Nowenna pompejańska i odnaleziona miłość

Kochani! Matka Boża naprawdę działa i może dla nas wymodlić cuda i wiele łask. Prawie dwa lata temu zaczęłam modlić się Nowennę. Odmówiłam ją do końca. Intencja- poznanie człowieka, którego prawdziwie pokocham. Choć w międzyczasie byłam w związku z nieodpowiednim człowiekiem, w lutym tego roku, po rozstaniu z nim, poznałam mężczyznę, który przywrócił mi radość życia i wiarę, w miłość. Dziś obchodzimy nasze pierwsze pół roku w związku. Jesteśmy szczęśliwi, a ja wiem, że kocham go prawdziwie i pragnę założyć z nim rodzinę. Jestem przekonana, że ta wielka łaska spotkała mnie za pośrednictwem Matki Bożej, akurat wtedy kiedy zupełnie już straciłam nadzieję, na szczęśliwy związek. Spotkałam dobrego, życzliwego, kochającego Boga i ludzi człowieka. Razem chcemy dzielić się z innymi swoją radością i każdego dnia wspólnie dziękować Panu Bogu i Matce Bożej za ten wielki dar Miłości. Nie traćcie nadziei! W modlitwie siła! Czasem daje nam moc do przejścia swoistej żałoby i pogodzenia się z Wolą Bożą, a czasem spełnia nasze marzenia, ale zawsze- daje wielką łaskę i cud. Cud przemiany.

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

8 myśli na temat „Nowenna pompejańska i odnaleziona miłość

  1. dziekuje za Twoje świadectwo, ja właśnie modle sie w podobnej intencji. Odmawiam Nowenne juz drugi raz i otrzymałam wiele cudownych łask, których się nawet nie spodziwałam. Dziekuje Matce Bozej codzień za te łaski, jednak w kwestii głównej intencji nic sie nie zmieniło, powiedziałabym nawet ze pojawiły się dodatkowe trudności i powoli juz trace nadzieje): Nie wiem czy to jest działanie Złego czy ja powinnam podjąć jakies działanie zeby to wszystko zmienic. Pewnie nie bardzo jest jasne to co pisze, dosyc chaotyczne, ale mam dzis jakis gorszy dzien i tak jakos trace nadzieje ze cos sie zmieni w moim zyciu na lepsze..

    • Droga Joanno, jak widzisz Matka Boska troszczy sie o nas, ale choć Bóg może wszystko, pozostaje jeszcze wolna wola człowieka. Mimo to Jezus powiedział, aby nie ustawać w modlitwie. Nieustannie się modlić. Na pewno nie mówił tego bez powodu. Jak widzisz, na podstawie mojego świadectwa, z początku czułam, że moja modlitwa w ogóle nie jest wysłuchana. Musiały minąć dopiero 2 lata, abym otrzymała jej owoce. Mimo to w tym czasie zyskałam siły, które pomogły mi przejść przez tamten okres w mym życiu. Otwórz się na to, co dzieje się wokół Ciebie. Choć jest Ci ciężko, Matka Boża chce żebyś czerpała radość, z trwania w Bogu, z obcowania z ludźmy, z pracy. I ufała. Wciaż na nowo. Zaufaj jej. Modlitwa nigdy nie idzie na marne. Żadna. Czy to nie cudowne, mieć tę pewność? Jestem pewna, że Pan Bóg też ma wobec Ciebie wielkie, dobre plany! Zaufaj mu.

  2. Może i piszesz chaotycznie, ale ja ciebie doskonale rozumiem. Mam podobnie. Też proszę w podobnej intencji i również ta najważniejsza nie została wysłuchana. Jednak bardzo zbliżyłam się do Pana Boga, więcej zaczęłam rozumieć i widzieć swoje wady i grzechy. Może to jest dla mnie teraz najważniejsze. Tak to sobie tłumaczę i dalej trwam przy Najświętszej Mateńce z nadzieją, że kiedyś moje prośby zostaną wysłuchane.

  3. Miałam nie pisać nic, bo daty wpisania tych wszystkich postów są dość odległe i może nikt tego nigdy nie przeczyta, jednak muszę się podzielić moją historią. Od 6 lat jestem w związku z chłopakiem, którego uważałam,ze sobie wymodliłam. Chciałam założyć z nim rodzinę, tylko on się nie kwapił. W końcu zaczęłam się modlić, czy jestem naprawdę z właściwym człowiekiem,bo coś mnie męczyło. I tak po pewnym czasie Pan Bóg przemówił do mnie poprzez najbliższe mi osoby,ze on nie jest dla mnie i wbrew pozorom ja też to czułam, ale bałam się z nim zerwać, bo nie chciałam, by Bóg odebrał mnie za człowieka, który prosi Go o coś,później to otrzymuje, a jak się pobawi to zwraca. Ten cały rok to jakaś pomyłka, cały czas się nie układało, mijaliśmy się, kłóciliśmy..ciągle słyszałam musisz być grzeczna, ranisz mnie, mimo ze robiłam to zupełnie nieświadomie. Prosiłam Boga, by dał mi tego chłopaka, bo wydawało mi się,ze moja wiara będzie na tyle silna, by zbliżyć i jego do Boga. Po 6 latach jak widać nie wiele mi się udało. Temat zerwania już długo był na tapecie, ale nikt nic nie robił, bo obydwoje boimy się samotności,a w końcu mamy po 23 lata. Modlę się już długo o dobrego męża, w tym roku również przeszłam całą Pielgrzymkę na Janą Górę i od lat tak ciężkiej drogi nie miałam. W sierpniu tego roku poznałam chłopaka, z którym w momencie podania ręki coś się stało cudownego! Miałam wrażenie,ze znalazłam puzzel, którego mi w życiu brakowało, jego wiara jest tak niezwykła! To charyzmatyczny chłopak. Nigdy nie czułam takiego spokoju, radości i szczęścia. Gdy modliłam się wieczorem zrozumiałam,ze przy nim jest moje szczęście i że muszę zerwać z moim chłopakiem, bo przy nim nigdy nie będę szczęśliwa, ani nie będę w stanie go tak naprawdę uszczęśliwić. Ale zerwanie okazało się zbyt trudne. Ponadto po kilku dniach dowiedziałam się,ze to moje szczęście ma coś do mojej przyjaciółki. Pomyślałam wówczas, że może muszę tkwić w tym związku, w którym jestem i że cierpienie wynikające z nikłej wiary mojego obecnego chłopaka jest moim krzyżem tu na ziemi. Jakimś cudem tego samego dnia usłyszałam po raz drugi o NP i stwierdziłam,że najlepiej będzie jeśli odmówimy ją razem w intencji naszego związku. Ja modle się o prawdziwe połówki dla nas, a on modli się o pewność dla nas, czy mamy się rozstawać. Ja niestety wiem od dłuższego już czasu,ze mój obecny chłopak to nie jest ten jedyny, choć nie żałuje ani dnia z Nim, ani godziny i po ostatnim dniu Nowenny zerwę z nim, na co go szykuje już od początku NP. Jednak tak ciężko mi wytrzymać, z jednej strony bardzo chciałabym już być wolną, a z drugiej umarłabym jakbym nie wytrzymała do końca NP, modlitwa na pewno zadziała, a jeśli w ten sposób mogę mu również pokazać,ze potrafi się modlić codziennie 3 różańcami, to mam nadzieje,ze to również odmieni jego podejście do modlitwy, ponadto lęki również wracają,że go zranię,że jestem okrutna itp i chwilami na samą myśl o wolności i założenia szczęśliwej rodziny jestem przeszczęśliwa, ale za chwile powraca męka, czy będę potrafiła żyć ze świadomością,ze skrzywdziłam człowieka. Dziś jest 33 dzień Nowenny. Co do tego drugiego chłopaka, nigdy się przy nikim tak nie czułam, nikt nie wnosił tyle spokoju i czegoś cudownego w moje życie. Widzimy się tylko w Kościele, To prawdziwie Boży człowiek, boję się,ze nawet jeśli ma coś do mnie to odbierze mnie za kogoś nienormalnego:( Cały czas Bóg pokazuje,ze przy mnie jest! Zły również ciągle miesza, ściąga mnie w nocy ze snów,przychodzi w koszmarach, targają mną różne lęki i obawy..Choć i pewnej nocy wiem,ze doznałam cudu, w którym Maryja mi dała mocniejsze serduszko-piękne i niezwykłe wydarzenie. Doznałam łaski przyjaźni! Mało tego, gdy coś się dzieje idę przed Najświętszy Sakrament i tam zostawiam te sprawy, które mnie męczą. Ostatnio np miałam bardzo silne pragnie, by usłyszeć tego Bożego chłopaka jak śpiewa Panu i nie mogłam sobie poradzić i poprosiłam,ze jeśli nic miedzy nami być nie może to niech to Pan zabierze, po przyjściu do domu zobaczyłam,ze ma audycje w radiu, o którym nigdy nie słyszałam i w nim opowiadał o Bogu. Moje serce było przepełnione radością i znów wlał Pan nadzieje i pokój w moje serce.Dzięki niemu wiem jak chce, by wyglądało moje życie. Pisaliśmy troszkę razem na temat Pisma Świętego i nagle gdy wyszła sprawa,ze podobno ma coś do mojej przyjaciółki kontakt się urwał. Bałam się ja stracić, więc chciałam by przestał pisać.I już w trakcie odmawiania Nowenny po 19 dniach wyszło,że to nie jest jednak prawda i po godzinie od wyjaśnienia tego, on do mnie napisał,że był strasznie zabiegany i nie mógł mi wcześniej odpisać. Nie wiem, czy Pan daje mi znaki,ze to rzeczywiście ten jedyny, z którym mogłabym stworzyć cudowne małżeństwo/rodzinę? Wiem tyle,że w drobnych pragnieniach mego serca Maryja i Bóg do mnie mówią, więc jak nie zaufać im odnośnie całej przyszłości?:) Dziękuję za to świadectwo, które mnie bardzo umocniło, akurat dziś mam spory kryzys, choć wiem,ze wszystko co się dzieje to nie przypadek a wola Boża i tak ma być! Mam nadzieje,ze te lęki znikną! A to,ze Maryja wylewa na mnie ciągle milion różnych łask nawet nie podlega wątpliwości, jednakże ta sprawa sercowa ciągle spędza mi sen z powiek.Planują już po zakończeniu pierwszej w moim życiu NP zacząć drugą o dobrego męża, ale mądrzejsza o wydarzenia z przeszłości zdam się na wolę Pana, bo sami raczej słabych wyborów dokonujemy, a Pan widzi wszystko:)Proszę o wsparcie modlitewne, bym mogła uporządkować stare sprawy i ruszyć do przodu z nowymi!;)

  4. Cudowne jest to co napisałaś Nisiu 🙂 Maryja nieustannie Cię prowadzi…jak z resztą każdego odmawiającego Nowennę Pompejańską.
    Wiedz, że Twoje świadectwo będzie czytane zapewne wielokrotnie przez wiele lat, bo dostarcza ogromnej nadziei. Bardzo Ci dziękuję za to świadectwo. Niech Bóg ma Cię w swojej opiece!

A Ty co o tym myślisz? Napisz!