Eliza: powrót męża

mój mąż zostawił mnie i dzieci i wyprowadził się z domu zaczęłam odmawianie nowenny i wierze że maż wróci że jeszcze będziemy szczęśliwi ja jako człowiek już nie wiem jak do niego dotrzeć jak z nim rozmawiać dlatego proszę Maryję o pomoc o to by uratowała naszą rodzinę.Dopiero pare dni odmawiam nowennę raz jest lepiej za chwile znowu totalnie beznadziejnie mam chwilę że chcę przerwać bo tak jest zle że sądzę iż to nie ma sensu ale wtedy dalej się modlę nie poddaję się mimo że wszyscy wokół mówią mi żebym dała sobie z nim spokój ja jednak nie poddaję się modle się proszę i wierzę dalej tak na przekór wszystkiemu i wszystkim kocham męża i chcę z nim być dla mnie dla naszych dzieci nic innego już zrobić nie mogę jak tylko się modlić i wierzyć że się uda

21 myśli na temat „Eliza: powrót męża

      • Ja mam podobną historię. Zainteresował sie mną chłopak nasza miłość zaczęła kwitnąc. Czulismy że to jest to. Wtedy pojawiła się osoba z przeszłości w jego życiu. Dąży do oderwania go odemnie choć wcześniej go zostawiła. Chyba jej sie to udaje bo odsunął sie i mam wrażenie że chce zerwać. Pomóżcie mi proszę bo jest On dla mnie wszystkim.

  1. Dziewczyny ja tez sie modlę w tej samej intencji wczoraj po rozmowie straciłam wszelka nadzieje, ale tam gdzie człowiek nie może nic już zrobić wkracza Bóg wierze, ze będzie dobrze Maryja ma nas w swojej opiece. Bóg stw

  2. Pomodle sie za Ciebie Elizo. Nie poddawaj sie wszystko będzie dobrze, niestety to wymaga czasu. Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Kiedy upadniemy najnnizej jak sie da, bedziemy całkowicie bezsilni i tylko cud będzie mógł nas uratowac, wtedy wkroczy On i podniesie nas z upadku. Elizo, Twój mąż wróci „co Bóg zlaczyl człowiek niech nie rozdziela” musisz sobie to cały czas powtarzac

  3. Witaj. Jestem tu pierwszy raz i tak troche przypadkiem. Nigdy nie odmawialam tej Nowenny Pompejanskiej i bylby dobry pomysl zebym odmowila kiedys moze, ale jestem zbyt leniwa, zdekoncentrowana itd. zeby sie za to zabrac. Bardzo bym chciala, ale ciagle są jakies przeszkody. A mam duzo spraw do omodlenia i problemow, z ktorymi borykam sie od lat. Nie mam pracy, mam długi i ogolnie psychicznie mam depresje i nerwice i ciagle mi sie wszystko miesza w głowie, ale ja nie o tym..
    W swoim zyciu mialam dwa najwieksze problemy, ktore od wielu, wielu lat spędzaly mi sen z powiek. Plakalam dzien w dzien, zamknęlam sie na ludzi, wpadlam w nerwice, depresje, lęki straszne i ogolnie klapa. Z tych dwoch problemow glownych zostal mi jeden, a ten minimalnie wiekszy (chociaz oba duzego kalibru) juz nie istnieje. Zmierzam do tego, ze moja Mama jest bardzo wierząca i praktykująca. Ten najwiekszy problem trwal mniej wiecej 10 lat. Ja jestem mlodą osobą i przezywalam dramat z powodu swojego ojca, a raczej tego, ze o blahostke sie mnie wyparl, nie istnial w moim zyciu, przez 10 lat widzialam go kilka razy.. przez okno… mieszkajac w malym mieszkaniu, majac pokoje sciana w sciane.. Krylam sie wychodzac do kibla, do kuchni chodzilam jak nie bylo go w domu. Wypieral sie mnie, nigdy o mnie nie wspominal, a ja bylam w najwazniejszym momencie zycia gdzie wkracza sie w doroslosc, potrzebuje ojsca, wsparcia. Nie mialam nic, wiec kombinowalam na wlasna reke, a jakos trzeba bylo sobie radzic, wiec wpadlam w zle srodowisko itd. itd. i mialo to szereg konsekwencji zlych. Wszystkie swieta spedzalam sama, wigilie sama w domu, wyjezdzalam za granice, szukalam wsparcia u zlych ludzi, zalewalam sie łzami, zawalalam wszystko w zyciu z rozpaczy i po tylu latach juz zaczelam tracic nadzieje. Juz w tym roku byla kulminacja.. Zblizala sie wigilia… kolejna samotna i jak co roku wpadalam juz w kulminacje depresji. Mialam zle mysli, nawet te samobojcze.. Stwierdzilam, ze juz wiecej czekac nie bede, ze nie mam sily tak zyc. No poddalam sie niemal, bo jednak jedna mala iskierka zostala nadziei, ale taka niezauwazalna, bo oznaczac mogla tylko ewentualny cud. A ze cuda jakos mnie w zyciu omijaly szerokim łukiem i znalam je jedynie z filmów to nie bralam cudów pod uwage. Opisuje wszystko w mega skrocie, bo to co doswiadczylam to temat rzeka i jest wiele istotnych wątkow jakie przezylam. ALE chcialam powiedziec, ze wlasnie stal sie cud nad cuda, ale taki cud, ze to jest szok i dalej jeszcze sie nie otrząsnelam i nie moge uwierzyc, a minelo juz pol roku od tego cudu. Tata do mnie zadzwonil, bo juz przez te 10 lat zdazylam sie wyprowadzac z domu kilka razy, wiec zadzwonil do mnie nie majac nawet pojecia w jakim miescie jestem. Nic o mnie nie wiedzial. Zadzwonil i zaprosil na wspolna wigilie, a mnie zatkalo i nie umialam słowa wydobyc. Chyba kiedys o tym napisze ksiazke, ale chyba by mi nikt nie uwierzyl jakie ja mialam historie w zyciu. Sie rozgadałam 😀 Ale wiesz droga Elizo, bo to do Ciebie pisze glownie, tak spontanicznie w srodku nocy.. No wiec chcialam Ci powiedziec, ze w ten dzien co pierwszy raz od 10 lat moj tata sie odezwal i powiedzial do mnie pierwsze zdanie, pierwsze slowo w ogole od tego czasu to moja kochana Mama w ten dzien zakonczyla Nowennę Pompejanską w tej intencji… Wiesz, ja chyba sama jeszcze niebardzo ogarniam wagę tego wszystkiego, bo u mnie z modlitwą to jest nie za ciekawie, bo mimo, ze bardzo chce sie modlic to nie umiem (tak, wiem, kazdy sobie pomysli, ze jak mozna nie umiec.. a no, nie umiem, ale to kolejny dziwny oi dlugi temat). No ale wlasnie sobie czytajac Ciebie tak przypadkowo uswiadomilam, ze jesli faktycznie to ta modlitwa zdziałała cuda to warto zebys ją mowila, bo wiesz, ja w najjasniejszych snach nie myslalam, ze jeszcze kiedykolwiek powiem chocby litere do taty i w ogole zobacze go twarza w twarz, a teraz mamy normalnie kontakt, przyjezdzam do rodzicow, dzwonimy do siebie i jest coraz lepiej. Poznajemy sie na nowo, raczej tata mnie. No jak widac cuda sie zdarzają i uwierz mi, ze to serio cud w moim zyciu, ale mysle, ze zlozylo sie na niego jeszcze wiecej czynnikow tzn. mozliwe, ze wlasnie ta Nowenna, ktora mama skonczyla odmawiac w dzien kiedy tata sie odezwal i jeszcze wydaje mi sie, ze swieto Milosierdzia Bozego, bo w to swieto ubiegloroczne mialam tez takie nietypowe zdarzenie i pierwsza po latach spowiedz i to jaką i nietypową strasznie i wlasnie zwiazana z tą sytuacją z tatą. No dziwna historia, dramatyczna, ale i piekna i zwycieska. Serio nie ma rzeczy niemozliwych. Ale sie rozpisalam. No co mnie sieklo w srodku nocy? 😀

  4. Dziękuję Ci bardzo za to Twoje „rozpisanie” czytałam – płakałam ze szczęścia? z radości ? nie wiem tak po prostu czytając to byłam szczęśliwa. TWOIM CUDEM dałaś mi strasznie dużo nadziei strasznie dużo wiary że może jednak faktycznie mimo wszystko to moje modlenie (czasem klepanie ) ma jakiś sens. DZIĘKUJĘ

  5. witajcie wczoraj zakończyłam moją NP moja intencja nie została wysłuchana ale jestem pełna wiary i nadziei że tak się stanie przez cały okres odmawiania NP działy się w moim życiu niesamowite rzeczy całkowicie zawierzyłam swoje życie Maryi i wiem że będzie dobrze ze wszystkim sobie poradzę.Moje stosunki z moim mężem zmieniają się raz jest lepiej raz gorzej ale czuję że zmierzamy w dobrym kierunku jestem pewna że kiedyś będziemy jeszcze razem szczęśliwi jak nigdy.Dużo spraw musimy sobie poukładać i ja i mąż dużo musimy zmienić ale wiem że warto.Jeszcze kiedy nie potrafiliśmy ze sobą rozmawiać przez tel -dziś spędzamy ze sobą czas bez kłótni i wyzwisk na nowo się siebie uczymy.Dużo pracy przed nami zbyt wiele złego wydarzyło się między nami ale będę walczyć o nas i naszą rodzinę będę walczyć razem z Maryją i nigdy się nie poddam jestem pewna że kiedyś wygram tą wojnę o nasze szczęście.Dziś rozpoczynam kolejną NP bo nie wyobrażam sobie już dnia bez różańca i wiem że z taką bronią pokonam wszystko.Mój syn powiedział mi kiedyś biorąc do ręki różaniec tak – „Mamusiu różaniec jest jak pistolet ” nie widziałam w tym sensu dziś przyznam mu rację i powiem że różaniec jest jak najlepszy pistolet karabin najwyższego kalibru najlepsza broń na każde przeszkody 🙂

    • Witam
      dziś jestem totalnie totalnie załamana bardzo bardzo proszę o modlitwę o siłę o wytrwałość o miłość do męża – tak dokładnie o moją miłość do męża 🙁
      Nie mam pojęcia co się dzieję ale wszystko kompletnie kompletnie się wali i to nie z winy męża który faktycznie zaczął się starać a z mojej winy.Po zakończeniu mojej pierwszej NP w intencji naszego małżeństwa rozpoczęłam kolejna nowennę w intencji miłości mojego męża do mnie i do dzieci i na samym początku co się dzieje ? – Ja sama nie chce tej jego miłości z każdą chwila wydaje mi się że go nie kocham że nasze małżeństwo nie ma już sensu chociaż widzę zmianę w zachowaniu mojego męża już mi na tym przestaje zależeć wcale mnie to nie cieszy nie wiem co się ze mną dzieję przecież tak bardzo pragnęłam żeby mąż wrócił.Modlę się o nasze małżeństwo modlę się o siłę i wytrwałość o to abyśmy odnaleźli do siebie drogę dla nas dla dzieci dla naszej rodziny ale nie potrafię poradzić sobie sama ze sobą ze swoimi myślimi – wspomóżcie mnie w modlitwie proszę bo nie wytrwam boję się że się poddam i sama wystąpię o rozwód -co się ze mną stało ???????????:-(

  6. WITAJ ELIZO. JESTEM CIEKAWA JAK TWOJE LOSY SIĘ POTOCZYŁY. MAM PODOBNĄ SYTUACJĘ CO TY. Mnie też porzucił mąż, mamy dwie córeczki.Porzucił nas z dnia na dzień do samego końca twierdził że bardzo kocha a teraz bardzo nienawidzi.24-01 skończę odmawiać moją pierwszą nowennę w intencji uratowania naszego małżeństwa.Przyznam się ze nic lepszego nie dzieje się w kierunku ratowania naszej rodziny.MÓJ MĄŻ ZACHOWUJĘ SIĘ JAK OPĘTANY PRZEZ SZATANA.BARDZO BOLI MNIE TO ,ŻE TAK SIĘ ZACHOWUJĘ W STOSUNKU DO MNIE. TRAKTUJĘ MNIE JAK WROGA NUMER 1.NIE WYOBRAŻAM SOBIE JAK MAMY WSPÓLNIE WYCHOWYWAĆ NASZE CÓRECZKI JAK ON NIE MA DO MNIE ŻADNEGO SZACUNKU.JAKIE ON WARTOŚCI CHCE PRZEKAZAĆ NASZYM DZIECIOM.MODĘ SIĘ BO NIC MI INNEGO NIE POZOSTAŁO.ZAWIERZAM WSZYSTKIE MOJE TROSKI I CIERPIENIA BOGU ON JUŻ BĘDZIE WIEDZIAŁ CO MA Z TYM ZROBIĆ.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!