Karolina: znaleziona praca

Skończyłam nowennę tydzień temu , jestem osobą niepełnosprawną , modliłam się w intencji znalezienia pracy. I co ?????Mam pracę zaczynam od 17. Miałam trudności , okropne gniewne myśli ale pokonałam to , życzę wszystkim wytrwałości w modlitwie i wiary Matka Boża może wszystko .

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

9 myśli na temat „Karolina: znaleziona praca

  1. To wspaniale!! Niepokalana Panienka na pewno ześle Ci również wiele łask w nowej pracy, wśród nowych obowiązków i ludzi. Pamiętaj, że to Ona postawiła te doświadczenie na Twojej drodze i na pewno będzie przy Tobie każdego dnia.

    Pozdrawiam i cieszę się razem z Tobą 😀

    • Marku, to bardzo trudne doświadczenie ale być może Maryja przygotowuje Ci pracę, w której będziesz się spełniał, rozwijał, którą będziesz mógł wielbić Boga i która sprawi Ci wiele radości. Taką pracę z „górnej półki” :-). Być może na taką pracę musisz trochę poczekać ale jestem pewna, że Maryja nie przejdzie obojętnie obok Twojej modlitwy (kilku nowenn).

    • Czytajac to w jaki sposob piszesz, wydajesz sie bluznic Bogu… Popatrz najpierw w swoje serce i to jak zyjesz, czy nie nalezaloby troche pokory zanim sie zacznie o laski prosic. tez taka bylam, poprosze, a to jak zyje jest moje i bede robila co chce. u Boga nie ma cos za cos, musi byc bezgraniczne zaufanie i poddanie sie jego woli wtedy bedziesz szczesliwy gdziekolwiek jestes co kolwiek robisz.troche pokory 😉

  2. żadna modlitwa nie pomoże, szkoda czasu, za samą wiarę chleba nie kupię, a jak widzę na mnóstwie przykładów z mojego otoczenia, LICZĄ SIĘ TYLKO ZNAJOMOŚCI, a ja jak na razie nie mam pracy nawet z „dolnej półki”, szkoda słów…

    • Marku, wiem, że Ci trudno ale proszę, postaraj się jeszcze zaufać Bogu. To prawda, że liczą się znajomości, wiem to na własnym przykładzie i na przykładzie mojego męża (Twojego imiennika :-)) ale przecież Pan Bóg jest większy niż wszystkie znajomości razem wzięte. On nie da umrzeć z głodu człowiekowi, który Mu zaufał. Dlatego uważam, że zawierzenie to podstawa. Zaufaj Mu jak Hiob, nawet wtedy, gdy wszystkie zewnętrzne okoliczności wskazują na to, że Bóg Cię nie wysłuchuje i nie chce Ci pomóc. Pomoc czasem przychodzi w ostatniej chwili. Diabeł nieustannie będzie podważał to zaufanie ale nie daj się. Walcz. Pan Bóg wynagrodzi Ci Twój trud, Twoje zmagania, jeśli tylko będziesz starał się ufać i nie zrezygnujesz z modlitwy. W jednym z Psalmów jest takie fajne zdanie: „Byłem dzieckiem a jestem już starcem a nie widziałem sprawiedliwego w opuszczeniu ani jego potomstwa by o chleb żebrało”. Nie jest możliwe, żeby Pan Bóg odtrącił człowieka jeśli ten ufa Mu na tyle na ile stać go w danej chwili. To, że się czasem zbuntujemy nie ma dla Boga takiego dużego znaczenia jak nasze zawierzenie Mu, a przynajmniej próba takiego zaufania. Trzymaj się i proszę, nie poddawaj się, bo to będzie oznaczało zwycięstwo szatana w tej kwestii.

  3. Marku ja kiedyś myślałem podobnie ale przełamałem się i Pan Bóg za przyczyną Niepokalanej dał mi tyle łask że mogę z czystym sercem powiedzieć „O jak dobry jest Pan”. Wiesz że Szatan nie może ścierpieć Twojego przyszłego szczęścia i będzie Cię odwodził, ale on tylko potrafi kłamać. Zaufaj Bogu bo to On rozdaje karty

A Ty co o tym myślisz? Napisz!