Aga: nowenna pompejańska i sprawy sercowe

Witam serdecznie! 🙂

Piszę, gdyż przeczytałam na stronie Nowenny Pompejańskiej artykuł, który skłonił mnie do podzielenia się moim doświadczeniem. Kiedyś po zranieniu mnie przez pewnego chłopaka postanowiłam modlić się Nowenną Pompejańską o siłę i chęć ułożenia życia na nowo. Niespełna miesiąc po ukończeniu Nowenny poznałam chłopaka, którego–jestem pewna–zesłała mi Najświętsza Panienka! Chłopak ten szanuje mnie–nie tak jak poprzedni, jest dla mnie bardzo dobry, ale przede wszystkim jest także bardzo wierzącym człowiekiem, ma podobne ideały jak ja. Jesteśmy ze sobą półtora roku, właśnie się zaręczyliśmy i postanowiliśmy się pobrać. Oboje pragniemy, aby w naszym życiu królową była Maryja. Agnieszka

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

12 myśli na temat „Aga: nowenna pompejańska i sprawy sercowe

  1. Niesamowite!!! Piękne świadectwo. Też jestem na etapie poszukiwań dobrego,wierzącego chłopaka i coraz bardziej przekonuję się do tej nowenny. Pozdrawiam! Z Bogiem! :):*

  2. W tej samej intencji odmawiam moją nowennę…Brakuje mi sił. Od pierwszego różańca wszystko robi się coraz cięższe. Mam czas życiowych zawirowań,niepowodzeń w każdej sferze życia…Zaczynając nowennę, wierzyłam,że będą dziać się w moim życiu długo wyczekiwane cuda. Niestety, na razie jest bardzo trudno…Nieraz różaniec odmawiam zupełnie bez uczuć, bez zadumy. Modlę się o odpowiedniego chłopaka na mojej drodze, o bliską, kochaną osobę. Od roku próbuję podnieść się z bardzo dotkliwego i bolesnego dla mnie rozstania…Gdzieś w sercu ciągle coś się odzywa. W dodatku niedawno dowiedziałam się,że moja dawna miłość, mój chłopak jest w związku, kiedy ja nie umiem się podnieść i uwierzyć,że jestem komuś przeznaczona i jeszcze ktoś mnie pokocha, taką jaką jestem…Proszę o modlitwę w mojej intencji. Wierzę,że dam radę… O nowennie dowiedziałam się dokładnie 54 dni przed końcem roku…To na pewno nie przypadek. Przypadki nie istnieją. Proszę o otuchę,pomoc…

  3. Witam serdecznie, doskonale Cie rozumiem mam teraz podobne odczucia. Odmawiam drugą NP w podobnej intencji i coraz bardziej trace nadzieje. Koncze nowenne 1 grudnia i jakos nic sie nie dzieje w sprawie głównej intencji. Moze jeszcze nie jest czas odpowiedni na to, moze jeszcze nie teraz… Wiem, że NP to nie koncert życzen ale kiedy czytam Wasze świadectwa o takich wielkich cudach, uzdrowieniach to tak sobie mysle ze ta moja intencja to taki troche „drobiazg”, chociaż dla mnie jest to b. wazne. Musze powiedziec, ze podczas odmawiania obywdu nowenn uzyskalam wiele lask, o ktore nawet nie prosilam. Uzyskalam spokoj ducha, pojawiły się wrecz niemożliwe sytuacje które spowodowaly rozwój zawodowy, dostalam wspaniale propozycje dodatkowej pracy, o ktorych nawet nie śmialam marzyć:):) Wiem ze Maryja slyszy moje błaganie, bo tyle tych cudownych „rzeczy” sie dzieje w moim zyciu a jednocześnie jakos coraz mniej wierze w to ze ta moja glowna intencja zostanie wysłuchana. Wiem ze to bylby cud gdyby tak sie stalo, bo sprawa w moim przekonaniu, jest bardzo trudna, ale gdzies tam w glębi duszy wierze że z Maryją jest możliwa. Mysle ze po tym 1 grudnia zaczne odmawiac kolejną NP ale pewnie juz w innej intencji, bo chyba juz stracilam nadzieje ze w tej konkretnej zostane wysłuchana. Juz chyba nie mam cierpliwości dalej mysleć o tym ciągle i modlić sie w tej sprawie skoro nie wierze w powodzenie. po pierwszej NP mimo ze nie zostala spelniona moja intencja mialam w sobie jakas taka ufność, ze wszystko szcześliwie sie ulozy.w tej drugiej tak jakos mi smutno… staram sie modlić zarliwie ale jakos nie wierze ze to wszystko sie pouklada. Moze mam nieodpowiednia intencje, moze pragnę za wiele…nie wiem i trudno mi sie pogodzic z tym ze moje blaganie jakos sie nie spelnia w rzeczywistości, buntuje sie juz troche i nie wiem co robic dalej, czy po raz 3 modlic sie w tej samej intencji czy dac sobie juz spokoj… Własciwie w tej intencji modle sie juz 2 lata, również do Św. Rity, potem ta NP i nic… sama juz nie wiem. tak to chaotycznie pisze wszystko, przepraszam, ciezki weekend mam za soba i tak jakos mi sie taki nastroj udziela. Jesli ktos ma na tyle sily prosze wspomnij za mna w mojej intencji, ale rowniez wspomne o Was w swoich modlitwach…

    • Witaj J., rozumiem Cię doskonale, myślę, że każdy czasem się buntuje, jeśli modli się o coś bardzo długo a efektów nie widać. Nie jestem ekspertem, zresztą nikt z nas nie zna zamysłów Boga, ale powiem Ci, że ja odmówiłam jedną NP w intencji mojego zdrowia i ona się spełniła, kilka miesięcy później. Byłam pewna, że intencję wybrałam dobrze, bo co jest ważniejszego niż zdrowie i czytając różne świadectwa miałam nadzieję, że Maryja wysłucha mnie może nawet w trakcie nowenny, a po jej zakończeniu to już na pewno. Kiedy tak się nie stało byłam trochę zawiedziona. Ale później spełniło się wszystko o co prosiłam. Chyba po prostu musiał nadejść odpowiedni czas. Albo może to była dla mnie próba, czy się nie odwrócę od Boga jeśli moja intencja nie zostanie spełniona. Nie poddawaj się!

  4. Ale czy modlitwa o tę odpowiednią osobę, potrzebną nam do szczęścia…czy to nie jest nasz egoizm? Modlę się właśnie w tej intencji, ale mam wątpliwości. Wierzyłam,że ta nowenna w końcu mi pomoże, wszystko załatwi…I widzę jej efekty,ale to są dodatkowe trudności. Czasami myślę i ufam,że właśnie najpierw ma być źle,żeby było dobrze…Ale po roku słuchania,że wszystko się ułoży, będzie dobrze, lepiej jest ciężko znowu wierzyć, kiedy od początku nowenny wszystko zaczęło się walić. Dawne wspomnienia odżyły,znowu otworzyła się ta rana,moja samoocena zaczęła być niepokojąco niska, zaczęłam mieć o sobie bardzo złe i negatywne zdanie…Wróciły myśli o śmierci…Dodatkowo pojawił się u mnie silny stres, nieopanowane nerwy…Czy tak to działa? Czy mam to ze sobą wiązać? Czy mogę ciągle wierzyć,że po najgorszym przyjdzie najlepsze? Czy przyjdzie…? Naprawdę tracę nadzieję, wszystko rozwiązuje się tak powoli…A właściwie jeszcze bardziej komplikuje… Proszę o jakąś otuchę, o coś, w co mogę jeszcze wierzyć…

    • Witam, ja również jedną z moich nowenn odprawiłam w intencji związania się z kimś dla mnie przeznaczonym. A w jednej książce przeczytalam taki fragment o Św. Annie: „Ta dzielna niewiasta błagała też gorąco Boga, aby na towarzysza życia przeznaczył jej męża, który byłby jej pomocny w wypełnieniu przepisów i przykazań Boskich. Opatrzność Boża sprawiła, że równocześnie ze św. Anną modlił się o to samo św. Joachim; modlitwy obydwojga dochodziły razem do tronu Trójcy Przenajświętszej i zostały tam wysłuchane. Szczególne zrządzenie Boskie sprawiło, że Joachim i Anna zawarli związek małżeński. Obydwoje święci małżonkowie zamieszkali w Nazarecie i razem chodzili drogą przykazań Boskich….” Maria z Agredy, Mistyczne miasto Boże- to ta książka.

    • Tka , TAK „M” właśnie tak to działa a przynajmniej w moim wypadku. Trudności i kłopoty się mnożą podczas odmawiania NP ale na szczęście nie są to takie ciężkie które miałam kiedyś:) Skończyłam nowennę i wszystko wróciło do normy. Tak reaguje szatan na odmawianie nowenny. Głowa do góry i wszystko pozostawiaj Matce! Czy przyjdzie, kiedy przyjdzie najlepsze? tego nie wiem. Wiem tylko tyle że otrzymałam przez Niepokalane Serce Maryi niezliczone łaski i w żadnym przypadku nie jest to „dar losu” ani jakieś szczęście które tak po ludzku mi sie przytrafiło. O łaskę na której mi najbardziej zależy nie otrzymałam, a proszę podobnie jak ty o miłość pewnego x i jego nawrócenie! ani chwili nie wątpię czy matka mnie wysłucha nie wiem tylko kiedy to będzie. Mając Królową Różańca Świętego za matkę czego nam jeszcze trzeba???!!!
      PS. Kiedyś modliłam się w pewnej sprawie (odmówiłam kilka Różańcy Świętych – wiem mało) i „spłacałam swój dług” .Po jego „spłaceniu” byłam pewna że Maryja uczyni jakiś cud .. a tu NIC!!!??? Pomyślałam no trudno. Mijały miesiące …i tu nagle moja koleżanka podała mi właśnie tę datę 27 grudnia (rocznica po spłaceniu i zakończeniu modlitw w tej intencji) jako zakończenie tego o co prosiłam.
      Jak mam nie ufać??? Jak mam nie wierzyć??? Kiedy cała nadzieja jest pokładana w Sercu Maryi!!!

  5. Witam, ja również jedną z moich nowenn odprawiłam w intencji związania się z kimś dla mnie przeznaczonym. A w jednej książce przeczytalam taki fragment o Św. Annie: „Ta dzielna niewiasta błagała też gorąco Boga, aby na towarzysza życia przeznaczył jej męża, który byłby jej pomocny w wypełnieniu przepisów i przykazań Boskich. Opatrzność Boża sprawiła, że równocześnie ze św. Anną modlił się o to samo św. Joachim; modlitwy obydwojga dochodziły razem do tronu Trójcy Przenajświętszej i zostały tam wysłuchane. Szczególne zrządzenie Boskie sprawiło, że Joachim i Anna zawarli związek małżeński. Obydwoje święci małżonkowie zamieszkali w Nazarecie i razem chodzili drogą przykazań Boskich….” Maria z Agredy, Mistyczne miasto Boże- to ta książka.

  6. ja również odmawiam Np jestem w połowie dopiero i muszę powiedzie że przez kilka ostatnich dni miałam strasznego doła teraz jest trochę lepiej

  7. skończyła wczoraj pierwszą nowennę. W prawdzie nic się nie zmieniło ale dziś już zaczęłam kolejną w tej samej intencji. Doła mam taj jak miałam ale cały czas mam nadzieję

A Ty co o tym myślisz? Napisz!