Agnieszka: rozwiazanie problemów

Chciałabym podziękować MATCE NAJŚWIĘTSZEJ za rozwiazanie moich problemów. Ofiarowałam Matce Najświętszej moje życiowe trudy i problemy po pół roku od skończenia Nowenny moje problemy zniknęły. Nie mogę wyrazić to słowami bo sprawa była beznadziejna a Matka Najświętsza wysłuchała moje modlitwy. Przeczytaj Agnieszka: rozwiazanie problemów
Przeczytaj całość

Magdalena: Matura zdana z bardzo dobrym wynikiem

Podjęłam się zdawania matury z czterech przedmiotów na poziomie rozszerzonym. Ogrom materiału mnie przerastał, czasu było coraz mniej a progi na studia były zawsze wysokie. Przypadkiem przeczytałam w gazecie "Miłujcie się!" o nowennie pompejańskiej i postanowiłam ją odmówić. Był to okres przygotowań nie tylko do matury, ale także studniówki, przez...
Przeczytaj całość

Emilia: Zaczęłam doceniać każdy dzień życia

Witam, pod koniec lipca skończyłam odmawiać 2NP.Pragnę przeprosić Maryję za moją opieszałość w złożeniu świadectwa.Pod koniec jej odmawiania w moim życiu wydarzył się prawdziwy cud.Dowiedziałam się że zostanę po raz drugi mamą.Równo rok czasu staraliśmy się o te dzieciątko i choć nie było to moją intencją w tej nowennie, Maryja wiedziała jakie jest wielkie pragnienie mojego serca
Przeczytaj całość

Katarzyna: podziękowanie

Mój Anioł tak mnie natchnął ,że trafiłam  na Mszę  Św. w dzień powszedni  ( piękny dzień a ja nie wiedziałam co mam robić po pracy). Na Mszy było Przystąpienie do Duchowej Adopcji. Ksiąc modlił się nad każdym i błogosławił te osoby by wytrwały w modlitwie, a ja miałam problem by...
Przeczytaj całość

Agnieszka: Dziękuje Maryjo za pomoc i błagam o kolejne łaski

Nowennę zaczęłam odmawiać w bardzo ciężkim dla mnie momencie życia kiedy zaginął mój mąż. Przez kilkanaście tygodni nie znany był mi jego los. Byłam bezradna wobec tej tragedii. Chwyciłam się różańca jako bezcennej pomocy. Od początku nie miałam wątpliwości, że Maryja mi pomoże. Moje pragnienie odnalezienia męża było tak wielkie,...
Przeczytaj całość

Patrycja: Nie mogę już dłużej milczeć!

Nowenna Pompejańska towarzyszy nam od ponad roku.  Rozpoczął ją mój chłopak, a później narzeczony  w intencji przemiany swojego serca, byśmy mogli zostać małżeństwem. Później wspólnie podjęliśmy słodki trud tej modlitwy w intencji naszych rodziców, o uzdrowienie relacji. W naszym życiu zaszło wiele zmian, dostąpiliśmy niezliczonej ilości łask w czasie i po zakończeniu odmawiania tej nowenny (m.in. mój chłopak po kilkunastomiesięcznym czasie mozolnych poszukiwań, znalazł miejsce zatrudnienia). Nasi bliscy, także w wyraźny sposób zostali objęci opieką Maryi (moja mama po kilku letnim okresie bezrobocia dostała pracę, mama mojego wówczas chłopaka po wypadku samochodowym zakończonym dachowaniem wyszła bez szwanku, z lekkimi zadraśnięciami). A my w czasie trwania nowenny staliśmy się narzeczonymi, by później w październiku (miesiącu różańcowym) ślubować sobie miłość w Sakramencie Małżeństwa.

Bardzo szybko po naszym ślubie mój mąż stracił pracę. Było to dla nas trudne doświadczenie, tym bardziej, że nie byłam gotowa by mówić o tym moim bliskim (w szczególności mamie).

Później dobre rzeczy mieszały się ze złymi (tak jak to w życiu bywa), tzn. okazało się, że w bliżej nie wyjaśniony sposób zostałam uzdrowiona z pewnego, nazwijmy to, defektu serca. Byłam poddawana kilku badaniom, które niezależnie potwierdziły, że jestem zdrowa! My uważamy, że jest to ewidentne działanie Boga poprzez Maryję:) bo to Jej zawierzyliśmy siebie i Ona za nami oręduje.

Wyjaśnię może w skrócie, czemu doszliśmy z mężem do wniosku, że muszę  znów diagnozować coś co było czymś ewidentnym i podobno na całe życie… Otóż chcieliśmy się dowiedzieć czy spokojnie możemy myśleć o dziecku, czy powinniśmy się jakoś do tego wspaniałego momentu przygotować, tzn. przygotować moje serce (jakieś leki, monitoring, ewentualny zabieg itp.) Miałam już umówiony termin na zabieg operacyjny, gdy okazało się to, co napisałam wyżej:)

Nie minął tydzień odkąd mąż pożegnał się ze starą pracą, jak zadzwonił telefon z ciekawą, inną propozycją, która łączyłaby jego pasje zawodowe i hobby. Byliśmy pełni nadziei. Ale nie dano żadnej odpowiedzi… i wszystko zaczęło się przedłużać, nie było pewności, czy jeszcze się do niego odezwą. Po kilku kolejnych dniach spadła na nas kolejna niezbyt przyjemna wiadomość – lekarz podejrzewał u mnie guza piersi…

Zbiegło się to z naszymi planami wyjazdu na Jasną Górę w pielgrzymce dziękczynnej za nasze małżeństwo. W związku z tym do różnych innych intencji, dołączyliśmy również tę – o pomyślną diagnozę. W między czasie odezwali się ludzie z tej firmy by dokonać  formalności i podpisać umowę z mężem! Dzień po przyjeździe z Częstochowy okazało się, że nie mam guza! Tylko zrazik gruczołowy, którego mam obserwować.

Piszę to wszystko, by dać świadectwo Bożego działania poprzez Maryję. Coraz bardziej dochodzę do wniosku, że Bóg uczy mnie pokory i umiejętności dziękowania za wszystko, bo wszystko jest Jego darem, nawet to co trudne. Wszystko jest po coś. Zbyt długo milczałam. Pragnę by inni ludzie też mogli doświadczyć tej niezwykłej więzi z Maryją i otworzyć się na Boga poprzez tę niezwykła nowennę.

Regularny biuletyn pompejański!

Otrzymuj wiadomości pompejańskie na e-mail

Zapisując się do tego biuletynu, będziesz otrzymywać informacje związane z nowenną pompejańską, Pompejami, sanktuarium w Pompejach, ważnymi wydarzeniami oraz wyjątkowymi promocjami. Zostań z nami w kontakcie!

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

3 komentarzy do "Patrycja: Nie mogę już dłużej milczeć!"

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Aga
Gość

Piękne świadectwo:)

Da.
Gość

Dziekuje Ci za to swiadectwo!

Ela
Gość

Piekne swiadectwo, rozumiem jak to jest jak cos na przemian sie wali i wydaje sie nam ze nis dobrego nas juz nie spotka.u was jest inaczej, zl przeotacza sie w dobro I oby tak dalej wam los sprzyjal.

Czy wiesz, że autor

nowenny pompejańskiej

napisał też…

Miesięczne nabożeństwo

do świętego Józefa

w sprawach trudnych

NA MARZEC!