Zdrowaśki jak strzały – świadectwo siostry Małgorzaty

Jestem siostrą zakonną. Żyję i pracuję w kraju misyjnym i ponieważ to na Waszej stronie znalazłam informacje o nowennie, tutaj chciałabym złożyć świadectwo.

Czasem miałam trudności czasowe, żeby odmówić jedną część różańca dziennie… A dziś… odmawiam 4 To ogromna łaska dla mnie. Miałam bardzo ważną intencję i pojawiło się we mnie pragnienie, żeby odmawiać w tej intencji nowennę pompejańską. Słyszałam o tej nowennie, ale nie znałam szczegółów. Zaczęłam szukać. Znalazłam potrzebne informacje, ale przeraziłam się. Wiedziałam ile kosztuje mnie zdobycie 1 godz. dziennie na modlitwę Słowem Bożym i … nie wyobrażałam sobie, żeby stać mnie było zdobyć następne 1,5 godz. na różaniec. Po pierwszej nowennie, podczas której odmawiałam 3 części czułam się zaproszona do modlitwy 4 częściami różańca.

Któregoś dnia wieczorem, niedawno, kiedy byłam bardzo zmęczona, a miałam do odmówienia 4 części różańca przede mną, byłam roztargniona i zmęczona. Myśli uciekały od rozważanych tajemnic do przeżywanych w tym dniu spraw, które nie były łatwe. Każda „Zdrowaśka’ wychodziła ciężko z moich ust i była twarda jak kamień… Zawahałam się.

Zastanawiałam się czy taka ‘zmęczona’ modlitwa ma jakąś wartość. Przeprosiłam Boga za tą ubogą, roztargnioną modlitwę i prosiłam Maryję, by się ze mną modliła… Zobaczyłam wtedy oczami duszy taki wewnętrzny obraz: moje ‚zdrowaśki’ wylatywały z mojego serca jak pokrzywione, metalowe, niekiedy zardzewiałe strzały. Ich lot był również wykrzywiony, chaotyczny. To Maryja troszczyła się o właściwy kierunek. Kierowała te strzały w jednym kierunku. Te niedoskonałe modlitwy – strzały wpadały w otwarte serca Boga, tam zostawały przemienione w piękne, ślące, jakby złote strzały. Następnie widziałam oczami wyobraźni, że wylatywały z serca Boga i kierowały się w stronę serca człowieka, za którego się modlę. Trafiały w to serce. Zaczynała się dokonywać przemiana tego serca. Choć na zewnątrz nie widziałam żadnej zmiany i nie wiem, czy życie tego człowieka się zmienia, mam w sobie wewnętrzną głęboką pewność o tym, że żadna z tych moich lichych w moich oczach ‚zdrowasiek’ nie została zmarnowana. Że zaowocuje w momencie właściwym dla tej osoby. Nie moja to sprawa znać miejsce i czas owocowania tej modlitwy. Zrozumiałam, że owoce modlitwy zależą od woli Abby, ale też od mojej wiary i od wiary i wolności osoby, za którą się modlę. Myślę, że największy cud, jaki się w tej chwili dokonuje, to to, że przez tę modlitwę zmienia się moje własne serce, moje postawy, myślenie… No i … ‘ktoś’ zadbał o czas na 4 różańce dziennie. Czyż to nie piękne?

s. Małgorzata, salwatorianka

Opt In Image
Regularny biuletyn pompejański!
Otrzymuj wiadomości pompejańskie na e-mail

Zapisując się do tego bezpłatnego biuletynu, będziesz otrzymywać informacje związane z nowenną pompejańską, Pompejami, sanktuarium w Pompejach, ważnymi wydarzeniami oraz wyjątkowymi promocjami. 

Zostań z nami w kontakcie!

 

4 myśli na temat „Zdrowaśki jak strzały – świadectwo siostry Małgorzaty

  1. Szczęść Boże!
    Chciałabym i ja podzielić się swoimi spostrzeżeniami. Dużo się modlę, odmawiam Różaniec, ale nie znałam dotąd Nowenny Pompejańskiej. Przysłał mi ją teraz znajomy i postanowiłam zacząć ją odmawiać, bo mam bardzo ważną sprawę do wymodlenia. Chciałam jednak dowiedzieć się czegoś więcej na jej temat i w ten sposób trafiłam na tą Stronę.
    Przeczytałam świadectwo siostry Małgorzaty i zostałam mile zaskoczona. Zostałam zaskoczona obrazem „strzał” – modlitw, które Matka Boża przemieniała w piękne, skuteczne modlitwy, owocujące łaskami dla człowieka, za którego siostra Małgorzata się modliła.
    Zostałam zaskoczona, ponieważ ja też się modlę za innych ludzi i po jednej z takich modlitw Pan Jezus w duszy powiedział mi słowa, które opisują powyższą wizję siostry Małgorzaty.
    Poniżej załączam fragment z mojego dzienniczka.
    Z okazji Nowego Roku życzę wszystkim czytającym Błogosławieństwa Bożego i opieki Świętej Bożej Rodzicielki Maryi.
    Króluj nam Chryste!
    Z Bogiem. Judyta

    10.12.2011
    „(…) Dzisiaj powiem, dlaczego cierpienie ofiarowane przez człowieka z drugiego człowieka, tak trudno równoważy, a jeszcze trudniej przeważa szalę.
    Człowiek w Adamie zgrzeszył i od tego czasu ciąży na nim grzech pierworodny, jest więc niegodny składać ofiarę Bogu. I to jest powodem braku tej równowagi.
    Bóg w swoim ogromnym Miłosierdziu przyjmuje cierpienie człowieka, ale tego cierpienia potrzeba o wiele, wiele więcej.
    A Moja Matka jest Niepokalanie Poczęta, bez grzechu pierworodnego, bez cienia najmniejszej zmazy i dlatego jest godna składać Bogu Najwyższemu ofiarę. I dlatego ofiara złożona przez Jej ręce ma o wiele większą wartość.
    Warto więc składać Bogu swoje ofiary przez ręce Mojej Matki, Ona je uświęca i oczyszcza i dlatego mogą być skuteczniejsze dla ratowania drugiego człowieka i świata. (…)”

    • Też tak uważam, że Maryja jest Tą, która dzięki naszym modlitwom wstawienniczym wyprosi u Swego Syna, a naszego Boga Miłosiernego wszelkie potrzebne dla nas łaski, że dokona się wreszczcie, tak upragnione dla wszystkich ze świata całego, a nawet spoza niego oczyszczenie ludzi współczesnych z grzechów wszelkich, jak również w zakresie apokatastazy-oczyszczenia piekła i powtórnie przyjdzie sądzić żywych i umarłych nasz Zbawiciel w paruzji-ponownym przyjściu i królestwu Jego nie będzie końca.
      W końcu nie bez nadzieji na polepszenie, a nawet całkowite uzdrowienie świata i obszarów pozaziemskiego przebywania duchów złych i dobrych Matka Boża Róża Duchowna, objawiając się 8 grudnia 1947 r. pielęgniarce Pierinie Gilli w Montichiari we Włoszech, powiedziała: „Życzę sobie, aby każdego roku w dniu 8 grudnia, w południe obchodzono Godzinę Łaski dla całego świata. Dzięki modlitwie w tej godzinie ześlę wiele łask dla duszy i ciała. Wkrótce ludzie poznają wielkość tej Godziny Łaski. Jeśli ktoś nie może w tym czasie przyjść do kościoła, niech modli się w domu.”
      Jeśli tą jedną godziną w roku można wymodlić tak wiele łask dla świata, to o ileż bardziej można go uzdrowić z grzechów, jeśli się będziemy wszyscy modlić o to codziennie, dodatkowo oprócz osobistych przyziemnych intencji. A gdy nie mając pewności, jaką intencję ofiarować Bogu będziemy prosić o uleczenie świata z grzechu we wszystkich ludziach-tych małych grzesznikach i tych, którzy mają wiele do zrobienia, by się za swoje grzeszne życie zdążyć zrehabilitować i dostrzec najpierw, że w grzechu są pogrążeni-wtedy możemy światu pomóc, być potrzebni i podobać się Bogu, który obdarzy nas najbardziej potrzebnymi dla nas, według uznania Boga, łaskami.

  2. Piękne świadectwo. Dziękuję za te słowa ja też jestem w trakcie odmawiania nowenny dziś jest 18 dzień na początku modliłam się z radością w sercu, ale od kilku dni jest ciężko jestem roztargniona nie mogę się skupić ale mimo wszystko modlę się dalej i wierzę że Maryja mi pomoże.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!