Anna: klątwy rzucone ma męża

Odmawiam nowenne teraz w innej intencji i mimo że pierwsza intencja raczej nie została dotychczas wysłuchana, to w trakcie odmawiania jej otrzymałam wiele łask które wpłynęły na zmianę mojego życia i mojej rodziny. Od dłuższego czasu mąż nie pracuje i działalność którą miał musiał zawiesić. Dziwne było to ze cokolwiek zaczynał robić po dłuższym czasie przynosiły taki sam rezultat tzn wszystko psuło sie. To trwało prawie 2 lata. Pod koniec odmawiania nowenny nagle zadzwoniła pewna osoba która zapytala sie  męża czy od dłuższego czasu  przypadkiem nic mu sie nie układa… bo ona każdego dnia go przeklina za niepowodzenia swojego syna bo według niej za wszystko winę ponosi mój mąż… Dzięki tej nowennie mogliśmy zrzucić klątwy jakie ta kobieta rzuciła ma męża. Teraz odmawiamy razem z mężem nowenne i mimo ze to dopiero pierwsze dni to już widać działanie Najświętszej Panienki.
Dziękuje ci Matko za wszystkie łaski- miej nas w swojej opiece

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

34 myśli na temat „Anna: klątwy rzucone ma męża

  1. I właśnie to jest dla mnie niezrozumiałe. Zawsze wydawało mi się, że żadna klątwa nie dotknie człowieka żyjącego wiarą. Przecież Pan Bóg jest większy niż wszystkie klątwy świata razem wzięte. Wystarczy, że jakaś osoba kogoś przeklina i już zaczyna się seria niepowodzeń? To gdzie w tym opieka Boża? Chyba, że osoba przeklinana żyje w grzechu, z dala od Boga. To jestem w stanie zrozumieć. Ale jeśli ktoś systematycznie uczestniczy w sakramentach św., pielęgnuje więź z Bogiem poprzez modlitwę i mimo to przekleństwa na nią działają to tego nie jestem w stanie pojąć. Mojej mamie kiedyś „koleżanka” powiedziała w gniewie: „Żebyś nigdy nie miała dzieci”. A mama ma dwójkę i to jakie wspaniałe 😉 . Mojej bratowej tak samo powiedziała cyganka, gdy tamta nie zgodziła się na powróżenie a bratowa niedawno urodziła… 5-te dziecko. Więc jak to jest z tymi przekleństwami? Jednak nie zawsze działają…

  2. Na mnie kiedyś ktoś rzucił klątwę, a mało tego zostałam przekleta przez swoją rodzinę, która nie chciała, aby żyła dalej…

  3. Do życia w Łasce chyba wszyscy mamy równe prawo, natomiast być może istnieją klątwy prawdziwe i zwykłe nic nie znaczące słowa, jedynie brzmiące jak klątwa. Mam nadzieję, że nie zależy to od osoby na którą była owa klątwa rzucona, bo to byłoby głupie, śmieszne i niesprawiedliwe. Jeden w Łasce, drugi bez niej. Nie rozumiem. Ja mam wrażenie stałego obciążenia klątwą dotyczącą pewnej sfery mojego życia. Myślałam, że wystarczy tylko w to nie wierzyć, albo żyć jakby nigdy nic, bo to może jakieś zabobony. Po wielu latach natrafiłam na NP i by może uda mi się życie zmienić. Ktoś napisał, że jak nie wierzę w działanie NP to się nie uda, tylko ciekawe jak nagle uwierzyć. Ja po prostu odmawiam, staram się działać też w tej sprawie (choć mi ciężko) i oczywiście staram się uwierzyć. To nie robi się samo.

    • Alu, dobrze by było gdybyś poszła na Mszę Świętą o uzdrowienie. Chodzi o uzdrowienie zarówno fizyczne – z chorób, skutków tych chorób, ale przede wszystkim o uzdrowienie wewnętrzne – dotykające spraw duchowych, ran, które zadaliśmy sobie sami przez własny grzech lub zadanych nam przez innych ludzi (np. złorzeczenia, przeklęcie przez kogoś drugiego człowieka, odrzucenie, uwolnienie od złych duchów i słabości) Pan Jezus chce przychodzić i uzdrawiać całego człowieka!
      Proszę, zajrzyj koniecznie na tę stronę: http://krakow.mamre.pl/msze-o-uzdrowienie.html

      Podczas Mszy o Uzdrowienie zazwyczaj spotykamy się z modlitwą wstawienniczą i posługą charyzmatyczną.

      Pozdrawiam serdecznie!

      • Nie mogę. Postanowiłam zawierzyć Nowennie i staram się być konsekwentna. Nie mogę robić kilka rzeczy naraz, bo się pogubię. Wiele lat znałam ludzi wierzących, kiedyś nawet jakieś wspólnoty oazowe były na mojej drodze. to nic nie daje, tylko czasem zniechęcenie otoczeniem i postępowaniem tych ludzi. Moje podejrzenie o klątwę ma właśnie związek z cyganką (sama na to nie wpłynęłam), było to zdarzenie strasznie dziwne. jednak nie mam zupełnej pewności, że jest to klątwa. Ja to tak widzę, ale może to ma związek z dziwnymi sytuacjami, zbiegami okoliczności czy moim charakterem. Dziękuję, ale jakiekolwiek inne rzeczy mogą mnie wytrącić z drogi. Po prostu staram się wierzyć i mam mgliste wrażenie, że dzięki NP jakaś droga do rozwiązania spraw mi się otwiera, choć nie widzę jeszcze co będzie dalej.

        • Na ostatniej mszy o uzdrowienia fizyczne i duchowe ksiądz egzorcysta bardzo duży nacisk kładł tym razem właśnie na uwolnienie uczestników, ich rodzin i domów od różnego rodzaju klątw na nich kiedykolwiek rzuconych. Z jego homilii i sposobu modlitwy wywnioskowałem że jest to duży problem obecnie. A jest to „zawodowy” egzorcysta który już od dawna złe duchy wypędza z opętanych. Więc nie uważam że to bajki.

    • Alu, chodziło mi o BYCIE w łasce uświęcającej tzn. bez grzechu śmiertelnego. Myślę, że to ma znaczenie i to bardzo duże. Jeśli człowiek jest w stanie łaski uświęcającej, do tego, jak wcześniej napisałam, prowadzi życie sakramentalne to ma czym się bronić przed klątwą (bo Bóg jest w jego życiu obecny). Jeśli natomiast prowadzi życie z dala od Boga to szatan ma do takiego człowieka łatwiejszy dostęp. KTO lub co ma taką osobę obronić przed złorzeczeniem?

  4. A może te klątwy działają w przypadku, kiedy boimy sie ich spełnienia. Może ten strach jest silniejszy i to zło działa w naszym życiu. Co niektórym cieżko jest chyba wyrzucić takie złe klątwy z naszej świadomości. Wtedy zły ma większe ,,pole do popisu” Bo przecież nawet w Piśmie św. w fragmencie o Hiobie jest napisane: ,,stało się to czego najbardziej się lękałem”.
    Ludzka nienawisć jest naprawdę bardzo przerażająca. A my zwykli śmiertelnicy za bardzo bierzemy sobie do serca takie złe życzenia, zapominając niestety że wiara czyni cuda i tylko wiara w Boga pozwoli nam przezwycieżyć te lęki

    • Cóż, postanowiłam dodać coś od siebie. Wierzę w klątwy i przekleństwa od pewnego czasu. Kiedyś w to nie wierzyłam, dopóki mi się to nie przytrafiło. Byłam letnią katoliczką, do Komunii przystępowałam raz na 2-3 miesiące, modliłam się tylko rano i wieczorem, do kościoła chodziłam tylko w niedzielę i święta to wszystko. Zauważyłam coś takiego: kiedy powiedziałam wszystkim znajomym o pewnych planach na przyszłość, to za każdym razem te plany brały w łeb. Nic się nie udawało i do tego zaczynały się problemy zdrowotne, przyjaciele zaczęli się odwracać, nagle we wszystkich aspektach mojego życia zaczęłam odnosić same porażki.
      Od kiedy co niedzielę przystępuję do Komunii, często chodzę do spowiedzi, dużo się modlę, odmawiam NP nie boję się tego i nic takigo mi się nie zdarza jak przedtem. No i nie chwalę się już innym moimi osiągnięciami i planami by nie wzbudzać zazdrości.

      • W którymś z Psalmów jest takie zdanie: „(…) cóż może uczynić mi człowiek?”. Głęboko wierzę w to, że jeśli ktoś żyje w zażyłości z Bogiem, traktuje Go „na serio”, pielęgnuje swoją wiarę to żadne przekleństwo rzucone na tego człowieka nie wyrządzi mu krzywdy, bo po prostu nie zadziała. Niestety ludzie często uważają siebie za wierzących a tak naprawdę z wiarą mają niewiele wspólnego. Znałam ginekologa, który nosił na piersi krzyżyk z Panem Jezusem, twierdził, że jest wierzący a swoim pacjentkom proponował in vitro, bo dużo na tym zarabiał. Wykonywał też inne nieetyczne zabiegi. Dlatego, moim zdaniem, dużo zależy od osoby przeklinanej, od jej życia i relacji z Bogiem.

        • jeszcze do Gosi, co do „cóż może uczynić mi człowiek”. Wydaje mi się, że wszelkie przekleństwa mogą być dziełem Szatana, jedynie posługującego się człowiekiem. Ogólnie problem chyba należy traktować poważniej, jak to napisał powyżej Jerzy. Smutne też jest podejście, jakoby przeklinany był sam sobie winien.
          ja w każdym razie nadal się staram zawierzyć Matce Bożej w swojej życiowej sprawie poprzez NP, taką decyzję podjęłam, choć mam problemy i zaczynam od poniedziałku już trzeci raz. Mam nadzieję, że się uda tym razem, dodam jeszcze post i pewne postanowienia. Chyba nie polegnę po drodze 😉

    • Z pewnością ja jestem taką osobą, która być może bardziej uwierzyła w klątwę, bo wyjątkowo pasowało to i pasuje do mojego życia i osobowości. Też ciekawe, jak tamta osoba (cyganka) trafiła? skąd wiedziała, że taka sprawa jest dla mnie trudna, poza tym powiedziała wtedy pewną rzecz, której jako osoba nieznajoma nie mogła o mnie wiedzieć, drobiazg ale jednak. chyba, że mnie śledziła od jakiegoś czasu (to raczej żart ;). Moje drogie, wszystkie te sprawy są cudowne, życie w Łasce, bycie mocno wierzącym, uczestnictwo w sakramentach. Tylko co ma zrobić osoba niewierząca, zniechęcona lub trochę wierząca a starająca się to zmienić. Na ten moment NP jest czymś jedynym co w ogóle mogę zrobić dla swojej wiary, reszta mnie przerasta. Dodam może, że kiedyś uważałam się za osobę wierzącą, byłam w środowiskach wierzących. Pamiętam nawet przypadek, kiedy z koleżanką (bardzo wierzącą) modliłyśmy się o zmianę życia pewnego kolegi (wyzwolenie z nałogów itp.). Potem mieszkałam w tym samym mieście co on i byłam wręcz świadkiem jak jego życie stało się lepsze, dosłownie wraz ze wspaniałą żoną. Dalej nie wiem. Analizując nawet swoją wiarę wtedy, (którą później na długo utraciłam) to jest pewne, że zawsze pomijałam osobę Matki Bożej. Była dla mnie postacią anonimową, papierową, z pustą twarzą jak z dewocjonaliów. I proszę mnie za to nie krytykować, to nie moja wina. Na NP trafiłam przez przypadek i trochę mi łatwiej, bo wcześniej do Matki bożej nie zwracałam się w ogóle, nigdy.
      Co do Agi, to niedawno też doświadczyłam jak w sytuacji nawet małego sukcesu mogą się odwrócić od nas przyjaciele.

      • A ja mam problem, czy dać wiarę objawieniom w Garabandal (Hiszpańskiej wiosce w latach 1961-65).Podobno Ojciec Pio wierzył, że jest prawdziwą Matka Jezusa, a potem zmarł i to z uśmiechem na twarzy. Są niewyjaśnione sprawy z listem do Ojca Pio,pisanym przez jedną z dziewczynek, której się pokazywała „Matka Jezusa” lub Jej szatańska podróba, bo jeżeli byłby pisany ów list pod dyktando prawdziwej MB, to wiedziałaby Ona o pewnych faktach z przyszłości, które zostały w liście nieujęte. Czyżby Ojciec Pio niesłusznie uwierzył w zjawę i za karę, albo w myśl powiedzenia : Bodajbym lepiej umarł, niż miał powiedzieć lub zrobić coś, co Bogu mogłoby się nie podobać”oddał swe życie???. Wielokroć był nawiedzany przez szatana i złych pomocników, którzy bili go metalowymi prętami, pozostawiającymi na jego ciele liczne siniaki. Miał też styczność ze spowiadającym się eleganckim panem w garniturze, inteligentnym, elokwentnym, tylko jak na spowiedź przystało nie było w nim skruchy. Wówczas Ojca Pio coś tknęło i poprosił, by razem z nim wypowiedział pochwałę Maryi i Jezusa, i wtedy postać odpłynęła i przepadła w ognistych płomieniach. Czy więc szatan nie próbował do ostatniej chwili życia Ojca Pio w jakiś sposób przekabacić na swoją stronę, by swoim milczeniem nie mógł zdementować swojego, być może mylnego odczucia. Byłoby nam łatwiej ocenić, uwierzylibyśmy na pewno, że zjawa z Garabandal jest nieprawdziwą Matką Bożą, gdyby udało się to Ojcu Pio rozszyfrować i to nam przekazać. A tak mamy watpliwości, nie wiemy w co wierzyć. Podobnie, może nastapiłaby jakaś kompromitacja zjawy z Medjugorie, gdyby zaproszono tam Papieża Jana Pawła II, o co zabiegał, ale tamtejsze władze się na to nie zgodziły. Nie wiemy jaki werdykt ogłosi kościół w tych sprawach. Jedno jest pewne, że gdyby nie było żadnych wątpliwości, co do autentyczności objawień moglibyśmy oddawać cześć Maryi z tamtych miejsc, ale skoro są jakieś nieścisłości, już w samej genezie tych objawień-wybrańcami są dzieci, które powinny być niewinne, a w tych przypadkach są grzeszne-kradzenie jabłek-symbol grzechu pierworodnego, oraz palące papierosy, kolejny raz, czyli ze złymi skłonnościami, a do takich osób diabeł ma ułatwiony dostęp, to czy nie byłoby bezpieczniej z naszej strony zachować sceptycyzm i skupić się na modlitwie duchowej bez oddawania czci i uwielbienia niepewnym figurom ?
        Jeśli będziemy pokorni i będziemy wsłuchiwać się w głos Boży i starać się wyzbyć wszelkiego grzechu, diabeł nie będzie miał do nas dostepu. To również tyczy się, i to najbardziej księży, by swoim życiem nie obłudnym lecz uduchowionym potrafili nas prowadzić do Boga. Powinniśmy się za nich modlić, tak jak wierzymy, że oni modlą się za nas, szczególnie nasi spowiednicy, by wzbudzić w nas chęć ostatecznego porzucenia grzechów. Jeśli modlitwy będziemy kierować do Boga za pośrednictwem Matki Boskiej, czy to Pompejańskiej, czy z innych zakątków świata, ale Matki Jezusa-pokornej, żądnej sławy, ale nie dla siebie, tylko dla nauk Swego Syna, bo On jest dobrym przepisem -lekarstwem na życie, to osiągniemy stan szczęścia, jeśli zaś pójdziemy za głosem niepewnych, choć bardzo zjawiskowych objawień, to możemy zbłądzić odkrywając nagle, że jesteśmy nieszczęśliwi i nasze działania będą kojarzyć się z tymi, o których słyszy się, że mają miejsce w sektach. Nie dajmy się zwieść szatanowi, gdybyśmy mieli jakieś podejrzenia, że chce nas dopaść jakieś zło mówmy po prostu w przestrzeń, lub w myślach ” Idź przecz szatanie, idź precz……….!Ja wierzę w Boga i tylko Jemu chcę służyć i Matkę Jezusa prosić o pomoc. Napełnij mnie Panie spokojem i wysłuchaj próśb zanoszonych przeze mnie do Twojej Jedynej Matki”. Amen.

        • Bo ja wiem… W sumie nie obchodzą mnie żadne objawienia. Jak trafiłam na Nowennę, to się tego trzymam, bo jako nie umiałam się modlić (mimo kontaktów z duszpasterstwem i oazami nigdy się nie wdrożyłam w modlitwy) to właśnie takie „formułki” jak różaniec i właśnie NP są dla mnie jedyną możliwością. Cieszę się więc, że takie formy modlitwy istnieją i mogę z nich korzystać, przez co staram się uwierzyć, bo to nie takie proste. Natomiast żadne objawienia ani zjawy na mnie nie działają. Niektóre zostały uznane przez Kościół, a inne po co mam rozważać.

        • Ojciec Święty Jan Paweł II głęboko wierzył w prawdziwość objawień z Medjugorie. Nie musiał tam jechać, żeby coś weryfikować. Faktem jest, że pojechać bardzo pragnął, ale po to, by oddać Jej hołd w tym miejscu, które Matka Najświętsza wybrała – nie po to by sprawdzać prawdziwość, bo tę poznaje się po owocach. Informacje na ten temat można znaleźć w książkach A. Socci „Tajemnice Jana Pawła II” i A. Tornielli „Santo Subito”.
          Ludzie święci, w przeciwieństwie do nas, umieją rozpoznawać Boże działanie. Poza tym wiemy, że Papież w kwestiach wiary jest nieomylny.

        • Czytałam na ten temat pewne wyjaśnienie, które mnie całkowicie przekonuje – otóż jeśli Matka Najświętsza się objawia, to jest to wyrazem Jej troski i ogromnej miłości do nas. Co robi kochajaca matka, jeśli widzi, że jej ukochane dziecko zmierza prosto ku złemu, np. kradnie, bierze narkotyki? Zazwyczaj płacze z żalu, ze dziecko się marnuje, cierpi z nim, ostrzega do czego to prowadzi. Jeśli prośby i ostrzeżenia matki nie skutkują, wiemy co się dzieje. Tak samo jest z Matką Bożą, która martwi się o nas i cierpi z naszego powodu, dlatego przychodzi do wybranych dusz, by nas ostrzegać, napomnieć że źle postępujemy. Daje też widoczne znaki, typu krwawe łzy. Źle się dzieje jeśli Matka Najświętsza płacze…o tym chyba nie trzeba nikogo przekonywać, każdy widzi co się dzieje na świecie. Jak nie płakać jeśli tyle maleńkich dzieci, które nijak nie mogą się obronić, jest mordowanych w okrutny sposób w łonach swoich matek. Jak nie płakać wiedząc, że wyrywa się im raczki i nóżki, miażdży główki albo wypala małe ciałka kwasem solnym?! Dlatego mnie osobista interwencja Matki Najświętszej na ziemi w pełni przekonuje. zły zrobi wszystko by zasiać w człowieku wątpliwość, by odwrócić uwagę od tych wydarzeń, by bagatelizować to, że Matka Boża przychodzi sama by nam pomóc.

        • Ojciec święty jest nieomylny w sprawach wiary i moralności wtedy gdy przemawia ex cathedra tzn. z urzędu a nie jeśli uwierzy w jakieś zjawiska. Jan Paweł II nigdy nie wypowiedział się w sprawie objawień w Medjugorie przemawiając ex cathedra więc nie wiem co ma wiara Jana Pawła II w objawienia medjugorskie do ich autentyczności bądź nieprawdziwości? Na takiej samej zasadzie Jan Paweł II mógłby wierzyć w UFO (w potocznym tego słowa znaczeniu) a czy to oznaczałoby, że UFO naprawdę istnieje?

        • Joasiu, Ojciec Pio od dawna znał dokładną datę swojej śmierci. Nie sądzę zatem, żeby zmarł nagle, bo wydarzyło się jakieś objawienie co do którego miał się wypowiedzieć. A fakt, że miał do czynienia z samym diabłem, przekonuje mnie, że zawsze potrafił go rozszyfrować – chociażby przykład spowiadajacego się pana, który przytoczyłaś. Jestem przekonana, że Pan chroni swoich świętych od podobnych pomyłek. Wysuwasz hipotezę, że jakoby za karę miał Ojciec Pio umrzeć – jak w takim razie został świętym? Czy za karę Pan nie powinien mu przypadkiem odebrac tej łaski? Pan Jezus powiedział do św. Siostry Faustyny, że czasem pojawiają się przeszkody w postaci ludzi niechętnych i przeciwnych Jego dziełom, ale Pan sam to sprawia dla większej chwały swojej.

  5. smutne jest to ze niektorzy z nas nie chca uwierzyc w objawienia MB i jak piszesz Alu nic cie one nie obchodza ,czy nawet te w Lurd cie nie obchodza i nawet te w Fatimie ? uznane juz przez kosciol ?to w koncu co MB ma zrobic ? do kazdego osobiscie przyjsc i prosic „UWIERZ MI TO JA JESTEM MB „?skoro wierzacy nie chca jej sluchac to co dalej?

    • źle mnie zrozumiałaś, powiedziałam, że nie rozważam tych spraw. Objawienia uznane przez Kościół, czyli tzw. oficjalne to oczywiście robią na mnie wrażenie, bo po co innego brałabym się za różaniec jakbym nie próbowała wierzyć wcale.

      • Gosiu, czy nie sądzisz, że człowiek święty (a takim Jan Paweł II niewątpliwie jest) ma, że się tak wyrażę, „ostrzejszy zmysł” co do rozpoznawania bożego działania. To człowiek, który miał głęboką relację z Bogiem. Jestem przekonana, że tacy ludzie, będący w ścisłym kontakcie z Panem, dużo lepiej niż my weryfikują te rzeczy. Po drugie Gosiu, czy sądzisz, że Ojciec Święty, mógłby uwierzyć w coś co jest nieprawdziwe w kwestiach wiary? Rozumiem taką argumentację w stosunku do zwykłego człowieka, ale nie w stosunku do świętego. Komu wierzyć w tych kwestiach jeśli nie Papieżowi? Poza tym Jan Paweł II i ufo wzajemnie się wykluczają – a dlaczego to chyba nie trzeba pisać…

        • Z UFO to był przykład, żeby dobrze zobrazować na czym polega nieomylność papieża. Św. Augustyn twierdził, że kobieta nie została stworzona na obraz i podobieństwo Boga – jak wytłumaczysz jego „ostrzejszy zmysł”? Mimo że się mylił, został świętym. Świętość nie na tym polega, że wszystko się wie i rozumie, że wszelkie zjawiska potrafi się odczytać bezbłędnie. Gdyby wiara Jana Pawła II w objawienia medjugorskie była wyznacznikiem ich autentyczności już dawno zostałyby zatwierdzone przez Kościół. Natomiast coraz więcej jest kontrowersji w tym temacie. Twierdzenie, że objawienia są prawdziwe, ponieważ Jan Paweł II w nie wierzył jest dla mnie co najmniej niepoważne.

      • Św. Faustyna pisała że widziała w piekle większość tych co nie wierzyli lub wątpili w istnienie piekła. Zarówno ona jak a jeszcze bardziej ojciec Pio nie byli uznawani przez oficjalne władze kościelne a świętymi zostali i są bardzo ważnymi pośrednikami w naszych modlitwach. Nie wszystko należy z góry potępiać.

  6. Gosiu skad masz te wiadomosci o Medjugorje ? kto to publikuje bo ja nie slyszalam nic nowego tylko tyle ze papiez wyznaczyl komisje a czy sa juz jakies wyniki tych badan ?chcialabym takze je poznac i pewno nie tylko ja .

    • Dorotko, jakie wiadomości? Większość osób chyba wie, że objawienia te na dzień dzisiejszy nie są uznane przez Kościół. Tylko lub aż tyle, nic więcej nie wynika z moich komentarzy. Chodzi o to, żeby tą sprawę zostawić tym, którzy badają objawienia zwłaszcza, że jest ona mocno kontrowersyjna. To, że ktoś kto został beatyfikowany (w tym wypadku Jan Paweł II) wierzył w coś nie oznacza, iż jest to prawdziwe (co innego prawdy wiary – należy to rozróżnić). Ktoś inny może nie wierzyć w to samo zjawisko a po śmierci zostać kanonizowany. I co wtedy? Świętość osoby nie oznacza jej nieomylności – patrz przykład św. Augustyna. Wierzcie w co chcecie ale nie piszcie, proszę, błędnie na temat nieomylności papieża… Przepraszam, myślę, że z mojej strony temat się wyczerpał, dalej bym się tylko powtarzała a to raczej nie ma sensu…

      • Małe kłamstwo rodzi większe, niewykluczone, ale też Bóg przyzwala czasami na życie w grzechu, by przez poczucie winy skuteczniej się z niego wyzwolić. Szatan być może dozwala na dobro, by mimo bólu przy odmawianiu przez ludzi różańca, zniewolić ich do złych sprzeniewierzeń Bogu w myśl szatańskich podszeptów. Jak się przed nimi ustrzec, by właściwie rozpoznać głos Boży, a nie wykonywać szatańskich poleceń. W Garabandal i Medjugorje, być może, toczy się walka szatana nad omamieniem ludzi. Ale my go pokonamy mocą modlitw, bóg Ojciec będzie nad nami czuwał.
        Nie można się bać jeździć w tamte miejsca. Tam, być może,rozegra się ostateczne pokonanie szatana i zmiażdżenie mu głowy. Jeśli on myśli, że nas przechytrzy, że uda mu się nas nakłonić, żebyśmy jemu służyli, to się grubo myli. Ludzie w Boga wierzący, będą wiedzieli kiedy przestać dawać wiarę podstępom szatana. Będąc świadomymi, co nam grozi, musimy zachować czujność i nie być takimi , jak Judasz był do końca, bo sam sobie umyślił, że pomoże Panu Jezusowi, bu On pokazał swoją moc i że nie pozwoli się ukrzyżować. W swym zadufaniu wierzył, że ma dobry sposób na wywyższenie Jezusa, ale nie wziął pod uwagę, że jest na usługach diabła. Pan Jezus to wiedział, gdy wybierał go sobie na swojego ucznia – jedynego spośród złodziei. W jego naturze było tyle zachłanności, wszystko przeliczał na pieniądze, nie powstrzymał się od głośnego skomentowania wartości wonnego olejku do obmycia stóp Pana Jezusa, pod rzekomą troską o biednych, o których tak naprawdę nie dbał, bo miał ich zawsze na co dzień i nigdy niczego , nikomu nie dał za darmo. Judasz był, jak to można powiedzieć, przypadkiem beznadziejnym i dlatego na niego padł wybór ze strony Boga i Pana Jezusa.
        A my, czy też jesteśmy skazani na zatracenie. Nikt z nas nie jest bez grzechu. Dlatego nie można potępić osób wybranych do objawień w Garabandal, czy Medjugorje. Być może, że są to osoby wybrane przez Boga, by właśnie im objawiła się Matka Boża, by dać pocieszenie wszystkim grzesznikom, że oni także mogą dostąpić łaski. Nie ma wątpliwości, co do tego, że z kimś rozmawiają, mogą chodzić po ciemku po stromych zboczach do przodu i do tyłu i nie dzieje im się żadna krzywda. Zaplątane różańce potrafią bez problemu oddać bezbłędnie ich właścicielom, po ucałowaniu przez zjawę. Jeśli jest to Matka Boża, to czyni to na chwałę Bożą – i chcemy w to wierzyć, że czyni to z pokorą, bo jest po to nam dana, by prowadzić nas do Swojego Syna. Ale jeśli zabiera dzieci na przejażdżkę w otchłań, gdy matki dzieci martwią się o nie, to czy jest to analogia do Jej przeżyć, gdy Jezus się odłączył, będąc dzieckiem 12 -letnim i pozostał tam 3 dni i Jego Matka się o Niego martwiła, a On Ją upomniał, że nie powinna, bo przebywał w domu Swojego Ojca, co jest w porządku, ale w dalszym życiu już był Jaj posłuszny, i nie zasmucał Jej więcej, i żył życiem normalnego chłopca.
        I tu się rodzi pytanie, czy dalej mamy być posłuszni swoim rodzicom na ziemi i naukom kościoła np. , czy już tylko zjawie. Myślę, że nade wszystko powinniśmy być posłuszni Bogu, bo gdyby się przypadkiem okazało, ze zjawa wymaga od nas bezwzględnego posłuszeństwa, ale jej żądania byłyby niezgodne z nauką kościoła, powinno się to wydać podejrzane i powinniśmy zachować czujność.
        Jeśli tworzą się jakieś grupy, pod wpływem tych objawień, które rozpowszechniają praktyki niezgodne z zasadami wiary i w jakimkolwiek stopniu prowadzą do zatajania prawdy lub szerzenia herezji i prowadzą do rozdźwięku kościoła – no to mamy odpowiedź, dlaczego diabeł uknuł, tak misterny plan. Naszym zadaniem więc, jest wierzyć i zachować wolną wolę, aż do końca, by nie być jak ten Judasz, który w efekcie zdradził Pana Jezusa i dlatego poszedł na potępienie, bo był wierny do końca swojej naturze i spełnił polecenie diabła. My bądźmy czujni, ufni Bogu, ale nie zapominajmy o zasadzkach szatana. O wszystko się pytajmy Pana Boga, módlmy się i żyjmy bez grzechu, to tylko Jego głos będziemy słyszeć, będąc wolnymi od szatańskich podszeptów,otoczeni płaszczem Maryi – Matki Jezusa.

  7. Prośba do Administratora.
    Marku, proszę jeśli możesz, popraw w mojej ostatniej wypowiedzi 3-y błędy : bóg na Bóg, bu na by oraz Jaj na Jej, gdyż bardzo mnie one rażą, szczególnie ten 1-szy, a pewnie innych też. Dziękuję i postaram się więcej nie sprawiać już takich problemów, muszę być uważniejsza i bardziej czujna.

  8. Ja wieze ze mozna kogoś przeklac.Otóż moja córka mając 16 lat poznała chłopca z którym sie spotykała niecałe dwa miesiac i ten chłopak odebrał sobie zycie .Jego rodzice i rodzina obwiniaja córkę o to i strasznie przeklinają.O tamtej pory córka sie strasznie zmieniła na gorsze,nic za co sie weżmie jej nie wychodzi,nie ukonczyła szkoły,prawa jazdy rozpada jej sie małżeństwo itp.Nie wiem jak jej pomóc bo cały czas schodzi na złą drogę.Prosze o radę .DZIEKUJĘ.BOZENA

  9. Czy to,Że Maryja,KRÓLOWA POKOJU,w Medjugoria PROSI od 3o lat o POST<NAWRÓcENIE I MODLITWĘ,jest wg Was,czymś niedorzecznym?Jak można podwarza i nie wierzyc wto.co mówi do nas ZATROSKANA Matka Naszego Pana???Nie pozwolę na szarganie czci Maryi objawiającej się widzacym w Medjugorja!!!!!Bez komentarza!!!!!Byłam tam WIDZIaŁAM spowiadających się,modlących się ,pogubionych w grzechach ludzi,którzy tam,w tymŚWIĘtym
    miejscu,odzyskali SPOKÓJ DUSZY!!!!

A Ty co o tym myślisz? Napisz!