Klaudia: Powrót męża do domu

O Nowennie Pompejańskiej dowiedziałam się z Internetu, gdy ponad rok temu szukałam modlitw o uratowanie, odrodzenie małżeństwa, gdyż miałam ogromne problemy z mężem i byłam bardzo zrozpaczona. W grudniu 2011 roku mąż zostawił mnie i naszego 3 letniego synka odszedł, nie wiedziałam gdzie jest co robi itd., po 15latach bycia razem, a 7latach małżeństwa. Przeszłam bardzo dużo, byłam załamana, sama się okłamywałam, mimo iż rozsądek podpowiadał mi, że mój ma się ku swojej koleżance, to jednak nie chciałam w to wierzyć. Dużo by pisać co się działo to jedynie wie Bóg i Matka Boska. Wówczas zawierzyłam wszystko Bogu zaczęłam odprawiać swoją pierwszą w życiu nowennę pompejańską w lutym 2012 r. błagając o miłość męża do mnie. Tak bardzo pragnęłam uratować to małżeństwo, dostać prawdę o co chodzi, gdyż mąż był w wirze kłamstw i oszukiwał mnie od ponad 1,5roku. Na początku odprawiania nowenny było bardzo ciężko wierzyłam, ale miałam chwile załamania i utraty nadziei – sprawa po ludzku niemożliwa do osiągnięcia. Szatan skutecznie mnie rozpraszał podczas modlenia się, a ja tak klepałam nieraz jakby bezmyślnie to zdrowaśki. Gdy przyszła kolej na cześć dziękczynną zastanawiałam się w sumie za co mam dziękować itd., jak tu tyle problemów po drodze i choroba dziecka jeszcze się dołożyła.

Aż tu nagle już w marcu mąż zaczął się „otwierać” coraz bardziej kłamstwa zaczęły wychodzić na jaw, coraz częściej zaczął przyjeżdżać do nas, dzwonić – wcześniej tylko sms-ował nie życzył sobie rozmów telefonicznych i rzadko przyjeżdżał, a my nie wiedzieliśmy kompletnie w której części Polski on jest. W końcu wrócił do nas do domu w czerwcu, a w sierpniu przed Tarnowską Pieszą Pielgrzymką na Jasną Górę, na którą wybierałam się po raz pierwszy w swoim życiu w sierpniu w tym roku z moim 3-letnim synkiem mąż przyznał się do wszystkiego, że mieszkał przez te 5-m-cy cały czas z kochanką i jej dziećmi, że się w tej koleżance z pracy zakochał, że zakochali się z wzajemnością i doszło do tego, do czego nie powinno dojść do zdrady.

Przeżyłam to strasznie, ale dziękowałam Matce Bożej za prawdę. Obecnie odprawiam druga nowennę błagając nadal o tę miłość męża do mnie wierze, że Matka Boża nas scali na nowo i pojedna, że jeszcze będziemy szczęśliwi. Jak można to wszystko tłumaczyć sobie jak nie tylko tym, że to CUD? Przecież mąż odszedł, zostawił, pokochał inną kobietę, bardzo emocjonalnie zaangażował się w ten związek. Obecnie ta kobieta jest w trakcie rozwodu ze swoim mężem, do mnie i synka mąż powrócił jest dziwnie, sztywno, nieswojo i bardzo ciężko, mąż ma poczucie wyrządzonej nam krzywdy. Jednak ja nie poddaję się i nie poddam się, skoro w nasze małżeństwo wdarł się szatan w postaci kobiety, która uwiodła emocjonalnie i fizycznie mojego męża – walczę i wierze, że kiedyś będzie dobrze. Podczas odmawiania nowenny spływa na nas wiele łask, nie zawsze tych o które prosimy, ale te łaski są zauważam je i czuje je.

Wiem, że Matka Boża wysłucha i dokona drugiego CUDU – WEDLE SŁÓW „CO BÓG ZŁĄCZYŁ CZŁOWIEK NIECH NIE ROZDZIELA”. Przed nami długa droga mąż niegdyś bardzo pobożny odszedł od Boga, jest zupełnie „innym” człowiekiem, wierzę że jednak kiedyś wszystko wróci do normy z przed zdrady i będziemy szczęśliwi jeszcze razem i będę miała jeszcze jedno dzieciątko, którego tak bardzo pragnę. Dziękuję Ci Mateńko za powrót męża do domu, wiem że to tylko i wyłącznie dzięki Tobie się stało . Miej nas w swojej opiece i prowadź ku całkowitemu scaleniu w odrodzonej miłości. Dziękuję!

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

37 myśli na temat „Klaudia: Powrót męża do domu

  1. i ja również jestem w identycznej sytuacji mój maż również się wyprowadził zostawiając mnie z dwójką naszych dzieci – dziś rozpoczęłam już część dziękczynną jednak nic się nie zmieniło wciąż wierzę i jestem pełna nadziei że będzie jak dawniej

    • Elizo,ja skończyłam nowenne w maju i wydawało sie,ze juz jest dobrze z mężem,wrócił na urlop,bo pracuje za granicą i znowu wszystko sie posypało,ale teraz to juz tak konkretnie,powiedzial,ze to definitywny koniec.Oddałam to wszystko Panu Bogu,modlę sie również do Anioła stróża mojego męża(jest taka piekna modlitwa w necie).Byłam sama w szoku,bo gdy tak naprawde zaufałam Panu,On obdarował mnie takim spokojem,ze poprostu w tych niesamowicie ciezkich chwilach,potrafiłam normalnie funkcjonowac,a nawet usmiechac sie i non stop siedziała we mnie nadzieja,ona mnie nigdy nie opusciła,nawet wtedy gdy ciosy padały raz za razem.Wiem,ze tez przyczyniłam sie do tego ze mąż poczuł sie ze mna nieszczesliwy,było mnóstwo kłopotów przez kilka lat.ja stałam sie niezadowolona z niczego,a on pamietał mnie ze ja zawsze byłam ta jego rozesmianą i szczesliwą kobietą,nie potrafiłam byc dla niego wsparciem,chociaz to on zawalił wiele spraw,wiec prosiłam Boga o pomoc aby pokazał mi jak powinnam postepowac aby uratować to nasze małżeństwo i pomógł,naprwade,mąż sam wyciągnął ręke,przeprosił i chce abysmy na nowo byli razem.
      Zawsze brakowało mi cierpliwości,tym bardziej gdy w malzenstwie ukladalo sie zle to zawsze wymagałam aby szybko ktos cos zrobił,sama nie robiłam za wiele-teraz dopiero to widzę,a Pan Bóg obdarzył mnie taką siłą,spokojem,cierpliwością.Postepuj zawsze tak zeby twoj mąż czuł,że go kochasz,staraj sie ze wszystkich sił aby nie byc dla niego kąśliwa,odpowiadaj zawsze z miłoscią ale i pewnego rodzaju dystansem,nie badz nachalna,pomimo,ze bedzie trudno,a czasem bedziesz sie nawet czuc upokorzona.Mój mąż powiedział,ze dobrze ze dałam mu czas,ze go nie zawalałam smsami,telefonami,poprostu po ludzku przestałam walczyć,ale za to duchowo prowadziłam prawdziwą wojnę-bo wiedziałam,ze sie pogubił i ze moja jedyna bronia jest tylko lub az modlitwa,polecam Ci równiez modlitwy do Michała archaniła,zawierzyłam sie równiez jego opiece,aby ochronił to nasze dogorywające małzenstwo oraz odmawiam mdlitwe krucjaty mazenstw zagrozonych rozpadem i naprawde idzie ku dobremu.Na poczatku walczyłam sama,niby sie modliłam ale jednak wewnetrzenie tego nie czułam,a teraz mam tak ogromna ufność w Opatrzność,że niech sie dzieje co chce.Eliza,nie poddawaj Się,skoro Pan Bóg złączył was poprzez SAKRAMENT to On teraz musi zadziałać,tylko trzeba całkowicie zaufac!!!

  2. Ewo dziękuję Ci za te słowa jest ciężko nawet bardzo ale staram się wierzyć i ufać że Bóg pomoże że siła sakramentu zwycięży.Mam chwile zwątpienia i to takie mega ale wtedy tak na przekór modlę się ile wlezie i trwam w modlitwie pełna nadziei

  3. Dziękuję Wam, Klaudio i Ewo, za te piękne świadectwa. Modlę się w bardzo podobnej intencji do Waszych. Będę Was obejmowała moją modlitwą, Was również proszę o modlitwę za mnie.

    Nigdy się nie poddawajcie, Pan Jezus powiedział „proście, a będzie Wam dane”.
    Dziękuję i bardzo w Was wierzę.
    Elizo, również i za Ciebie się modlę, nie trać wiary.

  4. Jestem przy koncu odmawiania nowenny, nie mam juz sily z dnia na dzien jest coraz gorzej… moj ukochany odszedl ode mnie i naszej osmiomiesiecznej coreczki. Odszedl do innej kobiety oklamywal mnie od ok pol roku . Jest coraz gorzej trace nadzieje. Prosze pomodlcie sie za mojavrodzine . Jestem zrozpaczona,!

    • Jeśli taka jest wola Boża, musisz to przyjąc do wiadomości. Nie polemizuj z Bogiem, że Ty wiesz lepiej, że z facetem byłoby Ci lepiej. To jest Twoje zdanie. Jeśli będziesz ufała Bogu, nauczysz się życ sama. A przecież masz jeszcze córeczkę, tyle kobiet pragnie miec dziecko, a tego nie może otrzymac. Cierpią z powodu niespełnionego macierzyństwa. Tyle kobiet cirpi z powodu gwałtów dokonywanych przez mężów, a w głębi duszy pragnęłyby zachowa czystośc dla Jezusa. Nie możesz wiedziec, jakie są pragnienia Boga względem Ciebie. Żyj więc w czystości jak św. Magdalena, skoncentruj się na wychowywaniu córki, pracuj, módl się, a reszta sama się wyklaruje. Z pewnością potrafisz byc szczęśliwa razem ze swoim spełnionym macierzyństwem. Jeszcze dużo pracy przed Tobą, nie unieszczęśliwiaj się z powodu odejścia męża,wręcz przeciwnie życz mu szczęścia, przecież kiedyś go kochałaś i on Ciebie, nadal możecie by przyjaciółmi.

  5. Zamierzam odmawiać nowennę w intencji uratowania (jeśli jest jeszcze co) mojego związku. Przynajmniej wierzę, że Maryja pokieruje mną tak, aby rozwiązanie było dla nas obojga najlepsze.

  6. Jedną NP własnie kończę, jestem w 6 dniu części dziękczynnej i potwierdzam, że nowenna daje przede wszystkim spokój wewnętrzny, taki powrót do głębi samej siebie. Powrót do źródeł. Wierzę, że Maryja również sprawi, że intencja zostanie spełniona, a przynajmniej zrealizowana zgodnie z wolą bożą, nie moją. Są bowiem sprawy, których po ludzku rozwiązać nie można, i wówczas musimy trochę spuścić z tonu i przyznać, że jesteśmy całkowicie bezradni bez pomocy Boga.
    Odmawiajcie nowennę. To doskonała szkoła modlitwy.

  7. witam,
    o nowennie powiedziala mi moja siostra ktora mieszka w stanach,z ktora kontaktuje sie przez skypa.
    moja historia jest dluga ,wiec postaram sie opowiedziec ja w skrocie….
    mieszkam w londynie od 8 lat razem z synem.w 2010 roku poznalam mezczyne ktory szybko zostal moim dobrym kolega.bardzo mu sie podobalam i on zaczal zabiegac o moje wzgledy.
    czulam presje ze strony rodziny a takze i syna zalozenia rodziny a on byl odpowiednim kandydatem.w styczniu 2012 r.przyjechalam z polski zeby mu powiedziec,ze zaczelam o nim myslec inaczej niz o koledze ale on juz sie z kims zaczal spotykac.w kwietniu odwiedzil mnie mowic ze mu sie nie udalo i poprosil mnie o to zebym z nim byla,obiecujac ze bede szczesliwa i igdy mnie nie zrani.nie byl mi obojetny ale mysle ze go nie kochalam .
    nasz zwiazek byl bardzo chaotyczny,duzo sprzeczek,klotni ( z mojego powodu) on byl dla mnie bardzo dobry.w lutym 2013 roku zaplanowalismy dziecko ,po pierwszej probie od razu zaszlam w ciaze….
    w czerwcu wprowadzil sie do mojego mieszkania ale ja nie potrafilam byc cierpliwa,czepialam sie najmniejszych rzeczy.kiedy bylam w 7 miesiacu ciazy mielismy wielka klotnie.uderzylam go a on mnie.bardzo plakal.kazalam mu sie wyprowadzic majac nadzieje,ze bedzie probowal zalagodzic sytuacje (bo przeciez nosilam jego dziecko) mimo to zostawil mnie i prze 3 miesiace nie mielismy zadnego kontaktu.koniec ciazy i porod przeszlam sama.bylo mi bardzo ciezko,nie mialam nikogo.wiedzialam,ze zle sie stalo….
    bylam pewna,ze sie do mnie odezwie ale tego nie zrobil .urodzil nam sie syn i po moich naleganiach zobaczyl go dopiero po 2 tygodniach.prosilam go zeby wrocil mowiac, ze bardzo go kocham i zaluje tego w jaki sposob go traktowalam,ze dziecko uswiadomilo mi jak bardzo go kocham i jak bardzo jest dla mnie wazny.postanowilam zapomniec o tym co bylo i jak sie czulam w ostatnich miesiacach ciazy. zapisac sie na terapie.powiedzialam mu o tym ale on stwierdzil ze juz mnie nie kocha i nigdy do mnie nie wroci.przez 1 miesiac od porodu robil mi nadzieje mowiac ze to nie tak ,ze mnie nie kocha i moze jeszcze bedziemy razem, wypytywal mnie o moje zycie z zazroscia.wiele razy pytalam czy jest w jego zyciu inna kobieta ale onz pretensja w glosie mowil zebym nie tworzyla historii,ze nie ma zadnej kobiety,a on na nic nie ma czasu. tydzien temu dostalam od niego wiadomosc ze widuje sie z kims i chce zebym o tym wiedziala.swiat mi sie zawalil …nie moglam jesc ,spac,z trudem zajmowalam sie dziecmi .kiedy przyszedl nie moglam mu spojrzec w oczy.czuje sie zdradzona.nie widuje czesto dziecka,finansowo tez nie pomaga.sama musialam zapewnic malenstwu rzeczy do przywitania go na tym swiecie.
    jest mi bardzo ciezko psychicznie,mam depresje,nie potrafie sie skoncentrowac nawet na wlasnych dzieciach. wiem , ze przyczynilam sie do tego rozpadu i to jest moja karma , ale chce to naprawic.on bardzo mnie kochal ,a teraz nie chce sprobowac…. narodziny syna wszystko zmienily.zaczelam nowenne w tej intencji i mam nadzieje ze Maryja Najswietsza mnie wyslucha.nieczego bardziej nie pragne.
    prosze jesli ktos mial podobna sytuacje ,blagam napiszcie.szukam nadzieji ze jeszcze da sie przywrocic moim dzieciom rodzine…
    pozdrawiam dorota

  8. dzisiaj jest 4 dzien kiedy odmawiam NP i czuje wiekszy spokoj niz przed tygodniem.mam jednak momentami mieszane uczucia i tez sie czuje jakby coraz bardziej cos przeszkadzalo mi w modlitwie.to telefon dzwoni,sasiadka zapuka czy nawet dziecko wola…mam jednak wielka nadzieje,ze Maryja Najswietsza wyslucha mojej prosby i ktoregos dnia bede mogla napisac moje swiadectwo dodajace otuchy innym potrzebujacym…
    tak strasznie boje sie zawodu 🙁 dzisiaj jest dzien odwiedzin taty z synkiem a ja tak sie czuje jakbym nie widziala go kilka lat.nie wiem jak mam sie zachowac .nie potrafie mu spojrzec w oczy po tym jak mi powiedzial o innej kobiecie.co prawda nie jest moim mezem i nie moge byc zla za to ,ze sobie kogos znalazl bo przeciec nie jestesmy razem i tez przyczynilam sie do rozpadu zwiazku ale to jest silniejsze.czuje sie zdradzona? czuje sie tak jakby w jakis sposob zdradzil tez naszego synka ? jest taki malutki ma dopiero 2 miesice i w dodatku wyglada jak on . widuje go rzadko bo tylko 2 godz raz w tygodniu ,a to niewiele.caly czas wyobrazam sobie jego z ta kobieta i to mnie meczy,wbija mi noz w plecy.zadaje sobie pytanie jak mogl mnie kochac i przez taka glopia klotnie nie jestesmy razem.jak mogl tak szybko sie odkochac??? ludzie sie kloca ,popelniaja bledy ale jak sa dzieci ,szczegolnie malutkie to wybaczaja sobie i przynajmniej staraja sie jakos to wszytsko naprwic ,…on zachowuje sie tak jakby nie bylo w tym nic zlego, a dla mnie swiadomosc ze juz mnie nie kocha i przelal wszystkie uczucia na inna kobiete powoduja,iz zastanawiam sie czy jest to w ogole mozliwe ,zeby moglo sie zmienic???? wiele razy mowilam,obiecywalam i Bog mi swiadkiem ile lez wylalam przepraszajac go i obiecujac lepsza przyszlosc. to ,ze postanowilam sie zmienic i zrobie wszystko zeby pomoc samej sobie. nie lubie siebie takiej. jestem doroslym dzieckiem alkoholika i nie radze sobie sama ze soba, kiedy moj tato zginal w wypadku mialam zaledwie 5 lat a ojczym ktory do nas dolaczyl potrafil nie pic miesiacami ale jak juz zaczynal to pil przez miesiac .przezylam traume w dziecinstwie co spowodowalo poturbowanie mojej psychiki.zawsze z bratem bylismy najgorsi w oczach ojczyma i kiedy pojawila sie siostra zrobilo sie jeszcze gorzej.mama nie umiala odejsc.przez cale zycie mialam do niej pretensje za to wszystko co sie zdarzylo w przeszlosci .nie potrafilam wylumaczyc sobie dlaczego sie tak zachowuje ,obwinialam swoj charakter . wowczas nie wiedzialam ze moge byc DDA.moj tato byl wspanialym czlowiekiem i wiem,rowniez czuje ,ze gdzies tam na gorze ,jest moim i brata bialym aniolem ktory czuwa nad nami i ne pozwoli zeby stala sie nam krzywda.
    pokladam swoja nadzieje w Najswietszej Maryji Pannie i blagam o to, zebym miala szanse zreperowania tego co zniszczylam i przywrocenia moim dzieciom rodziny.

    • Tak czytam te komentarze i jest mi wstyd. Bo większość rozpadów związków jest z naszej winy. Drogę Panie przepraszam imieniu wszystkich mężczyzn.

      • hehehe aleś mnie rozbawił, to jeszcze mnie przeproś za mojego ojca, w ogóle za Boga bo stworzył mężczyznę i wymyślił małżeństwo
        a tak w ogóle luko to myślałam że jesteś kobietą 😛
        jak chcesz wiedzieć czyja jest wina rozpadu związków to 50% winy leży po stronie kobiety a reszta po stronie mężczyzny 🙂 tylko mało która kobieta chce się do tego przyznać

  9. Mąż i Żona połączona węzłem małżeńskim . Przysięgają sobie przed Bogiem w kościele. Z tego związku rodzą się dzieci. To jest prawdziwa Rodzina.

  10. C- zrobilo mi sie bardzo przykro kiedy przeczytalam to co napisalas/les…
    wiem dokonale,ze najpierw jest slub a pozniej dzieci.czasami niestety w zyciu bywa roznie i wychodzi zupelnie inaczej niz powinno.moje marzenie jest zeby uratowac ten zwiazek a o slubie to nawet nie mysle ,bo to chyba za duzo o co moglabym prosic….wiem jedno jestesmy dziecmi Bozymi i niestety bladzimy ale Bog nas kocha takimi jakimi jestesmy i wybacza nam wszystkie nasze grzechy i niepowodzenia.mysle,ze w tym co napisalas/les jest troszke zlosci i nie wiem dlaczego ????mimo to to pozdrawiam cie goraco

    • A może udałoby się wymodlić kogoś innego,dobrego męża.Tamten już stracony a i nie był mężem.. Pomódl się do Św.Józefa i Św,Rity o dobrego męża. Długo i wytrwale módl się o dobrego męża dla siebie i dobrego ojca dla dziecka. Niech Pan Bóg Cię błogosławi.

      • jak nie był mężem jak jest mężem? tak módl się długo i wytrwale o dobrego męża aż się zestarzejesz, dajcie spokój z takimi radami

        • hehe Lulu to, że nie był mężem tyczyło się chyba wypowiedzi Doroty a nie świadectwa. Z tym wymodleniem męża to też racja, równie dobrze mogę sie modlić by Bóg zesłał mi kupon z lotto na 5 mln, prawdopodobieństwo to samo. Oczywiście Bóg może to uczynić, bo ma wszechmoc, ale jakoś nie potrafię sobie wyobrazić że leci do mnie z nieba wymodlony maż, chyba jednak sama musze sobie kogoś poznac, poderwać zwał jak zwał a Bóg może mi podpowiedzieć czy to dobry wybór.
          Co do Doroty „wiem dokonale,ze najpierw jest slub a pozniej dzieci.czasami niestety w zyciu bywa roznie i wychodzi zupelnie inaczej niz powinno” – właśnie jak w życiu nie zaczyna się po kolei to potem bywa różnie. Tu masz odpowiedź dlaczego tak a nie inaczej. Jak się od złej strony zaczyna to na złej się kończy.

          • są ludzie którzy zaczynają od złej strony i są szczęśliwi a są ludzie którzy nie zaczynają bo nie chcę od złe strony zaczynać i są całe życie samotni, za wszystko się płaci, nie tylko za zło, za dobro i wierność też

            • Bo niektórzy wierzą w tą bajkę o dobru, że wraca do nas. Otóż nie, to nie prawda, Jak się robi źle to można mieć pewność że później się spieprzy, a jak się robi dobrze to zły jest zazdrosny więc też to w końcu spieprzy, a im większe dobro tym wyższa cena. Tyle szczęścia w życiu co się zrobi coś źle i cieszy się tym dopóki się nie spieprzy. Taki jest los człowieka

            • to prawda.Dobro nie wraca.Jak masz miekkie serce to wiadomo co trzeba miec twarde.Do dobrych nigdy nie usmiecha sie los.A zadne cierpienie nie uswieca tylko wyniszcza czlowieka,zabija wszystko co moglo byc w nim dobre.Ja juz nie wierze ze moze byc inaczej.

            • inaczej to może być ale dopiero na tamtym świecie, tu trzeba zacisnąć zęby i nadstawić drugi policzek, pytanie za 100pkt, co mam nadstawić jak mi się policzki i półdupki skończyły?

            • i też już nie wierzę że tu będzie dobrze, będzie jak zwykle, widocznie nie zasługuje ani na miłość ani na pracę, na nic dobrego

            • lulu, ty sama siebie przeklinasz. Kto sieje wiatr, zbiera burzę. Przykro się to czyta, bo nikt nie zasługuje na takie słowa. Ja mimo wszystko życzę Tobie Wszystkiego Najlepszego 🙂

            • E. wiem, że mi nie uwierzysz, że chciałam dla siebie i dla innych dobrze, że starałam się żeby było dobrze, widocznie źle się starałam, nie przeklinałam siebie a mimo to nie wyszło. A życie to nie jest koncert życzeń. Nigdy nikogo to nie obchodziło i nie obchodzi na co zasługuje a na co nie

            • Ale to, że nie wyszło, to też nie Twoja wina. Może postaraj się nie odnosić wszystkiego do ludzi, tylko do Pana Jezusa. Ludzie mogą nie docenić Twoich starań, On tak, nawet jak skutek będzie żaden, dla Niego liczą się intencje. Ja wiem, że pewno nawet nie jestem w stanie zrozumieć twoich przeżyć, ale w życiu też łatwo nie miałam, w sensie zawiodłam się na kilku osobach. Dlatego tak jest to teraz dla mnie ważne. Może spróbuj.

            • To, że nie wyszło i że tak wygląda moje życie to moja wiana, moja bardzo wielka wina, zawiodłam sama siebie, może i nawet Boga, nie wiem jak mam to naprawić, wygląda na to że się już nie da, czasu nie cofnę. Mam 31 lat, nie wiem kim jestem, nie wiem czego chce, nie mam pomysłu na swoje życie. Całe życie robiłam co inni mi kazali, bo chciałam dla nich jak najlepiej, ale dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane.

            • lulu, mimo wszystko życzę Tobie Wszystkiego Najlepszego. Często cytujesz ksiąkę „Moc uwielbienia”. Może warto zastosować jej rady w twojej sytuacji, dziękuj za te porażki. Jeszcze raz Wszystkiego Najlepszego i wszelkich łask i Błogosławieństwa Bożego na ten 2015 rok Tobie i wszystkim Czytelnikom oraz Adminowi 🙂

  11. Cierpie drogie Panie razem z wami mój narzeczony też odszedł ode mnie a ja tak B go kocham. Żyje nadzieja ze wróci modłę się o to on jest jak tlen dla mnie. jest jeden szczegół jest młodszy ode mnie o 11l więc może znaleźć sobie szybko inną. Boże jak ja cierpie!!!

  12. Widzę piszą same opuszczone kobiety …..coś w tych współczesnych pseudofacetach jest chore i to bardzo brak wiary brak odpowiedzialności , brak wrażliwości nawet na krzywdę własnych dzieci
    byle zadowolić swój tyłek depczà życie swych rodzin i szukają kolejnego kwiatka i tak do czasu gdy zdrowie podupadnie wtedy patrzą Bogu w oczy i zw strachem próbują odszukać jakiejś opiekunki .
    to jest DRAMaT dziejszych czasów – całkowity brak wiary w Boga , stoi pajac przed ołtarzem i kłamie …..i to jest już na taką skalę ze jakbym miała ponownie wyjść za mąż to nigdy w życiu.

  13. Hmmm..ale ten pajac to tez czlowiek. Ja jestem mezatka, moj maz pochodzi z ,, zachodniego raju,, zdradza mnie, ile moze. Ja zaczynam 3 Nowenne. Jedno juz wiem, najpierw Jezus! Chocby sie wszystko walio, palilo, najpierw przyjazn z Jezusem az poczuje sie w sercu slodki Nektar Jego milosci.

Odpowiedz na „ElizaAnuluj pisanie odpowiedzi