Czy jestem jak dziewięciu uzdrowionych trędowatych?

„Gdy wchodził do pewnej wsi, spotkało Go dziesięciu trędowatych mężczyzn. Stanęli w oddali i wołali: „Jezusie, Mistrzu! Zmiłuj się nad nami!”. A gdy ich zobaczył, powiedział: „Idźcie, pokażcie się kapłanom!”. Gdy oni szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich, widząc, że został uzdrowiony, wrócił, głośno chwaląc Boga.  Upadl na twarz do Jego stóp i dziękował Mu. Był to Samarytanin. Jezus zapytał: „Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu ? I nie znalazł się nikt, kto by wrócił oddać chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec?”. A jemu powiedział: „Wstań, idź! Twoja wiara cię uzdrowiła”.

A teraz zestawmy to z modlitwą do Matki Bożej Pompejańskiej odmawianą w nowennie pompejańskiej:

„Cóż Ci dać mogę, o Królowo pełna miłości? Moje całe życie poświęcam Tobie. Ile mi sił starczy, będę rozszerzać cześć Twoją, o Dziewico Różańca Świętego z Pompejów, bo gdy Twojej pomocy wezwałem, nawiedziła mnie łaska Boża. Wszędzie będę opowiadać o miłosierdziu, które mi wyświadczyłaś. O ile zdołam będę rozszerzać nabożeństwo do Różańca Świętego, wszystkim głosić będę, jak dobrotliwie obeszłaś się ze mną, aby i niegodni, tak jak i ja, grzesznicy, z zaufaniem do Ciebie się udawali. O, gdyby cały świat wiedział jak jesteś dobra, jaką masz litość nad cierpiącymi, wszystkie stworzenia uciekałyby się do Ciebie. Amen.”

I zapytajmy siebie… czy traktuję Matkę Bożą jak tych 9 trędowatych, którzy po odebraniu łaski poszli i „zapomnieli” podziękować? Czy wypełniam przyrzeczenie dane Maryi „ Ile mi sił starczy, będę rozszerzać cześć Twoją, o Dziewico Różańca Świętego z Pompejów„? Czy traktuję poważnie tą obietnicę? Czy robię wszystko co w mojej mocy aby ją wypełnić? Czy może mam już inne „ważniejsze” rzeczy na głowie i postępuję z Matką Bożą jak tych 9 z Panem Jezusem. Czyli – gdy dzieje się źle idę do Niej, a gdy jest już dobrze …. to mam już własne sprawy, które są ważniejsze od  danej obietnicy. Pomyślmy jak musi być przykro Maryi gdy tak się Ją traktuje. Tak jak było przykro Panu Jezusowi.  Nie zasmucajmy Jej, wypełniajmy dane Jej obietnice, choćby nam się zdawało,  że otrzymane łaski są „za małe”, albo „należały się nam”, bo przecież przez 54 dni tyle się modliliśmy o nie…

3 myśli na temat „Czy jestem jak dziewięciu uzdrowionych trędowatych?

  1. Agnieszko, zwracasz uwagę na bardzo ważną sprawę w NP. Zazwyczaj wszyscy, podejmując tą modlitwę, koncentrujemy się na naszej prośbie, modlimy się i czekamy na łaskę. Nie przywiązujemy tak dużej wagi do tego, co mówimy w części dziękczynnej, a przecież my tam obiecujemy! Nawet jeśli otrzymamy łaskę w dokładnie ten sposób, o który prosimy, staramy się w podzięce dać świadectwo skuteczności tej modlitwy. A co z innymi składnikami naszej obietnicy? czy naprawdę szerzymy „ile sił” Różaniec? czy naprawdę chcemy poświęcić się Maryi, gdy wydaje nam się, że otrzymaliśmy tylko troszkę z całej prośby?

    Ja mam ostatnio takie przemyślenia – Maryja Pompejańska dała nam obietnicę „Ktokolwiek pragnie otrzymać łaski, niech odprawi na moją cześć TRZY nowenny odmawiając piętnaście tajemnic różańca, a potem niech odmówi znowu TRZY nowenny dziękczynne”.
    Wobec tego uważam, że (skoro podejmujemy NP to znaczy, że wierzymy obietnicy Maryi) w jednej intencji powinniśmy odmówić tylko jedną NP. Czy nie jest tak, że nie otrzymując łaski po pierwszej nowennie i zaczynając zaraz drugą w tej samej intencji, podważamy ufność w słowo dane przez Matkę Bożą? Moim zdaniem Maryja nie bez przyczyny zawarła w swej obietnicy informację o liczbie nowenn do odprawienia. Przecież mogła powiedzieć „(…) niech ODPRAWIA na moją cześć nowennY błagalne i dziękczynne”. Jak Wy to rozumiecie, drodzy „Pompejańczycy”? Pozdrawiam Was 🙂

    • Bardzo ciekawe przemyślenia, nie przyszło mi do głowy, że w sumie tak powinno się odbierać nowennę pompejańska – jedna intencja – jedna nowenną, następna nowenna – już inna intencja. Masz rację. Ale to wymaga już całkowitego zawierzenia Maryi nawet jak rzekomo nie widać owoców nowenny… A one przecież jednak są, tylko, że MY ICH NIE WIDZIMY. Dziękuję za ten wpis 🙂

      pozdrawiam,

  2. Dwa lata temu byłam na zakrecie życiowym wszystko mi się waliło, praca, finanse, życie osobiste, wówczas przypomniałam sobie o nowennie, zaczęłam ją odmawiać,było ciężko, nie raz zasypiłam w trakcie odmawiania, różne przeszkody się pojawiały, ale udało mi się odmówić. W trakcie odmawiania zauważyłam że w moim życiu zachodza zmiany i zaczyna mi się układać a problemy też łatwiej dają się rozwiązać. Modlitwa i Matka zawsze mi pomaga.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!