Świadectwo Ani: modlitwa o dobrego męża 124

W tym momencie kończę odmawiać czwartą już Nowennę Pompejańską. Jak dowiedziałam się o Nowennie, z jednej strony czułam duże pragnienie by Ją odmówić. Postanowiłam odmawiać wszystkie Cztery Części Różańca. Z drugiej, bałam się czy dam radę, czy wytrwam. Studia, codzienna praca i masa innych obowiązków, które muszę wykonywać w ciągu dnia. Ale o dziwo… Gdy odmawiałam Nowennę, wcale nie miałam mniej czasu na inne obowiązki – wręcz przeciwnie, wszystko było bardziej poukładane i lepiej zorganizowane. Myślę, że jest to pierwszy Cud tej Nowenny. Pozornie czasochłonna – ale TYLKO POZORNIE.

Wszystkie cztery Nowenny odmówiłam w tej samej intencji. Modlę się o Dobrego Męża. Swoją intencję sformułowałam następująco: „Jeśli to możliwe, proszę o Dobrego Męża, ale ostatecznie – nie co ja chcę, ale co Ty”. Intencja sformułowana w ten sposób codziennie przypomina mi o tym, że nie jest właściwą postawą „wymuszanie” na Bogu czegokolwiek. Należy poddać się Jego woli, choć wypowiedzenie słów „Bądź wola Twoja” jest takie trudne. Bóg działa – ja to wiem. I mam pewność, że już „zajmuje się” tą moją intencją. Bo tak naprawdę to co ja mogę? Nic. Tylko poprzez Modlitwę, Zaufanie uzyskuję wewnętrzny pokój.

Nie są mi obce chwile załamania. Ostatnio znów przeżyłam rozczarowanie, znowu porażka, znowu to nie było to… w takich momentach tak ciężko po raz kolejny sięgnąć po różaniec… bo może wydawać się że to „nie działa”… Mimo że było to trudne, skończyłam czwartą i jestem w trakcie odmawiania piątej już Nowenny Pompejańskiej.
Wierzę i mam nadzieje, że kiedyś zostanę wysłuchana, że mój trud się opłaci i że kiedyś będę mogła podzielić się świadectwem jak to w cudowny sposób znalazłam upragnionego Towarzysza Życia.

Zachęcam Wszystkich do odmawiania Nowenny Pompejańskiej!

124 komentarzy

  • poradźcie mi co jak mam się zachować bo prosiłam o radę na innych forach to jest takich nie związanych z Bogiem, modlitwą (rozmiecie co chcę powiedzieć) i za każdym razem pojawiali się tacy co sobie robili żarty tu widzę jest inaczej więc proszę o pomoc. Jak już pisałam chłopaka znam już od ponad roku nigdy nie rozmawialiśmy na ten temat cały czas czekałam aż to on zrobi ten pierwszy krok bo myślałam że możne się czai i że to przyjdzie z czasem ale ostatnio po wpisie na pewnym portalu społecznościowym uświadomiłam sobie że on zdaje sobie sprawę co do niego czuje i dał mi do zrozumienia że mnie nie chce. Więc do tej pory łudziłam się że to się zmieni. Mam wrażenie że on robi wszystko żeby mieć jak najmniejszy kontakt ze mną ale przecież nie możemy udawać ze się nie znamy jest trudno bo fajnie mi się z nim gada. Postanowiłam, że nigdy nie poruszę tego tematu ale teraz to sama nie wiem. Może dać mu do zrozumienia że nie będę go nękać. Jak myślicie? Nie chciała bym wyjść na jakąś nachalną tym bardziej że z tego co opowiadał jego poprzednia dziewczyna do tej pory go nęka i jak jak mówił ma uraz do stałych związków i kobieta.

    • Myślę że daję Ci coś do zrozumienia, faceci nie lubią takich nachalnych dziewczyn….może Cię lubi ale wyczuwa od ciebie coś więcej i chciałby uniknąć sytuacji z przeszłości….myślę że masz dobry pomysł bo jeśli często sie widujecie to rzezcywiście taka niejasność między wami może tylko pogorszyć między wami relacje…powiedź mu po prostu że rozumiesz i szanujesz jego decyzję i że z Twojej strony nie będzie nacisków, że to tylko będzie relacja kumpelska, koleżeńska. Możesz obrócić to w żart wtedy pokażesz mu że masz dystans do siebie i że wcale on nie jest taki…no wart zachodu….myślę że wyjdziesz z tej sytuacji obronną ręką. Powodzenia:)

      • jak ze mną rozmawia to tak właśnie mi się wydaje że mnie lubi a oprócz tego to on ma zamiar wyjechać na wiosnę na stałe za granicę. A co do tych nacisków to wydaje mi się że jak już znamy się rok i nigdy nie podjęłam tego tematu to chyba powinien wiedzieć że nie jestem nachalna. Pewnie tak zrobię przy jakiejś okazji tak niby w żartach. Tylko muszę trochę się z tym pogodzić,uporać żeby tak rzeczywiście wyglądało że traktuje go jak kolegę. Musi minąć jeszcze trochę czas bo na razie to jest trudno. Nawet jak mówimy sobie cześć to zastanawiam jaki miała ton głosu i o czym to świadczyło. Dzięki bardzo pewnie jeszcze nie raz będe prosiła o radę pozdrawiam

        • Cześć Młoda, myślę, że Agnieszka dobrze Ci doradziła. Oczywiście sama wiesz najlepiej co zrobić, ale ja wiem z własnego doświadczenie, że często chłopacy zniechęcają się jak widzą, że dziewczynie bardzo na nich zależy, a oni nie są gotowi na kolejny krok. Zresztą nie tylko mężczyźni, to dotyczy obu płci. Z kolei zachowanie takiego jakby dystansu między wami może go zaintrygować i sprawi, że sam zacznie się starać. A jeśli nie – nie marnuj sobie młodych lat na czekanie.

  • Mloda: poprostu z nim porozmawiaj i mysle ze dowiesz sie na czym stoisz. Lepsza najgorsza prawda niz niewiedza. Powodzenia:)

    • ja w zasadzie wiem na czym stoję teraz jestem pewna że mnie nic chce tylko do tej pory łudziłam się ze może on potrzebuje czasu. ale teraz już jestem pewna że czas tu nie ma znaczenia.
      Tak jak napisała Kasia najlepiej był by gdybyśmy przestali się widywać ale na razie to niemożliwe i tak samo ja Ty Kasiu też myślałam ze go sobie go wymodliłam.

  • Młoda:) z tego co napisałaś wnioskuje że facet Cię nie chce, przepraszam, ale tak myślę. dwa lata temu poznałam kogoś w tedy wydawało mi sie że go wymodliłam :) pracowalismy razem i po około 2 miesiącach juz między nami iskrzyło (uwielbiałam to uczucie) później dowiedziałm sie że ma dziewczyne, ale to co się działo jest nie istotne. chce powiedzieć że chociaż wszystkie okoliczności wskazywały na to że chce mnie, chce ze mną być to jednak tak nie było. jest mi strasznie przykro zerwalam z nim kontakt w lutym tego roku, powiedział DOŚĆ. co dziennie o nim mysle co dziennie na niego czekam co dziennie odmawiam NP już ponad rok by wrocil. wiec skoro prosisz o rade to moja jest taka: unikaj go! nie rozmawiaj, moim zdaniem nie ma o czym, myslę że on wszystko wie, tylko nie chce i jest mu na ręke że Ty nie podejmujesz tego tematu. jeśli za Tobą zatęski to Cię znajdzie a skoro nie jesteś z nim jeszcze blisko to wiesz mi rozczarowanie będzie mniej bolał. szczerzę życzę Ci żebym się myliła :) powodzenia

  • …powiedziałAM DOŚĆ… uciekły mi literki :)

  • nie wiem co zrobię na razie muszę odczekać i sobie to poukładać ale dziękuję za wasze rady i proszę o jeszcze. Muszę nabrać dystansu do tego pozdrawiam

  • wiecie ja już nie jestem taka młoda bo mam 30 lat. i wszystkie moje koleżanki maja już rodziny i nawet niem mam z kom o tym porozmawiać bo każdy ma swoje kłopoty. A ja mam ostatni takiego doła że chcho…………Ja NP odmawiam dopiero kilka dni ale odmawiam ogólnie o dobrego męża nie o niego bo chociaż teraz boli to może Pan Bóg postawi na mojej drodze kogoś z kim będę szczęśliwa i w z perspektywy czasu pomyśle sobie co ja w nim widziałam. Mam dni kiedy wydaje mi się że jest już lepiej ale tak jak dziś to siedzę i beczę. Dobrze że tu trafiłam bo na innych forach to tylko się nabijają.
    Ale powiedzcie mi czemu to miało służyć modliłam się żeby się do mnie odezwał zrobił pierwszy krok( wcześniej znaliśmy się tylko z widzenia ale już w tedy mi się podobał). I tak się stało w rocznicę śmierci mojej chrzestnej potem wyjechał ale szybko wrócił więc myślałam że to też jest znak.W modlitwie do świętego Józefa jest…”.doprowadź do zerwania każdej znajomości która nie podoba się Bogu” więc uznałam że jak nie został tam na dłużej to jest dla mnie znak. Fajnie że mogę z wami popisać dzięki bardzo

    • Dziewczyny polecam rekolekcje u Jezuitów. Moja przyjaciółka odbyła miała podobne problemy jak Wy, one nie zniknęły ale zupelnie inaczej podchodzi teraz do zycia.
      Nie obraźcie się,ale myśle,że odmawianie w intencji konkretnego faceta nie jest najlepszym pomysłem ponieważ… po 1, jak to w którymś z kazań ujął ks. Pawlukiewicz co ten PAn Bóg ma zrobić, przywiązać Go do kaloryfera ;) nakazać… a po 2 ważna jest przede wszystkim w tej modlitwie o męża, dobrego meża otwartośc, na wolę Bożą. Mimo,że teraz uważacie,że ten i tylko ten (co nie znaczy,że nie będzie ten bo może tak być) to z czasem jak już dacie się poprowadzić spotkacie TEGO to wszystko inne przestanie mieć znaczenie.Życzę Wam pokoju serc, otwartości na Boże działanie i cierpliwości :) Pozdrawiam

  • Witaj Młoda :) ja też mam 30 (no troszkę więcej :)) też dzisiaj mam koszmarnego doła i może to straszne ale ciesze się że nie jestem sama. wiesz, to co napisałaś to dokładnie moje odczucia. też wszystkie pozytywne zdarzenia interpretowałam jako znak i cieszyłam się że już niedługo, wkrótce… będę z nim. ale się nie udało, przynajmniej na razie bo ciągle czekam :) Ale powiem z własnego doświadczenia że zerwanie z nim całkowitego kontaktu było bardzo dobre jestem spokojniejsza a co najważniejsze uśmiecham się. Wierzę, że obie odnajdziemy to czego szukamy. pozdrawiam i życzę wytrwałości :)

    • ja też mam taka nadzieję ze nam się ułoży ale ile można czekać. Chciała bym mieć dzieci a tu lata lecą. szkoda że nie można wysyłać prywatnych wiadomości tutaj to bym wysłała moją korespondencję z nim żebyście mi powiedziały czy odebrałyście to tak samo jak ja. Na razie nie chcę z nim poruszać tego tematu ale jak tylko nadarzy się taka okazja to jakoś tak mu delikatnie powiem że nie będę w żaden sposób naciskać i że przyjęłam to do wiadomości. pozdrawiam pap fajnie się z wami pisze

  • Moi Drodzy Pan jeden wie czego Nam trzeba. Nowenne pompejańska znam i odmawialam,ale to juz w Małżeństwie i wlasciwie nie tyle na niej chcialam sie skupic co na BOZYCH ŚCIEŻKACH :) i planach wobec Nas.

    Generlanie jak kazda/kazdy z Was mdlilam sie dobrego Męża, poszłam nawet w m.in. tej intencji na pielgrzymke do Częstochowy(któa szła z Helu) niedaleko Wejherowa jest taka miejscowosc,wioseczka…Sianowo , jest tam Snktuarium Matki Bożej jak sie mówi w tych okolicach „opiekunki dobrych małżeństw i pięknej miłości) kiedyś słyszałam,ze jesli sie dojdzie pielgrzymka do tego Sanktuarium 3 razy to Matka Boża pomoże znaleźć dobrego Męża/ Żonę :) Troche to traktowałam z przymruzeniem oka,(pielgrzymka do Czestochowy szla przez te miejscowosc)bo myslę,ze nie chodzi o ilosc,ale o wiarę i wytwałość.
    W momencie mojego zycia ,w ktorym przeszlam 7 spotkan rekolekcji Odnowy w Duchu Świętym,kiedy rozwalilo sie ałżenstwo moich Rodzicow,kiedy kolezanka chorowała na raka, kiedy sama mialam podejrzenie gruczolaka mozgu…kiedy wszystko wydawalo sie byc tak beznadziejne ze… zrozumialam,ze mge starac sie pomoc Rodzicom, pomoc kolezance moge byc…,ale tak naprawde nic nie moge, sama nie moge NIC, wtedy po tych rekolekcjach oddalam zycie Bogu,mowilam najszczerzej jak tylko moglam , najszczerzej w calym chyba moim zyciu zaufama tak dgoglebnie i ofiarowalam to moje zycie wtedy wlasnie Bog sie nade mna pochylil… i mysle,ze wlasnie to ofiarowanie sie Jemu bez zachowania kawaleczka dla siebie, to oddanie sie Jego prowadzeniu to jest to co Nas otwiera, co sprawia,ze On przyjmuje NAs jak takie bezbronne dzieci i po prostu…czyni cuda :)
    W tamtym czasie wlasnie mialam chec zalozenia Rodziny etc.ale kiedy oddalam to Bogu kolega ,ktory wczensiej nie zwracal na mnie uwagi mimo,ze ja z kolei chcialam zeby to zrobil ;p nagle ni stad ni zowad,mimo,ze w Naszych relacjach nic sie nie zmienilo,wrecz poza „czesc” nic,a wczesniej to ja probowalam zagadac.Po pol roku nagle stanal przede mna i wiedzialam ,ze nie jestem Mu obojetna,oboje wtedy odchodzilismy z pracy ,w ktorej widywalismy sie ,ale tylko na „czesc” i koniec,nagle taki zwrot i juz wiedzialam,ze to jest to,tak bardzo rozil sie od innych, poukladany,madry,dobry i do tego bardzo przystojny :) w wierze sie troche scieralismy,ale ,ze to madry i otwarty czlowiek to dzis… czasem to On ciagnie mnie do „gory” Jestesmy Malzenstwem od 3,5 roku, wymodlilismy coreczke,ktora teraz ma niecale 15 mies. i nalezymy do Domowego Kosciola :) Oczywiscie ,ze nie jestesmy idealami,klocimy sie,scieramy,ale kierunek jest jeden… NIEBO! Zycze Wam umniejszenia sie i staniecia przed BOgiem jak dziecko :)!!! Powodzenia!

  • witam ,
    ja osobiście mogę napisać już jeden cud, który wg mnie jest efektem odmawiania NOWENNY POMPEJAŃSKIEj…co prawda intencja, w której się modlę jest inna, jednak w myślach zawsze miałam tą sprawę w głowie i teraz moge napisać, że to się spełniło :) NOWENNĘ odmawiam dopiero od 2 tygodni. Na dodatek czytam DZienniczek ŚW. Siostry Faustyny i mogę powiedzieć, że lepiej mi na duszy , czuję się tak jakby Jezus mnie obserwował i się mną szczególniej opiekował. Ja już się przekonałam, że BÓG uczy nas cierpliwości, ale jak zacznie działać to wówczas działa bardzo szybko, szybciej niż czasami nam się wydaje :)

  • hej dziewczyny czy można sobie wymodlić miłość
    Pan Bóg zesłał mi naprawdę fajnego faceta
    a potem nie wyszło ja sie go czepiełam
    i dopiero jak zaczęłam układać sobie życie z innym gorszym dostrzegłam go teraz to zwykłą przyjażń .
    Czy można sobie wymodlić aby mnie pokochał ,wrócił,było miedzy nami dobrze za pomocą tych nowenn ?
    pozdrawiam wszystkich ;)

    • Co prawda nie jestem „hej dziewczyny” ;) ale chyba odpowiedzieć mogę bo także modliłem się w sprawach sercowych. Pozwolę sobie zaproponować ogólne modlenie się/ omodlenie tej konkretnej osoby.
      Co do pytania czy da się wymodlić? Da się wymodlić cud przemiany swojego serca, cud wyciszenia, cud spokoju duszy, cud swego rodzaju pewności że Matka Boża czuwa. Więc obojętnie jak by się Twoja sprawa miała rozwikłać, warto.
      Pozdrawiam.

  • Dwadziescia trzy lata temu poznalam chlopaka, i z niezrozumialych przyczyn pokochalam tak, ze wszystko przestalo miec juz dla mnie znaczenie, nie mial pieniedzy, ani pozycji, i byl nieokielznanym babiarzem, to wszystko opisalam Matce Boskiej, i zaczelam sie modlic przez miesiac czasu proszac o blogoslawieñstwo i stala protekcje dla nas, Matka Boska nas polaczyla, wiele burz przeszlo przez nasze malzeñstwo, a ja za wszystko Mateczce dziekuje i kazdego dnia jest dla mnie odczuwalna jej opieka i matczyna milosc, za co teraz dziekuje.

  • Jakże wielkiej otuchy mi dodajecie! Ja podejmowałam już dwukrotnie próbę odmawiania tej modlitwy, jednakże nigdy nie dotrwałam do końca ani nawet do połowy. Wierzę jednak, że kiedyś mi się uda i że Pan Bóg i tak widzi moje starania. Kiedy sama sie modliłam też miałam różne wątpliwości. Pocieszałam się faktem, że nawet jeśli Bog nie spełni mej intencji to modlitwa nigdy nie idzie na marne i napewno przyniesie jakieś inne łaski. Czytając wasze świadectwa to jest tak jakby spojrzeć na to tak z boku, obiektywanie. Kiedy opisujecie wasze zdarzenia i znaki, jestem przekonana, że to wola Boża, kiedy mnie to dotyczyło to nie byłam pewna czy sobie tego sama nie wymyślam. Wasze wiadomości umacniają mnie w przekonaniu, że faktycznie w tej modlitwie coś jest! Ile osob pisze o spokoju wewnetrznym, o innych łaskach poza intencyjną, o widocznych znakach Pana który chce byśmy się modlili, o działaniu szatana, który chce nam przeszkodzić. Ostatnimi czasy strasznie płakałam i byłam zła na Boga, że nie wiem co mam robić. Poznałam dwóch cudownych chłopaków w swoim życiu -Kubę i Michała, z tym że z żadnym z nich mi nie wyszło. Zawsze po zerwaniu na poczatku była wielka ulga a po pewnym czasie zaczynała się straszna tęsknota, i czułam coś takiego że to jednak była prawdziwa miłość, a kiedy wracałam do Kuby znowu zaczynało mi brakować tego uczucia, w jego oczach widziałam miłość a ja czułam do niego tylko przyjaźń. Poźniej poznałam Michała i jego też rzuciłam, choć nie mogłam sie po tym pozbierac bo był to tak dobry chlopak, to wiedzialam tez ze nie moge z nim być. Po zewraniu tak sie złożyło ze pojechalismy razem na Jasna Góre. Czesto chodze na pielgrzymki i wierze w cudowna moc tego miejsca. Matka Boża dała mi taki spokój, wczesniej bardzo czesto myslalam o Kubie, nawet jak byłam z Michałem. Od czasu wyjazdu do Czestochowy tesknie za Michalem, boje sie jednak do niego wrocic bo czuje ze bedzie znow bedzie tak samo, ze tylko znow sie oboje nacierpimy (Kubę te ciagłe nadzije i powroty do cieżkiego stanu podprowadziły ). Nie chce jednak tez odrzucić łaski którą być może Matka Boża mi wyprosiła. Jak byłam z nim to wydawalo mi sie że Matka Boza podpowiada mi w kosciele ze mimo ze to cudowny chlopak to powinnam go zostawic. Ostatnimi czasy płakałam bo nie wiem co dalej robic. Tesknie za Michalem, myśle też o Kubie, bo jest on również dla mnie bliski. Zawsze myslalam, ze nie potrafie sie w nich zakochac, ze nie sa dla mnie tak interesujacy jak byc powinni, a po rozstaniach widzę ze w jakis sposob to bardzo ich kocham i chcialabym zeby mnie przytulili i zeby wszystko było dobrze. Nie wiem moze to taka braterska milosc skoro bedac z nimi nigdy nie czulam potrzeby bliskosci fizycznych. Takie to pokomplikowane ze sama sie w tym gubie. Kiedys myslalam ze powinnam o nich zapomniec i znalezc sobie kogos innego, teraz boje sie ze z tym innym znow bedzie tak samo, ze nie bede potrafila go pokochac, a jesli sie zakocham to w kims kto nie zwroci na mnie uwagi. Taki stały schemat. Podczas tych ciezkich dni duzo sie modlilam i teraz mam wielka nadzieje, ze Pan wie co robić a powinnam tylko sie modlic i az tak sie nie przejmowac :) Bo Pan do mnie też powiedzial wczoraj przez Pismo Swięte „Dlatego powiadam Wam: Nie troszcie sie zbytnio o swoje życie… starajcie sie naprzód o Królestwo … a to wszytsko będzie Wam dane. Nie troszcie sie wiec zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy.”. A właśnie teraz przeczytałam o wytrwałości w modlitwie: „proście a będzie Wam dane, szukajcie a znajdziecie, kołaczcie a otworza Wam” :) Teraz jestem już spokojna i bede wytrwale czekac, modlac się, bo i tak sama nie wiele mogę zdziałać, a tylko się wykończę psychicznie myślami, a jak Pan Bog zechce to da mi za męża Kubę lub Michała lub jeszcze innego i to będzie dla mnie najlepszy mąż pod Słońcem, bo wybrany specjalnie dla mnie przez Boga, a on się nie myli. Wierzę i tak się ciesze, że wreszcie w mym sercu jest nadzieja, w mych myślach jakiś takich porządek a na ustach uśmiech. Choć wiem, że nie jedna cieżka próba przede mną to jest ze mną Pan, zawsze! A i jeszcze jak pierwszy raz zaczełam odmawiać NP będąc z Michałem to jeszcze tego samego dnia poczułam, że mi na nim zależy i chce z nim być – czułam sie jakbym dostała namiastkę nieba, niestety przestałam ją odmawiać a moje uczucia błyskawicznie ostygły. Myslalam ze jak zaczne drugi raz to znowu sie rozpala, tak sie nie stalo, moze trzeba bylo tym razem dłuzej poczekac, a ja znow zrezygnowałam. Teraz wierzę że się uda!

Dodaj komentarz