Świadectwo Ani

Witam wszystkich serdecznie. Chcialabym sie podzielic moim swiadectwem aby rozszerzac ta piekna modlitwe, dodac otuchy tym modlacym sie. Odmawiam w tym momencie 2NP i odczuwam bardzo pozytywne wplywy tej modlitwy.

Moja pierwsza NP odmawialam w intencji pracy. Fakt, jeszcze tej upragnionej pracy nie dostalam. Ale od skonczenia NP mialam juz 4 rozmowy kwalifikacyjne, kolejna mam w piatek. Przed odmowieniem NP bylam zrezygnowana, brakowalo mi wiary, ze moge dostac nowa prace. To sie diametralnie zmienilo. Dostalam potrzebne laski, aby nowa prace znalezc. Mam duzo energii, wiary w to, ze sie uda. Pojawiajace sie rozmowy kwalifikacyjne utwierdzaja mnie w tym. NP w intencji pracy podjelam poniewaz w mojej obecnej pracy dzialo sie zle. I poprzez zbiegi okolicznosci (duzo osob odeszlo, zatrudnily sie nowe) sytuacja diametralnie sie zmienila. Nie ma pomowien, jestem na nowo doceniana i respektowana. Nastapil taki spokoj. Nie wspominajac o moim spokoju wewnetrznym (choc odmawianie NP nie i nie bylo i nie jest latwe, pojawiaja sie rozproszenia, brak koncentracji).

I podczas mojej pierwszej NP, tak naprwde druga bardzo trudna sprawa zaprzatala mi glowe. I juz podczas odmawiania pierwszej NP (choc intencja byla inna) przyszlo w pewnym sensie rozwiazanie. Spotkalam mojego bylego mezczyzne i bylo to pozytywne spotkanie. Chcialabym dodac, ze bylo to bardzo bolesne i trudne rozstanie w maju, bardzo go kochalam. A stracilismy zupelnie kontakt i od tamtego czasu sie nie kontaktowalismy a spotkalam go po prostu na przystanku autobusowym w bardzo duzym miescie. Az niewiarygodne. Poniewaz to rozstanie, ten mezczyzna bardzo zaprzatal mi glowe i nie byl to zakonczony rozdzial, postanowilam w jego intencji odmowic 2NP. I po dwoch tygodniach odmawiania doszlo do spotkania, juz nie takiego przypadkowego, ale umowionego. Po miesiacu odmawiania NP sytuacja i kontak z moim bylym sa tak diametralnie inne, ze az trudno w to uwierzyc. Na nowo mam jego numer telefonu, spotkania sa bardzo konstruktywne, pozytywne, bez urazy. I nie wiem co tak naprawde Bog zamierza (nie modlilam sie o jego powrot) ale odczuwam w sobie niewyobrazalny spokoj wewnetrzy. I to co najwazniejsze chyba juz sie dokonalo, pojednanie, zazegnanie sporu.

Warto zawierzac nasze sprawy Bogu, Matce. Po prostu ufac. Chcialabym na koniec dodac ze czuje sie bardzo silna dzieki tej modliwie, silna w Bogu dla ktorego nie ma rzeczy niemozliwych i ktory obdarza nas laskami, ktorych w danym czasie najbardziej potrzebujemy.

1 myśl na temat “Świadectwo Ani

  1. Gratulują,Pani Aniu.wytrwania w modlitwie i wierze!!!!Do moje kuzynki mąż wrócił
    (od kochanki)w 53 dniu odmawiania NOWENNY P.!!!!Teraz ,po terapii małżeńskiej,są szczęśliwi,szanują się i prawdziwie okazują sobie w dojrzały sposób uczucia.Są wręcz wzorem do naśladowania dla innych,kryzysowych,małżeństw.
    to prawda,że Nowenna Pompejańska jest ,,NIE DO ODPARCIA!!!”

A Ty co o tym myślisz? Napisz!