Podziękowanie Agaty

Chciałabym podzielić sie swoim świadectwem, pomimo tego ze NP w intencji pomocy abym nie straciła pracy która mam, odmawiałam prawie rok temu, dopiero dziś poczułam ze chce podzielić sie tym z innymi. To aby zatrzymać obecną prace było dla mnie bardzo ważne z tego względu że przez prawie 1,5 roku nie mogłam znaleźć dla siebie miejsca, to znaczy zatrudniano mnie na miesiąc, dwa bądź trzy a później zwalniano, byłam wykończona psychicznie i fizycznie. Ciągłe zmiany i niepewność co do przyszłości miały wpływ na moje związki i życie rodzinne. Wierze ze to dzięki Królowej Różańca Świętego w Pompei odzyskałam spokój, stabilizację i poczucie bezpieczeństwa. Ostatnio spotkałam kogoś, mężczyznę, po jakimś czasie, jednocześnie zaczęłam odmawiać nowennę w intencji dobrego męża, myślałam przed odmawianiem NP, że oto w końcu spotkałam odpowiedniego człowieka, okazało sie jednak że zaczęłam czuć potworny niepokój kiedy tylko zaczynałam myśleć o nim, kiedy dzwonił bądź pisał smsy ściskał sie z nerwów mj żołądek, serce ze strachu waliło jak oszalałe, zupełnie tego nie rozumiałam bo kiedy nie odmawiałam nowenny i spotykaliśmy sie było fantastycznie dlatego trwałam w tym mimo niezrozumiałej dla mnie samej, reakcji jaką wywoływał w moim ciele. Po moim wyjeździe na wakacje w ostatni dzień, w trakcie którego wspinałam sie na Kasprowy Wierch, odmawiałam kolejny raz NP, w związku z tym ze wejście na górę było dla mnie wyzwaniem, modlitwa trwała bardzo długo, kończyłam ją na samym szczycie jednocześnie myśląc caly czas o mnie i tym mężczyźnie, o całym naszym związku, o tym czy warto sie tak męczyć, tak jak męczyłam sie wspinając sie na tę górę, niechętnie sama przed sobą uznałam że to wszystko nie jest nic warte, wtedy wiedziałam ze nie chce dzielić życia z tym mężczyzną. Dodatkowo okazało sie ze pomieszałam całą modlitwę w trakcie wspinaczki tak że nie zupełnie nie miała sensu a ze wracaliśmy w tym samym dniu do domu również nie było czasu aby ja powtórzyć…dlatego zrobiłam sobie przerwę. Ten mężczyzna zadzwonił do mnie i powiedział mi że nie może być ze mną bo męczę sie z nim o on sie przez to męczy, próbowałam to naprawić ale każda próba tylko go w tej decyzji upewniała. Nie potrafię tego wytłumaczyć dlaczego sie rozstaliśmy, na pierwszy rzut oka był fantastyczny, idealny, teraz widzę jaki miał charakter i jakim naprawdę był i jest człowiekiem. Nie takiego męża dla siebie i ojca dla naszych dzieci chciałabym. Teraz znowu modlę sie o dobrego męża a druga nowennę odmawiam w intencji pomocy w wyjściu za mąż do końca tego roku, mam nadzieję że Królowa Różańca Świętego wysłucha mnie i niedługo umieszczę tutaj kolejne, wspanialsze świadectwo, jest we mnie irracjonalna wiara w to ze czekają mnie wspaniałe rzeczy i cudowne życie u boku wyjątkowego i jeszcze wspanialszego mężczyzny… i tej wiary nie rozumiem bo póki co nie dzieje sie nic co mogłoby to potwierdzać .

4 myśli na temat „Podziękowanie Agaty

  1. Czasem zanim otrzymamy to o co prosimy, potrzebujemy innych łask. To, że zaufałaś Maryi, to wielka łaska i na pewno pochodzi od B0ga. Jeśli zawierzysz wszystko Bogu, na pewno będziesz szczęśliwa i nie się nie zawiedziesz. Tam na górze wiedzą czego potrzebujesz:))

  2. Jestem w trakcie odmawiania dwóch kolejnych NP i czekam z niecierpliwością aż je skończę, a będzie to za tydzień-przynajmniej jedna, nie odmawiam ich tak jak powinnam, jestem tak potwornie zmęczona ta modlitwą, że trudno mi to nawet wyrazić w słowach… Czuje że tracę wiarę, nadzieję, brakuje mi siła aby normalnie funkcjonować, to zmęczenie jest tak ogromne że trudno mi wykonywać podstawowe życiowe czynności na co dzień, cały czas chce to rzucić, przerwać, pomaga mi jedynie myśl że musze dotrzymać słowa.
    Odmawianie różańca napawa mnie obrzydzeniem, ogromna, nie wyobrażalną nie chęcią, robię wszystko aby to odwlec w czasie, ciągle zadaje sobie pytanie po co to, to nie ma sensu, to nic nie da, co może zmienić jakaś głupia modlitwa.
    Pierwsza jest prośbą o dobrego męża, a druga o pojednanie i powrót człowieka z który narobił mi nadziei na wspólne życie. Nie wiem co sie ze mną dzieje, jestem okropna dla współpracowników, rodziny, wszystko mnie denerwuje, wybucham z byle powodu wręcz wpadam we wściekłość, po powrocie z pracy do domu, nie mogę sobie poradzić z niczym, siedzę jak otępiała, bez sił…straciłam radość, nadzieje. Nic sie nie zmienia a ja jestem ledwie żywa…
    Proszę was jeśli macie chwile to pomódlcie sie za mnie bo nie daje sobie rady z własnym życiem.

  3. Agata ja Cie rozumiem. ja mam tak samo jak Ty opisałaś, z tym, że dzis zaczynamy druga NP pierwsza jest na 16 dniu błagalnej ale intencja podobna jak u Ciebie i ogólnie też nie mam sił…..

    naprawdę strasznie mi ciężko i wiem, że ta modlitwa moja jest byle jaka i boję się że nie otrzymam, choc dostałam już jedna łaskję bardzo piękną na samym początku….

    ALE CZY MODLITWA ODMAWIANA BYLE JAK SIE LICZY?

    pozdrawiam Cię

  4. NP o dobrego męża zakończyłam wczoraj i wczoraj miałam spotkanie z pewnym milym Panem, pierwsza randka, jesteśmy umówieni na drugą ale…no właśnie zupełnie mi sie nie podoba, nie jest taki jaki byle ten o którego powrót modliłam sie w drugiej NP. A tą przerwałam na dwa dni przed zakończeniem części błagalnej bo nie mam juz siły modlić sie o powrót tego który mnie nie chce i odrzuca. Całe życie modle sie do Boga o te ochłapy, o tych wszystkich którzy porzucali mnie przy pierwszych nieporozumieniach. Po co mi ktoś kto mnie nie chce…

    Byłam tak wiele razy w takiej sytuacji, chce kogoś przy kim nie będę sie lękała że mnie zostawi z byle powodu, tak jak tym razem z powodu smsa. Jestem zmęczona takim życiem, tyle juz łez wylałam, tyle sie naprosiłam o dobrego kochajacego mnie mężczyznę. Nie ma miłości, nie ma jej dla mnie………..

A Ty co o tym myślisz? Napisz!