Jadwiga: Chce się podzielić swoim bólem

wITAM-ZNAJDUJE SIE TU PORAZ PIERWSZY BYC MOZE TU POZOSTANE,dowiedzialam sie o tym dopiero co po krotkim czasie ,przeczytalam czasopismo ;MILUJCIE SIE;I TAM WLASNIE DOWIEDZIALAM SIE O ISTNIENIU NOWENNY POMPEJANSKIEJ,nigdy wczesniej tego niewidzialam ani nieczytalam,bede sie modlic napewno jak do tej pory na różańcu do miłosierdzia bożego.codziennie na ile tylko mi czas na to pozwala.jeszcze nie opisalam nic a juz koniec widze karty do pisania. otoz moje malzeństwo leglo po 20 paru latkach,zawsze bylam podporzadkowana  żona dla swojego meza,kochalam go nawet i teraz jak mi go brakuje,ale cos w nas a moze ktos nas zaczal niszczyc,ja jestem po ciezkiej chorobie po udarze mogloby sie wydawac ze moze zwariowalam,ze jestem chora ,moze i jestem ale moim cierpieniem jest bol jaki zesmy sobie oboje zadali. otoz sprzeciwilam sie sprzedazy mieszkania,bo mamy zobowiazania bankowe,wielokrotnie prosilam meza zeby poszedl do pracy ale jego zdanie bylo ze na prace juz za pozno,najlepiej sprzedac mieszkanie ,my zas z dziecmi na wynajem mielibysmy isc,ten problem mnie przerazal bo miec swoje mieszkanko i sprzedac zeby niemniec nic swojego? jak rowniez mialam wielu doradcow – niby moze i dobry krok zrobilam ze niesprzedalam tego mieszkania ale kochani mam wyrzuty sumienia mam gleboki zal do siebie samej ,z tym borykam sie od dluzszego juz czasu jest mi ciezko jest mi z tym zle,bo tak niechcialam chcialam miec pelna rodzine,kochanego meza i mamy 4 dzieci, jedno z mozg.poraz,dzieciecym,drugie z astma oskrzelowa  i syn z epilepsja-i depresja paranoidalna.w sumie cala rodzina jest chora,chodze do mojego kosciola katolickiego ,chodze do spowiedzi,rozmawiam z przyjazdnymi mi osobami rowniez z ksiezmi.ale mimo i to jest mi ciezko,bo tak jak i Jezusa ktos zdradzil-tez sie tak podle czuje.

Mąż odsunal sie odemnie znalazl sobie inna partnerke,tula sie w roznym miejscu ,niepotrafie mu powiedziec wroc do domu bo tu jest twoje miejsce,wszystko zmierza ku rozwodowi ale tego chca inni abym ja byla kims ,wazna osoba a mnie sama boli ten krok wymuszony przez te osoby ,owszem niechce byc traktowana jak smiec jak do tej pory co byly awantury,wyzwiska ponizenia krytyki w moim imieniu,on byl i bedzie dlamnie  kims waznym w moim zyciu,moze on wymaga leczenia,lecz niewie tego ,bo nikt mu jeszcze tego nieuzmyslowil zeby sie leczyc,brakuje mi meza kochalam go czysta miloscia ,on sprzedal nasze obraczki,tak tez teraz tlumacze sobie ze jak niema obraczkow niema tez malzenstwa,przez tak dlugi okres czasu malzenstwa 23l,niestaral sie nigdzie zeby podjac prace zeby nam tez sie jakos ukladalo,z braku kasy ,bylam wyzywana ponizana a mimo to ciazy nademna bol ze to wszystko moja wina,ze mnie takie cierpienie spotkalo,—czy ktos mi pomoze przezwyciezyc ten ciezar,podnioslam sie juz dzieki rodzinie najblizszej ,moim znajomym ale i tak pozostal bol ogromny ciezar,okropne wyrzuty sumienia…….

Jadwiga.

31 myśli na temat „Jadwiga: Chce się podzielić swoim bólem

  1. Typowe…toksyczny związek. Mężuś tak zmanipulował całą sytuację, że teraz to właśnie ty czujesz sie winna za wszystkie niepowodzenia w zwiazku.
    Co niby? Czulabys sie lepiej, gdybys sprzedala mieszkanie i wynajmowala od obcych? Pomyślże troche…zrobilabys najwieksza glupote.
    Dorosle osoby,a zachowuja sie jak dzieci.
    Twoj maz jest nieodpowiedzialny. Jak teraz odszedl, to odszedlby tez wtedy, gdybyscie np nie mieli za co zaplacic wynajem mieszkania i co? Ty bys poszla „pod most”,a on do innej….nie wiem jak taka nazwac, to znaczy wiem, ale nie bede pisala..
    Bóg cię strzegl moja droga przed popelnieniem największej głupoty zycia.
    Podziekuj za to Bogu.
    Powiedzcie mi jak to jest….kobiety sa wyzywane, ponizane, bite, a mimo to twierdza ze kochaja tych, ktorzy je krzywdza. W imie czego pytam sie?
    Czy to aby nie jakis masochizm? Czy to nie wlecze sie z lat dzieciecych?- tata bil, mama bila a dziecko i tak kochalo, bo jakie mialo wyjscie…

    • Nino, chyba juz wielu z nas tu forumowiczow zauwazylo, ze mianowalas siebie Naczelnym Samozwanczym Oceniaczem Zyciowych Sytuacji Wszelakich. Mnie samej przykro czytac te twoje wyrokujace wypociny, a co dopiero osobom, ktorych ta ocena dotyczy….
      Nikt nie wie, co go w zyciu jeszcze czeka. Gdyby kazdy mial mozliwosc wgladu w swoja przyszlosc i ksztalt np. malzenstwa po 20 latach, to pewnie malo kto by sie na cokolwiek zdecydowal. Tylko bysmy siedzieli na d….. i czekali na smierc, bo przeciez po co sie zenic jak i tak wiem ze sie to rozpadnie za 10 lat, po co pracowac i sie starac jak i tak wiem, ze mnie wywala po jakims czasie.
      Obejrzyj sobie prosze ze 3 razy swiadectwo Dobromira, potem sie troche zastanow nad swoimi wypowiedziami. Pamietaj: ” nie sadzcie abyscie i wy nie byli sadzeni”.

      • Nie no spoko. Niech sie malzonkowie bija, wyzywaja, niech maja gdzies swoje uczucia, niech je depcza i soba pomiataja, niech sie zdradzaja i oszukuja…tak…w tym jest palec Bozy zapewne, Bog tak chce, bo to potrzebne ludziom do zbawienia. W kazdym ludzkim ku****twie jest palec Bozy, a szatan tylko siedzi i sie przyglada.

        • Wiesz na czym polega milosc Boga do czlowieka? Na tym, ze daje On mu WOLNA WOLE i jesli czlowiek chce bic, gwalcic i deptac uczucia innych to Bog daje mu taka wolnosc a sam cierpliwie czeka na jego nawrocenie. To jest wlasnie nieogarniona dla czlowieka Boza milosc, ktorej my grzesznicy nigdy nie pojmiemy. Czlowiek jest ze swej natury grzeszny, pyszny i zaborczy. Wyobrazasz sobie, ze z czystym sumieniem mowisz kochanej osobie „daje ci wolna reke, jesli taki twoj wybor idz i gwalc, niszcz ludzi i beszczesc Moje imie ale pamietaj, ze ja zawsze na ciebie czekam”?????
          Mowi sie, ze bezwarunkowa milosc jest tylko jedna – milosc matki do dziecka. A przeciez matka jest tylko czlowiekiem, grzesznym i czesto zazdrosnym o milosc dziecka. Wyobraz sobie zatem, jak niewyobrazalna jest w tym momencie milosc Boga – milosc ktora daje wolnosc i czeka cierpliwie az do ostatniej minuty twojego zycia.
          „Milosc nie zna zazdrosci…. milosc nie szuka poklasku…. milosc cierpliwa jest”.
          Jestes przeciez katoliczka, powinnas wiedziec ze zycie bez krzyza jest dla Chrystusa jalowe. „Kto nie bierze swego krzyza i nie idzie za mna, nie jest godzien nazywac sie moim uczniem”. Kazdy ma swoj wlasny krzyz- jeden zyje w biedzie, inny choruje, jeszcze inny musi cierpiec, bo maz czy zona wybrala w wolnej woli droge zla. Ale jedno jest pewne – kazdego czeka odpowiednia rekompensata. Kwestia tylko czasu, zalezy ile kto bedzie zyl tutaj a ziemi 😀

          Dzis wieczorem bede sie modlic za Jadwige, za sile do wyjscia na prosta i pomoc Maryi w dzwignieciu tego krzyza. Pomodlisz sie tez? Bardzo cie prosze w imieniu swoim i Jadwigi, bo pisac na takim forum slowa typu „k……stwo” to juz chyba najnizszy poziom wsrod wszystkich tutejszych forumowiczow. Nie schodzmy nizej, prosze.

        • Podoba mi sie to co napisalas. Jest w tym prawda, dostrzegam ja oczywiscie.
          Modlac sie NP dostalam laske przebaczenia, bo nie miglam wybaczyc, chcialam ale wracal do mnie bunt i nie moglam. Ale wybaczylam dzieki wlasnie NP.
          Wiem o czym napisalas Magdaleno, tylko po prostu cos sie we mnie buntuje gdy czytam jak ktos bije, wyzywa, niszczy i ta maltretowana osoba jest zapatrzona w tego kogos jak w obrazek. Magdo, to tylko Bog tak moze kochac bezinteresownie jak to ujelas, jesli kobieta kocha swojego oprawce to tu juz chyba jest wlaczona autodestrukcja a nie Boza bezinteresowna milosc. Kobiety nawet porzycaja swoje dzieci byleby byc ze swoimi oprawcami. W imie czego?

        • Powiem wiecej…grzechem jest rzucanie perel. Grzechem jest tak byc zapatrzonym w drugiego czlowieka. To wrecz balwochwalstwo. Zapatrzonym do tego stopnia by niszczyc siebie i dzieci.

        • Dla ciebie moze i jest to tak proste, latwe i oczywiste. Ale wez pod uwage, ze ludzie maja rozna wrazliwosc, rozne przezycia, bardzo czesto z dziecinstwa, za ktore sa Bogu ducha winni. Dziecko chlonie jak gabka i w doroslym zyciu odwzorowuje to, czym nasiaklo w domu rodzinnym nawet jesli tego szczerze nie chce, bo to sa zachowania i wartosci na poziomie podswiadomym. Oczywiscie absolutnie nie oceniam tu Jadwigi, bo nic w tym temacie nie wiem. Po wpisie wnioskuje, ze jest to kobieta baaardzo wrazliwa, ceniaca wartosc przysiegi malzenskiej i domowego ogniska. Kobieta mezatka od 20 lat, z 4 dzieci, z czego 3 ciezko choruje, niemajaca w mezu wsparcia ani uczuciowego ani finansowego!! To jest mega trudna sytuacja i nie smiem oceniac tej kobiety za jej postepowanie, bo ja na jej miejscu juz dawno poskladalabym sie w kostke albo biegala po szpitalu w bialym kaftaniku. Wiec dla mnie „szapo ba” przed Jadwiga ze sie nie poddaje, a jesli nawet zagubila sie w tym wszystkim i wydaje nam sie ze postepuje autodestrukcyjnie, to uwazam ze powinnismy ja wesprzec dobrym slowem, zmotywowac do walki o siebie i modlic sie, modlic i jeszcze raz modlic, bo skrzydla to my jej moze i potrafimy skombinowac (dobrym slowem) ale wzbic sie moze tylko z „rozpedu Bozego” 😀
          Dla Jezusa i Jego Matki nie ma rzeczy niemozliwych, potrafia wyciagnac z kazdego „bagna”, czy to fizycznego czy duchowego. I powiem wiecej – z wlasnego doswiadczenia – robia to w najbardziej niespodziewanym momencie 🙂

        • Nino,
          w wypowiedzi Magdaleny nie ma nic, co sugerowałoby, że, zacytuję Cię, „W kazdym ludzkim ku****twie jest palec Bozy, a szatan tylko siedzi i sie przyglada.” Wydawało mi się, że forum jest od tego, żeby się wspierać, a nie burzyć spokój i niszczyć atmosferę…

  2. Ziemia to planeta cierpienia. Kazdy cierpi, kazdy ma jakies problemy, w kazdej rodzinie sa jakies przykre wydarzenia.
    Czy nie mogloby byc tak, ze zyjemy, starzejemy sie i umieramy? Przeciez smierc to juz zaplata za grzech, wystarczajaca moim skromnym zdaniem, ale widac to za malo jest…musimy chorowac, musi byc przemoc fizyczna i psychiczna itp.

    • Bardzo współczuję Jadzi, ale te błędy!!!!!!
      Przecież musiała chodzić do szkoły i zapewne nie jest staruszką, więc dlaczego tak pisze?
      Aż trudno czytać taki tekst.
      Gdybym znała adres, wysłałabym jej słownik ortograficzny.

  3. Droga Jadwigo pomimo ogromnego bólu i cierpienia zawierz swój los Maryi.To nasza Matka najukochańsza,pragnie dla nas wszystkiego co najlepsze. Z czystym więc sercem odmawiaj Nowennę Pompejańską. Matka Boża słucha każdego,kto modli się i wzywa jej pomocy. Chwyć się mocno Jej płaszcza,bądz silna i mimo przeciwności nie poddawaj się.
    Będę się modlić za Ciebie.

  4. Jadwiga, znajdz strone http://www.sychar.pl- tam znajdziesz forum i osoby które mają podobne problemy. Znajdziesz pomoc, mnóstwo artykułów do czytania, kazań do słuchania.
    Potrzebujesz uleczenia duszy, zeby wyjśc z poczucia winy, nabrać mocy- dla siebie i swoich dzieci, które Cię potrzebują.
    Oczywiście nie zwlekaj z modlitwą Pompejanską- nikt kto ją odmówił nie został pominięty przez Matke Bożą.

  5. Jadwigo ja nie wiem, bo nikt nie wie, ale tak sobie myślę, że Maryja przyszła do Ciebie za pośrednictwem tej nowenny, ponieważ widziała Twoje cierpienia i na pewno chce Ci pomóc. Pamiętaj, polecaj się Matce Bożej i Panu Jezusowi, oni Cię podniosą z największego nawet cierpienia. Domyślam się tylko jak bardzo jest Ci ciężko.
    Pamiętaj: Wiara może góry przenosić.
    Powierz swoje życie Bogu i czekaj cierpliwie, wszystko będzie dobrze. Pozdrawiam:)

  6. Jadwigo,oczywiście wszyscy współczujemy Tobie,ale użalanie się nad sobą tylko pogłębia Twoją rozpacz. A jest za czym? A warto? Moja rada, weź się w garść i pomyśl o swoich dzieciach,o miłości którą możecie się wzajemnie obdarzać. Piszesz o najbliższej rodzinie, to postaraj się o częstsze kontakty z nimi,poszukaj wsparcia w jakiejś fundacji.Tam na pewno znajdziesz życzliwych ludzi,którzy zapewnią Tobie i Twoim dzieciom wsparcie.I wcale nie chodzi mi o wsparcie materialne,ale głównie psychologiczne. Musisz sprawić aby w waszym życiu pojawili się życzliwi Wam ludzie. Człowiek czasem nie jest w stanie udźwignąć wszystkiego,a gdy ma obok dobrych ludzi,kogoś komu choć trochę zależy,jest łatwiej. Zadbaj by Twoje dzieci nie musiały oglądać matki pogrążonej w ciągłej rozpaczy. Zajmij się nimi,zamiast wciąż rozpaczać.I nie traktuj tego co napisałam jako czegoś przeciwko Tobie. Życzę powodzenia.

  7. Dla Boga nie ma nic nie możliwego.Ostatnio ksiądz na rekolekcjach powiedział „nie ma modlitwy niewysłuchanej”Ja osobiście polecam także Msze o uzdrowienie i uwolnienie,od takiej jednej Mszy moje życie zaczeło się na nowo.Nowenna to wspaniały dar, nie jest łatwą modlitwą,kiedyś ciężko mi było odmówić dziesiątek a co dopiero cały różaniec.Podobno na nowennę nigdy nie trafia sie przez przypadek.

  8. Ja sie z toba zgadzam, oczywiscie ze nie jest to tak proste jak ja napisalam, ale wlasnie tak jest, ze kobiety, nie wszystkie rzecz jasna, traca glowe dla swoich oprawcow i im bardziej sa pomiatane i im mniej moga liczyc na swoich „partnerow” tym bardziej traca glowe. To jest fenomen. To jest uwiklanie, to sa zwiazki toksyczne.
    Takie zachowanie ma podloze zbudowane juz w dziecinstwie. Nalezaloby uzdrowic cale dziecinstwo.
    Nie chce robic psychoanaliz, bo nie o to tu chodzi, ale az korci napisac, ze przyczyn nalezy szukac w relacji ojciec- dziecko(corka) i najpierw duchowo uzdrowic te relacje. Nie da sie uzdrowic zwiazku jesli nie siegniemy do glebi, bo tam sa przyczyny. Do dziecinstwa wlasnie.
    Teraz slowa bezposrednio kierowane do Jadwigi. Wydobadz spod tzw. dywanu smieci, ktore zamiatalas w dziecinstwie- to przenosnia. Musisz wrocic do dziecinstwa i przywolac twoje relacje z rodzicami i je uzdrowic, bo na bank potrzebujesz uzdrowienia i uwolnienia duchowego.

    • Byc moze tak jest ale jesli nawet, to nikt nie ma prawa jej osadzac tak samo jak ona nie jest winna takiemu dziecinstwu i jego konsekwencjom w doroslym zyciu, bo to sa sprawy podswiadomosci z ktora rzadko kto potrafi wygrac. Swiadectwo Dobromira swietnie pokazuje, jak trudno jest z tego wybrnac.
      Ja przede wszystkim mam przed oczami obraz kobiety z 3 dotknietych cierpieniem dzieci, i do tego zagubiona w problemach osobistych. Moja intencja to przy jej sytuacji pikus.

      Jadziu, po wpisach widzisz, ze wspieramy Cie mocno i walcz o siebie i swoje dzieci. Obiecuje modlitwe i jesli kazdy z tu komentujacych tez dolozy swoja cegielke do tej „delegacji do Nieba” to zobaczysz, ze wszystko sie wyprostuje. Pozdrawiam Cie i badz silna!

  9. Jakby na to nie patrzec to wiem na pewno ze mozna to po prostu „wymodlic ” u M. BOZEJ i SW. JOZEFA trzeba tylko isc za NIMI calkiem na „slepo” a na pewno bedzie dobrze .Pozdrawiam cie Jadziu !!!!! nie zalamuj
    sie !!!!!!

    • Witam,
      Czy jesli ktos odmawial przez 30 dni NP ale bez Credo i bez „Pod Twoja…” to ta modlitwa sie nie liczy? Trzeba zaczac od nowa?

      • Jeśli mówiłaś już tyle dni,to teraz zacznij poprawnie.Jesteś już w części dziękczynnej, więc po odmówieniu różańca mów modlitwę dziękczynną Cóż Ci dać mogę o Królowo pełna miłości itd. – Szczęść Boże

      • Witam Małgosiu!
        „Pod Twoją….” nie jest obowiązkowe przy różańcu.Ja też tego nie odmawiam.
        A „Credo” nie odmawiałaś, bo albo zapomniałaś, ale nie wiedziałaś, że trzeba , więc Matka Boska się nie obrazi.
        Liczą się chęci i wytrwałość w modlitwie!
        Pozdrawiam !

  10. Jadwigo, wiem jak boli zdrada, sama też nie dawno przekonałam się jaki to ból i rozpacz….nie powiem Ci, że będzie łatwo, że czas leczy rany. Najważniejsze jest abyś teraz postarała się pomyśleć o sobie choć na chwilę, poszukała pomocy u psychologa tak abyś nie była sama z tym ciężarem. Widzisz ja odmawiam litanie pompejańską i jest mi lżej…czasem nawet odczuwam radość. Pozdrawiam ciepło.

  11. Pan Bóg doświadcza nas dla naszego dobra.Jest przysłowie: nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

    Wszystkich proszących o modlitwę, polecam Matce Bożej.
    Modlitwa wstawiennicza bardzo pomaga. Od jakiegoś czasu wzięłam w adopcję duchową młodego alkoholika,którego wszyscy opuścili,ponieważ nie widzieli nadziei na wyjście z tego „bagna”.Zaczęłam się modlić za niego, tak jakby był moim najbliższym.
    Poszłam również do odpowiednich instytucji,które powinni mu pomóc. Oczywiście powiedzieli mu,że ktoś prosi dla niego o pomoc i pomogli.Ja natomiast myślałam,że będzie miał pretensje i potraktuje mnie jak swoich najbliższych a On opowiedział jak się nim zajęli i oczywiście był zadowolony, że jeszcze ktoś o nim myśli i komuś na nim zależy.Cały czs modlę się za tego człowieka i wierzę,że Dobry Bóg da mu szansę.Czuję się zobowiązana, ponieważ nikt się za niego nie modli i On sam też nie,bo nie zna Boga.
    Pozdrawiam wszystkich. Módlmy się – różaniec czyni cuda.

  12. DO JADWIGI Droga Pani!Jestem z Panią!To nie jest Pani wina.Dobrze Pani zrobiła,że nie zgodziła się na sprzedaż mieszkania.Dzisiaj chociaż to Pani ma, a z mężem jest coś nie tak.Jakby go zły opętał.Mąż nie myśli i nie postępuje mądrze ani dobrze.Teraz Pani zadanie:modlić się za siebie,dzieci . . . Proszę uprzejmie poszukać w swoim mieście poradni religijnej – tam pracuję często społecznie osoby wykształcone – pedagodzy,psycholodzy chrześcijańscy czy doradcy duchowi.Może znalazła by Pani Centrum Interwencji Kryzysowej w swoim miejscu zamieszkania.Jest to świecka instytucja która wspiera ludzi krzywdzonych psychicznie i fizycznie.Można do nich dzwonić 24 godziny na dobę.Zawsze wysłuchają i profesjonalnie podtrzymają na duchu i co najważniejsze uwolnią Panią od brzemienia fałszywego poczucia winy.Proszę modlić się,żeby Pan Jezus przywrócił Pani poczucie własnej wartości.Pani mąż ma skrzywiony kręgosłup moralny.Nie wiadomo co to jest – może psychopatologia.Jeśli tak – lepiej będzie dla Pani zdrowia,gdy on będzie dalej od Pani niż bliżej.Proszę mi wierzyć.Mnie też krzywdził mąż.Nadużywał alkoholu,zdradzał,niszczył więż pomiędzy mną a dzieckiem.Trochę mi to zajęło by się z tym pogodzić,że związał się z inną kobietą . . . Pani psycholog mi powiedziała,że jest psychopatą więc teraz wiem,że to Bóg oddalił go ode mnie abym jeszcze bardziej nie cierpiała na stare lata,tylko wcześniej nauczyła się żyć bez niego.Ma Pani dzieci.To one są Pani rodziną.Nie może Pani samej siebie upadlać i siebie obwiniać.To zły przykład dla dzieci i grzech.Matka ma być godna,dumna i silna.Matka Najświętsza jest tego przykładem.Mnie się udało odbić od dna i Pani się to uda.Pani oblubieńcem jest Jezus Chrystus.On nigdy nie zdradzi i nie poniży ani nie upokorzy.Proszę uprzejmie Jemu oddać swe życie.Pan Jezus nie obiecywał św Bernadecie-która miał objawienia Maryjne-szczęścia na tym świecie ale w przyszłym.Głowa do góry Pani Jadwigo!Bóg nie chce żeby Pani była ofiarą przemocy i może dlatego mąż jest z inną aby Pani nie krzywdził.Może Pan chce obdarzyć Panią spokojem i bezpieczeństwem tak jak mnie?Zyskałam z biegiem lat życzliwych przyjaciół.Fałszywych i zdradzieckich wolę unikać.

  13. Były u nas w parafi w ostatnich dniach misje Św. Ksiądz misjonarz dokładnie nam wytłumaczy na czym polega działanie szatana. Ponieważ Bog wywyższył człowieka ponad aniołt Ten się zbyntował i został złym. Teraz chce aby ludzie stawali ssię jemu poddani poniewaz nie ma mocy nad nimi i będzie robił wszystko aby człowieka zranić . Nie zależy mu również na tym aby łowiek zachorował lub na na przejściu trafił go samochód nie- Szatan chce poniżyć człowieka odebrać mu godność. Najbardziej cieszy się z tego gdy jeden człowiek drugiemu zadaje ból( nie cielesny) ból na uczuciach, poniżenie , gdy ktoś bliski rani drugiego. Wykorzystuje człowieka do zadawania bólu drugiej kochającej osobie, a gdy juz takiej osoby nie potrzebuje gdy się juz nią wysłuży doprowadza tę osobę do pogardy samego siebie, do wyzbycia się resztek godności. Wtedy triumfuje bo zniszczył wszystko co tylko Bogu najdroższe umiłowanego człowieka jego niewinnośc i godność, doprowadził go na skraj rozpaczy, spowodował że po drodze niszczył wszystko co mu bliskie i co kochał.Szatan napawa się ludzkim poniżeniem.Droga Jadwigo Musisz całkowicie zawierzyć swoje życie i swoich dzieci Bogu i Maryi, Cierpienie które nosisz w sercu równiez- wtedy będzie Ci dużo lżej. Jednocześnie módl się o to aby Bóg prowadził Twojego męża jeśli w nim jest jeszcze choć promień miłości do Boga to ochroni się przed działamniem Szatana w końcu Bóg zwycięży nawet jeśli terza rani innych – módl się o niego gorąco Ty możesz swoją modlitwą ocalić Swojego męża od zła nawet jeśli zadał Ci tyle bólu Wyobra ź sobie jal pomieszasz plany szatana jeśli pomimo bólu jaki sprawił Wam mąż ty nadal z miłością będziesz sie o niego modlić, co więcej nie znienawidzisz Go bo szatanowi chodzi o sianie nienawiści poprzez zadawanie ran przez bliskich- och jakże on się trzęsię że ty nadal miłujesz męża!!! Nie pozwól aby Szatan zasiał w twoim sercu zwątpienie i złośc!!! Ufaj Bogu i powierzaj mu się twoje dzieci i męża!!! Wszystko się jeszcze ułoży tylko UFAJ BOGU I MARYJI!!! JESTEM RÓWNIEŻ Z TOBĄ JESTEŚ BARDZO DOBRYM CZŁOWIEKIEM!!! czuję do Ciebie wielką sympatię i myślę że jeśli będzie więcej ludzi takich jak TY to Świat nie zginie:)

A Ty co o tym myślisz? Napisz!