Marta: dzięki nowennie wyleczona ze złośliwego guza mózgu

W maju ub. roku dowiedziałam o złośliwym guzie w mojej głowie. Zastosowane  leczenie nie przynosiło efektów więc jak „trowoga do Boga”:). Przeczytałam gdzieś o nowennie pompejańskiej i postanowiłam ją odmawiać. To było 04.12.2012r. a już 06.12 mój ojciec miał wypadek. Przypisuję to działaniu szatana, bo późnej było tylko gorzej. Jednak moje wyniki zaczęły się nagle poprawiać. Guz się zmniejszał i przestał wykazywać cechy guza złośliwego. Teraz jestem całkowicie zdrowa, a lekarz który u ub. tygodniu wycinał mi to co po guzie zostało użył słowa „cud”. Zaznaczam też, że wszystkie złe rzeczy jakie w tym czasie dotknęły moją rodzinę skończyły się w dniu zakończenia nowenny. I jak tu nie wierzyć w siłę nowenny?

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

6 myśli na temat „Marta: dzięki nowennie wyleczona ze złośliwego guza mózgu

  1. Po przeczytaniu takiego świadectwa,kolana same uginają się aby pokłonić się Maryii. Życzę duuuużo zdrówka 🙂

  2. Cudownie!! Cudownie!! Cudownie!!
    Ja jestem w trakcie zmawiania tej nowenny w intencji zdrowia mojej siostrzyczki. Też guz, też złośliwy. Operacja, leczenie- bez efektu, guz wrócił ze zwielokrotnioną siłą. Druga operacja, zaczęłam odmawiać nowennę…. ale siostra wyczuła nowe zgrubienia… jeszcze nie wiemy co to, ale strach ogarnia nas wszystkich. Nie przestanę odmawiać tej nowenny, choć wiem, że może nie będzie wysłuchana w sposób jaki bym sobie życzyła. To „może” napędza mnie, wznoszę wzrok ku niebu i błagam, z całych sil błagam.
    Cieszę się twoim szczęściem, tym bardziej, że jesteś moją imienniczką 🙂
    Dużo zdrowia kochana i uwolnienia już na zawsze od tej strasznej choroby- STRASZNEJ.

    • tak bardzo bym chciała, żeby ktoś mi powiedział, ze te cierpienia są tylko przejściowe i że wszystko dobrze się skończy. Dobrze- czyli, że siostrzyczka wyzdrowieje. Ale nikt mi tego powiedzieć nie może. Czuję jak każdego dnia COŚ coraz mocniej ściska moje serce jakby powolutku chciało mi je żywcem wyrwać.

  3. Marto, wielkie, ogromne dzięki za Twoje świadectwo!
    A Bogu i Matce Bożej, Królowej Różańca Świętego z Pompejów ogromne dzięki za uleczenie Ciebie!
    Za to, co sam lekarz nazwał cudem!
    Ja również znam z własnego doświadczenia przeszkody i złośliwości złego ducha, który przeszkadza nam w odmawianiu tej cudownej modlitwy, jaką jest N. Pompejańska.
    Dlatego wierzę, że wypadek Twojego taty, jak i inne przykre zdarzenia mogły być związane z odmawianiem przez Ciebie N.P.
    Co jednak nie oznacza, że mamy bać się przeszkód i unikac odmawiania Pompejańskiej:)
    Wręcz odwrotnie, trzeba ją odmawiać.
    Ja dziś zaczęłam odmawiać NP w nowej intencji (o wierne wypełnianie przeze mnie i męża przysięgi małżeńskiej).
    Wszystkim życzę wielu łask Bożych oraz wysłuchanych modlitw!

  4. nie wierzę…? nie wiem,przepraszam ale ja nie rozumiem.dlaczego jedni otrzymują tak wspaniałe łaski jakby na zawołanie a inni na mniejsze czekają latami.chociaż też nie wiem czy większym cudem jest wyleczenie z raka czy otrzymanie pracy w dzisiejszych czasach…przepraszam,nie chcę wprowadzać zamętu na forum,ale musiałam się podzielić swoimi myślami.Mimo tych wszystkich wątpliwości jestem w trakcie nowenny,za 17 dni kończę.większość drogi za mną.w moim przypadku łaską jest już to ,że wytrwałam tak długo.ja,która zasypiałam w trakcie jednej dziesiątki.teraz potrafię trzy części po kolei odmówić…moze i mnie Maryja wysłucha,już tylko w jej wstawiennictwie u Boga moja nadzieja.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!