Aneta: Świadectwo wysłuchania mojej modlitwy

Witam, chciałabym podzielić się ze wszystkimi łaską jakiej doświadczyłam za wstawiennictwem Najświętszej Marii Panny. Zaczynając od początku: mam na imię Aneta i mam 22 lata. W ostatnim czasie przechodziłam bardzo trudny okres. Zostawił mnie chłopak w którym byłam bardzo zakochana i chyba po części też uzależniona od niego.To był toksyczny związek. Nie brakowało w nim alkoholu ani przemocy fizycznej. Mimo to uparcie chciałam w nim trwać. Po rozstaniu załamałam się, nie miałam ochoty wstawać z łóżka, nie widziałam sensu w swoim życiu. Po około 6 miesiącach jakoś się pozbierałam, przynajmniej na tyle aby znów normalnie funkcjonować. Jednak brakowało mi bliskości drugiej osoby, wszyscy znajomi byli w związkach, a ja? Sama jak palec. Wiele nocy przepłakałam czując, że nie ma już nikogo dla mnie. W tym czasie zagubiłam się totalnie, uciekałam w imprezy i alkohol, mając nadzieję, że gdzieś poznam kogoś kto mnie pokocha.Tygodnie jednak mijały, a w moim życiu nic się nie zmieniało. Czułam się tak, jakby skończyło się za życia. Dochodziły do tego incydenty związane z autoagresją, wstyd mi się przyznać, ale pocięłam się dwa razy. Dziś wiem, że było to głupie, jednak wtedy tylko to mogło przynieść mi ulgę.

Pewnego dnia, który jak zwykle prawie cały spędziłam w łóżku, natknęłam się na wzmiankę o Nowennie Pompejańskiej na jednym z portali plotkarskich. Poczytałam więcej o tej modlitwie i postanowiłam ją odmawiać, traktowałam ją jak ostatnią deskę ratunku. Niestety 2 razy nie dałam rady, przerywałam jakoś między 10 a 20-stym dniem. Na szczęście spróbowałam raz jeszcze. Za trzecim razem odmówiłam całą w intencji znalezienie najlepszego dla mnie mężczyzny z którym połączy mnie szczęśliwa i trwała miłość. Było ciężko wytrzymać całe 54 dni, czasem „klepałam” tą modlitwę bezmyślnie, innym razem modliłam się w dużym skupieniu, odmawiałam ją gdzie się dało: w autobusie, idąc na spacer, w domu… Na stojąco, siedząc, czasem klęcząc. Chwytałam się wszystkich sposobów.

Dwa razy odmawiałam Nowennę będąc pod wpływem alkoholu. Wstyd mi za to, ale piszę to, aby pokazać, że nie zawsze jesteśmy doskonali. Szatan nie próżnował, ale też nie miałam jakichś specjalnych problemów o których niektórzy piszą. Jego działanie objawiało się tym, że czesto wypadało mi coś na ostatnią chwilę lub ktoś przychodził gdy odmawiałam Nowennę. Często tez byłam senna. Ale Najświetsza Matuchna trzymała mnie za rękę i nie pozwalała się poddać. Gdy zostało kilka dni do konca Nowenny zaczęłam wątpić czy to coś da, bo nic się nie wydarzyło. Ale dotrwałam. Nowennę zakończyłam 18 lutego. Dziś jest 4 marca. A ja… spotykam się z chłopakiem który jest przecudowny.

Nie mogę opanować wzruszenia gdy to piszę. Nie mogę uwierzyć, że los tak nagle mógł się dla mnie odmienić. Wiem z całą pewnością, że to Najświętsza Matuchna wymodliła dla mnie tą łaskę. Zawsze przyciągałam nieodpowiednich chłopaków, moje związki nigdy nie były idealne, a teraz mam kogoś kto traktuje mnie cudownie. Jest czuły, kochany, szanuje mnie. Całkowicie wyleczyłam się z dawnej miłości. Nie prosiłam w swej intencji o określonego mężczyznę, prosiłam o najlepszego mężczyznę dla mnie wierząc że Najświętsza Panienka będzie wiedziała jaki on ma być. I wiedziała.

Nie jest dokładnie taki jak go sobie wyobrazałam, może Matuchna chciała mi lekko utrzeć nosa, nie zsyłają mi kogoś dokładnie z moich wyobrazen? Tego nie wiem, ale wiem, że jest to ktoś dużo lepszy niż w moich wyobrazeniach. Dziękuję za to z całego serca. Za jakiś czas odmówię znów Nowennę w innej intencji, bo to przepiękna modlitwa. Odmawiajcie Nowennę, zachęcam Was do tego bo sama się przekonałam że Najświętsza Matka słucha naszych próśb. Jej miłośc do nas nie zna granic, musimy tylko jej całkowicie zaufać.

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

31 myśli na temat „Aneta: Świadectwo wysłuchania mojej modlitwy

  1. Anetko ,szatan przeszkadza chyba wszystkim.Ja odmawiam już druga nowennę ,którą kończę ,ale wiem ,ze dopoki będe miała sily nadal podejme trud jej odmawiania .Bo przecież życie jest coraz trudniejsze i mamy mnóstwo intencji o ktore trzeba sie modlić.Ja doświadczam kryzysu wiary,nachodza mnie np takie myśli ,ze Jezus i Maryja to szatan pod postacia czlowieka.Bo przecież to co z nimi zwiazane jest dla umysłu niedo ogarniecia ,ale przeciez na tym opiera sie nasza wiara.To okrutne ,ale tak mam.Musze z tym walczyć.Wiem ,ze szatan buntuje sie przeciwko moim modlitwom,a poniewaz modle sie nie tylko Nowenna Pompejańska ,ale też tajemnica szczęścia Nabożeństwo trzech Zdrowas Mario ,do Jezusa ,Ducha św ,Świętych ,Aniołow itd.więc róznymi sposobami chce mnie zniechęcić,Nigdy nie modliłam sie tak dużo ,ale ponieważ czuje,ze moje modlitwy sa wysłuchane /powoli,ale jednak/więc sie nie poddaje.Czuje się bezpiecznie .Nie wstydze sie tak napisać ,bo mamy sobie przeciez pomagać ,aja chce pokazac jakimi metodami dziala szatan.Zawsze byłam osoba wierzącą ,ale nigdy nie nachodzily mnie tak okrutne myśli.Ale wiem.że nie mogę sie dać zlamać. Pozdrawiam

    • ja też dużo się modlę mało tego to po skończeniu drugą NP zaczęłam zaraz trzecią ponieważ czegoś mi brakowało.Odmawiam ją na ulicy w aubtobusie na razie nie ma efektów ale mam nadzieję że to się zmieni.

  2. To wspaniałe jaką łaską obdarzyła Cię Maryja. Ja też modlę się o dobrego męża. Jestem w połowie odmawiania nowenny. Modlę się z nadzieją i nie poddaję, wierzę, że zostanę wysłuchana. Po skończeniu zacznę następną:)

    • Ja też się o to modlę… nadzieja ściera się we mnie w ciężkim boju ze zwątpieniem, bo lata lecą, nie mam już 20-iluś lat… ale będę walczyć do utraty tchu…

  3. ja odmawiam już trzecią nowennę w intencji znalezienia odpowiedniego mężczyzny i ciągle nic. To znaczy modliłam sie o znalezienie odpowiedniego mężczyzny a cały czas miałam na myśli jednego w który mi się bardzo podoba już od dwóch lat ale zachowywał się tak z dystansem.Traktował mnie jak koleżankę po prostu więc ja się nie narzucał poniewa zpostanowiła cierpliwie czekaż tym bardziez ze wiedziałam że ma bardzo bolesny związek za soba. Po skończeniu drugiej nowenny coś się miedzy nami zmieniło a przynajmniej tak mi się wydawało. Zaczął sie ze mna kontaktować wprawdze nie dał do zrozumienia że chce żeby było między nami coś wiecej ale wszystko na to wskazywało. Ale ostatnio powiedział mi że zwalnia się z pracy i wyjeżdza z granice.
    Oprócz Np odmawiam tez modlitwę do św Jóżefa w której jest taki fragment” doprowadz do zerwania każdej znajomości która niepodoba się Bogu” więc sobie myślę że Bóg uznał ze to nie jest odpowiedni meżczyzna dla mnie ale jak na raze jest mi bardzo ciężko. Cały czas płaczę. On juz kilka razy mówił o wyjeździe ale nigdy nie pojechał więc myslałam że to był znak że prędzej czy póżniej bedziemy razem to tylko kwestia czasu. Mam 32 lata i boję się że bedzie zapóżno na dziecko.
    Ja tez odmawim Np dosłownie wszędzie na ulicy w autobusie. powiedzcie mi czy to że nie odczytuje tajemnic to żle.

    • Kasiu, św. Joanna Beretta Molla urodziła pierwsze dziecko, mając więcej niż 32 lata, moja koleżanka miała 35, jak urodziło się jej pierwsze dziecko… tak więc jeszcze nie jest za późno. Życzę Ci z całego serca, żebyś znalazła upragnionego mężczyznę, bo doskonale Cię rozumiem i znam ten nieznośny ból, kiedy tak bardzo się chce kochać i być kochanym i się tego nie dostaje, podczas gdy inni lekką ręką znajdują sobie swoje drugie połówki, nawet nie musząc się o nie modlić…

      • Kinga dziękuję bardzo za dobre słowa. z jednej strony myślę że pewnie ten mężczyzna nie jest mi pisany a z drugiej coś mnie w nim pociąga. Modlę się ciągle nie ustaje ale nie wiem czy Nowenna jest ważna ponieważ ja po prostu domawiam różaniec bez rozważania. obecnie jest mi bardzo trudno na duszy pozdrawiam

        • Proszę bardzo 🙂
          Myślę, że jest ważna, ja też nie rozważam tajemnic, bo nie jest o to łatwo w środkach komunikacji miejskiej, a tym bardziej w samochodzie, bo głównie w takich okolicznościach odmawiam różaniec 😉 Wymieniam tylko nazwę tajemnicy przed każdą kolejną dziesiątką, no, czasami się zatrzymam nad jakąś tajemnicą, szczególnie na moich ulubionych (Zwiastowanie, Nawiedzenie św. Elżbiety, wniebowzięcie Matki Bożej, ukoronowanie na Królową nieba i ziemi). To moja druga nowenna, pierwsza została wysłuchana, a właściwie to jest wysłuchiwana na bieżąco, bo owoce dojrzewają powoli. Może tak być również w wypadku aktualnie odmawianej przeze mnie nowenny, niekoniecznie tego męża muszę znaleźć już w trakcie pierwszej nowenny czy tuż po jej zakończeniu… może „owoce muszą dojrzeć”, tzn. ja muszę nad czymś popracować, by być gotową na ten dzień, w którym skrzyżują się drogi moje i mojego przyszłego męża… Jesteśmy niecierpliwe i chcemy mieć TO natychmiast, już, RIGHT NOW, a tak się nie da 😉
          Też mi jest trudno na duszy, szczególnie gdy dopada mnie myśl, że być może modlę się o coś, czego Pan Bóg nie chce, kiedy przychodzą jakieś czarne myśli. Ale staram się je odganiać i właśnie modlitwa różańcowa jest skutecznym orężem w tej walce.
          Pozdrawiam!

      • dzisiaj zaszłam na chwilę do kościoła i tam ludzie odmawiali właśnie różaniec ale tylko wymieniali tajemnice nie rozważali ich.Moja to jest trzecia nowenna i ciągle w tej samej intencji i ciągle nic na prawdę mam juz dosyć.Zależny mi na kimś a ten ktoś mnie traktuje jak koleżankę. Nigdy o tym nie rozmawialiśmy bo ja jestem z tych co uważają ze to mężczyzna powinien zrobić pierwszy krok. Ja nie chciałam pierwszy zaczynać tematu ponieważ nie chciałam się narzucać. już czasami wariuje.

    • Witam Cię Kasiu, bardzo dobrze Cię rozumiem ponieważ jestem w podobnej sytuacji jak Ty, na studiach myślałam że znajdę odpowiednią osobę, założę rodzinę, będę pracować i chociaż pojawiła się pewna osoba to jednak nie jesteśmy razem, później myślałam że już nie znajdę osoby którą się zauroczę lub coś do niej poczuję, ale pojawiła się ta osoba i znowu okazało się że ta osoba nie zaryzykowała dla mnie, mam 30 lat nie wiem czy dane będzie mi założyć rodzine, czy z tą poprzednią osobą będzie mnie coś jeszcze łączyło, te lekcje które przeżyłam w swoim życiu nauczyły mnie tego że jeżeli będziesz miała być z tą osobą to los tak zrobi że z nią będziesz, a jeżeli nie to po prostu czeka na Ciebie ktoś lepszy, jeżeli chodzi o dziecko to nigdy nie jest na nie za późno, znam osobę która urodziła dziecko mając 42lata i bardzo cieszy się tym macierzyństwem, z mojego doświadczenia wiem że miłość przychodzi nie spodziewanie więc głowa do góry wszystko się ułoży, będzie dobrze, życzę Ci abyś znalazła swoją miłość i miała cudowne dzieci pozdrawiam

    • O, to ja też poproszę o jakiś akcik strzelisty od czasu do czasu… ja również będę „strzelać” w Waszej intencji 🙂

  4. tak jak już pisałam modlę się o dobrego męża ale ciągle mam na myśli tego jednego który mi sie podoba chociaż ostatnio zaczynam mieć wątpliwości czy byłby dobrym mężem. Jenak coś mnie do niego ciągnie. A na dodatek jak o nim myśle to ciągle sobie wyobrażam jak uprawiamy sex chociaż jeszcze z nikim tego nie robiłam. Znam go już dwa lata on planuje niedługo wyjazd za granicę jak myślicie czy powinnam mu powiedzieć co czuje czy zostawić to tak jak jest. Wydaję mi się ze jak by chciał mnie bliżej poznać to sam by zrobił pierwszy krok

  5. powiedzcie co myślicie o mojej historii. Podobał mi się pewien chłopak( ten o którym pisałam już wczesniej) widywałam go w drodze z pracy jednak nie miałam jak do niego zagadać. Modliłam się zeby coś się wydażyło zebyśmy mogli się bliżęj poznać.Pewnego dnia po wyjściu z kościoła w rocznicę śmierci mojej chrestnej on sam zaczoł rozmowę ze mną. Jak już pisałam jesteśmy znajomymi do dzisiaj chociaz mineło już dwa lata do tamtej chwili ale tylko znajomymi a teraz on jeszcze chce wyjechac .Co myślicie o tym.

  6. Iwona, lub ktokolwiek
    mam teraz trudną sytuację z chłopakiem, nie wiem czy trwac w tym związku czy nie
    proszę Was bardzo, zaczynam dzisiaj Nowennę ale potrzebuję rozmowy z drugą osobą która była w podobnej sytuacji. Ja też mam wątpliwości i jestem tak od niego uzależniona, że boję się iż modląc się stracę go. Proszę pomóżcie mi. GG 2425134, mail: bardzonieznana@gmail.com

  7. Witam, to znów ja:) Jeśli ktoś tu jeszcze zagląda, to chciałam napisać co u mnie. Nadal jestem z chłopakiem o którego prosiłam w modlitwie i o którym pisałam w świadectwie. Minęło już ponad pół roku, a ja jestem szczęśliwie zakochana. Z wzajemnością. Piszę tu znów, bo chcę wesprzeć osoby, które się modlą. Chcę aby jak najwięcej osób dowiedziało się o tej cudownej modlitwie. Nie poddawajcie się. Najświętsza Matuchna pomoże. Trwajcie w modlitwie. Pisząc to mam łzy w oczach bo czasem sama nie mogę pojąć Jej dobroci. Nie wiem już jak dziękować, więc może pomogę przynajmniej opowiadając tym jak bardzo Najświętsza Matka mi pomogła.

  8. Witam, ja na nowenne trafiłam przez przypadek, na początku powiedziała a właściwie wspomniana o niej moja niedoszla teściowa. Po ostatecznym zerwaniu z chłopakiem zaczęłam się modlić. Jestem dopiero w 11 dniu odmawiania i napisze szczerze jest coraz gorzej nie mam czasami siły a gdzie tam do końca. Modlę się o odnowienie się tego uczucia pomiędzy nami wiem, nie mam z nim żadnego kontaktu (natomiast jestem częstym gościem u jego rodziców) ale wierze bardzo.
    Podczas odmawiania uleglam złemu pare razy ale nie poddaje się. Teraz chciałabym odbyć spowiedź generalna ale nie jest mi łatwo bo przez pare lat trochę się nazbieralo 🙁
    Każda intencja jest ważna, ważne aby odmawiać z wiara. Trwam i mam nadzieje na dokończenie jej
    Pozdrawiam serdecznie

  9. Droga Beato, trwaj w modlitwie, wiem jak bywa ciężko, bo sama przez to przeszłam.Ale Najświętsza Matuchna poda Ci pomocną dłoń. Ona słucha naszych modlitw, jestem na to żywym dowodem.

  10. Minął już ponad rok odkąd jestem z chłopakiem o którego modliłam się za pomocą Nowenny Pompejańskiej. Jestem niesamowicie wdzięczna Bogu i Najświętszej Matuchnie za tę łaskę. Kilka dni temu rozpoczęłam kolejną Nowennę z prośbą o to żebym zaszła w ciążę. Wierzę że Matuchna mnie wysłucha. Jestem żywym dowodem na to jak potężna jest jej siła, siła Nowenny. Trwajcie w modlitwie. Życzę Nam wszystkim wysłuchania próśb i życia w pokoju.

  11. Anetko chciałam podziękować Ci za Twoje świadectwo. Pomagasz mi na nowo rozbudzić moją wiarę. Do zakończenia Nowenny Pompejskiej zostało mi jeszcze 2 tygodnie, ale ostatnio jest strasznie ciężko. Modlę się i płaczę i wydaje mi się, że Bóg mnie nie słyszy i chciałabym krzyczeć i się buntować, żeby to coś pomogło. Myślami nieraz obwiniam Go, że to On zgotował mi taki los, a przecież tak mnie kocha… Ale mimo wszystko chce wierzyc, bo to moja ostatnia deska ratunku. Mogę powiedzieć za to, że ta modlitwa mnie uspokaja i po całym różańcu już jest mi lepiej. Dawniej probowałam odmawiac NP dwa razy w intencji oczywiscie o milosc. Pierwszy raz to bylo niesamowite, bo spotykalam sie wtedy z chlopakiem, byl super, ale brakowalo mi uczucia i prosilam Panienke o milosc (chyba dokladnie do niego). I w ten dzien co zaczelam sie modlic wszystko sie zmienilo. Niestety wytrwalam tylko 6 dni. I przez te 6 dni bylo mi z nim tak dobrze jak nigdy dotad, moglam tak trwac i trwac. A pozniej przestalam sie modlic i milosc tez prysla :/ Potem podjelam jeszcze jedna probe, ale nie modlilam sie codziennie, albo modlilam sie z opoznieniem i wytrwalam ok 14 dni. Efektow specjalnych nie zauwazylam. Za jakis czas rozstalam sie z tych chlopakiem. Rozstanie bylo ciezkie, ale czulam wewnetrznie ze dobrze robie. Ze nie mam innego wyjscia. Choc on jest najcudowniejszym chlopakiem jakiego spotkalam (nawet nie myslalam ze istanieja tacy ludzie) to czulam ze nie jest dla mnie. Wczoraj sie dowiedzialam ze nie spotyka sie jeszcze z nikim na stale, ale czasami spotyka sie z dziewczynami. I choc to normalne to znowu sie zalamalam i serce mi peka i juz bym chciala z miejsca do niego wrocic. Ale ja juz mialam podobna sytuacje z bylym chlopakiem i to wracanie na dobre nam nie wyszlo. Nie chce popelniac tych samych bledow, a prawdopodobienstwo ze moje uczucia mialy by sie przemienic wydaje sie nikłe. I tak to jest w domu strasznie tesknie i cierpie, a przy nim pewnie znowu stwierdzilabym ze „to nie to”. Widze ze sama sobie nie radze z zyciem i dlatego teraz uczepilam sie tego rozanca jako ostatniej deski ratunku. Chce wierzyc ze Bog sie zmiluje i mnie wyslucha (jak najszybciejjjjj). O dziwo, trzecią Nowennę Pompejską odmawiam już długo codzień. Stwierdziłam , że Bóg mi daje do tego łaskę bym ją skończyła, bo chce mi już pomóc 😉 Proszę pomódlcie się za mnie choć króciutko, aby Pan nasz połączył mnie z tym najlepszym dla mnie mężczyzną.

  12. I w ogóle ostatnio czytałam, że w różańcu ważne są rozważania tajemnic z życia Jezusa i Maryi, bo bez nich to puste klepanie paciorków. Także nawet w autobusie pomyślcie chwilkę nad daną tajemnicą. Zawsze można coś ubrać własnymi słowami. Ja często tak robię. Poza tym jak się tak zatrzymam to tak jakbym odpoczywała i pozniej mam wieksza ochote na reszte rozanca 🙂

  13. Cieszę się, że moje świadectwo choć w niewielkim stopniu może pomóc Ci w trwaniu w modlitwie. Właśnie z tego powodu piszę co jakiś czas tutaj o tym co u mnie, aby nie zapomnieć, aby wciąż dawać świadectwo, aby inni modlący się wiedzieli, że Najświętsza Matuchna naprawdę mi pomogła, że ten cud trwa nadal i wierzę, że będzie trwał zawsze.
    Ja też odmawiając swoją pierwszą Nowennę byłam zagubiona, też często modliłam się przez łzy, dwukrotnie nie ukończyłam Nowenny, dopiero za trzecim razem dotrwałam do końca i wiem to na pewno, że wtedy Najświętsza Matka trzymała mnie za rękę, a czasem nawet za tą rękę ciągnęła dalej, abym dotrwała.
    Był płacz, wątpliwości, niepewność co dalej. Ale dziś z całą pewnością mogę powiedzieć, że warto i już zawsze będę chwalić za to Najświętszą Matuchnę oraz Pana.
    Co do rozważania tajemnic, staram się to robić, ale często jestem rozproszona. Dzięki Twojej wypowiedzi postaram się bardziej do tego przyłożyć.

    Dziś 14-sty dzień odmawiania mojej drugiej Nowenny o zajście w zdrowo rozwijającą się ciążę.
    Odkąd zaczęłam odmawiać odczuwam trudności, brak czasu przez pracę, a także ciągłą chorobę. Najpierw grypa, później zatoki, uporczywy kaszel… A wczoraj po południu byłam na pogotowiu- zapalenie oskrzeli. Czuję się fatalnie, ale trwam w modlitwie, bo wiem że Najświętsza Matka wciąż trzyma mnie za rękę.
    Bóg jest łaskawy.

  14. Wiecie co? Tydzień temu pisałam, że jestem załamana, a w tym tygodniu tyle się zmieniło. Poczułam, że Bóg wreszcie jest blisko mnie, że mogę się w nim schronić. Zaczęłam czytać świadectwa jak niesamowicie Matka Boża opiekowała się tymi którzy modlą się na różańcu w czasie wojny, jakie niesamowite cuda ich spotykały. Przeczytałam że niektórzy słyszeli głosy np. „Czemu się boisz przecież modlisz się na różańcu”. I wtedy poczułam, że te wszystkie straszne lęki ode mnie odeszły. Nigdy nie rozumiałam co właściwie znaczy oddać się Bogu, zaufać Mu, zawsze miałam poczucie że muszę coś zrobić. Ze jak nic nie bede robić to życie mi przemknie, ale wszytko co robilam, czasem na siłę, choć chciałam dobrze, kończyło się źle. I teraz zaczęłam jakby powoli wszytko rozumieć. Jakby Bóg wreszcie zechciał ujawnić te swoje tajemnice. Poczułam, że muszę skazać się na niego. A On pokieruje mnie w odpowiednie miejsca. Nigdy nie wiedziałam co to znaczy zrzucić ciężary na Jezusa” (niby jak mam to zrobić). A teraz to zrozumiałam, poczułam. Wcześniej za dużo wzięłam na swoje barki, całe strapienia o ludzi, o ich przyszłość, o moją przyszłość. Teraz poczułam, że tak bardzo mi ulżylo. Żebym się nie martwiła o jutro, przecież Bóg o mnie pamieta, Panienka mnie poprowadzi i otoczy opieką te osoby, o które się martwie „Czemu się boisz przecież modlisz się na różańcu”. Zrozumiałam, że Bog nam daje zycie w porcjach po 24h nie zeby robic wielkie rzeczy, wielkie zmiany. Do nas należą tylko takie wydawaloby sie drobne rzeczy jak zabawa z dzieckiem, wspolny posilek, odwiedziny kogos kto za nami teskni, kto nas potrzebuje, obdarowanie kogos kwiatami. Cos co wydaje sie tak blache a nadaje zyciu piękno. Tak jak Bóg wszedł do mego życia w tej modlitwie w takiej prostocie, że nawet tego nie zauważyłam. Niby wszystko jest po staremu, a zmieniło się wszystko! Bo zmieniło sie moje serce, moje pragnienia, moje myślenie. Zaczęło się dla mnie jakby nowe życie. Życie pełne szcześcia dzięki Bogu, poczułam się jakby mi się tak rozjaśniło w głowie, że od razu chciałam wszystkich nawracać żeby i oni poczuli takie szczęście 😀 Wiecie co ja jestem pewna, że sama bym do tego nie doszła, że to Matka Boża mnie prowadziła. Tyle razy szukałam Boga w życiu i nie mołam go znaleźć, przynajmniej nie w takim stopniu. I zauważyłam już od samego początku odmawiania nowenny, że radzę sobie z grzechami z którymi od zawsze miałam problem. A wszystkie próby zerwania z nimi kończyły się fiaskiem. To niesamowite, bo ta łaska przychodzi tak niepostrzeżenie. Myślisz już, że moze modlitwa nie da tak wiele i załamujesz się, a tu malymi kroczkami w pewnym momencie wszystko sie zmienia. Wcześniej ciągle chodziłam załamana i byłam wewnętrznie smutna, że zastanawiałam się czy nawet nie zacząć brać jakiś proszków antydepresyjnych. Teraz wreszcie potrafię się uśmiechać i to tak z głębi duszy. Ja modlilam sie za moich cudownych bylych chlopakow, którzy tak pięknie mnie kochali, niestety ja czułam że to nie „Ci”. Strasznie to przeżywałam i niepotrafiłam sobie z tym poradzić, bo w jakiś sposób bardzo ich pokochałam. Tak wiem, nikt tego nie rozumie. 😉 Teraz uznałam, że jak Bog zechce to połączy jeszcze nas ze sobą, ą jak nie to spotkamy się w niebie. Napewno! Tylko muszę się za nich modlić. Modlę się dalej z ufnością, że Bóg ześle mi tego właściwego. Dziękuję Mateńko niebieska i proszę o więcej. Zastanawiam się czy nie zacząć kolejnej nowenny zaraz po tej. Przecież łaski Pana są na wyciągnięcie ręki! 🙂

    • Brawo Aniu – módl się za każdego, wszyscy tego potrzebują, choć o tym nie wiedzą, że się ktoś za nich modli – to się podaba Bogu. To przynosi ponadczasowe korzyści – myśląc w ten sposób możanA uzdrowić cały świat. Skoro złorzeczenia mogą przynieść szkodę ludziom, bo złe duchy to wykorzystują, to dobra modlitwa za każdego, o kim pomyślimy i polecimy Bogu, też może przynieść tylko dobro.

  15. Aniu bardzo się cieszę, że u Ciebie coraz lepiej, Najświętsza Matuchna zawsze jest przy nas. Również tego doświadczam. Gdy dopada mnie lęk, wystarczy że przypomnę sobie o tym, że Maryja jest przy mnie, a od razu jest lepiej. Twój ostatni post dał mi wiele do zrozumienia i dziękuję Ci za niego. To trudne zawierzyć się Bogu całkowicie, ale naprawdę warto.
    Pisz proszę co u Ciebie, wierzę, że wszystko się jak najlepiej ułoży.
    Co do mnie to dziś 15-sty dzień odmawiania Nowenny. Trwam w modlitwie ze wszystkich sił, bo wierzę że moja modlitwa będzie wysłuchana. Najukochańsza Matka nikogo nie zostawia.

  16. Dziś ostatni dzień mojej drugiej Nowenny (pierwsza moja Nowenna to ta opisana w świadectwie powyżej). Tym razem modlę się o łaskę zajścia w zdrowo rozwijającą się ciążę. To dziwne uczucie, bo dziś ostatni, 54-ty dzień. Było ciężko, chroniczny brak czasu, praca, w międzyczasie częste choroby, co prawda nie groźne (przeziębienie, zapalenie oskrzeli) ale jednak utrudniające codzienne czynności. Były chwile zwątpienia, nie zawsze też byłam dostatecznie skupiona na modlitwie, ale starałam się. Odmawiałam Nowennę gdzie się dało, w domu, w pracy, podczas jazdy samochodem.,. I jak się dało-leżąc, siedząc, klęcząc… Na głos i w myślach.
    Dziś gdy nadszedł ostatni dzień ten Nowenny jestem pełna wiary w to, że Najświętsza Matuchna dopomoże mi i że wymodli dla mnie tę łaskę- łaskę zajścia w zdrowo rozwijającą się ciążę. Wiem że przez całą Nowennę trzymała mnie za rękę i nie pozwalała się poddać.
    Dziękuję Najukochańsza Matko, Królowo Różańca Świętego.
    Tobie zawierzam swój los.
    Bóg jest łaskawy. Trwajmy w modlitwie.

  17. Minęło sporo czasu od zamieszczenia tej Nowenny, tak jak pisałam skończyłam w już drugą nowennę w której prosiłam o łaskę zajścia w zdrowo rozwijającą się ciążę. Nadal jestem w szczęśliwym związku. Nowennę w której prosiłam o zajście w ciążę zakończyłam 16 maja 2014 roku, a mniej więcej 9 lipca 2014 roku zaszłam w ciążę. Obecnie jestem w 21 tygodniu ciąży i jestem bardzo wdzięczna Najświętszej Matuchnie. Zaraz biorę się za pisanie świadectwa dotyczącego zajścia w ciążę, ale chciałam także napisać to tutaj, aby Ci którzy być może czytali moje wcześniejsze świadectwo mogli się cieszyć razem ze mną.
    Jestem bardzo wzruszona, trudno opisać słowami jak jestem wdzięczna za łaski, które otrzymałam. Obecnie jestem w połowie odmawiania trzeciej Nowenny o łaskę zdrowia dla mojego nienarodzonego jeszcze dziecka.
    Jedyne co mogę zrobić w dowód wdziecznośći to starać się być lepszym człowiekiem i mówić innym o tym jak łaskawa jest Królowa Różańca Świętego i jakie cuda czyni.
    Wierzcie i módlcie się, naprawdę, a Najświętsza Matuchna przytrzyma Was za rękę i pomoże.

  18. Anetko przepiękne świadectwo:) Jestem w identyczenej sytuacji i postanowiłam odmówić NP ..dwa razy się do niej zbierałam ale jakoś stwierdziłam,że nie.Teraz się zawzięłam i zaczęłam odmawiać.Zawsze bylam religijna i praktykująca ale miałam wrążenie ze tak trzeba bo tak mnie w domu nauczono co niedziela do kościoła..mam zawsze mi powtarzała: dziecko módl się zawsze a nie ‚jak trwoga to do Boga” i dopiero teraz to zroozumiałam.I czuję się tak lekko i jestem dobrej myśli mimo 23 lat sporo przeszłam .takie związki bardzo niszczą kobiete ale wiem ze pierwszy dar to byłtaki ze nie jesteśmy z tymi mężczyznami..ktoś na górze nas ochronił przed nimi zanim np. zaszłybyśmy w ciąże itp. ciesze się bo moja rodzina i przyjaciele jest szczesliwa ze z tym człowiekiem nie jestem ,,ja powoli tez zaczynam się cieszyc i wierzyc ze gdzies czeka ktoś 😉 Duzo milosci dla wszystkicj i pozdrawiam cieplutko.Wierzcie i módlcie się :)<3

  19. Ciekawe czy Aneta tu nadal zagląda. Bardzo fajne jest wracanie autorow do swoich swiadectw. To udowadnia, że nie sa one tylko na chwile, tylko, że są trwałe… Twoje świadectwo dało mi duzo nadzieji, gdyz, jestem w podobnej sytuacji 🙂 Mam nadzieje, że u Ciebie wszystko dalej pięknie sie rozwija:) Pozdrawiam!

A Ty co o tym myślisz? Napisz!