Pokora jako fundament nowenny pompejańskiej

Pokora powinna być fundamentem każdej pobożnej modlitwy a tym bardziej nowenny pompejańskiej. Czym jest ta cnota i jak ją praktykować aby nasza modlitwa była miła Bogu i Matce Najświętszej?

„Na pewno o żadnej cnocie tyle się nie mówi, a żadnej mniej się nie pojmuje i praktykuje jak pokory. A przecież to kamień węgielny wszelkich cnót! Św. Augustyn pisze: „Masz zamiar wznieść wspaniały gmach? Dobrze, lecz pomyśl wprzód o fundamencie pokory”.

Jakże więc rzecz się ma z pokorą? Pokora to nie jakieś niezdrowe upodlenie się. Pokora to prawda, jak powiada genialna św. Teresa. Jesteś więc pokorny, jeżeli poznajesz, czym w rzeczywistości jesteś wobec Boga i jeżeli według tego poznania o sobie myślisz i postępujesz.

Czymże więc jesteś wobec Boga? Sam z siebie nicością, a tym, czym jesteś, uczynił cię Bóg i On cię też w każdym momencie podtrzymuje. Sam w sobie jesteś nędznym grzesznikiem, którego jedyną własnością są grzechy. Zostawiony sobie, jesteś bezsilny i stracony, gdyż Bóg w każdej chwili może ci odjąć rozum i życie. Bez łaski bożej nie ma dla ciebie ratunku, bez niej nie potrafisz się zbawić. Krótko mówiąc, jesteś tym, czym cię sam Bóg nazywa: „Beze mnie nic!” (J 15, 5).
Przejmij się tym poznaniem. I postępuj według niego, bądź mały i skromny, oddawaj ze wszystkiego Bogu chwałę, a nigdy nie przypisuj nic sobie.

Dokonasz czegoś w swoim stanie, fachu czy powołaniu, możesz się z tego cieszyć – lecz powinieneś natychmiast oddać za to cześć Bogu, bez którego niczego nie potrafisz dokonać. Jeżeli zaś roisz sobie coś o twoich zdolnościach i biegłości, wtedy pokazuje się wewnętrznie fałszywa, nierozumna pycha zamiast pokory. Pamiętaj dlatego dobrze o słowach Pisma św.: „Gdzie będzie pycha, tam będzie i hańba; a gdzie jest pokora, tam i mądrość” (Prz 11, 2). ”

„Lecz setnik odpowiedział: Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój” [Mt 8, 8].

Wspaniały przykład pokory daje ci setnik z Kafarnaum. Oby pobudził cię do poważnej refleksji, w jaki sposób i ty mógłbyś dojść do podobnej pokory. Zresztą sprawa jest daleko prostsza, niż ci się wydaje i niż się spodziewasz. – Pomyśl tylko, czym jesteś w swojej ludzkiej naturze. Przed niewielu laty byłeś niczym; nikt cię nie znał, nikt nie potrzebował. – W porównaniu z innymi ludźmi stoisz niżej od tak wielu, którzy cię przewyższają mądrością, cnotą i biegłością w swoim zawodzie. – Przyszłość całkowicie od ciebie nie zależy i musisz wkrótce powiedzieć z Pismem św.: „Grobowi powiem: Mój ojcze! Matko ma, siostro! – robactwu” (Hi 17, 14). – A po stu latach? Kto wtedy wspomni jeszcze o tobie?

I zastanów się teraz: ten nędzny człowiek nadyma się. Czy nie jest to jakąś niepojętą niedorzecznością? „Dlaczego pyszni się ziemia i popiół?” (Syr 10, 9).
Zdaj sobie także sprawę, czym jesteś w porządku łaski. Z siebie samego grzesznikiem. Sam z siebie niezdolny uczynić cokolwiek zasługującego na wieczność. „Beze Mnie nic nie możecie uczynić”, woła do ciebie Mistrz u św. Jana (15, 5). A ile mogłeś dokazać z daną ci łaską Bożą, a jednak tego nie uczyniłeś? Jakże nędzna jest twoja cierpliwość w porównaniu z cierpliwością Hioba, twoja miłość Boga wobec miłości św. Pawła, twoje zamiłowanie do cierpień wobec tego, jakim się odznaczał święty Franciszek z Asyżu, twoja wreszcie gorliwość w modlitwie wobec gorliwości św. Bernarda? – A choćbyś niewiadomo czego dokonał, to czy możesz być pewny, że wytrwasz w dobrym do końca?
Na jakiej więc podstawie możesz się nadymać? Jak nierozumna zresztą jest pycha! „Nie nam, Panie, nie nam, lecz Twemu imieniu daj chwałę!” (Ps 115, 1).
„Z Rozmyślań z Bogiem dla świeckich” o. Atanazego Bierbauma OFM

Opt In Image
Regularny biuletyn pompejański!
Otrzymuj wiadomości pompejańskie na e-mail

Zapisując się do tego bezpłatnego biuletynu, będziesz otrzymywać informacje związane z nowenną pompejańską, Pompejami, sanktuarium w Pompejach, ważnymi wydarzeniami oraz wyjątkowymi promocjami. 

Zostań z nami w kontakcie!

 

25 myśli na temat „Pokora jako fundament nowenny pompejańskiej

  1. Mnie Matka Boża przez Nowennę Pompejańską uczy pokory. Wcześniej gdy się modliłam (tak uważałam), były to roszczenia,bo przecież mnie się należy,bo przecież Pan mi obiecał i muszę otrzymać to, co chcę. Najlepiej już,natychmiast. Teraz kiedy rozmawiam z Bogiem, gdy odmawiam Nowennę czuję swoją małość, staram się myśleć o tym z KIM rozmawiam i odczuwam wielką radość zarazem z tego,że mam KMOMU powierzyć swoje troski, że mogę powiedzieć to,czego nigdy nie powiedziałabym nikomu. Mogę się wypłakać, ale też do Matczynych stóp złożyć swe radości i wdzięczność.

    • pokora to bardzo trudna cnota. Ale podstawowa, uczymy się jej przez całe życie. Myślę, że podstawą pokory jest przyjęcie do swojego życia słów „Bądź wola Twoją” i kierowanie się nimi także na modlitwie.

      • Myślę, że wiele osób inaczej podchodziłoby do niewysłuchanych, ich zdaniem, próśb gdyby nie nazwanie NP nowenną nie do odparcia. W takim przypadku każdy oczekuje spełnienia prośby ale sądzę, że wszyscy, którzy choć raz odmówili NP posiadają w sobie jakiś stopień pokory (człowiek jej pozbawiony nie potrafi prosić). Z tego, co przeczytałam niektórzy odmówili NP kilkakrotnie w jakiejś intencji – to także świadczy o pokorze – a nadal nie zostali wysłuchani, jak choćby Marek, który modlił się o pracę pół roku. Według Ciebie miałby powiedzieć „Bądź wola Twoja”, widocznie nie chcesz abym pracował? Przecież nie o to chodzi. Bóg nie chce biedy człowieka, nie do tego go stworzył. Wiec dlaczego niektórym, jak się wydaje, nie pomaga znaleźć zatrudnienia? Taki człowiek może czuć się zawiedziony. Już o tym pisałam ale powtórzę: czy taki człowiek miałby powiedzieć „dobrze, zostaje mi żebractwo, widocznie taka Twoja wola”?. Pokorę wykazuje człowiek, który zdaje się na Boga i prosi Go o pomoc, bo wie, że sam nie jest w stanie czegoś uczynić, że tylko Bóg może wejść w jego życie ze swoją łaską. Przepraszam, że to napiszę, ale wkurza mnie jak ktoś ciągle pisze o pokorze i zarzuca jej brak tym, którzy znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji życiowej i nie otrzymali, przynajmniej jak im się wydaje, pomocy z Nieba mimo odmówienia tzw. nowenny nie do odparcia. Człowiek pokorny potrafi wczuć się w sytuację innego, nawet jeśli słowa tego drugiego pełne są rozgoryczenia.

        • Na ile ma się pokory to znaczy na ile się człowiek zgadza z wolą Bożą, jak się nie zgadza to nie ma pokory. Proste? Dla mnie proste. A ja o pracę modliłam się o wiele dłużej niż TYLKO PÓŁ ROKU. Może ok 2 lat nawet, a może i dłużej. I co? Ano Bóg nie dał mi żebrać przez te lata, ani przymierać głodem. A dlaczego? Bo czekałam cierpliwie i nie wątpiłam, że ON WIE LEPIEJ kiedy i jaką pracę dostanę. I dostałam taką o jakiej marzyłam i mam takie dochody o jakich nawet nie śmiałam marzyć. A te lata bez pracy jestem Bogu za nie bardzo wdzięczna za to cenne doświadczenie. Więc jak ktoś jest niecierpliwy to niech nie liczy, że Bóg to święty Mikołaj. Człowiek pokorny nie musi się wczuwać w sytuację innych, aby wiedzieć gdzie leży racja a racja leży ZAWSZE PO STRONIE BOGA. Jak ” nie daje pracy” widocznie tak jest najlepiej i Bóg wie co robi. Bóg wie a nie człowiek

        • Dopowiem, że nazwa „nie do odparcia” jest w pełni zasłużona. Ale na ile będzie to tyczyć naszej nowenny pompejańskiej to już sprawa naszego do niej podejścia. Jeżeli mamy podejście magiczna, albo roszczeniowe, to nie liczmy, że nowenna będzie wysłuchana czy spełniona jak list do św. Mikołaja. To jest dziecinne podejście. Podejście dojrzałe zawiera się w słowach „bądź wola Twoja”, im więcej woli Bożej będzie w naszej modlitwie tym większa szansa na jej „powodzenie” i tym lepsza nasza postawa – pokorna postawa. 100% zdanie się na wolę Bożą to ideał do którego mamy obowiązek dążyć. A tymczasem niektórzy mówią ok, wola Boża niech się dzieje, ale niech dotyczy innych, świata, a mnie niech się dzieje MOJA WOLA. Z takim podejściem to niech dana osoba nie liczy na wysłuchanie.

          • To, że Ty bez pracy nie musiałaś żebrać i miałaś z czego żyć nie znaczy, że inni też tak mają. Ja ufam Bogu na 100%, choć jest bardzo ciężko ale rozumiem żale innych, którzy, jak twierdzą, nie zostali wysłuchani. Nigdy ich nie oceniam, staram się wczuć w ich sytuację. Twierdzenie, że traktują Boga jak św. Mikołaja, że mają wobec Niego roszczenia dalekie jest od postawy pokory, bo nie siedzisz w ich sercu, nie znasz ich życia.

          • A mnie to Pan Bóg traktuje pewnie inaczej od innych. Jakoś mi ozłaca moje ścieżki życiowe, chodzę sobie po różach i spożywam mannę z nieba, nie to co inni. Otóż Bóg nas próbuje, na ile jest nasze zaufanie w Jego a na ile w siebie samych. I zawsze dobrze się wychodzi jeżeli postawi się na Boga a nie na siebie. I mamy tego niezliczone dowody. Także w postaci wysłuchanych nowenn pompejańskich. Postawa w odmawianiu nowenny to zasadnicza sprawa. Jak brak w sercu zaufania, pokory i poddania woli Bożej to bardzo wątpię aby Bóg wysłuchał nowenny bo byłaby wtedy wysłuchana ze szkodą dla odmawiającego. Dla Boga najważniejsze jest to jak przyjmujemy Jego wolę. Jak jej nie przyjmujemy to mamy poważny problem ze sobą, a nie z Panem Bogiem i tym, że nie wsłuchuje naszych modlitw. Wystarczy poczytać trochę biografii świętych i zobaczyć jak oni przyjmowali wolę Bożą. I uczyć się od nich.

  2. Inspiruje mnie Nowenna Pompejańska, modlitwa, o której przeczytałem w czasopiśmie „Miłujcie się”. Bardzo mądre skądinąd, czytam od lat. Mam 41 lat, czasem nachodzą mnie refleksje na temat- kim jestem, co dokonałem, dokąd zmierzam. Wtedy przychodzi lekcja pokory, że jedyne, co mi pozostało – to dziękować Bogu i Matce Przenajświętszej za każdy dzień życia, za każdą drobną radość życia, za niepowodzenia w życiu, które mają sens, ale tylko wtedy, gdy ofiarujemy je w czyjejś lub jakiejś intencji Bogu, w przeciwnym razie spali nas zgorzknienie, życie straci sens.

    • Święte słowa, za wszystko mamy Bogu dziękować, ja dziękuje za lata bez pracy, lata gdzie myślałam, że już nic ze mnie nie będzie za te lata kiedy nie było wiadomo co będzie za miesiąc, z czego będzie się żyło. Było ciężko, ale nigdy nie zwątpiłam w Jego Opiekę, nigdy nie zbuntowałam się, bo wiedziałam, że On mnie kocha i zadba o mnie obojętnie czy dostanę jakąś pracę czy do końca życia będę żyć z dnia na dzień. Za to jestem Bogu bardzo wdzięczna. Bo On nigdy mnie nie zawiódł, nie miałam pracy a miałam marzenia tylko i długo czekałam aby się one ziściły… I Bóg dał mi stokrotnie więcej niż prosiłam.

      • Agnieszko, to chyba jesteś kandydatką na ołtarze – tak wielka jest Twoja wiara. Nigdy nie zwątpiłaś (ani razu), zawsze Bogu ufałaś, nigdy się nie zbuntowałaś. Ja od dawna nie mam pracy, nawet kiedy założyłam własną firmę i prosiłam Maryję o pomoc w jej prowadzeniu to po roku musiałam zamknąć, bo nawet nie wychodziłam na 0. Modliłam się do św. Józefa o pracę ale nie otrzymałam. Po kilku latach przestałam już prosić w tej intencji i zaczęłam modlić się o lepszą pracę dla męża (od ponad 3 lat) i od tego czasu zaczęły się coraz większe problemy z jego zatrudnieniem – zwolnienia, każda następna praca gorsza od poprzedniej (finansowo, gorsza atmosfera, więcej nerwów). Od 3 miesięcy mąż także jest bez pracy, na dodatek ciężko rozchorował się na serce (te 3 lata życia w ciągłym napięciu, w nerwach dały się we znaki) – dodam, że choroba zagraża życiu. Kilka lat temu straciliśmy dwoje dzieci, na kolejne nie możemy sobie pozwolić ze względu na sytuację finansową (sami nie możemy się utrzymać a co dopiero z dzieckiem). Kiedy mąż 3-krotnie tracił pracę za każdym razem powtarzałam: „Jezu, ufam Tobie, bądź w tym wydarzeniu uwielbiony”. Od lat modlę się na Różańcu, codzienna Eucharystia też dodaje mi sił. I choć nie uważam, że moja wiara jest słaba to miałam chwile zwątpienia. Kiedy człowiekowi nie układa się w żadnej dziedzinie życia może poczuć się opuszczony. Nigdy nie traktowałam Boga jak św. Mikołaja ale gdy nic się nie układa i to nie 2 lata, jak Tobie, lecz dużo dużo dłużej, można poczuć się opuszczonym. Chwilami mówiłam Bogu, że już nie mam siły i że nie chce mi się żyć. Pamiętam nawet takie wydarzenie, kiedy ze łzami powiedziałam Bogu, żeby sobie poszedł do mojego brata, któremu wszystko się udaje (świetna praca od razu po skończeniu studiów – dziś zarabia 10 tyś. netto, 5 dzieci, duży dom kupiony tanio okazyjnie…), sam twierdzi, że wystarczy jak Boga poprosi o coś przez krótki czas i od razu to dostaje. Czasem czułam się że jestem jak Ezaw a brat jak Jakub choć wiekowo jest odwrotnie. Piszę o tym, żeby Ci, Agnieszko pokazać, że człowiek, który czasem się buntuje, przeżywa opuszczenie, noce niewiary nie musi być pozbawiony pokory i nie zawsze traktuje Boga jak św. Mikołaja. Mimo chwil zwątpienia zawsze w głębi serca miałam wiarę w Bożą miłość i Jego prowadzenie i choć dziś jest gorzej niż kiedykolwiek to ufam Mu jak tylko mogę najmocniej. Dlatego, Agnieszko, trochę więcej pokory zanim stwierdzisz postawę roszczeniową u kogoś kto w danym momencie nawtyka Bogu (w głębi serca może czuć coś zupełnie innego, może mieć wiarę, choć w danej chwili sam jej nie będzie widział). Jeszcze kilka słów o NP. Moim zdaniem niepotrzebnie ktoś nazwał ją Nowenną nie do odparcia – mi osobiście takie stwierdzenie przeszkadza, bo wiem, że wiele osób nie zostało wysłuchanych i mają do Boga czy Maryi żal. Różaniec to modlitwa droga mojemu sercu ale wolę ją w zwykłej, tradycyjnej formie.

        • A Ty to chyba jesteś kandydatką na ołtarze ze względu na ten ogrom „ciosów” i nieszczęść. Mamy się zacząć „licytować” na „nieszczęścia”? Nie tędy droga. W takim wypadku zawsze daję przykład Magdy Buczek i tego w jakiej ona jest sytuacji i tego co mimo jej sytuacji ona czyni i jaką ma postawę. Tak, ona może być kandydatką na ołtarze, nie ty i nie ja, bo nam daleko do niej. I on niej można się uczyć – pokory i zgodności z wolą Bożą.

          • No proszę takie niewinne jedno zdanie na początku mojego wpisu a tyle frustracji wywołało u osoby tak pokornej. Skąd wiesz ile mi brakuje do Madzi Buczek? Znasz mnie? Tylko potrafisz oceniać innych. Nie licytuję się z Tobą na nieszczęścia, na pewno są ludzie, którzy mają ich więcej niż ja, ale chciałam Ci uprzytomnić, żebyś się zastanowiła zanim zaczniesz pouczać innych. Tak, tak, pouczać, bo z Twoich wpisów bije duża pewność siebie, ukazywanie swojej wielkiej wiary, moralizowanie i ganienie innych, za, jak twierdzisz, traktowanie Boga jak św. Mikołaja. Gdybyś była księdzem to chyba nikt nie chciałby przychodzić na Twoje Msze św., by posłuchać kazań, czy na zwykłą rozmowę. Brakuje Ci zwykłej, ludzkiej empatii. Potrafisz tylko sypać cytatami z Pisma św. Więcej nie odpiszę, bo nie widzę w tym najmniejszego sensu.

        • Niech Cię Pan błogosławi i strzeże.

          Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad Tobą,

          niech Cię obdarzy swą łaską.

          Niech zwróci ku Tobie oblicze swoje

          i niech Cię obdarzy pokojem.
          Lb. 6,24-26

          Amen.

          Z Panem Bogiem

  3. Apostołowie prosili Pana: „Przymnóż nam wiary!” Pan rzekł: „Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: „Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze!”, a byłaby wam posłuszna.

    Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: „Pójdź i siądź do stołu?” Czy nie powie mu raczej: „Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił?” Czy dziękuje słudze za to, że wykonał to, co mu polecono? Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: „Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać”.

    (Łk 17,1-10)

  4. Odpowiadam Gosi: W Twoim wykonaniu to zdanie: „to chyba jesteś kandydatką na ołtarze” jest „niewinne”, gdy ja napiszę takie samo(!) zdanie o Tobie, to już nie jest to zdanie „niewinne”. Tak się mierzy różną miarą siebie i innych. Następnie nigdzie nie napisałam ile Ci brakuje do Magdy Buczek, skąd takie wnioski wyciągasz nie wiem. „Sypanie cytatami z Pisma Świętego” to na prawdę ciężki zarzut pod moim adresem, ukazywanie swojej wiary – też duży zarzut, mam nie ukazywać swojej wiary, bo a nuż ktoś się może poczuć urażony, albo co gorsza poczuć zazdrość, że Pan Bóg okazuje komuś( np mnie) swoje łaski. Bóg okazuje łaski wszystkim, trzeba tylko zacząć je dostrzegać, a dzielenie się wiarą to obowiązek katolika, dany mu właśnie w Piśmie świętym. Ale jak teraz rzucę cytatem z Pisma Swiętego na ten temat to też będzie źle. I wrócę do początku, może Gosiu nie zauważyłaś, ale wpis pt Pokora jako fundament nowenny pompejańskiej nie jest mój i nie ja tutaj pouczam, ale jego autor czyli Ojciec Atanazy Bierbaumer, a ja tylko ustosunkowuję się do wpisów odnośnie tego postu, jako, że Autor nie może, przy okazji podpierając to moimi doświadczeniami modlitwy i oczekiwania na pracę i wysłuchania tej modlitwy przez Boga i Jego wielkich łask. Nie mam zamiaru milczeć na temat łask Pana Boga, bo inaczej byłabym jak ci trędowaci co otrzymali a nawet nie wrócili podziękować ( rzucić odpowiednim cytatem Pisma Świętego?) Tak się jednak składa, że to właśnie Pismo Święte powinno być dla nas chlebem powszednim i jego znajomość powinna być obowiązkowa, bez znajomości przynajmniej Nowego Testamentu nie ma mowy o dobrej katolickiej postawie na modlitwie. Dlatego najbardziej absurdalne jest zarzucanie komuś , że rzuca cytatami z Pisma Świętego. A niech rzuca jak najwięcej, im więcej tym lepiej.

    • Miałam Ci, Agnieszko, nie odpisywać ale… Nie poczułam się urażona Twoim stwierdzeniem o moim kandydowaniu na ołtarze, jest to nawet zabawne i być może prorocze, kto wie? ;-), natomiast Ciebie moje zdanie bardzo uraziło. Gdyby tak nie było nie odgryzłabyś się… Napisałaś, że nam (czyli Tobie i mi) daleko do Magdy Buczek – innymi słowy, że mi dużo do niej brakuje… a wcale mnie nie znasz. Skąd wiesz, że w ogóle do niej mi daleko? Po 2 wpisach? To gratuluję. Niczego Tobie nie zazdroszczę a już na pewno nie łask Bożych. Nawet nie masz pojęcia iloma mnie Bóg obsypuje (co prawda duchowymi ale o materialne, myślę, że też zadba :-)). Dawaj świadectwo, nie mam nic przeciwko temu, wręcz przeciwnie, podpieraj się cytatami z Pisma św. ale nie manifestuj przy tym swojej wielkości. Nie krytykuj innych, którzy mogą wątpić po odmówieniu kilku NP i braku wysłuchania na daną chwilę. Stawiasz się na miejscu Boga pisząc cyt.: „Jak brak w sercu zaufania, pokory i poddania woli Bożej to bardzo wątpię aby Bóg wysłuchał nowenny bo byłaby wtedy wysłuchana ze szkodą dla odmawiającego.” Trzeba być pozbawionym pokory, żeby tak napisać. Też uważam, że zaufanie Bogu to podstawa ale Bóg jest nieograniczony, niepojęty i nie możesz wiedzieć, że kogoś nie wysłucha, jeśli nie będzie miał w sobie tego wszystkiego o czym piszesz. Może go np. wysłuchać, żeby taki człowiek zobaczył Jego wielką miłość i po tym doświadczeniu i zachwycie zmieni swoje podejście, będzie w stanie bardziej zaufać, poddać się Jego woli, bardziej pokochać? Każdy człowiek jest inny, ludzie nie są kopiami, i Bóg wobec każdego człowieka działa inaczej. Np. może mój brat nie zniósłby tego wszystkiego co ja, może załamałby się w wierze dlatego Bóg go tak nie doświadcza, może od niego nie oczekuje tyle co ode mnie? Nie wiem jak innych ale mnie, czytając Twoje wpisy, uderzyło Twoje moralizowanie, krytykowanie tych, którzy może mają słabszą wiarę. Kiedy czytam inne komentarze nie mam takiego wrażenia a przecież wiele osób nie zgadza się z twierdzeniami osób żalących się na Boga z powodu niewysłuchania prośby. Ale robią to w zupełnie inny sposób niż Ty. Nie stawiają się na miejscu Boga, nie manifestują swojej wielkości, nie moralizują. Przepraszam ale nie chce mi się więcej pisać. Możesz nie zgadzać się z tym, co napisałam – nie zależy mi na przekonywaniu Ciebie – ale może choć przez chwilę zastanowisz się nad tym. Tak czy siak życzę miłego wieczoru!

  5. Pismo Święte nas poucza i prowadzi, bez Pisma Świętego człowiek jest jak błądzące dziecko w ciemnościach. A nauka jest bardzo prosta:

    „Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie ! W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was”
    (1Tes 5, 16-18)

  6. Gosiu Ukochana Siostro !!! POKOJ , DOBRO ORAZ MILOSC NIECH SPOCZNIE NA TOBIE I TWOIM MEZU KOCHANA!!!
    Po pierwsze moze cos podpowiem zajrzyj do szafy , do swego wnetrza to raz , dwa, mi tu pachnie przeklenstwem pokoleniowym , zapytam Czy brat WIERZACY ?piszesz ze sie modli i od razu dostaje wszytsko co chce od Boga ?
    hm…posluze sie wlasnym przykladem DOSOKONALE CIE ROZUMIEM NAWET NIE WIESZ JAK BARDZO DOBRZE CIE ROZUMIEM , I nie probuj innym tlumaczyc swego polozenia beda ci mowic ze nie masz wiary , ze pewnie jestes grzeszna , ze daleko od Boga itd .STOP!
    PO pierwsze TO JEZUS SOBIE WYBIERA DUSZE KTORA cierpii dla ZBAWIENIA DUSZ!!!
    ktora Mu dopomaga wybawic dusze z czyscca SWYM CIERPIENIEM , moze ta sytuacja byc efektem tego wlasnie oraz DUSZE CZYSCOWE W TWOJEJ LUB MEZA RODZINIE
    Potrzebuja POMOCY !
    DWA , Brak Przebaczenia , zazdrosc , zawisc te rzeczy otwieraja furtki dla demonow.
    Jednak bardziej przyjrzalabym sie tez sobie ZACZNIJ OD SIEBIE ZAJRZYJ DO SZAFY I ZROB PORZADKI, ZAPROS JEZUSA DO WSZYSTKIEGO , MOZE POTRZEBA MODLITWY UWOLNIENIA , MOZE BYLW RODZINIE OKULTYZM , ABORCJA , MORDERSTWA ? nie wiesz radze pojsc do dobrego KAPLANA ktory ma BOZE POZNANIE , moze EGZORSYTY ? takie rzeczy iedy jest pasmo nieszczesc jest efektem tego o czym wczesniej ci pisze .Nie sluchaj rad osob ktore nie wiedza co mowia , ktore nie doswiadczyly tyle cierpien , latwo sie radzi i pisze przyklady z BIBLII jak sie samemu tego nie doswiadcza , oczywiescie KZYZ KRZYZEM ale tu mi Pan Bog pokazuje ze powinnas sie temu przyjzec od strony duchowej , moze msza za dusze w czyscu , generalna spowiedz z calego zycia , oczywiscie modlitwa , msze sw i ofiaruj te cierpienia za DUSZE WCZYSCU W SWOJEJ RODZINIE W CALYM DRZEWIE GENEALOGICZNYM , ORAZ ROZEZNANIA U DOBREGO KAPALNA
    bede sie modlic MODL SIE DO DUCHA SWIETEGO GOSIU PROS GO ZEBY CI POKAZAL GDZIE JEST KORZEN TEGO ZLA , BO ALBO TO DOPUST BOZY ALBO TO DRUGIE , MODL SIE PROS GO I POPROS O DOBREGO KIEROWNIKA DUSZY , MYSLE ZE POTRZEBUJESZ MODLITWY UWOLNIENIA
    Z PANEM BOGIEM NIECH CIE NASZ PAN JEZUS POMOZE I MARYJA A DUCH SW POPROWADZI POKOJ , DOBRO ORAZ MILOSC SIOSTRZYCZKO

    • Gosiu, dziękuję za Twój wpis i Twoje słowa ale nie potrzebuję modlitwy uwolnienia. Bóg prowadzi ludzi rożnymi drogami. Gdybym napisała o łaskach otrzymanych od Niego zajęłoby mi to więcej miejsca niż mój najdłuższy komentarz na tym forum 🙂 Moje życie nie jest pasmem nieszczęść (zastanawiam się czy to aż tak źle wygląda w moich poprzednich komentarzach), niepowodzenia się zdarzają każdemu, choroby itp. W mojej rodzinie nie było aborcji, morderstw, okultyzmu itp. Brat jest wierzący. Za dusze czyśćcowe modlę się niemal codziennie. Oboje z mężem nie mamy pracy ale Pan Bóg o nas nie zapomina i jak na razie głodni nie chodzimy :-). Czasem Bóg dopuszcza na człowieka różne nieszczęścia, żeby wzmocnić jego wiarę, żeby człowiek zawierzył Mu całkowicie i oparł się tylko na Nim. Jeszcze nie tak dawno przyjaźniłam się z księdzem zakonnym, który ma dar poznania (położy ręce na głowie i wszystko widzi, co jest w człowieku) więc wiem, co piszę 🙂 Ale i tak, Gosiu, bardzo Ci dziękuję. Pozdrawiam

    • Dla wszystkich, którzy wszelkie trudności, niepowodzenia czy cierpienia innych uznają jako przekleństwo pokoleniowe warto przytoczyć słowa św. o. PIO: „Bóg aby nas pociągnąć do siebie, obdarza nas bardzo wieloma łaskami i wówczas myślimy, że już palcem dotykamy nieba. Nie wiemy natomiast, że do wzrostu potrzebujemy suchego chleba: krzyży, poniżenia, prób, doświadczeń, przeciwności”. Kiedy więc człowiek doświadcza tego wszystkiego często jest to znak Bożego wybrania (Bóg chce go mieć blisko siebie) a nie przekleństwa pokoleniowego. Zanim zacznie się wysuwać tego rodzaju wnioski (o przekleństwie pokoleniowym, o konieczności modlitwy uwolnienia itp.) nie znając człowieka, którego sprawa dotyczy, warto głęboko się nad tym zastanowić, bo można komuś bardzo zaszkodzić.

  7. Myślę, że pokora jest łaską o którą się modlę i ciągle niestety mi jej brak. Jestem (po ludzku)w sytuacji beznadziejnej ale trzymam się Naszego Pana i Jego Mamy ile sił, płaczę, buntuję się a potem przepraszam. Modlę się i błagam Mamę poprzez Nowennę Pompejańska i nie tylko bo Różaniec to bezsprzecznie POTĘGA. Pomocą są mi także kazania i konferencje dominikańskie, polecam Ojca Adama Szustaka na
    http://www.langustanapalmie.pl
    i Ojca Daniela na http://mimj.pl

    Pozdrawiam w Panu.

  8. Witam ,jestem tu pierwszy raz ,nie miałam pojęcia o tej stronie. Czytając wpisy Wasze ,sama nie wiem co mam o tym myśleć ,moim skromnym zdaniem ,problemy tu przedstawione są prawdziwe nie mam co do tego wątpliwości ,gorzej z wypowiedziami niektórych osób ,odebrałam jako licytację swojej wiedzy. Każdy przedstawiony problem balansuje na krawędzi wiary również tej roszczeniowej ,sami mówicie o św, Mikołaju.Jest powiedzenie syty głodnemu nie wierzy .Może się mylę gdy powiem ,każdy tyle w swoim życiu osiaga ile chce.Pan Bóg dał człowiekowi wlną wolę ale nie tylko,,dał cały swiat i od każdego z nas zależy , jak pokierujemy swoim życiem ,tak mamy .nie wińmy Pana Boga ,dziecko nim się nauczy chodzić nie raz upadnie ,aż nabierze pewności .Mam sporo lat ,i do czynienia z ludzmi ,zdarza się że dajesz z siebie wszystko biorą ,ale tylko biorą nie dając z siebie nic,Zainteresowała mnie Nowenna POMPEJSKA nigdy o niej nie słyszałam .Jestem osobą wierzącą i praktykującą ,doświadczyłam wiele łask z rąk Matki BOŻEJ NIEPOKALANEJ.może otym kiedyś napiszę .Wszystkich pozdrawiam serdecznie i polecam Najswiętszej Panience..

  9. Fajnie, że ja tez mogę cos napisać 🙂
    Dopiero teraz zacząłem sie modlić różańcem i jest to faktycznie „szkoła” nei tylko modlitwy ale i życia.
    Lekcje prowadzi Wspaniała Matka. Nauka dotyczy pokory. Muszę sobie wystawić ocenę „max 3,5” na 6 – jak zazwyczaj to robię ja komentując innych. Cieszę się, że codziennie odmawiam różaniec – to on faktycznie nie pozwala mi przez ten czas upaść i on jest tą najważniejszą częścią i postanowieniem w ciągu każdego dnia.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!