Świadectwo Sebastiana

Szczęść Boże!

Od pewnego czasu modlę się odmawiając różaniec, oczywiście w moim życiu wielokrotnie sięgałem do Tej Wielkiej Siły jakim jest zawierzenie Najświętszej Marii Pannie,niemniej od pewnego czasu modlitwa stała się dla mnie najważniejszą częścią dnia.

Tak się składa, że jestem bezrobotnym i wraz z dzieckiem jestem na utrzymaniu żony. Małżonka zarabiała najniższą krajową i było nam niezmiernie ciężko, a nie dość,że żony pobory były tak małe, to jeszcze miesięcznie musi płacić 200PLN na dojazdy do pracy. Jednym słowem żyliśmy w skrajnym ubóstwie, bo po opłatach zostawało nam 400PLN na trzyosobową rodzinę, z zasiłkiem mieliśmy jakieś 500PLN, znaczy tragedia. I tu pozwolę sobie opisać Wam niewyobrażalną moc różańca!
Jak wcześniej wspomniałem, modlę się od pewnego czasu codziennie na różańcu. Dokładnie zacząłem się modlić drugiego stycznia 2012 roku, modliłem się każdego dnia prosząc o pomoc, a warto tu wspomnieć, że wcześniej ja zarabiałem naprawdę dużo, bo więcej niż 5000PLN miesięcznie, niestety wraz z nastaniem połowy 2011 roku straciłem pracę i stanęliśmy z żoną nad przepaścią, żona wcześniej nie pracowała, szybko udało jej się znaleźć pracę i jeszcze szybciej ją utraciła. W tamtym czasy modliłem się jak każdy- mało i sporadycznie.

Wraz z nastaniem 2012 roku postanowiłem się modlić każdego dnia i tak też się stało. codziennie odmawiałem jedną tajemnicę, a raczej pięć dziesiątek różańca, bo nie potrafiłem jeszcze wypowiedzieć słów tajemnic różańca oraz o godzinie 15tej odmawiałem Koronkę do Miłosierdzia Bożego.

Efekty przyszły szybko, choć połowicznie, bowiem żona znalazła pracę w dobrej zachodniej firmie, choć też niezbyt dobrze płatną- 2050PLN brutto. To zmobilizowało mnie do jeszcze większego zaufania modlitwie. Wyszukałem w necie tekst tajemnic różańca i od dnia 07 Lutego 2012 zacząłem odmawiać cały różaniec oraz wspomnianą Koronkę. Zdarzało mi się,że pewnego dnia nie odmówiłem całości, to następnego dnia nadrabiałem zaległości modląc się podwójnie. Z każdym dniem coraz bardziej rozbudowywałem swoją modlitwę(rozmowę z Bogiem), że doszedłem do tego, iż w czasie Świąt Wielkanocnych modlitwa zajmowała mi więcej niż trzy godziny więcej.

Niemniej szukałem sposobu na mobilizację aby nie opuścić ani jednego dnia, no i znalazłem tą stronę- dowiedziałem się,że istnieje Nowenna Pompejska, szybko zdecydowałem,że chcę się zaangażować w tą modlitwę.

Udało mi się, dostałem łaskę modlitwy wytrwałej( uważam,że modlitwa, to też łaska), aby dobrze ułożyć sobie plan modlitwy, postanowiłem odmawiać Nowennę Pompejską z samego rana- nastawiłem budzik na piątą rano i tak rozpocząłem wspaniałą drogę z Matką Boską. Od dnia 12 Maja 2012 modlę się każdego ranka dwie godziny na różańcu i od 14.30- do 16 tej Koronka do Miłosierdzia Bożego, Litania do Miłosierdzia Bożego oraz Droga Krzyżowa. Wieczorami czytam dzienniczek siostry Faustyny oraz wiele innych dzieł świętych.

Co ciekawe, na początku czerwca moja żona dostała niespodziewanie podwyżkę która zbiła nas z nóg, wcześniej zarabiała 2050PLN, a tu nagle podwyżka do 4500Brutto! SZOK, kierownik powiedział żonie,że on pracuje w tej firmie 20 lat i zaledwie drugi raz widzi sytuację aby dyrektor generalny osobiście przyjechał do fili firmy i zaoferował tak duże pobory.

Ja dalej jestem bez pracy, ale chyba Bóg chce mnie troszku nauczyć pokory. Wcześnie dobrze zarabiałem, a nie wiele czasu poświęcałem na dom, dziś to ja wyprawiam syna do szkoły, gotuję dla całej rodziny i modlę się z pełnym zaufaniem.

Co ciekawe, gdy kończyłem pierwsze pełne 54 dni modlitwy, to nagle zmarł mój dobry kolega, ze łzami w oczach, na kolanach błagałem Matkę Boską aby zgodziła się na zamianę mojej intencji- ofiarowałem całą w intencji duszy mojego kolegi.

Zadziwiających zdarzeń nadszedł ciąg dalszy, ja spokojnie rozpocząłem drugą 54 dniową nowennę we własnej intencji i nagle śni mi się zmarły kolega, ale nie ten który niedawno zmarł, lecz inny który zmarł dobrych kilka lat wcześniej( obaj zmarli i ja mieliśmy wspólny problem, prochy! on zmarli ja żyję) i błaga mnie o pomoc. Szybko zrozumiałem,że dostał zgodę aby mnie prosić o modlitwę, natychmiast poprosiłem Najświętszą Mateńkę o zamianę intencji i z ufnością budziłem się o piątej rano aby się modlić w intencji duszy tegoż kolegi, wytrwałem, całe 54 dni.

Nawet modlitwę w godzinie Miłosierdzia ofiarowałem za niego, można powiedzieć,że ponad 3,5 godziny dziennie w intencji jego duszy.

Oczywiście ja miałem z tego również dużą korzyść, czułem, że moja modlitwa jest miła Bogu. Nawet zacząłem się zastanawiać za kogo mam odmawiać następną. Wzorem siostry Faustyny postanowiłem zapytać księdza podczas spowiedzi. Przygotowując się w kościele do Spowiedzi Świętej odmawiałem Koronkę do Miłosierdzia Bożego, podczas spowiedzi, ksiądz powiedział mi, że teraz mam się modlić za siebie i jako pokutę zadał mi Koronkę do Miłosierdzia Bożego. O mój Boże przez całe moje życie nigdy nie dostałem jako pokuty odmówienie tej modlitwy, a tu naraz taka pokuta- oczywiście zrozumiałem dosadnie,że to znak z Nieba, znak dany mi abym był pewny,że jestem na dobrej drodze, a moja modlitwa jest miła Najświętszej Marii Pannie i Trójcy Przenajświętszej.

Trzecią 54 dniową modlitwę kończę w dniu 29 Października i z ufnością czekam rezultatów,spokojnie, bo i teraz dostałem znak we śnie. Śniły mi się kobiety odmawiające różaniec w kościele które przyszły do mnie do domu sprawdzić, czy mam prawdziwych sześć krzyży w domu, sprawdziły i poinformowały mnie, że prośba moja będzie spełniona. Oczywiście te sześć krzyży to sześć dziewięciodniowych nowenn.

Na koniec dodam,że Szatan wręcz szaleje próbując mi przeszkodzić, nieraz takie myśli i straszne odwodzenia nachodzą mnie, że aż dostaję dreszczy. Nauczyłem się, a raczej zostałem w duszy pouczony aby za każdym razem gdy zły mnie zaczyna dręczyć wypowiadać krótką modlitwę ” kochany Boże wyrzekam się zła wszelkiego, wszelkich złych myśli,wszystkiego co złe, wyrzekam się Boże. Niech się Boże zawsze dzieje Wola Twoja”

Dlatego zachęcam wszystkich aby z ufnością oddawali się w opiekę Najświętszej Marii Panny i zawsze trwali na modlitwie, a wszelkie zwątpienia niechaj was mobilizują do większego zaufania Niepokalanemu Sercu nasze kochanej Mateńki.

Szczęść wam Boże

27 myśli na temat „Świadectwo Sebastiana

  1. Właściwie nie wiem co powiedzieć. Wiem o MOCY różańca o mocy modlitwy nieraz się o tym przekonałam zawsze gdy o coś proszę- nigdy Matka Boska mi nie odmówiła pomocy zawsze mnie ratuje. Tymbardziej czuję się zobowiązana zacząć odmawiać Nowenne Pompejańską. Mam tyle do powiedzenia Matce Boskiej. Czuję w środku głos, który każe mi zacząć odmawiać różaniec systematycznie codziennie!!! Boję sie jednak, że nie wytrwam, że zawiodę skąd wźiąść tyle siły??? Jak zorganizować się aby wytrwać??? Czy to samo przyjdzie?O Boże aż mi serce mocniej bije a dusza się wyrywa z radości czuję wielką radość ale boję się zawieść!!! Sebastianie doradź pomódl się o moją wytrwałość!!!

  2. Super!!! Twoje świadectwo, Sebastianie, podniosło mnie trochę na duchu. Jestem w podobnej sytuacji, w jakiej byłeś Ty. Mąż 2 tygodnie temu stracił pracę, ja nie mam jej znacznie dłużej. Na dodatek jeszcze przez 4 lata mamy spłacać kredyt zaciągnięty na mieszkanie. Dziś minął 15 dzień NP. Jest ciężko, gdyż wcześniej (jeszcze kiedy się uczyłam) odmawiałam niemal codziennie Różaniec (nie NP), także co dzień uczestniczyłam w Eucharystii więc nie byłam daleko od Boga. Mimo to takie trudne doświadczenia na nas przyszły. Dodam, że 2 razy nie donosiłam ciąży – to także nie było łatwe. Dlatego teraz trudno mi całkowicie zawierzyć i zaufać, że otrzymamy pomoc. Przecież wcześniej się modliłam a sytuacja coraz bardziej się pogarszała. Diabeł ma więc szersze pole do popisu i nieustannie podszeptuje, że nie otrzymam łask – przecież wcześniej też się modliłam. Walczę ale jest ciężko. Takie świadectwa, jak Twoje, Sebastianie, ukazują wielkie miłosierdzie Boże i łaskawość Maryi, która wyprasza więcej łask niż człowiek może sobie wyobrazić. Tylko czy ja również się na nie „załapię”? 😉

  3. czesc sebastian ! dzieki za twoje swiadectwo ,prosze napisz tu cos czasami bo to jest naprawde potrzebne i mysle ze nie tylko mnie, dzieki raz jeszcze.

  4. Ale czy znalazłeś pracę czy nie?Czy ty modliłeś się w intencji znalezienia pracy czy może jakieś innej? Nie rozumiem jak nie można lubić koronki do boże miłosierdzia przecież to najszybsza i najkrótsza i nie wiem czy nie najbardziej skuteczna modlitwa. Różaniec jest dla osób bardzo wytrwałych i nie kazdy ma tyle siły i czasu żeby go mówić codziennie natomiast koronka jest idealną modlitwą bo adresowana wprost do Jezusa jako naszybsza deska ratunku albo raczej ostatnia.

  5. Witam serdecznie.Pierwszy raz dzisiaj przeczytałam o Nowennie Pompejańskiej w wypowiedziach na temat małżeństwa i choroby Pani Urszuli Zielnik.Jedna z pań poleciła mężowi pani Urszuli Modlitwę Nowenną Pompejańską.Modlę się codziennie,odmawiam koronkę do miłosierdzia Bożego,modlitwę do św.Rity – patronki spraw trudnych i niemożliwych,modlitwę za chorych,cierpiących i ubogi i inne,w których moc wierzę i wierzę,ze są miłe Bogu i Matce Najświętszej.Proszę cię Sebastianie pomóż mi modlitwą w odmawianiu tej Nowenny Pompejańskiej.Dzięki Bogu za wiarę w moc modlitwy.Wiem,że mam słabą wolę,ale staram się i zależy mi aby być blisko Boga i czerpać ze studni Miłosierdzia Jego czcząc Jego dobro modlitwą.Ela

  6. Witam Wszystkich:)
    Właśnie się dowiedziałam o Nowennie i zacznę ją odmawiać.Chciałam wesprzeć Tych,którzy się wahają.Miałam podobne dylematy jeszcze rok temu.Postanowiłam wtedy zapisać się do Róży Różańcowej,w której odmawia się codziennie dziesiątkę różańca św.w intencji własnych dzieci.Na początku obawiałam się,że zapomnę,że braknie mi czasu na taką systematyczność.I wiecie co?Po jakimś czasie tak to wchodzi w nawyk,że nie ma mowy o zapomnieniu.Człowiek dostaje wsparcie od Matki Bożej, zaczyna wręcz mistycznie przeżywać te chwile spędzone z różańcem,dokłada coraz więcej modlitw.Polecam Wam książkę o Marii Simmie, która wyjaśnia dlaczego warto modlić się za dusze czyśćcowe.Warto przeczytać również książkę o Glorii Polo.Tam znalazłam odpowiedzi na wiele nurtujących pytań dot.wiary.Życzę Wam wytrwałości,reszta przyjdzie z czasem.

  7. Odmawiam właśnie pierwszą moją Nowennę Pompejańską. Intencja to sprawa bardzo trudna, ale bardzo ważna dla mnie i przede wszystkim dla mojego rocznego synka. Otóż chodzi o jego ojca (nie jest on moim mężem) aby znalazł wlaściwą drogę i potrafił poukładać swoje sprawy, żebyśmy mogli wziąć ślub i stać się prawdziwą rodziną… Kończę NP za tydzień, moja intencja nie została jak na razie wysłuchana, ale wierzę mocno, że Maryja pomoże „załatwić” tę sprawę w sposób, który bezie dla nas najlepszy. Pomimo, że sytuacje nie jest dobra i jak na razie nic się nie polepszyło, to wierzę że moja modlitwa przynosi efekty, bo zdarzyło się kilka zadziwiających „zbiegów okoliczności”, od kiedy odmawiam Nowennę. Po pierwsze ojciec mojego synka przyszedł kiedyś i pokazał mi różaniec, który dawno temu mu dalam i powiedział, że modli się od tygodnia. Przystąpił też do spowiedzi. Dał mi też pieniądze na opłacenie mieszkania (on ma problemy finansowe, mnóstwo długów, do tej pory tylko pożyczał pieniądze ode mnie i jest mi sporo winien).
    Zadziwia mnie to, że podczas modlitwy nachodzą mnie „kryzysy”, czasem mam ochotę zrezygnować, czasem myślę że to nie ma sensu – dokładnie takie same podszepty Złego o jakich czytałam w innych świadectwach. Jeszcze na początku odmawiania Nowenny zginęły mi nagle 2 różańce jakie miałam w domu – oba naraz. Jeden z nich odnalazł się po tygodniu, drugi wcale.
    Cokolwiek by się nie wydarzyło, jestem spokojna jak nigdy i ufna, że sprawa rozwiąże się w najlepszy dla nas sposób. Chcę z całego serca podziękować Matce Boskiej za jej opiekę i za wszystko co od Niej otrzymuję. Choć moja intencja na razie nie jest wysłuchana, to wiem, że Nowenna przynosi dobre owoce i jestem szczęśliwa, że ją odkryłam, bo dzięki niej z bez obaw patrzę w przyszłość. Jak tylko skończe te Nowenne, to zaczynam nastepną, bo intencji jest mnóstwo.

  8. Część Boże!
    Pozwólcie,że raz jeszcze zabiorę zdanie w kwestii mojego świadectwa.
    Najpierw pragnę wyjaśnić, że nie zdawałem sobie sprawy z faktu, iż mój wpis zostanie przedstawiony jako „Świadectwo” nawet przyznam się wam, iż bałem się,że zgrzeszyłem pychą- pytałem Mateńkę, czy aby wolno mi było pisać o mojej drodze do nawrócenia i łasce Bożej jaka temu towarzyszy?
    Odpowiedzią było opublikowanie mojego wpisu i waszej reakcji nań. Nadal mam obawy, bo łatwo popaść w sidła Złego, niemniej coś mi mówi,że czas wypełniać treść zobowiązania danego Mateńce,a zawartego w słowach Nowenny Pompejańskiej- w postaci głoszenia łaski jaka na mnie spłynęła dzięki wstawiennictwu Najświętszej Marii Panny!

    Każdy z nas zmaga się z zasadniczymi pytaniami:
    -czy wytrwam w modlitwie?
    -czy moja modlitwa zostanie wysłuchana?
    -czy godzien jestem łaski o którą proszę?
    -co się stanie gdy któregoś dnia nie podołam i nie odmówię modlitwy?

    Któż z nas nie zmaga się z tymi pytaniami, jak często czujemy się znużeni, zmęczeni i wręcz gotowi do tego by się poddać?
    Chwilami wynika to z faktu, iż zwyczajnie po ludzku jesteśmy słabi, a bywa i tak, że Zły nam przeszkadza, podsuwa zepsute myśli abyśmy się poddali- On tylko na to czeka i nigdy nie odpuszcza. A skoro Szatan jest wytrwały w zwodzeniu, to my bądźmy wytrwali w modlitwie, bądźmy tacy jak poucza Chrystus-„Czuwajcie i módlcie się (…)” Mt 26.41
    Wiem, łatwo się tak mówi, trudniej z realizacją”(…) Wprawdzie duch ochoczy, jednak ciało słabe”Mt 26.41

    Zatem jak sobie radzić, jak uwierzyć, że podołam i co bodaj najważniejsze, jak trwać na modlitwie, kiedy dowodu empirycznego na wysłuchanie łaski brak?
    Moja rada jest banalna w swej prostocie:

    ZAUFAĆ NAJŚWIĘTSZEJ MARII PANNIE, ZAUFAĆ KRÓLOWEJ NIEBA I ZIEMI, ZAUFAĆ TAK, JAK UFA MAŁE DZIECKO SWOJEJ MATCE, ZAUFAĆ BEZGRANICZNIE!

    Proste i niezmiernie trudne zarazem. Proste, bo w pierwszej chwili człowiek cały aż płonie ufnością, przenosi góry swoją wiarą- to właśnie duch ochoczy.
    Trudne, bo człowiek wątpi, staje się niecierpliwy i coraz bardziej zniechęcony- to jest ciało słabe.
    Sam wiem po sobie, że gdy rozpoczynałem swoją drogę miałem tak zmienne stany nastroju- od euforii po przygnębienie.
    Często szukałem po necie różnych świadectw, jakbym szukał dowodu,a przynajmniej zachęty. Dziesiątki,a może i setki razu czytałem 15 Obietnic danych bł. Alanowi de Rupe przez Niepokalaną Marię Pannę. Czytałem, zapalałem się wiarą, by po pewnym czasie poddawać wszystko zwątpieniu, myślałem sobie- owszem, Niepokalana dała te obietnice ale ja chyba jestem zbyt grzeszny aby je otrzymać. A nawet jeśli otrzymam, to po śmierci, a mi potrzeba pomocy tu i teraz. Na Boga, tu i teraz, co mi z łask przy i po śmierci, skoro mi cały świat wali się na głowę- komornicy, gniewne listy od firm windykacyjnych, brak pracy, ciągłe problemy, a Niebo jakby zapomniało o moim istnieniu.
    Głosem pocieszenia były dla mnie słowa mojej żony- wprawdzie mamy straszne kłopoty finansowe, dziecko ma obiady w szkole za które płaci opieka społeczna, co dla młodego człowieka jest strasznie upokarzające,bo nie stać go na zagwarantowanie dziecku obiadów w szkole, ale jesteśmy zdrowi i się kochamy.
    Trudno było mi zaakceptować taki stan rzeczy, niemniej pokora jest zbawienna, jest również ogromnym darem ale dopiero wówczas człowiek to rozumie, gdy ma do tego dystans, a o ten trudno w danej chwili.
    Jak już pisałem, początek mojej drogi rozpoczął się od zwykłych dziesiątek różańca aż z woli Najświętszej Marii Panny doszedłem do Nowenny Pompejańskiej. Dziś wiem, że Najświętsza Mateńka w swej dobroci prowadziła mnie powoli acz systematycznie i z pokorą do chwili gdy Uznała, iż jestem gotowy aby korzystać z łaski tej wspaniałej modlitwy zawierzenia.

    Pomyślmy, skoro dowiedzieliśmy się o sile i potędze tej modlitwy jaką jest Nowenna Pompejańska, to zrozummy, że taka właśnie jest wola Najświętszej Marii Panny, to Ona sprawiła, że usłyszeliśmy o tej Modlitwie Nie Do Odparcia.
    Znaczy jesteśmy na dobrej drodze. Oczywiście ta droga jest wąska i bardzo wymagająca ale w zamian, jest to droga prowadząca do upragnionego celu. Jest to droga modlitwy i zawierzenia i nie ma takiej siły aby ta droga okazała się drogą zwodzenia.

    Oj, ile by Zły dał, aby choć jedna z dusz zaufała i została pozostawiona sama sobie- Jego niedoczekanie.

    Mateńka nigdy nie pozostawi swoich dzieci, nigdy nie powie im nie. Choć jak, kiedy i w jaki sposób powie Tak, to już nie nam decydować. Tu też musimy zaufać, bo Ona wie co dla nas dobre, kiedy i w jaki sposób udzielić nam tej łaski o którą usilnie prosimy. Niemniej możemy być pewni, że nie ma modlitwy niewysłuchanej, bywa czasami łaska udzielona dużo większa i piękniejsza niżeli ta o którą prosimy, choć nam zdaje się zgoła inaczej.

    Wielu z nas pyta z obawą, co się stanie gdy zdarzy się dzień w którym nie podołamy i nie odmówimy modlitwy? Nie wiem co się stanie ale wiem, co warto wówczas czynić.
    Nigdy, przenigdy nie zaprzestawać! Szatan tylko czeka tej chwili, bo gdy raz nam przeszkodzi, to ochoczo będzie nam wpierał- że dalsza modlitwa jest daremna i tak w ogóle, ta daj sobie człowieku marny spokój.
    Nie, nigdy się nie poddawajcie się, jeśli wam się trafi słabszy dzień, to dnia następnego z ufnością módlcie się dalej. Zaznaczcie jedynie w kalendarzu nową datę końca i trwajcie z ufnością. Mateńka przecież wie, zna dobrze powód dla którego nie podołaliście danego dnia. Czasami może się zdarzyć, że taki dzień jest wam potrzebny dla ćwiczenia pokory i uznania własnych słabości.
    Oczywiście przestrzegam przed dobrowolnym mówieniu sobie – ok. dziś mi się nie chcę, nie mogę, nie mam czasu itp. bo to już nie jest modlitwa wytrwała.
    Osobiście zachęcam, aby każdego dnia, po skończonej modlitwie prosić Najświętszą Marię Pannę o dar modlitwy dnia następnego, bo sami z siebie jesteśmy zbyt słabi- Mateńka dopomoże, to pewne, mi pomaga od tak dawna modlić się każdego dnia, to i wam pomoże. Musimy jedynie pamiętać, że sami z siebie nic nie potrafimy.
    Teraz pisząc te słowa, proszę Marię Pannę o dar modlitwy dnia następnego, proszę z pokorą i ufnością i wam tak radzę.

    W dniu 12.10.2012 minęło równo 5 miesięcy gdy rozpocząłem Nowennę Pompejańską, każdego dnia przez ten czas otrzymałem łaskę wytrwałej modlitwy, każdego dnia towarzyszy mi łaska Najświętszej Panienki, życie zaczęło się układać, choć moja intencja jeszcze oczekuje realizacji, to muszę przyznać i przyznaję z wdzięcznością,że każdego dnia otrzymuję łaski na podstawie których wiem, że z każdym dniem jestem bliżej chwili gdy upadnę na kolana zapłakany z wdzięczności za wysłuchanie mojej prośby. Sprawy moje i mojej rodziny układają się w cudownie mistyczny sposób. Ja proszę o bardzo dużo i dużo otrzymuję.

    Jeśli mi wolno, to pozwolę sobie aby wam wspomnieć o czymś, o czym nie pisałem wcześniej, a jest warte aby tu wyartykułować i pozostawić pod rozwagę i wolną wolę proszących o łaski.
    Każdy wie, że Mateńka nawołuje do pokuty, wszyscy jesteśmy grzeszni i pokutować mamy za co. Wspaniałą formą pokuty o której poucza Mateńka jest post. Dlatego gorąco zachęcam do postu. Z całym przekonaniem i pełen wiary polecam post jako wzmocnienie naszej pokornej prośby!

    P.S
    Nie wiem czy moje słowa wam pomogą? ufam,że tak!
    Każdy kto prosi mnie o wsparcie w modlitwie, otrzyma je, bo i ja o wsparcie proszę!

    Bóg z wami.

  9. Dziś rozpocznę już 5 nowenne w tym roku. Modliłam się za swoje dzieci i o pracę dla męża. Mąż otrzymał pracę w wieku 58 lat – to cud,a teraz czas o modlitwę za moje zdrowie.

  10. Piękne świadectwo! ja również trwam w modlitwie, choć przechodziłam różne emocje, od radości, po gorsze dni, gdy nie mogłam się skupić za nic na modlitwie. Ostatnio miałam wypadek i nawet pobyt w szpitalu nie sprawił, że zaprzestałam odmawiać NP. Moje świadectwo jest tu opisane kilka stron temu. Od tego czasu dostałam prócz upragnionej więzi z Matką Boską wiele innych łask, mimo, że modliłam się w intencji innej osoby. Dostałam pracę, wspaniałą pracę, którą bardzo ciężko zdobyć. Modliłam się w intencji tej co zawsze, nie swojej. Z początku się wahałam czy mogę przy okazji poprosić o coś dla siebie-o tę pracę.Oczywiście pojawiły się od razu myśli-nie-jedna intencja,ile Ty byś od razu chciała itd. To pewnie były podszepty Złego. Ale od razu sobie przypomniałam świadectwa z tej strony, o wielu łaskach „przy okazji”, i pomyślałam,że Matka Boska zna moje serce, i mogę prócz intencji poprosić ją po prostu-jako jej dziecko.Do tej pory byłam z tych „wątpiących”, że czemu akurat mi by się miało to przydarzyć, prędzej bym była taka z tych co tu opisują na zasadzie”prosiłam o łaski, czekam do dziś i nic się nie dzieję”, ale wtedy zawierzyłam szczerze Matce Boskiej i prócz tego poddałam się woli Nieba. Czułam, że nawet jak nie dostanę tej pracy, to i tak znajdę jakieś rozwiązanie, Matka Boska weźmie mnie za rękę i poprowadzi. I dostałam tę pracę. Poczułam taką ulgę, poczułam naprawdę, że to cud, poczułam to działanie Matki Boskiej, to po prostu się wie i czuje.Nie da się opisać tego słowami. Nie bójcie się prosić o łaski dla siebie, zaufajcie. Ja też na początku byłam z tego rodzaju modlących się, co nie mieli śmiałości prosić o nic dla siebie, a to nic innego jak ukryta obawa w sercu, żeby się nie rozczarować. Nie ma się czego bać, są takie piękne słowa „Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam?” I to jest prawda, nie można bać się modlić o coś na czym nam najbardziej zależy, modlitwy nie rozpływają się w powietrzu. Nigdy. Dzielmy się świadectwami, one bardzo pomagają.

  11. Modlitwa ma ogromną moc zwłaszcza ta szczera i pokorna. Widzę Sebastian, że masz wielka wiarę i ufność – to Łaska od Boga. Ja również dziękuję Tobie za to co napisałeś, bo bywa tak, że to o co prosimy jest tylko cząstka a Bóg chce dać całość.
    Polecam wszystkim książkę „Matka Boża z Kibeho” – może jej lektura da wsparcie niejednemu czytelnikowi.

    PS.
    Pamiętajcie, że kto dziękuje dwakroć otrzymuje!

    Szczęść Boże.

  12. Witam ponownie wszystkich. Drogi Sebastianie ponownie dziękuję za słowa wsparcia i otuchy. Nie dałam rady jeszcze na tyle się zebrać aby zacząć odmawiać NP ale więcej się modlę i czuję po sobie samej że dużo się we mnie zmieniło, może jeszcze nie jestem gotowa choć codziennie obiecuję sobie że może od dziś może teraz i zawsze brak mi sił!!! jednak więcej się modle i coraz więcej modlitw więcej czasu spędzam również na uświadamianiu dzieci w modlitwie myślę że Matka Boska daje mi czas abym zebrała siły i moc aby wytrwać w systematycznej modlitwie.Powoli do PIĘKNEGO CELU Módl się również za mnie abym wytrwała. Ja również w swojej modlitwie wspomnę o Tobie. Dziękuję Ci jeszcze raz za Twoje słowa- to bardzo ważne- nawet teraz po przeczytaniu tych wszystkich komentarzy idę choć odmówić dziesiątkę różańca poczułam że muszę to w tej danej chwili zrobić- czy to natchnienie od Najświętszej Panienki?

  13. Bóg zapłać wam za te piękne słowa, pełne Ducha i mocy naszej Najświętszej Mateńki. Wznoszę do niej swoje ręce z błaganiem o łaski, dary i charyzmaty dla Was wszystkich.
    Panie Boże błogosław dzieciom swoim w dziele ewangelizacji.

  14. Witam Wszystkich! Mojego tatę pewnego razu zabrało pogotowie, został w szpitalu na badania i kiedy przyjechaliśmy z siostrą do niego w odwiedziny poszliśmy do lekarza zapytać się co się stało i jakie są wyniki badań. Lekarz pokazał nam na komputerze zdjęcie głowy i powiedział, że to rak,który jest przerzutem z innej części ciała albo tętniak. Tacie nic nie powiedziałyśmy ,wyszłyśmy z gabinetu ,ja byłam jak w amoku. Co teraz pomyślałam .Przyjechałyśmy do domu i powiedzieliśmy mamie co nam lekarz powiedział była przygnębiona. Przypomniałam sobie ,ze kiedyś czytałam gazetę i był tam artykuł ,w który opowiadał o Nowennie Pompejskiej były tam zdjęcia osoby,która się modliła i opisane za kogo i o uzdrawiającej mocy itp.Ja tą gazetę schowałam. Więc zabrałam się za szukanie bo trochę czasu minęło od kąt ją czytałam i znalazłam.Pokazałam artykuł siostrze i powiedziałam,że ja będę się modlić czy ona też będzie.Modlitwa została ściągnięta z internetu i zaczęłyśmy się modlić każda w innym pokoju.Ja modliłam się na klęcząco,przy łóżku nad którym wisiał obrazek Matki Bożej , wytrwałam .Na wypisie ze szpitala nic nie było napisane na temat raka ani tętniaka.Tylko, że znajduje się krwiaczek do obserwacji.
    Pozdrawiam Wszystkich

  15. Wspanale swiadectwo. Widac u Ciebie wielka pokore, jakiej wielu ludziom dzisiaj brakuje.
    Ja 11 listopada koncze swoja pierwsza nowenne, modle sie gdzie moge, rowniez podczas pracy, zawierzylam wszystko Matce Bozej, nie modle sie w konkretnej intencji.
    Jak sie czytalam Twoje swiadectwo, mialam wrazenie ze masz doslownie osobowy kontakt ze swietymi, szczegolnie poruszyl mnie Twoj sen o kobietach ktore przyszly sprawdzic ilosc krzyzy w Twojim domu. I ten kolega ktory Ci sie przysnil….. To tak jasne znaki, ze nie mozna ich nie zrozumiec. Jestem tez pelna podziwu, ze tyle czasu spedzasz na modlitwie. Zanurzyles sie w modlitwach i widac tego wspaniale owoce. Zmotywowales mnie do odmawiania nowenn bardziej regularnie, wiekszego przykladania sie do nich, nie zapominania o nich.

    Bog zaplac za to swiadectwo

  16. Zapomnialam dodac prosze o modlitwe za mnie i za moja rodzine, juz tyle lat zyje w zwiazku niesakramentalnym. Moj partner wogole nie wierzy. Mysle nieraz o rozstaniu ale mamy dzieci. Nie chce sie znalezc w spisie kolejnej rozbitej rodziny. Pomodle sie w zamian o wiekszy spokoj dla Ciebie na modlitwie.

  17. super świadectwo jestem młody i modle się faktycznie nowenną jest lepiej a chciał bym łaske uzdrowienia z nerwicy natręctw diabeł snuje i zawsze znuł tak jak piszesz ale Maryja zawsze zwycięży Pozdrawiam Serdecznie

  18. piękne świadectwo mam dwóch synów każdy ma gdzieś modlitwę są młodzi i jak mówią zawsze że ja się zrobiłam święta bo się modle a oni nie muszą ale wierzę że i Matka mnie wysłucha i oni znajdą drogę do Boga bardzo tego pragnę jak i naprawy relacji miedzy moim mężem dziękuje za piękne świadectwo

A Ty co o tym myślisz? Napisz!