie na siebie cudzych grzechów, dla odkupienia dusz zmarłych, no tak tych co w czyśccu – to oczywiste, ale tych co w piekle ?
          I właśnie film wspomniany przeze mnie Egzorcyzmy (na faktach autentycznych)-pokazuje poświęcenie dziewczyny, która nie dopuszcza do powrotu samego Lucyfera, Kaina, Judasza i innych w sumie 7- największych grzeszników do powrotu do piekła, bo jest tam tak strasznie. Egzorcyzmy wypędzenia z Enelize-Niemki, przy udziale księży kończą się powodzeniem, bo duchy wypowiadają pochwałę Maryji – Zdrowaś Maryja-łaskiś pełna-są to słowa-umówiony-wymyślony mentalnie znak, i one to wypowiadają choć ze strasznym oporem.Czego to jest dowód ? Wcześniej dziewczyna miała widzenie z Matką Boską, która jej zaproponowała przyjęcie takiego poświęcenia, ale bez nacisku i dała 3 dni na podjęcie decyzji. Matka tej dziewczyny odradzała to córce wiedząc, że więzienie w sobie złych duchów jest staszną męką dla niej, bo to się działo z nią parę lat i bardzo cierpiała. Więc w dniu egzorcyzmów była już od nich uwolniona, ale co robi? Z własnej nieprzymuszonej woli więzi je z powrotem w sobie. Pytam, po co to było? Co Bóg chce nam przez to powiedzieć. W moim odczuciu, SAM BÓG cierpi, że istnieje piekło i że ciągle jeszcze ludzie z własnej głupoty i zaprzedania się pokusom tego świata tam trafiają. Gdyby można było w jakiś sposób wpłynąć na samą przemianę Lucyfera i złych zastępów, by dał świadectwo, przyznał się do tego, że popełnił błąd sprzeniewierzając się Bogu-miał żal do Pana Boga, że nosząc dotąd światło, nie jest tym światłem sam, bo w pewnym momencie Pan Bóg powiedział-JAM JEST ŚWIATŁOŚCIĄ ŚWIATA- i się na Pana Boga obraził i nie chciał już dłużej być Mu posłuszny i zaczął nakłaniać ludzi do zła. Sam Lucyfer ma jeszcze szansę, żeby przyznać się do tego, że był w błędzie i jeśli wierzyć przysłowiu, że przykład idzie z góry, jeśli wymodlimy ukorzenie się samego Lucyfera i jego zastępów, to przestanie istnieć piekło, zostanie tylko czyściec. Oni ci źli będą pomagać Panu Bogu w ustrzeganiu ludzi przed złem, bo będą ostrzegać przed konsekwencjami złych uczynków, tak jak Aniołowie, błogosławieni i Święci namawiają nas do dobrych uczynków.Wierzymy w życie po śmierci, w obcowanie świętych, grzechów odpuszczenie, ciała zmartwychwstanie, żywot wieczny, więc jeśli można zmienić coś na lepsze na Ziemi, tak i zła można się pozbyć w zaświatach. Wsłuchujmy się w to co nam chce powiedzieć Pan Bóg i czyńmy, choćby się coś po ludzku wydawało niemożliwe. Zawierzmy się Panu Bogu, niech nami kieruje, a to będzie dobre.

        • Asiu Twoja intencja modlitwy jest wspaniała i słuszna ale czy jesteś pewna czy jesteś gotowa na to żeby ją odmawiać ze wszystkimi konsekwencjami??? Św. Faustyna też się w takich intencjach modliła i poczytaj jakie cierpienia musiała znosić. Chcąc uwolnić dusze cierpiące sama na siebie ściągasz ich cierpienia i tylko przyjmując je z miłością dążysz do świętości ale wtedy cierpisz jeszcze bardziej. Nie każdy musi być świętym męczennikiem a Ty dążysz do tego nie będąc na to gotowa. Wyobraź sobie że św. Faustyna w swoich modlitwach za dusze cierpiące w podtekście świadomości miała by myśl żeby jakiś chłopak się w niej zakochał. To się kłóci ze sobą i potęguje tylko Twoje większe cierpienia ale nie może przynieść dobrych owoców.
          Na Twoim miejscu odmawiał bym nowennę w intencji uzdrowienia duchowego Ciebie i Twojej rodziny.

        • Jerzy, ale ja w podtekście świadomości nigdy nie miałam myśli, aby mój chłopak do mnie wrócił. :)Po prostu Bóg pomaga mnie, a ja chcę pomóc Mu poprzez odmawianie modlitw i ratowanie dusz czyśćcowych. Ponadto nie modlę się za dusze już potępione, lecz za dusze, aby uniknęły potępienia wiecznego tj. za grzeszników. Jezus wielokrotnie podkreślał, aby modlić się za dusze w czyśćcu, gdyż niewiele jest osób, które chciałyby im pomóc oraz za grzeszników. Wiele jest w mym życiu niepowodzeń, to prawda, ale z tego, co wywnioskowałam, każdy, kto odmawia Różaniec je miewa. Bóg jednak z najgorszego zła potrafi wyprowadzić dobro. Ponadto uważam, że jeśli czegoś pragniemy, musimy dać coś od siebie i ja właśnie w ten sposób postępuję. I nie rozumiem też tej wypowiedzi… To znaczy, że teraz każdy powinien unikać modlitw za dusze czyśćcowe w obawie przed ściągnieciem na siebie nieszczęść? Nie rozumiem. Pozdrawiam. 🙂

    • Dziękuję Pawle za słowa otuchy…Dzisiaj rozpoczynam część dziękczynną Nowenny. Ufam Bogu i Maryji i przynajmniej psychicznie jest mi odrobunę lepiej.

  2. Dobrze Cię rozumiem, ja mam tak samo. Odmawiam drugą NP i mam wrażenie, że całe piekło się na mnie uwzięło. Oczywiście wcześniej było bardzo ciężko, ale teraz to po prostu z każdej strony jakieś problemy. Nie ustaję w modlitwie, bo to, co w wielkim trudzie, zwątpieniu i cierpieniu, przyniesie na pewno owoce – mam taka nadzieję. Pan Bóg wie, co dla nas najlepsze, musimy modlić się, być cierpliwi i bezgranicznie zaufać. Pozwolić działać Chrystusowi i jego Matce w naszym sercu a wszystko będzie dobrze, ja w to wierzę. Zaufać bezgranicznie jest bardzo trudno, bo człowiek jest taki słaby, lękliwy, każda taka sytuacja wyprowadza z równowagi i znika spokój, opanowanie, które się zbudowało, dlatego trzeba ciągle walczyć ze sobą i emocjami. Pozdrawiam i życzę wytrwałości.

  3. Dzisiaj zaczęłam część dziękczynną nowenny, dodam, że odmawiam tę modlitwę po raz pierwszy.
    Zgadzam się z przedmówcą – ta nowenna działa złemu bardzo na nerwy… Od samego początku jestem bombardowana pokusami akurat w tych kwestiach, w których jestem słaba – łatwo wpadam w gniew i jestem skłonna do awantur. Myślałam podobnie jak Ty – skoro się tyle modlę, to rezultatem powinien być spokój, a nie permanentne nerwowe pobudzenie. Jednak nie wchodzę z tymi emocjami w dialog, robię, co do mnie należy. Nie rozważam, czy Nowenna jest skuteczna, czy nie. Najwyraźniej jest, skoro tyle w konfrontacji z nią wychodzi ze mnie złego. A intencję mam zupełnie inną (tzn nie dotyczy bezpośrednio mnie), modlę się o nawrócenie bliskiej mi osoby.
    Ufaj, a nie stanie Ci się krzywda. Pan Bóg widzi Twoje życie w całości, on Ci pokaże drogę.
    Zostań z Bogiem.

  4. W pokusach należy mówić: Żywy Płomieniu Miłości Niepokalanego Serca Maryi oślepiaj szatana, wzywać Św. Michała Archanioła, zawsze w pokusach wołać należy pomocy Nieba – będzie dobrze, nie ustawaj w modlitwie.

  5. Pawel dziekuje za te slowa. To prawda, modlimy sie „badz wola Twoja”. Tak ciezko jest zaufac i oddac sie woli Bozej. Anka nie poddawaj sie! Mod sie i zaufaj!

    • Dziękuję Wam za wszystkie słowa otuchy i własne świadectwa. Czytając je od razu poczułam się lepiej na serduchu 🙂 Nie ukrywam, że jest mi dzisiaj wyjątkowo ciężko…Wczoraj rozpoczęłam odmawianie częśći dziękczynnej.Modlitwa szła mi wyjątkowo ciężko, nie mogłam się do niej zabrać i cały dzień prześladowała mnie myśl, że nie mam za co dziękować Bogu i Najświęeszej Pannie…Dodatkowo mój chłopak od niedzieli nie kontaktuje się ze mną – wczoraj kilka razy do niego dzwoniłam i wysyłałam smsy ale bez odpowiedzi. Dziś postanowiłam sobie dać już spokój i czekam, aż sam się odezwie – w żaden sposób nie chce mu się narzucać… A teraz chciałabym napisać o czymś pozytywnym. W moim świadectwie wspominałam, że pokłóciłam się z moim przyjacielem, który bezpodstawnie oskarżył mnie o pewną bardzo niefajną rzecz – sprawa działa się ponad 2 tygodnie temu. Od dnia naszej kłótni codziennie odmawiałam na różańcu nowennę do Matki Boskiej Rozwiązującej Węzły, w intencji, aby został rozwiązany konflikt między nami. Jakie było moje zdziwienie i szczęście, gdy dzień po zakończeniu nowenny mój przyjaciel wysłał mi smsa z przeprosinami za to co zrobił…

  6. Ja tam odmawiam 4 NP i też przeżywam jakieś okropne dręczenie, często jakieś oskarżenia bezpodstawne itd itd. Chciał bym się odnieść do woli Bożej. Jeżeli mamy mu zwierzyć to mamy wciąż wierzyć, że otrzymamy łaskę o którą prosimy. Zwątpienia nachodzą- wierzyć jeszcze mocniej. Jest nam źle? Bagatelizować. Szatan lubi nas rzucać w wir emocji, gdzie nie mamy szans na przetrwanie. Pamiętajmy o tym, że to od naszego zawierzenia zależy szybkość i moc działania łaski Bożej, nie od trosk i gniewu. Czasem lepiej 1000 razy przemyśleć i przemilczeć odpowiedź nacechowaną agresją niż potem żałować. To jest też taka szkoła Maryji, jak być pokornym.
    Aha, miało być o woli Bożej. Nie zakładajmy od razu że wola Boża jest inna niż nasza, że skoro ja czegoś bardzo pragnę to Bóg akurat właśnie tego mi nie da. Zdawałem prawo jazdy osiem razy i nie mogłem zdać, modliłem się o zdanie egzaminu a tu wciąż wtopy i to na jakichś błahostkach. Ale jak już przyszło do ostatniego egzaminu (co ciekawe tuż przed wygaśnięciem teorii) to poszło mi świetnie. Co mam na myśli? Że Bóg często nie daje nam tego o co prosimy od razu ale czeka na ostatnią chwilę. Kiedy już nie ma nadziei- pozostaje wołać do Boga.

    Jeszcze jedna ważna sprawa- pozwólmy działać łasce Bożej, nie naprawiajmy wszystkiego na własną rękę. Najlepiej w czasie NP nie skupiać sie zbytnio na intencji tzn. modlisz sie o zdrowie? Żyj, jakbys sie o nie nie modlił, nie wyczekuj dnia i godziny. Żyj, jakbyś nie wiedziała za co się modlisz.

    No i uwierzmy Bogu, że on nam da łaski. On ma na nas plan, ale także może go zmienić jeśli tylko to, czego pragniemy nie wyrządzi nam jakiejś wielkiej krzywdy.

    Takie moje tam rady z 3 poprzednich NP i tej obecnej- pozdrawiam 🙂

    • Mariusz, bardzo dziękuję za Twój wpis…Ile razy dopadają mnie niepewności czytam go i jakoś od razu mi lepiej, mam więcej sił, a emocje zostają opanowane…:-)
      Chociaż trudno mi bardzo…

  7. Dzisiaj ukończyłam moją nowennę..Bogu i Najświętszej Panience niech będą dzięki!Intencja nowenny była tak sformułowana, że nie mogła zostać wysłuchana w trakcie jej odmawiania. O trudnościach podczas odmawiania nowenny napisałam w swoim świadectwie powyżej. Niestety muszę z całym przekonaniem napisać, że ostatnie 2 miesiące to był jeden z najgorszych okresów mojego życia. I z dnia na dzień wydaje się, że jest gorzej. Wstając rano zastanawiam się co złego może mi się jeszcze przydarzyć…Wczoraj jednak przeczytałam na tej stronie słowa otuchy „ W trakcie ostatniej nowenny pogorszy ci się tak bardzo, że lekarz potwierdzi beznadziejny stan. A gdy już wszyscy zwątpią w twoje wyzdrowienie, ty tym bardziej w to ufaj” jakie skierowała Matka Boska do Fortunatinie…Odczytałam to jako słowa skierowane do mnie. Głęboko wierzę, że wkrótce minie mój „beznadziejny stan” i stanie się cud. W trakcie tej nowenny od 29 lipca rozpoczęłam odmawianie drugiej Nowenny ( intencja też na razie nie wysłuchana) a od 15.08 chce odmawiać kolejną i proszę tylko dobrego Boga i Najświętszą Panienkę o siły, abym dała te dwie nowenny dokończyć. JEZU i NAJŚWIĘTSZA PANIENKO UFAM WAM!

  8. Aniu, cieszę się bardzo, że ukończyłaś Nowennę 🙂 Ja kończę 20.08. i mam nadzieję, że wytrwam, mimo strasznych kryzysów jakie mnie dopadają. U mnie też te ostatnie dwa miesiące są jakieś koszmarne 🙁 Najchętniej wykasowałabym je z mojej pamięci, ale wiem, że to niemożliwe. Też czekam na jakiś cud, bo jak na razie jest z każdym dniem gorzej, niestety. Czasem aż się boję pomyśleć co będzie za tydzień, miesiąc… Też tak jak Ty bardzo chcę zacząć od 15 sierpnia kolejną NP i czekam na jakiś cud. Życzę wytrwałości i pozdrawiam 🙂

  9. Asiu, widzę że spotkały nas bardzo podobne doświadczenia podczas odmawiana NP..Gdy napisałaś o „wykasowaniu pamięci” to jakbyś czytała w moich myślach.Przez to stałaś mi się bardzo bliska. Będę się modlić za Ciebie, aby udało się i Tobie nowennę dokończyć i aby była ona dla Ciebie jak najbardziej owocna…Asiu mnóstwo serdeczności z mojej strony :-)A gdybyś kiedyś miała ochotę pogadać na priv to mój nr gg
    48064311.

    • Aniu,
      widzę, że jest nas kilka o tym samym imieniu z podobnymi problemami na tym forum. Dzięki za nr gg, na razie z uwagi na różne sprawy brakuje mi czasu na pisanie. Wczoraj zaczęłam kolejną NP i jestem jeszcze w trakcie odmawiania dwóch poprzednich, jedną kończę niebawem bo 20 sierpnia. Obym tylko wytrwała. U mnie jak na razie bez zmian, poprawy nie widzę żadnej i to nie tylko w intencjach, o którą się modlę, ale w innych sferach mojego życia, bo wszystko się jak na razie sypie. Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂

  10. Moją sytuację z chłopakiem również mogę uznać za beznadziejną. Nie mam z nim kontaktu ponad miesiąc. Najbardziej bolesny i raniący moją duszę jest fakt, iż nawet tego nie wyjaśnił. Po prostu przestał się odzywać. Zdezorientowana, zaczęłam do niego dzwonić z zapytaniami, lecz bez odpowiedzi. Raz odpisał, że zgadza się na spotkanie, lecz w dniu spotkania odwołał je, za przyczynę podając jakąś błahostkę. Nie wiem, co się stało. Naprawdę nie wiem. Szczera rozmowa pomaga i do takiej rozmowy dążyłam. Obecnie jestem w kropce. Znajomi twierdzą, abym zostawiła całą tę sprawę i przekreśliła całą znajomość, bo, pozwolę sobie zacytować kolegę: ”ty głupia, będziesz czekała, a on odezwie się w grudniu. Nie jesteście małżeństwem, abyś czekała na niego nie wiadomo ile”. 🙁 Łatwo powiedzieć, trudniej uczynić. Kocham go i nie wyrwę go z serca. Nawet nie chcę. Wiem, pozostaję mi tylko czekanie. Nie będę się przecież narzucała… Zapomniałam wspomnieć, że wyjechał za granicę. Najdziwniejsze jest to, że on nadal utrzymuje, iż jest ze mną. Tak odparł znajomemu 🙁 Czasem myślę, że on wykorzystuje moją wrażliwość i po prostu się bawi. Co do wątku z za granicą: gdy wcześniej próbowałam się z nim skontaktować i zadzwoniłam na polski nr, nie udało się zrealizować połączenia. Ostatnio jednak nr był już dostępny. Włączyła się poczta, ale i tak oznacza to, że jest już w Polsce. Tak myślę. Czy kłamałby w związku z wyjazdem? Ehhh, już nie mam sił. 🙁

  11. On mieszka w tej samej miejscowości. Myślałam nawet na przyjazdem do niego, ale jak już napisałam, jestem w kropce, bo nie mam pewności co do jego pobytu w Polsce, a po drugie boję się jego reakcji. Już tyle razy pisałam, dzwoniłam, a on tego nie docenił.

  12. Asiu, jak przeczytałam Twoje wpisy to przez moment nawet zastanawiałam się czy nie piszemy o tym samym mężczyźnie 🙂 Mój ma na imię Piotr…Nasze historie są po prostu bliźniaczo podobne.Ja spasowałam i postanowiłam, że już pierwsza się do niego nie odezwę.Jeżeli facet ma chociaż odrobinę honoru i kultury to się odezwie!

  13. Mój (w zasadzie nie wiem, czy mogę nadal używać określenia ”mój”, gdyż nie wiem, co myśli. Może zakończył związek bez słowa.) ma na imię Przemek. Aniu, masz rację, że facet z takimi cechami odezwie się, jednak nie rozumiem jednego. Co chce osiągnąć takim zachowaniem, trzymaniem drugiej osoby w niepewności. Czy nie lepiej po prostu spotkać się lub chociaż napisać, wyjaśnić. To byłoby prostsze i zdecydowanie mniej bolesne. Często zastanawiam się, co robi. Może już ma inną… 🙁 Kiedyś interesowało go moje zdrowie (mam problemy z tarczycą), troszczył się, aż tu nagle jak grom z jasnego nieba- brak odzewu i jakiegokolwiek kontaktu. Wiele razy podkreślał, że to nie w porządku zostawiać kogoś bez słowa. Zapewniał, że tak nie postępuje i nie postapi, bo zna ból towarzyszący takiemu zachowaniu (jego dziewczyna zostawiła go bez słowa, ponadto zdradziła). Mówił, że najważniejsze filary związku to miłość, zaufanie, szacunek. Nie rozumiem jego obecnego zachowania.

  14. Czasami mam ochotę napisać do niego, chociaż na gadu, ale nie chcę się już narzucać. Bo jak by to wyglądało? Może właśnie tego chce, mojego ukorzenia przed nim…

  15. Nie mam pojęcia co faceci chcą pokazać takim zachowaniem…Ale Asiu musimy znaleźć siły, aby się nie poniżać…Kiedyś gdzieś przeczytałam fajne zdanie…”Jeśli kogoś kochasz pozwól mu odejść, jeśli wróci już na zawsze będzie Twój, jeśli nie wróci nigdy Twój nie był” i tego się trzymam…choć nie ukrywam, że cierpię…

  16. Wiem, Aniu, wiem… Dziękuję za Twoje wypowiedzi. Teraz właśnie potrzebuję go najbardziej. Problemy w mojej rodzinie tylko się mnożą. Potrzebuję wsparcia, rozmowy, lecz jak zwykle go przy mnie nie ma. 🙁

A Ty co o tym myślisz? Napisz!