Monika: Bezsilna!

Kochani odmawiajcie różaniec to najlepsza broń przeciwko wszelkiemu złu.
Przeczytaj całość

Kasia: Prawdziwa miłość

Mam na imię Kasia i jestem dwudziesto trzy letnią dziewczyną poszukującą Pana! Od sześciu lat jestem w związku z moim obecnym już narzeczonym Kamilem. Moje świadectwo zacznę od tego, że od 12-stu lat choruję na cukrzycę i celiakię ,co stało się istotą tego jak bardzo potrzebuję Pana i Matki Bożej, aby mieć siłę, ponieważ leczenie nie idzie mi zbyt dobrze. Przez całe życie towarzyszyło mi pytanie do Boga ,,dlaczego? " Dlaczego wśród tylu młodych, właśnie ja.
Przeczytaj całość

Renata: Moja przygoda z Nowenną :)

Mam za sobą już kilka 'przygód' z Nowenną Pompejańską :) To już 4 Nowenny, które mam za sobą, ale do tej pory nie dzieliłam się z nikim tym, co się wydarzyło. Aż pewnego dnia coś mnie 'ruszyło', kupiłam książeczkę o Nowennie Pompejańskiej i zdałam sobie sprawę, że to wszystko 'trzymałam'...
Przeczytaj całość

Kasia: Czas się pogodzić.

Kochani witam Was serdecznie. To moje kolejne świadectwo i moja 9 NP. Bardzo wam dziękuję że jesteście i wspieracie modlitwą.
Przeczytaj całość

Monika: Jest coraz lepiej

Z całego serca dziękuję opiece Matki Bożej. Mój synek mając 3,5 roku mówił wyłącznie sylaby. Rozumiałam go tylko ja, czasami z wielką trudnością. Bardzo płakał, ponieważ reszta rodziny go nie rozumiała. W przedszkolu wychowawcy i logopeda mówili że można poczekać, wszystko wróci do normy. Mój chłopczyk był bardzo zdenerwowany, wycofany, smutny, wybudzał się z płaczem w nocy, bolał go brzuszek.
Przeczytaj całość

Szczęśliwa obrona pracy magisterskiej po 2 latach pisania

Niniejszym świadectwem chciałabym gorąco podziękować Królowej Różańca Świętego za otrzymanie daru dobrej obrony pracy magisterskiej, której pisania nie mogłam w żaden sposób doprowadzić do końca. KRÓLOWO RÓŻAŃCA ŚWIĘTEGO DZIĘKUJĘ CI Z CAŁEGO SERCA! Męczyłam się z jej pisaniem całe 2 lata, nie potrafiłam się zmobilizować, by usiąść raz a porządnie i ją skończyć. Cały czas coś mnie odciągało od pisania, po napisaniu części przerywałam pisanie na długi czas. Wynajdywałam sobie różne zajęcia zastępcze typu sprzątanie, pranie itd. Czułam, że nie jestem w stanie napisać dobrze tej pracy, przerażała mnie ilość rzeczy, które trzeba było przeczytać, przeanalizować i to, że zajmowało to tak wiele czasu. Ciągle odkładałam zajmując się wszystkim innym, tylko nie pisaniem. W końcu doszło do tego, że mając wyznaczony ostateczny termin oddania pracy do 30 września aż do 5 września nic nie napisałam (brakowało mi  niecałych 2 rozdziałów, wstępu, zakończenia i bibliografii) – moje lenistwo osiągnęło apogeum.

Czułam że muszę się w końcu za to zabrać, ale nijak nie mogłam, ciągle odkładając na później. Wiedziałam już że sama nie jestem sobie w stanie ze sobą poradzić. 5.09 byłam przerażona ilością jaka została jeszcze do zrobienia. Kiedyś już raz odmawiałam NP., na którą trafiłam przypadkiem w internecie i tak oto 6.09 zaczęłam ją odmawiać w intencji dobrej obrony mojej pracy. Już w chwili postanowienia odczułam spokój, że zdążę oddać pracę na czas i ten spokój towarzyszył mi przez cały czas pisania. Nie było mi jednak łatwo   się modlić – przez pierwszy tydzień zaraz po rozpoczęciu modlitwy dostawałam duszności i łomotania serca, musiałam bardzo głęboko oddychać co nie było przyjemnym uczuciem. Po tygodniu dolegliwość ta ustąpiła całkowicie, razem z silnym bólem kolan, który odczuwałam (modliłam się na klęcząco, bo przyszła mi myśl, że skoro proszę o tak wiele to powinnam ofiarować więcej wysiłku ze swojej strony Matce Bożej). Mimo 2-u godzinnej modlitwy na kolanach nie czułam żadnego bólu, co bardzo mnie zdziwiło (pomyślałam że Matka Boża wkłada mi poduszkę pod kolana, co bardzo mnie rozczuliło). Ból kolan powrócił po chyba tygodniu przerwy, z różnym natężeniem.

Pracę oddałam półtora tygodnia przed końcem września i byłam pewna, że obrona będzie w okolicach 28. Jestem w szoku, że tak dużą ilość jaka mi została, napisałam w 2 tygodnie! Promotor nie wnosił zastrzeżeń do tego co przesyłałam mu na maila, więc nie musiałam wprowadzać żadnych zmian treściowych. Nie sprawdzał już połowy jednego rozdziału oraz wstępu i zakończenia, bo uznał, że to bez sensu ze wzgl. na brak czasu – bałam się czy to co napisałam jest dobrze. Poprawki końcowe i przygotowanie do wydruku, były bardzo stresujące. Musiałam drukować ją 2 razy, bo źle ustawiłam marginesy  a po wydrukowaniu okazało się, że są usterki edytorskie, których nie mogłam już usunąć z powodu braku czasu. Promotor powiedział, że obrona będzie w 2-gim tygodniu października. Zrozumiałam dlaczego nie 28 (mimo że wszyscy znajomi czekali tylko tydzień po oddaniu pracy na obronę) będę się bronić – otóż część błagalna kończyła się 2.10.

Obroniłam się szczęśliwie 2 dni temu, tzn. 11.10. Koniec części dziękczynnej przypada 29.10. Byłam zdumiona cierpliwością Matki Bożej do mnie, bo mimo, iż wiedziałam tydzień wczesniej o terminie (a czasu na naukę było prawie 3 tygodnie), znowu dałam się zwieść złemu i odciągałam naukę do ostatniego dnia przed obroną. Skutek tego był taki, że nie odpowiedziałam na 1 pytanie dotyczące pracy. Dostałam nagle takiego zaćmienia umysłu, że nie potrafiłam wybrnąć i podać definicji swoimi słowami, mimo że sama to opracowywałam i wiedziałam o co chodzi. Coś mnie wstrzymywało przed tym, żeby to powiedzieć swoimi słowami, żeby odpowiedzieć na to pytanie. Byłam w stanie to zrobić dopiero po wyjściu na korytarz… Byłam pewna, że obrona będzie na dostateczny, bo zdenerwowanie jakie mnie dopadło  przy egzaminatorach (mimo że byli dla mnie przemili i bardzo, bardzo życzliwi) a którego nie czułam przed wejściem do sali, sprawiło, że bardzo ciężko było mi pozbierać myśli i nie odpowiadałam tak wyczerpująco jak sobie zakładałam. Królowa Różańca Świętego bardzo mnie zaskoczyła swoją ogromną łaskawością…praca została uznana za bardzo dobrze napisaną i otrzymała ocenę bardzo dobrą, moja odpowiedź została oceniona na ocenę dobrą i na dyplomie będzie widniała ocena dobra  Wszak modliłam się o d o b r ą obronę.

Wielka jest czułość Matki Bożej: 2 koleżanki przyjechały specjalnie, mimo bardzo wczesnej godziny, by mi towarzyszyć w tym ważnym momencie. Postanowiłam już wcześniej, że pierwszym miejscem w jakie pójdę po obronie  będzie kościół, by podziękować Matce Najświętszej. Tymczasem przyjechał znajomy ksiądz jednej z koleżanek i kiedy przechodziliśmy koło kościoła do którego miała zamiar wstąpić, coś mnie od tego odwiodło i poszliśmy najpierw coś zjeść. Było mi przykro, że mam tak słabą wolę i zamiast iść najpierw do Matki Bożej to poszłam świętować ze znajomymi a nie z Nią. W czasie spaceru koleżanka powiedziała, że jesteśmy niedaleko kościoła dominikanów. Kiedy weszłyśmy do środka zamurowało mnie…wisiał tam w wyeksponowanym miejscu obraz Matki Bożej Pompejańskiej! Zrozumiałam dlaczego nie weszłam do tamtego kościoła – Matka Boża chciała bym podziękowała jej przed wizerunkiem do którego się modliłam i sama mnie tam przyprowadziła. Jest to dla mnie szczególny znak od Matki Bożej, za który serdecznie Jej dziękuję. Koleżanka również była zaskoczona tym „zbiegiem okoliczności”, bo mimo że dobrze zna ten kościół i wiedziała, że odmawiam NP.,  to nie znała tego wizerunku. Byłam bardzo wzruszona klęcząc przed obrazem Królowej Różańca…Dziękując jej za tak wielką hojność i miłosierdzie, prosiłam by i moja koleżanka wezwała Jej pomocy (nie udało się jej oddać pracy do końca września, Pani Dziekan zgodziła się jej wydłużyć termin, też pisze 2 lata jak ja i jest bardzo zrezygnowana).

W czasie odmawiania tej nowenny uzyskałam jeszcze inne łaski: podczas rozważania tajemnic różańca zdałam sobie sprawę jak bardzo jestem zła i niewdzięczna Panu za wszystko co dla mnie zrobił, jak bardzo boli Go moje lenistwo i niewierność Mu. Zdałam też sobie sprawę z tego, że swój krzyż trzeba dźwigać do końca i wytrwale a nie porzucać jak ja to robiłam ciągle odkładając pisanie pracy. Pan Jezus mimo skrajnego wyczerpania biczowaniem, bólem korony cierniowej i ciężarem krzyża nie rzucił nim i nie powiedział,  że dosyć się już nacierpiał, że to w zupełności wystarczy, że już nie da rady bo tak bardzo, bardzo Go boli a na dodatek ci za których cierpi tak okrutnie widząc Jego męczarnie śmieją się z Niego, nie ma w nich odrobiny współczucia. Szedł wytrwale i do końca.

Jeśli masz taki problem z sobą jak ja, że lenistwo rozkłada cię od środka, nie jesteś nic w stanie zrobić i żyjesz w próżni, w zawieszeniu, nie umiesz sobie zorganizować dnia – pomódl się proszę Nowenną Pompejańską. Z pomocą Matki Bożej będziesz w stanie dokonać rzeczy wydawałoby się niemożliwych. Nie będzie łatwo,  mimo to WARTO podjąć ten wysiłek, bo Z PEWNOŚCIĄ zostaniesz wysłuchany. Ten leń, który w tobie siedzi, nie znalazł się tam bez powodu…mnie Matka Boża chciała złamać, żebym mogła uznać, że bez Boga sama nie dam rady, bo jestem zbyt słaba – wcześniej wydawało mi się że można sobie poradzić samemu.

Nie śmiejcie się z osób, które nie mogą sobie z sobą poradzić – ich krzyżem jest zmaganie się z samym sobą. A z krzyża przecież nie wolno się śmiać.

Regularny biuletyn pompejański!

Otrzymuj wiadomości pompejańskie na e-mail

Zapisując się do tego biuletynu, będziesz otrzymywać informacje związane z nowenną pompejańską, Pompejami, sanktuarium w Pompejach, ważnymi wydarzeniami oraz wyjątkowymi promocjami. Zostań z nami w kontakcie!

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

11 komentarzy do "Szczęśliwa obrona pracy magisterskiej po 2 latach pisania"

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Da.
Gość

Piekne swiadectwo :)) ciesze sie, ze sie nim z nami podaielilas 🙂

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Dziękuję za Twoje świadectwo:)

Beata
Gość
Piękne świadectwo, ja właśnie kończę nowenne pompejańską, mam nadzieję , że i ja będe mogła dodać swoje świadectwo. Królowa różańca świętego dała mi już wiele, widzę to dopiero teraz. Uświadomiła mi wiele rzeczy, otworzyła moje serce i umysł. Zrozumiałam co tak naprawdę w życiu jest ważne, życie bez Boga jest puste, smutne. Ludzie źle mnie traktowali, sprawiali mi przykrość, upokarzali lub też traktowali jak powietrze, byłam na nich wściekła, nie potrafiłam im tego wybaczeć. Ale teraz wiem , że nie moge trzymać w sobie gniewu. Każdgo dnia staram się być lepszym człowiekiem, choć to długa i wytrwała droga, droga do… Czytaj więcej »
Wierząca
Gość
Wierząca
Zadziwiające, bo mam tak jak Ty. Dodatkowo zrozumiałam sens słów Pana Jezusa, że gdy ktoś w ciebie rzuca kamieniem, ty oddaj mu chlebem. Zrozumiałam, że nie warto zachowywać gniewu, bo wtedy on nas zżera od środka i tak naprawdę szkodzi nam. tamci już dawno zapomnieli, co nam złego uczynili, a my dalej o tym pamiętamy i zatruwamy tym sobie życie. Dlatego teraz staram się nie wchodzić w kłótnie, czasem czegoś nie dopowiem (chociaż nieraz korci), a czasem po prostu przyznaję rację, mimo że się z tą osobą nie zgadzam. Nawet nieraz pomyślę, niech Pan Bóg ma cie w opiece. Wiem,… Czytaj więcej »
aneta
Gość
dziekuje za swiadectwo. mam ogromny problem z pisaniem mojej pracy. jutro zaczne sie modlic do Matki Bozej. Juz dawno wiedzialam, ze bez Bozej pomocy za nic mi sie nie uda obrona dyplomu. Kiedys juz sie modlilam do Matki Bozej Pompejanskiej i zostalam wysluchana. Minely mi bole w stawach, ktore mnie meczyly przez bardzo dlugi czas i nic na nie nie pomagalo. Dziekuje Ci Matko Boza. Ci, ktorzy watpia albo maja problemy z modlitwa: nie poddawajcie sie. Nowenna nie jest latwa i kazdy z nas ma trudne chwile z jej odmawianiem. Ja czasami sobie nowenne dzielilam na 3 czesci i odmawialam… Czytaj więcej »
aga
Gość

Dziękuję za Twoje świadectwo!! Pomogło mi podjąć decyzję , żeby spróbować modlić się nowenną, bo mam ten sam problem z zakończeniem napisania pracy.

ilona
Gość

Witam serdecznie.
Gdyby ktoś z Was, kto ma podobny problem z pisaniem pracy jaki ja miałam przez te 2 lata, potrzebował psychicznego wsparcia, niech napisze: ilona132@gmail.com
Życzę wszystkim opieki Matki Bożej Pompejańskiej 🙂
Szczęść Boże!

Niereformowalna
Gość
Niereformowalna

Witajcie, oprócz wiary w Boga, wraca wiara w samego siebie, wiedząc, że nie tylko mnie spotyka ta niemoc. Chcę napisać pracę magisterską od 2 lat, ale nijak nie mogę. Identyczne wymówki jak u Autorki. Mimo, że post znalazłam we wrześniu, dopiero teraz postanowiłam zacząć odmawiać Nowennę.. Odmawiam pierwszy raz. Szczęść Boże !

Kasia
Gość

Jestem w podobnej sytuacji, do tej którą tu opisano. Powoli zaczynam wątpić czy jestem w stanie dokończyć pracę. Z jednej strony lenistwo, z drugiej jak już zacznę, to piętrzą się przeszkody, bo nie rozumiem, bo nie wiem jak liczyć, bo wychodzą mi głupoty.
Powoli kończę też odmawiać Nowennę. Początkowo poczułam motywację i trochę ruszyłam naprzód.. a teraz kilkanaście dni przed końcem Nowenny znów stoję w miejscu i pojawiło się zwątpienie, czy dam radę tą pracę skończyć i czy dostanę jeszcze jedną szansę, żeby ją oddać i obronić.
Bardzo proszę o modlitwę.

Niereformowalna
Gość
Niereformowalna

Kasiu, to ja, autorka komentarza tuż przed Twoim. Mi się udało ! ! ! Po trzech latach. Pracę złożyłam pod koniec czerwca tego roku, w październiku miałam obronę – koniecznie muszę złożyć świadectwo ! Po zakończeniu pierwszej Nowenny od razu zaczęłam odmawiać drugą (również zazwyczaj na leżąco, coś robiąc, niekiedy klęcząc, oczywiście pojedynczo po 15 dziesiątek każdego dnia, czasem nadrabiając z poprzednich dni). Nie poddawaj się, wierzymy w Ciebie 🙂 🙂 🙂 Po szansę udaj się osobiście na konsultacje do Prodziekana.

Niereformowalna
Gość
Niereformowalna

W razie czego pisz – asienka699@wp.pl.

Czy wiesz, że autor

nowenny pompejańskiej

napisał też…

Miesięczne nabożeństwo

do świętego Józefa

w sprawach trudnych

NA MARZEC!