Katarzyna: Wiara czyni cuda!

Szczęść Boże. W styczniu do świadectwa Justyny, która dzieliła się łaską macierzyństwa dodawałam komentarz o tym,że ja także się modlę,ale moje modlitwy trafiają w próżnie i tracę wiarę w to, że i ja zostanę mamą… Pewnie jeśli przeczytają moje świadectwo: Cytrynka,Wierząca i Joanna to szeroko się uśmiechną, bardzo mnie pocieszały…Stał się CUD!

Jestem w stanie blogosławionym 🙂 a dzisiaj jeszcze od kochanej i drogiej mi osoby otrzymałam pas Św.Dominika. Nie starczyło by miejsca, aby opisać to co zrobiła dla mnie Maryja,w jaki sposob przyciągnęła mnie do siebie, i okryła apłaszczem matczynej dobroci,ile łask, ile dobra zostało wlane w moje serce. Warunek jest jeden pełne zaufanie, bez zostawiania sobie furtki.

Zostałam tak jak większość z was „SZALEŃCEM BOŻYM”. Pragnę głosić o Bożym Miłosierdziu i opiece najlepszej z matek Maryji, Krolowej Różańca.

„Totus Tuus” do końca.

15 myśli na temat „Katarzyna: Wiara czyni cuda!

  1. Co za wspaniała wiadomość!!!!!!!!!!!!!!!!! 🙂 🙂 🙂 Nawet nie wiesz jak się ucieszyłam 🙂 Pamiętam Twoje poprzednie wpisy i to, że wymieniłyśmy kilka uwag pod tamtym świadectwem, bardzo się cieszę, że podniosło Cię to wtedy na duchu.
    Za 3 dni kończę moją kolejną nowennę i jakoś mi dzisiaj opadły siły, weszłam tutaj, żeby poczytać inne świadectwa i umocnić się trochę przed snem, no i proszę, Twoje słowa dały mi nadzieję, której potrzebowałam 🙂

    • Ja również bardzo się cieszę, bowiem pamiętam, że postanowiłaś ofiarować Swoje modlitwy również za dzieci zgrożone aborcją i od tego momentu zdobyłaś wewnętrzną pewność, że już wkrótce Pan Bóg obdarzy Cię upragnionym własnym dzieckiem. Myślę, że tak to powinno działać i że jest to recepta dla innych matek bardzo pragnących własnego dziecka, żeby najpierw „udowodniły”, że kochają dzieci jako dobro dla ludzkości, że dzieci są nadzieją dla przyszłości świata, ale takiego w którym nie będzie zbrodni i że wszystkie matki powinny bardzo pragnąć swych dzieci łącznie z tymi matkami, które swych, ale jednak – swych dzieci nie planowały. Można tutaj apelować o powściągliwość seksualną dla młodzieży, by nie traktowała seksu jako zabawy, bo nigdy nie ma pewności, że nie będzie musiała ponosić konsekwencji w postaci przedwczesnego macierzyństwa, do którego jeszcze nie dorosła. Można apelować do mężów o pwściągliwość seksualną, kiedy żona mówi NIE. Można prosić mężów o rozsądek , kiedy żona pragnie seksu, a jest pod wpływem alkoholu, lub do obojga małżonków. A przecież modlitwa jest w stanie zastąpić każdą zachciankę i odwieść nas od głupich uczynków. Nie bójmy się modlitwy,jest dla każdego starego i młodego, dziecka Bożego.
      Pozdrawiam wszystkich szaleńców Bożych, którzy bezgranicznie zaufali Bogu.

      • Chciałam dodać komentarz do odmawiania modlitwy za nie swoje dzieci. Staraliśmy się z mężem o dzidziusia dosyć długo, jedną ciążę straciliśmy na początku jej trwania i potem znowu długo długo nic. 3 stycznia rozpoczęłam duchową adopcję dziecka poczętego, później byłam zdecydowana założyć rodzinny dom dziecka, skoro nie mogę zajść w ciążę. W 3 miesiące po rozpoczęciu duchowej adopcji zaszłam w ciążę i czułam, ze poród będzie 3 stycznia, mimo terminu na 6 stycznia. Poród był przez cesarskie cięcie 3 stycznia, choć do ostatniej chwili nikt tej daty nie planował… I taką miałam piękną rocznicę rozpoczęcia modlitwy. Teraz chcę rozpocząć NP i trudno mi uwierzyć, ze dam radę… Z pomocą Matki będzie to możliwe.

  2. Przepiękna widomość!!! Również czytałam poprzednie wpisy i tymbardziej niezmiernie mi miłoz tej nowiny oi Twojego świadectwa tymbardziej ,że wszystko dzieje się na „naszych oczach” Maryja objawia w ten sposób i Nam Swoje Łaski.

  3. Serdecznie gratuluję:) Było dokładnie tak, jak napisałaś, szczerze się do siebie uśmiechnęłam na Twoje świadectwo. Było również podobnie jak dziewczyny napisały powyżej, dało mi ono jeszcze większą siłę i chęć do dalszej modlitwy:)

    Chwała Panu:)

  4. Kochani, proszę, pomóżcie mi. Tak bardzo ciężko mi na sercu, że nie wiem od czego zacząć. Moja rodzina próbuje mnie wykończyć psychicznie. Wszyscy wyśmiewają moją wiarę oraz fakt, że modlę się. Szydzą, iż odprawiam modły do ”czegoś”. Ponadto wyzywają, przeklinają, poniżają. Mówią, że do niczego nie doszłam i nigdy nie dojdę. Jestem młodą dziewczyną, z ambicjami i marzeniami, lecz oni tę wiarę w siebie całkowicie depczą. Nie wiem skąd tyle nienawiści. Nic nikomu nie zrobiłam. Brat powiedział, że z chęcią ”ukręciłby mi głowę”, lecz on użył słowa ”łeb”. Oświadczył, iż z mojego powodu może iść nawet do więzienia. Podniósł na mnie rękę. Chcą wszcząć postępowanie, aby zamknąć mnie w psychiatryku. Mama specjalnie wpada w histerię i mówi, że ją biję. Nie mam już sił, by żyć… Nadal modlę się, lecz ta sytuacja całkowicie mnie wyniszcza. Jestem wrogiem dla każdego z nich. Przykre jest również to, że za każdą z tych osób modliłam się, gdy była w trudnej sytuacji życiowej. Oczywiście nie wierzyli, że ich życie zmieniło się dzięki tej modlitwie. Brat powiedział, że mnie zniszczy, bo ma znajomości. Sił dodaje mi tylko codzienna modlitwa, z której szydzą. 🙁 Z racji mojego stanu odmawiam spotkania osobie, która mnie kocha. Wstydzę się wyjawić, że jestem ofiarą we wlasnym domu. 🙁 Chciałabym gdzieś uciec, ale nie mam gdzie. Dodatkowym gwoździem do trumny jest fakt, iż tata jest alkoholikiem.

    • Kochana Asiu jestem poniekąd przerażona tym co piszesz że rodzina najbliźsza rodzina może tak krzwydzic drugą osobę nawet nie wiem jak dodac Ci otuchy i siły- prosze żebyś się nie poddawała pamnoiętaj że jest nas więcej-pomodlę się za twoją sytuację. Może ten chłopak który Cię kocha może On okaże się tWOIM RATUNKIEM MOŻE mARYJA WŁAŚNIE JEGO ZSYŁA cI NA POMOC I STAWIA NA TWOJEJ DRODZE Byćmoże starania Twojego brata nic nie dadzą i jeśli Chłopak Cie kocha to Cie w pełni zaakceptuje i razem stworzycie kochającą parę na chwałę Bożą! Kochana nie daj się zastraszyć wiem że nie łatwo Ci w tej sytuacji ale jedyną rzeczą jaką masz jest bezgranicznie ufać Maryi i Bogu. Zawierz zupełnie swoje życie Kochanej Matce Bożej Ona Cię uratuje! Nie pozwoli Ci zrobic krzywdy Tylko jej UFAJ!!! A czy możesz się wyprowadzić z tego miasta czy wsi- bo nie wiem gdzie mieszkasz- to duża miejscowośc. Może gdzie indziej zaczniesz życie od nowa, możegdzieś z dala od Twojej rodziny? Myślaaś żeby poszukac pocieszenia w Bogu i pójść gdzieś do sióstr Bożych lub porozmawiaj z tym chłopakiem jeśli wiesz że możesz mu zaufać – jeśli On Cię naprawde kocha uwoerzy Ci i z Bożą pomocą wszystko się ułoży. Jeśli będziesz chciała porozmawiać pisz- zawsze Ci odpiszę

    • No to ja Ci radzę, porozmawiaj szczerze z chłopakiem. Razem znajdziecie jakieś rozwiązanie. Jeśli jest tak jak piszesz,że Ciebie kocha,na pewno nie zostawi Cię samej. A jeśli zostawi,to będzie oznaczać,że jest dupkiem ( przepraszam). Poza tym Asiu masz chyba jakichś znajomych? Nie ma się co wstydzić,to nie Tobie powinno być wstyd! Mów o tym co Cię spotyka i szukaj pomocy gdzie się da. Swoją drogą,dziwne,że modlitwa jest tą główna przyczyną sytuacji w jakiej się znalazłaś. Ty nie daj sobie wmówić,ze jesteś zaburzoną osobą.Dlatego też jak wcześniej napisałam,musisz mówić otwarcie o tym co dzieje się w Twoim życiu. Idź do MOPSu,poradni psychologicznej,sióstr zakonnych,księdza i poproś o radę i pomoc.Nam na odległość trudno jest Ciebie wesprzeć,pozostaje tylko dobre słowo. Życzę Ci powodzenia i opieki Królowej Różańca ŚW.

  5. Dodatkowo brat oświadczył, że wmówi temu chłopakowi, iż jestem osobą nienormalną i niepoczytalną, aby całkowicie zniszczyć mi życie. Dlaczego człowiek człowiekowi gotuje tak los… 🙁 🙁 Wiem, że jest zdolny do wszystkiego, dosłownie do wszystkiego. Z tego względu boję się o mój każdy dzień, bo wiem, że pewnego dnia trafię w miejsce, do którego nie powinnam była trafić.

      • Mam 19 lat. Już nie mam. Brat postawił wszystkich przeciwko mnie. Nawet drugiego brata oraz bratową, na których zawsze mogłam liczyć. Rozważam wyprowadzenie się, ale on wszędzie mnie znajdzie. 🙁

      • To wykolejony człowiek. Często były z nim problemy. Nie chcę z nim zadzierać. Chcę ratować swoje życie, lecz nie wiem jak.

  6. Zatrzymałam się na tym śiwdectwie. Piękna historia i marzenie, które się spełniło. Mam na koniec roku 40 lat i wciąż staram się o swoje pierwsze dziecko. I ja podjęłam się modlitwy pompejańskiej, jestem w części błagalnej. Proszę o pomoc każdego kto przeczyta mój komentarz.

  7. ja się pomodlę 🙂 też staram się o dziecko,z medycznego pkt widzenia mamy zerowe szanse,ale ja wierze, głęboko wierze,że Bóg ma inny plan!!! 😀 też mam pasek św.Dominika,modlitwa daje mi dużo siły 🙂 pozdrawiam

A Ty co o tym myślisz? Napisz!