Małgorzata: odzyskane zdrowie

Mam na imię Małgorzata, pragnę podzielić się radością uzyskania dobrej pracy za przyczyną Matki Bożej w 8 dniu odmawiania Nowenny, dokładnie rok temu.Drugi raz zostałam wysłuchana w lutym b.r., kiedy siostra moja odzyskała zdrowie. Jestem Matce Bożej bardzo wdzięczna i nie wiem jak mam dziękować. Obecnie jestem w trakcie odmawiania Nowenny i cały czas jeśli tylko BÓG pozwoli bedę odmawiać, bo mam o co prosić i za co dziękować. Zachęcam również innych by korzystali z tej ogromnej łaski. Jestem szczęśliwa, że mogę podzielić się tym przeżyciem. Królowo różańca Świętego módl się za nami.

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

48 myśli na temat „Małgorzata: odzyskane zdrowie

  1. Marku,może coś źle robisz?Może Twoje modlitwy to przepraszam ,ze tak napisze odklepanie paciorków?Moze modlisz sie nie szczerze i Twoje modlitwy nie maja posłuchu? Nie chce Cie krytykowac tylko pomóc.może za bardzo popadłes w rutyne,również oczekujesz łask jak zaplaty za modlitwę. Może zróbcie z żoną rachunek sumienia taki życiowy,wyspowiadajcie sie ,skorzystajcie z sakramentu Eucharystii.W Twoim glosie slychac pretensje do Pana Boga ,a on tego nie lubi.Trudno Ci sie dziwić ,bo czujesz niemoc,czujesz przed soba mur ,ktorego nie możesz pokonać.Postaraj sie nie myśleć,ze za wszelką cene ma coś być.Czasami musimy dźwigać krzyż i coś wymaga bardzo dużej cierpliwości.Pomódl sie do św Rity a do Ducha św o natchnienie.Módl sie za zmarłych wszystkich swoich przodkow ,bo tu czasami jest przyczyna ./kościol coraz częściej i głośniej mówi o tym ,ze pokutujemy za grzechy przodków./Nie poddawaj się ,bo szatan wszystkich zniechęca ,a jak sie nie poddasz to na pewno dostaniesz nagrodę.Trzymam kciuki i pomodle się w Twojej intencji.

    • Przykro czytać takie świadectwa,rzeczywiście znaleźć pracę
      w naszym kochanym kraju to cud.Proś Marku o wstawiennictwo Świętych i Blogosławionych, czytałam,że Bł.Michał Sopoćko (kierownik duchowy Św.Siostry Faustyny)wstawia się skutecznie i szybko.Pomprośmy wszyscy o pracę dla Marka i żony.Gdzie dwóch albo trzech … tam Ja jestem….

    • Musi być jednak Marku coś co przeszkadza,Twoje ostatnie słowa moim zdaniem/podkreślam moim,bo tak czuję/brzmią jak drwina,przemawia przez Ciebie pycha .Wybacz że tak pisze ,ale ja to tak odbieram.Sposób przekazywania komunikatów miedzy ludżmi i tu między nami ,a Bogiem tez ma znaczenie.Przecież wszystko zależy jak powiesz .,w jakiej formie. nawet między ludżmi jeżeli do kogoś masz pretensje ,to jednym razem coś szybko i sprawnie załatwisz,a innym nie.Pamiętaj my nie znamy Twoich myśli ,Pan Bóg tak i jeżeli Twoje myśli są takie jak ostatnie słowa, to nie dziwie sie ,ze nie jesteś wysłuchany.Już we wcześniejszej wypowiedzi,kiedyś tam, napisałam ,ze brak Ci pokory.I nie tłumacz ,że nie otrzymujesz pomocy skoro o nia tak prosisz .Panu Bogu trzeba dziękować za drobne rzeczy ,a jeżeli cos nie jest po naszej myśli to nie oznacza ,ze obrażamy sie na Pana Boga i mamy mu to wykrzyczeć.Wystarczy powiedzieć.Wszyscy doświadczamy i tych ciężkich chwil .Gdyby tak nie było ,nie spotkalibyśmy sie na tej stronie .Nie wszyscy tez sie na tyle otwieraja ,aby krzyczeć na glos o swoich problemach.Marku np. jesteś moim kolegą, obraziłeś mnie i to bardzo ,a ja np zamiast Ci zrobić awanturę i więcej sie do ciebie nie odezwać mówie Ci :Marku uraziłeś mnie swoimi slowami,ale ja sie na Ciebie nie gniewam .Wybaczam Ci.Myślę ,ze sytuacja sie nie powtórzy i nasza współpraca będzie sie ukladała dobrze. Trudno tak dociekać co jest powodem tego ,ze nie jesteś wysłuchany .Przyczyny musisz poszukać w samym sobie.Może masz jakiś problem psychologiczny ze sobą i nie docieraja do Ciebie pewne fakty.Zauważyłam ,ze broniąc swoich racji ciagle odbijasz piłeczkę.Moim zdaniem powinieneś poszukać przyczyny w sobie .Może porozmawiaj z jakimś księdzem z doświadczeniem psychologicznym ,albo z psychologiem.Wybacz szczerość ,ale powiedzenie prawdy i odczuć przez osoby stojące z boku ,choćby to co mówią bolało, czasami leczy.Wiesz kiedyś pewien ksiądz powiedział,ze w życiu dostajemy znaki,ale nie zawsze potrafimy je odczytać.Ponieważ tutaj wiele osób podpowiada Ci rózne rzeczy ,to może wśród nich znajdziesz ten znak,który Ci pomoże Ale potrzebne jest do tego znalezienie w sobie przyczyny niepowodzeń.Nigdy nie miałam żalu do Pana Boga za swój los .Przyjmowałam i przyjmuję z pokorą wierząc ,że widocznie taka jest Jego wola.Ale prosze ,aby mi wybaczył moje grzechy i pomógł mi.Nigdy nie wykrzyczałam jak to zdarza sie innym „dlaczego ja”.Może Pan Bóg chce Cie jednak nauczyć pokory,której moim zdaniem nie masz.Nie znam Cie ,ale może tak naprawde Ty sam nie znasz siebie? Kiedyś byłam na znakomitej psychoterapii grupowej .Dzieki niej potrafie usłyszeć slowa krytyki ,które kiedyś nie mogłam przyjąć i tak samo jak Ty odbijałam piłeczkę ,na zasadzie „tak macie rację ,ale….wy nic nie wiecie i tak naprawde ostatnie słowo musi należeć do mnie bo to ja mam rację” .Piszesz,ze żyjesz zgodnie z przykazaniami,ze jesteś szczery we wszystkim.Chyba nie do końca jesteś w porządku .A grzech pychy?A zlość do ludzi .Przypomnij sobie wcześniejsze swoje wpisy ,jak żle wyrażałeś sie o ludziach ,którym żyje się lepiej.Moim zdaniem dużo brakuje Ci do doskonałości i może Twoja postawa odpycha ludzi i przyszłych pracodawców,więc i Pan Bóg nie pomoże ,bo najpierw musisz popracowac nad sobą .Pamiętaj miłość do bliźniego jest też najważniejsza.

  2. Do Marka:
    Marku nie załamuj się. Widzę, że przemawia przez Ciebie rozpacz i żal, jakbym widziała siebie.
    Ja też nie otrzymałam łaski zdrowia i był moment, że miałam jak ty pretensje. Powiedziałam nawet księdzu na spowiedzi, że mam żal, bo Bóg mnie nie wysłuchuje. Powiedział mi, że Bóg zawsze nas wysłuchuje, tylko z naszej ludzkiej perspektywy chcemy już, ale Bóg wie co dla nas dobre. Na pewno nie zostawi Cię bez pomocy. Przepraszam za sugestię: może spróbuj zmienić prośbę, np. porozmawiać spokojnie z Bogiem, powiedzieć, że martwisz się i poprosić, by jakoś udało się wam przetrwać ten trudny czas. Ja pomyślałam sobie, że się nie poddam, choć bardzo dokucza mi choroba, najgorzej od kilku lat. Powiedziałam Bogu, żeby dał mi siłę, aby to przetrwać i że wiem, ze on najlepiej wie co trzeba zrobić. Staram się nie wątpić… Bóg was nie zostawi…pozdrawiam

  3. Marku, może to dla Ciebie marne pocieszenie, ale zwróć uwagę na Hioba jak był doświadczany, zwróć uwagę jak Bóg mu błogosławił, aż tu nagle wszystko zostało mu odebrane łącznie z dziećmi.
    Zastanawiam się co by ludzie teraz powiedzieli na Hioba…że był pyszny, że był obciążony grzechem pokoleniowym, że źle się modlił?
    Otóż sam widzisz, znasz pewnie tę historię, że nie. Hiob był posłuszny Bigu, Bóg go miłował, a mimo to dotknęły go te nieszczęścia, i wcale a wcale nie oznaczało to, że Hiob był zły, że modlił się nieszczerze.
    Bądź wytrwały Marku, nie można się porównywać do kogoś, bo każdy ma swój krzyż do udźwignięcia i swoją drogę do zbawienia.
    Pozdrawiam serdecznie Ciebie i Żonę Twoją.
    Niech Was Bóg błogosławi.

  4. Kornelia napisał(a):
    11 marca 2013 o godz. 10:04

    Do Marka:
    Marku nie załamuj się. Widzę, że przemawia przez Ciebie rozpacz i żal, jakbym widziała siebie.
    Ja też nie otrzymałam łaski zdrowia i był moment, że miałam jak ty pretensje. Powiedziałam nawet księdzu na spowiedzi, że mam żal, bo Bóg mnie nie wysłuchuje. Powiedział mi, że Bóg zawsze nas wysłuchuje, tylko z naszej ludzkiej perspektywy chcemy już, ale Bóg wie co dla nas dobre. Na pewno nie zostawi Cię bez pomocy. Przepraszam za sugestię: może spróbuj zmienić prośbę, np. porozmawiać spokojnie z Bogiem, powiedzieć, że martwisz się i poprosić, by jakoś udało się wam przetrwać ten trudny czas. Ja pomyślałam sobie, że się nie poddam, choć bardzo dokucza mi choroba, najgorzej od kilku lat. Powiedziałam Bogu, żeby dał mi siłę, aby to przetrwać i że wiem, ze on najlepiej wie co trzeba zrobić. Staram się nie wątpić… Bóg was nie zostawi…pozdrawiam

  5. Marku widzę że Twoja nadzieja została wystawiona na próbę, zaufaj Maryi proszę Cię, będę tez modlić się o pomoc Tobie i Twojej rodzinie . Może Bóg chce sprawdzić czy może Ci ufać czy w Niego nie zwątpisz czeka na ostatni moment na Twoją WYTRWAŁOĆ, Czytając książkę Cuda i łaski… wiele jest przypadków gdzie Najświętsza Panienka czeka do końca aby sprawdzić czy nie zwątpisz czy nie ulegniesz szatanowi i jeśli trwasz i ufasz to jestem przekonana że Cię nie zawiedzie. W pewnym momencie wszystko się odmieni byc może sukcesywnie pomalutku musisz to dostrzec.To nie chodzi o to że coś jest nie tak z Tobą z Twoją modlitwa to Twoj czas próby!!! Tylko od Ciebie zależy czy wytrwasz! Nie możesz mieć pretensji ufaj ufaj i proszę Cię ufaj!!! Ileż razy miałam 10 zł ostatnie w sakiewce modliłam się , rozmawiałam swoimi słowami jak z Mamą, ufałam i prosiłam o kilka złotych tak żeby mi chć na jedzenie starczyło do wypłaty i obiecałam że nie zwątpię (Dodam że mąż tylko pracuje mamy 2 małych dzieci nie korzystamy z żadnych pomocy państwowych bo o 20 zł przekroczyłam limit przez to że mąż dwa razy w roku na święta dostaje premię na konto) kilka dni później zadzwoniła moja mama żebym ze sadu pozbierała jabłka(mają skromnegospodarstwo0 bo i tak opadają i żebym sobie je sprzedała Narobiłam się przy tym strasznie była ich tona dostałam za nie 170 zł niby niewiele ale przetrwaliśmy do pensji.Dziekowałam z płaczem za te kilka złotych. to tylko jeden przykład z wielu jak Maryja malutkimi gestami dawała mi przetrwać. Moja wiara umocniła się a ja Ufam i wierzę. Mam pożyczki i raty jak pewnie każdy nie jest tak że zawsze starcza ale jakoś pomnalutku dajemy radę. Pamiętaj ufaj z całego serca

  6. Marku! Nie mam zamiaru ani Ciebie pouczać, ani pocieszać. Opowiem tylko swoją historię. Jestem bez pracy. I to bardzo długo. Na tyle długo, że mogłam sobie bardzo dużo spraw związanych z moim życiem zawodowym przemyśleć. Pracowałam na etacie, zawsze dla jakiegoś prywaciarza. Nie ważne, ile zarobiłam mu na czysto, ciągle było mu mało. Ciągle podnosił poprzeczkę. Nigdy na dobrą sprawę nie wyrobiłam premii. Nie było mnie w domu minimum 10 godzin, czasem nawet 12. Nie miałam czasu dla Boga, dla dziecka, dla siebie. Żyłam w ciągłym kieracie. Aż pewnego dnia zrozumiałam, że nie chcę tak żyć. Owszem, szukam pracy, ale na spokojnie. I o dziwo nie umarłam z głodu. Dostałam kawałek nieużytków, który uprawiam na warzywa. To bardzo duża pomoc w gospodarstwie domowym. Mam swoje przetwory, soki, kompoty, sałatki. Zdrowe i bez konserwantów. Za każdym razem, kiedy jest mi naprawdę ciężko, mówię sobie: Przecież nie jestem na pustyni. A i Mojżesz w krytycznym momencie dostał mannę z nieba, więc na pewno przeżyję. Wiem, że Pan Bóg chce, aby moja ziemska droga wyglądała inaczej. Ale muszę uzbroić się w cierpliwość, bo to jeszcze nie ten czas. Jedno wiem na pewno. Nie wrócę do życia jakie kiedyś prowadziłam. Bo to była „płatna” niewola.

  7. Hej.
    Od jakiegoś czasu czytam tu większość postów i przy okazji postu Marka postanowiłam też coś napisać. Myślę ,że Ci którzy zostają wysłuchani to szczęściarze. Inaczej nie można powiedzieć. Ja uważam,że nie każda modlitwa zostanie wysłuchana (może i należą się za to mi ostre baty) Sama pamiętam jak w życiu było kilka lat na prawdę ciężkich już pomijając fakt,że w lodówce był tylko szczypiorek i rodzina chodziła głodna,straciliśmy swoją fabrykę a odsetki z niewielkich długów narosły do gigantycznych rozmiarów, szarpaniny z komornikami i sądami do tego kłótnie w rodzinie,problemy prywatne i brak kogokolwiek do pomocy a przyjaciele,którym się pomagało gdy nas było na to stać dali tylko radę ” nie masz? to jedź za granicę i se zarób”. Pamiętam,że wtedy straciłam wiarę w Boga, miałam strasznie dużo żalu, bo za co nam się tak obrywało?! Modliłam się nawet żeby mnie już z tego świata zabrał bo mam dość, a po pewnym czasie doszłam do wniosku,że Go nie ma. Myślę,że nie chodzi też o to że źle się modliłam ( no i cała rodzina ). Po ok 15 latach nerwów,strachu,żalu,długów i ciężkiej pracy wszystkich wyszliśmy na prostą, mogę nawet powiedzieć,że mamy teraz więcej niż inni, ale mimo że ten czas był taki,że wolałabym go zapomnieć dużo w nas zmienił,przewartościował i bardzo dużo nauczy.Teraz wiem,że żadna przeszkoda nie jest w stanie nas skłócić ze sobą ,a moich zasad nie zmienię choć mam wśród znajomych praktycznie samych ateistów.Wróciłam do wiary chociaż w trudnych chwilach wiadomo,że są jakieś tam zachwiania.Może właśnie o to chodzi? Nie wiem czy moja nowenna zostanie wysłuchana – może nie ale myślę,że te niewysłuchane są takim właśnie testem, bo nie sztuka wierzyć w Boga jeśli jest dobrze tylko wtedy jak się już wszystko zawaliło. Życzę Ci Marku,dużo sił, domyślam się jak jest Ci ciężko i mam nadzieję,że wszystko skończy się dobrze.

  8. JAK TO NIE JESTEŚ PYSZNY ? Odrzucasz piłeczkę !!!! Tak ,tak!!!! Stosujesz chwyty poniżej pasa!!!!!! Obrażasz się na wszystkich, krórzy nie są przeciwko Panu Bogu razem z Tobą, nie narzekają i mimo zawodu jaki spotyka nie tylko Ciebie ze strony Pana Boga, chcą mimo wszystko znaleźć przyczynę w sobie, nie zaś oskarżając Pana Boga, że jest niemiłosierny, bo innym daje, a mnie nie. Ty masz mieć w sobie pokorę i jeżeli nie otrzymujesz tego, czy tamtego mów, że powierzasz sie Bogu całkowicie, że pomimo, że czujesz się odpowiedzialny za rodzinę i na Tobie spoczywa ciężar utrzymania rodziny i troska o nią, sam już nie dajesz rady. Przyznaj się do swojej rozpaczy przed Bogiem, co czynisz zresztą i przed nami też, ale mów, że ufasz, zawierzasz siebie i swoją rodzinę Panu Bogu i Najświętszej Panience,że jesteś gotowy przyjąć wszystko co Ci Matka Boska wyprosi u Swego Syna i Pan Bóg ześle, i żebyś tylko potrafił udźwignąć ten krzyż, który Pan Bóg Ci przygotował, żeby dał Ci wskazówki, żeby Ci podpowiedział co masz robić, żebyś potrafił wsłuchać się w to co ma Ci do powiedzenia, bo jesteś przekonany, że wierząc , modląc się i ufając bezgranicznie Ich opiece, nie pozwolą Ci na zrobienie czegoś głupiego, czy na zwątpienie. Powtarzaj, że TY w swoim odczuciu robisz wszystko co możliwe,że już Ci brak pomysłu, jak żyć, a jeżeli Ty Panie chcesz ode mnie czegoś więcej , to mi to powiedz w taki sposób, żebym mógł to usłyszeć i spełnić Twoją wolę. Trwaj na modlitwie, wsłuchuj się , a my wszyscy będziemy z Tobą, byś jak najszybciej otrzymał odpowiedź i pomyślne rozwiązanie Twoich problemów. A może gdybyś na chwilę zapomniał o swoich problemach, dostrzegł je u innych i pomodlił się bezinteresownie za innych, albo np.o pokój dla świata i powrót do wartości moralnych już dziś, albo w Wielki Piątek między godz. 12 a 15 na różańcu, to Pan Bóg za wstawiennictwem Najświętszej Panienki z Pompejów,Sokółki, Jarosławia, Lichenia, Częstochowy, czy z innych zakątków Polski i świata zechciałby popatrzeć na Ciebie bardziej przychylnym okiem.
    Czego Ci bardzo życzę i trwam na modlitwie również za Ciebie w każdej wolnej chwili swego życia, a nawet w trakcie wykonywania różnych obowiązków.

    • Chwyty poniżej pasa to w moim odczuciu jest coś, co zastosowałeś odbijając piłeczkę, tzn. oceniłeś wcześniejsze rady na głupie, nieprawdziwe, niesłuszne mówiąc, że nikt nie ma prawa Ciebie źle oceniać, bo nikt Cię nie zna, tak jak Ty sam siebie, a Ty w swoim odczuciu wszystko robisz najlepiej, więc Pan Bóg jest niesprawiedliwy,niedobry i w ogóle be.. itp. Dopiero dziś okazałeś wdzięczność za liczne łaski jakich wcześniej w swoim życiu w obfitości dostąpiłeś.
      Ale w tej konkretnej sprawie pracy nadal tkwisz w martwym punkcie i wylewasz swe żale i zaczynasz się gniewać na Pana Boga, że nie chce Cię tak jak w innych sprawach po raz kolejny wysłuchać. I choć rzeczywiście mało Cię znamy i oceniamy tylko na podstawie tego co napisałeś, mamy prawo do odbioru Twoich emocji i ich oceny. A ta ocena wypada negatywnie, bo tak to odbieramy. I to, że się z tym nie zgadzasz jest w pewnym sensie pozytywne, bo sam dochodzisz do wniosku, że powinieneś być wdzięczny Panu Bogu za wcześniejsze łaski, ale obraz tego zaczyna się zacierać w Twojej pamięci, ta obecna sytuacja nie spełniania się Twojej kolejnej z rzędu intencji sprawia, że zaczynasz się gniewać na Pana Boga i obrażać. A przecież Tobie i nam też, wbrew Twoim odczuciom zależy na znalezieniu przyczyny, dlaczego tym razem tak długo to trwa, że nie zostajesz wysłuchany. Moja propozycja, żebyś się dla odmiany pomodlił w innych intencjach niż za samego siebie i swoją rodzinę, jest tylko próbą poszukiwania, co mogłoby się podobać Panu Bogu, czego więcej chce od Ciebie, bo może w tym tkwi przyczyna, że chce od Ciebie czegoś innego niż dotychczas.
      Przepraszam, jeśli Cię uraziłam. Nie wiem wszystkiego o Tobie i nie chodzi o to, że powinnam wiedzieć. Każdy ma swoje problemy, jakoś sobie z nimi musi radzić. Ci co znają siłę modlitwy znajdują w niej ukojenie. Cudownie jest, gdy otrzymujemy łaski o które prosimy, a nawet czasem więcej, bo otrzymujemy także to, o co nawet nie prosimy. Więc gdy przychodzi zmęczenie, rozgoryczenie, że nasze konkretne prośby nie są spełniane nie wolno nam myśleć o tym w ten sposób, że Pan Bóg jest niedobry i ja już Go nie potrzebuję, bo przestał mnie kochać, nie jestem mu już potrzebny. Pan Bóg nam, a my Jemu jesteśmy cały czas potrzebni. Modlitwa dłuższa, czy krótsza, ale z oddaniem się Panu Bogu, zawierzeniem, zaufaniem, że to On wie lepiej co jest dla nas dobre i jeżeli wcześniej spełniało się to, o co prosiliśmy, co było po naszej myśli, a teraz tak nie jest, to nie znaczy to, że źle się modlimy, tylko,że Pan Bóg ma względem nas inny swój, na razie niezrozumiały dla nas plan, ale na pewno NAS KOCHA I NIE POZOSTANIE NIECZUŁY NA NASZE PROŚBY.

  9. Marku, może to dla Ciebie marne pocieszenie, ale zwróć
    uwagę na Hioba jak był doświadczany, zwróć uwagę jak
    Bóg mu błogosławił, aż tu nagle wszystko zostało mu
    odebrane łącznie z dziećmi.
    Zastanawiam się co by ludzie teraz powiedzieli na Hioba…
    że był pyszny, że był obciążony grzechem pokoleniowym,
    że źle się modlił?
    Otóż sam widzisz, znasz pewnie tę historię, że nie. Hiob
    był posłuszny Bigu, Bóg go miłował, a mimo to dotknęły
    go te nieszczęścia, i wcale a wcale nie oznaczało to, że
    Hiob był zły, że modlił się nieszczerze.
    Bądź wytrwały Marku, nie można się porównywać do
    kogoś, bo każdy ma swój krzyż do udźwignięcia i swoją
    drogę do zbawienia.
    Pozdrawiam serdecznie Ciebie i Żonę Twoją.
    Niech Was Bóg błogosławi.

  10. Przepraszam za to, że się tak rozpisałam ale pomyślcie wszyscy którzy chcieliby z góry osądzić Marka, czy Jezus ocenił kobietę którą chciano ukamionowac czy wytknął jaj że jest niewierzącą w Boga i nic jej się od Niego nie należy??? Nie Jezus ją ochronił i powiedział do niej Idź i nie grzesz więcej… Przebaczał nie oceniał. Poprodtu w głowie mi sie nie może pomieścic jak można komus nawyrzucac że jest taki czy inny a ch jakłatwo to zrobić!!! ale postarać się zrozumiec i pomóc jest trudniej!!! Miłość do Boga to przebaczenie Miłość do Boga to dawanie nadzieji. Miłośc do Boga to nie ocenianie innych nie dostrzeganie w Nich tych złych wad ale wydobywanie dobrych! Miłość do Boga to otaczanie ludzi opieką och długo by tak wymieniać…

  11. Mam taką uwagę : to forum jest chyba po to, by sobie pomagać i przesłać innym słowa otuchy. Może zanim wystawimy komentarz, zastanówmy się czy warto. Bardzo was proszę kochani skończmy te dyskusję. Każda sprawa i tak jest między nami a Bogiem. Trudne sytuacje mają nas łączyć , a nie dzielić. Pomódlmy się za siebie nawzajem. Życzę wam wszystkim miłego dnia.

    • A dlaczego mamy się bać trudnych tematów, chować głowe w piasek. Każdy ma prawo dowiedzieć sie czegoś o sobie, nawet jeśli nie będzie mu to miłe i z tym się w głębi ducha nie będzie zgadzał. Nikt z nas nie jest ideałem i niczyim zamiarem nie jest obrażanie się na siebie. Ale czy to źle, że bronimy postawy nie obrażania się na Pana Boga, nawet jeśli ktoś tego nie dostrzega w sobie, to chyba dobrze, że ktoś inny może zwrócić w czymkolwiek uwagę, na to jak jesteśmy odbierani przez drugiego człowieka na bazie naszych wypowiedzi. Jesteśmy tu po to żeby sobie wzajemnie pomagać, podtrzymywać się na duchu-zgoda, ale gdy z pewnych wypowiedzi trąci grozą, bo jak to sam Marek powiedział, że przemawia do nas jako „adwokat diabła”, to nie mamy prawa się temu przeciwstawić ?

      • Joasiu, Ty chyba (CIACH) (przepraszam za szczerość). Nie dość, że tylko pouczasz to jeszcze przeinaczasz fakty. O ile dobrze pamiętam Marek stwierdził, ze MOŻE napisał jak adwokat diabła ale…, lecz nie użył sformułowania: przemawiam do was jako adwokat diabła! Nie widzisz różnicy? Moderatorze: zniknęły między innymi 2 ostatnie, bardzo wymowne, komentarze Lidki i ostatni komentarz Marka – były one odpowiedzią na post Agnieszki. Czyżby Moderator był zagorzałym zwolennikiem poglądów Agnieszki i nie trawił jej jakiejkolwiek krytyki?

      • Nie będzie tolerancji dla obraźliwych komentarzy. A padły tu ciężkie słowa.
        Regulamin, Punkt 1. Za użycie ciężkich określeń w kierunku innych osób (epitety, wulgaryzmy itd.) – ostrzeżenie. Za recydywę – oznaczenie jako spam (wpis niewidoczny dla innych).

  12. Marku,może rzeczywiście pomylilam Cie z kimś kto podobnie pisał wcześniej,mial żal do ludzi,do Pana Boga i do wszystkich.Jeśli tak przepraszam.Nie możaesz sie obrażać ,ze ktoś odbiera Twoją wypowiedż tak ,a nie inaczej ,Nie wiem czy zauważyłeś ,ale moje wypowiedzi maja charakter pytań Mowię ,ze może powinienes.nie nakazuje Ci.Chce Ci pomóc ,a nie oskarżać,podpowiadam Ci jako osoba stojaca z boku i właśnie nieznajaca Cie ,patrząca na sprawę obiektywnie.Skrytykowałes mnie za psychoterapię .Na niej jednak można sie wiele nauczyć,między innymi tego dlaczego w życiu mamy niepowodzenia,Niestety wiele osob nie potrafi sobie uświadomić swoich niedoskonałości,a czasami takie obiektywne spojrzenie osoby niezależnej potrafi otworzyć oczy.Na psychoterapii byłam wiele,wiele lat temu ,bardzo mi pomogła ,ale docenilam to po latach.Obraziles sie ,ze Ci to zaproponowałam .Widzisz ,lekarz ,który przyjmował mnie na psychoterapie powiedział,ze jezeli ktokolwiek Pani powie ,ze dlatego ,ze zglosiła sie Pani na nia jest psychicznie chora,to sam sie powinien leczyć .Dziś wiele osób korzysta z psychoterapii ,ludzi znanych ,czy o nich powiesz ,ze sa psychiczni ? Jest róznica pomiedzy osobą ,która jest chora psychicznie ,a taka ,która chce sobie pomóc.Na psychoterapii uczono mnie ,ze granica jest pośrodku ,a im bardziej odbiegasz od niej ,nie ważna czy w prawo ,czy w lewo ,to zaczynaja sie już zaburzenia.Ja nie radziłam sobie a nadwrażliwościa,miałam problemy w życiu ,śmierc bliskich osób ,klopoty finansowe,które mam do dzisiaj ,ale jakoś pcham.Niestety psychoterapia przydałaby się wiekszości osób,ale nie dlatego ,ze coś z nimi nie tak .Własnie spojrzenie chlodnym okiem na czyjść problem jest potrzebne,aby powiedzieć „moim zdaniem bracie tu może jest Twój problem”Może zabawiam sie trochę w psychoterapeutę ,ale skoro nie możesz od dawna znaleść pracy,nasz w tym względzie problem ,to moża nie bój sie skonsultowac niepowodzeń z fachowcem,Właśnie na psychoterapii spotkałam wiele osób,ktore miały z tym problem.Przedstwienie siebie jest bardzo ważne .Masz pretensje ,ze nieznajacy Cie ludzie ,tu na forum Cie krytykują .Własnie może piszesz o sobie coś co tak jak my tutaj ,zle jest odbierane?Może to ,ze jesteś za szczery przekreśla Twoje szanse ,na uzyskanie pracy?Będąc zbyt szczery odbiegasz może od tej granicy,?Zauważ ,ze ja właściwie zadaje pytania ,a nie oskarżam Cie .Odebrałam Twoje slowa ,jak odebrałam,może była to Twoja chwila słabości ,ale przemawiała przez nie pycha ,I tego nie zmienisz,Może nie obrażaj sie na nas ,ale wysłuchaj .Masz wolną wolę i rozum .Co z tego co napisałam ja ,czy inni przyjmiesz czy nie jest Twoja sprawa .Nikt tu ci nic nie nakazuje.Piszesz ,ze jesteś mocny psychicznie ,to dobrze ,życze Ci naprawde szczerze ,abyś tą prace w końcu otrzymał.I wytrwał w modlitwie Ja sie na Ciebie nie gniewam ,pisałam to wszystko ze szczerego serca ,choć przyjałes to inaczej,równiez jako krytykę.Nie było to moim zamiarem .Ja napisałam wczesniej będe polecać Ciebie i Twoja rodzinę Panu Bogu ,równocześnie zachęcając wszystkich ,abyśmy polecali moze siebie nawzajem Panu Bogu ,Jezusowi Maryi,Duchowi św itd Pozdrawiam.

  13. to nie dolewajcie oliwy do ognia, przyjmijcie POKORNIE jak uczycie innych obelgę i nadstawcie drugi policzek

  14. No to pa, wracam do modlitwy, nic się o sobie od Was nie dowiem, bo jestem tu niemile widziana. Muszę się zastanowić, zapytać Boga w którym momencie wyszła ze mnie hipokryzja i faryzeuszostwo, może zerknę do słownika, może czegoś nie rozumiem. Ale odbieram sygnały, że jestem tu niemile widziana, ale coś musiałam zepsuć. Nie rozumiem tego, w którym momencie. Chciałam pomóc, a wyszło źle. Przepraszam wszystkich. Moje rady zamiast pomóc wywołały piekło. Głupio mi teraz, bo nie rozumiem dlaczego ja zawiniłam, ale muszę wziąć pod uwagę opinie innych. Może się jeszcze kiedyś odezwę. Pozostańcie z Bogiem.

  15. Joanno, nie zrobiłaś nic złego, nie napisałaś nic złego, udzieliłaś swojej rady i nikogo nie obraziłaś. jednak jak widać są tutaj osoby (ciach)

    • Prosze nie dolewać oliwy do ognia.
      Regulamin, Punkt 1. Za użycie ciężkich określeń w kierunku innych osób (epitety, wulgaryzmy itd.) – ostrzeżenie. Za recydywę – oznaczenie jako spam (wpis niewidoczny dla innych).

  16. Włączam ponownie komentarze pod tym wpisem. Pokasowałem najgorsze wpisy obu stron. Uprzejmie proszę studzić emocje.

    Zacytuję tu Kornelię: to forum jest chyba po to, by sobie pomagać i przesłać innym słowa otuchy. Może zanim wystawimy komentarz, zastanówmy się czy warto. Bardzo was proszę kochani skończmy te dyskusję. Każda sprawa i tak jest między nami a Bogiem. Trudne sytuacje mają nas łączyć , a nie dzielić. Pomódlmy się za siebie nawzajem. Życzę wam wszystkim miłego dnia.

  17. Widzę, że trzeba wprowadzić regulamin…
    Punkt 1. Za użycie ciężkich określeń w kierunku innych osób (epitety, wulgaryzmy itd.) – ostrzeżenie. Za recydywę – oznaczenie jako spam (wpis niewidoczny dla innych).

  18. Regulamin, Punkt 1. Za użycie ciężkich określeń w kierunku innych osób (epitety, wulgaryzmy itd.) – ostrzeżenie. Za recydywę – oznaczenie jako spam (wpis niewidoczny dla innych). Z tego paragrafu bedę ciąć równo nie bacząc na racje.

  19. Marku, ja już jakiś czas temu przekonałam się, że nie warto sie otwierać przed ludźmi, bo predzej czy pozniej znajdzie sie ktos, kto wykorzysta nasze słabosci przeciwko nam samym. Pewnie nawet sie nie spodziewales takiego ataku, a tu jednak.
    Mimo to jest to dla ciebie lekcja i na pewno dla mnie, i dla innych, z ktorej powinnismy wyciagnac wnioski.

    „Siekierowanie” postow i pozostawianie innych w ogole niespojnych z caloscia, albo wydawac by sie moglo, ze spojnych tez nie robi na mnie wrazenia, po prostu pewne rzeczy musza byc, lekcje musza sie odbyc bysmy wzrastali, to znaczy ci, ktorzy to dostrzegaja.

    Oczywiscie to zrozumiale, ze admin chce miec strone przejrzysta i ze wszystkim nie jest w stanie dogodzic zwlaszcza jesli sa spory, ktos zawsze bedzie poszkodowany. Taka juz rola admina, ktory nigdy nie bedzie obiektywny dla wszystkich bo to niemozliwe.

    Pozdrawiam cie Marku i niech ta lekcja ciebie wzmocni, bo nasze slabosci wbrew pozorom nas wzmacniaja.

    • Tak, Nino, masz rację. Tylko jeśli admin twierdzi, że kasuje wyłącznie te komentarze, które nacechowane są elementami obraźliwymi to niech dotrzymuje słowa. Tymczasem wykasował wszystko to, co było przeciw Agnieszce, między innymi 2 dobitne komentarze Lidki, która nikogo nie obrażała, nie wspominając o ostatnim poście Marka, który także nie zawierał obraźliwych treści. Natomiast komentarz Agnieszki zostawił, choć uznaję go za bardziej obraźliwy od innych (może nie w samej formie i użytych słowach ale w treści). Dlatego wkurza mnie, że na tej stronie panuje, niestety, moim zdaniem, chciałabym użyć słowa zakłamanie, bo tak to odbieram ale znowu się przyczepią i będą ciąć, bo poczują się urażeni. Jednak ja to tak widzę i nie znajduję innego słowa. Jeśli chodzi o Agnieszkę to nie jest jej pierwszy taki wpis. Pamiętam, że jakiś czas temu zwracała się do kogoś w identycznym tonie. Kazała się (diagnozy psychologiczne proszę zostawić dla siebie – admin) Najgorsze dla mnie jest jednak to, że admin Marek ewidentnie trzyma jej stronę, choć twierdzi, że nie jest stronniczy. A tutaj można by się spodziewać zupełnie czegoś innego. Dlatego uważam, tak jak Ty, nie warto się otwierać na takich forach, bo nawet na nich spotyka się ludzi, których nie spodziewa się spotkać i można się niemiło rozczarować.

        • Ostrzeżenie: albo zaochwoasz spokój, abo będę ciąć Twoje wpisy. Złośliwe komentarze będą usuwane, jak zapowiedziałem. Nie używajmy na forum języka rodem z „Nie”!

      • Napisze krótko o jednej sprawie technicznej. Nie jest tak, ze nadążam czytać wszystkie posty. Dziś pracowałem do 4 rano i nie jestem zbytnio szczęśliwy, że muszę jeszcze przy tym interweniować w niezbyt mądrych sporach. Jeśli jakiś wpis się komuś nie podoba, sądzi, że należałoby usunąć, albo którego przeoczyłem, proszę o przysłanie linka na ogólny adres kontaktowy. Druga sprawa: przynajmniej dwukrotne odświeżenie przeglądarki albo najlepiej wyczyszczenie cache może dużo dać: być może niektóre wpisy są tylko w pamięci waszego komputera.

  20. W sumie to jak sie tak zastanowic to kazdy odegral tutaj swietnie swoja role, ktora mial odegrac. Marek sie otwarł przed ludzmi spodziewajac sie wsparcia. Znalezli sie ludzie, ktorzy starali sie go wesprzec i znalezli sie ludzie, ktorzy mieli za zadanie nauczyc Marka, zeby sie raczej nie otwieral, odegrali te role wspaniale.
    Znalazlam sie akurat ja- zwykle czytam modlitwe koncowa w NP i sie nie udzielalam. Tak sie stalo jednak, ze przeczytalam wpis Marka i zdebialam po wpisie Agnieszki, musialam zareagowac, to tzw rykoszet. Agnieszka musi sobie uzmyslowic ze mozna oberwac rykoszetem jak sie rzuca swiadomie czy nie kamieniem. To tez lekcja dla niej i tylko od jej stopnia swiadomosci zalezy jakie wnioski wyciagnie i czy w ogole.
    Dla mnie kolejna nauka, ze wszedzie jest podobnie. Zachowanie ludzi jest po prostu identycznie niezaleznie gdzie sie zajrzy, a sadzilam ze jest tutaj wiecej zrozumienia dla ludzkich slabosci. Jednak nie, choc sie niektorzy staraja, ale nie boli mnie to tak jak dawniej mnie bolalo, bo teraz mam swiadomosc, ze zanim nastanie pokoj, to zlo jeszcze musi piszalec szczegolnie w czasach konca.
    Wszyscy jestesmy dziecmi Bozymi, toczy sie walka o nasze dusze i szatan szaleje wiec trzeba byc czujnym i modlic sie o wsparcie w walce, bez pomocy Bozej nie przetrwamy.

  21. Ciach, ciach….rozmowy przy wycinaniu lasu 😉

    Pamietam jak mnie bolalo ciachanie postow, nie tylko moich zreszta, czulam ze to takie niesprawiedliwe itp. A dzis to w sumie normalne jest, pijelam ze tak jest i juz, ze ciachanie i kneblowanie ust jest bardzo popularnym w swiecie zjawiskiem. Dzis to trza byc takim…poprawnym politycznie 😉

    • Reguła jes t prosta: nie wyzywaj innych od fanatyków i takich tam, bo ktokolwiek będzie to robił, czy bedzie nazywał się Nina czy Agnieszka, wpis poleci do kosza.

  22. W ogóle to nie powinno być miejsce na agresywne dyskusje , tylko na dawanie świadectw łask po odmówieniu nowenny pompejańskiej. Od dyskusji jest przecież forum http://www.zywyrozaniec.pl proszę aby admin usuwał zbędne dyskusje i kierował je na forum które podałam. Po to w końcu chyba zostało założone to forum, aby tam można było podyskutować? Tymczasem tutaj zamiast czytać o świadectwach łask, czytamy agresywne inwektywy, wyzwyska od fanatyków religijnych, teksty o spaleniu różańca, byciem adwokatem dibała i inne obraźliwe pod adresem Pana Boga czy Matki Bożej, bo intencja nie została wysłuchana. Czy temu ma służyć to forum, aby sfrustrowani czytelnicy wylewali pomyje na innych i swoją złość na Pana Boga za „niewysłuchanie” Jak to wpływa na innych czytelników, którzy przychodzą po nadzieję, po wsparcie w odmawianiu nowenny? TO wpływa bardzo źle. Kilka osób sterroryzowało to miejsce i sieją swoją agresję i frustrację. Proszę o zrobienie tutaj porządku. I kierowaniem się dobrem tej strony. Na pewno nie jest tym dobrem terror wyzwisk pod adresem innych, którzy chcą spokojnie poczytać świadectwa, czy dać komuś odpowiedź. Apelowanie jak widać jest mało skuteczne. Admin musiałby siedzieć cały czas i kontrolować każdy wpis. Ta dyskusja powinna być zamknięta, bo budzi ona zgroszenie.

  23. Te osoby Nina, Nikita swoimi (dośc tej dyskusji ADMIN) najłagodniejsze to sugerowanie choroby psychicznej i leczenia… Czy tak ma wyglądać miejsce o świadectwach łask i cudów nowenny?

  24. I jeszcze jedno, zastanówcie się jak się czuje Małgorzata, pod której świadectwem rozegrała się ta cała kłótnia. Dawno temu ja dodałam swoje świadectwo tutaj i też pojawiły się pod nim wredne teksty jakie 2 panie pisały do siebie. Było mi strasznie przykro i chciałam napisać do admina, żeby usunął moje świadectwo bo nie chciałam byc przyczyną takich kłótni.

  25. Baby dajcie sobie siana! Kazdy jest dzis (..) ale to jeszcze nie powod, zeby wylewac te brudy na forum NOWENNY POMPEJANSKIEJ! Znajdzcie sobie jakis portal plotkarski albo nie wiem ? Jedna przez druga zarzucacie sobie faryzeuszy, celnikow itp. A kto wam dal prawo do takiej oceny wzajemnej? Skad wiesz jedna z druga, czy wlasnie Ty sama nie jestes najwiekszym faryzeuszem? Albo poganinem, wszak to oni lubia sie modlic po synagogach aby ich wszyscy widzieli, duzo mowic bo im wiecej tym wieksze zaslugi w Niebie? O to wam chodzi, Panu Bogu swieczke i diablu ogarek?
    Pamietacie jeszcze droge krzyzowa czy juz calkiem sie zatraciliscie w tej klotni? Pamietacie jak Jezus byl wyzywany, opluwany, popychany, ponizany? Czy odpowiedzial chocby jednym slowem aby sie odgryzc tak jak wy to tutaj robicie? Czy Maryja szla za nim i plula na kazdego, kto wyzywal jej Syna usprawiedliwiajac sie, ze to w Jego obronie, tak jak wy to tutaj robicie?
    Ochloncie i w ramach Wielkiego Postu uczyncie chyba najwiekszy akt pokory i zakonczcie to wrzucanie sobie bo sie czytac tego nie da.

    Adminie, syzyfowe prace. Chyba najsprawiedliwiej bedzie, jak usuniesz wszystkie komentarze pod tym wpisem i zablokujesz komentowanie. Ludzie jednak potrzebuja bata nad soba. A zwlaszcza Ci, co w dzien komus nawrzucaja a wieczorem z rozancem w reku do modlitwy klekaja.

Możliwość komentowania jest wyłączona.