Monika: Maryja nas prowadziła

Kiedy mój tato ciężko zachorował na nowotwór zaczęliśmy go polecać  Mateńce Pompejskiej wiem że dzięki naszej modlitwie w sposób  cudowny był prowadzony przez Mateńkę wyciszony pomimo ogromnego cierpienia nowotwór postępował i dawał kolejne przerzuty był już płucach tato w sposób niewyjaśniony dla lekarza przymującego na oddziale intensywnej opieki zostaje tam pokierowany i przyjęty ponieważ jak się dowiadujemy od lekarza prowadzącego iż takich przypadków chorobowych nie przyjmują jednak tato po dwóch dniach odchodzi w ciszy i spokoju odchodzi do Domu Pana mając zapewnioną kompleksową opiekę medyczna a nie zostaje zaintubowany dzięki czemu nie musi umierać po prostu z uduszenia ponieważ płuca są prawie nie wydolne tak jak przystało na chrześcijan ratowaliśmy do końca zapewniając godne warunki w chorobie. Do końca dało się czuć opiekę kochanej Matki teraz Nowenną Pompejską modlę się polecając duszę śp. taty Ludwika prosząc o dar Nieba Bądż uwielbiona Trójco święta za dar tak wspaniałego ojca i męża.

Spoczywaj w Panu

Amen

A Ty co o tym myślisz? Napisz!