Weronika: Nowenna Pompejańska to cudowny dar z Nieba

Jutro kończę drugą Nowennę w tym roku,w piątek zaczynam trzecią i tak już będę odmawiać w Roku Wiary.Dużo się zmieniło w mojej rodzinie,chociaż ciągle widzę kolejne problemy do naprawienia.Wiem, że Mateczka działa w każdym temacie,wystarczy Jej zaufać.Gdy zaczęłam się modlić trzy lata temu miałam ogromne problemy, zniechęcenie do kontynuowania modlitwy, robiłam przerwy z powodu różnych trudności – szatan przeszkadzał na różne sposoby aby tylko przerwać modlitwę.Po przerwie,gdy zaczynałam byłam bardzo szczęśliwa i czułam się bezpieczna i tak postanowiłam modlić się zawsze. J est coraz łatwiej. Świadectwa,które czytam są budujące.Nie zniechęcajcie się – naprawdę warto odmawiać NP to jest po prostu skarb od Mateczki dla naszego dobra.

9 myśli na temat „Weronika: Nowenna Pompejańska to cudowny dar z Nieba

  1. Czytam ostatnio te Wasze swiadectwa zamiast codziennej porcji wiadomosci, i to pozwala mi wierzyc, ze chociaz sami nie zbudujemy Raju na ziemii, to jesli zawierzymy Bogu i Mamie, to wszystko dobre jest mozliwe. Serdecznie Wam dziekuje.

    • Dario – ja też zaglądam na tę stronę więc nie mam już czasu patrzeć na różne onety i wirtualne polski, nie oglądam TVN i dziennika telewizyjnego – więc również dzięki temu mniej się denerwuję.

    • Weroniko – nie wiem jak odmawiać część dziękczynną. Czy również, tak jak w cz. błagalnej, podaje się intencję, czy też dziękuje się już. Pytanie moze głupie , ale ja naprawdę nie wiem.
      Pozdrawiam i proszę odpowiedz mi.
      Życzę wielu Łask Bożych

    • Nie masz sie czego bac , glos Boga jest wszechmocny , ja na twoim miejscu bala bym sie tego ze wlasnie nie odmawiam NP,bo tym samym dajesz szatanowi pole do popisu . Pozdrawiam cie .

    • Bartoszu – właśnie to jak szatan stara nam się przeszkodzić w odmawianiu Nowenny jest najlepszym dowodem na to że jest ona miła Panu i przez to skuteczna. To tylko utwierdza nas w wierze że nie wolno nam jej przerywać. Do wszystkich modlitw od wczoraj dołożyłem nowennę którą co dzień odmawiał ojciec Pio. Ale główne są Nowenna Pompejańska bo wymaga najwięcej czasu i Koronka do Miłosierdzia bo jest zawsze o 15-tej.

      • Czy fakt, że modlitwa jest miła Panu jest równoznaczny z tym, że dana intencja się spełni? Odmawiając Nowennę doświadczyłam wielu przykrości ze strony najbliższych. Czułam odrzucenie. Tak, jaby wszyscy sprzysięgli się przeciwko mnie. Po wielu namysłach nauczyłam się odpierać ataki złego, który wykorzystywał moich najbliższych, aby zmusić mnie do zakończenia. Starałam się unikać sytuacji konfliktowych, które szybko przeradzały się w prawdziwe furie. Nie poddałam się, modliłam się dalej. Uwierzyłam, że Pan razem z Mateńką wyprowadzą dobro z calego zła. Kilka dni po rozpoczęciu drugiej Nowenny mój chłopak zmienił się nie do poznania. Nie wiedzieć czemu, powziął decyzję o zostawieniu mnie. Nie przerwałam Nowenny, modlę się dalej z nadzeją, że opamięta się. Widzę światełko w tunelu, ponieważ odpisuje, zgodził się na spotkanie, wciąż pyta się o moje zdrowie (kilka miesięcy temu byłam w trudnej sytuacji. Mianowicie mam na myśli guzy na tarczycy. Niedługo pojawi się moje świadectwo dotyczące skuteczności tejże modlitwy w kwestii zdrowia, ponieważ wcześniejsze badania dowiodły, iż guzki są mniejsze). Być może moje pytanie może wydać się niezbyt mądre, ale liczę Kochani, że pomożecie mi to zrozumieć. Zastanawiam się nad faktem, czy im więcej trudności podczas odmawiania Nowenny tym lepiej? Czy dzięki temu możemy mieć większą nadzieję, iż zostaniemy wysłuchani? Spotkałam się z opiniami osób, którym odmawianie modlitwy nie przebiegało pod znakiem wiecznych trudności. Mój przypadek jest zupełnie inny. Podczas każdej Nowenny są hektolitry wylanych przeze mnie łez, ponieważ do tej rozpaczy zmuszają mnie okoliczności. Zastanawiam się również nad pewnymi znakami. Przez okres trzech tygodni było mi dane ujrzeć trzy Krzyże. Figury, znaki na różnych przedmiotach zawsze układały się w znak Krzyża. Czy mogłabym prosić Was, Kochani o pomoc w interpretacji? Dziękuję.

        • Asiu – musimy się jeszcze nauczyć wiary, nadziei i uśmiechu pomimo tego że świat wali nam się na głowę. Jeszcze mi łzy często z oczu lecą i głos w gardle się dławi ale bardzo się staram wzmacniać swoją wiarę (i swoich najbliższych) a także jak najczęściej się uśmiechać. Nie jest łatwo uśmiechać się pomagając żonie wejść np. na schodek i chwalić ją że jest coraz bardziej sprawna. Zło nas otacza zewsząd i zaciska się niemal jak pętla na szyi, drwią z nas różne lewackie feministki które domagają się akceptacji dla siebie ale dla nas nawet za grosz jej nie mają

        • Dodam bo musiałem przerwać swój wywód i iść do żony – że cały świat zmienia się w jedną wielką Sodomę i Gomorę i tylko od nas (wierzących) zależy czy znajdzie się tych przysłowiowych dziesięciu sprawiedliwych którzy zdołają świat uratować przed gniewem Bożym. Jeszcze nie tak dawno miałem pracę i zarobki miesięczne większe niż dziś mamy razem z żoną przez pół roku ale moja wiara była letnia a zadufanie w swoje możliwości zbyt duże. Przyjaciół miałem bogatych i na poważnych stanowiskach a dziś po nich pozostało mi tylko wspomnienie. Bo zdrowy i bogaty na ogół nie interesuje się biednym i chorym ale pocieszam się że lepiej za przyjaciela mieć Chrystusa i Świętych niż fałszywych przyjaciół co opuszczą Cię w potrzebie. Uśmiechaj się do rodziny i znajomych nawet gdy chce Ci się płakać. Staraj się również uśmiechać do obcych osób to naprawdę poprawia nastrój.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!