Napisała…Cytryna :) oto jej świadectwo i pytanie:

Moja pierwsza nowenna została wysłuchana kilka miesięcy po tym jak ją zakończyłam, tak więc nie poddawajcie się! Maryja wie lepiej, kiedy jest najlepszy czas 🙂 A poza tym, to nie może działać tak magicznie, że człowiek skończy nowennę i następnego dnia jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki dostaje to czego chciał.

Moja intencja dotyczyła mojego zdrowia – nie liczyłam już na pomoc żadnego lekarza, nic już nie miało sensu. Kiedy się modliłam, spotykały mnie same przeciwności i mój stan wcale nie był lepszy. Zastanawiałam się dlaczego? Byłam pewna, że intencję wybrałam dobrze, przecież nie chodziło o żadne bzdury tylko o zdrowie.
Dziś już wiem, że szatanowi bardzo się nie podobały moje modlitwy i próbował zasiać we mnie wątpliwości, żebym zrezygnowała z modlitwy. Ale ja nie przestawałam wierzyć. I nagle stało się, choroba odeszła i to na dobre 🙂 Minęło już kilka lat od tego czasu.

Mam tylko jedno pytanie, a mianowicie czy Wy wszyscy odmawiacie nowennę w taki sposób, że po KAŻDEJ części odmawiacie modlitwę „Pomnij o miłosierna Panno…” ? Bo ja tak robiłam dopiero po ukończeniu wszystkich 3 części. Jestem akurat w trakcie kolejnej nowenny i odmawiam ją w taki sam sposób. Wiem, że to może drobnostka, ale wole sie upewnić. Tak czy inaczej moja pierwsza intencja została wysłuchana, więc mój sposób chyba też „ujdzie” 🙂 Pozdrawiam i nie poddawajcie się!

17 myśli na temat „Napisała…Cytryna :) oto jej świadectwo i pytanie:

  1. Kochana Cytrynko
    W instrukcji, na łamach tej strony internetowej jest napisane cyt.: „Przez 27 dni odmawiamy część błagalną nowenny Pompejańskiej i codziennie, po ukończeniu każdej części różańca, odmawiamy następującą modlitwę:…”

  2. Dzięki za świadectwo:) Ja chyba też oczekiwałam, że skończę nowennę i wszystko się zmieni…dopiero teraz to sobie uświadomiłam. Podobnie jak Anna po każdej części odmawiam tą modlitwę:)

  3. O, jakie zaskoczenie 🙂 Pisząc ten komentarz nie spodziewałam się, że trafi na główną stronę :)Bardzo mnie to cieszy, bo po tym, jak moja nowenna została wysłuchana zaniedbałam trochę kwestię szerzenia nowenny wśród innych ludzi – a przecież taką obietnicę składamy w części dziękczynnej. Staram się to nadrobić właśnie udzielając się na rożnych forach internetowych związanych z nowenną. Mam nadzieję, że moje świadectwo doda komuś otuchy.
    Dzięki za Wasze odpowiedzi, chyba przerzucę się na Wasz sposób 🙂 Pozdrawiam 🙂

  4. Wierzylam zawsze calym sercem, wierzyl moj tata. powiedzial mi ze niczego sie nie boi i nie zwatpi chocby w najgorszej sytuacji bo nie zaufal byle komu tylko Bogu wszechmogacemu. nigdy nie mial nawet chwili zwatpienia. kazdego dnia odmawial rozaniec. kilka razy Nowenne pompejanska. odmawialismy wszyscy w rodzinie, dziesiatki osob. To nie dziala. Mama nie zyje. i doszlo do mnie ze to w co wierzylam to klamstwo. Myslalam ze wiara gory przenosi. Nigdy sie Boga nie wyparlam i mowilam o nim chociaz nie raz slyszalam z tego powodu nieprzyjemne slowa. ON SIE MNIE WYPARL PRZY WSZYSTIKCH

    • Eee tam, wyparł, akurat. Sama mogłabym Bogu teraz sporo niemiłych słów powiedzieć, bo nie rozumiem jego działania. Wydaje mi się, że Bóg chce nas ociosać, ukształtować, poza tym widzi nasze życie jako całość. Skąd wiesz co by było gdyby Twoja mama żyła? My widzimy teraźniejszość i przeszłość, a on znacznie więcej, wszystko…Zna różne możliwości..Współczuję Tobie śmierci mamy, nie wiem kiedy to się stało, ile masz lat..Gniew i żal jest częścią żałoby jednak zanim napiszesz taki komentarz zastanów się, bo są tutaj osoby, które pokładają wielką ufność, nadzieję i wiarę w działanie Maryi w naszych sprawach, nie gaś w nich „ducha”.

      • Do M: Na pewno w tym co napisałeś/aś masz dużo racji ale sposób w jaki to zrobiłeś/aś pozostawia sporo do życzenia. Yulka bardzo cierpi, czuje się rozgoryczona i rozczarowana. Może to, co się stało, zrozumie dopiero za jakiś czas. Popracuj nad delikatnością – na pewno Ci się to przyda!

    • Bardzo Ci współczuję. Nie zamierzam Cię krytykować czy też pouczać – doskonale wiem, że są takie sytuacje w życiu, kiedy człowiek nie rozumie działań Boga i się buntuje. Jezus umarł za nas na krzyżu, mimo, że modlił się do Boga: Ojcze jeżeli możesz oddal ode mnie ten kielich. Bój jest wszechmogący, więc mógł oddalić ten kielich, ale nie zrobił tego, bo cierpienie i śmierć Jezusa było potrzebne dla odkupienia świata. Po ludzku wiele spraw wydaje nam się nie do zniesienia, ale kiedyś to wszystko zrozumiemy. Życzę Ci dużo siły i pogody ducha! Nie daj się!

      • Do Gosi. A skąd wiesz jak ja się czuję? Czy nie cierpię i nie jestem rozgoryczona i rozczarowana? Może stoję na krawędzi i takie słowa są dla mnie gwoździem do przysłowiowej trumny? Skoro tych osób z tak wielką wiarą Bóg nie wysłuchał, a ma plan dla każdego z nas, dlaczego ma mnie wysłuchać? Tobie również radzę popracować nad delikatnością, radzę również posłuchać ks. Pawlukiewicza o tym, że trudno ludziom jest słuchać prawdy,takiej twardej, konkretnej, bez owijania w bawełnę. A o tym co mi się przyda, a co nie, nie Tobie decydować.

        • Do M: nie rozumiem skąd Twój atak na mnie, cóż, chyba niektórym brak pokory. Nie widzę w swoim wpisie braku delikatności ale rozumiem, że nie potrafisz znieść ani źdźbła krytyki swojego zachowania. Co Yulka miała napisać? Że czuje się super, bo cała rodzina się modliła z ogromną wiarą i ufnością a mama i tak zmarła? Napisała swój wpis będąc w ogromnym żalu, a serce wypełniały bunt i rozgoryczenie. Miała prawo napisać to, co czuła. Dziwię się, że potrafiłaś napisać coś takiego osobie, której serce jest rozdarte po stracie rodzica, cytat: „Eee tam, wyparł, akurat.” I jeszcze dodatek, żeby się zastanowiła zanim napisze taki komentarz, bo gasi nim „ducha”. Jeśli ktoś naprawdę ufa Bogu i Maryi to żaden komentarz ducha nie zgasi. Ale cóż, niektórzy myślą tylko o sobie i chcieliby czytać komentarze napisane według własnej woli. Brak słów! BEZ ODBIORU!

    • droga Yulko Pan Bóg się ciebie nigdy nie wyparł i nie wyprze a śmierć twojej mamy to po prostu wola Boża zawsze trzeba się modlić „jeśli to jest zgodne z wolą twoją” a twojej mamie może już jest teraz lepiej TAM W NIEBIE:)) NIE TRAĆ WIARY!!

  5. Ok, ok idź teraz odmawiać różaniec pełna pokory kobieto, ufająca Bogu, bez skazy, miłosierna i łagodna itp. itd. Zdumiewające w jaki sposób diabeł potrafi działać, przez takie osoby jak Ty. Na pewno już tutaj nie zajrzę, nowennę też mi obrzydziłaś w jakiś tajemniczy sposób..Teraz napiszesz wzniosły tekst na temat braku wiary, bo Ty zapewne masz ją tak ogromną, że góry możesz przenosić.. A co maja napisać rodzice, których dzieci umierają na białaczkę? Myślisz, że ból jest wtedy mniejszy?Gdy widzą cierpienie dziecka? Znasz moją historię? Wiesz co, jak górnolotnie napisałaś, rozdziera moje serce? Po co oceniasz?Czy jej ból jest większy od mojego?Skąd możesz to wiedzieć? Może cierpimy podobnie ale nie użalając się nad sobą chciałam jej jakoś pomóc..bo może więcej rozumiem niż ona. Nie pomyślałaś o tym oczywiście. Typowe dla pseudokatolików podejście, niestety,plujesz jadem na kilometr. Nie napiszę BEZ ODBIORU, tylko Błogosławię Ciebie w imię Jezusa Chrystusa.

    • Do M.: Najpierw napisałaś, że przeze mnie działa szatan (dziękuję) a na koniec mnie błogosławisz. Warte zastanowienia. Dałam Ci tylko radę abyś nie bagatelizowała cierpienia innych osób (w tym wypadku Yulki). Jeśli ktoś chce zabierać głos w takich sprawach jak wielki dramat drugiego człowieka (śmierć mamy) to powinien choć trochę okazać empatii, czasem warto po prostu zamilknąć nad tym cierpieniem i tylko pochylić się w modlitwie a nie drwić (cytat w poprzednim wpisie), moralizować i jeszcze nakazywać, jakie komentarze ma pisać dana osoba. Możesz twierdzić, że działa przeze mnie diabeł, możesz pisać o mnie co chcesz ale to nie zmieni faktu, że zawsze będę stawać w obronie cierpiących i pokrzywdzonych, jeśli ktoś będzie ich w jakikolwiek sposób atakował. P.S. Wiem co to znaczy ból po stracie dzieci, ponieważ utraciłam ich dwoje. Więcej nie odpowiem na Twoje wpisy, gdyż uważam, że po prostu nie ma najmniejszego sensu – ujawnia to tylko w Tobie niesamowitą wręcz agresję.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!