Weronika: nowenna w intencji uratowania małżeństwa

Kochani, chciałam Wam napisać o cudach, które zdarzyły się w moim życiu podczas odmawiania Nowenny. Podkreslam, ze jeszcze jej nie skończyłam. Odmawiam część dziękczynną i skończę ją w następnym tygodniu. Postanowiłam odmawiać Nowennę w intencji uratowania mojego małżeństwa- aby mąż do mnie wrócił. Od kwietnia trwa nasz kryzys małżeński. Męża ostatni raz widziałam ponad 2 miesiące temu.

Mój mąż chce rozwodu. Jako podstawę wskazuje różnicę charakterów, częste kłótnie. Stwierdza, ze juz mnie nie kocha i ze brak w naszym związku trwałych fundamentów, miłość sie wypaliła. W związku małżeńskim jesteśmy 4 lata, a razem 7 lat. Bywały dni lepsze i gorsze ale było tez i dobrze. Mąż jednak nie chce walczyć i powiedział, ze specjalnie czekał aż skończę moja edukację zawodowa, która rozpoczęłam po studiach i miał zamiar sie ze mną rozstać po wszystkim a przez ten cały okres czasu udawał. Wyprowadził się z domu, do swojego ojca.

Ja mieszkam obecnie z Rodzicami, bo z miejscowości gdzie mieszkają mam dlizej do pracy. Mięliśmy z mężem zamiar sie przeprowadzić do miasta w którym ja pracuje, bo tam sa wieksze mozliwości. Mąż mnie jednak zwodził co do tej przeprowadzki i innych spraw także. Mieszkanie w którym oboje mieszkaliśmy razem, a które stanowi własność męża jest puste, ja wpadam tam jak tylko mogę i jak tylko praca mi na to pozwala (mam możliwość bycia tam często). Mąż wcale nie przebywa w mieszkaniu, co widać ponieważ wszystko jest w stanie nienaruszonym. Mąż tak jak pisałam chce rozwodu ale pozwu jeszcze nie złożył. Najchętniej chciałby żebym ja go złożyła, ale to przecież nie ja chcę sie rozejść. Mąż mnie unika, nie chce ze mną rozmawiać, spotkać się i porozmawiać. Zachowuje sie tak jakby mnie strasznie nienawidził i nie mógł na mnie patrzeć. Nie ma kochanki ale mogę się mylić.

Postanowiłam, ze nie będę sie narzucać i ograniczę się w kontaktach, smsach i telefonach, bo i tak z jego strony nie ma chęci kontynuowania związku. Jedyne co robie to modle sie goraco do Boga Milosiernego, odmawiam Nowennę i proszę o uratowanie małzeństwa, i jego powrót do mnie. Wierzę, ze z czasem on zrozumie swoje błędy i zda sobie sprawę ze swoich wad. Ja zaczęłam pracować nad sobą i walczę z wadami, staram się zyć według moich priorytetów, z Bogiem. Jego rodzina się ode mnie odwróciła. Niestety traktują oni rozwód jako jedyne wyjście, tam wszyscy są rozwiedzieni. Generalnie panuje wielka znieczulica, nikogo nie obchodzi czy jestem zdrowa, czy nie mam depresji. Wiem, że nasze małżeństwo nie układało się z uwagi na nierozwiązane problemy z dzieciństwa, które nas przez lata niszczyły. Oboje mięliśmy trudne dzieciństwo i w okresie dorastania została zaniedbana u nas kwestia zdrowia psychicznego.

Odmawiając Nowennę dostałam wiele łask. Spotkałam na swej drodze życzliwych, obcych ludzi, którzy uświadomili mi mój problem, min to, że mam zespół DDA z którym muszę walczyć, zauważyłam swoje błędy, można nawet stwierdzić, że doznałam olśnienia. Wymodliłam wiele łask dla osób mi bliskich, jak i dla siebie. Zostałam także cudownie uzdrowiona z choroby na która cierpiałam przez 9 lat. Ostatnio choroba się nasiliła, osiągnęła swoje szczytowe stadium i niespodziewanie ustąpiła w momencie gdy miałam mieć zabieg, nikt nie jest w stanie tego wytłumaczyć. Czasami bardzo mi ciężko, borykam się z myślami, bo bardzo bym chciała aby moje małżeństwo zostało uratowane… ta intencja jeszcze się nie spełniła ale nie tracę wiary i modlę się dalej

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

380 myśli na temat „Weronika: nowenna w intencji uratowania małżeństwa

  1. Witajcie jak sie macie jak minęły święta i czy któreś z Was spełniła się prośba ?
    Miałam niedawno czas kiedy zupełnie przestałam się modlić – jakoś tak brakowało czasu i tak z każdym dniem było coraz trudniej zacząć odmówić jakąkolwiek modlitwę zawsze było – jutro , potem .Tak trwałam jakiś czas ale myslałam sobie co może się teraz stać przecież wymodliłam to że jesteśmy razem więc nie na chwilę tylko juz zawsze i faktycznie jesteśmy razem dalej nic nie w tym względzie nie zmieniło ale jedno co zauważyłam kiedy się nie modliłam zaczęłam mieć w sobie pełno obaw o nie o nas o dzieci – wszystkiego się bałam zniknął gdzieś mój wewnętrzny spokój przerażał mnie każdy kolejny dzień.Maż nadał był i jest kochany ale to ja zaczęłam się zmieniać – stałam się poirytowana złai niezadowolona ze wszystkiego strasznie się czepiałam – taka typowa zrzędliwa zołza :-/ aż doszło do momentu kiedy pojawił się znów znajomy z czasów kiedy byłam sama i wtedy w mojej głowie pojawiła się myśl -” a co mi szkodzi spotkam się z nim na kawę przecież to nic złego i mąż się nie dowie „i wiecie co kiedy już byłam gotowa do wyjścia mężowi powiedziałam że wybieram się do koleżanki mój maż odezwał się z kuchni – ” kochanie znalazłem Twój różaniec włóż go do torebki ” no i już zostałam w domu obejrzeliśmy wspólnie film i znów odmawiam różaniec …..
    pozdrawiam Was gorąco

  2. Elizo, przeczytalam wszystkie Twoje wypowiedzi I jedno co przychodzi mi do glowy Maryja jest CUDOWNA!!!! My obecnie z mezem przechodzimy bardzo powazny kryzys( maz nie nie mieszka z nami od 10 miesiecy) po odmowieniu 1 nowenny w intencji ratowania naszego malzenstwa I powrotu meza do domu, dowiedzialam sie ze moj maz spotyka sie z inna kobieta. Bylam zalamana, zrozpaczona , nie rozumialam…. ale nie przestatam prosic Maryi I Jezusa o pomoc….. wierze I ufam ze nam pomoga, nie wiem jak ale wierze ze uratuja nasze malzenstwo. Obecnie nie robie nic wstosunku do mojego meza( nie kontaktuje sie z nim tak jak robilam to wczesniej, telefony, smsy) wszystko zostawilam w rekach Maryi. Ona jest cudowna bo mimo tego bolu jaki przezywam z powodu ostatniej wiadomosci o moim mezu czuje spokoj w sercu I wiem ze to dzialanie Maryi:-)))) Bede sie modlic kazdego dnia I Was rowniez prosze o modlitwe za moje malzenstwo pozdrawiam

  3. Gosiu ja też nie mieszkam z moim mężem od 10 miesięcy i też ma na boku inną kobietę.Dowiedziałam się ,że oszukiwał mnie od paru lat,choć nadal nie przyznaję się do tego.Podziwiam cię bardzo,za wytrwałość.Mój mąż po miesiącu od od4ejścia złożył pozew o rozwód.Teraz miała być trzecia rozprawa ,ale ją odroczył.Ja do tej pory się nie zgadzałam na rozwód,ale się poddaję.Nie pozwolę siebie więcej traktować się jak śmiecia bo on tak dosłownie mnie traktuję.Zdradę chyba byłabym w stanie wybaczyć,ale te jego kłamstwa,obarczanie mnie o całe zło już nie,przynajmniej jak na razie .Wiem,że będzie tego żałował.

  4. Dziekuje Moniko za odp. Rozumiem Cie co czujesz, ja rowniez czulam sie traktowana jak smiec przez mojego meza, Kilka razy sie poddawalam, obiecalam sobie ze juz nic nie bede robic, nie bede ratowac naszeo malzenstwa. Ale mijaly te najgorsze dni, duzo sie modlilam, kiedy bardzo bylo mi zle wypowiadalam imie Jezus I odrazu czulam sie lepiej. Uwierz mi ze modle sie o mojego meza I jego nawrocenie ( I o nasze malzenstwo) kazdego dnia ze lzami w oczach. Tak po ludzku nie wyobrazam sobie jakby wogole mialby wygladac jego powrot do domu ale zaufalam Jezusowi I Maryi I w ich rece oddalam moja rodzine. Dzisiaj mimo bolu jaki czuje, dzieki nowennie czuje duzy spokoj I jakby gwarancje ze wszystko bedzie odbrze. Oddaj swoj bol, cierpienie, Twojego meza I malzenstwo Maryi I nic wiecej nie rob,. Maryja napewno Cie nie zostawi.. a jestem pewna ze pomoze ze zdwojona sila. Tylko UfaJ!

  5. Dziewczyny ja nie odmawiam jeszcze nowenny pompejskiej, narazie modle sie do sw. Rity i do niej nowenne odmawiam… jestem 11 miesiecy po slubie, i w 8 miesiacu ciazy… w piatek tydzien temu maz sie wyprowadzil…. bylo duzo klotni po slubie, wiele zlych rzeczy sie stalo… modle sie o pomoc ale nie wiem czy jest mozliwe to odkrecic co sie stalo, duzo by opisywac, obie rodziny wmieszane, brak zarobkow do utrzymania i coreczka ktora pojawi sie na swiecie 23 lipca, musze mieszkac z rodzicami on wrocil do swoich, nie zarabia, prowadzi wlasna firme ktora ledwo zarobi na jego zus, vat i dochodowke, a teraz podja decyzje ktore wplynely na nasze zycie, poszedl na kurs maszynisty, klamal ze zaplacil za niego 750zl (tesciowa dala) klotnie ze zostaniemy bez srodkow do zycia kurs trwa 3 miesiace, potem praktyka rok, kazalam sie wynosic, w czwartek tydzien temu wyniosl po czym wrocil wiecvzorem w pt pojechal niby do pracy i juz nie wrocil, tel nie odbieral… w srode zadzwonil jak sie czuje, i wczoraj sms jak sie czuje i tyle zainteresowania nic czy pieniadze na lekarza i badania mam i na wyprawke, zostawil mnie na utrzymaniu rodzicow, bo realizuje swoje plany na zycie i teraz mu przeszkadzamy… jeszcze w srode robilam pranie, jego ubrania rowniez i w spodniach znalazlam kartke ze kurs nie kosztowal 750zl tylko 6 tysięcy… tyle zalu do niego, tyle bolu pretensji, nie niejstem bez winy od slubu bylo mnostwo klotni nie da sie tu opisac, mowilam duzo przykrych slow, on zyl jak chcial ale wierzylam ze damy rade, a tu na poltora miesiaca przed porodem zostalam sama z coreczka w brzuchu… modle sie bardzo, ale mam duzo zwatpienia czy moze raczej powinnam odpuscic i modlic sie o dobre zycie dla nas dwóch bo moze maz nie potrafi kochac nikogo procz siebie… i moze lepiej ze teraz niz pozniej… Boze nie wiem co myslec…. nie takiego zycia chcialam…. :'(

  6. Paula9883 nie rozumiem jak można sie kłócić z meżem o pieniadze, tak bardzo że aż wyrzuca sie go z domu, człowiek sobie nie radzi, a ty go wyrzucasz? módl się za niego nie odbieraj dziecku ojca. Dziecku nie wystarczą dziadkowie!!! mój Mąż gdy byłam w ciaży też nie miał pracy i ja nie miałam, bo nam sie zycie skomplikowało, po przeprowadzce i gdy byłam w 9 miesiącu dopiero dostał pracę,po wytrwałych modlitwach, było cieżko ale o pieniądze zapewniam nie warto sie kłócić!!!!!!!!

    • Tu nie chodzi o pieniądze lecz brak porozumienia, podejmowanie decyzji przez mojego męża które ważą na naszym życiu, nie informowanie mnie o tym… nie usprawiedliwiam siebie… ale nie wiesz Anno jak się zachowywał… jaki był wobec mnie obojętny… walczyłam byśmy byli My nie on i ja…. teraz jest jeszcze dziecko… nie zamierzam mu go odbierać… ale od póltora tygodnia jego zainteresowanie to jeden telefon jak sie czuje i jeden sms taki sam…. sama nie zawalcze o nasze małżeństwo a on ma wsparcie w swojej rodzinie, ktora utwierdza go ze dobrze robie i tez nie ineresuje ich co ze mna i z dzidziusiem….. modle sie by Bog dal nam szanse choc nie wiem czy nie powinnam sie modlic o pogodzenie sie z sytuacja i umiejetnosc poradzenia sobie samej z dzieckiem bo chyba jestesmy mezowi teraz przeszkoda w realiacji planow…. wiem ze duzo zwatpienia we mnie…. prosze Was o modlitwe za nas…..

  7. Czesc dziwczyny bardzo dawno mnie tu nie bylo. Moj maz odszedl w pazdzierniku 8 miesiecy i 3 nowenny pozniej moj maz chce ratowac malzenstwo. Duzo sie pod moja nieobecnosc na forum wydarzylo wiele chwil zwatpienia ale i tez radosci Nauczylam sie zyc bez meza i pojawil sie tez ktos inny w moim zyciu. I tak jak myslalam ze powrot meza bedzie najwieksza radoscia w moim zyciu to teraz niestety ale bije sie z myslami czy chce zeby wrocil i czy go jeszcze kocham.

  8. Beatko kochana to Ty.Kochana opowiedz coś więcej o tobie i mężu.Tak niestety się dzieję i tak mówię,że jak będą chcieli wrócić to my ich już nie będziemy chcieć.Kochana u mnie bez zmian,mój mąż rozumu nie odzyskał.Beatko modliłaś się do Naszej kochanej Królowej Różańca Świętego o powrót męża to może go nie skreślaj ,ale i nie przyjmuj go z otwartymi rękoma.Moim zdaniem musisz być pewna w 99% czy jego zamiary są szczere,bo zaufać takiemu człowiekowi to nie lada sztuka.Moim zdaniem to niech on się teraz pomęczy z odzyskaniem Ciebie,niech udowodni swoją cierpliwością,że Ty jesteś tą jedyną.Powiedz co się z nim działo przez ten czas jak go nie było.

  9. Wiesz Moniko tu za bardzo nie ma jeszcze czego pisac na ta chwile ze sobą narazie mailujemy takze spotkanie i rozmowa dopiero przed nami W mailach to jest moj stary Pawel tylko ja juz chyba jestem inna osoba Zobaczymy po rozmowie

  10. witajcie Kochani, wróciłam tu do Was po ponad roku mojej nieobecności. Dla tych, którzy mnie nie znają – jestem autorką tego wątku. Wiele się w moim życiu zdarzyło. chciałabym to wszystko Wam opowiedzieć ale na to potrzebuję czasu i spróbuje to zrobić tak szybko, jak tylko się da. Jedno jest pewne Kochani wiara w Boga czyni cuda. Elizo, Izo wciąż pamiętam o Was w modlitwach i modlę się w Waszych intencjach każdego dnia od tego dnia kiedy to nawiązałam z Wami znajomość na tejże stronie. Za jakiś czas napiszę co u mnie. ściskam Was!

  11. Witajcie kochane – Weroniko jak fajnie że się odezwałaś i wróciłaś do Nas pisz co u Ciebie 😉 – ja także wracam po dość długiej nieobecności.U mnie zmieniło się wiele ale tylko na lepsze – mąż dzieci i ja jesteśmy mega szczęśliwi mimo innych kłopotów i trosk ale co tam wszystko sie poukładało i jest dobrze – dziękuje za wsparci i modlitwy – ściskam i pozdrawiam

  12. Witam Was w nowym roku po świętach jak się macie odezwijcie sie dziewczyny co słychać ja dziś rozpoczynam kolejna nowennę mam nadzieję że wytrwam do końca z mężem ok dzięki Maryi dajemy radę ale tęsknie za nowenną a intencja zawsze się znajdzie pozdrawiam

  13. Witam Wszystkich.

    Dziękuję za Wasze świadectwa – dodają mi sił w mojej walce o ocalenie małżenstwa i nawrócenie męża. Jestem tu nowa, chociaż mój problem trwa od grudnia 2013r. Wtedy właśnie mój mąż (małżeństwem jesteśmy od 7 lat, znamy się od 10 lat; mamy 5-letniego synka) poznał swoją o 10 lat młodszą kochankę. Ja o romansie dowiedziałam się na początku lutego 2014r. To był szok. Jak w każdym małżeństwie mieliśmy lepsze i gorsze dni, ale nie zrobiłam niczego, co mogłoby go popchnąć do zdrady… Jego słowa, kiedy zdemaskowałam ten romans, „że już od dawna mnie nie kocha, a w ogóle to chyba nigdy naprawdę mnie nie kochał i dopiero teraz zrozumiał co to znaczy prawdziwa miłość” wgniotły mnie w ziemię. Stwierdził, że skoro mnie nie kocha, to nie obowiązuje go już przysięga małżeńska, bo on ma prawo do szczęścia i miłości.

    Najpierw była rozpacz, gniew, żal i poczucie beznadziei. Kiedy powiedział mi w oczy, że rozważa odejście z domu i związanie się na stałe z tamtą kobietą, pod jakimś natchnieniem chwyciłam za różaniec. Najpierw tylko 1 część dziennie; była też nowenna do Św. Rity. Od tamtej pory były dziesiątki kłamstw, obietnic bez pokrycia, pretensji i prób zrzucania całej winy na mnie. Z mężem próbowała rozmawiać jego mama, jego starszy brat, ksiądz. Nic do niego nie dociera. Romans trwa nadal i jest coraz intensywniejszy (chyba planują już wspólną przyszłość).

    Pod koniec zeszłego roku rozpoczęłam Nowennę Pompejańską w intencji ocalenia naszego małżeństwa (zakończona w połowie stycznia); teraz odmawiam kolejną w tej samej intencji. A w niedzielę 25.01. moja intencja została dołączona do mszy św. w Pompejach. Tak po ludzku, to jakichś wielkich efektów moich modlitw w kwestii małżeństwa nie widać. Ale z drugiej strony, ja mam w sobie teraz więcej spokoju, bardziej zbliżyłam się do Boga. Kto wie, może jeśli nie moje i osób, które poprosiłam o wsparcie modlitwy, maż już dawno odszedłby na dobre. A tak, przynajmniej jest często w domu (między jednym wypadem z kochanką a drugim). Spędza czas z dzieckiem; chociaż nawet wtedy, gdy jest na weekend z nami cały czas wymienia z nią sms-y i pisze w Skype.

    To wszystko jest dla mnie bardzo trudne. Trwam w modlitwie, ale są dni kiedy brakuje mi sił i czekam już tylko na ostatni cios, np. na wiadomość, że ona jest w ciąży i on definitywnie odchodzi, itp.

    Mąż bardzo się przez ten ostatni rok zmienił. Na gorsze. Pojawiły się papierosy, wulgarny język, chamstwo w stosunku do mnie i innych osób (mojej rodziny a nawet jego mamy, z którą zawsze był bardzo zżyty).

    Czasem zastanawiam się, czy Pan Bóg zechce się w to „wmieszać” ze swoją łaską i przemienić jego serce, aby się nawrócił. Nie wiem. Są dni, kiedy jest we mnie spokój i pewność, a są takie, kiedy łzy płyną i brakuje sił.

    • Mira może zmów NP w intencji nawrócenia męża? Nasz Papież jest patronem rodzin, więc również prosiłabym o wsparcie Św. Jana Pawła II. Bardzo pomocny jest egzorcyzm małżeński i 4 kroki ks. Ivancica. Zawierz siebie i rodzinę Niepokalanemu Sercu Maryi, to jest nasza Mateńka, więc jeśli zaufasz, powinno być dobrze. Niech Ci Bóg błogosławi.

    • Mira zastanawiasz się czy Pan Bóg zechce się w to „wmieszać”?On już jest w to „wmieszany”:)Kochana małżeństwo sakramentalne zawiera się tylko raz w życiu i jest to przymierze 3 osób.W dniu Waszego ślubu Bóg przybył z całą eskortą Aniołów żeby Wam błogosławić więc zaufaj Mu!Nawet jeśli Twój mąż zostawi Cię teraz dla drugiej kobiety to i tak takie małżeństwo nie może być szczęśliwe bez Bożego Błogosławieństwa.Czasami ludzie spotykają się już po rozwodach i to jest zupełnie inna sytuacja.Ale w przypadku zdrady małżonka i rozbicia małżeństwa sakramentalnego to jest walka przeciwko Bogu!!!Ta kobieta powinna bardzo mocno się zastanowić z Kim walczy…Tu nie chodzi o Ciebie tylko o Niego.Najważniejsze przykazanie to miłość i posłuszeństwo wobec Boga.Każdy kto z Nim walczy prędzej czy później poniesie porażkę.Bóg jest wszechmogący.Czekaj cierpliwie.Być może będzie to długa walka,ale Pan Bóg nigdy nie zapomina co obiecuje nie ma sklerozy:)

      • Joanno i Beato, bardzo dziękuję za Wasze wsparcie i rady. Odnośnie NP w intencji męża to w marcu kończę 2 NP, które teraz odmawiam (1 w intencji ocalenia małżenstwa, 1 w innej intencji nie związanej bezpośrednio z naszym kryzysem) i już postanowiłam, że będę się wtedy modlić właśnie o nawrócenie męża. Egzorcyzm małżeński odmawiam codziennie, po każdej części różańca. W piątek byłam na Mszy Św. z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie. A mój mąż, który spędził parę ostatnich dni w domu (z tabletem w ręku i nieobecnym wzrokiem) oświadczył mi wczoraj, że go drażnię i jest zmęczony po tych kilku dniach spędzonych w moim towarzystwie. 🙁 Co do kochanki i jej stosunku do Boga i rodziny, to mam wrażenie, że ona jest przekonana, że wszystko jest w porządku i „Bozia pobłogosławi ich miłość”. Bo przecież każdy ma prawo do szczęścia, a oni tak sie kochają… Beato, mam nadzieję, że to o czym pisałaś, że ona walczy przeciwko Bogu objawi się w moim małżeństwie, i że Pan Bóg rzeczywiście zechce jakoś interweniować. Po ludzku nic więcej nie można zrobić. Pozostaje modlitwa.

  14. Mira tu chodzi wyłącznie o posłuszeństwo Bogu.W każdej sytuacji w życiu jeżeli nie jesteśmy Mu posłuszni przegrywamy.Dlatego zawsze należy szukać Jego woli.A Jego wolą nigdy nie było i nie będzie rozbicie małżeństwa sakramentalnego skoro raz już je pobłogosławił.W dniu ślubu obiecywaliście coś przede wszystkim Bogu.Myślisz że można Bogu coś ślubować,nie dotrzymać i tak po prostu być szczęśliwym dalej?Nie można.Tym różni się ślub kościelny od ślubu cywilnego że On tam był w tym najważniejszym dla Was dniu.To ogromna różnica obiecywać coś człowiekowi a Bogu,a potem to złamać.Kto nie jest ze mną jest przeciwko mnie…W dniu ślubu Bóg ustanawia moc sakramentu małżeństwa.Jeśli ta kobieta atakuje sakrament małżeński to jakby szła na wojnę przeciwko Bogu czy ma szanse?Może i nawet będzie rozwód może i nawet 3 dzieci i co z tego?Czy może być mowa o szczęściu jeśli nastąpiło odłączenie od Boga i zerwanie z Nim przyjaźni?Będzie smutek i niestety takie małżeństwo nie może być nigdy udane bo nie będzie w nim Boga.Czy można być szczęśliwym bez Boga i jego przyzwolenia na związek?W przypadku rozwodu z powodu zdrady i odejścia do innej kobiety nie ma nawet możliwości unieważnienia małżeństwa więc Bóg nigdy tego związku nie pobłogosławi nawet jeśli będą z niego dzieci.Mira walka może być długa musisz się na to psychicznie przygotować.Ale w tej walce nie jesteś sama:”Nie bójcie się i nie lękajcie się tego wielkiego mnóstwa albowiem nie wy będziecie walczyć lecz Bóg”. Bóg nigdy nie przegrywa.Dlatego wszystko powierz Bogu i pamiętaj każde małżeństwo sakramentalne jest do uratowania:)

    • Beato, dziękuję za Twoją obecność tutaj i słowa wsparcia. Wiem, że ta walka potrwa, i że muszę wytrwać. W sumie nie mam innego wyjścia. Czasem jest bardzo ciężko. Zwłaszcza wtedy, kiedy widzę z jakim „maślanym” zakochanym wzrokiem czyta sms-y od niej a już za chwilę na mnie warczy i przy każdej okazji podkreśla, że mnie nie kocha i nasza rodzina się rozpada… Miniony weekend był pod tym względem naprawdę trudny. Zastanawiam się, czy ta otwarta niechęć do mnie nie jest jakimś skutkiem ubocznym modlitw i tej piątkowej Mszy Św. Bo jego reakcje na samą moją obecność są po prostu nieadekwatne. Wcześniej, kiedy nie modliłam się tak intensywnie, potrafił udawać, wykonywać jakieś miłe gesty pozornej czułości. Odkąd zaczęłam drugą NP, przystąpiłam do Sakramentu Pojednania i Eucharystii, działam na niego jak czerwona płachta na byka.

  15. Mira rozumiem po ludzku przechodzisz trudny czas.Ale być może czekają Cię lata walki…Zaufaj Jezusowi i Maryi a zobaczysz poczujesz wielki spokój.Z Bogiem nigdy nie przegrasz.On jest z Tobą i każdego dnia Cię wspiera w tej walce.Przecież gdyby ON chciał to mógłby uciszyć tę burzę w Twoim życiu w każdej chwili.Jeśli tego nie robi ma w tym jakiś cel…Prawdziwa miłość ta od Boga nigdy nie doprowadzi do rozbicia małżeństwa sakramentalnego.Byłoby to nielogiczne bo miłość jest właśnie darem od Stwórcy i to On ją człowiekowi daje.Jest to więc kwestia czasu kiedy ta ich „miłość” się skończy bo nie ma szans przetrwać coś co miłością nie jest.Kościół nie unieważni takiego małżeństwa więc ta kobieta niech się nie spodziewa że „Bozia pobłogosławi ich miłość”.A nawet jeśli papier dostanie o co nietrudno obecnie to i tak bez Bożego Błogosławieństwa.Jeśli wierzysz w Niego zaufaj On jest z Tobą płacze z Tobą i cierpi razem z Tobą.Pamiętaj póki się żyje nic nie jest stracone tylko musisz w to uwierzyć;)

    • Miro, a może zastanów się nad modlitwą również za tą kobietę. Przecież ona również jest pod działaniem złego. Ja coraz bardziej przekonuje się do modlitwy zwłaszcza za tych, którzy nas ranią. W pracy kiedy strasznie nie lubiłam swojego kolegi, wciąż na niego narzekałam i krytykowałam, on był w stosunku do mnie taki sam, a nawet gorszy. Odkąd zmieniłam swój sposób myślenia o nim, ze jest również dzieckiem Jezusa i On go kocha, tak samo jak mnie i jego zachowanie na pewno sprawia przykrość Panu Jeusowi(oczywiście o moim nie wspominając :)), zaczęłam się również za niego modlic. I sytuacja się zmieniła, lepiej się z nim dogaduje, mogę na niego w pewnych sprawach liczyc i w ogóle jego stosunek jest bardziej przyjazny. Zastanów się, wiem że to bardzo bolesne i trudne, ale może właśnie dlatego tak potrzebne i dla ciebie i dla twojego męża i tej kobiety.

      • Beato, raz jeszcze dziękuję za Twoją obecność tutaj i słowa wsparcia. Podziwiam Twoją pewność i wiarę w moc sakramentu małżeństwa. Mnie dręczy ostatnio pytanie o wolną wolę mojego męża. Z jednej strony, on jest teraz w jakiś sposób zniewolony przez grzech (romans zaczął się od przygodnego seksu po imprezie; dopiero potem dorobili całą „ideologię”), w którym trwa i z którego nie chce zrezygnować. Z drugiej strony jednak wolna wola istnieje i Pan Bóg ją szanuje – i to od czasów Adama i Ewy. Co jeśi mój mąż naprawdę mnie już nie kocha i wybrał tamtą (nawet za cenę grzechu)? Przecież Pan Bóg nie zmusi nikogo do miłości?
        E., etap gniewu i nienawiści mam już za sobą. Teraz nawet mi czasem żal tej kobiety, zwłaszcza kiedy pomyślę o tym, że wszystko co robimy prędzej czy później do nas powraca. Dziś właśnie kończę nowennę do MB Rozwiazującej Węzły w jej intencji. Może do połowy marca, kiedy skończę 2 obecnie odmawiane NP, dojrzeję do tego, aby 2 kolejne odmówić w intencji mojego męża i tej kobiety? Jeszcze kilka miesiecy temu nawet do głowy by mi to nie przyszło. A teraz sama zaczynam rozumieć, że innej drogi nie ma.

  16. Mira wszystko się zmienia uczucia Twojego męża również Czy za 5 lat będą takie same skoro 5 lat temu były inne:) .Ale Bóg i Jego miłość nigdy się nie zmienią zaufaj!Pytasz o wolną wolę.Oczywiście to my podejmujemy decyzje w naszym życiu.I my płacimy za ewentualne błędy.To tak jak w przypadku dzieci kiedy Ojciec mówi nie skacz bo upadniesz i coś sobie zrobisz a Ty i tak Go nie słuchasz to co może Cię czekać?… upadek.Piszesz Pan Bóg nie zmusi nikogo do miłości?Tylko że to nie jest miłość kochana.Twojemu mężowi wydaje się teraz że on kocha tą kobietę.Ale on jej kochać nie może bo nie dostał tego daru miłości od Boga.”Wszelkie dobro jakie otrzymujesz pochodzi z Mojej ręki”.To Bóg jest dawcą radości miłości i szczęścia.Miłość nie jest wynalazkiem człowieka nawet jak Twój mąż się bardzo przy tym upiera.A jeżeli „miłość” do tej kobiety nie pochodzi od Boga to pochodzi od tego drugiego…Czyli jest Iluzją miłości która kiedyś się skończy…a potem czeka Twojego męża upadek… smutek rozczarowanie związkiem,oraz poczucie zmarnowania sobie życia niestety.Sakrament małżeński jest nierozerwalny a przysięga małżeńska obowiązuje do końca życia choćby małżeństwo trwało 1 dzień „Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela”.Bóg wie co robi dlatego jeśli myślisz że wszystko przegrane jesteś w błędzie.Bądź cierpliwa nie przestawaj się modlić to nasza broń i proś naszego Ojca w Niebie o tą łaskę a na pewno ją dostaniesz wierze w to jest to tylko kwestia czasu.Jeśli taka będzie wola Boża to będziesz zmuszona żeby Twój mąż teraz odszedł i układał sobie życie z tamtą kobietą,ale to nie znaczy że walka jest przegrana bo Bóg NIGDY nie przegrywa!!!Chociaż czasami człowiek ma takie wrażenie;)

  17. Witajcie dziewczyny jak miło że ktokolwiek tu jest że ktoś pisze mogę Wam dziewczyny dodać jedynie otuchy wiary Tobie Miro życzę wytrwałości w modlitwie cierpliwości i wiary to najważniejsze bo wiem jak jest ciężko – jest bardzo ciężko i jeszcze ciężej nie ukrywam ale wiem że warto wiem z własnego doświadczenia bo mnie się udało wygrać tą „wojnę ” a lekko nie było nadal czuwam na straży każdego dnia ale warto – pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego

  18. Czytałam wypowiedzi Elizy dużo razy i ciągle dodają mi otuchy i pozwalają wierzyć że i u mnie będzie dobrze.Mój mąż ma kochankę od 1,5 roku.Ciągle mieszkamy razem, prawie 19 lat po ślubie jesteśmy. Jest arcyciężko.W tamtym roku odmówiłam NP za uratowanie małżeństwa, w tym roku za nawrócenie męża.Mój zawsze mnie kochający mąż zachowuje się jakby mnie nienawidził, mimo że ja ciągle staram się go traktować z miłością.Ksiądz Egzorcysta mi tłumaczy ,że to co mąż wyprawia to nie on.Jakby człowiek nie wiedział o co chodzi to nie wytrzyma.Myślę,że im większa walka tym większe zwycięstwo,ale końca nie widać.

    • Witajcie ponownie. Trochę mnie tu nie było. Dużo się u mnie działo, ale raczej w złym kierunku. Ale po kolei. 7 lutego byłam na Mszy Św. z modlitwą o uzdrowienie i nawrócenie (ofiarowanej w intencji mojego męża). Po tej mszy odzyskałam spokój i wiarę, że będzie dobrze. Ale mój mąż bardzo szybko postarał się, żeby to zniszczyć. Kolejne upokorzenia, docinki albo zimna obojętność i lekceważenie. I stały kontakt z kochanką, którą wpisał już nawet w swoim telefonie nie z imienia tylko pod nazwą „Moja Połóweczka”.
      Justyna, kiedy piszesz o tym jak traktuje Cię Twój maż, to tak jakbym czytała o swojej sytuacji – na gesty ciepła czy czułosci odpowiada obojętnością lub agresją. I to nie jest tak, że mu się narzucam. Sama moja obecność go drażni. W ten weekend zapytałam go wprost co tak naprawdę czuje w stosunku do mnie. Powiedział, że czasem go drażnię a czasem mu mnie żal. Żadnych pozytywów.

      Dalej odmawiam NP (to już druga w intencji ocalenia mojego małżeństwa; kończę ją 12.03.). Wiem już, że kiedy skończę tą NP rozpocznę kolejną, w intencji nawrócenia mojego męża i może jeszcze w intencji nawrócenia jego kochanki. Bardzo wspiera mnie też mój ksiądz proboszcz, któremu zwierzyłam się z tych problemów. W każdą środę odprawia mszę św. wieczorną w intencji opamiętania mojego męża.

      Ale to, że mimo tylu modlitw i moich i innych osób, które prosiłam o taką pomoc i o których wiem, że się stale modlą, nie ma jak dotąd żadnej poprawy powoli odbiera mi siły i wiarę w to, że jest jeszcze co ratować. Są dni kiedy zaczynam czuć do mojego męża już tylko niechęć, żal, złość. Znika wtedy gdzieś cała miłość jaką do niego czułam. Znika chęć ratowania, naprawiania. Patrzę na niego jak na obcego człowieka, w dodatku takiego, który budzi moją odrazę. Zaczynam się zastanawiać wtedy, czy rzeczywiście chcę spędzić resztę życia z kimś takim…

    • a ja znam przynajmniej dwie koleżanki co były czyimiś kochankami. Obie po różnym czasie źle na tym wyszły. Jedna to dosłownie jest wrakiem człowieka. nawet nie wiem czy jej współczuć, bo ona wcześniej to była wielka „laska”, jej nie obchodził los jego rodziny. także różnie się sytuacje toczą jak widzicie.

  19. Daria ma rację to szatan sprawia,że mąż wydaje nam się niegodny naszej miłośc i zebyśmy się przestały modlić. To co Ci nasi mężowie wyprawiają kiedy sieją do nas nienawiścią, to tak naprawdę demon podszywa się pod ich emocje i on mówi co do nas czuje.ja nawet kiedyś miałam taką sytuację,że mąż powiedział, że się mnie boi.Myślę,że to Zły powiedział ustami męża.Więc jestem przekonana,że idę we właściwym kierunku.Poszukajcie też kontaktu z Egzorcystą bo wtedy może on się modlić nad nami również o ochronę bo wchodzimy wiadomo na jakiteren modląc się za nawrócenie mężów.Rozpoczyna się walka i dlatego te sytuacje są tak trudne.Polecam przeczytać w necie małżeński poradnik pierwszej pomocy,tam jest opisane z kim tak naprawdę walczymy to nie mężowie są naszymi wrogami,oni są teraz jakby chorzy i nie rozumieją co czynią.A jak jest gorzej
    to znaczy ,że modlitwa działa i to jak działa,wytrwałości.Ja ten cyrk znoszę już 1,5 roku i ciągle wierzę w zwycięstwo ale kiedy to wie tylko Bó.

    • U mnie też trwa to już ponad rok (od grudnia 2013). Wiesz, Justyna, coś jest w tym co piszesz, bo mój mąż zmienił się przez ten czas zdecydowanie na gorsze (zaczął palić, imprezować, przeklinać przy każdej okazji, zerwał relacje ze swoją rodziną, chociaż zawsze jego mama była mu bardzo bliska). O stosunku do mnie i naszego dziecka już nawet nie wspomnę. Tak na niego podziałała ta jego „prawdziwa miłość”. Oczywiście, że uczucie które rodzi takie owoce nie może być darem Boga. A skoro ta niby „miłość” nie jest od Niego to – jak napisała tu już Beata – pochodzi od tego drugiego. I wiesz, już kilka osób (nawet nie wiedzących nic o naszej sytuacji) zwróciło mi uwagę, że mój mąż jest jakiś inny, dziwny, że nawet oczy ma jakieś inne.

      A ze mnie szatan okrutnie zażartował w zeszłym tygodniu (akurat w sprawie bardzo dla mnie ważnej, ale nie związanej bezpośrednio ze zdradą męża). Kiedys to szerzej opiszę. W każdym razie uderzył w najsłabszy punkt i gdyby nie to, że akurat w tej drugiej sprawie też odmawiam NP i po prostu wiedziałam, że nie może być tak źle jak wszystko na to po ludzku wskazywało, pewnie byłoby ze mną krucho, a może nawet przestałabym się modlić w obu intencjach. Generalnie chodziło o diagnozę lekarską postawioną przez świetną specjalistkę, a totalnie błędną (Dzięki Bogu!).

      Piszesz, Justyna, że wierzysz w zwycięstwo. Ja ciągle jeszcze też. Tylko dlatego trwam nadal w tym wszystkim. Ale tak po ludzku, to potrzeba by było mega cudu, żeby mój mąż się opamiętał…

      Lulu, to wcale nie tak, że Justyna „pojechała, że szok”. To szatan jedzie z ludźmi, którzy zaprosili go do swojego życia, że szok. Nie masz pojęcia jak ktoś taki może się zmienić – nawet fizycznie. I dlatego tak to wszystko wygląda. Trudno uwierzyć? A jak wytłumaczysz to, że kiedy mój mąż ma „dzień udawanej dobroci dla żony” i np. położy mi rękę na ramieniu a ja zacznę w myślach odmawiać egzorcyzm małżeński, od razu cofa ręke jak oparzony i odsuwa się ode mnie, hm? (Takich sytuacji było kilka, w różnych okolicznościach.)

  20. Wpiszcie sobie do google demon rozwodu,a zobaczycie jakie są cechy wspólne naszych mężów,jest to opisane w gazecie Idziemy,wyświetli się po wpisaniu do google hasła demon rozwodu.Zachęcam do kontaktu z Egzorcysta, bo może się pomodlić nad sakramentalnym małżonkiem,czyli nami żonami.

  21. Wyczytałam że szatan ma wobec każdego z nas swój plan . Ciekawe ? br…. Przeczytałam trzy częsci ksiązeczek Modlitwa uwolnienia

  22. Droga Miro tak bardzo Cię rozumiem,nie wiem czy jeszcze tu zaglądasz jeśli tak to odezwij się do mnie,bardzo chciała bym z Tobą porozmawiać…ja też przeżywam w swoim domu kryzys,trwa to długo i jest bardzo skomplikowane ale ja również nie poznaję swojego męża,modlę się i chyba po ludzku przestaję wierzyć że coś zmieni skamieniałe serce mojego męża,(kiedyś tak kochanego i fajnego faceta) czasem gdy zachowuje się normalnie to patrzę na niego i myślę że po tych 15-tu wspólnych latach kocham go tak samo jak na początku,może nawet bardziej bo miłość dojrzała razem z nami…ale gdy zachowuje się chamsko,wulgarnie,obraźliwie wobec mnie i dzieci to brakuje mi sił i myślę że nie wiele mi zostało żeby go znienawidzić…boje się przeszłości…i cieszę się szczęściem dziewczyn,które dzięki modlitwie ocaliły swoje małżeństwa.Pozdrawiam

    • Witaj Kasiu,

      zaglądam tu, oczywiście. I tak jak Ty rozumiesz mnie, ja doskonale rozumiem Ciebie. Wiesz, wczoraj skończyłam kolejną NP w intencji mojego małżeństwa. Dziś miałam zacząć modlitwę w intencji nawrócenia mojego męża albo jego kochanki. Ale nie zaczęłam. Nie potrafię.

      Piszesz, że zostało Ci niewiele, aby znienawidzić Twojego męża. Ja też tak czuję. Dziś rano miał odwieźć naszego Synka do przedszkola. I co? Zadzwoniła jego k…. i wszystko przestało się liczyć. Zamknął się z telefonem w pokoju. Sama odwiozłam dziecko dosłownie na ostatnią chwilę.

      I żeby jeszcze ta kobieta była coś warta. Najbardziej upokarza i boli to, że mój mąż gotów jest podeptać 11 lat naszego wspólnego życia dla wulgarnej, prymitywnej smarkuli młodszej od niego o 10 lat, bez ambicji, bez wykształcenia, bez normalnej pracy (bo i po co pracować, jak ma się sponsora…). I to nie tak, że jestem uprzedzona do „konkurentki’. Moja teściowa, z którą kiedyś miałam nie najlepsze relacje, murem stanęła za mną, a kiedy zobaczyła tą panienkę i jej twórczość na portalach społecznościowych stwierdziła: „ubóstwo moralno-intelektualne widoczne gołym okiem”.

      I tu pojawia się pytanie – czy ktoś, kto tak bardzo nie potrafił uszanować przysięgi, sakramentu, dziecka i rodziny zasługuje jeszcze na tą rodzinę? Czy nawet jeśli kiedyś się opamięta, ja potrafię żyć ze świadomością tej przeszłości? Zaczynam się wahać…

      Chciałabym móc Ci napisać coś pozytywnego. Ale dziś chyba nie potrafię.

      • Miro wcale Ci się nie dziwię że z ogromnym oporem przychodzi Ci podjęcie decyzji o rozpoczęciu kolejnej nowenny ja odmawiałam od października za uratowanie małżeństwa i zaraz po niej następną o nawrócenie męża,skończyłam ją 17 tego stycznia. Nie zmieniło się dosłownie nic…jest coraz gorzej,gdzie te łaski o których inni piszą?nie wiem znów zaczęłam nowennę w intencji mojej rodziny i małżeństwa ale sama już chyba nie wierzę że coś się zmieni na lepsze…u nas też jest jakaś kobieta i nie potrafię wybaczyć jej,modlić się za nią i błogosławić jej tak jak niektórzy tu radzą…szczerze jej nie nawidzę,to przez nią cierpię ja i moje dzieci…czy tego właśnie chce Bóg?krzywdy moich dzieci lub Twojego synka?jest we mnie mnóstwo żalu i czuję się upokorzona nie wiem co dalej tak bardzo żal mi jest moich dzieci,mój syn ma 7 lat i tak bardzo potrzebuje taty,zresztą sama wiesz ale tata w miejscu serca ma tylko kamień….najgorsze u nas są weekendy bo wtedy mój mąż specjalnie prowokuje sytuacje żeby obrażony na wszystkich mógł wyjść z domu a winę za swoje wyjście mógł złożyć na nas. .Miro kochana daj znać jak sytuacja u Ciebie się rozwinie,czy jest lapiej? Czy masz jeszcze siłę by walczyć? Pozdrawiam Cię i modlę również za Twoje małżeństwo.

  23. Kasiu KONIECZNIE tą kobietę masz błogosławić …..mi większą krzywdę zrobiono, świństwo straszne i potrzebowałam zbyt dużo czasu, lat aby to zrozumieć . Postaraj być sama w domu i zacznij … błogołsawie cie … przebaczam ci że mi rozwalasz rodzinę ,że krzywdzisz mnie, dzieci – takie podobne słowa do niej ,,,możesz uzywac i słów „ostrych” …szmato że mi rodzine rozwalasz ja ci błogosławie , przebaczam….dla męza tez takie przebaczenie ,blogosłowianstwo zrób. Moze za pierwszym razem „zacznie cie puszczac” , bedziesz czula tak jak jakis pancerz peka , puszcza .Może będziesz potrzebowała kilka razy do tego podchodzić . WARTO. Piszę abys była sama …bo z pewnoscią w płacz wejdziesz .Abyś to z siebie wywaliła bez przeszkód-jak zaczną żale z Ciebie wychodzic zeby nie zatrzymywać …słowa same będą Ci sie cisły jakie. Będzie ci trudno mówic to pisz . Zrozum musisz to zrobic NIE ma innego wyjścia . Wierz mi to jeszcze nie tragedia , co Ci wspólczuję w czym tkwisz . Nie zależnie jak dalej sie potoczy sprawa …zabierz sie za siebie . DLA DOBRA SWOJEGO ZRÓB !!!
    Powodzenia . BĘDZIE DOBRZE !!!

  24. Kochani. Zastanawiałem się dlaczego są kłopoty, problemy w życiu? Jedną z odpowiedzi jest to że zło weszło na świat wraz z upadkiem Adama i Ewy. Jest jeszcze inny czynnik mianowicie postępowanie ludzi. Napisano coś w tym stylu „Dobre drzewo wyda dobry owoc, a złe wyda owoc zły”. Rzeczywiście dobre czyny rodzą dobre owoce. Wielu ludzi na świecie jest oszukiwanych przez zło. Oni tego nie rozumieją, że ze zła dobro nie wyjdzie. Przykłady: rozwód niezgodne z Wolą Bożą postępowanie przyniesie dużo zła, szkodę bliskim, dzieciom etc. Sam chcący rozwodu jest oszukiwany przez zło. Jedynie modlitwa może udaremnić zło. Kasiu wiem że jest Ci ciężko ale módl się i błogosław wkoło wszystkim nawet i tej kobiecie. Przez modlitwę odniesiesz zwycięstwo. Mąż na kolanach wróci do Ciebie. Błogosławię.

    • Janku tak bardzo chciałabym wierzyć że mój mąż zechce jeszcze kiedyś tworzyć z nami normalną,szczęśliwą rodzinę ale patrząc jak codziennie pała nienawiścią do mnie,ta nienawiść aż się z niego wylewa,podobno drażni go nawet obecność moja w domu,mówi mi tyle przykrych słów…to przestaję wierzyć że on na nowo będzie mnie kochał,że znów popatrzy z czułością albo mnie przytuli. Wczoraj był tak nie miły,nawet mnie popchnął,potem wystroił się i wyszedł jak zawsze,myślałam że pojechał do jakiejś kobiety ale wrócił po pół godziny….nie wiem czy to opatrzność,chciałabym wierzyć że w nim w końcu nastąpi jakaś zmiana…modlę się,cały czas się modlę…jeszcze wierzę że Bóg i mnie w końcu pozwoli cieszyć się szczęściem mojej rodziny…ale chyba wierzę coraz słabiej i sama jestem na siebie zła…proszę o modlitwę o siłę dla mnie i uratowanie mojej rodziny.

      • Kasiu, wydaje mi się, że Twoje łzy, rozpacz i przygnębienie, są dla Twojego męża jak wyrzut sumienia,dlatego jego stosunek póki co nie będzie do Ciebie pozytywny. To po pierwsze. Po drugie, niestety przez swoją skrzywdzoną postawę wciąż pokazujesz, że jesteś od niego emocjonalnie zależna. On ma nad Tobą władzę i przewagę, więc bawi się Twoimi uczuciami, gra na emocjach. Odetnij się od tego. Módl się o hart ducha i siłę dla siebie. Musisz być emocjonalnie niezależna.To jest b. ważne. Mężczyzna nie okaże Ci szacunku, jeśli będziesz (przepraszam!) rozlazłą, rozgoryczoną mimozą. Jeśli nabierzesz dystansu i zyskasz siłę, mąż zacznie się zastanawiać i analizować, że nie jest Ci już potrzebny, że poradzisz sobie bez niego, że nie musisz wisieć na jego ramionach, żeby być szczęśliwa. Podepczesz jego ego, ale najprawdopodobniej zaczniesz pozytywnie go zadziwiać. Tak już jest w życiu. Zobacz, że słabymi osobami łatwiej jest manipulować, przypisywać im winę, obarczać odpowiedzialnością. Walcz o siłę dla siebie, a jak się już dźwigniesz łatwiej będzie Ci przebaczyć i błogosławić tamtej kobiecie i mężowi.

        • Joanno to nie jest tak że ja siedzę,płaczę,robię mężowi wyrzuty….nie,ja pracuję,zajmuję się domem, staram się żyć normalnie,nie zrzędzę,nie próbuję na siłę zmusić męża do zainterezowania moją osobą,nie żebram o jego uczucia,chociaż czasem mam wrażenie że tego właśnie by chciał …i uwierz mi nie zacznie się zastanawiać analizować że może nam nie być już potrzebny,czasem myślę że tylko czeka,podcina gałąź na której siedzimy żeby to wszystko runęło,czeka żebym straciła cierpliwość zabrała dzieci i się wyniosła a on będzie wolny… niestety tak to odbieram…modlę się już tylko chyba o cud żeby dobry Bóg złamał tą wolną wolę mojego męża,zeby ten człowiek przestał odpychać swoją rodzinę i Boga od siebie…

          • Kasiu masz chyba dość komentarzy..wszyscy ci pisza co i jak , a w Twojej skórze nie są .Proszę Cię weź sie za przebaczenie tej kobiecie ..jak pisalam….juz od darii mi sie oberwało . Ale mam to przetestowane na sobie . Działa . Modlitwa nie jest wysluchana bo nie ma przebaczenia . Przebaczaj i błogosław ….i napisz nam jak Ci poszlo z tym

  25. lhttps://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2015/03/14/egzorcysta-ks-marian-rajchel-o-zaporach-stawianych-bogu-furtkach-otwieranych-dla-diabla-i-o-wlasciwej-postawie-podczas-komunii-swietej

A Ty co o tym myślisz? Napisz!