Jak odmawiać nowennę pompejańską?

Jak odmawiać nowennę pompejańską?

Nowenna pompejańska krok po kroku

Nowenna pompejańska zwana jest nowenną nie do odparcia z tego powodu, ponieważ Matka Boża dała obietnicę, że każdy, kto odmówi przez 54 dni różaniec modląc się o konkretną łaskę, ten ją otrzyma.Objawienie Matki Bożej z tą obietnicą zostało opisane przez bł. Bartola Longa i możesz przeczytać je tutaj.

Jeśli potrzebujesz pomocy – módl się tą nowenną! Zaproś do tej modlitwy innych! Podziel się otrzymanymi łaskami!

Jak odmawiać nowennę pompejańską?

To proste! Przez 54 dni odmawiamy codziennie 15 tajemnic różańca modląc się w jednej intencji oraz dodając do „standardowych” modlitw różańca kilka krótkich modlitw początkowych i końcowych.

Aby się nie pogubić, warto zaznaczyć sobie w kalendarzu dni rozpoczęcia i zakończenia nowenny wraz z dniami przejścia części błagalnej (pierwsze 27 dni) w dziękczynną (drugie 27 dni).

Instrukcja nowenny pompejańskiej

Poniżej przedstawiamy krótkie instrukcje różańca i nowenny pompejańskiej.

1. Różaniec – czym jest i jak się na nim modlić? – Niezbędne podstawy

Nowenna pompejańska opiera się na różańcu.

Każdy widział różaniec, lecz nie każdy umie się nim posługiwać. Zatem przypomnijmy, czym jest modlitwa różańcowa.

  1. Różaniec składa się z trzech części (radosna, bolesna i chwalebna). W 2002 r. Jan Paweł II dodał część światła, której nie musimy odmawiać w nowennie pompejańskiej (chociaż warto! –  więcej…).
  2. Każda część różańca liczy 5 tajemnic – wymienione są one niżej.
  3. Z kolei każda tajemnica to jedna dziesiątka różańca. Tajemnice te rozważamy modląc się na danej dziesiątce.
  4. Tak więc policzmy: 3 części różańca x 5 tajemnic daje 15 dziesiątek do odmówienia codziennie w nowennie pompejańskiej.

Jeśli nie znasz wcale różańca i jego modlitw, to zobacz, tutaj jest wszysto wyjasnione.

2. Nowenna pompejańska krok po kroku 

  1. Najpierw żegnamy się znakiem krzyża.
  2. Potem podajemy intencję i mówimy: „Ten różaniec odmawiam na Twoją cześć, Królowo Różańca świętego”.
  3. Przechodzimy do modlitw początkowych różańca (Wierzę w Boga, Ojcze nasz, 3 Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu) – odmawiamy jeden raz, na początku nowenny w danym dniu.
  4. Następnie odmawiamy różaniecpiętnaście tajemnic (15 dziesiątek) – nie musisz wszystkich na raz.
  5. Po skończeniu różańca modlimy się krótką modlitwą (błagalną lub dziękczynną – zobacz niżej). Wystarczy tę modlitwę odmówić raz na dzień, na końcu różańca.
  6. Na samym końcu modlimy się modlitwą „Pod Twoją obronę” oraz trzy razy z ufnością i wiarą mówimy: „Królowo Różańca świętego, módl się za nami!”

3. Modlitwy błagalne i dziękczynne w nowennie pompejańskiej

Modlitwy końcowe w trakcie części błagalnej – modlimy się tą modlitwą przez pierwsze 27 dni nowenny.

Pomnij o miłosierna Panno Różańcowa z Pompejów, jako nigdy jeszcze nie słyszano, aby ktokolwiek z czcicieli Twoich, z Różańcem Twoim, pomocy Twojej wzywający, miał być przez Ciebie opuszczony. Ach, nie gardź prośbą moją, o Matko Słowa Przedwiecznego, ale przez święty Twój różaniec i przez upodobanie, jakie okazujesz dla Twojej świątyni w Pompejach wysłuchaj mnie dobrotliwie. Amen.

Modlitwy końcowe w trakcie części dziękczynnej – modlimy się tą modlitwą przez drugie 27 dni nowenny.

Cóż Ci dać mogę, o Królowo pełna miłości? Moje całe życie poświęcam Tobie. Ile mi sił starczy, będę rozszerzać cześć Twoją, o Dziewico Różańca Świętego z Pompejów, bo gdy Twojej pomocy wezwałem, nawiedziła mnie łaska Boża. Wszędzie będę opowiadać o miłosierdziu, które mi wyświadczyłaś. O ile zdołam będę rozszerzać nabożeństwo do Różańca Świętego, wszystkim głosić będę, jak dobrotliwie obeszłaś się ze mną, aby i niegodni, tak jak i ja, grzesznicy, z zaufaniem do Ciebie się udawali. O, gdyby cały świat wiedział jak jesteś dobra, jaką masz litość nad cierpiącymi, wszystkie stworzenia uciekałyby się do Ciebie. Amen.

4. Masz pytania?

Jeśli masz jakieś wątpliwości, zajrzyj do tego poradnika „Najczęstsze pytania„!

Pomoce w nowennie pompejańskiej

1. Bezpłatna aplikacja do nowenny pompejańskiej na telefon!

UWAGA: jeśli masz smartfona, po prostu uruchom aplikację do nowenny pompejańskiej! Z nią przejdziesz kolejne dni modlitwy, a telefon przypilnuje, by niczego nie przeoczyć!

Jest możliwość odsłuchu nagrań w aplikacji – profesjonalne nagrania lektorskie. Włączenie tej opcji kosztuje poniżej 5 zł, które zasilą działania naszej Fundacji!

nowenna pompejańska app store stacks_image_4646
Różaniec i nowenna pompejańska

2. Książka do nowenny pompejańskiej

Najlepszym, wyczerpującym temat nowenny pompejańskiej poradnikiem jest książka „Różaniec i nowenna pompejańska” – w całości w kolorze, bdb jakości i bardzo przystępnej cenie.

Książka jest kompletna i wyczerpuje temat nowenny pompejańskiej. Zawiera także poradniki, wskazówki, liczne pomoce w modlitwie. Zobacz tutaj!

 

Tajemnice różańcowe wg kolejności w nowennie pompejańskiej

Część pierwsza — Tajemnice Radosne

  1. Zwiastowanie Najświętszej Maryi Pannie
  2. Nawiedzenie świętej Elżbiety
  3. Narodzenie Pana Jezusa
  4. Ofiarowanie Pana Jezusa w świątyni
  5. Odnalezienie Pana Jezusa w świątyni

Część druga — Tajemnice Światła (nie obowiązkowe)

  1. Chrzest Pana Jezusa w Jordanie
  2. Objawienie się Pana Jezusa w Kanie Galilejskiej
  3. Głoszenie królestwa i wzywanie do nawrócenia
  4. Przemienienie Pańskie na górze Tabor
  5. Ustanowienie Eucharystii

Część trzecia — Tajemnice Bolesne

  1. Modlitwa Pana Jezusa w Ogrójcu
  2. Biczowanie Pana Jezusa
  3. Cierniem ukoronowanie Pana Jezusa
  4. Dźwiganie krzyża na Kalwarię
  5. Ukrzyżowanie i śmierć Pana Jezusa

Część czwarta — Tajemnice Chwalebne

  1. Zmartwychwstanie Pana Jezusa
  2. Wniebowstąpienie Pana Jezusa
  3. Zesłanie Ducha Świętego
  4. Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny
  5. Ukoronowanie Maryi na Królową nieba i ziemi
Opt In Image
Regularny biuletyn pompejański!
Otrzymuj wiadomości pompejańskie na e-mail

Zapisując się do tego bezpłatnego biuletynu, będziesz otrzymywać informacje związane z nowenną pompejańską, Pompejami, sanktuarium w Pompejach, ważnymi wydarzeniami oraz wyjątkowymi promocjami. 

Zostań z nami w kontakcie!

 

2 229 myśli na temat „Jak odmawiać nowennę pompejańską?

  1. No nic Ci Olu nie doradzimy nie możemy być sędziami w waszej sprawie z prostego powodu nie znamy was poproś Boga aby to rozwiązał według swojej woli to jedyne rozwiązanie jakie znam nasze rady typu zostaw go , próbuj dalej nie mają w gruncie rzeczy sensu bo tak naprawdę nie znamy was po za tym w tej sprawie znamy tylko twoje zdanie twoją opowieść nie znamy jego poglądu na tą sytuację wiecie jak to w kłótniach potrafi być każdy się wybiela i zwala na drugą stronę nie pisze że akurat jest tak w twoim przypadku tylko zrozum my nie znamy prawdy o was jedyne co to możemy się z Tobą podzielić własnym doświadczeniem i własnymi przejściami.

  2. Ola,przyznaj się sama przed sobą,że nie potrzebujesz niczyich rad,że gdy tylko Radek kiwnie palcem, pobiegniesz na złamanie karku,a on będzie Cię obrażał źle traktował.Mogłabym być pewnie Twoją babcią-napiszę Ci -niczego dobrego od tego człowieka się nie spodziewaj,nie „konaj” z miłości ,bo to nie miłość-nie można kochać człowieka,który tak Cię traktuje i tak się wyraża.Nie licz,że się zmieni,bo on ma chamstwo w sobie ,a potem się leją łzy,że taki człowiek jest złym mężem ,ojcem i jest taki”nerwowy”,że trzeba po nocy uciekać z dziećmi.Piszesz o facecie,który ma 30-tkę na karku -„chłopak”-daj spokój!Proś Matkę Najświętszą o uwolnienie od niego,ale przecież Ty czekasz na przychylny gest od niego,więc my naprawdę niepotrzebnie się tu produkujemy-pomodlę się za Ciebie.

    • To prawda, że mam nadzieję, że się zmieni i wróci… Choć z drugiej strony tę nadzieję tracę… Może naprawdę ma chamstwo w sobie i może każdą by tak traktował. Jego zdaniem oczywiście to moja wina, ale zawsze się wybielał i nigdy nie przyznał się do swojej winy. Wiem, że to poniżające odzywać się teraz do niego, a bardzo chcę z nim porozmawiać normalnie… Tylko obawiam się, że nawet jeśli spróbowałabym, nadal by nie chciał.

  3. To może tak na zakończenie Olu prosto po męsku Ci napiszę jak to wygląda z mojej perspektywy masz dwie opcje, pierwsza jest taka że będziesz dalej zanim ganiać deptać swoją godność w imię miłości której tak naprawdę nie ma którą sobie wmawiasz mam takie przeczucie że jesteś w takim stanie że ten chłop jak by tylko ci rozkazał nie po prosił zrobić jakąś obrzydliwą zboczoną rzecz to byś to zrobiła byle tylko z nim być i będziesz tak tkwić w tym stanie i bardzo przy tym cierpieć bo i tak już cierpisz i wariujesz i przyjdzie taki dzień że zaczniesz tego ganiania za nim żałować i zmarnowanej każdej minuty tego albo opcja druga dasz sobie z nim spokój także będziesz cierpieć miesiąc pół roku rok ale w końcu ten ból minie i otrzeźwiejesz i zobaczysz wszystko z trzeźwej perspektywy i wtedy poczujesz jak to dobrze że go zostawiłam jaka ja byłam głupia.

    • Jeśli tak to ma wyglądać jak piszesz to już lepsza druga opcja… Zadręczam się myślami, że wbrew temu co mówił szuka innej… Z męskiego punktu widzenia niemożliwym jest, żeby jeszcze to wszystko przemyślał i sam się odezwał?

      • Olu słuchaj co Ci Emek prawi, bo mądrze mówi. Osobiście powiem Ci że po sprawie z moim „byłym niedoszłym” cierpiałam jeszcze jakieś dwa miesiące. Wyrzuciłam wtedy jego zdjęcie do Wisły – może to śmieszne, ale mi pomogło 😉 No cóż, lepsze dwa miesiące cierpienia niż zmarnowane życie – mam przynajmniej tę satysfakcję że nie zrobiłam niczego czego musiałabym się wstydzić albo żałować.

        • Czuję się tym gorzej, że czytam te posty na Hasztagu i innych stronach i myślę, że niektóre on pisze, że kogoś szuka. Albo że jakieś lajkuje. A niedawno przecież mnie podejrzewał o to samo i pisał, żebym nie mierzyła go swoją miarą… Gdzie ja nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić, żebym miała kogoś poznać, spotkać się z jakimś facetem. I cały czas mam to poczucie i coś mi mówi: „Zrób coś! Jeśli nic nie zrobisz, nie zawalczy o Ciebie, to będzie naprawdę koniec.”… Wczoraj koleżanka powiedziała mi, że teraz to on na kolanach powinien mnie przepraszać i to po wielokroć. Powinien, ale z tą jego dumą i charakterem, pewnie mogę sobie o tym pomarzyć, albo modlić się o to bez skutku. 🙁 Wg niego jego obelgi to nic w porównaniu z moimi… A co ja miałam zrobić, kiedy mnie obrażał? Doprowadził do tego, że napisałam mu, że jest kawał ch*** i sku***. Nie jestem z tego wcale dumna i boli mnie to okropnie, ale tak we mnie ugodził, że po prostu nie wytrzymałam. Gdybym go za to jeszcze przepraszała, to już naprawdę upadłabym na głowę. Hipokryta, pisał, że bluzgi niepotrzebne, a sam non stop bluzgał. I tylko ja jego mam przepraszać i prosić. On mnie nie przeprosił za nic. Pytałam go też jak wg niego mam to wszystko naprawić, skoro chciałam tyle razy spotkać się, rozmawiać, a on nie. Nie odpowiedział na to pytanie. Dał tylko do zrozumienia jak wcześniej pisałam, że za mało się staram. Pomnąc jeszcze na te nieszczęsne wróżki, w które nikt tu nie wierzy, czemu żadna nie powiedziała, bym go olała? Pytały tylko, czy chcę zakończyć tę relację. Niektóre mówiły, żebym się do niego nie odzywała, ale nie dlatego, że to koniec, tylko dlatego, że to on ma odezwać się do mnie. Ja naprawdę myślałam, że on jest mi pisany i nie wytrzyma długo beze mnie. Że może choćby po miesiącu wróci. A tu za dwa dni to minie już miesiąc, odkąd odstawił akcję u mojej Babci. Kiedyś mi mówił, że był w szoku, bo jak zerwał z byłą, to ani łzy nie uroniła, nie zależało jej, a ja płakałam ciągle rzewnymi łzami i jakoś go to nie ruszyło…

  4. Pisze Ci to z własnego doświadczenia że potem najbardziej się żałuje tego gonienia za wiatrem pytasz czy z męskiego punktu widzenia czy może to przemysleć i się odezwać nie wiem nie znam go osobiście nie wiem jaki on jest wiem tylko że faceci mogą być naprawdę okrutni w stosunku do kobiet sam mam takiego znajomego który kręcił z trzema dziewczynami jak to on sam mówił jak z jakąś nie wyjdzie to dwie ma w zapasie zresztą moja siostra cioteczna sama padła ofiarą takiego typka który chodził z nią i miał drugą na boku tylko tu sprawa się rypła bo się spotkały i wyszło szydło z worka oczywiście nie pisze tego że on może taki być tylko mówię nie znam go osobiście i trudno mi się na ten temat wypowiedzieć.

    • Zawsze wierzyłam, że aż tak by nie zrobił, by tak kłamać i kręcić z kimś na boku… Teraz nie mam jak tego sprawdzić nawet… On mi raczej nie odpowie, choć jeszcze niedawno pisał, że nikogo nie ma i nie szuka.

  5. To wiesz prawdę mówiąc nie znam takiego mężczyzny czy też kobiety która miała by kogoś na boku i powiedziała słuchaj jestem z tobą ale też i z nim takie rzeczy z reguły się ukrywa , w każdym razie to jest Twoje życie my ci poradziliśmy ale decyzja należy do Ciebie ja ze swojej strony mogę jeszcze dodać ze swojego doświadczenia że szkoda zdrowia na takie perepałki niestety mi choroba to dopiero uświadomiła jakie ja miałem extra życie a te całe miłosne przekomarzanki było trzeba olać i cieszyć się każdą chwilą niestety mądry Polak po szkodzie.

  6. Olu przede wszystkim skończ z tymi wróżkami i nie dziw się że nikt tu nie wierzy we wróżki tu jest strona katolicka paranie się wróżbiarstwem czy chodzenie do wróżek jest grzechem modląc się do Boga i chodząc do wróżek to tak jak byś działała na dwa fronty musisz zdecydować czy chcesz być z Bogiem czy nie a dlaczego ci wróżki nie powiedziały dlaczego masz go olać bo one mówią to co chcesz usłyszeć wyczuły że jesteś gotowa zrobić wszystko dla niego więc tak się dostosowały po za tym może jeszcze raz do nich zadzwonisz z pytaniem czemu ich rady nie skutkują a one Ci powiedzą że potrzeba więcej czasu albo źle coś robiłaś i kolejna kasa pójdzie w błoto , po za tym w temacie że ktoś jest komuś pisany aka przeznaczony pisałem to już że wątpię aby było coś takiego że gdzieś tam jest ktoś tylko dla mnie przeznaczony ten pogląd został wzięty z innych religii w Biblii jest napisane że „przeznaczone jest nam raz umrzeć” jesteśmy powołani nie przeznaczeni a to duża różnica powołani do życia w małżeństwie jeden ksiądz nie pamiętam jaki powiedział coś takiego że ślub to nie poświęcenie aby żyć z jedną kobietą/mężczyzną a rezygnacja z innych kobiet i mężczyzn mam wolną wolę i mogę decydować z kim chcę być czy też nie czy chcę być np z kobietą która mi się nie podoba ale za to ja jej się podobam ale nie chcę jej przykrości sprawiać więc z nią będę , czy tak jak Ty gonić za wiatrem wmawiać sobie że to ten jedyny i dalej się męczyć i być olewany i obrażany itd itp wybór dziewczyno nie wróżki nie nasze rady tylko twój wybór nie ma żadnych skrojonych mężczyzn na twoją miarę.

    • Moje Babcie np. są bardzo wierzące, często chodzą do Kościoła i mówią, że jest ktoś pisany mi przez Boga i co ma być moje, to będzie… I że nawet jeśli do Radka nie będę się odzywać wcale, a mam z nim być, to on sam mnie znajdzie. Może też dlatego tak wierzę w to przeznaczenie. Ś. P. Prababcia miała takie powiedzenie: „Co komu przeznaczone, na środku drogi rozkraczone.”. Też była bardzo wierzącą osobą. I po śmierci Pradziadka, którego ja niestety nie zdążyłam poznać, całe życie była sama, bez żadnego mężczyzny. Ciągle mówiła o swoim mężu. Pobrali się, gdy miała 17 lat i całe życie Go Kochała. Piękna taka Miłość… Też bym tak chciała… Nie wiem też skąd mi się wzięło to poniżanie się, bieganie za facetem i proszenie go… W mojej Rodzinie wszystkie kobiety, przynajmniej te najbliższe mi, są stanowcze. Choćby cierpiały, jak facet źle potraktuje, zawsze umiały powiedzieć, by się gonił. Tylko nie ja… A zaczęło się to w liceum, gdy ledwo przeżyłam przez mojego pierwszego chłopaka. Jeśli chodzi o Radka, przyzwyczaił się bardzo, że zawsze go proszę, ale nie spodziewałam się mimo to, że tak mnie obrazi. Np. jak mógł mi wypominać, że studiuję, nie mam na razie pracy, skoro wiedział o tym od początku i mu to nie przeszkadzało, jeszcze mówił, że mi pomoże? Sam wie jak w naszym małym mieście ciężko o pracę i że gdyby nie znajomości, to sam by jej nie miał. I śmiał mi pisać, że ja nie mam wartości… Jestem gorsza tylko dlatego, że miałam w życiu ciężko i odbijam się od dna? A on mnie znów tam spycha… Przecież w końcu znajdę pracę, a w przyszłości może nawet będę zarabiać więcej niż on. Bogaczem nie jest. I to ja wg niego myślałam ekonomią… Jeśli tak by było, powinnam była dawno go olać, bo nie jest w stanie teraz zapewnić mi nawet wspólnego mieszkania, kawalerki choćby. Nigdy nie oczekiwałam drogich prezentów i nie jestem kobietą, która myśli takimi kategoriami. To jest dla mnie potwarz, że coś takiego napisał. Doskonale wie, że nawet za bardzo nigdzie nie wychodziliśmy, bo wiecznie na mnie oszczędzał. Na spotkaniach też bywało, bo szkoda mu na paliwo. 10 minut drogi… A sam jeździł cholera wie którędy. Do siostruni kilka km na każde zawołanie, chociaż ona ma męża. Robił za niańkę, wafla i co no tylko. I było ok. Raz jedyny zawiózł mnie na uczelnię jak byłam chora. Nigdy wcześniej, ani potem nie zaproponował nawet, że podwiezie mnie na busa. A ze mnie taka „ekonomistka”, że za uciułane pieniądze robiłam mu prezenty. Nie wiem co wg niego musiałabym jeszcze zrobić, żeby zrozumiał, że naprawdę zależy mi na nim i naszym związku i że lepiej nie mógł trafić. Żadna kasiasta go nie zechce. I wątpię, by jakaś druga głupia uległa się znalazła.

      • Olu,
        wybacz mi, ale twoje postepowanie przypomina mi chomika, ktory kreci sie w swojej karuzeli,Tylko, ze ty nie masz w tym zadnej radosci, ale zaduzo zalu. Szukasz rady i wsparcie u innych – rozumiem to, ale problem w tym, ze ty nie chcesz zadnej innej rady jak tylko uslyszec odpowiedz na pytanie – co zrobic by on do ciebie wröcil. Mam wrazenie, ze ty sama musisz sie z tym pogodzic, ze ta „milosc” sie skonczyla. jesli go naprawde kochasz to daj mu wolnosc w kazdym wzgledzie. ciagle myslenie co on robi…… itp wprowadza cie w wielki chaos.
        O wrözkach – prosze nie wspominaj, nie jestes dzieckiem i przeciez wiesz dlaczego slyszy sie od nich „mile” dla ucha odpowiedzi.
        Uszanuj sie sama i to samo otrzymasz o do innych.
        Olu, juz tyle razy slyszalas o niego, ze on nie chce – nie ponizaj sie. A moze ty jestes na jego punkcie zbzikowana – wtedy musisz naprawde szukac pomocy u psychologa. ja röwniez nie mam zamiaru nikogo oceniac, ale z tego co ty piszesz wynika ze ty sie zupelnie zapominasz i go niezle przesladujesz. Daj sobie w koncu spoköj – nie musisz go tak krytykowac i wypominac nie wiem co – to juz minelo.
        Pomödl sie Matki Bozej i do Pana Jezusa – otrzymasz pomoc.
        Z Panem Bogiem

        • No tak, chciałabym przeczytać lub usłyszeć co zrobić, by do mnie wrócił… Nie wypieram się tego. Oczywiście, że jest żal i to ogromny, ale jeszcze silniejsze są uczucia… Jeśli chodzi o profesjonalną pomoc, za 10 dni mam wizytę u psychologa… Ale nie wyleczy mnie ot tak z tego wszystkiego. I nie wiem, czy się da, póki chcę, by on wrócił…

  7. Ola zaczynasz mnie przerażać . Myślałam że z jedna wróżka się kontaktowałaś , teraz czytam wróżki . DAJ SPOKÓJ sobie z tymi ciemnymi sprawami, bo się pakujesz prosto w pysk złemu . Zostaw już w spokoju tego faceta . Szkoda Ciebie dla takiego typa . Skup sie na studiach , bo to przyszłość Twoja . Nie Ciebie tylko tak potraktował .OPAMIETAJ sie dziewczyno .Sądziłam że wczoraj się przemogłaś i byłaś u spowiedzi .
    Nie rób nic głupiego .Potrzebny Ci lodowaty prysznic .

    • Wczoraj akurat miałam zajęcia na studiach, więc nawet nie miałam jak iść do Kościoła. Nie wiem jak potraktował byłą, ale mnie pewnie gorzej. Ona przyjechała do niego na rozmowę, ze mną nie chciał się spotkać. Fakt, że przyjechała chyba bez uprzedzenia, nie wiem, ale ja do niego nie chodziłam. I cały czas czuję się, jakbym naprawdę to ja coś odwaliła, że tak mnie potraktował.

  8. Ola jak czytam Twoje posty to mam coraz większe wrażenie, że jesteś zniewolona. Pewnie, ze swoim chłopakiem nie trzymaliście się tylko za ręce stąd złe duchy mają tak łatwy dostęp do Ciebie i robią Ci – przepraszam, ale muszę to napisać – wodę z mózgu. Ze zwykłego gościa – jakich pewnie tysiące czy miliony chodzą po polskich ulicach zrobiłaś sobie bożka a z siebie zwykłą egzaltowaną idiotkę. Choć wierzę, że w innych sferach jesteś normalną i mądrą dziewczyną. Wybacz, ale jesteś beznadziejnym przypadkiem i jeśli sama nie będziesz chciała się zmienić to z nikim nie zbudujesz szczęśliwego związku

    • Zapewniam, że jestem normalna. W innych sytuacjach nie zachowuję się tak. Na studiach dobrze mi idzie póki co i oby tak zostało. Rozmawiam normalnie z ludźmi. Nie jestem uwielbiana przez wszystkich, wiadomo, ale przez niektórych jestem lubiana. Nie wdaję się w konflikty. Jestem życzliwa, uprzejma. Z nim po prostu czuję się silnie związana emocjonalnie, uczuciowo. Nie trzymaliśmy się tylko za ręce, to prawda, ale myślałam, że naprawdę mogę mu zaufać całkowicie. I nie wiem, dlaczego zawsze muszę go o wszystko prosić, dlaczego nie zachowuje się jak dojrzały mężczyzna i chce, żebym to ja o niego zabiegała. I tu przychodzi mi na myśl pytanie: Gdybym nawet zabiegała dalej, to co? W końcu by wrócił, czy po prostu miałby satysfakcję i się mną bawił?

  9. Olu,
    dobrze, ze trafilas tutaj na szczerych ludzi, ktörzy chca ci pomöc i pisza prawde. Problem w tym, ze ty nie chcesz zadnej prawdy opröcz twojej zaakceptowac i „cudujesz” dalej. Rozsadnie ze idziesz do psychologa – badz szczera do siebie samej i otwarta na pomoc – rady innych. nie rozmyslaj dluzej – co by bylo gdyby…….. .Zostaw tego czlowieka i pomysl lepiej, aby zajac twoja glowe innymi sprawami.

    A moze ty tylko tak piszesz na tej stronie by sie pobawiac???? . Wiesz z tego wynika, ze mam racje.

    Z Panem Bogiem

    • Tatjano,

      Do głowy by mi nie przyszło, by się bawić i to w taki sposób, na takiej stronie, wśród wierzących ludzi, którzy chcą mi pomóc. Mimo tego, że w stosunku do niego zachowuję się może nieracjonalnie i niekonsekwentnie, jestem na tyle dojrzałą osobą, by nie robić takich rzeczy jak jakaś zabawa… To, że ciężko mi tolerować choćby obecną sytuację, nie znaczy, że odrzucam Wasze rady i że mnie one nie interesują. Z każdej jednej coś czerpię i długo rozważam. Jestem wdzięczna Wam wszystkim za to, że okazujecie mi serce i zainteresowanie. Może tego nie widać, ale tak jest. Mimo wszystko podtrzymujecie mnie jakoś na duchu. Cieszę się, że trafiłam na tę stronę. Zdrowienie wymaga czasu i wysiłku, ale choć nieudolnie, próbuję jakoś stosować się chociażby do tego, by przynajmniej póki co nie kontaktować się z nim. Jest to dla mnie bardzo trudne, ciężko mi wytrzymać, ale jak do tej pory nie odezwałam się do niego. Śnił mi się dzisiaj… Bardzo wyraźnie. W tym śnie, z nerwów wyrzuciłam mu telefon przez okno, bo znalazłam w nim kontakty do jakichś bab. Może to przez moje obawy… Tak myślę… I w tym śnie on mi mówił, że chce ze mną być, że mnie Kocha. Nie zdenerwował się za wyrzucony telefon, tylko krzyknął do mnie: „Kocham Cię!”. To był mój pierwszy sen o nim od trzech tygodni, może czterech… Babcia mówi, że w życiu jeszcze różnie może być, że może i jednak jeszcze się do mnie odezwie sam… Idą Święta. Czas zgody. Myślicie, że dobrym pomysłem jest, by przed Świętami jeszcze raz spróbować się z nim pojednać?

      • Tak, i wykup dla Was wczasy do ciepłych krajów może go zauroczysz od nowa. Kobieto ręce opadają na Twoje zachowanie, masz 26 lat… A wierzysz we wróżki, zabobony, latasz za facetem który Tobą kręci bo Cię nie chce, wchodzisz na katolickie portale nie wiem po co, do spowiedzi nie pójdziesz…pomodl się lepiej a nie sensacje robisz, tu ludzie są nastawieni modlitewnie i mnie osobiście zawsze denerwuje takie podejście: nie modlę się ale czy powiecie mi… Z takim podejściem to do psychologa możesz iść albo do przyjaciółki tu powinnaś pisać jeżeli chcesz się modlić a nie wiesz jak. A Tobie widocznie nie chce się modlić tylko szukasz potwierdzenia dla swojego irracjonalnego zachowania…

        • Ot chrześcijanka współczująca… To raczej co Ty tutaj robisz z takim podejsciem? Ze zrozumieniem nawet nie czytasz, bo pisałam mnóstwo razy, że się modlę.

          • Czytam Twoje komentarze mniej więcej do połowy i zakładam że reszta też jest o tym facecie ,ale jeśli się modlisz – super. Na marginesie co do mojego współczucia to rozumiem że to ironia która chciałaś mnie poniżyc czy obrazić, bo ja o tym nigdzie nie napisałam…no cóż, to jest internet, ja tu do nikogo uczuć nie żywie, po prostu napisałam co myślę o Twojej sytuacji

            • I Ty i Doris nie mierzcie mnie swoją miarą. Ja nie chciałam nikogo obrażać, a wy właśnie to robicie. Leczcie kompleksy gdzie indziej. Skoro takie wierzące i bogobojne jesteście, skąd w was tyle jadu?

            • Ty sie zacznij leczyc dziewczyno,bo naprawde masz duzy problem z ktorym sama sobie nie radzisz.Tu jak juz wspomnialam jest potzrzebny psychiatra a nie dobre wrozki

            • Sama się lecz i mnie nie obrażaj. Znalazła się znawczyni. Nie komentuj kobieto i zajmij się sobą. Z tobą najwyraźniej jest coś nie tak, skoro żółć tu wylewasz. Żegnam.

            • Mam nadzieje ze ludzie przestana ci w koncu odpisywac,bo na glupote nie ma rady.A Twoj chlopak jest madrzejszy od Ciebie-niestety.Ja tez juz zegnam!

            • Głupia to sama jesteś, a do tego podła pseudo katoliczka. Nie masz prawa mnie oceniać. Nie znasz mnie. Szkoda słów na ciebie. Bóg cię pokarze za tę pychę i oszczerstwa.

        • Calkowicie sie zgadzam z poprzedniczka.Tez mnie to juz denerwuje,ze takie glupoty sa wypisywane na takim portalu.Tu chodzi o modlitwe i skruche ,a nie psychiatryczne leczenie!

      • We snie umysl „przepracowuje2 to czym na co dzien czlowiek trudzi.
        Nejlepsze co mozesz zrobic to mu wszystko przebaczyc i byc stanowcza. Nie szukaj kontaktu i nie oczekuj zadnych odpowiedzi. Przede wszystkim przestan analizowac – bo to nic dobrego. Jesli masz Hobby to najlepiej poswiec swöj czas i energie – bedziesz miala satysfakcje. Przynajmniej spröbuj – zobaczysz jeszcze bedziesz z siebie dumna. Od ciebie w duzej mierze zalezy jak sie bedziesz czula – musisz tylko chciec. Zaufaj sobie to pomaga. Pomödl sie o spoköj duszy.

        Z Panem Bogiem

        • Analizuję bez przerwy i wymyślam możliwe scenariusze. To bardzo męczące. Próbuję zajmować się czymkolwiek, żeby tyle nie myśleć, ale nie pomaga. Nie wiem dlaczego tak bardzo czuję, że powinnam coś jeszcze zrobić, by wrócił. Może sama też się do tego przyzwyczaiłam i samą siebie wbiłam w przekonanie, że on sam nie zrobi nic.

          • Tak wlasnie jest Olu, ze ty nie chcesz zrozumiec, ze ten „zwiazek” powinien nalezec do przeszlosci . Jak ty nie chcesz tego przyjac i inaczej myslec i postepowac, to chyba nikt nie jest w stanie ci pomöc.

            Zycze ci wszystkiego najlepszego.

            Z Panem Bogiem

            • co w tym jest mozna nazwac normalnie?
              do milosci nie mozna nikogo zmusic,
              nawet jakby on byl czy jest podly nie ma sie prawa nikogo namawiac do powrotu. pomysl o tym, ty chcesz byc szczesliwa, on röwniez ale z inna. Nie wiem ale gdyby za moim synem (nawet jakby byl podlym) tak dziewczyna wbrew jego woli „szalala” to tez bym stracila do niej szacunek. Kazdy ma prawo do wolnosci – nawet prawda Takie postepowanie „odpycha”. Szanuj sie Olu.

              Z Panem Bogiem

            • To podły człowiek ma prawo do szczęścia, a ja nie? Szacunek ok, ale o Miłość można, a nawet trzeba walczyć. Gdyby Twój mąż np. chciał odejść, nie próbowałabyś go zatrzymać? A te wszystkie „rozstane” pary, które do siebie wróciły? Też jakoś to zrobiły, że znów są razem. Ktoś musiał o kogoś zawalczyć.

            • Olu,
              to ty tak przedstawilas nam jego jako podlego czlowieka. Zrozum kazdy czlowiek ma prawo do szczescia. Alle do milosci nie mozesz nikogo zmusic – to sprawa serca.
              W malzenstwe jest inna sytuacja, nie ma co poröwnywac.
              Jesli on nie chce powrotu – nie mozesz nic zrobic tylko uszanowac te decyzje.

              Powodzenia
              Z Panem Bogiem

            • Tatjano,

              Ja przedstawiłam sytuację tak, jak ona wygląda. Bez koloryzowania. Małżeństwo czy nie, boli tak samo i Kocha się tak samo. Poza tym pytałam go wiele razy, czy mnie Kocha, czy nie. Nigdy nie powiedział, ani nie napisał, że nie. A jak się nie Kocha, to się mówi wprost „Nie Kocham Cię.”… Pisałam wcześniej, że zachowuje się, jakby chciał, żebym dalej walczyła. I nie ja jedna to zaobserwowałam. Może wobec tego nie wie czego chce, o co mu chodzi, albo chce właśnie, żebym jeszcze więcej, bardziej prosiła, bo to lubi. On napisał, że to ja go nie Kochałam. Co nie jest prawdą.

  10. Olu! Mnie tez chlopak ktory byl bardzo zakochany zostawil tez bylo bardzo ciezko schudlam 6kg nie moglam spac czulam sie strasznie problemy ze zdrowiem ze stresu:(minelo ponad rok czasu od tego zdarzenia i wiesz co pol roku temu sie odezwal ze chce wrocic bo nie uklada mu sie z ta nowa dla ktorej mnie zostawil ale mimo ze go kocham i tesknie juz nie wroce do niego nigdy bo nie jest dobrym czlowiekiem chociaz dlugo nie umialam na niego powiedziec zlego slowa zawsze myslalam ze jest dobry ale wyszly klamstwa a teraz wiem od innych ze ja oklamuje

    • Agnieszko,

      Bardzo Ci współczuję. 🙁 Jeśli zostawił Cię dla innej, to chyba rzeczywiście nie ma co do niego wracać. Mam nadzieję, że Radek nie zostawił mnie z powodu jakiejś innej… Pytałam go o to kilka razy i za każdym mówił i pisał, że nikogo nie ma, z nikim się nie spotyka i nie szuka i nie ma powodu, by kłamać. Oby. Ale i tak postąpił podle. 🙁 Wiedziałaś Agnieszko od początku, że Twój facet zostawił Cię przez inną? Powiedział chociaż szczerze? Czy dopiero potem to wyszło? Walczyłaś jak ja? Milczałaś? Nie chcesz dać mu szansy? I czy myślisz, że ja nie powinnam już próbować?

  11. Moim zdaniem jak wyciągniesz do niego pierwsza rękę o pojednanie to tylko utwierdzisz go w przekonaniu że to wszystko twoja wina tak u mnie w rodzinie też padały takie sformułowania typu „co tobie przeznaczone na drodze rozkraczone” tylko ze te same osoby mówiły bądź grzeczny inaczej Bozia cię ukaże i potem tworzyły się fałszywe obrazy Boga że jest okrutny że nie wybacza a także mówiły nie witaj się przez próg uważaj aby czarny kot nie przeciął ci drogi itd itp czyli w skrócie zabobon ech szkoda ze człowiek nie może przyjść na świat drugi raz z doświadczeniami które nabył za pierwszym razem ja też jeszcze parę lat temu szukał bym podobnie jak ty odpowiedzi co zrobić aby być z tą osobą i też nie chciałem słuchać niczego innego po za tym a teraz okazuje się że to złoto które tak pięknie świeciło wcale takie piękne nie było.

    • Moje Babcie zabobonne nie są i nigdy mnie nie straszyły. Myślałam, że to dobrze by o mnie świadczyło, jeśli przed Świętami jeszcze wyciągnęłabym do niego rękę, ale może masz Emku rację… Ja zawsze kierowałam się tym powiedzeniem: „Jesteś dla mnie ważniejszy niż moja duma.”, ale może i tak by to odebrał, że przyznaję się do winy. I nie ma pewności, że znów z wyższością nie odtrąciłby mnie i nie uraczył jakimiś obraźliwymi słowami. Zawsze wolałam zaryzykować, niż żałować, że nie spróbowałam. Szkoda, że on nie żałuje, że nie walczy o mnie… Dla mnie każda jedna okazja jest dobra. Dla niego pewnie Święta też nic nie znaczą… Byle się najeść, napić, pogadać z rodziną, albo byczyć się na wyrze. Ja co prawda do Kościoła nie często chodzę, ale wierzę i się modlę codziennie. On jest daleko od Boga… Krzyżyk nosił na łańcuszku tylko dlatego, że dostał go od matki. Mam wrażenie, że jakieś zło go opętało, albo siedzi w nim od dawna. Nie wiem też jak interpretować mój sen, w którym się pojawił. Czy to dlatego, że bardzo chcę, żeby wrócił, czy to znak, że jednak wróci. Proszę czasem Boga o wskazówkę we śnie. Ale chyba nie umiem tych snów zinterpretować.

  12. Nie porównuj Olu małżeństwa do związku , w małżeństwie małżonkowie składają przysięgę przed Bogiem w związku nic was nie wiążę może ten związek się rozpaść przetrwać po za tym powiedz sobie szczerze o jaką ty miłość chcesz walczyć czy pod tym sloganem walczę o miłość nie jest przypadkiem egoistyczna walka o swoje i tylko swoje szczęście któremu na imię Radek którego chcę bez względu na wszystko.

    • Dobrze, a on mi mówił wiele razy, że wie, że ja to TA JEDYNA i że chce być ze mną na ZAWSZE. To też jest obietnica, przysięga. Mówił, że wie, że będziemy razem na zawsze. I jaki egoizm? Robiłam wszystko dla naszego wspólnego dobra. Wręcz wiele razy poświęcałam się. Mam sobie powiedzieć: „Przyrzekał mi wieczność. Kocham go, ale trudno, machnę na to ręką, bo wyjdę na egoistkę.”?

  13. BYŁAM WRÓŻKĄ SWIADECTWO Z MIŁUJCIE SIĘ

    Maj 09, 2016 Świadectwo
    Fb-Button

    Jestem kobietą blisko sześćdziesięcioletnią, matką dorosłego syna i dorosłej córki, która sama także jest już matką dwojga dzieci. Wróżeniem, ezoteryzmem, odprawianiem magicznych rytuałów zajmowałam się przez szereg lat. Wróżenie daje wrażenie przewagi nad zdarzeniami, ludźmi, pogodą, rzekomo pozwala przewidywać nieszczęścia i zabezpieczać się przed nimi. Dochodzi do takiego uzależnienia, że wróżka nie wychodzi z domu bez wyciągnięcia jednej karty.

    Zdarzało się na przykład, że córka dzwoniła do mnie, mówiąc: „wiesz, mamo, dzisiaj nie wracam wcześnie do domu, bo wpadnę do znajomych na kawę”. Wyciągałam wtedy kartę i oddzwaniałam do niej, mówiąc: „lepiej nie idź, bo tam zdarzy się wypadek albo coś innego niedobrego”. Wahadło nosiłam stale przy sobie i wydawało mi się, że gdy będzie ono ze mną mocno związane, to będzie mi bardziej przyjazne i będzie też chętniej odpowiadało na moje pytania. Pewnego dnia zmieniłam torebkę i nie przełożyłam do niej wahadełka. Gdy się zorientowałam, że go nie mam ze sobą, zaczęło mi się plątać w głowie i poczułam się strasznie zagubiona. Uświadomiłam sobie, że bez wahadełka nie mogę normalnie funkcjonować, podobnie jak ktoś chory na serce nie może wychodzić z domu bez lekarstwa.

    Dziś wiem, że nie na wszystkie pytania znamy odpowiedź i trzeba się pogodzić z tym, że człowiek jest tylko człowiekiem. Ale wtedy tak nie uważałam. Wydawało mi się, że swymi umiejętnościami pomogę na przykład osobom, które nie potrafią założyć rodziny pomimo urody i wykształcenia. Wydawałoby się, że nie ma powodu, dla którego pozostają samotni. Ludzie ci dochodzą do wniosku, że modlitwa im nie pomaga, więc zwracają się do numerologa albo dopatrują się klątwy i udają się do świeckiego egzorcysty. Wróżka im mówi: „karta na małżeństwo jest odwrócona” – co znaczy, że ta osoba nie wstąpi w związek małżeński. I co teraz robić? I dalej się te karty rozkłada, i następna karta mówi, że ta osoba musi gdzieś wyjechać, a potem jeszcze kolejna dopowiada, że trzeba pojechać do jakiejś ciotki. Wróżka radzi, by się z tą ciotką skontaktować, a potem znowu przyjść na wróżenie. Często wróżki znają się ze sobą, więc jedna dzwoni do drugiej: „wiesz, mam taką klientkę, co nie może wyjść za mąż, może byś zrobiła jej portret numerologiczny?” itd. Niejednokrotnie wróżki odprawiają także rytuały i dają instrukcje swoim klientom, w jaki sposób mają je ponawiać w domu. A jakże te rytuały są kosztowne: ile wydaje się na świece, wahadła czy rozmaite produkty spożywcze! Ludzie kupują te rzeczy kosztem nieraz wielu wyrzeczeń. Owszem, robi się również specjalne „rytuały na pieniądze”, ale korzyści z nich są nieporównywalnie mniejsze od rozmaitych strat i nieszczęść, jakie się dzieją. Żeby je odżegnać, znowu się robi odpowiednie rytuały i to zło tak się napędza. Po jakimś czasie dana osoba powraca do wróżki i historia znowu się powtarza.

    Wróżenia nie odbierałam jako grzechu, jako sprzeniewierzania się Bogu, bo nie miałam właściwie żadnych podstaw wiary, choć wiedziałam zawsze, że Bóg jest, i modliłam się do Niego. Uważałam, że na pierwszym miejscu w moim życiu stoi Bóg, a na drugim są karty. Sądziłam, że nie grzeszę, bo najpierw się modliłam, a potem sięgałam po karty. Pewnego jednak dnia córka doszła do wniosku, że moje zajmowanie się wróżbiarstwem źle wpływa na jej samopoczucie, i wręcz odbierała to jako zagrożenie dla dziecka, które nosiła pod sercem. Bardzo kochałam swoją córkę i kochałam już wtedy swego wnuka; bardzo pragnęłam zostać babcią, więc bez wahania odłożyłam to wszystko. Postanowiłam wziąć urlop od wróżenia, to znaczy nie zamierzałam się z nim rozstać na zawsze, ale na jakiś czas. Wśród wróżek panuje takie przekonanie, że nie można zostawić kart na przykład na tydzień i potem do nich wrócić; trzeba mieć z nimi kontakt codziennie, choćby tylko ich dotknąć.

    Kiedy córka powróciła ze szpitala po urodzeniu dziecka, czuła się nie najlepiej. Jednocześnie zaczęły się problemy zdrowotne u noworodka, który po kilku tygodniach trafił do szpitala z ciężkim zapaleniem oskrzeli. Ja byłam wtedy tak mocno zajęta, że nie starczało mi czasu na zajmowanie się kartami. Gdy mój wnuk miał dziewięć miesięcy, także i córka poszła do szpitala na operację. Doszłam wtedy do wniosku, że te karty ani wahadełko nie są mi właściwie potrzebne, że zajmowanie się nimi jest bardzo czasochłonne. Nagle znalazłam więcej czasu dla domu, na rozmowy telefoniczne z synem itd. Dotarło do mnie, że te wszystkie wieści, jakie miałam z kart – a upłynęło już ok. roku – właściwie się nie spełniły. Uświadomiłam sobie nawet, że gdybym kierowała się tymi wskazówkami, to moje życie nie byłoby przez to ani lepsze, ani bogatsze. Na przykład wcześniej robiłam w domu rytuały na oczyszczenie ze złych energii. Nagle tego wszystkiego zaprzestałam i okazało się, że nic złego się nie działo.

    Pamiętam, że kiedy po raz pierwszy wyspowiadałam się z tego wszystkiego, to po moim powrocie do domu woda w kranie zaczęła sama lecieć, samoczynnie włączały się urządzenia elektryczne, trzaskały meble. Przede wszystkim jednak dręczona byłam w nocy – po to, abym nie spała. Niekiedy byłam tak zmęczona i zmaltretowana, że noc w ogóle nie dawała mi wytchnienia. Miałam straszne sny, potworne koszmary. Doświadczałam w domu różnych obecności: szurania, pukania, przesuwających się cieni. Na szczęście nie widziałam jakichś okropności, widywanych nieraz przez inne osoby, które na przykład odprawiają czary. Tacy ludzie bardzo często doznają rozmaitych dręczeń i nękań po to, aby znowu zwracali się z prośbą o pomoc do wróżek i coraz bardziej się od nich uzależniali, i żeby to zaklęte koło się zamknęło. Kiedy sama byłam dręczona, to z tego powodu – jak wtedy myślałam – że „nie przestrzegałam zasad BHP”, jak to się mówi w środowisku wróżek. To znaczy, że niewystarczająco się zabezpieczyłam za pomocą soli, świecy czy kredy lub nie zrobiłam potrzebnego rytuału. Ciekawe, że działo się to właśnie po mojej spowiedzi, kiedy po raz pierwszy wyznałam, że zajmuję się wróżeniem i magicznymi rytuałami.

    Teraz, po kilku latach, myślę, że Pan Bóg chciał mi przez to pokazać, z kim ja się naprawdę zadawałam, bo w mniemaniu ezoteryków są to duchy opiekuńcze, dobre duchy, anioły – są nawet takie karty anielskie, którymi się wróży. Jeśli którykolwiek z wróżbitów, ezoteryków, magów itd. śmiałby się z tego, co mówię, to najlepiej niech sprawdzi to na sobie w ten sam sposób: niech idzie się wyspowiadać, ale szczerze, póki jest na tym świecie. Bo gdybym ja z tego wszystkiego, co przeżyłam ze złymi duchami, się nie wyspowiadała i z tym zmarła, to wszelkie opisy mąk piekielnych – tak uważam – są niczym wobec prawdziwych udręk. Piekło, tak to odczuwam, to nie sprawa miejsca, ale stan ducha, stan okropnej ciemności. Ja tę ciemność przeżywałam.

    Jeżeli zdarzy się jakiś paskudny, brutalny gwałt, to każdy człowiek wie, że dla ofiary gwałtu jest to straszne przeżycie. Nad taką osobą się litujemy, staramy się, jak tylko możemy, znaleźć sprawcę, chcemy dla niego jakiejś wielkiej kary, bo to, co zrobił, jest okrutne. A demony przecież też to robią! Doświadczyłam tego po pierwszej spowiedzi, kiedy złe duchy nie dawały mi spokoju w nocy. Byłam bita, wykręcano mi policzki. Co z tego, że one nie mają ciała; kiedy biją, to zadają najprawdziwszy ból. Demon kopie, szturcha, nie pozwala się modlić. To jest prawdziwa walka duchowa o to, żeby się nie zniechęcić, aby nie przestać się modlić. W takich momentach jakże potrzebna jest pomoc kapłana, który to wszystko rozumie i który udzieli pomocy. Ja bardzo wiele zawdzięczam pewnemu starszemu księdzu, który pierwszy raz z tego wszystkiego mnie wyspowiadał i w czasie późniejszych rozmów wyjaśniał mi, dlaczego wróżbiarstwo, karty, magia i tym podobne sprawy nie podobają się Bogu. Kapłan ten potrafił we mnie zakorzenić tę pewność, że Bóg nie pozwoli mnie skrzywdzić. I to naprawdę pozwoliło mi przetrwać te wszystkie udręki fizyczne i psychiczne. Wiem, że przez tego księdza Bóg dał mi szansę wyjścia ze zła, które czyniłam przede wszystkim z powodu swojej małej wiary i nieświadomości, że istotnie są to rzeczy grzeszne i bardzo niebezpieczne.

    Kiedy wyszłam z tej pierwszej spowiedzi, to po raz pierwszy w życiu uświadomiłam sobie, że byłam może nie opętana, ale zniewolona. Kolejne spowiedzi przynosiły mi uczucie jakby nowego powrotu do tego życia, do samej siebie; wracałam także do zdrowia. Z domu usuwałam wszystko, co było związane z wróżeniem i czarami: amulety, przeróżne przedmioty, adresy z telefonami do moich koleżanek wróżek. Gdy przyszła kiedyś do mnie córka, poprosiłam ją, żeby wraz z innymi tego rodzaju przedmiotami wyniosła do śmietnika kartki ze starymi numerami telefonów. Zaraz potem córka się źle poczuła. Zrozumiałam wtedy, że tym oczyszczaniem mojego życia i powrotem do Boga nie mogę obarczać nikogo innego oprócz kapłana, bo to jakby dawało demonom prawo do atakowania tych osób. Przy wielokrotnym sprzątaniu mieszkania zauważyłam, że te wszystkie przedmioty się chowają, jakby nikną z oczu, aby nie zostały zauważone; po prostu za wszelką cenę trzymają się mieszkania, aby nadal być jakimś przekaźnikiem zła. Niektóre rzeczy paliłam, a inne zapakowywałam, modląc się, aby ich nikt nie znalazł.

    Horoskopy, wahadło, karty czy w ogóle wróżbiarstwo rozbudza wciąż większe i większe pragnienie, aby zdobywać coraz więcej wiedzy i umiejętności, by zapisywać się na kolejne kursy, zawierać ciekawe znajomości w kręgach ezoteryków, wróżek, szamanek. Dana osoba uważa, że rozwija się coraz bardziej na drodze duchowego oświecenia, nie uświadamiając sobie tego, że zły duch coraz bardziej ją omamia. Powiedziałabym tak: zajmująca się tymi rzeczami osoba staje się jakby głośnikiem dla złego ducha, który jednak sam się nie ujawnia. Mówi się przy tym – i klienci w to wierzą – że są to wiadomości pochodzące od dobrych duchów. Ludzie małej wiary wierzą tam jakoś w Boga, uznają Kościół (albo też i nie) i uważają, że duchy te nie są dla nich realnym zagrożeniem, że nie są złe, że wróżenie nie stanowi dla nich jakiegoś niebezpieczeństwa. Chęć poznania przyszłości albo rozwiązania jakiegoś problemu jest w nich tak wielka, że czasami mówią: „a niech to będą nawet szatańskie karty, byleby tylko sprawa została rozwiązana”. Nieraz wróżka stwierdzi: „będzie tak, jak Bóg tego chce” albo powie swemu klientowi, że trzeba się modlić do takiego czy innego świętego. Ale jej słowa nic dobrego nie znaczą, bo Bóg jest tu po prostu wplątywany w coś złego, co nie ma z Nim nic wspólnego.

    Powiem szczerze, że ja się bardzo boję, co będzie ze mną, kiedy umrę. Nie sam fakt śmierci mnie przeraża, ale to, co będzie potem. Boję się, że te udręki, jakich teraz doświadczam jako pokuty, trwać będą jeszcze po mojej śmierci. Cała moja nadzieja w tym, że zdążyłam się z tego wszystkiego wyspowiadać i z całego serca żałować. Znałam pewną kobietę, o której wiem, że zajmowała się magią. Ja nie potrafię się za nią modlić. Świadomość tego, że ona przed śmiercią się nie wyspowiadała, jest dla mnie czymś strasznym. Na podstawie tego, co sama przeżyłam i nadal jeszcze przeżywam, wyobrażam sobie – choć nie wiem tego, bo to wie tylko sam Bóg – że przeżywa ona okropne męki. Mam nadzieję, że Bóg mi to wszystko wybaczył, bo karty, wróżby, czary to naprawdę nie jest droga do Boga, do zbawienia czy jakiegoś tam oświecenia.

    Mówi się, że są na świecie takie krzywdy, których nie można do końca zapomnieć, choćby nawet się je wybaczyło. Ja myślę tak: gdyby Bóg tak bardzo mnie nie kochał, jak ja wiem, że mnie kocha, to byłyby to grzechy nie do wybaczenia. Moja obecna udręka w porównaniu z tymi pierwszymi dniami po spowiedzi jest już naprawdę niewielka. Mam nadzieję, że wiele już odpokutowałam na tej ziemi. Liczę również na to, że poprzez te swoje wynurzenia, które traktuję jako rodzaj spowiedzi, chociaż jedna osoba zarzuci ezoterykę i pójdzie do spowiedzi. Gdybym nie zajmowała się wróżeniem, nie byłabym bita, dręczona, popychana, nie przeżywałabym wewnętrznych utrapień. Wszelka pomoc mojej córki, która czuwała przy mnie w nocy, abym się wyspała, niewiele dawała, bo i tak męczyły mnie duchy i koszmary, tak że ten sen był niewiele wart.

    Za współpracę z duchami trzeba odcierpieć swoje i nikt w tym cierpieniu nie wyręczy. Moja znajoma poleciła pewnym ludziom założyć tzw. odpromienniki złych energii w domu i dokonać oczyszczających rytuałów. Wkrótce doszło w tym domu do dwóch samobójstw. Koleżanka wystraszyła się tego i zaprzestała wróżenia oraz uzdrawiania rękami. Na jej dłoniach otworzyły się wtedy straszne rany, z powodu których potwornie cierpiała.

    Jeśli chodzi o mnie, to wahadłem posługiwałam się prawą ręką. Po odrzuceniu go dostałam takich nieopisanych bólów tej ręki, że wstawałam w nocy, machałam tą ręką i masowałam ją. Miałam wrażenie, jakby ktoś wyrywał mi palce ze stawów. W tej chwili są to bóle niewielkie, ale zdarzają się jeszcze takie bolesne bezwłady. W znacznie mniejszym rozmiarze zdarzało się to jeszcze w czasie wróżenia, ale mówi się w środowisku ezoteryków, że dzieje się tak z powodu zbyt wielkiego napromieniowania energiami. Radzi się, aby dotykać wtedy ręką kaloryferów, bo energia podobno znajduje w ten sposób ujście do ziemi. Myślę, że to cierpienie to moja pokuta i przejaw miłosierdzia Boga, który pozwala mi odcierpieć teraz to, czego nie będę już musiała odpokutowywać po tamtej stronie.

    Nawrócona

  14. Jesteś tą jedyną będziemy na zawsze we wszystkich związkach padają podobne obietnice co nie przeszkadza że one się rozpadają przysięga małżeńska różni się od takich obietnic pod wpływem emocji w przysiędze małżenskiej nie ma odwrotu decydujemy z cementować nas związek i przysięgamy to Panu Bogu jak myślisz która obietnica jest ważniejsza złożona Panu Bogu czy ludziom życie jest brutalne żeby wszystko się spełniło to co mi ludzie naobiecywali było by wspaniale ale niestety live is brutal.

    • Małżeństwa się czasem rozpadają, mimo iż zawarte przed Bogiem… Dodatkowo boję się, że jak już się wyspowiadam z korzystania z usług wróżek, będę dręczona jak ta kobieta, której świadectwo wstawił m. Ja też nie widziałam w tym nic złego. Wierzę w Boga i wierzyłam, że te wróżki, przynajmniej niektóre, mają dar od Niego. Znałam kiedyś jedną osobiście. Marną była wróżką, ale wierzyła w Boga. Kiedyś przykładała do mnie ikonę Matki Boskiej i paliła len nad moją głową. Wtedy wydawało mi się, że to pomaga. Było to parę lat temu. A teraz cały czas myślałam: Skąd mam wiedzieć, co zrobić, jeśli nie zapytam wróżki? Skąd mam wiedzieć bez tego, czy Radek do mnie wróci? Parę rzeczy wcześniej się sprawdziło, dlatego tak się tego trzymałam. Nie potrafię sama podjąć decyzji, czy się do niego odezwać, czy nie i kiedy, jeśli tak. Boję się, że coś popsuję bardziej.

  15. wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2013/12/08/ks-piotr-glas-egzorcysta-o-duchach-o-duszach-opetanych-i-blagajacych-o-potrzebie-modlitwy-a-nie-sensacji/

  16. róznica miedzy toba a ta kobieta ze swiadectwa jest taka ze ta kobieta parała się magia a ty nie, dlatego tak bardzo byla dreczona, niemniej rowniez potrzebujesz spowiedzi i modlitwy uwolnienia, jeszcze jakies czary ktos nad toba odprawial (palenie lnu), to moze byc tez przyczyna twoich problemow, tego ze ci sie w zyciu nie uklada, potrzebujesz spowiedzi, modlitwy uwolnienia i wyrzeczenia sie tych uslug wrozbiarstwa
    idz na msze z modlitwa o uwolnienie

    • To może być każda jedna msza? Obojętnie w jaki dzień? Niektórzy mówią, że te wróżki telefoniczne i SMS – owe to po prostu naciągacze i że może nawet kart nie rozkładają. Ciekawe jest to, że ostatnim razem radziły jak wszyscy tutaj, bym pierwsza się do Radka nie odzywała. Czy możliwe jest, by ktokolwiek miał dar wróżenia czy jasnowidzenia od Boga? Słyszałam kilka historii, że tacy ludzie pomagają innym i nie chcą za to pieniędzy, bądź przyjmują co łaska.

  17. @OLA – te wróżki Tobą manipulują, nie trzeba być wróżką, aby wiedzieć co zrobić w Twojej sytuacji, aby się do faceta pierwsza nie odzywać (zazwyczaj), wystarczy trochę doświadczenia życiowego, psychologii, intuicji
    co do MSZY – są to takie specjalne nabożeństwa charyzmatyczne w kościele katolickim – MSZA Z MODLITWĄ O UWOLNIENIE I UZDROWIENIE, msza jest taka na jaką się chodzi w niedzielą, tyle ze sa tez specjalne modlitwy o uwonienie i uzdrowienie, prośby o wylanie DUCHA ŚW.
    odbywają się one w calej Polsce, w większych miastach na pewno jest kilka takich, w mniejszych róznie, najbardziej znane to te ktore prowadzi o. Witko i inni zakonnicy, albo wspolnota MiMJ kolo Częstochowy ponizej podam Ci linki do tych mszy
    nie słuchaj wróżej tylko módl się do Ducha Św. i Maryi o prowadzenie, wtedy wyjdziesz z tego wszystkiego i w zyciu będzie Ci sie układało

    • Mieszkam k. Lublina, w moim mieście chyba nie ma takich mszy. Proszę Boga o prowadzenie, o powrót JEGO też… Mam nadzieję, że moje prośby zostaną wysłuchane i spełnione. Modlę się z całego serca…

  18. Są takie osoby które mają taki dar od Boga mój świętej pamięci dziadek znał taką osobę ale uwierz mi nie obnoszą się z tym darem mało tego ta osoba bardzo to ukrywała dla mojego dziadka kiedyś zrobiła wyjątek i powiedziała kto go okradł sam mój dziadek po przeżytej śmierci klinicznej twierdził że przychodziła do niego Maryja i mówiła co ma się wydarzyć w naszej rodzinnie i wszystko się to spełniało tak rozpadają się małżeństwa tylko tu jest walka o dusze człowieka rozwód to droga do piekła a tu jak związek nie wypali to po prostu nie wyszło pomylilismy się co do siebie i tyle

    • Moja Babcia rozwiodła się z mężem nim jeszcze ja przyszłam na świat. I dobrze zrobiła. Pił, awanturował się, sprowadzał pijanych kolegów, wynosił rzeczy z domu. Babcia jest dobrą osobą i nie sądzę, by trafiła do piekła. Oczywiście ten człowiek, niby mój dziadek, ale nie uznaję, chciał do Niej potem wrócić, ale było za późno. Chciałabym poznać osobę z takim darem wróżenia, takim prawdziwym, od Boga właśnie… Ten człowiek wróżył z kart, czy po prostu wiedział co się stanie? Ja modliłam się nie raz, by Matka Boska przyszła do mnie we śnie choćby i udzieliła wskazówek… Za każdym razem, kiedy śnił mi się Radek, to tak, że chce do mnie wrócić i prosi mnie o powrót…

  19. w tym sęk, że ten dar jak to nazwałaś zazwyczaj nie pochodzi od Boga lecz od demona i jeśli korzystasz z takich wrózek otwierasz się na zło i popełniasz grzech ciężki, z którego musisz sie wyspowiadać, konsekwencje takich „zabaw” sa powazne ,te duchowe, emocjonalne nawet psychiczne i to co Ci napisałam, to to ze np w zyciu sie nie uklada,
    najczęsciej takie wrózki to oszustki, dobrzy psychologowie
    na szczęście Pan Jezus w swoim ogromnym Miłosierdziu i tym że Cię kocha, chociaz Go rania grzechy, to podczas spowiedzi obmywa Cię Swoja Krwia, przebacza i uwalnia, choćby grzech był największy

  20. ale nie można mylić darów od Ducha Św, od Boga z darami od demona, którymi (jęśli są w ogóle) posługuja sie wrózki,
    w Pismie Św jest jasno napisane, aby z usług wrózbitów nie korzystac, warto posłucha tez Tekieliego, ma sporo do powiedzenia na temat okultyzmu

  21. sam widzisz nie obnosza sie inie pobieraja zapłaty, reklam wrozek, wrozbitów jest cala masa, ale to tez nie jest dowod

    • Szczerze powiem, że mi wcześniej kilka rzeczy się sprawdziło, które mówiły te telefoniczne wróżki. I właśnie o R. wtedy pytałam. Ale może się sprawdziło, bo bardzo chciałam i sama doprowadziłam do zgody między nami…

  22. Ten człowiek nie potrzebował transów wróżb kart niczego po prostu wiedział i tyle ale tak jak mówię nie obnosił się z tym i niechętnie używał tego daru coś jak Ojciec Pio który ukrywał swoje rany przed światem tak samo ta osoba ukrywała ten dar mój dziadek sam prosił tej osoby aby mu pomogła 3 razy zanim się zgodziła te sny Olu podejrzewam że są odbiciem twojej duszy to są twoje pragnienia aby on do Ciebie wrócił dlatego to Ci się śni

    • Możliwe z tymi snami. Chociaż czasem się sprawdzały. Chyba jeszcze nigdy nie czułam się tak bezradna jak teraz…

  23. po co chcesz poznac taka osobe, powinna Ci wystarczyć wiara, to co mówi Bóg, a Bóg przemawia tez przez Pismo Św, modlitwa, sakramenty, wtedy w zyciu nie zginiesz, modlitwy do Ducha Św., On Cię w zyciu będzie prowadzil z Maryją, a nie szukanie magi, darów i co gorsza MOCY,
    szukaj w zyciu wiary, miłosci, Boga, On Ci da prawdziwe zycie, miłosc, szczęscie i spelnienie w tym życiu i co najwazniejsze po smierci, to zycie to tylko chwila w obliczu wieczności, Bóg ma być Twoim żródłem z ktorego wszystko wychodzi, jesli bedziesz sie modlila, korzystala z sakramentów, była blisko Boga, sama będziesz miala dary (wieksze mniejsze, niekoniecznie nadzwyczajne) wtedy nie bedzie Ci potrzebna zadna inna osoba z darami jak to nazwalas, prawdziwe dary od Boga to miłość, dobroć, wiara, nadzieja inne a nie szukanie nadzwyczajności i mocy

    • A jeśli nadal będę się modlić o powrót R. i Bóg mi tego nie da, to znaczy, że chciał inaczej? Że moje prośby nie mają znaczenia? Czy że ten człowiek nie jest naprawdę dobry i Bóg mnie chroni?

  24. m ma rację wszystko jest w Panu Bogu chcesz poznać prawdę chcesz Jego darów Jego Królestwa to bądź z nim sorry ale takie obietnice Radka i przyrzeczenia i jego karykatura miłości może się schować z Miłością Pana Boga

    • Słyszałam już, że jak poczuje się przeze mnie odrzucony, zobaczy, że milczę, to za mną zatęskni i sam zacznie się odzywać. Ale tracę na to nadzieję… Pewnie ewentualnie czeka na kontakt z mojej strony. Nawet jak zrozumie, że źle zrobił, pewnie się nie przyzna.

  25. Zamiast modlić się o powrót R. módl się „bądź Wola Twoja” zostaw wszystko Panu Bogu i już nie martw się o nic pamiętaj Bóg jest zawsze ale to zawsze po naszej stronie i nie jest wstanie tego zmienić nic.

  26. Bóg jest miłością, kocha Cię , więc warto mu zaufać i szukac w zyciu Jego woli, modlic się o poznanie jej, bo ona jest dla Ciebie najlepsza
    czasem dwoje ludzi nie jest razem, bo tak jest dla jednego,a czasem dla nich obojga lepiej
    nie mysl Olu czy bedziecie razem, powiedz Bogu, ze zostawiasz te sprawe w JEGO rekach, powiedz tak MARYI, chociaz wiem nie łatwo nie myslec o tym, to wraca, nieraz bedziesz chciala miec swoj scenariusz na ta sytuacje, BÓG Cię nie skrzywdzi, nie oszuka, tylko Jemu tak naprawde mozesz zaufac, ON zrobi tak, ze bedzie dobrze, ulzy w cierpieniu, pros tez o to aby miedzy wami bylo przebaczenie,taba i Radkiem, nie bylo zadry, to da ci spokoj serca, idz do spowiedzi, to wazne

    • Ufam Bogu, ale właśnie ciągle proszę o przebaczenie między mną a Radkiem i jego powrót właśnie. Bóg wie, jak bardzo tego chcę… Jak jest mi ciężko i źle bez niego. Pytam nieraz przed snem: Boże, czy ja mam o niego nadal walczyć? Czy mam się jednak odezwać? I jeśli śni mi się Radek, to zawsze tak, że to on mi mówi, że chce wrócić. Ale nie wiem, czy to jest odpowiedź na moje pytania, czy tak po prostu się śni.

  27. Miałam już się nie odezwać,bo to stało się nie do zniesienia.Najbardziej wytrzymałym okazał się Emek-podziwiam.Tyle mądrych opinii tutaj jest zawartych,tyle dobrych rad z ogromem wiary i życzliwości,a Ty Olu z maniakalnym uporem „wróżki,chcę żeby wrócił itd” .Ty po prostu nie chcesz sobie pomóc,nie chcesz,żeby ludzie Ci pomogli,mało-nie chcesz,żeby Ci Pan Bóg pomógł-skoro wierzysz w sny i opowiadania wróżek/za które słono się płaci/Dziecko,zastanów się co robisz?Jeśli sama nie będziesz się starać z pomocą Bożą rzecz jasna pomóc sobie, to psycholog też Ci nie pomoże. Powiedz P.Jezusowi:”Jezu,Ty się tym zajmij ” i opanuj się,bo doprowadzisz się do obłędu,to jest bardzo cienka granica-nam się tylko zdaje,że poradzimy,a pewnego dnia okaże się,że to Cię przerosło.Jesteś zraniona-wykorzystał Cię i zostawił-to boli,ale jak wyglądałby wasz związek,choćby nawet wrócił?Pomodlę się o opiekę Matki Bożej nad Tobą.M.

    • Mario,

      Jeśli nawet całym sercem zaufam Jezusowi, to znaczy, że nie mogę modlić się o powrót Radka? Czy to się wyklucza? Modlitwa jest zawsze w jakiejś intencji. Modlę się z nadzieją. Jednocześnie proszę, by Matka Boska, Bóg przeprowadzili mnie przez to wszystko tak, żebym nie zwariowała i nie zrobiła czegoś głupiego.

  28. msze z modlitwa o uzdrowienie – wpisz w google Sekretariat Ewangelizacji – Kalendarz mszy- tam są te min. z o. Witko

  29. nie wiem czy to aktualne, ale wklejam, mozesz zapytac w kurii

    Kuria Metropolitalna
    20-950 Lublin
    ul. Prymasa Stefana Wyszyńskiego 2,skr. p. 198
    tel. kancelarii (0-81)532-12-25, tel. centrali (0-81) 532-10-58
    fax (0-81) 534-61-41
    E-mail kanclerz@kuria.lublin.pl

    Modlitwa o uwolnienie

    W Wąwolnicy k. Lublina w każdą 4 sobotę miesiąca odbywa się w Sanktuarium Nabożeństwo o zdrowie duszy i ciała, które rozpoczyna się Mszą Świętą zbiorową o godz. 18.00 w intencjach, o które proszą wierni, a kończy indywidualnym błogosławieństwem z nałożeniem rąk.

    W Lublinie przy ul. Zielonej w kościele pw. św. Jozafata co miesiąc, w DRUGI PIĄTEK MIESIĄCA odbywają się Msza Święta wraz z nabożeństwem o uzdrowienie fizyczne i wewnętrzne. Organizowana jest ona przez lubelskiego księdza egzorcystę ks. Józefa Sarzyńskiego. Jest podczas nabożeństwa egzorcyzmowanie wody, soli i oleju.

    W parafii pw. św. Floriana w miejscowości Krężnica Jara – Msze o uzdrowienie odbywają się każdego 13-tego dnia miesiąca od godziny 18.00

    Modlitwa o uzdrowienie

    Msze Święte z modlitwą o uzdrowienie odbywają się w Lublinie w parafii Wieczerzy Pańskiej (księżą pallotyni) ul. Warszawska 31 w każdą pierwszą środę miesiąca (z wyjątkiem lipca i sierpnia)

    17.30 – modlitwa różańcowa

    18.00 – Msza Święta

    19.00 – Adoracja Najświętszego Sakramentu i modlitwa o uzdrowienie

    http://www.razemzajezusem.pl

    Więcej informacji – tutaj.

    Msza św. z intencją o uzdrowienie odbywa się także w parafii Wieczerzy Pańskiej (Al. Warszawska 31, Lublin-Sławinek) w każdą pierwszą środę miesiąca o godzinie 18:00.

  30. Modlitwa o uwolnienie

    W Wąwolnicy k. Lublina w każdą 4 sobotę miesiąca odbywa się w Sanktuarium Nabożeństwo o zdrowie duszy i ciała, które rozpoczyna się Mszą Świętą zbiorową o godz. 18.00 w intencjach, o które proszą wierni, a kończy indywidualnym błogosławieństwem z nałożeniem rąk.

    W Lublinie przy ul. Zielonej w kościele pw. św. Jozafata co miesiąc, w DRUGI PIĄTEK MIESIĄCA odbywają się Msza Święta wraz z nabożeństwem o uzdrowienie fizyczne i wewnętrzne. Organizowana jest ona przez lubelskiego księdza egzorcystę ks. Józefa Sarzyńskiego. Jest podczas nabożeństwa egzorcyzmowanie wody, soli i oleju.

    W parafii pw. św. Floriana w miejscowości Krężnica Jara – Msze o uzdrowienie odbywają się każdego 13-tego dnia miesiąca od godziny 18.00

    Modlitwa o uzdrowienie

    Msze Święte z modlitwą o uzdrowienie odbywają się w Lublinie w parafii Wieczerzy Pańskiej (księżą pallotyni) ul. Warszawska 31 w każdą pierwszą środę miesiąca (z wyjątkiem lipca i sierpnia)

    17.30 – modlitwa różańcowa

    18.00 – Msza Święta

    19.00 – Adoracja Najświętszego Sakramentu i modlitwa o uzdrowienie
    Msza św. z intencją o uzdrowienie odbywa się także w parafii Wieczerzy Pańskiej (Al. Warszawska 31, Lublin-Sławinek) w każdą pierwszą środę miesiąca o godzinie 18:00.

    nie wiem czy to aktualne, ale wklejam, mozesz zapytac w kurii

    Kuria Metropolitalna
    20-950 Lublin
    ul. Prymasa Stefana Wyszyńskiego 2,skr. p. 198
    tel. kancelarii (0-81)532-12-25, tel. centrali (0-81) 532-10-58
    fax (0-81) 534-61-41

  31. nie pros o powrot tylko, aby Bóg rozwiązał ta sprawe wg. Swojej Woli, ja tez sie za Ciebie pomodle
    może odmów modlitwe do Matki Bożej Rozw. Węzly w tej samej intencji , czyli rozwiązania sprawy wg. Woli Bożej
    mozesz tez poszukac jakiejs wspolnoty charyzmatycznej i poprosic o modlitwe nad soba, za siebie
    na msze uzdrowien.zawsze mozesz dojechac do innej miejscowosci
    mysle ze w Lublinie sa napewno

  32. Uwielbienie i modlitwa za miasto Lublin w katedrze 13.03.2017, godz. 19.45

    Slowo1

    Przez lata widzimy, jak Pan Bóg działa, inspiruje i daje konkretne rozeznanie w czasie adoracji Chrystusa obecnego w Najświętszym Sakramencie.

    W listopadzie było pierwsze uwielbienie w nowej formule – na kanwie perykopy z Ewangelii mówiącej o powołaniu konkretnej osoby, modlimy się o otwarcie zwłaszcza młodych ludzi na dar i powołanie Boga. Bóg woła, bo ma wspaniały plan dla każdego człowieka, my przygnieceni troskami świata, oślepieni jego błyskami nie widzimy i nie słyszymy Boga. Chcemy uwielbiać Boga w sercu tego miasta, ktorym jest katedra i wchodzić w obecność Boga i w Jego światło w imieniu własnym i tych, których przynosimy w sercu przed oblicze Pana.

    SERDECZNIE ZAPRASZAMY!

    • Nieszczęścia chyba się przyciągają… Rozmawiałam z kolegą, z którym rozwiodła się żona. Czeka też na unieważnienie kościelne. Jak to jest, że tacy ludzie znajdują wspólne tematy… Ja zawsze wchodzę w jakieś chore relacje z facetami, ale w przypadku Radka miałam nadzieję, że będzie inaczej. I jeszcze nadal mam na pozytywne rozwiązanie. Właściwie to ją tracę i znów odzyskuję.

  33. modlitwa nie zawsze musi być w konkretnej intencji, mozesz modlic się o to co jest dla ciebie najlepsze, powierzac w modlitwie Bogu siebie lub dana sprawe, osobe, niestety modlitwe tez mozna potraktowac magicznie, czy roszczeniowo, wazne aby sie w ogole modlic, strac sie byc w stanie laski uswiecajacej, korzystac z sakramentow
    mozesz podejsc do ksiedza np . po mszy np. w tygodniu i poprosic o rozmowe, o to tez sie mozesz pomodlic

    • Nie traktuję modlitwy roszczeniowo. Po prostu mam nadzieję, że Bóg spełni moją prośbę. Ja uważam, że to właśnie jest dla mnie najlepsze, ale nie tylko dla mnie. Dla R. zawsze byłam dobra i troskliwa. Przed zerwaniem często pytał czy go Kocham. Zawsze mówiłam, że tak… A on teraz w to wątpi. Albo tak mu wygodnie. 🙁

  34. Chyba zrobiłam kolejną głupotę… Znowu śnił mi się Radek. Nie wytrzymałam i napisałam do niego, że jest Wielki Post, zbliżają się Święta, więc może jednak porozmawiamy, bez obrzucania się błotem? Że przecież wcześniej było dobrze między Nami… I zapytałam czy kogoś ma, że tak się zachowuje… Żadnego odzewu… Boże Drogi, jak tak można? To ja jednak wyciągam rękę na pojednanie, a on olewa dalej. Straciłam wszelką nadzieję…

    • Chyba każdy może tu pisać? Dla Ciebie niemożliwe, bo już byłaś kiedyś na tym etapie co ja teraz i wydaje Ci się, że to błahostka, a mnie to boli i nie daje spokoju. Chrześcijanin powinien mieć więcej cierpliwości i serca dla drugiego człowieka…

      • Ola uświadom sobie, że z każdym napisanym smsem lub też inną próbą kontaktu ranisz siebie, tracisz jego szacunek i jakąkolwiek szansę na jego powrót niezależnie od tego czy ma już kogoś czy też nie. Pracuję w męskim gronie i wierz mi, że nic tak nie działa odstraszająco i odstręczająco na facetów jak zachowanie podobne do Twojego. Usłyszałaś tu tyle mądrych i dobrych rad, że nie dziwię się Eni , że się wkurzyła.

        • Haniu, ja już sama na siebie się złoszczę, że nie umiem się powstrzymać. 🙁 Może nie ma nikogo, mam nadzieję, ale ciągle myślę, że sam palcem nie kiwnie, by się ze mną pojednać. A że mi tak bardzo zależy, stąd te moje rozpaczliwe próby. Które zresztą nic nie dają. Miesiąc od kłótni z nim minął, a on do tej pory nie porozmawiał ze mną. Co więcej, moja Babcia pojechała właśnie na wieś. Byłam tam z Radkiem miesiąc temu. Jak zobaczyła butelki po alkoholu, stwierdziła, że on lubi wypić. A nie widać nic po nim. Może to jego kolejny problem… Ja wtedy wypiłam z nim trochę wina, ale nie tyle co on. On i wino, piwo, wódkę… Sam potrafił wypić 0,5 l. Mówiłam mu, że mnie to martwi, ale mówił, że rzadko pije i się nie upija. Coś mi się wydaje, że w domu sam lubił sobie łyknąć na wieczór. Wtedy co pisał mi te straszne SMSy to przecież pierwsza moja myśl była taka, że się upił.

      • Olu, naprawdę z serca Ci radzę, spróbuj zdystansowac się do całej sprawy, naprawdę, bo sama siebie zameczysz, tu naprawdę każdy Ci dobrze życzy, nikt z nas nie zna zamiarów i pragnien Radka, tym bardziej żadna wróżka Ci nie odpowie, Zdystansuj się do całej sprawy, dla własnego zdrowia
        Bo się zameczysz na własną prośbę

        • Próbuję, ale te myśli są tak natrętne i tęsknota taka silna… Gdybym spojrzała na sprawę z boku, sama sobie pewnie bym powiedziała, że teraz ewidentnie to on ma zrobić krok w moją stronę, a ja mam się nie odzywać. Ale trudno jest mi tak sobie poradzić, jakbym poradziła komuś innemu. To jest paradoks. Starszy o parę lat kolega powiedział mi, żebym R. zupełnie olała. Że taka obojętność najbardziej go zaboli i możliwe, że wtedy sam zacznie szukać ze mną kontaktu. Ale R. jest tak strasznie zawzięty, że choćby tęsknił, może się nie przyznać, nie odezwać. Nie spotkałam jeszcze aż tak upartego człowieka. I tak nieuczciwego, którego nie stać by było na rozmowę… 🙁 Albo nie chce się spotkać, bo ma świadomość, że nawalił, może ma coś za uszami, albo duma mu nie pozwala, czy też wie, że w takiej rozmowie jednak by uległ.

  35. ehhh miłość gorsze niż sraczka jakie to prawdziwe Olu z tego co wyczytałem już byłaś w jednym związku który nie wypalił no to doświadczenie też już masz przeszła Ci ta pierwsza miłość to i przejdzie druga masz 26 lat a zachowujesz się jak nastolatka która pierwszy raz się zakochała.Chrześcijanin przede wszystkim powinien naśladować Jezusa a nasz mistrz podejrzewam powiedział by do Ciebie krótko „pójdź za Mną” „powierz wszystkie sprawy Mi” i koniec nie było by Olu spróbuj może tego albo tamtego może napisz mu to albo nie pisz tak jak my próbujemy Ci tu radzić zresztą tak naprawdę nieudolnie bo bądź co bądź wypowiadamy się w sprawie której tak naprawdę nie znamy z Pana Jezusa strony było by tylko krótkie „pójdź za Mną” i koniec tematu.

    • Ja Wam opisuję sytuację i zachowania Radka oraz moje w odpowiedzi na jego, bądź w ogóle ich brak. Pewnie lepiej niż ja wiecie, co powinnam zrobić. Macie większe doświadczenie, więcej widzieliście. I ja to bardzo szanuję i doceniam. A zachowuję się momentami głupio wbrew samej sobie nawet. Popchnie mnie jakiś impuls do działania i nie zastanawiam się nad tym. Jakbym miała w głowie tabliczkę z celem: Odzyskać Radka. I nie patrzę na to, że po drodze się poniżam i moje wiadomości nie trafiają do niego. Mam coś takiego, że kurczowo się tego trzymam, bo boję się, że jak nie będę robiła kompletnie nic w tej sprawie, odejdzie na zawsze. Nie umiem wyzbyć się tego przekonania. A nawet Ojciec mówił mi, że jak odejdzie naprawdę i sam nic nie zrobi, to nie warto tym bardziej za nim latać…

  36. Twój Ojciec wie co mówi to dobra rada no dobra Olu tak na zakończenie z mojej strony bo z tą sytuacją nie da się nic innego zrobić jak po prostu przez nią przejść nie zabierzemy Ci twojego cierpienia wątpliwości i lęków będziesz musiała sama dojść do pewnych prawd nam po zostaje tylko modlitwa za Ciebie i tak na zakończenie taki cytat z kazań ks Piotra Pawlukiewicza o miłości „Gdy kogoś kochasz, pozwól mu odejść. Jeśli wróci – jest Twój, jeśli nie – nigdy nie był.”

    • Modlitwa to piękny prezent. Bardzo o nią proszę. Będę tutaj informować, gdyby coś się wydarzyło, bo czuję się w jakimś stopniu zobowiązana i związana emocjonalnie z Wami, choć nie znam Was, ani Wy mnie. Jednak takie rozmowy trochę zbliżają. Jest poczucie, że jest gdzieś ktoś, z kim można porozmawiać, kto pomoże, wysłucha, podzieli się własnym doświadczeniem, pomodli się. Na pewno napiszę do Świąt, czy w ogóle się odezwał, jak wygląda sytuacja. Być może za parę dni znowu będzie słać mi jakieś dziwne wiadomości.

  37. Ola a ja sie nie dziwię że Radek Cię nie chce .Popieram tego faceta .Masz jakies straszne problemy ze sobą .Facet chce mieć spokój . Jak każdy . Z Toba nie mozliwe aby był szczęśliwy . Zaczynasz pazurki pokazywać .
    Nie obrażaj nikogo na forum, bo wiele osób czasu Tobie poświęciło , nie doceniłaś , a Ty oj jaka bidulka NO NIE CHCE MNIE !!!
    Jak następny facet Ci się trafi to tak kolejno ..NARZECZEŃSTWO ,ŚLUB a potem razem mieszkanie .
    Wówczas bedzie Ci błogosławione
    I moze zmień portal

    • Sama zmień portal i nie obrażaj. To nie jest Twoja strona. Hamuj kobieto. Nie musisz czytać. Skoro mnie obrażasz, nie dziw się, że nie jestem miła. Nie będę miła dla kogoś, kto tak się zachowuje. Ty się lepiej pomódl sama za siebie, bo już też zioniesz jadem. Szok. I jeśli chcesz wiedzieć, nie mieszkałam z nim. Poza tym nawet księża mówią, by ludzie zamieszkali razem PRZED ŚLUBEM. Nie komentuj już proszę i nie rozpętuj wojny. I nie zachowuj się, jakbyś miała na wszystko monopol. Ja jestem i będę miła dla ludzi, którzy są mili dla mnie. Chyba nie bez powodu ktoś napisał Ci przytyk „enia – terenia” wcześniej. Może już dałaś komuś popalić. Niby taka dobroduszna, a tu proszę. Ja nie lubię konfliktów i nie prowokuj. Powtarzam, nie musisz czytać i się wypowiadać. I nie będziesz mi mówić, na jakim portalu mam pisać.

  38. Może dajmy już spokój,bo dochodzi do absurdów,młoda osoba wkręciła wiele osób życzliwych ,a na końcu zrobiła awanturę,no i tekst” księża mówią,by ludzie zamieszkali ze sobą przed ślubem”-powala!
    Ponieważ Olu napisałaś do „eni” bardzo obraźliwie i nie pomogła cała masa ciepłych rad- śpij Radkowi na wycieraczce może cię zauważy.Nie dziwię się ,że zwiał.

    • Skąd tu się biorą tacy ludzie…? Przepraszam bardzo, to mnie można obrażać, a ja nie mam prawa się bronić? To jest absurd. Nikogo pierwsza nie obraziłam. I proszę mnie nie atakować. Nikomu nic złego nie zrobiłam i nie życzę sobie takich komentarzy. To, że jestem młodsza, nie znaczy, że można po mnie jeździć. Jesteście starszymi osobami, rzekomo wierzącymi. To się nie godzi, żebyście takie rzeczy pisali. Tak robią ludzie małej wiary i maluczcy. Macie satysfakcję z poniżania mnie? Co ja Wam zrobiłam? Z wdzięcznością czytałam te wszystkie rady, a tu nagle lawina obelg pod moim adresem. I śmiecie nazywać się katolikami? Pomodlę się za Was, żebyście kobiety się zreflektowały i nie wylewały żółci… Nie wciągajcie mnie w jakieś dziwne kłótnie. Ja Was nie obrażam. I nie oceniam. I proszę nie obrażać i nie oceniać mnie. Po co to wszystko? Więcej zrozumienia i miłosierdzia. Nie wycierajcie sobie twarzy Bogiem, udając dobroduszne istoty…

  39. p.Mario II uprzedziłaś mnie .Też miałam napisać o wycieraczce. Dosłownie
    Do Jezusa zbliżył sie diabeł , a co dopiero robi z ludźmi tu na forum .

    • Pani Eniu, Pani zaczęła mnie obrażać i odwraca kota ogonem. Może do Pani ten diabeł się wobec tego zbliżył. Pan Jan Kowalski pisze o Pani takie rzeczy chyba nie bez kozery… Ja naprawdę nie chcę tu nikogo obrażać i wchodzić w konflikty. Proszę zastanowić się nad swoim postępowaniem i prześledzić komentarze. Pierwsza złego słowa nie napisałam. Zakończmy ten spór. Proponuję rozejm. Pani też kiedyś była młoda (bez obrazy) i popełniła pewnie jakieś błędy. Prawda? Co by Pani mówiła, gdyby taka historia spotkała Panią, Pani córkę, czy wnuczkę? Pewnie inaczej by Pani na to patrzyła. Proponuję naprawdę zgodę i nie obrażajmy się wzajemnie. Moimi wpisami krzywdy nikomu nie czynię. A katolik powinien mieć w sobie współczucie, empatię, miłosierdzie. Mamy wpływ na swoje zachowanie, więc już wystarczy tych sporów. Zgodzi się Pani ze mną?

  40. Miałem już nie pisać ale zauważyłem że tu się zrodziła jakaś mała wojenka spokojnie drogie Panie jutro Wasze święto a Wy sobie takie przykre prezenty dajecie spokojnie.Wpisy Oli mogą być męczące bo wkoło kręcą się wokół tego samego ale Ona jest zakochana podejrzewam że wszyscy znamy ten stan i wiemy że cechą charakterystyczną tego stanu jest patrzenie na pewne rzeczy przez różowe okulary i zatykanie uszu na dobre rady jeżeli nie są po naszej myśli sami zapytajmy się siebie ile razy podczas tego stanu robiliśmy sobie sami nadzieje i zadawaliśmy wkoło te same pytania „a co jeśli , a może jednak itp itd.” irytujemy się tą postawą bo przypomina nas samych kiedyś, co do tego mieszkania przed ślubem Ola musiała pewnie popaść na takiego księdza który nie widział w tym nic złego wiecie jak w tym naszym Kościele jest jeden ksiądz cię wyspowiada i rozgrzeszy do drugiego pójdziesz i cię pogoni jeden mówi tatuaże to nic złego byle by nie był to tylko okultyzm drudzy powiedzą że każdy tatuaż jest zły więc spokojnie jutro jest dzień Kobiet więc też dzień naszej Matki Bożej więc nie kończmy tego dnia jadem.

    • Dziękuję Ci Emku! Tak jest, jestem zakochana, dlatego ciągle o tym mówię, piszę i robię czasem głupie rzeczy… Jestem rozdarta po prostu i załamana… To nie powód, by mnie gnoić. Co do tego księdza, to właśnie rok temu po kolędzie przyszedł do nas ksiądz, który twierdził, że to i lepiej, że młodzi sprawdzają się przed ślubem. Popieram Cię Emku z tym jadem. To niepotrzebne. Nienawidzę kłótni. Mimo wszystko, życzę Wam kobiety wszystkiego dobrego i dobroci w sercach… Wiem, że jestem dobrą osobą i nie jesteście w stanie tego zmienić. Spór był niepotrzebny. I przykry. W końcu powinnyśmy się solidaryzować, a nie obrzucać błotem.

      • Witaj Olu, moje imienniczko. Przeczytałam wszystkie twoje wypowiedzi i trochę przypominasz mi siebie z dawnych lat. Byłam kiedyś z chłopakiem który traktował mnie jak księżniczkę, mówił że jestem tą jedyną itd. Nie będę się rozpisywała co do tej relacji ale gdy ze mną zerwał zachowywałam się podobnie jak ty. Pisałam, dzwoniłam, prosiłam. Inaczej niż twój chłopak on nigdy nie powiedział mi złego słowa, czasami odpisywał na smsy. A mi ciągle było mało. Ubzdurałam sobie że jesteśmy sobie przeznaczeni bo w pewnym sensie jakbym wtedy dostała znak „z góry“ Analizowałam to wszystko z milion razy, tak jak ty myślałam że gdy do niego nie napiszę to go stracę. Dwa razy dosłownie wybłagałam spotkanie.Był to dla mnie znak że jednak wrócimy do siebie, że jednak mu zależy bo przecież chce się spotkać. Robiłam sobie nadzieję a jakie intencje nim kierowały możesz sobie wyobrazić. W każdym razie po każdym z tych spotkań niemal serce pękało mi z bólu. A potem wstawałam i walczyłam na nowo bo to wszystko przecież musiało coś znaczyć….
        Wtedy moje relacje z Panem były raczej luźne na zasadzie „jak trwoga to do Boga” a tak to ja jestem panią swego losu. Modliłam się, błagałam o jego powrót a Bóg mnie nie wysłuchał. Miałam pretensje że najpierw mi go dał a potem zabrał i zostawił w rozpaczy. Dzisiaj z perspektywy czasu wiem że On mnie wtedy uratował bo nigdy nie była bym z tym mężczyzną szczęśliwa. Zapłaciłam za to wszystko naprawdę wysoką cenę. Naprawdę nie wiesz ja bardzo tego wszystkiego co się stało żałuje. Bardzo dobrze cię rozumiem bo przeżyłam coś podobnego na własnej skórze i mogę ci tylko dać jedną radę. Odpuść ! Wiem że to boli, że masz nadzieję, że mimo wszystko czekasz na cud. Ale zobacz, miłość to coś pięknego i nie powinno się z jej powodu tak cierpieć jak ty cierpisz. Wiesz, ja wtedy nie miałam tyle szczęścia i nie spotkałam tak wspaniałych ludzi jak ty teraz tutaj. Posłuchaj ich bo oni chcą twojego dobra. Zainwestuj całą energię którą przeznaczasz na to aby go odzyskać w uleczenie twoich ran. Nie pytaj czy masz się odezwać, czy on wróci, kiedy i jak lecz zawierz to wszystko Jezusowi. To naprawdę działa !! Wiem że to trudne w obecnej sytuacji. Na to potrzeba czasu. Zapewnie pomyślisz, tej się łatwo mówi….Widzisz ja dobiegam 40 i jestem sama. Dwa lata temu poznałam mężczyznę marzeń i zakochałam się jak nastolatka. On nie był zainteresowany a ja cierpiałam jak nigdy dotąd. Tak bardzo chciałam z nim być że nawet miałam w planie odmówić NP aby on odwzajemniał moje uczucia. Ale jakoś nie potrafiłam. Zaczełam czytać te wszystkie świadecta i komentarze. Nauczyłam się, wiele rzeczy m.in o wolnej woli człowieka. Wstyd się przyznać ale chociaż jestem wychowana w wierze chrześcijańskiej to chwilami czułam się tak jakbym po raz pierwszy o tym wszystkim słyszała.Tak zaczełam poznawać Boga na nowo.
        Pewnego dnia po prostu porozmawiałam o tym wszystkim z Jezusem. Tak szczerze o tym co mnie boli, o czym marzę jak chciałabym aby było i wtedy po raz pierwszy poczułam jego obecność. To mi pomogło. Spróbuj, nie masz nic do stracenia 🙂
        Jeszcze jedno. Ostatnio ksiądz na kazaniu powiedział że zawsze wtedy gdy zdarza mu się zbytnio przywiązywać się do jakiejś rzeczy lub nawet człowieka to mówi “Ty nie jesteś moim Bogiem” Może to pomoże ci gdy myśli o nim powracają. Przytulam.

        • Olu Droga, dziękuję za ten komentarz. Strasznie bolesne jest dla mnie, że przeżyłaś coś podobnego… Dziś chyba go widziałam jak jechał samochodem… Serce mi się ścisnęło z bólu. Wiem, że ma ze sobą problemy, ale pewnie się nie przyzna. Gdyby ze mną szczerze porozmawiał, pomogłabym mu jakoś, wyszlibyśmy na prostą myślę. Może jeszcze uda mi się do niego dotrzeć do Świąt, choć już zaczynam myśleć, że to naprawdę on sam powinien się do mnie odezwać. Że to nie ja nawaliłam. Walę teraz głową w mur. Moje starania idą na marne. Z każdą próbą tracę siły i nadzieję.

  41. Mam nadzieję, że tym razem nikt mnie tu nie zlinczuje… Mam pytanie odnośnie odmawiania Nowenny. Jeśli np. przez trzy dni nie miałam kiedy jej odmówić, to czy mogę tę modlitwę rozłożyć w taki sposób, że np. kolejnego dnia odmówię te trzy opuszczone razy, czy po prostu muszę wydłużyć czas, czyli jeżeli przykładowo 1. część Nowenny miałam skończyć 16go marca, to skończę ją 19go marca? Czy to ma większe znaczenie? Pytam, bo naprawdę nie wiem. Pierwszy raz odmawiam tę Nowennę. Proszę nie traktować tego wpisu jako żart. Pozdrawiam.

    • Ola, ja wiele razy nadrabialam przegapione modlitwy i zawsze otrzymywalam to o co prosilam. Matka Boza to nie urzednik podatkowy, ze bedzie Cie rozliczac z kazdej minuty. Ona przyjmie kazda Twoja modlitwe chocby to byl tylko znak krzyza lub male westchnienie do Niej i przekaze Duchowi Swietemu Twoje prosby.
      Nie martw sie Olu bo jestes w dobrych rekach Maryii. Ona Cie poprowadzi i da Ci to szczescie o ktorym marzysz, czy to z tym chlopakiem, czy z innym. Tylko, ze czesto jest tak, ze jest na to potrzebne jest duzo czasu. Widzisz, tu na tym forum juz tak jest, ze co niektore osoby nie widza dzialania Bozego w naszym zyciu, ale skupiaja sie tylko na dzialaniu i mocy diabla. Jakby ten nasz Wszechpotezny Bog wcale nie byl Wszechmocny i Niezwyciezony, ale jakims tam malym bozkiem, ktory zawsze przegrywa z szatanem i zamiast milosierdzia karze nas za nasze najdrobniejsze przewinienia.
      Jest mi Cie zal, bo szukasz na tej stronie ppcieszenia i porad od ludzi dobrych, a tu jest tak, ze jesli nie stosujesz sie do rad przemadrych Matron, co swoja mlodosc juz dawno przezyly i sam Bog wie co odstawialy i jakie grzechy maja na swoim koncie, to teraz odsylaja Cie na wycieraczki…
      No coz, tylko u Boga znajdziesz milosierdzie i pomoc dziewczyno!

      • Dobrze napisane Aniu… Jeszcze tak nisko nie upadłam, by spać na wycieraczce jak jakaś ostatnia… Jest mi ciężko, Kocham, tęsknię, ale nie jestem ścierką. Nie spodziewałam się takich słów na tym forum. Bardzo dziękuję za wsparcie i pocieszenie. Jeden taki komentarz znaczy dla mnie więcej niż sto obelg.

        • Pamietaj kochana Olu, ze cierpienie jest wpisane w nasze zycie i nie ma osoby na tym swiecie, ktora omineloby chocby najmniejsze cierpienie. Juz pierwszy nasz okrzyk zycia, jest okrzykiem cierpienia!
          Jezeli teraz cierpisz, to to cierpienie pewnie jest Ci potrzebne, zeby Cie wzmocnic, nauczyc czegos, otworzyc Ci drzwi na nowe horyzonty. Cos napewno zmieni sie w Twoim zyciu, napewno na lepsze, bo jestes silna dziewczyna, jesli pomimo tych swoich problemow, jestes w stanie studiowac i nie zaniedbywac swoich obowiazkow. Podziwiam Cie za Twoja dobroc dla swojego chlopaka. Jesli modlisz sie za siebie i za niego, to Matka Boza napewno nie zostawi Cie w potrzebie i pozamyka Twoje wszystkie rany, jak pozamykala Swojemu Synowi po zdjeciu z Krzyza! Tylko Olu miej wiare, bo tylko ONA jest Najlepsza Matka i Najlepsza Pocieszycielka Strapionych!

          • Dziękuję za ciepłe słowa. Bardzo ich teraz potrzebuję… Mimo młodego wieku wiele już wycierpiałam. Staram się nie poddawać. Do Radka mam duży żal i serce mnie boli z powodu naszych kłótni i tego wygarniania sobie, ale ciągle modlę się i o jego powrót, i o ozdrowienie duchowe, psychiczne. Tyle jeszcze mogę zrobić, bo moje próby kontaktu z nim teraz nie działają. 🙁

A Ty co o tym myślisz? Napisz!