Małgorzata: udało się!

Moja Mama jest zdrowa. Wczoraj ostatecznie zostało to potwierdzone. Wynik badania histopatologicznego jak najbardziej w porządku.Do szpitala trafiła z żółtaczką i ogromnymi boleściami(które miała już od roku), schudła ponad 10 kg. Dobrze to nie wyglądało. Tym bardziej, ze wyniki badań wszelakich nie były jednoznaczne. Wtedy ja wkroczyłam z nowenną pompejańską. Teraz wiem na pewno, że to Matka Boża nad nami czuwała i pomogła uratować moją Mamę. Dwa niezależne ośrodki wykluczyły nowotwór, a chorobę którą miała udało się zdiagnozować i zooperować.

Dziękuję Maryjo za Twoje nieocenione wsparcie…Tyle jeszcze mam Ci do powiedzenia…Bądż przy mnie…

Opt In Image
Regularny biuletyn pompejański!
Otrzymuj wiadomości pompejańskie na e-mail

Zapisując się do tego bezpłatnego biuletynu, będziesz otrzymywać informacje związane z nowenną pompejańską, Pompejami, sanktuarium w Pompejach, ważnymi wydarzeniami oraz wyjątkowymi promocjami. 

Zostań z nami w kontakcie!

 

10 myśli na temat „Małgorzata: udało się!

  1. Twoja wiara uzdrowiła Twoją Mamę. To piękne.
    Ja nie mam odwagi prosić o uzdrowienie mojej, bo jest po udarze, a na to podobno nie ma lekarstwa. Powierzam ją opiece Pana Boga i Najświętszej Panienki, żeby miała siłę dźwigać swój codzinny krzyż, szczególnie w opiekowaniu się swoją leciwą mamą. Wspieram obie tak mi bliskie niewiasty modlitwą i proszę, by czuły się szczęśliwe w swoim towarzystwie i miały poczucie nieustannej opieki z Nieba.By żyjąc z tą świadomością nawet swoje cierpienia potrafiły ofiarować Panu Bogu i żeby to je uskrzydlało i czyniło wysiłki lżejszymi.

    • Ostatnio modlę się Litanią do Jana Pawła II, Litanią do Św. Rity i Nowenną do Ojca Pio, oprócz codziennej NP z prośbą o przywrócenie zdrowia dla mojej Mamy i Babci.
      Pozostaje mi trwać na modlitwie wierząc, że Pan Bóg uczyni Im tę łaskę i uzdrowi w zakresie, jaki będzie dla Nich najkorzystniejszy zdaniem Boga, żeby przez resztę życia mogły trwać na modlitwie dziękczynnej oraz wypraszać łasi dla całego świata.

    • Joanno dlaczego nie masz odwagi prosić o zdrowie dla najbliższej osoby? Udar? Moja żona od września miała dwa udary a dodatkowo gdy po drugim leżała w szpitalu nabawiła się obustronnego zapalenia płuc z temp. około 41 st. po wieli badaniach okazało się że ma chorobę tkanki łącznej ale jeszcze nie zdążyła dojść do siebie gdy znów znalazła się w szpitalu i wtedy dopiero wykryto u niej złośliwego guza mózgu. Ta gehenna trwała około pół roku z czego większość to były pobyty na kilkunastu oddziałach szpitalnych. Cały czas modlimy się o jej uzdrowienie i nie przyjmujemy innej opcji. Nie złorzeczymy, przyjmujemy te kolejne krzyże ale modlimy się o cud uzdrowienia. Bo wierzymy że Miłosierdzie Pana naszego nie ma granic i jest większe niż możemy sobie wyobrazić.

    • Joanno, wiele chorob zdaniem medycyny akademickiej jest nieuleczalnych, ale zdarzaja sie przypadki tzw niewyjasnionych uzdrowien i lekarze sa tego swiadomii.
      Piszac tak jak napisalas bardziej wierzysz czlowiekowi i jego osiagnieciom w dziedzinie medycyny niz Bogu.
      Wiem o czym myslisz, ale to nie tak, wielu chorych ktorym medycyna konwencjonalna nie pomogla, a nawet zaszkodzila, odwraca sie i szuka pomocy w medycynie naturalnej i przede wszystkim w modlitwie i w codziennym powierzaniu swego zdrowia i zycia Bogu i o dziwo znajduja ukojenie, wyjscie z uciazliwej sytuacji i uzdrowienie, nawet calkowite i to z chorob, ktore sa wg medycyny konw nieuleczalne.
      Wiara czyni cuda, Jezus uzdrawial, ale tylko tych, ktorzy Niego wierzyli.
      Chwała Panu.

  2. Kochani,
    prosze Was o pomoc w wyjasnieniu nowenny pompejanskeiej. Czytalam juz jak przebiega modlitwa, ale nadal mam wiele watpliwosci jak sie modlic. Czy pomijamy paciorki na poczatku rozanca? Każdego dnia odmawiamy trzy części Różańca Świętego (radosną, bolesną i chwalebną).Czy kazda czesc Rozanca Sw. to jest jedna 10-tka, czy te caly rozaniec (tzn. 5×10 Zdrowas Mario?) Wyjasnijcie mi KOchani krk po kroku jak sie modlic, bo bardzo tego pragne, ale boje se, ze popelnie blad. Z gory Wam serdecznie dziekuje.Edytka

    • Edytka, wejdz w dzial „Jak odmawiac Nowenne Pompejanska – krok po kroku”. Znajdz komentarz z 8 stycznia 2013, godz. 19:02, napisany przez ‚jasny’. Tam jest opisane wszystko krok po kroczku, przeczytaj lub wydrukuj sobie i wszystko bedziesz wiedziala. Pozdrawiam!

  3. Blagam o modlitwę za uzdrowienie moje duszy i ciała,pragnę by Jezus pozwolił mi cieszyć się jego obecnością w moim życiu. Nie wiem juz jak mam prosić Go o wyzwolenie z tej okropnej choroby. Módlcie się za mną proszę może was Pan wysłucha. Jestem pelna wiary i nadzieji ale boje się ze nie zasłużyłam na nic dobrego..

  4. Czy Bóg istnieje?
    Czy Bóg istnieje? Czy można to udowodnić? Poniżej znajdziesz przekonujące argumenty przemawiające za tym, by uwierzyć w istnienie Boga…

    Marilyn Adamson

    Czy chciałabyś lub chciałbyś, aby ktoś po prostu wykazał istnienie Boga? Bez wywierania nacisku, bez stwierdzeń typu „Po prostu musisz uwierzyć”. W tym artykule przedstawiono wybrane argumenty przemawiające za tym, że Bóg istnieje. Nie są to niezbite dowody (nikt takich nie ma), ale pośrednie przesłanki, które mogą przekonać do uwierzenia, że On istnieje. W tym wszystkim ważne miejsce ma właśnie wiara, bo jest ona konieczna, aby uznać wyższy Absolut.

    Jednak najpierw zwróć uwagę na pewną prawidłowość. Jeśli ktoś neguje samą możliwość istnienia Boga, najpewniej z góry odrzuci wszelkie wskazujące na to przesłanki, tłumacząc je sobie w inny sposób.

    Jeśli chodzi o możliwość istnienia Boga, Biblia mówi, że są osoby, które zapoznały się z wystarczającą ilością faktów, ale postanowiły stłumić lub odrzucić prawdę o Bogu1. Z drugiej strony do tych, którzy chcą poznać Boga, jeśli tylko On istnieje, Bóg kieruje następujące słowa: „Będziecie Mnie szukać i znajdziecie Mnie, albowiem będziecie Mnie szukać z całego serca. Ja zaś sprawię, że Mnie znajdziecie”2. Zanim przyjrzysz się faktom dotyczącym istnienia Boga, zadaj sobie pytanie: „Jeśli Bóg istnieje, czy chciałabym/chciałbym Go poznać?”. Poniżej przedstawiono argumenty, które warto wziąć pod uwagę…

    1. Czy Bóg istnieje? Stopień złożoności naszej planety wskazuje na świadomego Projektanta, który nie tylko stworzył nasz wszechświat, ale także obecnie go podtrzymuje.
    Można podać niezliczone przykłady wskazujące na istnienie Bożego projektu — tutaj wymienimy zaledwie kilka z nich:

    Ziemia… Jej wielkość jest właściwa dla rozwoju. Rozmiar Ziemi i odpowiadająca mu siła grawitacji zapewniają utrzymanie przy planecie cienkiej powłoki gazowej – składającej się głównie z tlenu i azotu – o grubości nieprzekraczającej 100 km. Gdyby Ziemia była znacznie mniejsza, istnienie atmosfery byłoby niemożliwe, podobnie jak w przypadku Merkurego.

    Ziemia znajduje się w odpowiedniej odległości od Słońca (waha się ona w ciągu roku o kilka procent). Zwróćmy uwagę na występujące wahania temperatury, w przybliżeniu w zakresie od -30 do +50 stopni Celsjusza. Gdyby nasza planeta znajdowała się nieco dalej od Słońca, wszyscy byśmy zamarzli. Gdyby Ziemia znajdowała się bliżej Słońca, groziłoby nam spalenie. Nawet nieznaczne odchylenie od obecnego położenia Ziemi względem Słońca spowodowałoby, że życie na naszej planecie byłoby niemożliwe. Ziemia zachowuje tę doskonałą odległość od Słońca, krążąc wokół niego z prędkością niemal 110 tys. kilometrów na godzinę. Ziemia obraca się również wokół własnej osi, co pozwala na codzienne ogrzanie i ochłodzenie większości powierzchni planety.

    Oddziaływanie Księżyca powoduje formowanie się pływów oceanicznych i przemieszczanie olbrzymich mas wody, dzięki czemu ulega ona wymieszaniu, a – poza wypadkami tsunami – nie zalewa powierzchni kontynentów4.

    Woda… Bezbarwna, bezwonna i pozbawiona smaku, a jednak żadna żywa istota nie mogłaby się bez niej obyć. Rośliny, zwierzęta i ludzie składają się w większości z wody (woda stanowi około dwie trzecie masy naszego ciała). Właściwości wody okazują się doskonale współgrać z potrzebami różnych form życia na Ziemi.

    Woda charakteryzuje się wysoką temperaturą wrzenia i niską temperaturą zamarzania. Pozwala nam funkcjonować w środowisku o znacznych wahaniach temperatury, zapewniając zachowanie stałej temperatury ciała na poziomie około 37 stopni Celsjusza.

    Woda jest uniwersalnym rozpuszczalnikiem. Ta właściwość czyni z wody doskonały środek transportu wewnątrzustrojowego, dzięki któremu tysiące związków chemicznych, substancji mineralnych i składników pokarmowych dostaje się do najmniejszych naczyń krwionośnych i komórek naszego ciała5.

    Woda jest obojętna pod względem chemicznym. Nie wpływa na skład przenoszonych przez siebie substancji, dlatego substancje odżywcze, środki lecznicze i związki mineralne mogą być łatwo wchłaniane i wykorzystywane przez nasz organizm.

    Dzięki procesowi dyfuzji prostej woda przedostaje się do wyższych części roślin wbrew sile ciążenia, dostarczając życiodajne soki i składniki odżywcze na szczyty nawet najwyższych drzew.

    Woda zamarza zwykle w górnych partiach zbiorników wodnych, a warstwa lodu unosi się na wodzie, dzięki czemu ryby są w stanie przetrwać zimę.

    Dziewięćdziesiąt siedem procent wody na Ziemi znajduje się w oceanach. Jest to woda słona, istnieje jednak system jej oczyszczania i dystrybucji, co zapewnia warunki do życia na naszej planecie. Woda oceaniczna unosi się w górę w procesie parowania i oddzielona od soli gromadzi się w formie chmur. Te są z łatwością przemieszczane przez wiatr i pozwalają na rozprowadzanie wody nad lądem w celu zaspokojenia potrzeb roślin, zwierząt i ludzi. Opisany system oczyszczania i dystrybucji umożliwia ponowne wykorzystanie wody i zapewnia warunki do życia na naszej planecie6.

    2. Czy Bóg istnieje? Złożoność ludzkiego mózgu wskazuje na stojącą za nim wyższą inteligencję.
    Mózg człowieka… Miliony jednocześnie zachodzących procesów i zdumiewająca ilość informacji. Nasz mózg rejestruje wszystkie oglądane kolory i kształty, temperaturę otoczenia, nacisk stóp na podłoże, dochodzące dźwięki, suchość ust, a nawet fakturę dotykanych przedmiotów — na przykład klawiatury. Mózg przechowuje i przetwarza wszystkie emocje, myśli i wspomnienia. Jednocześnie nieustannie monitoruje bieżące procesy i funkcje organizmu, takie jak rytm oddechu, ruchy gałek ocznych, głód czy pracę mięśni dłoni.

    Mózg człowieka przetwarza ponad milion komunikatów na sekundę7. Ocenia wagę wszystkich tych danych, odfiltrowując mniej istotne informacje. Dzięki temu możemy się skupić i skutecznie funkcjonować w swoim świecie. Mózg, który przetwarza ponad milion informacji na sekundę, oceniając ich wagę i pozwalając nam działać na podstawie najistotniejszych danych… Czy mógł powstać po prostu przez przypadek? Czy za jego powstaniem kryją się wyłącznie bezosobowe czynniki biologiczne, które przypadkiem doprowadziły do ukształtowania idealnej tkanki, naczyń krwionośnych, komórek nerwowych i struktury? Mózg działa inaczej niż pozostałe organy. Dostrzegamy w nim inteligencję, zdolność rozumowania, generowania uczuć, snucia marzeń i planów, podejmowania działań oraz wchodzenia w interakcje z innymi osobami. W jaki sposób można wyjaśnić powstanie mózgu człowieka?

    3. Czy Bóg istnieje? „Przypadek” lub „przyczyny naturalne” nie są wystarczającym wyjaśnieniem.
    Alternatywą dla istnienia Boga jest pogląd, że wszystko, co widzimy wokół nas, powstało w wyniku splotu czynników naturalnych i przypadku. Gdy ktoś rzuca kostką, istnieje pewne prawdopodobieństwo, że wypadnie para szóstek. Jednak czymś zupełnie innym jest szansa pojawienia się oczek na czystej kostce. Współczesna nauka potwierdza to, co Pasteur próbował wykazać już dawno temu — życie nie może powstać z materii nieożywionej. Skąd zatem pochodzą ludzie, zwierzęta i rośliny?

    Przyczyny naturalne nie są również adekwatnym wyjaśnieniem ilości precyzyjnych informacji zawartych w ludzkim DNA. Osobom, które nie biorą pod uwagę Boga, pozostaje wniosek, że wszystko to powstało bez przyczyny, bez planu, jedynie w wyniku szczęśliwego zbiegu okoliczności. Jednak odwoływanie się do szczęśliwego zbiegu okoliczności u podstaw niezwykle złożonych struktur i zjawisk, które obserwujemy we wszechświecie, to postawa, która intelektualnie pozostawia wiele do życzenia.

    4. Czy Bóg istnieje? Osoba twierdząca stanowczo, że nie ma Boga, musi zignorować najgłębsze odczucia niezliczonej rzeszy ludzi, którzy są przekonani, że Bóg jest.
    Nie chcemy przez to powiedzieć, że jeśli wystarczająca liczba osób w coś wierzy, to automatycznie jest to prawdą. Naukowcy odkrywają nowe prawdy o wszechświecie, które podważają lub negują wcześniejsze wnioski. Jednak postęp naukowy nie doprowadził jeszcze do odkrycia, które podważyłoby prawdopodobieństwo liczbowe, że za tym wszystkim kryje się inteligentny umysł. W istocie kolejne odkrycia naukowe dotyczące człowieka i wszechświata wykazują jeszcze dobitniej, z jak złożonymi zjawiskami mamy do czynienia i jak bardzo uwidacznia się w nich misterny projekt. Dowody wcale nie podważają Boga, ale przemawiają za inteligentnym źródłem życia we wszechświecie. Jednak przesłanki obiektywne to nie wszystko.

    Musimy spojrzeć szerzej na to zagadnienie. Od zarania dziejów u miliardów ludzi na całym świecie napotykamy przeświadczenie, że Bóg istnieje — ludzie dochodzą do takiego wniosku na podstawie osobistego, subiektywnego kontaktu z Bogiem. Szczegółowe relacje dotyczące swoich doświadczeń z Bogiem mogą także dziś złożyć miliony żyjących współcześnie osób. Osoby te powołują się na wysłuchane modlitwy, i konkretne, często zadziwiające sposoby, w jakie Bóg zaspokaja ich potrzeby i prowadzi podczas podejmowania ważnych decyzji w życiu osobistym. Ludzie, o których mowa, nie opisują jedynie takich czy innych wierzeń czy doktryn, ale przedstawiają szczegółowe relacje dotyczące działania Boga w ich życiu. Wielu z nich wyraża pewność, że istnieje dobry, kochający Bóg, który okazał im swoją troskę i wierność. Jeśli jesteś sceptykiem, czy możesz z całą pewnością stwierdzić: „Mam absolutną rację, a oni wszyscy mylą się co do Boga”?

    5. Czy Bóg istnieje? Wiemy, że Bóg istnieje, ponieważ On szuka kontaktu z nami. Podejmuje różne działania i zachęca nas, żebyśmy się do Niego zwrócili.
    Dawniej byłam ateistką i jak większość ateistów zastanawiałam się często, dlaczego ludzie w ogóle wierzą w Boga. Ciekawe, że ateiści poświęcają tyle czasu, uwagi i energii, próbując obalić coś, co, jak wierzą, nawet nie istnieje! Co nimi powoduje? Gdy byłam ateistką, tłumaczyłam swoje intencje troską o biednych ludzi karmiących się złudzeniami… Chciałam im pomóc w uświadomieniu sobie, że ich nadzieja jest pozbawiona podstaw. Szczerze mówiąc, kierowała mną również motywacja innego rodzaju. Podważając przekonania osób wierzących w Boga, byłam ciekawa, czy uda im się przekonać mnie do swoich racji. Chciałam uwolnić się od pytania o Boga. Gdybym była w stanie niezbicie wykazać wierzącym, że się mylą, problem zostałby rozwiązany i mogłabym bez przeszkód zająć się innymi sprawami.

    Nie wiedziałam, że temat Boga ciążył tak bardzo na moim umyśle, ponieważ On sam wywierał na mnie nacisk. Przekonałam się, że Bóg chce być znany. Stworzył nas właśnie po to, byśmy Go znali. Otoczył nas całym mnóstwem faktów i konsekwentnie konfrontuje nas z pytaniem o to, czy On istnieje. Czułam się tak, jakbym nie mogła uciec przed myślą, że Jego istnienie jest możliwe — w dniu, w którym postanowiłam uznać, że Bóg jest, rozpoczęłam swoją modlitwę od stwierdzenia „No dobrze, wygrałeś…”. Być może zasadniczym powodem, dla którego ateiści tak bardzo przejmują się ludźmi wierzącymi w Boga, jest właśnie to, że Bóg szuka w ten sposób drogi do ich serc.

    Nie jestem jedyną osobą, która doświadczyła czegoś podobnego. Malcolm Muggeridge, socjalista i autor książek filozoficznych, opisał swoje życie przed poznaniem Boga w taki oto sposób: „Miałem poczucie, że nie tylko ja prowadzę poszukiwania, ale ktoś poszukuje mnie”. C.S. Lewis wspominał: „Wyobraźcie sobie, jak siedzę w pokoju w Magdalen i czuję co noc, że ile razy odrywam się choćby na sekundę od pracy, niezmiennie napotykam Jego coraz wyraźniejszą, tak przecież niechcianą obecność. To, czego tak bardzo się bałem, spotkało mnie w końcu. Wiosną 1929 roku poddałem się i uznałem, że Bóg jest Bogiem. Ukląkłem i modliłem się tej nocy jak największy i najbardziej opieszały grzesznik w całej Anglii”.

    Lewis napisał później książkę pod tytułem Zaskoczony radością, która jest owocem jego osobistego spotkania z Bogiem. Ja też nie miałam żadnych oczekiwań, gdy po prostu przyznałam zgodnie z prawdą, że Bóg istnieje. A jednak na przestrzeni kolejnych kilku miesięcy Jego miłość do mnie zupełnie mnie zadziwiła.

    6. Czy Bóg istnieje? W przeciwieństwie do wszystkich innych objawień, Jezus Chrystus jest najwyraźniejszym, najkonkretniejszym obrazem Boga, który poszukuje z nami kontaktu.
    Dlaczego Jezus? Jeśli przyjrzymy się głównym religiom świata, odkryjemy, że Budda, Mahomet, Konfucjusz i Mojżesz określali się mianem nauczycieli lub proroków. Żaden z nich nie twierdził nigdy, że jest równy Bogu, natomiast w odróżnieniu od nich Jezus złożył taką deklarację. Mówił swoim słuchaczom, że Bóg istnieje i że właśnie na Niego patrzą. Choć nauczał o swoim Ojcu w niebie, nie mówił z pozycji oddzielenia od Niego, ale z pozycji jedności z Ojcem — jedności niedostępnej dla żadnego innego człowieka. Jezus twierdził, że kto Go zobaczył, zobaczył także i Ojca, a kto w Niego uwierzył, uwierzył w Ojca.

    Jezus powiedział: „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia”8. Przypisywał sobie atrybuty właściwe jedynie Bogu — zapewniał, że może przebaczać ludziom grzechy, uwalniać od grzesznych nawyków, udzielać poczucia sensu i spełnienia, a także ofiarować życie wieczne w niebie. W przeciwieństwie do innych nauczycieli, którzy zwracali uwagę na swoje słowa, Jezus wskazywał ludziom na samego siebie. Nie mówił: „Słuchajcie moich słów, a znajdziecie prawdę”. Twierdził raczej: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie”9.

    Czy Jezus przedstawił jakieś dowody na poparcie przypisywanej sobie boskości? Tak — robił rzeczy, których nie są w stanie zrobić inni ludzie. Dokonywał cudów. Uzdrawiał ludzi — niewidomych, kalekich, głuchych — a kilka osób wzbudził z martwych. Miał władzę nad przedmiotami — rozmnażał chleb i ryby, karmiąc tłumy liczące kilka tysięcy osób. Panował nad siłami przyrody — chodził po jeziorze i uciszył burzę, żeby ochronić swoich przyjaciół przed żywiołem. Tłumy nie odstępowały Jezusa na krok, ponieważ stale zaspokajał ich potrzeby i dokonywał cudów. On sam powiedział, że jeśli ktoś nie chce wierzyć w to, co mówi, powinien przynajmniej uwierzyć w Niego ze względu na cuda, które ogląda10.

    Jezus Chrystus pokazał nam Boga, który jest łagodny i kochający, który zdaje sobie sprawę z naszego egoizmu i niedoskonałości, ale mimo to gorąco pragnie bliskiej więzi z nami. Jezus uczył, że chociaż w Bożych oczach jesteśmy grzesznikami zasługującymi na karę, Jego miłość do nas przeważyła i Bóg przygotował inny plan. Sam przyjął postać człowieka i wziął na siebie karę za nasze grzechy. To brzmi niedorzecznie? Być może, ale wielu kochających ojców chętnie zamieniłoby się miejscami ze swoimi dziećmi na oddziale onkologicznym, gdyby tylko było to możliwe. Biblia mówi, że kochamy Boga dlatego, że On pierwszy nas umiłował.

    Jezus zamienił się z nami miejscami i umarł za nas, abyśmy mogli otrzymać przebaczenie. Na tle wszystkich innych religii znanych ludzkości tylko w Jezusie widzimy Boga, który wychodzi naprzeciw człowiekowi i oferuje nam możliwość nawiązania z Nim więzi. Jezus okazuje nam Boże serce przepełnione miłością, zaspokaja nasze potrzeby i przybliża nas do siebie. Przez Jego śmierć i zmartwychwstanie możemy dziś otrzymać nowe życie. Możemy doświadczyć przebaczenia, akceptacji oraz prawdziwej miłości ze strony Boga. On sam mówi do nas: „Ukochałem cię odwieczną miłością, dlatego też zachowałem dla ciebie łaskawość”11. To właśnie Bóg w działaniu.

    Czy Bóg istnieje? Jeśli chcesz się dowiedzieć, zapoznaj się bliżej z osobą Jezusa Chrystusa. To właśnie o nim powiedziano: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”12.

    Bóg nie zmusza nas do uwierzenia w Niego, chociaż mógłby to zrobić. Zamiast tego zapewnił nam dostęp do wielu faktów przemawiających za Jego istnieniem, tak abyśmy mogli dobrowolnie się do Niego ustosunkować. W tym artykule wspomnieliśmy o doskonałej odległości Ziemi od Słońca, unikatowych właściwościach chemicznych wody, ludzkim mózgu, DNA, niezliczonej rzeszy ludzi dających wyraz swojej wierze w Boga, nurtującym nasze serca i umysły pytaniu, czy Bóg istnieje, czy wreszcie o gotowości Boga do wyjścia nam naprzeciw i objawienia się przez Jezusa Chrystusa. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o Jezusie i powodach, które przemawiają za tym, by w Niego uwierzyć, zobacz: Wiara nie jest ślepa.

    Jeśli chcesz nawiązać więź z Bogiem, możesz to zrobić już teraz.
    To twoja decyzja, nikt nie może cię do niej zmusić. Jednak jeśli chcesz uzyskać Boże przebaczenie i nawiązać z Nim przyjaźń, możesz to zrobić choćby zaraz, prosząc Go, aby ci wybaczył i wszedł w twoje życie. Jezus mówi: Oto stoję u drzwi [serca] i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego”13. Jeśli chcesz to zrobić, ale nie wiesz, jak wyrazić swoje pragnienie słowami, możesz skorzystać z następującej modlitwy: „Jezu, dziękuję, że umarłeś za moje grzechy. Znasz moje życie i wiesz, że potrzebuję przebaczenia. Proszę, żebyś mi teraz przebaczył i wkroczył w moje życie. Chce naprawdę Cię poznać. Przyjdź teraz do mojego życia. Dziękuję, że chcesz się ze mną przyjaźnić. Amen”.

    Dla Boga wasza przyjaźń jest czymś nienaruszalnym. Mówiąc o wszystkich, którzy uwierzą w Niego, Jezus stwierdza: „Ja ich znam. Oni idą za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki”14.

    A zatem — czy Bóg istnieje? Po przeanalizowaniu przedstawionych tutaj faktów można dojść do wniosku, że Bóg istnieje i można Go poznać, nawiązując z Nim bliską, osobistą więź. Jeśli potrzebujesz więcej informacji na temat boskości Jezusa lub istnienia Boga albo jeśli masz inne ważne pytania, napisz do nas.

    Właśnie zaprosiłam/zaprosiłem Jezusa do swojego życia (pomocne informacje)…

    Waham się przed podjęciem decyzji i proszę o bardziej szczegółowe wyjaśnienia…

    Mam pytanie…

    O autorce: Jako ateistka Marilyn Adamson nie mogła zakwestionować nieustannie wysłuchiwanych modlitw i świadectwa życia swojej bliskiej przyjaciółki. Próbując podważyć jej przekonania, Marilyn była zaskoczona bogactwem obiektywnych faktów przemawiających za istnieniem Boga. Po około roku nieustępliwych poszukiwań odpowiedziała na Bożą ofertę, zapraszając Go do swojego życia. Od tamtej pory stale przekonuje się, że wiara w Boga ma mocne podstawy i daje wiele satysfakcji.

    (1) Rz 1:19-21
    (2) Jer 29:13-14
    (3) R.E.D. Clark, Creation (London: Tyndale Press, 1946), p. 20
    (4) The Wonders of God’s Creation, Moody Institute of Science (Chicago, IL)
    (5) Ibid.
    (6) Ibid.
    (7) Ibid.
    (8) J 8:12
    (9) J 14:6
    (10) J 14:11
    (11) Jer 31:3
    (12) J 3:16
    (13) Ap 3:20
    (14) J 10:27-29

    Podziel się tą stroną

    • http:www.kazdystudent.pl
      – pytania dotyczące życia i Boga

      Żyjąc z nadzieją
      Chory na hemofilię i zarażony wirusem HIV student żył nie tracąc nadziei… z jakiegoś powodu. Oto opowieść o tym, jak można żyć z nadzieją, bez względu na to jak doświadcza nas los.

      Autor- Steve Sawyer

      Osobista i autentyczna historia… W szkole podstawowej, chory na hemofilię Steve Sawyer, zaraził się wirusem HIV i zapaleniem wątroby typu C przez kontakt z niezabezpieczonymi przyrządami do badania krwi. Po kilku latach, mając 19 lat i będąc świadomym nadciągającej śmierci, Steve wykorzystał pozostały mu czas na podróże do setek uniwersyteckich kampusów, dzieląc się z innymi studentami tym, co sam wiedział o życiu z nadzieją i w pogodzeniu z losem, znajdując się w pośród strasznych okoliczności. Setki młodych ludzi, którzy go wysłuchali powiedziałoby ci, że jego historia o nadziei i Bożej miłości zmieniła ich życie na zawsze. Zredagowaną poniżej przemowę Steve wygłosił na Uniwersytecie Kalifornijskim, w Santa Barbara.

      U wybrzeży Maine, w gęstej mgle, płynął statek marynarki wojennej. Tej nocy kadet zobaczywszy w oddali nieruchomy punkt natychmiast skontaktował się z kapitanem. „W oddali widać punkt świetlny zmierzający prosto w naszym kierunku. Co chce pan, abym zrobił, kapitanie?” Kapitan polecił mu dać sygnał świetlny jednostce, aby ta zmieniła kurs. Lecz nieznajomy statek odpowiedział „ Nie, to wy zmieńcie kurs.” Kapitan rozkazał kadetowi ponowić rozkaz. Odpowiedź była taka jak za pierwszym razem. Podjąwszy ostatnią próbę, kadet zasygnalizował do jednostki: „Tu kapitan okrętu bojowego amerykańskiej marynarki wojennej, zmienicie kurs natychmiast.” Odpowiedź była: „Nie, to wy zmienicie kurs. Tu latarnia morska.”

      Ta opowieść ilustruje jak trudno jest nam poradzić sobie z bólem i cierpieniem. Zawsze chcemy, by to otaczające nas okoliczności uległy zmianie, zamiast zmienić się samemu, by wyjść naprzeciw trudnościom. Moje życie było tego doskonałym przykładem.

      Życie z HIV: stadia początkowe
      Urodziłem się z hemofilią, chorobą krwi, która powoduje, że moje kości i stawy puchną bez powodu. Hemofilia jest leczona poprzez uzupełnianie brakującego czynnika krzepnięcia, który jest izolowany z krwi dawcy [a dokładnie, z osocza jego krwi – przyp. tłum.]. Gdzieś pomiędzy 1980 a 1983 rokiem, jeden z dawców, z którego krwi ten czynnik otrzymywałem, był nosicielem wirusa HIV.

      W rezultacie, wszystkie leki sporządzone dla mnie z tej partii krwi (prawdopodobnie setki) były nim zakażone. Później, w ten sam sposób, zaraziłem się zapaleniem wątroby typu C.

      W rzeczywistości, przez kilka lat nie mówiono mi, że mam HIV aż do momentu, gdy znalazłem się w drugiej klasie szkoły średniej. Gdy mnie o tym poinformowano, moja pierwsza reakcja była dosyć typowa do sytuacji, gdy dotyka nas coś, z czym nie jesteśmy sobie w stanie poradzić. Po prostu zaprzeczyłem temu, że mam HIV próbowałem udawać, że problem nie istnieje. Ta choroba nie powodowała takiego bólu jak hemofilia. Puchnięcie stawów, mięśni i kości przy hemofilii jest bardzo bolesne. HIV nie wywołuje żadnych widocznych objawów. Nie możesz tak naprawdę ‘zauważyć’ tej choroby, więc łatwo jest udawać, że jej nie masz. W ten sam sposób radzili sobie również z tą sytuacją moi rodzice. „Wyglądasz dobrze, więc wszystko musi być w porządku. Musisz być zdrowy”, mówili.

      Życie z HIV: mechanizm wyparcia
      Wspaniały przykład takiego rodzaju zaprzeczania znajdziemy w filmie Monty Python’a pt. „ W poszukiwaniu Świętego Grala” (In Serach of the Holy Grail). W jednej ze scen, król Artur kłusując przez las napotyka rycerza w czarnej, zdezelowanej zbroi. Rycerz blokuje ścieżkę i Artur uświadamia sobie, że nie przejedzie, jeśli nie pokona go w pojedynku. Wywiązuje się walka i król odcina czarnemu rycerzowi ramię. Artur chowa miecz do pochwy, składa ukłon i zamierza przejść, lecz rycerz krzyczy: „Nie!” Król mówi: „Ależ odciąłem ci ramię!” Rycerz spogląda na nie i mówi: „Wcale nie.” Artur patrzy więc na ziemię i mówi: „Przecież tam leży twoje ramię!” Na co rycerz odpowiada: „To tylko powierzchowna rana.”

      Król zdaje sobie wtedy sprawę, że będzie musiał ciężko okaleczyć tego typa, by móc przejechać. Tak więc następuje pojedynku ciąg dalszy i Artur odcina po kolei wszystkie kończyny rycerza, aż do momentu, gdy wszystkim, co z niego pozostaje jest leżąca na ziemi głowa. Gdy król przejeżdża ścieżką, w tle słychać wrzaski: „Wracaj ty tchórzu, Odgryzę ci kolana!”

      W przypadku tego rycerza zadziałał, rzecz jasna mechanizm wyparcia. Zaprzeczał on rzeczywistym faktom, gdyż nie mógł pogodzić się z tym, że przegrał pojedynek. Mimo, że jest to humorystyczny przykład, niebezpieczeństwa jakie kryją się za tym mechanizmem są bardzo, ale to bardzo poważne. Gdybym w dalszym ciągu zaprzeczał faktowi, że jestem nosicielem wirusa HIV, mógłbym nie przedsięwziąć odpowiednich środków ostrożności w przypadku skaleczeń lub małych ranek na moich palcach itp., czym mógłbym stworzyć dla kogoś poważne zagrożenie lub nawet spowodować czyjąś śmierć. Lecz niebezpieczeństwa wynikające z niedopuszczania do siebie prawdy są również bardzo bolesne i ryzykowne. Gdy odpychasz coś od siebie przez tak długi czas i udajesz, że tego nie ma, problem narasta i wreszcie eksploduje.

      Życie z HIV: Daremność zaprzeczania
      Zdołałem zaprzeczać samemu sobie, że jestem nosicielem wirusa HIV przez około trzy lata. Jednak będąc w ostatniej klasie szkoły średniej poważnie zachorowałem. Zacząłem wykazywać objawy choroby. Limfocyty T, to białe krwinki krwi, które zwalczają infekcje, a ich ilość w twojej krwi określa, czy jesteś nosicielem wirusa HIV oraz czy zachorowałeś na AIDS. Gdy liczba limfocytów T spada poniżej 200, uważa się, że masz pełnoobjawowe AIDS. Cóż, liczba moich białych krwinek wynosiła 213 i malała. Bardzo wymiotowałem, byłem blady jak ściana i nie mogłem utrzymać jedzenia – wszystko zwracałem. Nie mogłem już dłużej udawać, że moje AIDS i HIV nie są prawdziwe – stały się wtedy bardzo, aż za bardzo realne.

      Zaprzeczanie nie było już wyjściem, więc musiałem znaleźć nowy sposób na poradzenie sobie z tym wszystkim, przez co przechodziłem. Pierwszą rzeczą, której spróbowałem było obwinianie kogoś. Myślałem, że poczułbym się lepiej gdyby ktoś przyszedł do mnie i powiedział: „Steven, to moja wina. Przepraszam.” Początkowo postanowiłem winić całą społeczność homoseksualną. Łatwe wyjście. Lecz kiedy to przemyślałem, uświadomiłem sobie, że to głupie winić całą grupę ludzi za mój osobisty problem. Wtedy zdecydowałem się oskarżyć Boga. Nie wierzyłem wtedy w Niego tak na poważnie, ale doszedłem do wniosku, że jeśli ktoś panuje nad tą sytuacją, to musi to być On. Więc zacząłem Go obwiniać.

      Życie z HIV: Gniew
      Gdy masz coś, na czym możesz skoncentrować swój nagromadzony ból, przeradza się on w gniew, a w końcu we wściekłość. Zacząłem wtedy radzić sobie ze wszystkim, co napotykałem na swojej drodze przez notoryczne wściekanie się. Za każdym razem, gdy ktoś zrobił uwagę na temat mojego rozdrażnienia, wybuchałem gniewem w kierunku tej osoby – waliłem w ściany, demolowałem swój pokój. Tego typu rzeczy.

      Przekonałem się jednak, że złość ma zdolność mącenia jasności umysłu i nie pozwala zachowywać się racjonalnie. Co gorsza, ranisz przez nią tych, których kochasz. O wiele lepszym sposobem na radzenie sobie z bólem jest płacz, ponieważ nikomu nie wyrządza krzywdy i naprawdę pomaga poczuć się lepiej.

      Pewnego razu byłem w moim pokoju i naprawdę sięgnąłem dna. Byłem bardzo chory i okropnie wymiotowałem, wskutek czego straciłem dużo wagi. Krzyczałem, przeklinałem Boga, waliłem w ściany i wtedy wszedł mój tata i zamknął za sobą drzwi.

      (Mój ojciec jest leczącym się z uzależnienia alkoholikiem. Dzięki stowarzyszeniu Anonimowych Alkoholików (AA) dowiedział się o istnieniu Wyższej Siły, odkrył Boga.) Więc mój tata popatrzył na mnie i powiedział: „Nie mogę ci pomóc, Steve. Nie mogą ci pomóc twoi lekarze. Nie może też twoja mama. Ty sam też nie jesteś w stanie nic zrobić. Jedyną osobą, która może to teraz uczynić jest Bóg.” Po czym wyszedł z pokoju i zamknął drzwi.

      Życie z HIV: Szukanie pocieszenia
      Wtedy dopiero co skończyłem przeklinać Boga, więc nie wydawało mi się, bym mógł prosić Go o pomoc. Ale oto byłem, nie mając żadnego innego wyboru. Padłem więc na kolana i przez łzy powiedziałem: „Dobrze Boże, jeśli tam jesteś pomóż mi, a ja pomogę Tobie.” W niezwykle krótkim czasie wróciłem do swojej poprzedniej wagi. Moja liczba limfocytów T podskoczyła do około 365, co jest całkiem dobrym wynikiem. I czułem się wspaniale. Naprawdę wspaniale… . Tak po prostu. Myślałem: „W porządku, dziękuję Ci Boże. To było miłe. Do widzenia.”

      Skończyłem szkołę średnią i udałem się na studia, aby podejść do testu kwalifikacyjnego latem przed pierwszym rokiem studiów. Wtedy właśnie poznałem mojego sublokatora. Napisałem test. Był tam również on – chudy blondyn wyglądający jak dzieciak. Powiedział: „Cześć, wyglądasz normalnie. Chcesz być moim współlokatorem?” No dobra, ale ty nie wyglądasz, pomyślałem, jednak…”Jasne”, odpowiedziałem. Zostaliśmy współlokatorami, i najlepszymi przyjaciółmi. Odkryłem, że jest chrześcijaninem. Miałem wówczas własne wyobrażenie na temat chrześcijan: pełni hipokryzji, protekcjonalni, potępiający innych ludzi. Tylko z tymi cechami mi się kojarzyli. Lecz mój współlokator był inny.

      Miał dysleksję. Zauważyłem to, gdy podczas nauki dochodził do punktu frustracji – do momentu, w którym ja waliłbym w ściany i niszczył wszystko, co wpadłoby w ręce – lecz on tylko zamykał oczy, odmawiał modlitwę, brał głęboki oddech i wracał do pracy. To mnie zupełnie rozłożyło. Pomyślałem: „Jak możesz niczego nie zniszczyć? Przecież musisz coś rozwalić!” Naprawdę zdumiało mnie, że był w stanie tak się opanować.

      Mój współlokator zaprosił mnie na wiosenną przerwę w zajęciach do Daytona Beech. Podczas pobytu tam, gdy byliśmy na plaży, zaczął rozmowę z facetem siedzącym obok nas. Początkowo rozmawialiśmy o zwyczajnych sprawach, ale później mój przyjaciel zdecydował się poruszyć poważne, głębokie kwestie. Nie chciałem w to wchodzić. W tym czasie zmagałem się z losem. Ciężko jest mieć świadomość, że się umiera będąc w tak młodym wieku. Poza tym, naprawdę nie chciałem o tym mówić z jakimś nieznajomym na plaży, więc wycofałem się z rozmowy. Oni kontynuowali i w końcu konwersacja dotarła do punktu, w którym mój przyjaciel próbował wyjaśnić w co – jako chrześcijanin – wierzy. Zawsze miałem własne wyobrażenie o chrześcijanach lecz nigdy tak naprawdę nie wiedziałem, w co wierzą lub w jaki sposób myślą. Dlatego też, wsłuchałem się w to, o czym mówił.

      Życie z HIV: Co proponuje Bóg
      Nie wiem czy potrafię wytłumaczyć to tak dobrze, jak on to zrobił, ale brzmiało to mniej więcej tak: „Rzecz jasna wierzę w Boga. Wierzę, że stworzył nas, by zawrzeć z nami przymierze. Lecz my nie chcemy współtworzyć z Nim tej więzi, więc go odpychamy. To odrzucenie Boga, tę rebelię – bez względu na to, czy jest to aktywne buntowanie się przeciw Niemu, czy tylko bierna obojętność – Biblia nazywa grzechem. Nie lubię słowa „grzech”, więc myślę o tym po prostu jako o odpychaniu od siebie Boga. A ponieważ zostaliśmy stworzeni, by zawrzeć z Nim przymierze i odrzuciliśmy Go, spotka nas za to kara. Karą za bunt jest śmierć. Wszyscy umrzemy lecz oprócz śmierci ciała jest także śmierć duchowa, wieczna rozłąka z Bogiem.” No, to naprawdę świetna wiadomość, pomyślałem.

      Powiedziałem więc: „Ale Bóg nas kocha.” Odpowiedział: „ Tak, lecz Bóg jest również sprawiedliwy. Miłość bez sprawiedliwości nic nie znaczy.” To naprawdę nie miało dla mnie sensu, więc powiedział: „Wyobraź sobie kogoś, na kim zależy ci najbardziej na świecie, kogoś za kogo bez namysłu oddałbyś życie. Teraz wyobraź sobie, że pewnego dnia odtrącasz tę osobę i nie spotykasz jej potem przez długi czas. Pewnego dnia widzisz ją w odległości czterdziestu pięciu metrów i zaczynasz biec do niej z otwartymi ramionami, ale ktoś cię nagle zatrzymuje i słyszysz, że ta osoba do której biegłeś mówi: ‘Nie, odtrąciłeś mnie, nie pamiętasz?’ Teraz wyobraź sobie, odepchnięcie Boga, który jest największą miłością istniejącą we wszechświecie.”

      Pomyślałem: „Kurcze, to niedobrze.” Mój przyjaciel powiedział: „Cóż, na szczęście na tym się nie kończy. Ponieważ Bóg tak się o nas troszczy i tak bardzo nas kocha, postanowił zapłacić karę za nas. Posłał swojego Syna, Jezusa, aby umarł na krzyżu w naszym imieniu. A ponieważ Chrystus (będąc Bogiem we własnej osobie) prowadził nieskażone grzechem życie, mógł zapłacić karę za kogoś innego. Zrobił to za nas.”

      Mówił dalej: „Jezus zmartwychwstał trzy dni później. Pokonał śmierć duchową i zaofiarował nam życie wieczne. Od tej pory śmierć nie oznacza po prostu końca, lecz spędzenie wieczności z Największą Miłością we wszechświecie.”

      Odpowiedziałem: „Nieźle.” „Ale”, powiedział „haczyk polega na tym, że chociaż to zaproponował i spłacił nasz dług, jeśli nie przyjmiesz jego oferty… cóż, wszystko zależy od ciebie.” Jak dla mnie sprawa nadal nie wydawała się jasna, i na szczęście dla tego drugiego kolesia również, więc mój przyjaciel kontynuował: „W porządku, wyobraź sobie że jedziesz tutejszą drogą. Masz na liczniku 145 km/h, podczas gdy ograniczenie prędkości wynosi 56 km/h. Pędzisz ulicą, gdy zatrzymuje cię gliniarz i wlepia mandat. Aby go zapłacić musisz iść do sądu następnego dnia. Kiedy wchodzisz na salę rozpraw, widzisz że sędzią jest twój tata. Myślisz: ‘Hej! To przecież mój tata!’ On spogląda na ciebie i mówi: ‘Steve, czy złamałeś prawo?’ ‘Tak’, odpowiadasz. ‘W porządku, 500 dolarów mandatu lub dwa dni w więzieniu’, mówi i kończy rozprawę uderzeniem młotka.

      „Ponieważ jest sprawiedliwy, musiał wydać wyrok. Ale teraz schodzi z sędziowskiego podwyższenia, zdejmuje togę, wyjmuje z kieszeni i wręcza ci 500 dolców. Ponieważ cię kocha zamierza zapłacić tę grzywnę za ciebie. Ale ty musisz przyjąć te pieniądze. Stoi tam z pięćset dolarami i mówi „Weź je”. Tak samo jest z Bogiem, możesz po prostu odpowiedzieć: ‘Nie, dzięki. Spędzę wieczność bez ciebie.’ To wybór, którego ty musisz dokonać”.

      Mój przyjaciel wyjaśnił, że sposobem w który akceptujemy tę zapłatę jest modlitwa. Powiedział: „Po prostu przyjmujesz Bożą kaucję. Dzieje się to z Bożej łaski. Nie musisz nic zrobić by na to zasłużyć. Jest to prezent od Boga.” Wtedy pierwszy raz usłyszałem o łasce. Powiedział: „Jest to podarunek, który przyjmujesz poprzez wiarę – możesz ją wyrazić w modlitwie.” I mój przyjaciel zaproponował, że pomodli się razem z tym kolesiem. I podczas gdy on modlił się na głos, ja również się przyłączyłem, ale w milczeniu.

      Życie z HIV: Radzenie sobie ze strachem
      Od tamtego momentu, moje życie przyjęło zupełnie inną perspektywę. Nie musiałem już dłużej kłaść się spać niepokojąc się, czy obudzę się następnego dnia. Przestałem bać się śmierci, ponieważ od tamtej pory nie oznaczała już pogrążenia się w ciemności, w pustce. Odtąd śmierć oznaczała spędzenie wieczności z Największą Miłością we wszechświecie. To było bardzo pokrzepiające. Wyzwalające od strachu.

      Moi rodzice również przyjęli Jezusa. Tak jak ja, modlili się do Boga. Ich życie również zyskało nową perspektywę. To zdumiewające, że pozwolili mi podróżować samodzielnie, wiedząc, że prawdopodobnie zostało mi tylko sześć miesięcy życia. Możecie sobie wyobrazić jak ciężko jest im przyglądać się bezczynnie, jak na ich oczach umiera ich syn. Nie mogą nic zrobić. Jedynym powodem, dzięki któremu są w stanie się z tym uporać i jedynym dzięki któremu ja mogę sobie z tym radzić, jest to, że w życiu każdego z nas jest obecny Chrystus.

      Życie z HIV: Poznawszy Boga
      Czy mogę dać wam okazję do przyjęcia Bożej zapłaty? Gdybyście posiadali lekarstwo na AIDS, jestem pewien, że byście mi je dali. Wiem, jak dostać się do wieczności – dzięki Bożemu darowi. Dlatego też, staram się wam go ofiarować. Jeśli przechodzicie przez coś, z czym nie możecie sobie sami poradzić i chcielibyście kogoś, kto byłby przy was i podnosił was kiedy cały świat zasypuje was kopniakami i zadaje cios w plecy, proszę was, pomódlcie się teraz razem ze mną tą modlitwą. To nie będzie żadna czarodziejska formuła czy zaklęcie. Nie jest to również żadna emocjonalna wycieczka. Jest to raczej początek związku z Bogiem. I jak w przypadku każdego związku, jego budowanie wymaga czasu. Wymaga wysiłku. Lecz nalegam na was: jeśli naprawdę czujecie, że właśnie tego potrzebujecie, nie zmarnujcie tej szansy. Jest za darmo.

      Zamierzam więc teraz powiedzieć modlitwę. Przy czym, modlenie się nie ma nic wspólnego z zamykaniem oczu, kiwaniem głową i rozkładaniem rąk krzycząc „Alleluja!” Nic z tych rzeczy. To nastawienie twojego serca. To powiedzenie do Boga: „Boże, złamałem Twoje prawo. Odtrąciłem Cię. Chcę wrócić poprzez przyjęcie Twojej zapłaty.”

      Jeśli czujesz, że tego potrzebujesz, proszę pomódl się teraz ze mną słowami: „Panie Jezu, potrzebuję Cię. Dziękuję Ci, że umarłeś za mnie na krzyżu. Proszę Cię abyś przyszedł do mojego życia i uczynił mnie taką osobą, jaką zawsze pragnąłem być. Amen.”

      Teraz, jeśli szczerze się w ten sposób pomodliłeś, zapoczątkowałeś najwspanialszą więź jaka kiedykolwiek mogła ci się przytrafić – relację z Bogiem. To nie skończy się na modlitwie. Związek z Bogiem jest procesem. Oznacza on codzienne zaufanie Bogu, staranie się robienia niekoniecznie tego, co byś chciał, lub co wydaje ci się przyjemne, lecz tego, czego jak przypuszczasz, Bóg od ciebie oczekuje. Spotykałem ludzi, którzy mówili do mnie: „Chrześcijaństwo dobrze na ciebie wpływa i to wspaniałe. Czy inne religie nie mogłyby również służyć w ten sposób innym ludziom?” To dobre pytanie. Wierzę, że Bóg dał nam jeden sposób, by przyjść do Niego – przez śmierć Jezusa na krzyżu – i nawet jeśli w innych religiach jest ziarno prawdy, są one w dużej mierze moralnymi kodeksami postępowania – „Rób to siedem razy każdego dnia a przybliży cię to do Boga.” Lecz jeśli pracujesz nad sobą, by zbliżyć się do Niego, ile pracy wystarczy? Skąd będziesz wiedział, że już dotarłeś do celu?

      Myślę, że w tym właśnie tkwi istota chrześcijaństwa: w łasce Boga. Wiedząc, że nigdy nie osiągniemy doskonałości równej Bogu, możemy polegać na Jego przebaczeniu. Celem jest podążanie Jego ścieżką, nawet jeśli dużo po drodze spartaczymy. Popełniasz błędy lecz wciąż idziesz, pracujesz nad sobą ufając w Bożą łaskę. Modlisz się. Czytasz Biblię. Odkrywasz czego Bóg chce od ciebie. Pewnego dnia osiągniesz spokój. To może nie nastąpić dopóki nie znajdziesz się w niebie, lecz wtedy będzie to już na zawsze.

      Jeśli borykasz się z objawami HIV, hemofilią, zapaleniem wątroby typu C podobnie jak Steve lub starasz się uporać z jakimikolwiek innymi problemami w swoim życiu i chciałbyś dowiedzieć się jakie jeszcze rozwiązanie istnieje, czym Steve usiłował się podzielić, zobacz Poznać Boga Osobiście.

      Właśnie zaprosiłam/zaprosiłem Jezusa do swojego życia (pomocne informacje)…

      Waham się przed podjęciem decyzji i proszę o bardziej szczegółowe wyjaśnienia…

      Mam pytanie…

      Steve Sawyer zmarł na skutek niewydolności wątroby 13 marca, 1999 r. Oby jego prawdziwa historia zachęciła cię do przyjęcia Jezusa. W ostatnich dniach życia, powiedział, że chciałby odwiedzić „jeszcze tylko jeden kampus”. Dlaczego? „Gdybym miał zachorować na to wszystko, co mnie zabija tylko po to, by jedna osoba mogła zrozumieć, że może zawrzeć przymierze z Jezusem, to byłoby tego warte. W świetle wieczności, to jedyne co się liczy.”

      Możemy otrzymać życie wieczne przez przyjęcie Jezusa. Nie osiągniemy nieba przez robienie dobrych rzeczy. Życie wieczne jest darem dla tych, którzy uwierzą w Chrystusa. Z Biblii:

      „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.” (J 3:16)

      „Wszyscy pobłądziliśmy jak owce, każdy z nas obrócił się ku własnej drodze, a Pan zwalił na Niego winy nas wszystkich.” (Iz 53:6)

      Jezus powiedział: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie na sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia.” (J 5:24)

      „A świadectwo jest takie: że Bóg dał nam życie wieczne, a to życie jest w Jego Synu. Ten, kto ma Syna, ma życie, a kto nie ma Syna Bożego, nie ma też i życia. O tym napisałem do was, którzy wierzycie w imię Syna Bożego, abyście wiedzieli, że macie życie wieczne.” (1J 5:11-13)

A Ty co o tym myślisz? Napisz!