Świadectwo Ani: modlitwa o dobrego męża 125

W tym momencie kończę odmawiać czwartą już Nowennę Pompejańską. Jak dowiedziałam się o Nowennie, z jednej strony czułam duże pragnienie by Ją odmówić. Postanowiłam odmawiać wszystkie Cztery Części Różańca. Z drugiej, bałam się czy dam radę, czy wytrwam. Studia, codzienna praca i masa innych obowiązków, które muszę wykonywać w ciągu dnia. Ale o dziwo… Gdy odmawiałam Nowennę, wcale nie miałam mniej czasu na inne obowiązki – wręcz przeciwnie, wszystko było bardziej poukładane i lepiej zorganizowane. Myślę, że jest to pierwszy Cud tej Nowenny. Pozornie czasochłonna – ale TYLKO POZORNIE.

Wszystkie cztery Nowenny odmówiłam w tej samej intencji. Modlę się o Dobrego Męża. Swoją intencję sformułowałam następująco: „Jeśli to możliwe, proszę o Dobrego Męża, ale ostatecznie – nie co ja chcę, ale co Ty”. Intencja sformułowana w ten sposób codziennie przypomina mi o tym, że nie jest właściwą postawą „wymuszanie” na Bogu czegokolwiek. Należy poddać się Jego woli, choć wypowiedzenie słów „Bądź wola Twoja” jest takie trudne. Bóg działa – ja to wiem. I mam pewność, że już „zajmuje się” tą moją intencją. Bo tak naprawdę to co ja mogę? Nic. Tylko poprzez Modlitwę, Zaufanie uzyskuję wewnętrzny pokój.

Nie są mi obce chwile załamania. Ostatnio znów przeżyłam rozczarowanie, znowu porażka, znowu to nie było to… w takich momentach tak ciężko po raz kolejny sięgnąć po różaniec… bo może wydawać się że to „nie działa”… Mimo że było to trudne, skończyłam czwartą i jestem w trakcie odmawiania piątej już Nowenny Pompejańskiej.
Wierzę i mam nadzieje, że kiedyś zostanę wysłuchana, że mój trud się opłaci i że kiedyś będę mogła podzielić się świadectwem jak to w cudowny sposób znalazłam upragnionego Towarzysza Życia.

Zachęcam Wszystkich do odmawiania Nowenny Pompejańskiej!

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek wieczorem, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

125 komentarzy

  • Ja zaś modlę się o dobrą żonę i jak czytam co napisałaś to mnie to przeraża, bo widzę, że takie intencje wcale szybko nie są wysłuchiwane. Przeraża, bo ostatnio ze mną coraz gorzej, snuję się smutny, na nic nie mam ochoty, na niczym nie potrafię się skupić, a na studiach piętrzą się zaległości. Odmawiam już trzecią nowennę, ale drugą o dobrą żonę. Kiedy odmawiałem pierwszą, wszystko układało się tak pięknie, starałem się zdobyć serce prześlicznej i dobrej dziewczyny, było okropnie trudno, ale Bóg dodawał mi nieprawdopodobnej odwagi i pozwalał realizować najśmielsze pomysły. Byłem wręcz pewien, że w końcu zdobędę jej serce. W dniu kiedy kończyłem nowennę, dniu wielkiej nadziei doznałem ogromnego rozczarowania, dowiedziałem się, że ta dziewczyna ma chłopaka, a zupełnie nic na to wcześniej nie wskazywało. Pogrążony w smutku rozpocząłem kolejną nowennę o chęć do pracy i nauki, i ku mojemu wielkiemu zdziwieniu semestr zakończyłem bardzo pozytywnie.
    Mija już kilka miesięcy od tamtej okropnej chwili, a w moim życiu nic się nie zmienia. Często widzę ową piękną dziewczynę i nie mogę się pogodzić z tym, że jest zajęta. Czasem zdarzają się chwile ogromnej irytacji, zwykle jednak jestem przygnębiony i tak jak nigdy nic mi się nie chce. Modlę się nieustannie i proszę Boga by jeśli nie ona to by przedstawił mi inną, jeśli ona to dał jakiś znak. Ale żadnej na horyzoncie i żadnego znaku. Ufam i wiem, że Bóg za pośrednictwem Kochanej Mateczki w końcu mnie wysłucha, boję się jednak tej przedłużającej się próby, która mnie niszczy. Sam też nie wiem dlaczego tak wiernie trwam przy tej dziewczynie, może to działanie modlitwy, może to ciągle o nią chodzi, to byłby prawdziwy cud, którym chciałbym się w końcu z wami podzielić.

    • Aniu dziękuj każdego dnia za ten dar, ja bezskutecznie modlę się o dobrego męża, już chyba 2 albo 3 nowenny w tej intencji i nic, ponoć nadzieja umiera ostatnia ale jestem już grubo po 30-tce i szanse maleją… Błagam Matkę Boską ale bez rezultatu, już tracę nadzieję. Ostatnio słuchałam w internecie kazania ks. Pawlukiewicza ( gorąco polecam!!!) który mówił, że może z naszymi niewysłuchanymi prośbami jest tak, że nam się wydaje, że to jest dla mnie najlepsza droga. A Pan Bóg dla nas ma jeszcze jakieś 70 innych lepszych dróg, tylko my tego nie widzimy, nie rozumiemy. Plany Boga wobec nas są o stokroć lepsze niż nasze wymarzone pragnienia. Tylko trudno mi się z tym zgodzić, co może być piękniejsze niż posiadanie kogoś kto mnie kocha, posiadanie dzieci, rodziny. Samotność, pustka i to uczucie „inności” gdy wokół wszyscy znajomi pozakładali rodziny, mają dzieci- ma być tym lepszym planem Boga wobec nas?

      • Nie traćcie wiary i ufności a Pan Bóg na pewno obdarzy Was wszelkimi łaskami, które potrzebne Wam są do zbawienia. Mojej kuzynki bliska przyjaciółka znalazła tego jedynego danego jej od Boga w wieku 37 lat. Do samego konca czyli do ślubu czekała ze współżyciem. Ten cały czas, który poświęciła na modlitwe nauczył ja pokory wobec Bozego planu, tego planu, ktory jest najwłasciwszy i najlepszy dla nas. Jest przeszczęsliwa, ze to Pan Bóg wybrał jej tego człowieka i oboje dziekuja teraz Bogu za to, ze w koncu sie doczekali wspolnego obcowania :) Teraz rozumie czemu musiała przejśc taka ciężką drogę. Ten czas przygotował ją psychicznie, aby także czas narzeczeństwa jak i małzeństwa opierał sie na Bogu i Aby Wspaniałego Ojca w Niebie stawiac na pierwszym miejscu w swoim zyciu. Pamiętam tez słowa Matki Bożej, które wypowiedziała do siostry Łucji, proszącej ja o łaski dla pewnej dziewczyny. Matka Boża wtedy powiedziała: Niech odmawia rożaniec przez cały rok a wtedy wyjednam jej łaskę, która pragnie u Mojego Syna, gdyż po tym czasie nie bedzie umiała inaczej życ niż tylko przy Bogu i razem z różańcem.
        Często sobie tłumaczę, ze Pan Bóg chce byc pewny, ze ta nasza modlitwa nie jest tylko chwilowym wołaniem o pomoc , a bedziem rozpoczęciem ogromnej przyjazni i relacji miedzy Nim a nami, której nie bedzie końca.
        Ja tez jestem sama , i nie jest łatwo, ale każdego dnia na swojej drodze spotykam Chrystusa, czy to w osobach moich bliskich czy tez w przypadkowo nowopoznanych ludziach, ktorzy weszli na moja sciezke zycia , abym kiedy poznam człowieka, z którym bede miała przejsc nastepne dni mojego zycia była gotowa wychwalac Imię Boże jeszcze bardziej i prowadzic tego człowieka , jego i siebie rowniez do zbawienia. Chwała Panu!!! i pozdrawiam wszystkich gorąco:)

      • chwilowo załamany...

        A myślałem, że tylko ja słucham namiętnie kazań ks. Pawlukiewicza. Właśnie dziś rodzi się w mojej głowie postanowienie odmawiania tej nowenny w intencji, z tego co widzę nie tylko mi bliskiej… Może być ciężko ale spróbuję, dla Niej…

      • „Plany Boga wobec nas są o stokroć lepsze niż nasze wymarzone pragnienia”

        To prawda…. Kiedy 13 lat temu zobaczyłam dwie kreski na teście ciążowym ze łzami w oczach poszłam do wrocławskich Dominikanów przed Najświętszy Sakrament dziękować i modlić się za moje dziecko. Chodziłam tam często odmawiać różaniec, zawsze moje ukochane tajemnice radosne. Dziękowałam za moje „zwiastowanie”, prosiłam Matkę Bożą, by była przy nas jak przy Św Elżbiecie,w tajemnicy Narodzenia Pana Jezusa prosiłam o szczęśliwy poród, ofiarowywałam swoje kochanie Bogu, jak i Ona ofiarowała Jezusa oraz prosiłam by i moje dziecko lgnęło do Boga. Zostałam wysłuchana w tym, o co prosiłam ale też Pan Bóg dał mi dziecko wspanialsze od moich najśmielszych marzeń. Zdrowe, głębokiej wiary, czułe i niesamowicie mądre.
        Może nie tyczy się to samej Nowenny Pompejańskiej ale ogólnie Różańca i jego potężnej siły. Dlatego zgadzam się z moim przedmówcą, „Plany Boga wobec nas są o stokroć lepsze niż nasze wymarzone pragnienia”
        Bogu niech będą dzięki:)

    • NIe załamuj się, napewno zostaniesz wysłuchany. Ja 9 lat temu nie znałam tej nowenny ale tez modliłam sie o dobrego meża. (Jestem po rozwodzie nie miałam slubu koscielnego i mam dziecko z poprzedniego zwiazku) po zaledwie paru miesiacach poznałam mojego obecnego meza. Ja wprawdzie nie wierzyłam ze to bedzie on (jest duzo młodszy ode mnie) i dalej sie modliłam. Jak sie pozniej okazałao to jednak był on jestemy małzenstwem połaczeni w kosciele 3 rok. Naprawde lepszego meza miec nie mogłam. Przed slubem wiele przeszliśmy razem jego chorobe i wypadek ale przetrwalismy. zycze ci wytrwałosci nawet jesli wydaje ci sie ze to nie działa to ta jedyna juz pewnie kieruje sie w twoim kierunku musisz tylko dac jej szanse.

    • Wiesz,czasem nie wiemy co jest dla nas dobre.Na pewno bardzo Ci na niej zależy.Żałuję,że się nie znamy-ja też się modlę o dobrego męża,za niego -kimkolwiek jest,modlę się bym mogła być dobra dla niego-dlatego codziennie walczę ,pokonuję swoje słabości.Żyć taką nadzieją myśląc o kimś konkretnym to niszczące -wiem co mówię.Nie wiem po co to pisze-normalnie mnie nie ma na takich forach.Nie módl się o nią-to błąd-nie można niczego wymuszać -przerabiałam to.Tylko tyle.Mi złamał serce chłopak ,który teraz jest w seminarium.Rok minął a ja czasem dalej nie umiem się pozbierać.Ostatecznie rozliczam się sama ze sobą,godzę się z tą myślą,że będzie tak a nie inaczej.Powodzenia.Staram się ufać Bogu wiesz,czasem nie wychodzi.Kiedy sytuacja jest beznadziejna to może być tylko lepiej.Pomodlę się za Ciebie też i w Twojej intencji.Trzymaj się;*

    • Witaj, mam na imie Katarzyna i mieszkam od 20 lat w Niemczech.Pamietaj, ze Twoja modlitwa bedzie wysluchana.Pan Bog nie spelnia naszych oczekiwan bo on wie co jest dla nas dobre i kiedy.Pozdrawiam

  • A pamietacie może życiorys Św. Anny? Jeśli nie to zachęcam do zapoznania się z nim…
    Św. Anna od chwili poślubienia Joachima oczekiwała na potomstwo ……… 20 lat. Nie muszę chyba dodawać jak trudny był to czas, gdyż w kulturze żydowskiej brak potomstwa oznaczał wielką hańbę. Jednak Św. Anna przez cały ten czas modliła się i …… została wysłuchana. :)
    Bóg naprawdę docenia nasz trud, trzeba tylko być wytrwałym i tej własnie wytrwałości Wam życzę ( i sobie również :) )

  • Wiem co przezywacie, sama odmawiam 3 nowenne w podobnej intencji. Bardzo kogos kocham , ale ta osoba uklada sobie zycie beze mnie :-(, nie potrafie byc z nikim innym. Samotnosc to taka straszna trwoga,

  • APOSTOŁ NARODÓW

    NIE MASZ ŻONY/MĘŻA TO JEJ NIE SZUKAJ! ZOSTAW TAK JAK JEST A WYDAJE SIĘ, ŻE I JA MAM DUCHA BOŻEGO!!!….tak pisał św Paweł w swoim liście, który powinniście znać skoro uważacie się za cgrześcijan…wiernosć Bogu nie polega na relacji w stylu „Panie Boze daj mi zgrabną żonę bo jak nie to się obrazę”… chrześcijanstwo polega na tym, że to człowiek ma służyć i wierzyć Bogu a nie tratkować go jak automat na łaski, cuda i dobre życie!!!

    • Wydaje mi się że oceniłeś nas zbyt surowo… W żadnym z postów nie jest wymienione że żona ma być zgrabna a mąż przystojny. Nikt się tutaj na Pana Boga nie obraża, nie wiem dlaczego napisałeś że traktujemy go jak automat. Każdy człowiek ma pragnienia, ja również chcę w przyszłości założyć rodzinę i nie ma w tym nic złego, poza tym większość ludzi na tym świecie ma właśnie powołanie do życia w małżeństwie… W Piśmie Świętym jest też napisane: proście a będzie wam dane, skoro tak dobrze znasz Biblię to powinieneś znać ten werset…

    • Z listu św. Pawła do Koryntian:
      Co do spraw, o których pisaliście: to dobrze jest, gdy mężczyzna nie wiąże się z kobietą. Ze względu jednak na niebezpieczeństwo rozpusty niech każdy ma swoją żonę, a każda kobieta swojego męża.
      Do tych którzy nie żyją w małżeństwie, i do wdów mówię: dobrze będzie dla nich, jeśli jak ja pozostaną w tym stanie. Jeśli jednak temu nie sprostają, niech wstępują w związek małżeński. Lepiej jest bowiem zawrzeć małżeństwo, niż płonąć pożądliwością.

    • Niby dlaczego nie? Czy Bóg nie jest naszym najlepszym Ojcem i czy nie możemy mu mówić o naszych najskrytszych marzeniach? Czy złą rzeczą jest pragnąć piękna? Ja pragnę takiej żony, której będę mógł codziennie mówić, że jest najpiękniejsza. Choć mam dopiero 23 lata to od wielu lat modlę się w tej intencji. Po drodze mijam kolejne dziewczyny, których Bóg mi nie chciał dać, kolejne doświadczenia, czasem bardzo trudne. Bóg mnie kształtuje i uwrażliwia, uczy miłości. W modlitwie należy być szczerym, mówić otwarcie o swoich marzeniach. Czy mamy zmieniać swoje myślenie? Nie sądzę by Bóg od nas tego chciał.

      • Uwazam ,po moich doswiadczeniach ,ze milosc ma nieskonczone poklady wiary,Jako samotna mama nigdy nie czuje samotnosci ,bo milosc szuka czesto trudnych drog.Nie wystarczy pokochac,trzeba jeszcze umiec wziasc te milosc w rece I przeniesc ja przez cale zycie.Ciesze sie ze sa tacy piekni ludzie z taka ogromna wiara.Wiara gory przenosi.Bog jest z nami I wie co dla nas najlepsze. Prosze o dobrego meza I wspanialego opiekuna dla mojego synka Raphaela.Anna

  • Do APOSTOŁA NARODÓW
    Z całym szacunkiem, gdyby ludzie dosłownie zastosowali się do słów zacytowanych w poście z 3.05., ludzkość by wyginęła;-) Szczerze mówiąc, to podchodzę z dystansem do pewnych zaleceń św. Pawła: „żony bądźcie poddane mężom”- ten cytat jest irytujący dla większości współczesnych, wykształconych kobiet, nie tylko z młodego pokolenia, ale także tych z pokolenia mojej mamy (50+). Albo Pierwszy List do Tymoteusza (parafrazuję), że kobieta ma się uczyć w cichości, poddaniu, nie ma przewodzić nad mężczyzną – a co jeśli jest w jakiejś dziedzinie lepsza? Nauczać apostoł kobiecie nie pozwala. Zatem co robią w placówkach edukacyjnych katechetki i siostry zakonne? I jeszcze Pierwszy List do Koryntian, o zasłanianiu włosów przez kobiety – czy ktoś tego wymaga, żeby kobieta podczas modlitwy zasłaniała włosy? Oczywiście moje pytania są pytaniami retorycznymi. Myślę, że trzeba na wiele tekstów biblijnych, niektórych zasad patrzeć z punktu widzenia starożytnej mentalności i niekiedy też brać pod uwagę specyfikę religii żydowskiej z jej ortodoksyjnymi zasadami. A przecież są wspólne korzenie chrześcijaństwa i judaizmu. Przez niektóre słowa św. Pawła, człowieka, który żył w starożytności, przenika ówczesna mentalność, w tym, powiedzmy sobie szczerze, traktowanie kobiety jednak jako nieco mniej ważnej od mężczyzny, raczej pokornej służącej niż równoprawnej osoby. Kiedyś spotkałam się ze stwierdzeniem, że św. Paweł był trochę mizoginem – nie wiem, może coś w tym jest, może nie… Jego podejście do zawierania małżeństw też jest, w moim odczuciu, specyficzne, czytając fragmenty Pisma o tym, nie mogę pozbyć się odczucia, że Apostoł raczej nie był zwolennikiem związków, a przecież „… nie jest dobrze, aby człowiek był sam”; albo modlitwa Sary z Księgi Tobiasza.
    Apostole Narodów, uważam, że Twoje słowa mogą sprawić przykrość i wzbudzić niepokój osób, które modlą się o zamążpójście/ożenek. Związek z ukochaną osobą, dobry, trwały związek, dobre małżeństwo, to najpiękniejszy dar, jaki człowiek może otrzymać od Boga. Nie niechciana samotność, ale właśnie piękny związek. I warto się o to modlić i w dobry związek wstąpić:-)
    Jestem osoba wierzącą, wiem, czym jest Nowenna Pompejańska i że ta modlitwa pomaga w wielu sprawach. Pozdrawiam:-)

  • Ja osobiście myślę, ze możemy sie modlic o dobrego męża czy też dobrą żonę,nie ma w tym nic zlego. To naturalne, że mamy takie pragnienia. Co do urody, hmm różne sa gusta i o tym sie nie dyskutuje. Kiedyś bylam w zwiazku z bardzo nieatrakcyjnym mezczyzna i glownie przez to juz z nim nie jestem. Tak wiem zaraz uslysze jaka to jestem pusta i że liczy sie wnetrze. Moze to i prawda, ale wyglad tez ma jakies znaczenie, nie oszukujmy sie.

  • Nie rozpaczajcie, ale każdy ze swego obecnego stanu stara się wydobywać to, co najpiękniejsze i co przynosi człowiekowi korzyść i ubogaca go. Życie tzw.singla ma swe dobre strony, podobnie jak i życie w małżeńskie, ale zarówno w jednym jak i w drugim trudów nie brakuje. Gdy się jest w pojedynkę, to tęskni się za wstąpieniem w związek małżeński, a z kolei często, gdy się ma już tego drugiego człowieka obok siebie i co jakiś czas następują tzw.sprzeczki małżeńskie (które są nieuniknione wcześniej czy później), to wówczas tęskni się, by choć chwilę pobyć samemu, by porozmyślać, odpocząć.
    Dziękujcie więc BOGU za wszystko (jak zachęca Apostoł narodów), a łaska Boża niech będzie z WAMI, bo radosnego dawcę miłuje Bóg. Miejcie w sercu radość i nadzieję i proście o światło Ducha Świętego, a resztę będzie Wam dodane co potrzebujecie, byście już tutaj na Ziemi wygnania mogli budować swe szczęście wieczne.
    Z pozdrowieniami
    Józef

  • A jak myslicie mozna sie modlic, zeby konkretna osoba zostala naszym partnerem?

    • Myslę,że tak ja modle się odmawiam juz 2 nowenne w intencji tego konkretenego kogoś…Miałam sen w styczniu,że temu chłopakowi coś się stało i mam Jemu pomóc.Obecne nasze trudności wynikają z Jego wcześniejszych,problemów o których niechce mi powiedzieć,urwał przez to ze mna,kontakt…A wczesniej był bardzo miły do mnie,wiem tyle że,nie dotycza damsko -meskich spraw te trudnośći,tyle napisal.Najsmutniejszy jest ten ból w Jego oczach…te pełne smutku spojrzenie wpatrzone we mnie…A wczesniej tyle sie usmiechał do mnie,pzrez moje cale ponad 30letnie życie,nie spotkałam kogoś kto tyle się do mnie uśmiechał.Bardzo mi na Nim zależy i dlatego modle się,żebyśmy byli razem ,na dobre i złe,w raodości i smutku,w zdrowiu i chorobie…Pan Bóg stawia na naszej drodze pewnych ludzi,w snach tez daje nam wskazówki,mysle że,taką osobą jest Szymon <i za Niego zawsze i wszedzie bede sie modlić.Bo jego kocham

    • Ja osobiście uważam, że wolno. Modlitwa na pewno się nie zmarnuje. Jeśli myśląc o tej osobie modlitwa przychodzi ci łatwiej, to czemu nie. Ja modlę się ogólnie o dobrą żonę, ale mam ciągle na myśli konkretną dziewczynę. Jednak wydaje mi się, że stu procentowa pewność jest niewskazana. Jak już pisałem w życiu mijałem wiele dziewczyn, których Bóg nie chciał mi dać. Z perspektywy czasu wiem, że dobrze się stało, wtedy jednak, były to trudne doświadczenia. Te doświadczenia wiele mnie nauczyły, dlatego mimo wszystko nie żałuję. Trzeba słuchać głosu serca i ufać Bogu, a On doprowadzi nas do najpiękniejszej miłości.

    • Oczywiście można, ale na podstawie moich doświadczeń odradzam. Jeśli modlisz się, mając własny plan na życie, to trudniej Ci będzie przyjąć Boży plan, być może całkiem odmienny.

  • za dusze w czyśccu cierpiące byscie sie pomodlili a nie tylko jedno wam w głowie

    • O przepraszam, modle się codziennie w intencji dusz czyśćcowych oraz za zmarłych członków mojej rodziny Koronką o Bożego Miłosierdzia i o dobrego męża też się modlę, pozdrawiam!

  • A co jest złego w modlitwie, o partnera? Czy to źle, że pragniemy miłości?

  • KOCHANI !!
    CO ROBICIE( OPRÓCZ MODLITWY) ABY ZNALEŹĆ MĘŻA\ ŻONĘ ?
    MOI DRODZY TRZEBA SZUKAĆ !!!!:)
    JA JESTEM SZCZĘŚLIWĄ MĘŻATKĄ , KTÓRA MOŻE DUŻO OPOWIEDZIEĆ O SZUKANIU SOBIE MĘŻA „OD BOGA” :)
    POLECAM WAM PORTAL PRZEZNACZENI PL
    ZNAM PARY , KTÓRE WŁAŚNIE TAM SIĘ POZNAŁY I DZIŚ SĄ MĘŻEM I ŻONĄ :)
    ŻYCZĘ WAM ABYŚCIE JESZCZE TEJ WIOSNY POZNALI SWOICH UKOCHANYCH !!

    PS

  • Akurat Ja nie polecam ten strony, poznalam tam mezczyzne, ktory byl oskarzony o morderstwo. Pozniej, nie moglam odczepic sie od Tego czlowieka.

    • A co zrobić, kiedy modlisz się o miłość i masz konkretną osobę na myśli. I czujesz że ta osoba również darzy Cię uczuciem, zresztą nie tylko uczujesz, ale ona daje Ci to odczuć wielokrotnie. I mimo wszystko modlitwy są nie wysłuchiwane. I nadal nie jest się z tą osobą. co wtedy? odpuścić? modlić się dalej?

    • takiego człowieka mogłaś równie dobrze poznać w kościele!
      nie ma reguły (człowiek nie jest szklanką wody, którą możesz przejrzeć!)
      NAJPRAWDOPODOBNIEJ JESTEŚ TERAZ ZRAŻONA W SUMIE TO NORMALNE!
      ALE PAMIĘTAJ SAM DO DO DOMU MĄŻ CI NIE PRZYJDZIE.

      WIESZ TAK POZWOLIŁAM SOBIE NAPISAĆ O ISTNIENIU STRONY „PRZEZNACZENI”PONIEWAŻ ZNAM 6 PAR Z MOJEGO OTOCZENIA, KTÓRE DZIŚ SĄ MAŁŻEŃSTWEM , KTÓRE POZNAŁY SIĘ WŁAŚNIE NA TYMŻE PORTALU (MIĘDZY INNYMI MOJA RODZONA SIOSTRA :)

      ŻYCZĘ CI POWODZENIA I MAM NADZIEJĘ ŻE GDZIEŚ SPOTKASZ TĘ SWOJĄ MIŁOŚĆ
      POZDRAWIAM
      MARZENA

      • Nie jestem jakos zle nastawiona, to nie to. poprostu chcialam napisac, ze nie wszystko bedzie piekni i cudownie. Tak samo jak ludzie z tej strony, wiec raczej trzeba byc ostroznym

  • Parę lat temu z dnia na dzień zostałam sama. Rozpacz, bo kogoś straciłam, rozpacz, bo jestem sama, a dookoła szczęśliwe pary. Było ciężko. Przypadkiem usłyszałam rozmowę o nowennie. Zaczęłam się modlić w takiej intencji jak Wy, ale nie miałam na myśli konkretnej osoby. Kilka dni po rozpoczęciu nowenny Pan Bóg postawił na mojej drodze pewnego człowieka. Od tego czasu minęło parę lat. Ten człowiek to mój mąż – wspaniały, szlachetny, dobry człowiek. To uczucie nie przyszło od razu, nie od razu wiedziałam, że to ten jedyny. Zaufajcie i módlcie się. Z czasem bywa różnie. Teraz od dłuższego czasu modlę się o dar macierzyństwa. Ufam, że zostanę wysłuchana. Pozdrawiam i nie poddajcie się.

  • Porozmawiac z ta osoba :-), i modlic sie dalej.

  • Od paru osób słyszałam że dobrego męża wymodliły sobie na pielgrzymce do Częstochowy ofiarując ją w tej intencji 2 alb 3 krotnie.Więc polecam zwłaszcza że można przeżyć duchowy wzrost,naprawdę pokonywanie tego pielgrzymiego szlaku daje dużo radości i można poznać dużo wspaniałych ludzi chłopców i dziewcząt co najważniejsze nawiązać przyjaźnie.Moją dobrą przyjaciółkę poznałam właśnie na pielgrzymce.Mam nadzieję że pójdę w tym roku właśnie w tej intencji.
    Aha i jeszcze są modlitwy o dobrego męża ,jedna na pewno do św. Józefa.

  • chwilowo załamany...

    No i stało się tak jak pisałem, 2 maja zacząłem odmawiać nowennę i dziś właśnie kończę część błagalną. I dziś jest właśnie najgorszy dzień, wszechobecna bezsilność i marazm powodują wątpić w sens całej tej modlitwy a przede wszystkim postawionej w niej intencji. Pewnie uchodzę teraz za człowieka słabej wiary i pewnie tak jest, to mimo to jestem prawie pewien, że ją skończę, chociaż w sercu żywa rana, że to wszystko nie tak idzie. Maryjo, Matko Kościoła daj siłę…!

  • O nowennie usłyszałam zupełnie przypadkowo,zaintrygowało mnie to ,iż jest modlitwą,, nie do odparcia ”.Dużo jednak dowiedziałam się z internetu,dużo czytałam na temat tej nowenny,historii Matki Bożej Pompejańskiej,bł.Bartola Longo.To było około7-8 miesięcy temu.Gdzieś tam za mną chodziło by rozpocząć tę modlitwę ,jednak bałam się ,że nie poradzę sobie.Dziś jest 15 dzień od rozpoczęcia.Już w pierwszych dniach odmawiania Matka Boża pomogła mi rozwiązać sprawę ,kóra mnie dręczyła od dłuższego czasu(podpisałam umowę ,kórej nie powinnam podpisywać,zorientowałam się po fakcie)liczyłam się z b.poważnymi konsekwencjami,aż tu dzwoni do mnie pani informując mnie,że umowa którą podpisałam jest nieważna ,wymieniła powód,byłam tak zaskoczona,że po odłożeniu słuchawki trudno mi było odtworzyć w pamięci całą rozmowę,zresztą dziś również.Następne zaskoczenie dla mnie było,gdy osoba u której miałam dług,który mnie też dręczył i często myślałam jak będzie mi trudno go oddać nagle oznajmiła mi ,że mam jej nie oddawać tych pieniędzy,że już dawno miał mi to powiedzieć,tylko zapomniał.W kolejnych dniach otrzymałam telefon z pracy z propozycją dodatkowych dyżurów (umowa zlecenie).To działo się wszystko w pierwszych kilku dniach po rozpoczęciu nowenny,choć intencja jest zupełnie inna.
    Dziękuję mateczce ,za te łaski tak niespodziewane.Trwam w modlitwie,jest to moja pierwsza nowenna,bardzo mi zależy by ją ukończyć .Wolą Bożą będzie,czy intencja w której się modlę będzie wysłuchana.Czuję również ,że jestem spokojniejsza,że się trochę zmieniłam .Pozdrawiam wszystkich ,trwajcie w modlitwie .

  • modle sie iczekam na Tego Jedynego

  • wierzę że w koncu go poznam

  • Moje Drogie Panie…
    Ja też juz dwa razy modliłam się tą nowenna o dobrego męża… Zresztą już wiele lat się modlę…I co? I nic! Jednak muszę Wam powiedzieć, że coś w tej nowennie jest. Mianowicie… Kiedy dobiegał koniec części błagalnej- poznałam człowieka. Poznałam Go zupełnie przypadkowo. On się we mnie zakochał. Mieliśmy wspólne plany. Mogłam mieć wszystko, wsztystko to, co dziś w tych czasach i o co tak ciężko- trudnychch czasach, się pragnie- dom na wsi, pieniądze, firmę, miłość… – ja tego nie wymagam, ale się trafiło. Niestety, bardzo szybko sie rozpadło…i to z mojej winy…On z gor, ja znad morza…jakos mi to odeszło i myslę, że odeszło, bo nie skończyłam nowenny, a nie skonczyłam, bo pewnego zabrakło mi czasu na odmówienie jej. Kiedy zaczynałam drugą nowenne, modliłam sie wówczas za człowieka , z którym chciałabym spedzic zycie… Niestety nasze kontakty nie były juz tak dobre jak kiedyś… No i stał się cud! Znów nawiazalismy ze soba bardzo dobry kontakt… Znów się do siebie bardzo zblizyliśmy. Niestety rowniez tej nowenny nie skonczylam, bo musialam pilnie wyjechac w waznej mi sprawie… I co ? Znow się rozpadło… Nadal mamy ze soba dobry kontakt, ale On jest jak wiatr, chcialby, ale nie jest pewny… Myślę, że to co, się wydarzyło, było dla mnie zachetą do odmawiania tej nowenny… W ten sposob Matka Boska mi pokazała, ze warto… Dziś zaczynam trzeci raz, rowniez w intencji tego mężczyzny, i choc to trudna sprawa, to moze sie uda. Trzeba ponoc wierzyc!

  • chwilowo załamany

    Skończyłem, wytrwałem, mimo wszystko zachęcam do odmawiania Nowenny:)

  • Moja historia jest podobna do wielu. Nie zabiegałam o chłopaka, nie miałam silnej potrzeby związania się z kimś, poświęcałam się nauce i pracy. Starałam się żyć w zgodzie z Bożymi przykazaniami i być blisko Boga.
    Pewnego razu miłość sama mnie odnalazła. Chłopak z którym studiowałam zaocznie zaczął zabiegać o moje względy. Zaczęło się układać, poczułam, że jestem dla kogoś wyjątkowa, rozumieliśmy się we wszystkim, mieliśmy takie same poglądy na większość spraw, myślałam że to ta moja druga połówka pomarańczy, którą wybrał dla mnie Bóg.
    Od samego początku naszej znajomości pierwszą rzeczą jaką zrobiłam to ofiarowałam tą miłość Matce Najświętszej. Nie było dnia, abym nie odmawiała w naszej intencji różańca. Nagle jednak coś zaczęło się psuć, a ja nie wiedziałam dlaczego. Przyszły wakacje, a ja w dalszym ciągu nie ustawałam w modlitwach w naszej intencji. Odmówiłam setki różańców, koronek, nowenn, codziennie zaczęłam przyjmować komunię i uczestniczyć we mszy św. Prosiłam Boga, aby zabrał tą miłość, jeżeli nie on mi jest pisany, a jeżeli Jego Wolą jest, abyśmy byli razem, aby dał mi jedynie sił do przetrwania tego trudnego czasu. Cierpiałam bardzo, nie było dnia, abym nie płakała, jednak przedziwna moc sprawiała, że modliłam się gorliwie i coraz częściej. Raz w chwili rozpaczy po modlitwie poprosiłam Pana o to, aby do mnie przemówił słowami Pisma Świętego, abym mogła otworzyć je na stronie, która będzie dla mnie wskazówką co do moich relacji z tym chłopakiem. Zamknęłam oczy i otworzyłam Biblię na księdze Tobiasza, a pierwszymi słowami, jakie zobaczyła były „ona należy się tobie”. Przeczytałam cały fragment o tym jak Bóg wybrał Tobiaszowi Sarę za żonę i jak przysłał anioła, aby mu w tym pomógł. Odczytałam to jako znak i z większym spokojem w sercu znosiłam ten czas rozstania i oczekiwania na spotkanie po wakacjach.
    Przez ponad dwa miesiące nie mieliśmy kontaktu, aż z początkiem września znów zaczął dzwonić i znów poczułam, że nie jestem mu obojętna.
    Moja gorliwość w modlitwie jeszcze bardzie wzrosła i po powrocie na uczelnie nasze relacje zaczęły powoli się umacniać. Czułam, że zależy mu na mnie. Raz rozmawialiśmy o religii – on nie wiedział jaki ja mam stosunek do mojej wiary – dlatego miło mnie zaskoczył wyznając, że od jakiegoś czasu zaczął więcej czasu poświęcać na modlitwę i stał się bardziej religijny. Wtedy to uznałam, że to znak od Boga, że wybrał dla mnie mężczyznę kierującego się tymi samymi wartościami co ja.
    Jednak mimo, iż nasze kontakty były bliskie to jednak nie posuwały się one do przodu, czułam, że on tego chce, jednak zrzucałam to na jego nieśmiałość – co w pewien sposób mi się podobało. Pewnego razu w grudniu odmawiałam różaniec i prosiłam Mateńkę o umocnienie naszych relacji, by on się bardzie zaangażował i wykazał więcej inicjatywy w budowaniu naszego związku – i wtedy w moich oczach stał się cud – dostałam sms’a od niego. W trakcie tej wymiany wiadomości przełamaliśmy pewną barierę i daliśmy sobie nawzajem do zrozumienia, że zależy nam na sobie.
    Pewnego razu natrafiłam w internecie na nowennę pompejską. Uwierzyłam, że za jej pośrednictwem wyproszę sobie to małżeństwo. Zaczęłam ją odmawiać w naszej intencji, już po pierwszych dwóch częściach błagalnych w połowie stycznia nastąpił przełom w naszych relacjach. Wszystko zaczęło zmierzać ku jednemu, czułam się kochana i sama kochałam, byłam taka szczęśliwa. Jednak moje szczęście nie trwało zbyt długo, niby wszystko było fajnie, gdy na mnie patrzył, widziałam w jego oczach miłość, jednak miałam przeczucie, pewien wewnętrzny niepokój, że coś jest nie tak – tak jakby chciał iść dalej, a coś go blokowało. Powiedziałam mu o tym i zapytałam wprost czy tak jest. Ponieważ była przerwa świąteczna i nie widzieliśmy się w tym czasie obiecał mi o wszystkim powiedzieć gdy się spotkamy.
    Odmówiłam w tej intencji nowennę do Ducha Świętego i w dzień matki w przeddzień Zesłania Ducha Świętego, w dzień kiedy zakończyłam nowennę dowiedziałam się, że tuż po tym jak my zaczęliśmy się spotykać to on dowiedział się, że kobieta, z którą się rozstał pół roku wcześniej była w ciąży. Obecnie sam wychowuje to dziecko, ona wyjechała.
    Sama nie wiem jak mam teraz żyć, już się nie widujemy. Nie przestałam go kochać, wciąż za nim tęsknię i wiem, że jemu również nie jest łatwo. On był pierwszym i jak na razie jedynym mężczyzną, z którym chciałam założyć rodzinę, przy którym pierwszy raz w życiu poczułam, że chcę zostać matką i że to jest moje powołanie. Sam fakt, iż jest ojcem nie wywołał takiej reakcji jakbym się spodziewała – wcale mnie do niego nie zniechęcił. Dziwne, ale przyjęłam to ze spokojem i w pełni zaakceptowałam to dziecko, a wręcz marzę o tym, abym mogła je poznać i stać się częścią jego życia.
    Podczas modlitwy różańcowej poczułam zadziwiający spokój, że Pan mnie na to przygotował, że to jednak nie koniec, gdyż Pan dał mi wiele znaków. Zrozumiałam, że moja gorliwa modlitwa zapewne pomogła mu zaakceptować fakt, iż zostanie ojcem, zbliżyła zarówno mnie jak i jego do Boga. Ja, która nie przepadałam za dziećmi zapragnęłam zostać matką – może to właśnie Pan wybrał mnie na matkę dla jego dziecka, dodatkowo zanim jeszcze się dowiedziałam całej prawdy w pewnym sanktuarium zamówiłam mszę św. w naszej intencji i odbędzie się ona w rocznicę urodzin jego dziecka…
    Może mylę się uznając to co się stało za znaki od Boga, może nie jestem ich godna, jednak czuję, że my będziemy razem, zaufałam Bogu, oddałam naszą miłość już od samego początku Bogu, a dobry Bóg nie pozwolił mi przestać kochać, wręcz moja miłość do tego chłopaka umocniła się, teraz odmawiam kolejną nowennę pompejską w naszej intencji i wierzę, że zostanę wysłuchana, któż może mi pomóc jak nie Bóg. To On jedynie dokonuje w naszym życiu cudów, w naszym życiu nie ma przypadków, wszystko pochodzi od Boga i jest zgodne z Jego Świętą Wolą, a jeżeli nasza modlitwa nie podobałaby się Mu, to zabrałby nam ochotę do takiej modlitwy. Jak mówi przysłowie Pan Bóg nie rychliwy, ale sprawiedliwy, dlatego cierpliwie czekam i trwam wytrwale w modlitwie, gdyż pukajcie a otworzą wam, proście, a będzie wam dane….

  • Ja również modlę się w podobnej intencji jak wy dziewczyny. I całą tą sprawę powierzam w 100% Bogu. Proszę was o modlitwę żebym mogła wytrwać w odmawianiu nowenny, zostało mi już tylko 12 dni. A czuję, że jest to najcięższy czas.. Bardzo ciężko jest mi się modlić, cały czas coś próbuje mi ją zakłócić mimo to trwam. Przełom w sprawie nastąpił po pierwszej części dziękczynnej, tydzien temu ale od tamtej pory nic się nie dzieje, wierze i traktuje to jako zachętę do dokończenia nowenny. Z Panem Bogiem i Maryją!

  • Ja również już dwa razy odmawiałam nowennę pompejańską w intencji znalezienia dobrego męża. Na dzień dzisiejszy z marnym skutkiem … Ale w trakcie odmawiania tej modlitwy zauważyłam pewną prawidłowość otóż za pierwszym razem cały czas gdzieś spotykałam, pojawiał się w moich myślach, snach chłopak z którym kiedyś byłam związana. Była to osoba, która zajmowała się tarotem, bawiła w czarną magię i tego typu rzeczy. Myślałam, że nie skończę tej nowenny, biłam się cały czas z myślami, że może powinnam wrócić do tego człowieka ale się zaparłam się i dotrwałam do końca. Po nowennie odzyskałam spokój i równowagę wewnętrzną. Rok później odmówiłam nowennę również w tej intencji. Było potwornie ciężko jakby wszystko sprzysięgło się przeciwko mnie. Same porażki w domu, w pracy, problemy zdrowotne, plotki, intrygi, pomówienia zmęczenie i zniechęcenie ale również dotrwałam. Pomimo, że nie wymodliłam sobie mojej intencji to uważam, że warto było poświęcić ten czas Matce Bożej. Na pewno ta modlitwa ma wielką moc skoro „zły” tak bardzo w tym wszystkim przeszkadzał.

  • Dzisiaj kolejny raz przeżywałam kryzys, to na co liczyłam, prawdopodobnie nie dojdzie do skutku. Byłam w kościele i uczestniczyłam we mszy świętej. Dzisiaj wypada wspomnienie Św. Tomasza Apostoła. Nie chciałam być jak on, nie wierzyć dopóki nie zobaczę znaku, jednak w rozpaczy poprosiłam Pana Boga, aby dał mi jakiś znak. Gdy wróciłam do domu usiadłam, zwróciłam się do Boga z prośbą, aby przemówił do mnie słowami Biblii i znów Pan pozwolił mi otworzyć Pismo Święte na cudownym fragmencie – Pieśń nad Pieśniami, Pieśń Szósta – w której to padają takie słowa:
    „bo jak śmierć potężna jest miłość,
    a zazdrość jej nieprzejednana jak Szeol,
    żar jej to żar ognia,
    uderzenie boskiego gromu.
    Wody wielkie nie zdołają ugasić miłości,
    nie zatopią jej rzeki.
    Jeśliby ktoś oddał za miłość całe bogactwo swego domu,
    z pewnością nim pogardzą.”
    Czyż to nie Pan kazał nam się wzajemnie miłować, czyż to nie Bóg jest miłością samą? Dlatego wierzę, że moja miłość, która nie ustaje pochodzi od Boga, to on wybiera dla nas mężów i żony. Jeżeli teraz się bardzo modlimy za kogoś, prosząc Boga aby nam dane było być razem to z całą pewnością ta modlitwa jest potrzebna, zapewne jeżeli nie nam to tej drugiej osobie, aby mogła przyjąć godnie dar naszej miłości. Czas jaki spędzamy osobno, jest czasem przygotowania, więc nie traćmy ducha, nie poddajmy się podszeptom Szatana i trwajmy w modlitwie. Jeżeli tylko mamy ochotę do tej modlitwy to z całą pewnością jest ona miła Bogu.

  • Pięknie to napisałaś Aga. Ja również wierzę, że jeżeli nawet nie będzie dane mi być z tą osobą to ta modlitwa zdziała dużo dobrego i dla mnie i dla tej osoby.. Dzisiaj kończę drugą nowennę dziękczynną. Jest coraz ciężej, pojawiają się przeszkody w samym odmawianiu, negatywne myśli, czasami nawet zwątpienie ale mimo to trwam. Wierzę, że skoro Bóg daje siły do modlitwy, na którą trafiłam przypadkowo, ponieważ wcześniej nic nie wiedziałam o tej nowennie to ta modlitwa jest potrzebna, miła Panu Bogu. Bóg zna moją prośbę, moje pragnienia a niech spełnia się w tym wszystkim jego wola!

    • Cieszę się, że to co napisałam dodaje komuś otuchy i nie pozostaje bez odzewu. Okazuje się, że nie tylko ja upadam i potrzebuję ciągłego utwierdzania w tym co robię. Regularnie czytuję to forum i za każdym razem trafiam na czyjeś świadectwo, które dodaje mi otuchy. Życzę każdemu, aby odnalazł swoje szczęście, swoją drugą połówkę, z którą połączy go prawdziwa i piękna miłość, a w chwilach smutku, rozpaczy czy zniechęcenia, aby zawsze znalazł siłę, która nie pozwoli mu upaść, a doda mu wytrwałości.
      Regularnie co dzień się modlę, aby moje pragnienia były zgodne z Wolą Bożą, i to że przypominam to sobie każdego dnia utwierdza mnie, że postępuję słusznie. Polecam wszystkim tą oto modlitwę.
      1. O mój Jezu, któryś powiedział. „Proście a otrzymacie, szukajcie a znajdziecie, pukajcie a otworzą wam”, oto pukam, szukam, proszę o łaskę…
      Ojcze nasz…. Zdrowaś Mario…. Chwała Ojcu…
      2 O mój Jezu, któryś powiedział; ,,O cokolwiek będziecie prosili Ojca, da wam w imię moje”, oto ja w imię Twoje proszę Twego Ojca o Łaskę …
      Ojcze nasz… Zdrowaś Mario… Chwała 0jcu…
      3. O mój Jezu. któryś powiedział: „Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą”, oto w oparciu o nieomylność Twoich słów proszę Cię o łaskę…
      Ojcze nasz…. Zdrowaś Mario…. Chwała Ojcu…
      Najświętsze Serce Jezusa: wierzę i ufam Tobie.
      Najświętsze Serce Jezusa, które nie może nieulitować się nad nieszczęśliwymi, miej miłosierdzie nade mną biednym grzesznikiem i udziel mi łaski, o którą Cię proszę przez niepokalane Serce Maryi, Twojej i naszej Matki.
      Święty Józefie, tak bardzo złączony z Najświętszym Sercem Jezusa, módl się za nami.
      Pozdrawiam Cię, Najświętsze Serce Jezusa, Serce mego Zbawiciela, żywe i niewyczerpane źródło szczęścia i życia wiecznego, nieskończona skarbnico Bóstwa. Ty jesteś moją ucieczką, moim ukojeniem, moim wszystkim.
      Serce pełne miłości, rozpal moje serce świętym żarem, który trawi Twoje Serce. Wlej wszystkie swe laski do mego serca, które z Ciebie, jako ze źródła wypływają. Spraw, niech dusza moja będzie zawsze złączona z Twoją, a moja wola zawsze podporządkowana Twojej. Tego jednego tylko pragnę, aby Twoja święta wola była jedynym moim drogowskazem i jedynym celem wszystkich moich myśli, wszystkich moich pragnień, wszystkich moich czynów. Tego wyczekuję ufnie od Ciebie. Amen.

  • Witam,

    Czuję, że muszę opowiedzieć o moim przypadku. Ja również modliłam się o dobrego męża wprawdzie nie modlitwą pompejską lecz modlitwą do świętego Józefa (czyli najlepszego męża pod słońcem). Podjęłam tą modlitwę ponieważ nie chciałam być tak nieszczęśliwa jak moi rodzice, którzy ciągle się kłócili, do domu była wzywana policja, ojciec pił, wezwania do komornika. Chciałam mieć męża i dzieci, a jednocześnie małżeństwo kojarzyło mi się z traumą, chciałam wierzyć, że będę szczęśliwa jednak życie wokół mnie bardziej przypominało koszmar niż czułą miłość między małżonkami. Modlitwę rozpoczęłam w wieku 14 lat i starałam się odmawiać ją codziennie, chociaż zdarzały mi się kilkumiesięczne przerwy, odmawiałam ją do 24 roku życia. W ciągu tych lat poznawałam wielu mniej lub bardziej interesujących chłopców. Jeden z nich zainteresował mnie na dłużej bo aż na 5 lat. Myślałam, że ułożę sobie z nim życie. Jednak coraz bardziej czułam że on nie interesuje się mną. Niby przychodził do mnie codziennie, ale jak przyszedł od razu kładł się na łóżko bo on jest taki zmęczony. Nie czułam, że mamy wspólne tematy, coraz mniej mieliśmy sobie do powiedzenia. Nie czuła się z nim jakaś szczęśliwa, ale to i tak było dużo lepsze niż to co miałam w domu. Na początku znajomości myślałam, że on ma być moim mężem , ale z czasem zaczęłam w to wątpić. Jednak nie za bardzo miałam kogoś innego, chciałam mieć rodziców jakich nigdy nie miałam a jego rodzice tak się o mnie troszczyli. Po trzecim roku studiów wyjechałam do pracy na wakacje i tam poznałam Radka. Nie zwracałam zbytnio na niego uwagi, ale on był taki uparty i ciągle za mną chodził. Jednak stwierdziłam , że jest to dobry czas na zerwanie z moim wcześniejszym chłopakiem. A Radek pomoże mi to przetrwać. Ja wiem że nasza znajomość nie zaczęła się jakoś tak „świecie” czy „po bożemu”. Dodam że Radek pochodzi z przeciwległego krańca Polski a jednak zdecydował się po wakacjach do mnie przyjechać. Mój były chłopak miał trudności z pogodzeniem się z sytuacją, ale tak naprawdę potem stwierdził że szkoda, że tak długo ze sobą byliśmy. Znajomość z Radkiem zaczęła się rozwijać, chociaż my obydwoje nie kochaliśmy się. Po prostu jakaś siła nas do tego popychała. Może to zabrzmi bardzo dziwnie, ale Radek opowiadał mi jak pewnego razu jeszcze zanim byliśmy razem, coś mu powiedziało „to będzie twoja żona” i Radek od tego czasu za mną chodził:) Nie kwestionował tego co usłyszał tylko dążył do czegoś do czego został tak jakby popychany. Oświadczył mi się po 2,5 miesiącach znajomości. Został przyjęty, pomimo że kochać go zaczęłam dopiero przed ślubem, który nastąpił po roku od oświadczyn. Jesteśmy już prawie rok małżeństwem i ja wiem, że to nie jest długo, ale my się teraz bardziej kochamy niż przed ślubem. Mamy problemy, brak mieszkanie problemy z pracą, poronienie ale one wszystkie nas do siebie jeszcze zbliżyły. Wiem że każdy ma jakiś krzyż jednak ja się cieszę że dobry Bóg postawił tego człowieka na mojej drodze. Ja codziennie odkrywam że on jest takim mężem jakiego zawsze chciałam mieć. On też twierdzi że kocha swoją wstrętną żonę. Moi rodzice niestety się rozwiedli, a ojciec nie utrzymuje z nami (dziećmi) żadnego kontaktu.

  • Piękna modlitwa..Mi również wszystkie te wypowiedzi pomagają i dodają sił. Mam nadzieję i ufam, że już niedługo będę mogła podzielić się z wami moim świadectwem, pozostało mi tylko 9 dni do ukończenia całej nowenny. Wierzę, że jeszcze zmieni się coś w sprawie o którą się modlę. Mimo wszystko będę polecać tę nowennę każdemu, gdyż czasami Bóg wie lepiej co jest dla nas dobre, czasami to czego my dla siebie chcemy może być zupełnie nietrafione, a taka modlitwa na pewno nie pozostaje obojętna. Życzę wam wszystkim wytrwałości, a Tobie Aga sił do dalszej modlitwy i odwagi by oddać się całkowicie woli Bożej, bo to jest najtrudniejsze.

    • Zgadzam się z Tobą – pogodzić się z wolą Bożą jest bardzo trudne, szczególnie w chwili kiedy nam na czymś bardzo zależy.
      O wiele łatwiej było mi gdy szukałam pracy – wierzyłam, że Pan się mną zaopiekuje i tak się stało – och jak wielu łask doznałam. Teraz jednak chyba nie potrafię się tak całkowicie oddać w ręce Boga i w tym tkwi problem, wciąż łapie się na tym, że pragnęłabym, aby to moja wola się stała a nie Boża. Mam nadzieję, że Dobry Bóg mi wybaczy i mimo wszystko ulituje się nade mną.

  • Polecam więc krótką modlitwę. Zamknij oczy i powiedz „Jezu ufam Tobie- Ty się tym zajmij”. W każdej trudności, każdej potrzebie odmawiaj tą krótką modlitwę. Ma wielką moc i jest wielkim zawierzeniem swojego życia Bogu. Będę pamiętać o Tobie w mojej modlitwie Aga.

  • Ja również modlę się w intencji powrotu do mnie ukochanego chłopaka. Wierzę że Najłaskawsza Pani z Pompeji wysłucha moich prośby. Zaczęłam dodatkowo odmawiać litanie dominikańską.

  • Leonelo,
    miałam nadzieję, że coś się w ten weekend wydarzy – ale niestety ten plan się nie powiódł. Zresztą sama idea tego pojawiła się tak niespodziewanie, że od samego początku dopatrywałam się w tym Bożej interwencji. Gdy już prawie byłam pewna, że z planu nici – powtarzałąm wciąż Jezu Ty się tym zajmij, Jezu Tobie zaufałam i Tobie ufam. Kolejnego dnia po Twoim wpisie i po tym jak powierzyłam tą sprawę Panu Jezusowi pojawiła się iskierka w tunelu. Co prawda to co planowała się nie wydarzyło, jednak stało się coś innego. Nie są to od razu fanfary i trąby złote – nie doszło do wielkiego wydarzenia – jednak mam taki spokój w sercu, że małymi kroczkami a jednak coś zaczyna się dziać. Wciąż powtarzam w duchu te słowa Jezu ufam Tobie i ty się tym zajmij i wiem, że będzie dobrze.
    Możliwe, że za jutro lub pojutrze znów przyjdzie kryzys i zwątpienie jednak to nie dlatego, że przestanę ufać, a będzie to efekt mojej niecierpliwości i wiem, ale wtedy znów Pan ześle mi natchnienie i przywróci wiarę i nadzieje.

  • Wczoraj miałam okazję na spotkanie, które z całą pewnością było dziełem Pana Jezusa, gdyż powierzyłam je Jemu i poprosiłam, aby On się tym zajął. Tak się też stało
    Jednak w naturze człowieka jest, że jeżeli dostaje dłoń to chce całą rękę. Dlatego dziś znów przeżywałam kryzys, pewien niedosyt. Poprosiłam Boga o znak, czy powinnam w dalszym ciągu się modlić w intencji mojej i tego chłopaka, czy powinnam trwać w tej modlitwie. Otworzyłam Pismo Święte na Dziejach Apostolskich na fragmencie o tym, jak po Ukrzyżowaniu Pana Jezusa, Maryja wraz z uczniami trwała na modlitwie.
    Już chyba jaśniej Pan nie mógł mi odpowiedzieć na moje pytanie – wiec trwam i nie przestanę się modlić. Boże dodawaj mi proszę tylko sił, podnoś mnie gdy upadam i pocieszaj w chwilach rozpaczy i smutku.
    Zapewne to on musi sobie jeszcze poukładać pewne sprawy – a do tego potrzeba czasu, jednak z Bożą pomocą ja będę cierpliwie czekała.

  • Ja modlę się o miłość konkretnego chłopaka. Przestał do mnie przyjeżdżać nawet nie wiem z jakiego powodu. I modlę się aby Matka Boża uzdrowiła nasze relacje. w czwartek kończę część dziękczynną. Wierzę że Matka Boża widząc jak cierpię z powodu rozstania pomoże mi.

  • Aga widzę z tego co piszesz, że małymi kroczkami, powoli wszystko idzie ku dobremu. Obiecuję wspierać Cię dalej w modlitwie.

    • Leonelo,
      tego to nie wiem, staram się cieszyć z tego co mi przyniesie każdy dzień. Nie wiem kiedy znów się zobaczymy. W każdym razie będę starała się nie poddawać.
      Ja o Tobie również pamiętam w modlitwie.

  • Ja nawet nie mam okazji go zobaczyć. Czuję się już trochę na straconej pozycji, pomimo skończonej nowenny i dalszym odmawianiu różańca.

    • Ja również modlę się w podobnej intencji i nachodzą mnie kryzysy ale to chyba tak musi być, trwajcie w modlitwie i nie poddawajcie się.

    • Leonelo,
      nie poddaj się i módl. Ja w ubiegłym roku przeżywałam straszne katusze, odsunął się a ja nie wiedziałam dlaczego. Czułam się okropnie, nic nie sprawiało mi radości, a tak wiele dobrych rzeczy działo się w moim życiu. Teraz wiem, że wtedy gdy ja tak cierpiałam i tak dużo i gorliwie się modliłam, on został Ojcem. Zapewne moja modlitwa była mu wtedy potrzebna, aby zaakceptować to co się stało, gdy znów zaczęliśmy się spotykać okazało się, że jego uczucie do mnie wcale nie wyparowało, nie ulotniło się – zapewne to efekt mojej modlitwy.
      Nie wiem, czy będziemy razem – to wie tylko Bóg, ale mam ogromną nadzieję i wiarę, że tak się stanie.
      Jeżeli czujesz potrzebę modlitwy w tej intencji – módl się i nie ustawaj. Jeżeli jednak nie jesteś przekonana, to ofiaruj swoją modlitwę we własnej intencji, abyś znalazła prawdziwą, piękną i odwzajemnioną miłość, aby Dobry Bóg zabrał od Ciebie ten kielich goryczy i pozwolił znów cieszyć się życiem.
      Wiedz jedno, na ten portal i na NP nie natrafiłaś przypadkiem, może Pan skierował Cię tutaj, abyś znalazła umocnienie i pomoc w trwaniu w modlitwie.

  • Czuję wielką potrzebę modlitwy w tej intencji i za tego konkretnie człowieka. U mnie było tak samo, odsunął się ale jak później się dowiedziałam z mojego powodu. Nie byłam dla niego zbyt dobra, nie szanowałam jego potrzeb a teraz nic już nie da się zrobić. Nie mogę już tego naprawić. On popadł teraz w złe towarzystwo, dlatego muszę się modlić za niego. O przemianę jego serca, żeby ta uraza, którą czuje do mnie zniknęła . Ale też w swojej intencji, żebym postępowała właściwie i szanowała drugiego człowieka..

    • Tym bardziej się módl. Jeżeli czujesz taką potrzebę i masz chęć do takiej modlitwy, to oznacza, że ta modlitwa jest miła Bogu.
      Zaufaj, zawierz i módl się a zobaczysz będzie dobrze.

  • „Wejrzyj na mnie i zmiłuj się nade mną, Panie, bo jestem samotny i nieszczęśliwy”

    Psalm 25 (24)

    • Stanisławie, właśnie w tym rzecz. Najbardziej boli, że nie rozumie dlaczego tak jest. Dlaczego innym przychodzi to z taką łatwością, a mi tak opornie? Dlaczego kocham tak mocno i dlaczego właśnie tego? Nie pogardzam nikim, nie robię fałszywych nadziei, nie krzywdzę nikogo, a mimo to wciąż jestem nieszczęśliwa. Dlaczego tak trudno mi jest kogoś pokochać, a gdy już pokocham to dlaczego to boli zamiast przynosić radość?

  • Modle sie goraco o uzdrowienie, sa to rozne modlitwy: koronki, nowenny, litanie, westchnienia do swietych. Przez przypadek dowiedzialam sie o Nowennie Pompejanskiej, pomyslałam, ze bardzo chce sprobować. To już 10 dzień, jest mi o tyle łatwiej, ze mam wiecej czasu aby poświecić na modlitwe. Czytając wasze wypowiedzi moja wiara pogłebiła sie jeszcze bardziej, że warto, bo Maryja nie opusci, Pan Bóg wysłucha kiedyś, to nie tak, że nie wierzyłam, ale dodajecie mi tyle otuchy i wiary i wierze, ze ktoregoś dnia Pan Jezus i mnie wyslucha. Intencji jest duzo wiecej ale to na przyszle nowenny. Chcialam wam tylko powiedziec, ze zaczelam odmawiac nowenne z taka radoscia i wciaz czuje niedosyt jej odmawiania. Odzyskałam dziwny spokoj wewnetrzny. Ponadto modle sie we wspolnocie modlitewnej http://www.modlitwa.e.pl, jest nas coraz wiecej. Prosze Boga abym wytrwała w modlitwie Nowenny, przede mna jeszcze wiele intencji. I jeszcze chcialam zapytac jak liczyć nowenne, czy 54 dni czyli czesc błagalna 27 dni i dziekczynna 27 =54 jako jedna nowenna, czy jedna nowenna to 9 dni i *3=27 czyli 3 nowenny blagalne i tak samo 3 nowenny dziekczynne. Pozdrawiam wszystkich.

  • Wczoraj udałam się pieszo do pobliskiego sanktuarium Maryjnego, oddalonego o ok. 6 kilometrów. Idąc tam odmawiałam NP. Gdy dotarłam do kościoła właśnie zaczynano odmawiać różaniec. W drodze powrotnej również modliłam się na różańcu.
    Dziś obudziłam się z poczuciem, że wszystko będzie dobrze, że zostanę wysłuchana. Jest to dla mnie dużym pocieszeniem, mam taki spokój w sercu i staram się tym cieszyć i z tego czerpać radość. Uśmiecham się do Pana Boga i Matki Najświętszej i dziękuję za to, że łagodzą mi ten czas oczekiwania.
    Nawet obtarte pięty nie bolą, bąble pękły a nie mam ran – czyż to nie cudowne.

    • Zaufaj Bogu, wiem o czym mowisz o tym spokoju wewnetrznym i radosci, zobaczysz nie zawiedziesz sie, Pan ma swoj plan wobec Ciebie, albo bedziecie razem, albo sprawi, ze cos innego wydarzy sie w twoim zyciu, cos, za co bedziesz mu bardzo wdzieczna, nie bedziesz cierpiała. Tylko Pan Bóg wie wszystko. Blogosławiony Jan Paweł II -” Nie lękajcie sie Chrystusa, zaufajcie mu do końca”…

  • Mam pytanie, czy odmawiajac poszczegolne czesci rożancowe modlicie sie na klęczaco? czy w pozycji stojacej tez bedzie ważna modlitwa? Równiez jak pisze Aga, modliła sie w drodze do Sanktuarium. Czy będąc w drodze mozna wymienic tylko tajemnice różńowe bez ich rozważań? Dziękuje za odpowiedz.

    • Violu, kiedyś na jednym ze spotkań modlitewnych ksiądz pouczył nas, abyśmy zajęli pozycje dla nas dogodną. W modlitwie najważniejsze jest skupienie na Bogu, a mniej ważna jest nasza postawa. Oczywiście jeżeli chcesz dodatkowo poświęcić się i klęczeć, to z całą pewnością Pan Bóg to doceni. Jednak jeżeli klęcząc, będziesz cały czas myślała o tym, że bolą Cię kolana, plecy itp, i więcej będzie zaprzątał Twoje myśl ból, aniżeli modlitwa, to nie jest to dobre.
      Co do rozważań, to nie zawsze musimy korzystać z tych zapisanych przez innych, gotowych. Możesz również rozważać tajemnice we własnych myślach, własnymi słowami – to również jest modlitwa.

      • Agnieszko, bardzo dziekuje za odpowiedz. Rzeczywiscie masz racje, najważniejsze skupienie, a ja czasami kleczac zaczynam sie wiercic, kucać, co rozprasza mnie i w efekcie nie czuje sie spełniona modlitwą. Ostatnio modle sie w pozycji stojącej, gdyż moje kolana wygladaja niezbyt efektownie do letnich ubiorów, ale w gruncie rzeczy to nie chodzi o kolana i ich wyglad. Serdecznie pozdrawiam.

      • Chciałam jeszcze dodac, że modle sie w pozycji stojącej, gdyż wydaje mi sie, że siedząc bylby to może brak szacunku, ponieważ nie jestem chora, ale po twoim wpisie mysle, ze nie ma znaczenia, aby z wiara i skupieniem.

  • Jutro przypada ostatni dzień mojej NP.
    Wciąż lękam się, wciąż w moich myślach pojawia się jakaś niepewność. Zapewne Szatan próbuje mnie zniechęcić, zasiać wątpliwość.
    Wczoraj poprosiłam Boga, aby przemówił do mnie, zresztą czynię to prawie co dzień. Biorę Pismo Święte, zwracam się w myślach do Pana i otwieram je. Przedwczoraj trafiłam na fragment o Dobrej żonie, a wczoraj otworzyłam na księdze Daniela.
    Jestem przekonana, że to Bóg zwracał się do mnie bezpośrednio w tymi oto słowami:
    „(…) Od pierwszego bowiem dnia, kiedy starałeś się usilnie zrozumieć i upokorzyć przed Bogiem, słowa twoje zostały wysłuchane”.
    Mam jakieś niezrozumiałe przeczucie, taką mocną wiarę i ufność, że już niedługo coś się wydarzy. Pan Bóg nie pozwoliłby, abym utwierdzała się w nadziejach, które nie są zgodne z jego wolą, ustrzegłby mnie przed wielkim rozczarowaniem, przecież Bóg chce tylko tego co dobre dla nas.

  • Mój ostatni dzień nowenny przypada na 15 sierpień. Myślicie że to jakiś znak od Matki Bożej???
    Tak bardzo kocham tego chłopaka, tak bym chciała żeby do mnie wrócił:(

    • tak. Ja wierzę, że Pan Bóg daje nam znaki, tyle tylko, że my nie zawsze potrafimy je prawidłowo odczytać, bądź zauważyć.

  • Wczoraj rozpoczęłam kolejną NP. Zakończenie wypadnie 19. września, w rocznicę objawień w La Salette. Matka Boża Saletyńska, już od dłuższego czasu jest bliska mojemu sercu. Nie wybierałam tej daty, po zakończeniu jednej od razu rozpoczęłam kolejną, teraz wiem, że tak chciała Matka Najświętsza i dzień ten wybrała nieprzypadkowo.

  • Dzisiaj uświadomiłam sobie, że tak bardzo mi zależy na tej miłości, tak bardzo pragnę, abyśmy byli razem, że zapominam o rzeczy podstawowej o wierze.
    Pan bóg widzi moje poświęcenia i wyrzeczenia, Bóg sprawia, że moja miłość staje się piękniejsza i silniejsza.
    Zatracam się jednak w poszukiwaniu znaków od Boga, które zapewne do mnie kieruje, jednak nie powinnam starać się w nich odczytywać mojej przyszłości i prosić o zapewnienia o tym, że będziemy razem. Już tyle razy Pan do mnie przemówił, że nie powinnam wciąż prosić Go o zapewnienia.
    Wiara potrafi czynić cuda. Pan Jezus przecież powiedział do kobiety cierpiącej na krwotok, która jedynie dotknęła Jego płaszcza, że jej wiara ją ocaliła. Do Apostołów natomiast zwrócił się Tymi słowy: „Dlatego powiadam wam: Wszystko, o co prosicie w modlitwie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie”.
    Wierzę, że skoro mam chęć i gorliwość do modlitwy w tej właśnie intencji to jest ona zapewne miła Bogu, wierzę że Bóg mnie nie opuści i że mnie wysłucha.
    Maryjo pokieruj mym życiem i proszę umocnij moje relacje z mężczyzną, o którego się modlę. Spraw, abyśmy się pobrali i wspólnie założyli rodzinę Bogu miłą, która będzie szkołą miłości dla naszych dzieci.

  • Dziś mój 20 dzień NP. Sama nie wierzę, że już tyle wytrwałam:) Modlę się o dobrego męża jeśli to zgodne z wolą Bożą. Jest ciężko, bo różaniec zawsze był dla mnie trudną modlitwą. Najgorzej jest zacząć, a później jakoś to leci, trzeba tylko chcieć, a Pan Bóg sam do siły i czas:) Jak czytam wasze świadectwa to za każdym razem umacniam się, że to ma sens:) Pozdrawiam wszystkich walczących!:)

  • Witam was wszystkich ponownie! Przyznam się szczerze, że ja przez ostatnie dni zapomniałam o swojej intencji. Coraz częściej przychodzą mi myśli, że widocznie tak miało być i modliłam się w złej intencji i że może to nawet lepiej, że nie otrzymałam tego o co prosiłam. Chociaż w głębi duszy nadal tego bym chciała to chyba Bóg wie co jest dla mnie lepsze i ma dla mnie zupełnie inny plan. Odczuwam to przez ostatnie dni..

    • Leonelo,
      cieszę się, że się odezwałaś. Ty otrzymałaś od Boga ten spokój w sercu, a to jest najważniejsze. Z całą pewnością Twoja modlitwa nie poszła na darmo a jej owoce jeszcze będziesz odczuwała – zobaczysz.

  • Nie uważam i nigdy nie będę myślała, że modlitwa poszła na marne. Otrzymałam dzięki niej bardzo dużo, ten spokój i siły do przetrwania ciężkiego dla mnie momentu, ale oprócz tego w moim życiu układa wszystko się jakoś tak lepiej, mogę nawet powiedzieć, że moje sprawy są poukładane i w pewnym sensie jest tak jak chciałam. A z perspektywy czasu pewnie zrozumiem jeszcze dokładniej, że tak po prostu miało się stać. Jedyne czego bym chciała to odzyskać kontakt z tamtą osobą. Chciałabym jednak żeby się odezwał. Dziękuję Ci Aga za Twoją modlitwę i cały czas pamiętam o Tobie w swojej modlitwie. Pozdrawiam! Z Panem Bogiem i Maryją!

  • Leonelo,
    zachęcam Cię do lektury „Dzienniczka Świętej Siostry Faustyny”. Ja otworzyłam dzisiaj na fragmencie „Córko Moja, miej cierpliwość, już niedługo”. Słowa Pana Jezusa skierowane do siostry Faustyny odbieram tak, jakby Pan mówił do mnie teraz. Mi dają one pocieszenie i radość.
    Będę się o Ciebie modliła, aby miłość zagościła w twym życiu, byś kochała i była kochana, abyś nie cierpiała z powodu miłości. Jeżeli ten chłopak jest Ci pisany, to będę prosiła, aby Pan dał Ci siły i pozwolił przetrwać ten czas rozłąki, by ten czas okazał się być szkołą miłości dla was obojga.

  • Ja odmawiam nowennę po raz czwarty, każda była w innej intencji i każda została wysłuchana częściowo lub w całości. Przyznam szczerze że do każdej nowenny podchodziłam bardzo entuzjastycznie z głębokim przekonaniem że na pewno teraz będzie już tylko lepiej i już od pierwszych dni nowenny moja dusza radowała się. Myślę że ważna tutaj jest własciwa postawa, niezachwiana wiara i bezgraniczne zaufanie. ”Gdyby nasza wiara była tak maleńka jak ziarnko gorczycy…”, moglibyśmy wiele u Boga wyprosić. Jeśli modlicie się o dobrego męża/żonę/ drugą połówkę nigdy nie upierajcie się przy konkretnej osobie. Znam kogoś kto tak się właśnie modlił – był zakochany w niej po uszy i powiedział sobie że albo ta albo żadna. Niestety modlitwa nie pomogła, dopiero gdy za radą pewnego człowieka zmienił intencję – zaczął modlić się o żonę a nie o konkretną osobę – modlitwa została wysłuchana – poznał dobrą wartosciową kobietę. Dziś jest szczęśliwym mężem i ojcem, a ta jego wielka miłość, na którą się upierał na początku już zupełnie wyparowała z jego głowy. Zrozumiał że to było tylko ogłupiające zauroczenie, które odebrało mu zmysły i rozum gdyż była to zła i zgorszona kobieta i dopiero gdy poznał swoją obecną żonę zrozumiał w jakim uporze i śłepocie trwał wzdychając do tamtej. Tak więc Bóg widzi wiecej i dalej. Ja też kiedyś byłam bardzo zakochana i też był on dla mnie całym światem a teraz dziękuję Bogu że nie połączył mnie z nim. Byłam głucha i ślepa, bo był dla mnie chodzącym ideałem a dziś z czystym sumieniem widzę że do ideału do mu bardzo wiele brakuje.

  • Ja jestem załamana, nowennę kończę 15 sierpnia a od 3 dni mam pokusę pójścia do wróżki. Boję się że ulegnę tej pokusie. :(

    • Aniu,
      zaufaj Bogu i Jego Miłosierdziu.
      W czym wróżka może Ci pomóc? Jeżeli Ci powie, że nic z tego nie będzie to czy poczujesz się z tego powodu lepiej, czy pogrążysz się w rozpaczy i znów udasz się do Boga, aby tak się nie stało? Jeżeli natomiast powie Ci, że będzie tak jak sobie tego życzysz, czy uwierzysz jej i będziesz spokojna?
      Bez względu na wszystko Twój niepokój nie zniknie, a jedynie Szatan zatryumfuje, gdyż osłabi jedynie Twoją wiarę, a to właśnie wiara stanowi podstawę wszystkiego, sam Pan Jezus mówił, „Dlatego powiadam wam: Wszystko, o co prosicie w modlitwie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie”.
      Jeżeli myślisz, że wróżka Ci przepowie twoją przyszłość to się grubo mylisz, gdyż ucierpi na tym Twoja wiara w Boga, a tym samym odbierasz Mu możliwość obdarzenia Cię tą łaską.

    • Jedno co mogę powiedzieć o wróżbach to porażka. Sama jestem przykładem. Poszłam z koleżanką do pana, który nam wróżył. Powiedział, i że nie będę z tym mężczyzną, z którym się spotyka. Mylił się jestem szczęśliwą mężatka i mam wspaniałą córeczkę. Mojej koleżance przepowiedział, że urodzi tylko jedno dziecko – córkę ma syna :) Strata kasy. Nigdy więcej nie dam się nabrać.
      Ja długo modliłam się o prawdziwą miłość i czekałam cierpliwie, aż znalazłam. Nie można się załamywać. Zgadzam się z Agą wróżba jest jak sugestia szeptana przez szatana.

  • Ja to wiem :( Często w modlitwach padają słowa ” Panie nie pozwól abym była jako jedyna nie wysłuchana” A ja mam wrażenie że Właśnie tak się dzieje. Proszę często patronów i Matkę Bożą o jakiś znak, że mnie słyszą żeby powiedzieli czy dobrze się modlę, a jeśli źle się modlę to zeby mnie nauczyli, żeby podali pomocną dłoń. Chciała bym usłyszęć ze sie wszystko ułoży ze jeszcze kiedyś będę szczęśliwa:(

    • i tak będzie, zaufaj Bogu, On dla nas chce jedynie dobra.
      Pamiętaj, że natchnienia i gorliwość w modlitwie pochodzą od Boga. Pan Bóg do Ciebie mówi, otwórz się jedynie na jego słowo, słuchaj. Sięgnij po Pismo Święte – tam znajdziesz odpowiedź na wszystkie pytania.
      Św. Augustyn mówił, że jeżeli chcemy się modlić w jakiejś intencji i mamy wewnętrzną potrzebę i determinację to znaczy, że ta modlitwa jest miła Bogu i zgodna z jego Wolą.
      Jeżeli tak masz, to znaczy, że wszystko jest na dobrej drodze. Wytrwaj i nie poddaj się. ;-)

  • A ja jeszcze wczoraj poszłam z pielgrzymką do Sanktuarium z moją intencją, ale z tym założeniem, że ja modlę się o to a spełniać ma się wola Boża. Jednak dzisiaj znów złapał mnie chyba jakiś kryzys wiary. Może warto znowu zacząć odmawiać NP? Za pierwszym razem miałam w sobie więcej siły do nowenny i jakieś mocniejsze postanowienie, dlatego w niej wytrwałam. A teraz nie czuję się na siłach do modlitwy znowu w tej samej intencji..

    • Leonello, mnie tak regularnie dopada kryzys, ale modlę się do Boga, aby dodał mi sił w modlitwie w taj konkretnej intencji, jeżeli jest ona mu miła. Jeżeli natomiast to o co się modlę nie jest zgodne z Jego Świętą Wolą, to aby natchnął mnie, skierował moje myśli w innym kierunku i pozwolił mi zapomnieć.
      Wierz mi, to działa. Ilekroć przechodzę kryzys i w duchu rozmawiam z Bogiem, dziele się z nim moimi wątpliwościami, moim bólem, to dostaję pocieszenie, coś sprawia, że wstępuje we mnie jakaś przedziwna siła. Dzieje się tak zazwyczaj po przeczytaniu fragmentu Pisma Świętego lub otworzeniu Dzienniczka Świętej Siostry Faustyny. Fragmenty, które otwieram tak na „chybił trafił” sprawiają, że dostaję od Pana taki jasny znak. Modlę się, aby moje rozpoznanie było słuszne, bym dobrze rozpoznawała i interpretowała to, co Bóg chce mi powiedzieć.

  • Kurcze zaczynam odmawiac Nowenne, tzn chce zaczac dzis lub jutro, tak odkladam, niestety boje sie ze Bog mnie nie wyslucha. Tez modle sie o dobrego meza heh:D kogos wierzacego, kto mysli tak jak ja:) Odmawiam Tajemnice Szczescia sw Brigidy (codziennie 15 krotkich modlitw) przez okres roku. Tez sa piekne obietnice, ale przestrszylam sie ze Bog wyslucha dopiero za rok, a chce miec chlopaka bo nie chce kolejnych swiat spedzac sama:( Wiec postanowilam dolaczyc aby wzmocnic modlitwe Nowenna Pompejanska. Tylko sie przestraszylam bo jest napisane ze Nowenna nie do Odparcia a sa osoby co juz 4 raz odmawiaja i Bog nie wysluchal:( Zyje w stanie laski uswiecajacej, czy to moze byc plusem w tej modlitwie i jej skutecznosci?:)

  • Drodzy Czciciele Matki Bożej Różańcowej! Szukamy osób, które doświadczyły łask w „sprawach sercowych”, a więc znalezienia męża/ żony lub narzeczonego/narzeczonej poprzez modlitwę nowenną pompejańską. Może ktoś z was doznał takiej łaski? Bardzo proszę o kontakt pod adresem: krolowa@rosemaria.pl

  • Ja myślę, że mogę się podzielić świadectwem dla otuchy wszystkich, którzy podjęli trud modlitwy NP i modlą się w intencji powrotu chłopaka/dziewczyny. Kochani zostałam porzucona w maju, pod koniec maja przypadkowo znalazłam w internecie wzmiankę o NP dzięki której spełniają się prośby. Podjęłam się tej modlitwy, zaczęłam Nowennę dokładnie 21 maja w intencji powrotu mojego chłopaka. Oczekiwałam na wysłuchanie, było mi ciężko pogodzić się z jego odejściem. W końcu spędziliśmy ze sobą sporo czasu, to nie był kaprys, ale długoletnia znajomość. Modliłam się nowenną, miałam wielką nadzieję , że zostanę wysłuchana i mój chłopak wróci do mnie. Część błagalna była ciężka dla mnie, nie zawsze miałam czas na różaniec z powodu natłoku zajęć więc odmawiałam różaniec w drodze, w autobusie, metrze, przerwie między zajęciami. Były dni zwątpienia o czym często pisałam tutaj na forum, niektórzy pewnie kojarzą moje wpisy, bo wiele razy wymienialiśmy swoje opinie i wspieraliśmy się wzajemnie w modlitwie i modlitwą. Otóż nowennę zakończyłam 13 lipca, oczekiwałam cudu. W międzyczasie poznałam kogoś innego, kto obecnie zawładnął moim sercem i przy którym czuję się szczęśliwa. A tamto uczucie, ten chłopak o którego się modliłam? Nie mogę powiedzieć, że wymazałam go z pamięci, niektórych osób się nie zapomina.. Ale wiem jedno – dzięki NP przeżyłam to rozstanie, ten ciężki czas, miałam siły, nadzieję, która pozwalała mi przetrwać trudne dni.. Dziękuję Bogu, ze trafiłam na tą Nowennę, chociaż nie zostałam wysłuchana tak jak ja tego oczekiwałam. Ale z punktu widzenia już po jakimś czasie wiem, że to nie było to czego chciał dla mnie nasz Pan i uchroniło mnie to też pewnie od jeszcze większych cierpień. Gdyby też Maryja spełniła moją prośbę nie mogłabym teraz cieszyć się obecnością tego, którego poznałam w czasie odmawiania Nowenny. Stąd moje wołanie do wszystkich, którzy są w podobnej sytuacji : Nie poddawajcie się i nie załamujcie. Bóg wie lepiej czego wam potrzeba, a Nowenna pomoże wam przetrwać trudny czas, zwróci ukochaną osobę jeśli taka jest wola Boża lub Bóg ześle wam kogoś innego, pozwoli pokochać na nowo i uleczy wasze zbolałe serca. Odwagi!

    • Leonelo, cieszę się że odzyskałaś spokój ducha, i że znów zaczyna Ci się układać. Niech Ci Bóg błogosławi, Matka Pięknej Miłości ma Cię w swojej opiece.

  • Witam! Z wielkim zaangażowaniem i skupieniem czytam Wasze posty. Jestem pod ogromnym wrażeniem nowenny pompejańskiej. Dowiedziałam się o niej z internetu kiedy po raz kolejny bezskutecznie przeglądałam oferty pracy. Postanowiłam, że od dziś będę się modlić w intecji znalezienia pracy, gdyż próbowałam już wszystkiego. Mogę powiedzieć, że w moim przypadku czekam dosłownie na cud. Szukam pracy już ponad dwa lata. Nie mam zajęcia, pieniędzy i na dodatek ostatnio zdarzają mi się stany depresyjne. Będę się modlić i dam znać co się u mnie dzieje. Pozdrawiam!

  • Kochani,
    Wy wszyscy,ktorzy modlicie sie o dobra zone lub dobrego meza-wiedzcie,ze te modlitwy sa zawsze wysluchane!Czasem czeka sie dlugo,a czasem nie.Ja zakochalam sie majac 22 lata.Dzisiaj mam 40,a z tego zakochania nic nie pozostalo oprocz sympatii.Wola Boza byla inna.Ikiedy to odkrylam-poczulam taki spokoj w sobie,ktorego nie da sie opisac slowami.
    Jestem sama ale jestem szczesliwa,nawet jak ktos w to nie uwierzy.A tym wszystkim,ktorzy pragna zwiazku malzenskiego a ich intencje sa czyste-obiecuje modlitwe.Matka Boza ciagle mnie wysluchuje,a ja nie jestem w stanie tego ani pojac ani wystarczajaco podziekowac.Polityka Boza jest calkiem inna.Z Panem Bogiem.

  • Ja odmówiłam modlitwę pompejską 1 raz i została wysłuchana. Nie było to łatwe, chociaż z perspektywy czasu widzę że też nie kosztowało mnie aż tak dużo wysiłku. Podczas gdy ją odmawiałam, jakoś wszystko wydawało mi się na swoim miejscu. Moja prośba o to by mój partner mnie pokochał prawdziwie została wysłuchana już w trakcie odmawiania nowenny. Mogę śmiało powiedzieć, że każdego dnia czułam jak on kocha mnie bardziej. Minęło już pół roku od tego czasu gdy skończyłam odmawiać nowennę a ja nadal jestem szczęśliwa i czuję się dla niego bardzo ważna i kochana. Wcześniej czułam zaś obojętność z jego strony. Kochani ta nowenna ma wielką moc. Pozdrawiam.

  • modlę się już od jakiegoś roku i nic. To znaczy ponad rok temu spotkałam chłopak ale nie pamiętam czy już wtedy odmawiałam modlitwę czy nie.Od tamtej pory spotykamy się prawie codziennie w drodze do pracy fajnie nam się gada(przynajmniej tak mi się wydaje)i myślałam ze prędzej czy później będziemy razem że to jest ten jedyny ale ostatnio dał mi do zrozumienia że jestem tylko kego koleżanką i nic więcej.Jest mi bardzo cięż ko z tym nie mogę sobie dać rady. Może lepiej by było jak byśmy się przestali spotykać ale jak na razie nie ma takiej możliwości.Nie powiedział mi tego wprost tylko napisał na jednym z portali społecznościowych wiec postanowiłam nie poruszać tego tematu. Do czasu kiedy mi tego nie napisał miałam nadzieję że może chce ale się czai. Teraz już straciłam nadzieję.

    • Módl się dalej o miłość o dobrego chłopaka, męża….widocznie to nie ten …musisz to przeboleć. Maryja na pewno postawi na Twojej drodze odpowiednią dla Ciebie osobę.Jeśli chodzi o rozważanie tajemnic, no to jest to mile widziane łatwiej jest się skupić…. nie zapominajmy też że różaniec to nie koncert życzeń, wiadomo że każdy chce coś dla siebie wyprosić ale jeśli będziemy do nowenny podchodzić w taki instrumentalny egoistyczny sposób no to nie wiem czy skutek nie będzie odwrotny. Mam nadzieje że wiesz co mam na myśli, różaniec i rozważania różańcowe przede wszystkim mają zmieniać nasze życie na lepsze przemieniać nasze serca, wyczulać na grzech, doskonalić dusze jeśli zaczniesz to u siebie dostrzegać zaczniesz dostrzegać również małe i wielkie cuda w swoim życiu za przyczyną Najświętszej Panienki. Pozdrawiam serdecznie.

      • źle napisałam modle się o dobrego męża do świętego Józefa a od pewnego czasu też do świętego Judy Tadeusza patrona spraw trudnych i beznadziejnych. Nowennę odmawiam od trzech dni i żałuje że wcześniej o niej nie przeczytałam. Kidy poznałam tego chłopaka odmawiałam już te dwie modlitwy. Myślałam że to właśnie ten jedyny a jeszcze na dodatek poznałam go w rocznicę śmierci mojej chrzestnej i chyba za dużo sobie wyobrażałam i za bardzo się „nakręciłam” a teraz cierpię. Na chwilę obecną jest mi trudno, bardzo trudno.
        A co do rozważań to chodzi mi o to że dużo czasu spędzam w autobusach i nie chciała bym wyciągać kartki z tajemnicami bo nie znam ich na pamięć.

        • ja w myślach przytaczam sobie jakiś fragment dotyczący danej tajemnicy, zdanie, dwa….myślę że wystarczy jak w myślach przez chwilę rozważysz i to przecież też jest modlitwa.

  • Powiedzcie mi czy odmawiając różaniec trzeba czytać tajemnice i fragmenty z pisma świętego na początku każdej dziesiątki

  • poradźcie mi co jak mam się zachować bo prosiłam o radę na innych forach to jest takich nie związanych z Bogiem, modlitwą (rozmiecie co chcę powiedzieć) i za każdym razem pojawiali się tacy co sobie robili żarty tu widzę jest inaczej więc proszę o pomoc. Jak już pisałam chłopaka znam już od ponad roku nigdy nie rozmawialiśmy na ten temat cały czas czekałam aż to on zrobi ten pierwszy krok bo myślałam że możne się czai i że to przyjdzie z czasem ale ostatnio po wpisie na pewnym portalu społecznościowym uświadomiłam sobie że on zdaje sobie sprawę co do niego czuje i dał mi do zrozumienia że mnie nie chce. Więc do tej pory łudziłam się że to się zmieni. Mam wrażenie że on robi wszystko żeby mieć jak najmniejszy kontakt ze mną ale przecież nie możemy udawać ze się nie znamy jest trudno bo fajnie mi się z nim gada. Postanowiłam, że nigdy nie poruszę tego tematu ale teraz to sama nie wiem. Może dać mu do zrozumienia że nie będę go nękać. Jak myślicie? Nie chciała bym wyjść na jakąś nachalną tym bardziej że z tego co opowiadał jego poprzednia dziewczyna do tej pory go nęka i jak jak mówił ma uraz do stałych związków i kobieta.

    • Myślę że daję Ci coś do zrozumienia, faceci nie lubią takich nachalnych dziewczyn….może Cię lubi ale wyczuwa od ciebie coś więcej i chciałby uniknąć sytuacji z przeszłości….myślę że masz dobry pomysł bo jeśli często sie widujecie to rzezcywiście taka niejasność między wami może tylko pogorszyć między wami relacje…powiedź mu po prostu że rozumiesz i szanujesz jego decyzję i że z Twojej strony nie będzie nacisków, że to tylko będzie relacja kumpelska, koleżeńska. Możesz obrócić to w żart wtedy pokażesz mu że masz dystans do siebie i że wcale on nie jest taki…no wart zachodu….myślę że wyjdziesz z tej sytuacji obronną ręką. Powodzenia:)

      • jak ze mną rozmawia to tak właśnie mi się wydaje że mnie lubi a oprócz tego to on ma zamiar wyjechać na wiosnę na stałe za granicę. A co do tych nacisków to wydaje mi się że jak już znamy się rok i nigdy nie podjęłam tego tematu to chyba powinien wiedzieć że nie jestem nachalna. Pewnie tak zrobię przy jakiejś okazji tak niby w żartach. Tylko muszę trochę się z tym pogodzić,uporać żeby tak rzeczywiście wyglądało że traktuje go jak kolegę. Musi minąć jeszcze trochę czas bo na razie to jest trudno. Nawet jak mówimy sobie cześć to zastanawiam jaki miała ton głosu i o czym to świadczyło. Dzięki bardzo pewnie jeszcze nie raz będe prosiła o radę pozdrawiam

        • Cześć Młoda, myślę, że Agnieszka dobrze Ci doradziła. Oczywiście sama wiesz najlepiej co zrobić, ale ja wiem z własnego doświadczenie, że często chłopacy zniechęcają się jak widzą, że dziewczynie bardzo na nich zależy, a oni nie są gotowi na kolejny krok. Zresztą nie tylko mężczyźni, to dotyczy obu płci. Z kolei zachowanie takiego jakby dystansu między wami może go zaintrygować i sprawi, że sam zacznie się starać. A jeśli nie – nie marnuj sobie młodych lat na czekanie.

  • Mloda: poprostu z nim porozmawiaj i mysle ze dowiesz sie na czym stoisz. Lepsza najgorsza prawda niz niewiedza. Powodzenia:)

    • ja w zasadzie wiem na czym stoję teraz jestem pewna że mnie nic chce tylko do tej pory łudziłam się ze może on potrzebuje czasu. ale teraz już jestem pewna że czas tu nie ma znaczenia.
      Tak jak napisała Kasia najlepiej był by gdybyśmy przestali się widywać ale na razie to niemożliwe i tak samo ja Ty Kasiu też myślałam ze go sobie go wymodliłam.

  • Młoda:) z tego co napisałaś wnioskuje że facet Cię nie chce, przepraszam, ale tak myślę. dwa lata temu poznałam kogoś w tedy wydawało mi sie że go wymodliłam :) pracowalismy razem i po około 2 miesiącach juz między nami iskrzyło (uwielbiałam to uczucie) później dowiedziałm sie że ma dziewczyne, ale to co się działo jest nie istotne. chce powiedzieć że chociaż wszystkie okoliczności wskazywały na to że chce mnie, chce ze mną być to jednak tak nie było. jest mi strasznie przykro zerwalam z nim kontakt w lutym tego roku, powiedział DOŚĆ. co dziennie o nim mysle co dziennie na niego czekam co dziennie odmawiam NP już ponad rok by wrocil. wiec skoro prosisz o rade to moja jest taka: unikaj go! nie rozmawiaj, moim zdaniem nie ma o czym, myslę że on wszystko wie, tylko nie chce i jest mu na ręke że Ty nie podejmujesz tego tematu. jeśli za Tobą zatęski to Cię znajdzie a skoro nie jesteś z nim jeszcze blisko to wiesz mi rozczarowanie będzie mniej bolał. szczerzę życzę Ci żebym się myliła :) powodzenia

  • …powiedziałAM DOŚĆ… uciekły mi literki :)

  • nie wiem co zrobię na razie muszę odczekać i sobie to poukładać ale dziękuję za wasze rady i proszę o jeszcze. Muszę nabrać dystansu do tego pozdrawiam

  • wiecie ja już nie jestem taka młoda bo mam 30 lat. i wszystkie moje koleżanki maja już rodziny i nawet niem mam z kom o tym porozmawiać bo każdy ma swoje kłopoty. A ja mam ostatni takiego doła że chcho…………Ja NP odmawiam dopiero kilka dni ale odmawiam ogólnie o dobrego męża nie o niego bo chociaż teraz boli to może Pan Bóg postawi na mojej drodze kogoś z kim będę szczęśliwa i w z perspektywy czasu pomyśle sobie co ja w nim widziałam. Mam dni kiedy wydaje mi się że jest już lepiej ale tak jak dziś to siedzę i beczę. Dobrze że tu trafiłam bo na innych forach to tylko się nabijają.
    Ale powiedzcie mi czemu to miało służyć modliłam się żeby się do mnie odezwał zrobił pierwszy krok( wcześniej znaliśmy się tylko z widzenia ale już w tedy mi się podobał). I tak się stało w rocznicę śmierci mojej chrzestnej potem wyjechał ale szybko wrócił więc myślałam że to też jest znak.W modlitwie do świętego Józefa jest…”.doprowadź do zerwania każdej znajomości która nie podoba się Bogu” więc uznałam że jak nie został tam na dłużej to jest dla mnie znak. Fajnie że mogę z wami popisać dzięki bardzo

    • Dziewczyny polecam rekolekcje u Jezuitów. Moja przyjaciółka odbyła miała podobne problemy jak Wy, one nie zniknęły ale zupelnie inaczej podchodzi teraz do zycia.
      Nie obraźcie się,ale myśle,że odmawianie w intencji konkretnego faceta nie jest najlepszym pomysłem ponieważ… po 1, jak to w którymś z kazań ujął ks. Pawlukiewicz co ten PAn Bóg ma zrobić, przywiązać Go do kaloryfera ;) nakazać… a po 2 ważna jest przede wszystkim w tej modlitwie o męża, dobrego meża otwartośc, na wolę Bożą. Mimo,że teraz uważacie,że ten i tylko ten (co nie znaczy,że nie będzie ten bo może tak być) to z czasem jak już dacie się poprowadzić spotkacie TEGO to wszystko inne przestanie mieć znaczenie.Życzę Wam pokoju serc, otwartości na Boże działanie i cierpliwości :) Pozdrawiam

  • Witaj Młoda :) ja też mam 30 (no troszkę więcej :)) też dzisiaj mam koszmarnego doła i może to straszne ale ciesze się że nie jestem sama. wiesz, to co napisałaś to dokładnie moje odczucia. też wszystkie pozytywne zdarzenia interpretowałam jako znak i cieszyłam się że już niedługo, wkrótce… będę z nim. ale się nie udało, przynajmniej na razie bo ciągle czekam :) Ale powiem z własnego doświadczenia że zerwanie z nim całkowitego kontaktu było bardzo dobre jestem spokojniejsza a co najważniejsze uśmiecham się. Wierzę, że obie odnajdziemy to czego szukamy. pozdrawiam i życzę wytrwałości :)

    • ja też mam taka nadzieję ze nam się ułoży ale ile można czekać. Chciała bym mieć dzieci a tu lata lecą. szkoda że nie można wysyłać prywatnych wiadomości tutaj to bym wysłała moją korespondencję z nim żebyście mi powiedziały czy odebrałyście to tak samo jak ja. Na razie nie chcę z nim poruszać tego tematu ale jak tylko nadarzy się taka okazja to jakoś tak mu delikatnie powiem że nie będę w żaden sposób naciskać i że przyjęłam to do wiadomości. pozdrawiam pap fajnie się z wami pisze

  • Moi Drodzy Pan jeden wie czego Nam trzeba. Nowenne pompejańska znam i odmawialam,ale to juz w Małżeństwie i wlasciwie nie tyle na niej chcialam sie skupic co na BOZYCH ŚCIEŻKACH :) i planach wobec Nas.

    Generlanie jak kazda/kazdy z Was mdlilam sie dobrego Męża, poszłam nawet w m.in. tej intencji na pielgrzymke do Częstochowy(któa szła z Helu) niedaleko Wejherowa jest taka miejscowosc,wioseczka…Sianowo , jest tam Snktuarium Matki Bożej jak sie mówi w tych okolicach „opiekunki dobrych małżeństw i pięknej miłości) kiedyś słyszałam,ze jesli sie dojdzie pielgrzymka do tego Sanktuarium 3 razy to Matka Boża pomoże znaleźć dobrego Męża/ Żonę :) Troche to traktowałam z przymruzeniem oka,(pielgrzymka do Czestochowy szla przez te miejscowosc)bo myslę,ze nie chodzi o ilosc,ale o wiarę i wytwałość.
    W momencie mojego zycia ,w ktorym przeszlam 7 spotkan rekolekcji Odnowy w Duchu Świętym,kiedy rozwalilo sie ałżenstwo moich Rodzicow,kiedy kolezanka chorowała na raka, kiedy sama mialam podejrzenie gruczolaka mozgu…kiedy wszystko wydawalo sie byc tak beznadziejne ze… zrozumialam,ze mge starac sie pomoc Rodzicom, pomoc kolezance moge byc…,ale tak naprawde nic nie moge, sama nie moge NIC, wtedy po tych rekolekcjach oddalam zycie Bogu,mowilam najszczerzej jak tylko moglam , najszczerzej w calym chyba moim zyciu zaufama tak dgoglebnie i ofiarowalam to moje zycie wtedy wlasnie Bog sie nade mna pochylil… i mysle,ze wlasnie to ofiarowanie sie Jemu bez zachowania kawaleczka dla siebie, to oddanie sie Jego prowadzeniu to jest to co Nas otwiera, co sprawia,ze On przyjmuje NAs jak takie bezbronne dzieci i po prostu…czyni cuda :)
    W tamtym czasie wlasnie mialam chec zalozenia Rodziny etc.ale kiedy oddalam to Bogu kolega ,ktory wczensiej nie zwracal na mnie uwagi mimo,ze ja z kolei chcialam zeby to zrobil ;p nagle ni stad ni zowad,mimo,ze w Naszych relacjach nic sie nie zmienilo,wrecz poza „czesc” nic,a wczesniej to ja probowalam zagadac.Po pol roku nagle stanal przede mna i wiedzialam ,ze nie jestem Mu obojetna,oboje wtedy odchodzilismy z pracy ,w ktorej widywalismy sie ,ale tylko na „czesc” i koniec,nagle taki zwrot i juz wiedzialam,ze to jest to,tak bardzo rozil sie od innych, poukladany,madry,dobry i do tego bardzo przystojny :) w wierze sie troche scieralismy,ale ,ze to madry i otwarty czlowiek to dzis… czasem to On ciagnie mnie do „gory” Jestesmy Malzenstwem od 3,5 roku, wymodlilismy coreczke,ktora teraz ma niecale 15 mies. i nalezymy do Domowego Kosciola :) Oczywiscie ,ze nie jestesmy idealami,klocimy sie,scieramy,ale kierunek jest jeden… NIEBO! Zycze Wam umniejszenia sie i staniecia przed BOgiem jak dziecko :)!!! Powodzenia!

  • witam ,
    ja osobiście mogę napisać już jeden cud, który wg mnie jest efektem odmawiania NOWENNY POMPEJAŃSKIEj…co prawda intencja, w której się modlę jest inna, jednak w myślach zawsze miałam tą sprawę w głowie i teraz moge napisać, że to się spełniło :) NOWENNĘ odmawiam dopiero od 2 tygodni. Na dodatek czytam DZienniczek ŚW. Siostry Faustyny i mogę powiedzieć, że lepiej mi na duszy , czuję się tak jakby Jezus mnie obserwował i się mną szczególniej opiekował. Ja już się przekonałam, że BÓG uczy nas cierpliwości, ale jak zacznie działać to wówczas działa bardzo szybko, szybciej niż czasami nam się wydaje :)

  • hej dziewczyny czy można sobie wymodlić miłość
    Pan Bóg zesłał mi naprawdę fajnego faceta
    a potem nie wyszło ja sie go czepiełam
    i dopiero jak zaczęłam układać sobie życie z innym gorszym dostrzegłam go teraz to zwykłą przyjażń .
    Czy można sobie wymodlić aby mnie pokochał ,wrócił,było miedzy nami dobrze za pomocą tych nowenn ?
    pozdrawiam wszystkich ;)

    • Co prawda nie jestem „hej dziewczyny” ;) ale chyba odpowiedzieć mogę bo także modliłem się w sprawach sercowych. Pozwolę sobie zaproponować ogólne modlenie się/ omodlenie tej konkretnej osoby.
      Co do pytania czy da się wymodlić? Da się wymodlić cud przemiany swojego serca, cud wyciszenia, cud spokoju duszy, cud swego rodzaju pewności że Matka Boża czuwa. Więc obojętnie jak by się Twoja sprawa miała rozwikłać, warto.
      Pozdrawiam.

  • Dwadziescia trzy lata temu poznalam chlopaka, i z niezrozumialych przyczyn pokochalam tak, ze wszystko przestalo miec juz dla mnie znaczenie, nie mial pieniedzy, ani pozycji, i byl nieokielznanym babiarzem, to wszystko opisalam Matce Boskiej, i zaczelam sie modlic przez miesiac czasu proszac o blogoslawieñstwo i stala protekcje dla nas, Matka Boska nas polaczyla, wiele burz przeszlo przez nasze malzeñstwo, a ja za wszystko Mateczce dziekuje i kazdego dnia jest dla mnie odczuwalna jej opieka i matczyna milosc, za co teraz dziekuje.

  • Jakże wielkiej otuchy mi dodajecie! Ja podejmowałam już dwukrotnie próbę odmawiania tej modlitwy, jednakże nigdy nie dotrwałam do końca ani nawet do połowy. Wierzę jednak, że kiedyś mi się uda i że Pan Bóg i tak widzi moje starania. Kiedy sama sie modliłam też miałam różne wątpliwości. Pocieszałam się faktem, że nawet jeśli Bog nie spełni mej intencji to modlitwa nigdy nie idzie na marne i napewno przyniesie jakieś inne łaski. Czytając wasze świadectwa to jest tak jakby spojrzeć na to tak z boku, obiektywanie. Kiedy opisujecie wasze zdarzenia i znaki, jestem przekonana, że to wola Boża, kiedy mnie to dotyczyło to nie byłam pewna czy sobie tego sama nie wymyślam. Wasze wiadomości umacniają mnie w przekonaniu, że faktycznie w tej modlitwie coś jest! Ile osob pisze o spokoju wewnetrznym, o innych łaskach poza intencyjną, o widocznych znakach Pana który chce byśmy się modlili, o działaniu szatana, który chce nam przeszkodzić. Ostatnimi czasy strasznie płakałam i byłam zła na Boga, że nie wiem co mam robić. Poznałam dwóch cudownych chłopaków w swoim życiu -Kubę i Michała, z tym że z żadnym z nich mi nie wyszło. Zawsze po zerwaniu na poczatku była wielka ulga a po pewnym czasie zaczynała się straszna tęsknota, i czułam coś takiego że to jednak była prawdziwa miłość, a kiedy wracałam do Kuby znowu zaczynało mi brakować tego uczucia, w jego oczach widziałam miłość a ja czułam do niego tylko przyjaźń. Poźniej poznałam Michała i jego też rzuciłam, choć nie mogłam sie po tym pozbierac bo był to tak dobry chlopak, to wiedzialam tez ze nie moge z nim być. Po zewraniu tak sie złożyło ze pojechalismy razem na Jasna Góre. Czesto chodze na pielgrzymki i wierze w cudowna moc tego miejsca. Matka Boża dała mi taki spokój, wczesniej bardzo czesto myslalam o Kubie, nawet jak byłam z Michałem. Od czasu wyjazdu do Czestochowy tesknie za Michalem, boje sie jednak do niego wrocic bo czuje ze bedzie znow bedzie tak samo, ze tylko znow sie oboje nacierpimy (Kubę te ciagłe nadzije i powroty do cieżkiego stanu podprowadziły ). Nie chce jednak tez odrzucić łaski którą być może Matka Boża mi wyprosiła. Jak byłam z nim to wydawalo mi sie że Matka Boza podpowiada mi w kosciele ze mimo ze to cudowny chlopak to powinnam go zostawic. Ostatnimi czasy płakałam bo nie wiem co dalej robic. Tesknie za Michalem, myśle też o Kubie, bo jest on również dla mnie bliski. Zawsze myslalam, ze nie potrafie sie w nich zakochac, ze nie sa dla mnie tak interesujacy jak byc powinni, a po rozstaniach widzę ze w jakis sposob to bardzo ich kocham i chcialabym zeby mnie przytulili i zeby wszystko było dobrze. Nie wiem moze to taka braterska milosc skoro bedac z nimi nigdy nie czulam potrzeby bliskosci fizycznych. Takie to pokomplikowane ze sama sie w tym gubie. Kiedys myslalam ze powinnam o nich zapomniec i znalezc sobie kogos innego, teraz boje sie ze z tym innym znow bedzie tak samo, ze nie bede potrafila go pokochac, a jesli sie zakocham to w kims kto nie zwroci na mnie uwagi. Taki stały schemat. Podczas tych ciezkich dni duzo sie modlilam i teraz mam wielka nadzieje, ze Pan wie co robić a powinnam tylko sie modlic i az tak sie nie przejmowac :) Bo Pan do mnie też powiedzial wczoraj przez Pismo Swięte „Dlatego powiadam Wam: Nie troszcie sie zbytnio o swoje życie… starajcie sie naprzód o Królestwo … a to wszytsko będzie Wam dane. Nie troszcie sie wiec zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy.”. A właśnie teraz przeczytałam o wytrwałości w modlitwie: „proście a będzie Wam dane, szukajcie a znajdziecie, kołaczcie a otworza Wam” :) Teraz jestem już spokojna i bede wytrwale czekac, modlac się, bo i tak sama nie wiele mogę zdziałać, a tylko się wykończę psychicznie myślami, a jak Pan Bog zechce to da mi za męża Kubę lub Michała lub jeszcze innego i to będzie dla mnie najlepszy mąż pod Słońcem, bo wybrany specjalnie dla mnie przez Boga, a on się nie myli. Wierzę i tak się ciesze, że wreszcie w mym sercu jest nadzieja, w mych myślach jakiś takich porządek a na ustach uśmiech. Choć wiem, że nie jedna cieżka próba przede mną to jest ze mną Pan, zawsze! A i jeszcze jak pierwszy raz zaczełam odmawiać NP będąc z Michałem to jeszcze tego samego dnia poczułam, że mi na nim zależy i chce z nim być – czułam sie jakbym dostała namiastkę nieba, niestety przestałam ją odmawiać a moje uczucia błyskawicznie ostygły. Myslalam ze jak zaczne drugi raz to znowu sie rozpala, tak sie nie stalo, moze trzeba bylo tym razem dłuzej poczekac, a ja znow zrezygnowałam. Teraz wierzę że się uda!

  • Witam wszystkich;-) dziś zakończyłam pierwszą moja NP wczoraj dosłownie na koniec miałam załamanie takie że nawet podczas odmawiania nie miałam takich niepokojów duszy…przepłakałam cały wieczór..intencja byla szczególna dla mnie gdyż chcę założyć rodzinę i żyć zgodnie z wolą Pana z człowiekiem którego znam dość długo. Czy zostanie wysłuchana prośba to juz wola Pana…Wiem że nawet dziś kończąc nowennę miałam upadki w duszy ..może to atak na mnie…ale trwajcie w modlitwie bo nie ważne co dalej ale ważne jest przeciwstawić się złemu….Katarzyna

Dodaj komentarz