Renata: Wielka moc Nowenny – nagłe uzdrowienie z raka

Moją pierwszą Nowennę odmawiałam w intencji o zdrowie dla chorego na nowotwór synka mojej znajomej.Guz zniknął,jak powiedziała mi mama chłopca, nie ma żadnych przerzutów. W trakcie odmawiania tej cudownej modlitwy otrzymałam wiele łask od Matki Bożej dla siebie i bliskich. Obecnie odmawiam kolejną Nowennę za dusze w czyśćcu cierpiące i cały czas czuję opiekę Królowej Różańca Św.

Ta modlitwa ma ogromną moc, składając ją do stóp Matki Najświętszej możemy być pewni,że Ona nigdy nas nie zostawi,że dla Takiej Pani, dla Królowej Nieba i Ziemi nie ma rzeczy niemożliwych. Wszystkich strapionych,chorych oraz tych,którzy chcą pomóc innym zachęcam do odmawiania Nowenny Pompejańskiej.

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

8 myśli na temat „Renata: Wielka moc Nowenny – nagłe uzdrowienie z raka

  1. Płakać mi sie chcę jak czytam wasza świadectwa, u mnie podczas odmawiania nowenny dzieją sie dantejskie sceny: jestem agresywna, wulgarna, zniechęcona pogarsza mi sie stan psychiczny i fizyczny. Jeszcze błagalna cześć była w porządku ale dziękczynna to jakiś koszmar….mimo tylu poniżeń wracam do różańca i Maryi ale czuję sie jak śmieć. dzisiaj ostatni dzień nowenny o zdrowie, kolejne będę odmawiać za innych, bo już mam dosyć tego poniżenia. Boże kim ja jestem że szatan ma do mnie taki dostęp? Błagam pomódlcie sie za mnie bo jestem na skraju załamania. Ale cieszę sie że inni otrzymują łaski,jest to jednak jakaś nadzieja.

    • Agnieszko mysle ze ty masz szczegolna laske u Matki Bozej ,gdyz pewnego dnia zaczna sypac sie na twoja glowe tak wielkie laski jak juz przejdziesz przez ten egzamin ze nie bedziesz mogla tych dobroci uniesc ,wiec trzymaj sie i glowa do gory !!!

  2. Dziękuję Ci Dorotko za słowa pocieszenia, to dużo dla mnie znaczy. Muszę sie trzymać, każdy dzień to walka, ale ufam Maryi. Pozdrawiam Cię!

    • Agnieszko nie poddawaj się! Ja też jestem na początku części dziękczynnej. Odmawiam ją za moją mamę, już widzę efekty, aczkolwiek nie są one jakoś super zdumiewające.
      U mnie było tak, że początek części błagalnej poszedł mi można by rzec super gładko, czułam się taka spokojna, częste załamania i dołki minęły; ale im dalej tym gorzej. Czuję się rozdrażniona, wszystko mnie denerwuje, mam pretensje do męża.. po chwili go przepraszam, uświadamiając sobie moją głupotę.. denerwuje mnie postawa rodziców, złoszczę się okropnie, płaczę, znów widzę u siebie objawy depresji, a za chwilę znowu jest ok… mam okropne huśtawki nastrojów.. do tego przytłacza mnie rzeczywistość.. wszyscy w koło tracą pracę i ciągle od każdego słyszę, że na pewno będzie już tylko gorzej. Ciężko się nie załamać.. czasem mam nawet pokusę przerwania nowenny i zaczęcia jej w innej sprawie, w moich oczach ważniejszej.. Ale jednak wciąż trwam. Wiem, że nawet kiedy modlę się za innych, Matka Boża może zmienić diametralnie także może życie i poukładać wszystkie trudne sprawy.
      Pomimo trudności wiem, że ciągle chcę polecać siebie i innych Matce Bożej w nowennach pompejańskich. I choć wiem, że będzie trudno postaram się wytrwać. Mój mąż również planuje rozpocząć ze mną nowennę i zastanawiam się, jak to wszystko zniesiemy, biorąc pod uwagę jak zły potrafi atakować. Ale wierzę Matce Bożej. I Tobie życzę powodzenia i wytrwałości. Z Maryją na pewno wygrasz !!!

  3. Agnieszko napewno to jest dla Ciebie jakis pewnego rodzaju egzamin i mysle ze idac tak trudna droga teraz w przyszlosci dostapisz wiele dobrego czego zycze z calego serca. Opisze moj przypadek otoz odmawiam Nowenne w intencji zdania egzaminu na prawo jazdy, jednak nie wiem czy to jakis test u mnie czy po prostu Bog nie chce abym dalej kontynuowala rozpoczety kurs. Otoz… jutro mialam miec kolejny egzamin (dodam ze dluzszy czas juz probuje zdac) ale dzis przytrafilo mi sie cos bardzo dziwnego…Zostalam potracona na przejsciu dla pieszych przez „elke” nic powaznego nic mi sie nie stalo pare siniakow tylko ale tak sie zastanawiam czy to jakies ostrzezenie, czy po prostu jutro nie bylby moj czas….nie wiem co dalej robic i co o tym myslec. Zamierzam dalej modlic sie poniewaz oprocz tego incydentu doswiadczam wiele dobrego i wierze ze jeszcze wiele dobrego sie wydarzy i wszystkim zycze wiary i wytrwalosci!

    • Ja mam dość podobny przypadek. W wakacje musiałam zmieniać OSK i ciągle nie mogłam przejść przez 10 h kursu. A to najpierw instruktor za dużo się czepiał, a potem w drugim OSK dopadła mnie depresja i musiałam przerwać kurs. Zastanawiałam się w ogóle czy to całe prawo jazdy jest dla mnie. Wola Boża.

      • witam.
        u mojej niespełna trzy letniej bratanicy zdiagnozowano dwa guzy mózgu.
        jeden 7 cm został w części wycięty,a tego mniejszego nie ruszali.zaczęłam szukać modlitw i natrafiłam na nowennę , wcześniej bardzo mało się modliłam.
        mam za sobą trzy dni modlitw.odmawiam cztery części różańca. modlę się o uzdrowienie bratanicy.
        mnie podczas modlitwy tez dopadają głupie myśli,rozproszenie,pies mi drepcze po mieszkaniu,ale ja głośniej się modlę-zagłuszam te dreptania.wytrwam!!! bo bardzo kocham to małe dzieciątko. wierzę że Matka Boska wysłucha naszych modlitw i uzdrowi niunię z guza.
        pozdrawiam wszystkich i proszę o wsparcie modlitewne.

        • Witam, ostatnio byłam na mszy św. o uzdrowienie i ksiądz opowiadał o Św. Charbelu, polecał nam odmawiać nowennę do niego. Można ją znaleźć bez trudu w internecie. Temu Świętemu przypisuje się aż 23 tysiące udokumentowanych i oficjalnie potwierdzonych cudów, a może być więcej, bo wiadomo, że nie każdy zgłasza takie sprawy. (Można się spotkać też z polską pisownią, czyli Szarbel). Pozdrawiam 🙂

A Ty co o tym myślisz? Napisz!