Kontrowersyjny komentarz 58

Wklejam komentarz Kuby. Co Wy na to? Przemyślmy, doradźmy, pomódlmy się. A może ktoś ma konkretne rozwiązanie?

psu na budę zdają się te modły, ja od ponad roku odmawiam nowenny o znalezienie pracy i jak dotąd nie mam ani pracy, ani szans na jej znalezienie, tylko ciągle problemy, jak zawsze i wszędzie są podwójne standardy, nawet tam w niebie, są lepsi i gorsi, więcej nikomu nie pomogę, teraz jak ktoś coś ode mnie będzie chciał to mu powiem  spier… do tych co mają wszystko za darmo niech się odwdzięczą, liczą się tylko znajomości, Bóg tak traktuje tych co chcą mu służyć, gardzi nimi, a potem płacze po tych różnych pokręconych miejscach objawień, jak to wiele dusz idzie do piekła bo nikt się za nich nie modli, mam to w du…, niech idą nawet w rzędzie po tysiąc w każdej sekundzie, niech się żali do tych co im dał wszystko za darmo, tych co proszą o pierdoły, i nawet do końca nowenny nie muszą odmówić i już dostają pomoc, niech się odwdzięczą, ja więcej nikomu nie pomogę, na takiej pomocy tylko straciłem a nic nie zyskałem, jak są tacy lepsi ode mnie to niech oni teraz cierpią dla Boga, ja mam to gdzieś, o durnoty się modlą, o żonę, o męża, bo im ciężko samym, i o jeszcze błahsze rzeczy, a ludzie nie mają pracy, nie mają z czego żyć, a pomocy nie dostają, mam to w du…,

58 komentarzy

  • Czy nie można by było założyć innej kategorii do tego typu wpisów? Nie bardzo mi ten post pasuje do kategorii „Świadectwa o nowennie”. Każdy miewa chwile zwątpienia, i jak się wchodzi w Świadectwa o nowennie to raczej po to by się podnieść na duchu a nie czytać takie wulgarne wpisy.

    • Cytrynka – ale świadectwa moga być i dobre i złe. Kazdy ma prawo napisać co odczuwa podczas modlitwy, a my mamy prawo to komentować.

      • Nell – zgadzam się, może mój poprzedni komentarz był trochę oschły, ale chodziło mi tylko o to, że każdy czasem się załamuje i jak się wchodzi w Świadectwa to raczej po to, żeby się podnieść na duchu. Ja np. ostatnio jestem w nastroju podobnym do nastroju Kuby (choć nie aż do tego stopnia) dlatego rozumiem go i nie oceniam i zgadzam się, że każdy może napisać o swoich odczuciach. Tyle tylko, że Wasze pozytywne świadectwa zawsze dodają mi otuchy i dlatego zaproponowałam, żeby tego typu wpisy były w innej kategorii. Absolutnie zgadzam się, że każdy ma prawo napisać, co czuje podczas modlitwy.

    • dobrze, zmieniamy kategorię

  • Myśle Kubo ,ze brak Ci pokory i wiary w życiu. a tego co piszesz ,aż kipi nienawiść do ludzi ,dzielisz ich na lepszych i gorszych,więc myśle,ze tu jest przeszkoda.Twoje prośby do Boga to widocznie żadania ,ze cos Ci sie nalezy ,bo inni przeciez maja .Wiesz wiele ludzi jest niewierzacych ,ale kiedy maja problem to z pokora potrafią prosić Pana Boga o łaski i myśle ,ze takich ludzi On słucha.Czy chociaz raz podziekowałeś Matce Bożej Panu Bogu za drobnostkę ,za dobrze przeżyty dzień? Myśle ,ze nie myślisz nawet o tym ,boTwoje myśli skupiaja sie na tym co możesz w zamian dostać ,bo przecież sie modlisz .Wysłuchanie modlitwy przez BoGa Maryje itd jest wielką łaska jaką sie otrzymuje/przecież o nie prosimy/To sa łaski ,czyli cos szczegolnego co sie dostaje ,ale nie wystarczy sie modlić ,trzeba na to zasłużyć .Nie przyciągniesz szczęścia stale zazdroszcząc innymtego,zre maja więcej.Uwierz ,mi ,ze nawet jak maja a zdobyli to w nieuczciwy sposób to za wszystko zaplaca.Skąd wiesz czy Ci ,ktorzy mają nie modla sie ? Nie musza przecież manifestować swojej wiary,Może właśnie szczerze już kiedys wymodlili sobie szczęście? Wyzbądź sie zła ,goryczy ze swojego serca.myśl pozytywnie o ludziach ,wybaczaj im.I jeszcze jedno wiara nie polega na tym że wierzysz w cos namacalnego ,rzeczywistego.Tylko Ci ludzie otrzymuja łaski ,którzy szczerze wierza Negatywne myślenie ,to często powód depresji ,a to dzieło szatana.Dla mnie jesteś ,albo wielkim egoistą majacym wielkie opczekiwanie od świata ,lecz nie od siebie ,lub czlowiekiem,ktory nie kocha nikogo nawet siebie ,Więc najpierw trzeba pokochać siebie.Być może jak sie juz pojawiło przy jakimś wpisie ,ze jesteś prowokatorem i szerzysz zwątpienie ,a takich nie słucham,Bo uważam ,ze maczał w tym palce szatan,Ja osobiście nastawiam sie w życiu na pozytywne myślenie i dobrze na tym wychodzę .A co do tych błahych ,czy malo waznych rzeczy o które ktoś prosi ,to Twoja ocena .Zostaw ja dla siebie

    • Niewierzący proszą Boga o łaski???

      • Dlaczego pytasz ,a raczej wątpisz ,że niewierzący proszą o łaski? Przeciez wielu nawet znanych ludzi przyznaje się do tego,że mając cięzkie chwile nagle zaczęło sie modlić.Tak nastepują nawrocenia.Czasami ktos wychowywał sie w domu ateistów ,ale jeszcze ktoś nakierował go na modlitwę i tym samym stał sie wierzącym.Co w tym złego?

        • Jeśli się nawracają i zaczynają modlić się prosząc o łaski to już nie są niewierzący! Nie zrozumiałam o co Ci chodziło, stąd moje zdziwienie.

  • Myślę, że sytuacja, kiedy człowiek modli się o coś dobrego (modlitwa o pracę niewątpliwie taka jest) a ze strony Boga brak odpowiedzi, jest najtrudniejsza. Chyba żadne „nauki”, przekonywanie, że Bóg ma swój plan, że kocha i chce dla człowieka jak najlepiej nie przemówią do człowieka rozgoryczonego. Bo co komu po planach Bożych, choćby najpiękniejszych, jeśli nie ma za co utrzymać siebie ani swojej rodziny? Ból i złość wzrastają, kiedy osoba taka czyta komentarze niektórych osób modlących się o pracę i otrzymujących ją w zaledwie kilka dni. Czemu tak się dzieje? Dlaczego jedni wysłuchiwani są błyskawicznie a o innych jakby Niebo zapomniało? Nie wiem. Ale wiem, że jeśli się poddamy, odejdziemy, to nie doświadczymy zmartwychwstania. Czasem trzeba po prostu trwać przy Bogu pomimo tego, że nic się nie rozumie, mimo uczucia pustki, opuszczenia, złości, bezsilności, rozgoryczenia, braku wiary. Trwać, jak Maryja, która też wielu spraw nie rozumiała, starała się je zgłębiać, rozważała w swoim Sercu ale czasem zwyczajnie nie rozumiała. Ona ZAWIERZYŁA Bogu. Wiem, że jest to trudne ale nie niewykonalne. Uczepić się Boga jak jedynego koła ratunkowego nawet wówczas kiedy wydaje się nam, że Bóg ma nas głęboko gdzieś. I prosić. Jak kobieta kananejska, którą Pan Jezus potraktował, powiedziałabym, gburowato, nieuprzejmie wręcz wydawałoby się, przepraszam, że użyję takiego słowa, po chamsku. Ale dlaczego to zrobił? Bo miał ją gdzieś? Nie. Raczej, żeby wystawić ją na próbę czy będzie wierzyć w Jego pomoc pomimo odebranej, początkowo, nadziei. I otrzymała to, o co prosiła. Wiem, że czasem trudno jest czekać ale mam też nadzieję, iż Pan Jezus nie spóźni się ze swoją łaską wobec wszystkich, którzy pomimo braku nadziei, w Nim nadzieję pokładają.

    • Zgadzam sie z toba Nikita. Nowenna Pompejanska to modlitwa do Maryi – kobiety, ktora jest dla nas wzorem zawierzenia Bogu. Pomyslmy sobie, ile Ona wycierpia – a jednak nie skarzyla sie, ile miala zmartwien i problemow (nawet nie mogla urodzic w normalnym domu tylko w jakiejs szopie pasterskiej, byla uboga kobieta przez co nie mogla zlozyc baranka przy ofiarowaniu Jezusa w swiatyni, stac ja bylo tylko na ofiare parki golebi a to raczej nie byl powod do dumy) – a jednak czynila to z pokora, ile spraw nie rozumiala (chocby tego, dlaczego Jezus sprawil jej taka przykrosc „gubiac sie” jako 12-latek w swiatyni)- a jednak przyjela to bez skargi na Boga. W kazdym momencie Mu ufala i zawierzala.
      Jesli zawierzymy Bogu calkowicie wbrew wszystkim niepowodzeniom czy niewygodom w zyciu to On nam to wynagrodzi po stokroc. Kwestia tylko czasu, bo u Niego czas nie istnieje. To tylko nasza ziemska miara.
      Nie po to Jezus przeszedl mordercza droge krzyzowa i zniosl tyle upokorzen zeby teraz gardzic dusza, ktora mu szczerze zaufa.

  • Na myśl przychodzą mi jedynie 2 fragmenty Pisma św.: Pierwszy to część Psalmu 127 – Zaufanie do Opatrzności:
    „Jeżeli Pan domu nie zbuduje,
    na próżno się trudzą ci, którzy go wznoszą.
    Jeżeli Pan miasta nie ustrzeże,
    strażnik czuwa daremnie.
    Daremnym jest dla was wstawać przed świtem,
    wysiadywać do późna -
    dla was, którzy jecie chleb zapracowany ciężko;
    tyle daje On i we śnie tym, których miłuje.(…)”
    Jeśli ktoś potrafi zawierzyć Bogu, otrzyma od Niego trwałą i bezpieczną przyszłość.
    Drugi to fragment Ewangelii, gdzie jest mowa o rozmnożeniu chleba – Pan Jezus mówi: „Żal Mi tego tłumu, bo już 3 dni trwają przy Mnie a nie mają co jeść”. Widać w nim troskę Jezusa o sprawy doczesne ludzi. Kiedy uczniowie nalegają by odprawił tłumy, On boi się, aby słuchacze nie zasłabli w drodze, bo niektórzy przyszli z daleka. I czyni dla nich cud. Jaka troska i wrażliwość na potrzeby innych. Ale warto też zwrócić uwagę na stwierdzenie: „bo już 3 dni trwają przy Mnie”. Trzeba więc trwać przy Jezusie a On nie da nikomu umrzeć z głodu. Choćby miał uczynić cud, żeby ratować ludzką egzystencję, na pewno to zrobi. Ale kiedy? Po 3, 30 czy 300 dniach? To już zostawmy Jego Opatrzności.

  • pracy nie masz? Chłopie, jakby Ci dziecko małe zachorowało ciężko, to dopiero byś powiedział, że ciężko Cię Bóg pokarał. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, dla mnie Twoja prośba o pracę jest właśnie taką ”pierdołą” o której sam piszesz. Zaglądają tu osoby, które naprawdę mają poważne problemy, i naprawdę potrzebują modlitwy.
    Weź się w garść i nie marnuj życia na żółć. Myśl pozytywnie, szukaj rozwiązań. Modlitwa będzie wsparciem i Twoją siłą. Nie wierzysz? Spoko, Twoja sprawa. Bóg takich też wpuszcza do siebie, a Matka pomaga.
    Powodzenia.

    • Moniko, Twój komentarz jest okropny. Jakim prawem oceniasz ważność Jego prośby? prośba o prace to pierdoła? znam osobę która nie ma co jeść i żebrze po sąsiadach, nikt nigdzie jej nie chce, po prostu drugiej takiej pechowej osoby nie znam, ma kredyty do spłacenia, długi, została sama po śmierci męża. Nie znasz sytuacji Kuby to nie oceniaj bo czy to choroba matki czy żony czy dziecka czy głód – to tak samo ważne rzeczy. Nie bez powodu zdecydował się na tak trudną modlitwę jaką jest ta nowenna. Twój komentarz przepełniony jest zarozumiałym i egoistycznym podejściem do tematu i wynika z niego że tlyko ludzie którym choruje dziecko albo ktos z rodziny potrzebują modlitwy. Bzdura! każdy kto prosi, każdy kogo boli serce, każdy kto cierpi nieważne z jakiego powodu jej potrzebuje! I ja uważam że Kuba szczególnie jej potrzebuje i być może cierpi bardziej niż osoba której ktoś zachorował. Nie wiesz tego, nie baw się w Boga.

      • a ja się zgadzam z Moniką, ten kto szuka pracy tzn, że może pracować a to jest wielka łaska już, że jest na tyle zdrowy, że może pracować. A kto jest chory to nie może pracować i jest w o wiele gorszej sytuacji, a komu ciężko choruje dziecko to chyba ma najgorzej. Trzeba zawsze patrzeć na tych co mają od nas gorzej ( są tacy!!!) i dziękować Bogu za swój krzyż, który musimy nieść. I nieść ten krzyż bez szemrania przeciwko Bogu. Bo ci co wydaje się nam, że mają lepiej, jutro mogą nam zazdrościć naszego krzyża. DOCENIAJMY TO CO MAMY.

      • Nie kochanie, to się nazywa spojrzenie z innej perspektywy :) Nigdzie nikogo nie oceniłam, nie bawiłam się w Boga (jak śmiesz mi to zarzucać). Napisałam wprost, a przesłanie to: WEŹ SIĘ W GARŚĆ, DASZ RADE. Z pracą poradzi sobie sam, bo to JEST błahostka, jest zdrowy, bo nie o to się modli. NA ZNALEZIENIE PRACY MA WPŁYW. A na zdrowie inni raczej nie mają wpływu. Ja nie porównywałabym raka do braku pracy.

      • a i jeszcze jedno. Oczywiście, że jego prośba jest też ważna. I że jak będzie cierpliwy, zmieni też coś w sobie (edukacja, szkolenia,cokolwiek żeby poprawić swoją sytuację) to na pewno pracę znajdzie.Nie ma takiej możliwości, żeby nie znaleźć pracy, jak się bardzo chce. Może nie od razu, ale możliwości zawsze są. Znam takich, co modlą się do Najwyższego o pracę, ale nie wychodzą z domu. I to oni najbardziej krzyczą, że Pan ich nie słucha.

        Twoje słowa:”Kuba szczególnie jej potrzebuje i być może cierpi bardziej niż osoba której ktoś zachorował” bardzo mnie zadziwiły. Cierpi bardziej bo nie ma pieniędzy? Pieniądze są najważniejsze? Naprawdę? Nie można nawet porównywać braku pieniędzy (pracy) do cierpnienia innego człowieka, któremu nie da się zaradzić. I kto tu jest egoistą?
        Takie jest moje zdanie na ten temat, nie musisz się zgadzać, ale mnie nie obrażaj.

        • Teraz nie wychodzi się z domu w poszukiwaniu pracy. Wszystko załatwia się poprzez komputer. Jeszcze tego nie wiesz, Moniko? Dopiero jak zapraszają na rozmowę, wtedy się idzie… Nikt nie napisał, że pieniądze są najważniejsze ale spróbuj bez nich przeżyć. Można jeść chleb zebrany ze śmietnika, spać w noclegowniach itp. ale czy o to chodzi? Nie ma takiej możliwości, żeby nie znaleźć pracy jak się bardzo chce? To znalezienie pracy zależy od intensywności chcenia? Nell zapewne chodziło o cierpienie psychiczne osoby bez pracy. Taki człowiek może to bardziej przeżywać niż niejedna osoba cierpiąca w wyniku choroby. Nie słyszałaś o samobójstwach osób, którzy stracili pracę i niczego innego nie mogli znaleźć, bo albo za starzy, albo jeszcze coś innego. I to u nas, w Polsce. Każdy ma inną psychikę więc trochę pokory w wypowiedziach.

        • Odp. do Moniki

          Moniko, nikt Cie nie obrażał, ale nie znasz sytuacji Kuby. Nawet ani jedno słowo nie pało na temat pieniędzy – tylko w Twoim poście. Kuba szczególnie potrzebuje modlitwy – to było w tym sensie, że sama zobacz ile w Nim gniewu, bezsilności i rozpaczy. Czy taki cżłowiek nie potrzebuje modlitwy? ja uważam że bardzo potrzebuje! On cierpi psychicznie a to nieraz gorsze cierpienie od choroby czy cierpienia fizycznego! Dokładnie tak jak pisze Małgosia. Ona widac zrozumiała o czym ja piszę. Ty Moniko zapewne masz pracę i nie musisz liczyć każdego grosza. Zapewniam Cię że jakbyś musiała to Twoje posty byłyby zupełnie inne. Ja mam znajomą która DOSŁOWNIE KAŻDY GROSZ liczy, osoba ta pracuje, ale jest to praca, która ledwo starcza na życie a dodatkowo osoba ta jest w niej szykanowana i gnębiona psychicznie przez kolezanki, kierownik nic sobie z tego nie robi. Ale pracowac trzeba, a nie daj Boże się cos wydarzy i wtedy nie ma nic bo pensja ledwo starcza na życie. Ta osoba od 5 lat szuka nowej pracy – bezsktecznie, a szuka bardzo intensywnie. I co, mówisz, że wystarczy chciec i próbować? i praca się znajdzie? to powiedz to tej osobie! Wy, którzy nigdy nie muusieliście korzystać z pomocy społecznej oraz innych instytucji nie wypowiadajcie się jakie to one są pomocne. To bzdura. Trzeba mieć ogromne szczęście żeby się załapać na tę pomoc albo z niej wyżyć. Mówię to z doświadczenia. A ile przy tym stresu, rozpaczy, bezradności, upokorzeń. U Ciebie od rauz widać że nigdy nie musiałas korzystac z tej „jałmużny”. Każdy ma swoje problemy, dla jednego problemem życiowym jest brak pracy a dla innego choroba. Każdemu Bóg zsyła inne troski i nie można oceniac którą są ważniejsze a które mniej ważne. Nie możesz oczekiwac od osoby która jest zdrowa że będzie bagatelizowała swoje problemy tylko dlatego że INNI MAJĄ GORZEJ! Zauważ Moniko, że o pieniądzach napisałaś sama, wiec chyba dla Ciebie są one najważniejsze, bo nikt inny o nich nie wspomniał, to nie o to chodziło. Aha…wiesz, żeby się edukować też trzeba mieć za co, brak pracy często powoduje błędne koło i wiele osób ma z tego powodu poważne depresje. Więc skoro nie masz takiego problemu nie oceniaj. Lepiej się pomódl za niego zamiast pisać te „mądrości”, BO NIE MASZ RACJI. Małgosiu, bardzo mądrze napisałaś. Widac, że zrozumiałaś co miałam na myśli, a Monika chyba nieuważnie czytała. Ja każdego prośbę traktuje poważnie. Wiadomo że choroby są straszne i zdrowie w życiu to podstawa, ale tak jak Małgosia pisze ludzie nie radzą sobie także z innymi problemami – samobójstwa, depresje, nerwice – one są często wynikiem np. braku pracy. Byłaś kiedyś w poważnej depresji stwierdzonej przez lekarza? leczyłaś się? ja tak. I uwierz że wtedy każda nawet najmniejsza i najprostsza czynnośc domowa jest wielkim wyzwaniem. Pozdrawiam

      • Świetnie to ujęłaś Nell. 100%/100%

  • Do KUBY (kontrowersyjny komentarz)W chwilach zwątpienia nie trać ducha,czasami trzeba długiej modlitwy ,ale pamiętaj ,że Najświętsza Panienka jeszcze nikogo nie zostawiła w potrzebie.Będę Cię wspierać modlitwą.Najjaśniejsza Panienko dopomóż!

  • Kuba, bardzo mi było przykro po przeczytaniu Twojego komentarza,taka gorycz w Tobie i rozczarowanie, tyle niepotrzebnych słów… przykrych słów.
    Kuba nie chcę Cie pouczać, nie odbierz tego co napiszę źle, jeśli masz takie myśli, to dlatego,że zły duch Tobą manipuluje,to On podpowiada Tobie te wszystkie złe myśli, tą beznadzieje,tą bezradność i rozgoryczenie.To On właśnie czeka na to abyś przestał się modlić, prosić Boga o pomoc, to On jest podstępny i narzuca Tobie swoją wolę – ” przestań się modlić,teraz,już” to On jest tak okrutny dla nas ludzi, za wszelką cenę,byle zwyciężył.A Bóg ,co Bóg teraz może zrobić dla Ciebie, niestety nie wiele bo otworzyłeś się na szatana. Stoisz teraz pod sztandarem złego ducha i teraz da Ci spokój, bo już ma Cie w swoich sidłach. To my musimy wybierać w takich ciężkich chwilach, właśnie MY bo Bóg jest prawdziwym dobrem i dał nam wolną wolę, co zrobisz… to zależy tylko od Ciebie. Rozumiem Cię, tez jestem w podobnej sytuacji od ponad roku modlę się o pracę,niestety też nikt mnie nie chce,przykre to,wysyłam CV i nic, czekam i ofiaruję ten mój smutek i problem BOGU,zawierzyłam się Maryi i Jezusowi i Ufam,że pomoc nadejdzie.Ciężko jest tak żyć, ale w tym wszystkim musi być jakiś sens, pomyśl Twoi rodzice,rodzina kochają Cię, chcą dla Ciebie tej pracy i samego dobra, ALE Bóg kocha Cię jeszcze bardziej i uwierz w to,że chce Tobie pomóc tylko nie może, zastanów się co może stać pośrodku, pomiędzy Tobą a Bogiem, usuń to ! i przytul się do Miłosiernego Serca Jezusa:) On jest i czeka na Twoje westchnienie, Boska Opatrzności Serca Jezusowego wspomóż mnie :) Przepraszam,jeśli Cię czymś uraziłam, będę pamiętała o Tobie w modlitwie!Szczęść Boże :)Pamiętaj to dobro które komuś dałeś, wróci do Ciebie i to z nawiązką :) Z Panem Bogiem :)

  • Drogi Kubo, myślę, że w głębi serca nie jest to dla Ciebie obojętne, ale Twoja cierpliwość już się kończy i dlatego tyle smutku, frustracji, rozżalenia w Tobie i wołania o MIŁOŚĆ. Ufam, że Bóg kocha Cię bardziej niż myślisz , bo przecież jesteś Jego ukochanym dzieckiem, ON zawsze działa na naszą korzyść, wie czego nam potrzeba, On widzi lepiej i szerzej i jeśli z wiarą i ufnością do Niego się zwrócimy, jeśli Oddamy mu wszystko to On od razu działa, musimy Mu tylko pozwolić…. To nie Bóg tak traktuje ludzi, ale właśnie inni ludzie , bo każdy człowiek ma wolną wolę…. Nie wierzę , że w Twoim życiu nie ma niczego za co mógłbyś być wdzięczny, choćby zdrowie, najbliżsi. Każdy z nas ma inne potrzeby i wartości, nikogo z tego powodu nie należy oceniać… ja osobiście wolałabym by moje dzieci były zdrowe (chorują na nieuleczalną chorobę), bo co mi da praca i największe nawet pieniądze, jeśli nie będą mogły z nich korzystać i cieszyć się życiem? Dziękuję Bogu za każdy dzień ich życia, za to, że mogę z nimi być. Każdy niesie jakiś swój krzyż, jedni większy inni mniejszy, to wielka łaska, im jest większy tym bardziej przy nas jest wtedy Chrystus i pomaga nam go dźwigać. Życzę Ci z całego serca byś potrafił dostrzec działanie Chrystusa w swoim życiu.

  • Witam wszystkich, wiecie ja trochę rozumiem Kubę. Sama odmawiam nowennę i na razie nic, szukam tych łask także tych poza moją intencją ale ich nie widze i czasem wątpię, czasem krzyczę, czasem mam ochote to przerwać, ale zaraz potem przepraszam Matkę i modlę się dalej. Myślę, że to szatan działa. Ja uważam, że nie należy dzielić naszych próśb na te ważne i mniej ważne. Myśle, że jeli ktoś decyduje się na odmawianie nowenny w jakiejś intencji to musi być to dla niego bardzo ważna intencja. Nie wim, czy moja się spełni, nie wiem ile jeszcze wytrwam, na razie nie chcę jej zdradzać, jest to dla mnie coś naprawdę ważnego, coś przez co nie mogę normalnie żyć. Dodam, że moja wiara nie jest zbyt mocna, na kilka lat oddaliłam się od Boga i teraz wracam. Czasme myślę, że jest zły i dlatego moja prośba nie spełnia się. Jeśli ktoś ma ochotę bardzo prosiłabym o modlitwę za mnie i za moją intencję. Jestem na wyczerpaniu psychicznym. Każdy dzień to udręka. Nie wiem skąd biorę resztki sił na modlitwę i nie wiem ile jeszcze dam radę. Dziękuję i pozdrawiam wszystkich.

  • Kuba, masz dwie ręcę zdrowe, chodzisz? Masz zdrowie? to czym się martwisz?? Wiele ludzi chciałoby byc na twoim miejscu! Ja też nie miałam pracy, musiałam zmywać naczynia za granicą, myć kible w hotelach, sprzedawać na targu, pracować ciężko fizycznie choć po studiach byłam, bo nigdzie mnie do pracy umysłowej nie chcieli, bo wszędzie po znajomościach. Ale wiesz ile to mi dało doświadczenia? Jak musisz wstawać o 3 w nocy by niemcom myć toalety na kempingu to wtedy uczysz się życia. Trzeba schować ambicje do kieszeni i robić tam gdzie Bóg nas pośle, żadna uczciwa praca nie hańbi. A ty jesteś zdrowy możesz wyjechać i pracować fizycznie gdziekolwiek w europie, jak tutaj nie możesz nic znaleźć. Tylko nie wolno bać się ciężkiej pracy. Jak się nie będziesz bał, to prędziej czy później ktoś to doceni i będziesz zadowolny z pracy i zarobków. Takie jest życie, że nie ma lekko, ale trudy życia nas hartują, a to co nas nie zabije to nas wzmocni. Ja Bogu dziękuję za te trudy i zmywaki zagranicą, za fizyczną pracę tam i w Polsce. Wiem jak to smakuje i choć teraz już nie muszę pracować fizycznie tylko „umysłowo” to nie zamieniłabym tamtego doświadczenia. Bo mi bardzo pomogło.

    • :) uśmiecham się do Ciebie.
      Uważam, że masz rację i dużo doświadczenia. A za Kubę się pomodlę, niech nie traci nadziei.

    • Agnieszko i Moniko! Nie każdy kto szuka pracy jest w 100% zdrowy. Niektórzy mogą wykonywać tylko pracę umysłową a fizycznej nie ze względu na stan zdrowia. Znam takich i wcale nie są na rencie. Poczytajcie trochę o ZUS-ie i przyznawaniu przez niego rent, może trochę otrzeźwiejecie. Jak szuka pracy to jest zdrowy, inaczej by był na rencie – śmiać się czy płakać z takiego stwierdzenia? Agnieszko, nie oceniaj innych tylko i wyłącznie ze swojej perspektywy. Jeśli Tobie Bóg dał zdrowie, że mogłaś ciężko pracować fizycznie to Mu za to dziękuj ale nie wszyscy mają taką łaskę.

      • jeśli Kuba ma problemy ze zdrowiem a chce pracować, może starać się o posadę w warunkach chronionych (ustawa o zatrudnieniu i rehabilitacji osób niepełnosprawnych). Wtedy do PRFON, MOPS, PUP lub innych jednostek zajmujących się pomocą, a jest ich sporo. Naprawdę nie można tracić nadziei. Kuba może potrzebuje tylko rady albo i motywacji, tego nie wiemy.

        • Nie znam Kuby i nie wiem czy ma problemy ze zdrowiem ale trochę orientuję się w sytuacji w Polsce szczególnie jeśli chodzi o takie instytucje jak ZUS. Mój kolega ma chore serce (mdlał przy koszeniu trawnika w ogródku), do tego nabawił się nerwicy lękowej. W ZUS-ie odmówili mu renty, bo jest młody i, jak orzekli lekarze orzecznicy, zdrowy więc może podjąć każdą pracę. Kolega skierował sprawę do sądu i wygrał – przyznano mu rentę czasową. Ale nie wszystkich stać na drogich prawników. Uważasz, że z pomocy MOPS-u można przeżyć? Poczytaj jaką dają pomoc. Mam znajomych, którzy starali się o pomoc w CARITAS-ie (mają bardzo małe dochody i po opłaceniu mieszkania na niewiele im starcza), to okazało się, że są zbyt bogaci. Dochód na osobę w rodzinie nie może przekraczać 600 zł z kawałkiem. A ich jeszcze ściga komornik, bo kolega próbował własnej działalności gospodarczej i niestety mu nie wyszło, miał straty. Koleżanka chodzi do sklepów wieczorami, kiedy są przeceniane produkty, które tracą ważność i je kupuje, tak samo jak nadgniłe warzywa. Nie jest tak łatwo otrzymać pomoc w tym kraju a jeśli nawet to nie sposób za nią przeżyć jeśli nie ma się żadnego innego dochodu. Brak pracy to poważny problem ale syty głodnego nie zrozumie nawet jeśli sam kiedyś był głodny, bo szybko o tym zapomniał…

  • Agnieszko, a skąd wiesz że on jest zdrowy? skąd wiesz że w ogóle ma jakąkolwiek pracę? może nigdzie go nie chcą? może właśnie nie może wyjechac za granicę z jakeigoś powodu? może ma depresję? może głoduje? to wszystko nie jest takie proste – masz dwie nogi, dwie ręce i zdrowie to powinieneś się cieszyć – niestety nie tak to działa. Kazdy jest inny – jednego załamuje brak pracy i popada w depresję, a inny jest w stanie przezyć gorsze rzeczy. To wszystko zależy również od wiary jaką mamy. Nie każda wiara jest tak silna jak Twoja. Nie każdy umie dostrzec działanie Boga we wszystkim. Każdy człowiek ma inny stopień wytrzymałości, inny poziom wiary, inaczej odczuwa, na każdego też inaczej działa szatan. Ja cierpię na depresję i nerwicę i mnie słowa typu „masz dwie nogi, dwie ręce, ciesz się bo życie jest piekne” niestety nie pocieszają. Choć wiem że powinnam doceniać to co mam, ale choroba nie pozwala mi na radość, ale modlę się i staram się podnosić z moich upadków i ufam że może keidyś Bóg pomoże mi się wyleczyć. Pozdrawiam

    • Proste rozumowanie – jak szuka praca tzn, że jest zdrowy, chory człowiek jest bowiem na rencie. Głodowanie w Polsce? raczej wątpię. Caritas i inne ośrodki wydają bezpłatne posiłki, są inne formy pomocy. Na prawdę ludzie nie wiedzą jak mogą mieć źle dopóki np nie stracą w wypadku np nóg. Dopiero wtedy zaczynają doceniać to co mieli. Szkoda że za późno. Oby nie było tak w przypadku Kuby i innych. Pozdrawiam!

  • Do Moderatora – proszę sprawdzić linki do komentarzy na tej stronie, bo w ogóle się nie otwierają. Jest ich już 18 a przeczytać można kilka! Nic u Was nie działa prawidłowo!

  • jeśli Kuba ma problemy ze zdrowiem a chce pracować, może starać się o posadę w warunkach chronionych (ustawa o zatrudnieniu i rehabilitacji osób niepełnosprawnych). Wtedy do PRFON, MOPS, PUP lub innych jednostek zajmujących się pomocą, a jest ich sporo. Naprawdę nie można tracić nadziei. Kuba może potrzebuje tylko rady albo i motywacji, tego nie wiemy.

  • ale Bóg to nie jest pilot, od telewizora, jak nacisnę to się obraz zmieni na taki jaki będę chciał, jasne, każdemu by się to podobało, modlitwa uczy pokory, nie moja wola się dzieje tylko Boga, ja przez modlitwę mogę jedynie błagać, jestem 18 dni przed końcem, w tej materii o której proszę nic się nie zmienia, ale mam jeszcze te 18 dni i ciągła nadzieję, że moje prośby nie trafią w próżnię

  • hm..brzmi jak wymówka. To znaczy, że lepiej nic nie robić tylko czekać?
    Nie bardzo się orientujesz:
    przy MOPS (między innymi, zależy od miasta/powiatu) często działają biura/wydziały które ze środków PFRON udzielają pożyczek/współfinansują szkolenia/finansują stanowiska pracy osobom niepełnosprawnym. ZUS niepotrzebny często, żeby korzystać z tych środków, wystarczy iśc do Biura ds. Orzekania o Stopniu Niepełnosprawności.
    Sama przeszłam tą drogę, więc wiem co piszę ;) Resztę można znaleźć w Internecie :)

    Może komuś się przyda ta informacja.
    Powodzenia życzę, więcej wiary w innych, i łask NMP

Dodaj komentarz