Sylwia: trudności i kilka przemyśleń wokół nowenny

Ja 7 grudnia 2012r. zaczęłam odmawiać codziennie dwie nowenny pompejskie ( w dwóch intencjach) to znaczy jak znalazłam się w depresji po kolejnym poronieniu dziecka, żyjąc na emigracji i będąc zależnymi od osób, którzy niekoniecznie nam dobrze życzą. Zaraz na początku ich odmawiania zaczęły się w moim domu dziać różne złe rzeczy, przy czym działania osób mi bliskich i mnie samej były takie, że normalnie nikt kierując się WŁASNĄ NIEPRZYMUSZONĄ WOLĄ nie popełnił by tego! To było tak jakby sam diabeł albo inny zły duch wkładał w usta ludzi mi bliskich słowa a w ręce czyny, których nigdy w życiu by sami nie popełnili. Święta Bożego Narodzenia były jedne z tych najgorszych. Po świętach bywało pare dni spokoju i znowu spory rodzinne… Jednocześnie zauważyłam, że w normalnych okolicznościach ludzie tak ze sobą skłóceni nigdy przenigdy nie dążyli by do pogodzenia się ze sobą, a myśmy dążyli do zgody. W tym dostrzegam ewidentne działanie Najświętszej Maryi, która pootwierała nasze serca i nauczyła wybaczać.

Jestem aktualnie w 15 dniu odmawiania części dziękczynnej. Z początku odmawiałam tylko trzy tajemnice (radosną, bolesną, chwalebną) ale po ukończeniu 2 dnia odmówienia nowenn dziękczynnych przyśniła mi się moja nieżyjąca mama chcąc mi przekazać, że mam odmawiać również tajemnice światła, to znaczy ja to tak zinterpretowałam bo przyśniła mi się gromnica, którą zapaliłam jak moja mama umarła. Co do światła to w nauce kościoła jest kilka interpretacji. Świetny wykład na temat w/w (symbolu światła) oraz o tym jak zło potrafi manipulować człowiekiem daje egzorcysta ksiądz Bogusław Jaworski. Posłuchajcie tego to zrozumiecie:
https://www.youtube.com/watch?v=KD6u7uR7gX8

W tym właśnie wykładzie ksiądz mówi, że to Lucyfer, niegdyś przecież najwyższy z aniołów miał być „tym najbliższym bo niosącym światło” ukazywany jako niosący coś niezwykłego i ogromną tajemnicę a tu nagle Chrystus mówi „ja jestem światłością świata” i być może jego misją było przynieść to światło na ziemię i w tym momencie Lucyfer wraz ze swoją świtą, prawdopodobnie w liczbie 1/3 zastępów anielskich sprzeciwia się temu obrazowi ukrzyżowanego Boga –Jezusa Chrystusa, stanowiącego połączenie istoty doskonałej –jednocześnie uduchowionej jak anioły i sam Bóg Ojciec oraz materialnej jaką jest człowiek (oczywiście z domieszką duchowości pod postacią wolnej woli).

Nie wiem do końca czy moja interpretacja jest słuszna i chciałam nadmienić, że bardzo rzadko śnią mi się zmarli a jeśli chodzi o moją mamę (która nie żyje od 11 lat) to przyśniła mi się drugi raz w życiu (mój tata nie żyje od 23 lat i nigdy mi się nie przyśnił) i dlatego nie jestem w stanie tego zlekceważyć a raczej traktuję to jako próbę przekazania jakiejś informacji albo ostrzeżenia. Ja po obudzeniu z tego snu jakby od razu zinterpretowałam to jako konieczność odmawiania tajemnicy światła i tego się trzymam.

Pragnę nadmienić, że z chwilą gdy zaczęłam odmawiać tę tajemnicę różańca mój dom ogarnął jeszcze  większy spokój –i tu dostrzegam działanie Matki Boskiej i powiem więcej, że w chwili gdy odmawiam różaniec czuję się bezpieczna.  Nie wiem czy Maryja spełni moje prośby i ale w zasadzie po cichutku liczę na to, że spełni to, co sama uzna dla mnie za najlepsze. A właściwie to już spełniła to co uznała dla mnie za najlepsze -bo zaczynam dostrzegać  że sprowadza całą moją rodzinę na właściwą drogę. Dlatego „wszystkim głosić będę jak dobrotliwie obeszłaś się ze mną, aby niegodni tak jak i ja – grzesznicy, z zaufaniem do Ciebie się udawali. O gdyby cały świat wiedział jak jesteś dobrą, jaką masz litość nad cierpiącymi, wszystkie stworzenia uciekałyby się do Ciebie. Amen.”

5 myśli na temat „Sylwia: trudności i kilka przemyśleń wokół nowenny

  1. Sylwio ja też od jakiegoś czasu dołączam tajemnice światła. Na początku przy mojej pierwszej NP odmaiwałam tylko 3 ale nagle poczułam potrzebę ,że dołożyć jeszcze jeden różaniec…teraz odmawiam dwie NP i obydwie z 4 tajemnicami…moje prośby nie zostały jeszcze wysłuchane i nie odczuwam jakiś specjalnych łask, mówiąc szczerze jest coraz gorzej ale trwam w modlitiwe bo to pewnie moja próba…

A Ty co o tym myślisz? Napisz!