Świadectwo szczęśliwej miłości

Pragnę potwierdzić, że Nowenna Pompejańska jest nowenną nie do odparcia. Latem tego roku odmówiłam Nowennę w intencji szczęścia osobistego mojej samotnej córki. Już w miesiąc po odmówieniu moja córka spotkała na swej drodze życiowej mężczyznę i jest szczęśliwie zakochana. Wierzę mocno w pomoc Matki Bożej i dziękuję Jej po tysiąckroć za wysłuchanie mojej modlitwy. Teraz polecam Maryi dwie osoby: moje dziecko i jej ukochanego, wierząc, że otoczy ich płaszczem swej opieki. Módlcie się wytrwale, choć czasem tak trudno przemodlić 54 dni!!! Matka Boża czeka na naszą modlitwę a my potrzebujemy tylu łask.

Pozdrawiam wszystkich
Ewa

Dziękujemy i pozdrawiamy! 🙂

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

38 myśli na temat „Świadectwo szczęśliwej miłości

  1. Witam! Jestem w trakcie odmawiania nowenny pompejańskiej. Widzę dużą moc i siłę. Bardzo zaufałam Matce Bozej i wierżę głęboko ze uda mi sie pokonać problemy dzieki wstawiennictwu. Byly chwile zwatpienia ,załamania ale… przyszły dobre myśli . pozdrawiam bożenka

  2. Choruje na nerwice lekowa ,odmawiam nowenne pompejska ,mam nadzieje ,ze Matka Boza mnie wyslucha ,bardzo ciezko mi zyc z ta choroba ,czasami trudno mi sie modlic ,ale staram sie ,mysle ,ze matka Boza dostrzega moje checi i chociaz czasami modlitwa jest chaotyczna ,ale wyslucha mnie ,bo wie jak bardzo mi trudna modlic sie .

    • Beata!Sama miałam nerwicę lękową,wiem jak ciężko jest funkcjonować.Nie wątp jednak w siłę modlitwy.Mnie właśnie modlitwa uwolniła z tej choroby(lekarz sugerował żebym się modliła jeśli jestem wierząca,bo on mógł mi zapisać tylko leki)Modliłam się więc na różańcu w domu i całą drogę jeśli gdzieś miałam dotrzeć.Na pewno i Ty zostaniesz wysłuchana.

    • Ja też od wielu już lat choruję na nerwicę lękową i również zamierzam modlić się NP w tej intencji, o moje uzdrowienie.
      Zobacz, nie jesteś sama – jest nas dwie i przychodzimy do Matki Bożej Pompejańskiej z identycznymi prośbami:)
      Serdecznie Cię pozdrawiam i życzę wielu łask Bożych oraz wysłuchania Twoich modlitw w intencji uzdrowienia Ciebie z nerwicy lękowej.

  3. Beato Droga, Matka Boska Ci z pewnością pomoże, ale wiarę pokładaj też w swojej mądrości! Nerwica to choroba psychosomatyczna, daje się ją już skutecznie leczyć, głównie poprzez zmianę myślenia. Mama w niebie na pewno Cię przez to przeprowadzi, ale pomyśl: Czy gdybyś spotkała na ulicy zalęknioną kobietę, której łopocze serce, której słabo… nie miałabyś odruchu pomocy jej? No właśnie! Ludzie są dobrzy! Z tą myślą w sercu, że wszyscy jesteśmy dziećmi jednego Boga i nikt nie zostawi Cię bez pomocy, nie myśl ciągle o tym, co może nadejść, jak możesz się poczuć, bo Twoje ciało reaguje na to, o czym ciągle myślisz i na wizje, których się lękasz… oddaj je wszystkie Matce Boskiej i ruszaj odważnie po swoje szczęście! Jest dzieckiem Bożym, On Cię nie zostawi. Zły będzie bezradny, jeśli swe myśli odwrócisz od lęku, który Ci podsuwa, a zwrócisz w stronę ukojenia, które nadchodzi:) Trzymaj się!

  4. Odmawiałam Nowennę, w intencjii powrotu do mnie mojego ukochanego. Wczoraj ją zakonczylam. Chlopak nie wrocil nie dal nawet zadnego znaku. Chociaz, ktoregos dnia widziałam go na ulicy. Tak mocno go kocham i tak mi bez niego cieżko. Popełnilam jeden mały bład a teraz moje zycie od ponad 3 miesiecy nie ma sensu.

    • Witaj. Wiem , że Ci ciężko- chcę jednak napisać, że błędy popełnia każdy z nas i tak mi sie wydaje że to nie był powód tego rozstania. Jeśli się szczerze za te błędy żałuje – dojrzały mężczyzna to zrozumie i wybacza. To że po nowennie nic się nie dzieje- nie rozpaczaj- Bóg ma jakiś plan wobec Ciebie. Pozdrawiam Cię.

      • Dziekuje za mile slowa. Zdaje sobie sprawe, ze to nie byla wylacznie moja wina i ze ten czlowiek nawet nie dal mi szansy wyjasnienia, przekreslajac wszystko i urywajac ze mna kontakt. Dlatego tak boli

        • Jak na prawdę kocha to wróci prędzej czy później… Akurat czas tu może działać na korzyść bo wszystko przemyśli i zrozumie co stracił…Doskonale Cię rozumiem bo sam odmawiam teraz nowennę w prawie tej samej intencji co TY. Moja dziewczyna też popełniła pewien błąd jak się z czasem okazało bardzo błahy… Zrobiłem jej karczemną awanturę padły ostre i niepotrzebne słowa a na koniec mówiąc najprościej zerwałem z nią w wielkich emocjach. Po jakimś czasie( ok. 2 miesiące !!!!) zacząłem strasznie tęsknić, nawet nie potrafię opisać jak bardzo. Stopniowo dochodziło do mnie po rozmowach z przyjaciółmi a także z księżmi, że to co się stało właściwie(moje jakieś chore pretensje które zrodziły szkodliwą zazdrość) były śmieszne i bez zasadne… Sam w pewnym momencie zauważyłem że ja nie zawsze też byłem święty i na pewno wiele razy płakała przeze mnie… Mam ogromne wyrzuty sumienia z tego powodu. Błagam Maryję żeby pomogła mi o nią walczyć, żeby Kasia mi wybaczyła zaufała na nowo i pokochała jeszcze mocniej. Po co to wszystko pisze…( o ile oczywiście to przeczytasz…) Mianowicie dzięki codziennej modlitwie zaczęły otwierać mi się oczy na pewne sprawy… m in. na temat naszego związku i widzę że ja nie zawsze byłem idealny, że w wielu sytuacjach mogłem postąpić inaczej…ona zresztą też. Myślę że pewne rzeczy nie dzieją się przypadkowo… może to jest czas dla nas żeby popracować nad sobą może zarówno WY jak i My do siebie nie pasujemy a doby Bóg ma dla nas jeszcze lepszych partnerów, albo specjalnie „zamieszał” w naszych stosunkach po to żebyśmy wyciągnęli stosowne wnioski i wrócili do siebie silniejsi i bogatsi o pewne doświadczenia 🙂 Czego serdecznie wam życzę 🙂 już nie przynudzam powodzenia !! Szczęść Boże 🙂

          • Chciałabym, zeby chociaż się do mnie odedzwał i dał mi jakiś znak. Nie wiem czy dostanę drugą szansę, zostawił mnie 4 miesiące temu a ten związek trwał 3 miesiące.

  5. Droga Magdaleno,
    Poruszyła mnie Twoja historia. Ja również byłam zakochana, byłam z moim chłopakiem 3 lata, później popełniłam błąd i rozstaliśmy się. On nie chciał mi wybaczyć, nie oddzywał się do mnie. Ja gorąco modliłam się o Jego powrót, jednak nie działo się nic po mojej myśli. Przychodziły chwile zwątpienia. Bardzo cierpiałam, ale cały czas się modliłam. Minęło 7 lat od rozstania. Chłopak nie wrócił, ożenił się z inną.
    Nie wiem czy jest szczęśliwy. A ja spotkałam cudownego człowieka za którego w tym roku wychodzę. I mimo wielu cierpień, teraz dziękuję Bogu za to co mam teraz. Myślę sobie, że to obecny narzeczony był dla mnie zaplanowany przez Boga, a tamta miłość i rozstanie miało mnie czegoś nauczyć, czego nie wiem. Ale wiem, że warto ufać bezgranicznie Bogu, ofiarowywać Mu swoje tęsknoty i bóle. On je przemieni!!!!

    • Witaam, dziękuje za miłe słowa. Niestety nie podołałam w odmawianiu II Nowenny Pompejańskiej. Podałam się 32 dnia. Najgorsze jest to, że nie potrafię bez Niego żyć, ale powoli też tracę nadzieje, w jego powrót. Ciężko mi jest, ale wiem też, że ludzie mają poważniejsze problemy niż Ja. Pozdrawaim serdecznie

      • Madziu, ja się z Tobą podzielę ku pokrzepieniu, swoim świadectwem. Z moim chłopakiem kiedyś zerwałam na ponad 1,5 roku. To on podjął taką decyzję…nie byłam święta, byłam krnąbrna, pyszna, chciałam nim rządzić, ale też oboje nie byliśmy ludźmi żyjącymi blisko Boga, nie byliśmy również radykalni w kwestii czystości przedmałżeńskiej. Ja przez ten czas rozłąki wyłam na modlitwie by Bóg to pomógł odwrócić, modliłam się byśmy do siebie wrocili, bo bardzo go kochałam. On – modlił się o dobrą żonę i czystą miłość 9ale nie konkretnie o mnie). Modlił się przez wstawiennictwo Maryi. Wylałam morze łez i myslałam że mi serce rozerwie, to były najczarniejsze lata w moim życiu. Nie widzieliśmy się przez ten czas, on mnie unikał. Po prawie dwóch latach on sam skontaktował się ze mną, pytając czy ma jeszcze szansę (ja cały czas czekałam z ufnością, że mnie Pan wysłucha i on wróci) przemodlił ten czas na modlitwie o dobrą żonę i zaczął odczytywać w sercu, że to ja jestem mu pisana i nadal mnie kocha. A ja po tym czasie modlitwy, tęsknot, łez byłam innym człowiekiem, Pan dał mi nowe serce, przemienił mnie totalnie. Wróciliśmy do siebie odmienieni, jako para narzeczonych byliśmy postrzegani przez znajomych jako ludzie idealnie dopasowani (wcześniej tak nie było) ale to Bóg był w nas żródłem miłości. Za pięć dni obchodzimy 14-stą rocznicę małżeństwa, mamy dwoje kochanych dzieci i naprawdę zyjemy miłością, jestem pewna na 200% że mój mąż jest mi pisany a ja jemu. Nie miałam nigdy żadnej wątpliwości – ale Bóg widział, że trzeba nas oszliwować, pomóc wydobyć ten cały potencjał miłości, który był przykryty przez grzeszne życie. Nie trać nadziei, zaufaj i módl się, wołaj. Nie ma beznadziejnie proszących. Niech Pan Cię błogosławi:)

  6. Witam ! Dziękuje za miłe słowa, taka piękna historia, aż sie wzruszyłam. Myślę, ze otrzymałam jakieś łaski niekoniecznie to o co prosiłam. W moim zyciu pojawiło się wiele zyczliwych osób, którzy w jakiś sposob mnie wspierali i wspieraja. Dzięki tej modliwie wyciszylam sie, stalam sie spokojniejsza. Nadal czekam i żyję nadzieją.

  7. Witam Was,
    ja właśnie zamierzam się podjąć tej nowenny, bo ja za to mam zupełnie inny problem, nie umiem wejść w relację z mężczyzną cały czas uciekam, sama nie wiem czego szukam, wszystko mi nie pasuje. Widze że ciągnie mnie tylko do takich co nigdy nie dadzą mi szczęscia. Chce błagać Maryje, aby pomogła otworzyć mi oczy na to czym jest prawdziwa miłość, bo samotność to najgorsza sprawa.

    • Witam, Madzik mamy podobną intencję modle sie do Matki Bożej o to żeby pojawił sie na mojej drodze dobry, boży mężczyzna z którym będę mogła stworzyć w przyszłości rodzinę… Właściwie to mam potencjalnego kandydata i na początku nowenny (dziś przypada 12 dzień) delikatnie sugerowałam tego człowieka, ale później uświadomiłam sobie ze trzeba modlić sie z pokorą i ufnością i juz niczego nie sugeruję 🙂 wierzę że Maryja wszystkim sie zajmie i jesli ten człowiek jest mi pisany to wszystko sie dobrze poukłada a jeśli Bóg ma inne plany przyjmę Jego wolę. Ta modlitwa dużo mi daje można powiedzieć otwiera oczy, póki co odkrywam swoje słabości i braki o których wcześniej nie miałam pojęcia ze we mnie są i tez odnajduję motywacje i siłę by stawać sie lepszym człowiekiem.To chyba jakieś wewnetrzne uzdrowienie, często tez podczas odmawiania różańca przychodzą mi do głowy różne dobre myśli np. jak rozwiazac jakis problem itp.

  8. Witam! O Nowennie pompejańskiej, dowiedziałam się przez zupełny przypadek. Synek ma cechy autystyczne( długa historia ) . Modlę się dopiero siódmy dzień. Czuje wielką radość i spokój nie do opisania, podczas jej odmawiania. Niestety od czasu kiedy ja odmawiam wszystko co tylko najgorsze zaczęło mnie spotykać- poważnie się rozchorowałam wczoraj, resztkami sił jednak wytrwałam. Czy inni podczas odmawiania mieli też podobne problemy? 🙁

  9. Chciałabym podzielić sie swoim świadectwem, pomimo tego ze NP w intencji pomocy abym nie straciła pracy która mam, odmawiałam prawie rok temu, dopiero dziś poczułam ze chce podzielić sie tym z innymi. To aby zatrzymać obecną prace było dla mnie bardzo ważne z tego względu że przez prawie 1,5 roku nie mogłam znaleźć dla siebie miejsca, to znaczy zatrudniano mnie na miesiąc, dwa bądź trzy a później zwalniano, byłam wykończona psychicznie i fizycznie. Ciągłe zmiany i niepewność co do przyszłości miały wpływ na moje związki i życie rodzinne. Wierze ze to dzięki Królowej Różańca Świętego w Pompei odzyskałam spokój, stabilizację i poczucie bezpieczeństwa. Ostatnio spotkałam kogoś, mężczyznę, po jakimś czasie, jednocześnie zaczęłam odmawiać nowennę w intencji dobrego męża, myślałam przed odmawianiem NP, że oto w końcu spotkałam odpowiedniego człowieka, okazało sie jednak że zaczęłam czuć potworny niepokój kiedy tylko zaczynałam myśleć o nim, kiedy dzwonił bądź pisał smsy ściskał sie z nerwów mj żołądek, serce ze strachu waliło jak oszalałe, zupełnie tego nie rozumiałam bo kiedy nie odmawiałam nowenny i spotykaliśmy sie było fantastycznie dlatego trwałam w tym mimo niezrozumiałej dla mnie samej, reakcji jaką wywoływał w moim ciele. Po moim wyjeździe na wakacje w ostatni dzień, w trakcie którego wspinałam sie na Kasprowy Wierch, odmawiałam kolejny raz NP, w związku z tym ze wejście na górę było dla mnie wyzwaniem, modlitwa trwała bardzo długo, kończyłam ją na samym szczycie jednocześnie myśląc caly czas o mnie i tym mężczyźnie, o całym naszym związku, o tym czy warto sie tak męczyć, tak jak męczyłam sie wspinając sie na tę górę, niechętnie sama przed sobą uznałam że to wszystko nie jest nic warte, wtedy wiedziałam ze nie chce dzielić życia z tym mężczyzną. Dodatkowo okazało sie ze pomieszałam całą modlitwę w trakcie wspinaczki tak że nie zupełnie nie miała sensu a ze wracaliśmy w tym samym dniu do domu również nie było czasu aby ja powtórzyć…dlatego zrobiłam sobie przerwę. Ten mężczyzna zadzwonił do mnie i powiedział mi że nie może być ze mną bo męczę sie z nim o on sie przez to męczy, próbowałam to naprawić ale każda próba tylko go w tej decyzji upewniała. Nie potrafię tego wytłumaczyć dlaczego sie rozstaliśmy, na pierwszy rzut oka był fantastyczny, idealny, teraz widzę jaki miał charakter i jakim naprawdę był i jest człowiekiem. Nie takiego męża dla siebie i ojca dla naszych dzieci chciałabym. Teraz znowu modlę sie o dobrego męża a druga nowennę odmawiam w intencji pomocy w wyjściu za mąż do końca tego roku, mam nadzieję że Królowa Różańca Świętego wysłucha mnie i niedługo umieszczę tutaj kolejne, wspanialsze świadectwo, jest we mnie irracjonalna wiara w to ze czekają mnie wspaniałe rzeczy i cudowne życie u boku wyjątkowego i jeszcze wspanialszego mężczyzny… i tej wiary nie rozumiem bo póki co nie dzieje sie nic co mogłoby to potwierdzać .

  10. Róznymi modlitwami modliłam sie o ocalenie mojego małżeństwa sakramentalnego o jego odrodzenie, o powrot męża. Pierwszą Nowennę Pompejańską odmawiałam w intencji oddalenia z życia męża kobiety, przez którą posypało sie nasze małżeństwo i jego powrot do rodzinny. Mój mąż utrzymuje, że chce być z nami, a pomimo tego nadal spotyka się z tą kobietą. Nie mieszkamy razem już ponad 1,5 roku. Najwyraźniej taki uklad mu odpowiada. Nie mamy rozwodu, choć nie raz o tym myślałam, to jednak jakiś wewnętrzny głos nie pozwala mi złożyć pozwu. Pierwszy raz kiedy natrafilam na nowennę (było to w maju) myślalam, że nie podołam i poddałam się. Jednak w sierpniu znów trafilam przez przypadek na strone nowenny i tym razem powzięłam postanowienie, że dam radę, muszę – bo to jedyne, co mi zostało. Nowenna trwała od (13.08 do 5.10). Przez okres jej odmawiania nasze relacje nie zmieniły się. Nadal mieszkamy osobno spotykamy się średnio raz w tygodniu. Mąż odwiedza dzieci, a potem jedzie do tej kobiety, choć twierdzi, że się z nią nie spotyka. Nie wiem, jak mam postępować w całej tej sytuacji? Wiem, że jestem oklamywana bo nie raz tak już było przez te 1,5 roku. Czy moja prośba zostanie wysłuchana? Chciałabym przeprowadzić z nim szczerą rozmowę, ale jak na razie nie da się. Chciałabym bardzo stworzyć dzieciom normalny dom bo i one martwia się całą tą sytuacją, a mąż nie umie podjąć stanowczej decyzji i trwamy w tym czymś…. podwójnym życiu mojego męża, a może to powinnam być moja decyzja? Dodam jeszcze, ze odmawianie nowenny było bardzo trudne szczególnie pod koniec, tymbardziej kiedy widziałam, że nic się nie zmienia w tej sprawie, że jest może nawet gorzej więcej złości, nerwy, żal, że i tym razem nic. Mąż nadal twierdzi, że chce być z nami, że tę znajomość skonczył. Wiem, że są to kłamstwa, że nie potrafi się zdecydować. Wszyscy moi znajomi są zdania, że nie powinnam walczyć już o to małżeństwo, może mają rację, może Bóg ma względem mnie inne plany albo czegoś brakowało w mojej modlitwie – ufności? Zły ciągle działa, podburza, doprowadza do łez . Wiem, że Bóg uczy pokory i cierpliwości i z pokorą i cierpliwością staram się znieść wszystkie te trudy. Walczę różańcem! Ale czy wygram? Przez 1,5 roku trwa moja modlitewna walka o nasze małżeństwo. Brak mi już sił, choć ciągle jest w sercu to uczucie, żeby się nie poddawać. Teraz jestem w trakcie drugiej tym razem modlę sie za swoje dzieci, bo jedno z nich ma problemy w szkole. Może tę modlitwę Mateńka wysłucha.

    • Nie ustawaj w modlitwach, a szczególnie w odmawianiu Nowenny Pompejańskiej!
      Zły robi wszystko, aby Ciebie złamać. On wie, jak bardzo skuteczna jest ta Nowenna. Więc działa przez okoliczności i chce sprawić, abyś przerwała odmawianie NP, a jeśli chodzi o osobę Twojego męża, to uważam, że zły wykorzystuje w swoich niecnych celach słabość Twego męża do tej kobiety.
      Ale pamiętaj, że to jest walka dwóch obozów, a nie walka Twojego męża z Tobą. Więc módl się nieustannie za męża i za Was jako za małżeństwo oraz za miłość, wierność i uczciwość małżeńską w nim.
      Mówię Ci to ja, osoba wysłuchana w sprawie powrotu męża po kilku dniach od zakończenia NP, chociaż nie mieszkaliśmy ze sobą ponad rok.

      • Dziękuję Ci Alicjo za słowa otuchy. Wiem, że na wszystko potrzeba czasu. Czekam z wiarą, że i moja modlitwa zostanie wysłuchana. Przede mną jeszcze daleka droga – tak myślę.

  11. Jestem w trakcie odmawiania 3 NP. W Boże Narodzenie skończyłam część błagalna. W rocznicę naszego ślubu 26 grudnia rozpoczęłam część dziękczynną. Mąż nie chciał spędzić z nami świąt, powiedział, że chce je spędzić ze swoją rodziną. Ja i dzieci nie jesteśmy już dla niego rodziną… Przyjechał do nas po godz. 19 w drugi dzień świąt i zaproponował spacer. Tylko tyle mógł poświęcić dla nas czasu. Wracał od swojej kochanki i „zachaczył” o nas, żeby mieć „zaliczone” święta z dziećmi. Nawet nie przywiózł im przysłowiowego cukierka… Tę nowennę odmaiam w intencji odrodzenia się mojego małżeństwa i miłość wierność i uczciwość małżeńską mojego męża. Nie wiem czy w takiej sytuacji jest jeszcze sens kontynuować ją w tej intencji… Brak mi wiary, że jeszcze może się coś zmienić, chyba tylko na gorsze. Czy ma sens ta intencja jeśli wszystko dzieje się na odwrót?

    • Iwonko, Twoja modlitwa ma sens. Wiem, że jest Ci ciężko, brakuje wiary, sypie się nadzieja… Ale w tym wszystkim Pan Jezus JEST. Spróbuj Mu ZAWIERZYĆ. Postaraj się wejść z Nim w RELACJĘ PRZYJACIELSKĄ – w zawierzeniu jest miejsce na miłość i przyjaźń a Jezus na to czeka. Wiele osób traktuje Go wyłącznie jak wszechmogącego Boga, którego o coś można poprosić i On to spełni ale tak mało jest ludzi, którzy wchodzą z Nim w prawdziwą relację PRZYJAŹNI, która przepojona jest MIŁOŚCIĄ i bezwarunkowym ZAUFANIEM. Iwonko, bądź jedną z nich. Im bardziej sypie Ci się w życiu tym bardziej Mu zaufaj. Mów mu o tym wszystkim, co Cię martwi, Pan Jezus chce tego słuchać. Pytasz czy Twoja intencja ma sens jeśli wszystko dzieje się na odwrót. Oczywiście, że ma. Ja z mężem nie mamy pracy. Po odmówieniu 1 NP w intencji pracy dla męża (modliliśmy się razem, skończyliśmy ponad miesiąc temu) nie tylko, że nie było żadnych propozycji pracy, żadnego telefonu od potencjalnego pracodawcy, ale jeszcze mąż ciężko rozchorował się na serce (był już od tego czasu 2 razy w szpitalu) – nerwy i praca na pełnych obrotach przez ostatnie lata dały się we znaki. Czytałam komentarze, że wiele osób podczas odmawiania NP otrzymuje dodatkowe łaski tzw. bonusy 🙂 a tu taki bonus… Jednak tym bardziej UFAM Jezusowi, wierzę Mu bezgranicznie, że się SAM o nas zatroszczy, że nie da nam zginąć i brak pieniędzy nie będzie powodem do zaniechania powiększenia rodziny (nie wspominając o spłacie kredytu). Tak samo, Iwonko, Pan Jezus zatroszczy się o Twoje małżeństwo, o Ciebie i dzieci. Nie zrażaj się tym, że wszystko dzieje się na odwrót tylko TYM BARDZIEJ ZAWIERZ Jezusowi. Ja się jeszcze na Bogu nigdy nie zawiodłam, choć od momentu wejścia w samodzielne życie nie otrzymuję od Niego „cukiereczków” jak to było wcześniej. Ale przez liczne przeciwności, cierpienie (np. strata 2 dzieci) Pan Jezus wychowuje mnie do większego zawierzenia Mu, do prawdziwej, głębokiej przyjaźni z Nim. Nie przeczę, jest teraz ciężko, ale UFAM Mu i czekam. Iwonko, nie poddawaj się. Uratowanie sakramentalnego małżeństwa to piękna intencja. Bóg zawsze zwycięża, nie grzech i zło. Ty musisz być silna Bogiem i mężna. Maryja będzie się wstawiać u Syna. Trzymaj się!

      • Wiem Gosiu, że muszę ufać, że być może moje cierpienie ma jakiś sens znany tylko Bogu. Nieustannie modlę się prosząc o uratowanie naszego małżeństwa,ale czasem brak mi wiary, że moja modlitwa podoba się Bogu. Łzy same cisną się do oczu, kiedy myślę o obecnej mojej sytuacji. Rozmawiam z Jezusem, zawierzam mu moją rodzinę, swoje sprawy mówiąc „Jezu Ty się tym zajmij”, ale moja ufność jest chyba zbyt mała przez to, że ciągle spotyka mnie ze strony męża jakaś przykrość, że wewnętrzny ból jest zbyt wielki…
        Gosiu, dziękuję Ci za te słowa i pozdrawiam.

  12. Co ja mogę dodać, może nawiązując co jednej z ostatnich nowenn, prosiłam o coś ważnego w moim wieku, zamążpójście do końca tego roku, właściwie nie mogę powiedzieć aby moja prośba sie nie spełniła, całe drugie półrocze to było ciągłym przebieraniem w kolejnych to narzeczonych, byli przeróżni, łączyło ich jedno, każdy z nich wręcz na siłę ciągnął mnie do ołtarza…a co ja na to? Niby sie cieszyłam, niby każdy z nich sie nadawał, niby było wszystko w porządku, gdybym chciała mogłabym szykować sie do ślubu ale wszystko jakby na niby, zapały były słomiane, adoracja, fascynacja, uczucia. Przy pierwszych trudnościach, przy moich wahaniach, mimowolnych oporach, przeczuciach, czy dobrze robię bo wewnętrzny głos celnie wskazywał że to ciągle nie ten i z jakich powodów, zostawiali mnie z dnia na dzień, obrażeni że śmiałam im odmawiać, mieć ale…łączyło ich jeszcze jedno, każdy powtarzał mi jedno zdanie: „nic na siłę, pamiętaj, nic na siłę”.
    Jeżeli chodzi zaś o powroty tzw ukochanych, to faktycznie…nie módlcie sie o to tylko proście o dobrą, odwzajemnioną i szczęśliwą miłość. Powroty to bzdura na która będziecie tracili czas, ułuda uczucia która może zniszczyć wam zycie. Jeśli coś nie wychodzi to nie bez powodu, to znaczy ze to co było nue było dla was dobre, teraz i ja to widzę, na pierwszego czekałam 7 długich lat, poznałam go kiedy miałam 19 lat w pierwszej pracy, teraz kiedy mamy szansę, ja dopiero teraz widzę ze nie warto było czekać, że ten człowiek nie jest nic wart, ze pechem było samo spotkanie go..drugi, na tego czekałam i modliłam sie juz krócej zaledwie dwa lata, układaliśmy sobie wspólne zycie, zaczęliśmy pracę nad dzieckiem, choć nic nam z tego nei wychodziło-na moje szczęście, okazało bowiem sie że ten człowiek ma żonę i dwójkę dzieci, niby widziałam wszystko, jacy są i co robią a jak widać nie widziałam kompletnie nic. Myślę, tak jak i Wy po przeczytaniu tego że jestem wyjątkowo głupia i naiwna, ale widzę że albo miałam więcej szczęścia niż rozumu albo coś nade mną czuwało..coś czego nie ogarniam a czego mądrość jest nie pojęta, większa niż moje chęci i pragnienia, niż moje pożądanie i marzenia, moje plany i działanie…
    Kolejna nowenna o uzdrowienie brata, jutro kończe I cześć a dziś atak furii w wykonaniu sąsiadki i pobicie mnie za zwrócienie uwagi o agresywności psa i koniecznosci trzymania go na smyczy, może przypadek, zly dzień a moze nie…;)

  13. Skończyłam 3 NP 3 dni temu. Już nieśmiało liczę na pomoc Mateńki, bo sytuacja ma się jeszcze gorzej. Kochanka mojego męża n a p i s a ł a mi SMS,że są ze sobą (jak się okazało, to pewna pani redaktor, recenzent, wydawczyni książek również i religijnych). Napisała mi też, że mąż sili się na uprzejmości względem mnie ze względu na dzieci. Mąż dalej nie potrafi się zdecydować wszystkiemu jak zwykle zaprzecza i nie chce podjąć rozmowy co do dalszej przyszłości. Nie mam siły już siły walczyć o nasze małżeństwo, chyba tę walkę przegrałam.

    • IWONKO niezależnie od tego, że już wiesz na pewno, że mąż Cię zdradza, Ty to pewnie wiedziałaś, bo czułaś, to wcześniej. Wspaniale byłoby porozmawiać o tym z mężem, ale żeby nie bał się tej rozmowy, powiedz mu, że tylko chcesz znać prawdę, żeby mu pomóc w podjęciu właściwej decyzji, co on chce robić dalej ze swoim życiem, żeby być szczęśliwy. Postaw przed nim problem w ten sposób, żeby wiedział, że to on sam ze sobą ma problem i jest między młotem, a kowadłem. To co Ty czujesz zepchnij na plan dalszy. Ze względu na miłość jaką darzysz swego męża, niezależnie od tego, że Cię skrzywdził, zajmij się jego problemem bardziej niż upatrywaniem w tej całej sytuacji Siebie, jako osoby skrzywdzonej. Spróbuj uwierzyć, że niekoniecznie życie z nim nadal jest dla Ciebie rzeczą najważniejszą i niezbędną do szczęścia. Ty powinnaś mieć tą wiedzę, że z Bogiem poradzisz sobie w każdej sytuacji niezależnie od tego, czy zatrzymasz przy sobie męża, czy postanowi od Ciebie odejść. Może on zdając sobie sprawę z tego, że stoi przed nim jakieś nowe wyzwanie, nie bedzie potrafił podjąć tego ryzyka, żeby zacząć życie na nowo z nową osobą, tak na poważnie. Może uświadomi sobie, że jeżeli nie Ty, to ta druga osoba mając go już dla siebie legalnie, także będzie przed nim stawiać jakieś wymagania, że obowiązki będą spoczywać na mim dalej, że nikt go nie będzie traktował, jako dzidziusia, któremu się wszystko należy, bo ma czas, żeby zmądrzeć, dojrzeć do pewnego wieku. On już jest dorosły, chociaż zchowuje się nieodpowiedzialnie i nie ponosi konsekwencji, bo na razie kocha go i żona, i kochanka oficjalna, i może jeszcze kilka nieoficjalnych.
      Czy Ty masz w sobie tak dużo miłości do niego, żeby borykać się na codzień z jego wadami, czy obaw, że sobie bez niego nie poradzisz w życiu ?
      A może otrzymujesz szansę od losu, żeby skłonić swego męża do ukazania mu prawdziwych realiów życia.
      Może niech zda sobie sprawę, że traktowanie go jako niewolnika uczuć do Ciebie, jest dla niego krzywdzące, bo nie potrafi docenić tego, co już ma, a szuka większego szczęścia poza Tobą. Może się zdziwi ogromem Twej miłości i postanowieniem, że dasz mu prawo, żeby się o tym przekonał i podjął wyzwanie rozpoczęcia życia na nowo. Niech to będzie jego decyzja, czy rozpocznie je na nowo z Tobą, czy bez Ciebie. Pewne obowiązki jednak, jako konsekwencja posiadania wspólnych dzieci, będą na nim ciążyły, więc pod względem finansowym już w jakimś stopniu będzie mniej atrakcyjny dla innych. Ale, jeżeli jest pewien, że chce spróbować, to niech spróbuje.
      Tobie niezależnie od jego decyzji pozostaje zaufać Bogu. Więc dobrze, że umiesz się modlić, czyń to nadal z wiarą i spokojem, że Bóg znajdzie dla Was najlepsze rozwiązanie ze wszystkich możliwych, choćby dla nas ludzi wydawało się to niemożliwe.
      Mateczka Przenajświętsza wesprze Cię w Twych Modlitwach, gdy będziesz wtulona w Jej płaszcz. Ona Cię pocieszy i da Ci taką miłość, która Cię nie zrani. Pomoże Ci w Twym codziennym życiu i w wychowywaniu dzieci. Skup się na trosce o Swe dzieci. Na Twoim facecie się świat nie kończy, nie jest w stanie zabrać Ci tlenu do życia, bo Ty swą siłę będziesz czerpać od Boga. Bóg Cię będzie prowadził i nie pozwoli Ci zginąć ze swoimi problemami, gdyż powierzając je Bogu, Ty będziesz od nich wolna. Żyj jak najlepiej umiesz i nie martw się na zapas. Rozwiązanie – wierz w to mocno – zjawi się najlepsze z możliwych – możesz być jedynie zdziwiona, że nastąpi to w taki sposób, jakiego na razie w ogóle nie bierzesz pod uwagę.

    • Ona te SMS pisze specjalnie, abyś się poddała. Tylko wiesz co, mnie się wydaję, że ona tak pisze, bo sama nie czuje się pewnie. Gdyby było inaczej, nie zawracałaby sobie Tobą głowy. Przecież często sami, kiedy mimo że jest źle, to na zewnątrz udajemy, że wszystko w porządku. Jeżeli kochasz swojego męża i wiesz, że chcesz uratować to małżeństwo, to nie poddawaj się. Wiem, że osobom z boku łatwo jest radzić, i domyślam się, że jesteś na wyczerpaniu sił, ale takie osoby często mają pewien dystans, bo własnie nie są w to zamieszane. Życzę Ci, aby wszystko się ułożyło i pomodlę się dzisiaj w Twojej intencji.

      • Dziękuję Ci za modlitwę. To prawda, że brak mi sił walczyć o nasze małżeństwo, bo trwa to już blisko 2 lata. Nie wiem co mam dalej robić, staram się ufać Bogu choć to bardzo, bardzo trudne.

  14. Odmawiam 5 NP. Intencja dotyczy mojego męża. Proszę w niej o jego wierność względem mnie. Już w pierszej części błagalnej wydażył się ,,CUD” w moim małżeństwie. Okazało się, że kobieta z którą mój mąż był od 3 lat zostawiła go dla innego. „Zdradziła go” z mężczyzną rozbijając – o zgrozo – kolejne małżeństwo. Podczas naszej szczerej od kilkudziesięciu lat rozmowy mąż przeprosił mnie za swoje postępowanie względem mnie. Chce starać się naprawić wszystko, ale jednocześnie nic nie obiecuje, bo nadal kocha tę kobietę, teskni i przeżywa to co zrobiła. Żałuje, że od razu nie podjął dezyzji, że chce byż z nią, że nie mógł się zdecydować. To jego szczere wyznanie bardzo mnie zabolało i boli. Mąż chce pojednać się z Bogiem – o to modlilam się też nowenną. Po rozmowie z mężem jestem strasznie rozbita, załamana. Nie wiem co mam myśleć, robić… Czasem też emocje biora górę , bo niby nie jest już z nią fizycznie to jednak myśli o niej tęskni i żałuje tego, że nie może z być z nią. Jakie to wszystko trudne… Modliłam się o to by wrócił do nas, ale JAK? być z czlowiekiem, o którym wiem, że kocha inną… Może ktoś z was poleci nas w sojej moglitwie. Bardzo o to proszę.

  15. Przepraszam, za błędy, ale jestem bardzo rozkojarzona. Bardzo prosze o modlitwę w intencji naszego małżeństwa. Bóg zapłać wszystkim.

  16. Iwonko, Pan Bóg działa ! Sprawy idą w dobrym kierunku. Twój mąż przeżywa porażkę i odrzucenie, czuje to, co Ty przez ten cały czas. Myślę, że Pan Bóg potrząsnął nim solidnie, żeby się opamiętał i zrozumiał, co jest najważniejsze a mianowicie prawdziwa miłość, bezinteresowna i pomimo wszystko, która wszystko znosi, wszystko przetrzyma, miłość jego prawdziwej żony. Jestem przekonana, że to jest możliwe i to jest działanie Boga, które Ty wymodliłaś, żeby mąż wreszcie przejrzał i opamiętał się. Jesteś niesamowita, że w takiej sytuacji przez cały czas potrafisz się modlić za swojego męża.Nie ustawaj w modlitwie, będę Cię wspierać modlitwą przez najbliższe dni koronką do Bożego Miłosierdzia.

    • Bardzo dziękuję Ci Basiu za wsparcie modlitewne. Bardzo tego potrzebuję. Trudno mi ogarnąć rozumem wszystko to, co dzieje się w moim życiu. Jestem emocjonalnym wrakiem. Dziś podczas rozmowy telefonicznej mąż powiedział mi, że jak chcę mogę składać wniosek o rozwód, jest to mu obojetne nie będzie się starał, jest przygnebiony i kocha „JĄ” każdą cząstką swojego ciała, choć wie, że ona ma już innego. Po takich słowach łzy same cisną się do oczu. Ja nie chciałam i nie chcę rozwodu. Wiem i ufam, że Bóg wie co robi, że to dla niego pewna lekcja, ale jednocześnie lękam się tego co będzie… Już nie pamietam jak to jest czuć się bezpiecznie.

      • Z pewnością to co przeżywa Twój mąż jest celowe, żeby mógł doświadczyć na własnej skórze to wszystko, czego Ty doświadczyłaś wcześniej w stosunku do niego.
        Pamiętacie Pawła z Tarsu, jak prześladował pierwszych chrześcijan? Dzięki jego zagorzałości przeciwko wyznawcom Chrystusa mamy ukamieniowanego męczennika Szczepana, który głosił słowo Boże po zmartwychwstaniu Pana Jezusa.
        Sam doświadczył w drodze do Damaszku, której celem było prześladowanie chrześcijan, objawienia Pana Jezusa, aż oślepł. Pozostając niewidomym, fakt że na życzenie Pana Jezusa, za Jego sprawą i ostatecznie na Jego chwałę, został też przez ręce Ananiasza i moc Jezusa ponownie uzdrowiony ze ślepoty, ale także w wymiarze duchowym i na tym właśnie polu dokonał wielkich dzieł i nawróceń: swojego i innych.
        Prosić należy dzisiaj Pana Boga byśmy potrafili żyć zgodnie z wolą Bożą i na Bożą chwałę, a jak to Pan Jezus sam nami pokieruje.
        A gdy będzie za nas prosić Maryja przez omodlenie na różańcu, to już na pewno nie pozostaniemy bez pomocy, tak jak nie pozostali weselnicy w Kanie Galilejskiej.

  17. Nadal modlę się Nowenną o wierność mojego męża. Nie mieszkamy razem. Nie wiem czy kiedykolwiek jeszcze będzie inaczej… Mój mąż przeżywa załamanie po tym jak kochanka zostawiła dla innego. Bardzo boli to, że kiedy ja z dziećmi wyprowadzałam się z domu nawet nie uronił łzy za nami. Wiem też, że z owa kobietą nadal wymieniają się smsami. Traktuje mnie jak powiernicę… To bardzo boli, kiedy opowiada mi o treści tych wiadomości. Odnoszę takie wrażenie, że gdyby chciała do niego wrócić, pewnie zgodziłby się. Mąż powiedział mi też, że nie obiecuje nam czy wróci do nas, mówi że chciałby mieszkać jedynie z dziećmi. Ja dla niego nic nie znaczę, moje uczucia się nie liczą. Nadal trwam na modlitwie, ale to jego zachowanie pełne obojetnościi i złość tak jak bym to ja była winna jego cierpienia bardzo boli. Brak mi już sił i wiary. Może to kolejny krzyż, który przyszło mi nieść w życiu. Chciałabym, pomimo wszystko co przeżyliśmy, żeby wrócił do nas. Pozostaje mi tylko czekać choć to mega trudne. Chciałabym, być tą najważniejszą w jego życiu. Nie wiem, czy nadal warto walczyć o nasze małżeństwo? Kiedy ból przeszywa na wylot trudno normalnie funkcjonować, a co dopiero ufać, że będzie lepiej

  18. Iwonko ! 8 grudnia jest godzina łaski dla świata, prośmy Najświętszą Panienkę, Niepokalanie Poczętą o potrzebne Nam łaski !

A Ty co o tym myślisz? Napisz!